Dodaj do ulubionych

polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć...

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 20:14
Podobno moja koleżanka, która od dłuuuugiego czasu przebywa w Szwajcarii jest
dumna z tego, że jest Polką. Zawsze podkreśla to w tamtejszym towarzystwie
(podobno). Jednak ostatnio powiedziała, że Polska to jest ostatnie miejsce na
jej liście , w którym chciałaby żyć, ponieważ ona tutaj nie ma takich szans jak
tam. w Polsce jest bieda, złodziejstwo, brak tolerancji itp.
Kiedy jej powiedziałam, że sama sobie przeczy to..... się na mnie obraziła!
Obserwuj wątek
    • Gość: Marxia Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 23:22
      Moim zdaniem nie ma nikogo gorszego od Polaka za granicą z "zieloną kartą" lub
      nie daj boże podwójnym obywatelstwem. Czuje się dumny, że jest Polakiem (gł. w
      Stanach - wśród "przyjaciół" niePolaków, bo to po prostu modne), przyznaje się
      jak mu wygodnie. Wśród Polaków odbywają się rozmowy w stylu:"jaka ta Polska
      beznadziejna, sami złodzieje i narkomani, nie mają honoru!!!". To są CI WIELCY
      AMERYKANIE, emigranci, którzy czyszczą kible w Stanach Amerykanom, którzy tam
      są śmieciami. Uważam, że ojczyzny jak matki nie wolno zdradzać. Byłam w Stanach
      i co do Polaków mam jak najgorsze zdanie, ale to temat na b.b. długą
      dyskusję!!! Tak jest niestety na całymświecie z POLAKAMI. Zawsze chcieli dużo
      znaczyć, lecz nigdy nie będą jeśli, pardon, "sra.ą we własne gniazdo". A fe!!!
      • Gość: Senin Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... IP: *.prem.tmns.net.au 10.02.02, 07:34
        Gość portalu: Marxia napisał(a):



        To ja, z podwojnym obywatelstwem, bez przyjaciol Polakow, bo mi czasami nie
        odpowiadaja "osobowosciowo". Juz taka jakos jestem pokrecona, ze co do wyboru
        przyjaciol, jestem bardziej wybredna, niz co do wyboru meza ( to taki sobie
        zart ).
        Nie mam wiec ich wielu wsrod tubylcow rowniez. Co do przyjaciol sposrod Polonii,
        naprawde czasami trudno kontynuowac bliskosc tylko dlatego, ze mowimy tym samym
        jezykiem, zwlaszcza gdy w obrebie, powiedzmy 300 km masz do wyboru moze stu, co
        najwyzej 500-set rodakow. Pomyslec, ze mieszkajac w 100 tysiecznym miescie w
        Polsce milam moze 20- tu przyjaciol.( o znajomych nie mowie, bo to co innego)
        Przelicz sobie proporcje.

        zgadzam sie jednak z Twoja ocena sytuacji - generalnie ( bo jest to jednak
        wielkie generalizowanie) W zyciu, ze tak powiem, jest fifty-fifty. Ty chyba
        mialas pecha. Ja np. na Polske nie narzekam i narzekac nie bede, mimo iz
        wyjechalam 12 lat temu.(bylam tam dwa razy z kilkumiesieczna wizyta) Wiem ze jest
        tam inaczej niz w krajach zachodnich. Wszelkie jednak porownania w wykonaniu
        emigrantow draznia mnie lub smiesza. Jest to inny kraj, z inna historia.
        Zachowanie ludzi, brak tolerancji, (higieny??), rozpadajaca sie gospodarka itd.
        sa wrawdzie faktem, ale wkurza mnie podejscie tych nowych "amerykanow"
        kanadyjczykow" australijczykow" ktorzy po pieciu latach pobytu na emigracji
        mowia: " ... u NAS nie do pomyslenia..!!!" To troche tak, jakby jedno dziecko z
        biednej wieloletniej rodziny zaadoptowane przez bogatych krewnych czy sasiadow,
        po paru latach odwiedzajac swoich rodzicow i rodzenstwo, dawalo im wyklady, jak
        to oni " biedni" sa do niczego. Popatrzmy na to trzezwo, jako Polonia w pierwszym
        pokoleniu na ten dobrobyt, spokoj i porzadek w krajach naszego obecnego pobytu
        nie pracowalismy. Przyszlismy " na gotowe" my z niego korzystamy, my go nie
        budowalismy. Smieszne jest wiec porownywanie polskiej trudnej rzeczywistosci do
        kraju emigracji sadzac sie na sedziego. Z czworakow na salony ? nic w tym zlego,
        upiekszajcie salony, ale nie plujcie na czworaki, bo stamtad wyszliscie, i tamci
        wciaz w tych czworakach zyc probuja, najgodniej jak potrafia. A sami wiecie jakie
        to trudne, ba prawie niemozliwe.

