Gość: mada
IP: *.srg.vectranet.pl / *.srg.vectranet.pl
22.01.04, 15:22
Ostatnio w gronie rodzinnym zdarzyła się mi dyskusja na temat Michaela
Jacksona. A mianowicie rzecz rozbija się o to,ze szwagier twierdzi ( na
podstawie filmu dokumentalnego , który emitowała niedawno TVP 2), że Jackson
to zboczeniec i pedofil. Ja osobiscie za gościem i jego muzyką nie przepadam,
ale tak się złożyło,ze oglądałam ten właśnie film i nie wysnułam takich
wniosków. Twierdzę,ze nie mam na to dowodów. Szwagir natomiast uważa, że
skoro kolejny raz toczy się przeciw niemu sprawa o molestowanie chłopca to
napewno jest prawdą ,iż to zboczeniec.Poza tym mówi,że w filmie też widać
było,że Michael to psychopata.
Ja tak nie sądzę.Owszem uważam,ze człowiek nie jest normalny co widać w jego
zachowaniu w stosunku do swoich dzieci( zakładanie masek, trzymanie dziecka
za barierką balkonu na 2 piętrze itp.), ale żeby od razu kogoś osądzać tak
ostro...
Co do tych powtarzających się procesów to być moze poprostu ludzie
wykorzystują jego bogactwo do osiągnięcia zysków a być może rzeczywiście
wykorzystał seksualnie te dzieci. Jednak tego wiedzieć nie możemy i nie
uważam bysmy jako ludzie, którzy sprawę znaja jedynie z nieobiektynych często
relacji mediów mogli definitywnie stwierdzić jaka jest prawda.Szwagier
sądzi,ze jeśli jest podejrzany to od razu powinno się go wyeliminować.A jeśli
jest niewinny to nic, bo straty są nieuniknione.
I teraz pytanie:
Jakie jest wasze zdanie na ten temat?