        Po tym przydlugim wywodzie przyznac musze, ze spotykalam ( w sklepie, na ulicy)
        wielu takich Polakow jakich Ty opisujesz, no coz rozmowa zazwyczaj konczyla sie
        blyskawicznie. Wyznaje zasade, zyj i pozwol zyc innym. Ich poglady, jakkolwiek
        dalekie od moich, to ich poglady, a moje to moje. Nie musze wszystkim tlumaczyc,
        ze ich interpretacja swiata jest...hm.. nie taka jak byc powinna, bo i moja wciaz
        sie zmienia.
        Wiec, droga MarXio nie patrz na Polonie tak jednostronnie. Musisz tez zrozumiec,
        ze emigracja to stres przeogromny, czesto wiazacy sie z poczuciem utraty wlasnej
        wartosci, bo jezyk, bo praca ponizej poziomu, bo kontakty towarzyskie nie takie
        do jakich przywayklismy. W takich przypadkach dolowanie innych, czesto daje (
        falszywe) poczucie przewagi. Jak naublizam innemu to ja bede troche wyzej od
        niego... taka sobie "power struggle"

        To jest wszystko bardzo ludzkie i my wszyscy ( w mniejszym lub wiekszym stopniu)
        poddani jestesmy tym mechanizmom. Nawet jesli sie od nich (czasami)odzegnac
        potrafimy.
        Tak wiec popatrz na to z dystansu, z tolerancja dla ludzkich slabosci, i z tym co
        buddysci nazywaja "compassion" - wspol-czuciem.

        Pozdrawiam

        Senin
      • Gość: Aga Re: Do Marxii IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.02.02, 19:33
        Czy jestes z tego samego departamentu co Komentator??? Chyba jednak nie twoj
        jezyk jest zbyt prymitywny.
    • Gość: Ja Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 23:25
      Strzel tę kosmopolitkę w moim imieniu!!! Proszę I opowiedz jak było...
    • Gość: vincenta Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 23:45
      Ja mysle, ze powinno sie pozwolic jej, zyc w jej prostym swiecie.
      • Gość: A27 Do Marxi IP: *.proxy.aol.com 09.02.02, 01:06
        Droga Marxio, chyba niepotrzebnie generalzujesz. Ja akurat jestem ta
        z "zielona karta" i w dodatku z szansa na podwojne obywatelstwo. Wiec czuje
        sie obrazona Twoja generalizacja, bo chociaz mieszkam w Stanach za swoja
        ojczyzne uwazam Polske i moja lojalnosc wobec Polski (nawet tej Polski ze
        zlodziejami i bezrobociem) wyprzedza moja lojalnosc wobec Stanow Zjednoczonych.
        Poza tym Marxio jesli dobrze odczytuje Twojego nicka to prawdopodnie mamy
        podobne poglady spoleczne.

        Co do opisanego przykladu dumnej Polki z Szwajcari to faktycznie przeczy ona
        sama sobie I jesli Polska jest faktycznie najgorzszym miejscem do zycia, to ja
        proponuje by koleznaka ruszyla do Afganistanu czy Somalii. Zreszta fakt, ze
        jej sie udalo w Szwajcarii wcale nie znaczy, ze Polska to 'najgorszy kraj na
        zycie'. Jej sie po prostu udalo. Gdyby byla bezrobotna w Szwajcarii albo w
        Waszyngtonie spiewalaby inaczej.
        • Gość: Marxia Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 10:32
          Wyjątek, jak to głupio mówią potwierdza teorię.
          Poznałam Polaków z Kalifornii, Chicago, Nowego Yorku oraz Las Vegas. Kiedyś się
          aż popłakałam, gdy przy "poważnej rozmowie" właściciel internetowego burdelu
          stwierdził, że Polski to szmaty bo za dolara za godzinę pójdą wszędzie i na
          każdych warunkach, czego nie zrobiłyby "nawet" Rosjanki. Powiedział to
          "niepuszczalskiek" Polce specjalista od TYCH rzeczy.
          Najlepiej się mądrzą Ci, którzy Polski od lat nie widzieli...
          Jeśli jesteś wyjątkiem, BRAWO, pamiętaj by tego nie zmieniać, bo fajnie być w
          jakiejś kwestii ARCYWYJĄTKIEM!
    • mariposa Polska normalne miejsce... 09.02.02, 01:30

      a mnie intruguje dlaczego ludzie (w tym Polacy, bo w koncu ich znam najwiecej ;-
      ) ) maja tak silna sklonnosc do radykalizmu.

      z moich, juz kilkudziesiecioletnich obserwacji swiata ;-), w zyciu bardzo zadko
      jest super-hiper ani tez mega-fatal, a przewaznie jest tak sobie,
      rzeklabym SO-SO.

      po co wiec ludzie albo dramatyzuja, albo ubarwiaja?

      jeden znajomy Amerykanin, byl bardzo zdziwiony moja wypowiedzia na temat
      Polski, kiedy stwierdzilam, ze raj to to nie jest, ale da sie zyc.

      a co do poczucia dumy, to chyba troche przesada, zeby byc dumnym, z tego, gdzie
      sie czlowiek urodzil. przeciez to czysty przypadek!
      dumnym mozna byc z tego, co sie osiagnelo, lub co sie SOBA reprezentuje, a nie
      co Malysz reprezentuje.

      tak mi sie przynajmniej wydaje.
    • mariposa Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... 09.02.02, 01:34
      taka tylko mala dygresja na zakonczenie:

      dla wybitnych jednostek wszystkie granice stoja otworem (jest nawet specjalna
      kategoria wiz "O" do USA ;-) ).

      a zeby moc wybierac, trzeba miec z czego!
    • sabe-na Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... 09.02.02, 11:16
      Gość portalu: ania napisał(a):


      Jednak ostatnio powiedziała, że Polska to jest ostatnie miejsce na
      > jej liście , w którym chciałaby żyć, ponieważ ona tutaj nie ma takich szans jak
      >
      > tam. w Polsce jest bieda, złodziejstwo, brak tolerancji itp.

      Podobno niewazne, GDZIE, wazne Z KIM.

      Sabe_na
      • Gość: Z A world is not enough... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 14:34
        A może nie liczy się to co mówi się tylko to co czyni się wtedy kiedy nadchodzą
        trudne chwile? Czy te wszystkie osoby byłyby w stanie bronić Polski choćby w
        oczach innonarodowościowych znajomych? Co z tego że Małysz? Za kilka lat
        wszyscy o nim zapomną, tak jak teraz śmieją się z Gołoty, a kiedyś byli tacy
        dumni...
        Różne sytuacje i miejsca generują różne zachowania. Przystosowanie się do
        innego kraju, miejsca, kultury, ludzi, zachowań, wymaga wyrzeczeń. To na pewno
        pozostawia ślad w psychice i może rozdarte serce...?
    • Gość: Janusz Re:moze by tak mniej emocjonalnie IP: *.dip.t-dialin.net 10.02.02, 19:00
      Dlaczego wszyscy (prawie) rodzice chca aby ich dzieci mialy w zyciu lepiej
      skonczyly dobre szkoly, mialy dobry zawod i ciekawa, dobrze platna prace ?
      Chcemy przeciez miec w zyciu lepiej, nieprawdaz ? Podobnie jak miliony innych
      ludzi na swiecie zyjacych w nedzy i usilujacych za wszelka cene przemycic sie
      do tego lepszego swiata (vide zdjecia tysiaca albanczykow na statku przed
      wybrzezem Wloch itp..itd) Jezeli ktos wybral sobie inny kraj na swoja ojczyzne
      do czego zreszta ma niezbywalne prawo o ile to czyni zgodnie z obowiazujacymi
      prawami to dlaczego mu na sile wmawiac, ze jest tym odszczepiencem, wyrzutkiem
      itp. Prosze mnie zle nie zrozumiec, sam mieszkam poza Polska juz ponad 20 lat
      i nigdy do niej na stale nie wroce - powody znamy wszyscy i nie chodzi tu
      glownie o finanse - smie twierdzic, ze i w Polsce bym mial tez wysoki standard
      materialny, a kupic mozna dzisiaj tam wszystko. Chodzi o cos innego, tu nikt
      mnie nie traktuje ani jako panstwowa wlasnosc ktora mozna postawic do kata lub
      wyslac do domu gdy sie to panience w urzedzie tak podoba. Tu nie musze montowac
      krat w oknach i przynosic do szpitali wlasnych medykamentow. Tu nie musze sie
      przed nikim plaszczyc i dawac w lape - ja tu po prostu jestem cenionym, dobrze
      zarabiajacym fachowcem ktory za to wszystko placi - bezposrednio sobie usluge
      lub towar kupujac lub posrednio placac podatki panstwu. Czas zaoszczedzonym
      na niechronienie sie przed bandytami lub uzeranie sie z administracja lub
      kosciolem moge sobie wykorzystac na kulture i rozwijanie wlasnej osobowosci.
      Z drugiej strony, twierdzenie ze Polska jest najgorszym krajem do zycia
      wystawia tylko swiadectwo temu kto tak twierdzi - prawdopodobnie ta polka ze
      szwajcarii ma 2 tylko 2 komorki mozgowe jedna prawa i jedna lewa (blondynka ?)
      Lepiej z madrym zgubic niz z glupim znalezc
      pozdrawiam
      Janusz
    • Gość: ania Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.02.02, 21:06
      Przyznam się szczerze, że wypowiedź mojej koleżanki najbardziej dotknęła mnie w
      ten sposób, że ona mówiąc w ten sposób o Polsce wrzuciła mnie i całe
      towarzystwo, które tutaj odwiedza , do jednego worka.
      Zdaję sobie sprawę iż jej spojrzenie na nasz kraj jest bardzo obiektywne (małe
      miasteczko, nieciekawa sytuacja w domu), ale też uważam, że to jest najprościej
      wyjechać i za przeproszeniem gadać pierdoły....
      Owszem kultura ludzi jest inna i stosunek urzędników do "szarych ludzi" też
      jest inny ale czy to nie jest zasługą samych "szarych ludzi". To , że
      Szwajcaria jest takim krajem a nie innym decyduje o tym jakieś ładne
      parę "latek" historii przez które priorytety państwa w stosunku do obywateli
      mniej więcej się nie zmieniały....
      A to,że urzędniczki w Polsce są takie a nie inne to jest zasługa nas samych, bo
      gdyby takiej pani w ciągu jej urzędowania parę osób udowodniło , że urząd jest
      dla ludzi nie dla niej to prawdobodobne, że pewne klepeczki zmieniłyby miejsce
      pobytu (w końcu!).
      Może jestem idealistką ale sądzę, że na to jak nas traktują i to jaki mamy
      kraj, w którym żyjemy mamy wpływ my sami a rewolucje zawsze zaczynały się od
      (za przeproszeniem) pierdół!!!!!!!!!!
      • Gość: Janusz Re:do Ani. IP: *.dip.t-dialin.net 10.02.02, 21:47
        droga Aniu, oczywiscie masz we wszystkim (lub prawie) racj, ale ja juz mam
        50 lat i po prostu uwazym ze moje zycie jest zbyt wartosciowe abym je marnowal
        na przeprowadzanie rewolucji w polsce, albo uczenia kultury spolecznej panienek
        w polskich urzedach. Do mnie juz strzelano (1970 Szczecin) wiec niech teraz
        inni pobawia sie w ta (nawet bezkrwawa)rewolucje ja lece na zasluzony urlop
        na Mauritius
        pozdrawiam
        Janusz
        • Gość: Melba Re:do Janusza IP: *.chello.pl 11.02.02, 12:29
          Chylę czoła przed Twoim zdrowym egoizmem :) Szkoda życia na użeranie się. I w
          imię jakich idei? Baw się dobrze na Mauritiusie!
      • Gość: Toi Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś ży IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.02.02, 23:12
        Gość portalu: ania napisał(a):


        > A to,że urzędniczki w Polsce są takie a nie inne

        Kochani, zebyscie widzieli jak potworna potrafi byc biurokracja w Szwecji,
        zwlaszcza dla imigrantow...
        • kwieto Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś ży 10.02.02, 23:16
          A ja dodam, ze np. brytyjscy urzednicy celni sa wrecz DUMNI z tego jak chamsko
          i arogancko odnosza sie do przyjezdzajacych obcokrajowcow. Zdarza sie, ze cofna
          z granicy kogos kto przyjechal na dwudniowe wakacje (bo nie miesci im sie w
          glowie, jak mozna przyjechac do Anglii na weekend), a na przyklad pewien moj
          znajomy, ktory dostal (bodaj dwuletnie) stypendium na jednej z ich uczelni, nie
          zostal wpuszczony,"bo nie".
    • hal9000 Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... 10.02.02, 22:02
      Gość portalu: ania napisał(a):

      > Kiedy jej powiedziałam, że sama sobie przeczy to..... się na mnie obraziła!

      Obrazila sie nieslusznie. Mialas racje.

      • Gość: ESL diabel mieszka w szczegolach :-) IP: *.sympatico.ca 10.02.02, 22:37
        Mam kilka odpowiedzi na kilka obserwacji.
        Marxio- nie wszyscy, ktorzy tu mieszkamy sprzatamy ubikacje albo zajmujemy sie prostytucja. Wielu
        (zapewne znakomita wiekszosc) z nas to ludzie ciezko pracujacy w jak najuczciwszych zawodach
        wymagajacych badz specjalistycznego, badz jakiegokolwiek ponad srednie wyksztalcenia. Wielu z nas
        jest na tzw. Zachodzie glownie dlatego, ze pewnych rzeczy w Polsce nie dalo sie i wciaz nie da sie robic
        (np. w mojej dziedzinie - farmacja i chemia lekow) glownie z powodu braku funduszy. Jestesmy wiec
        gdzie jestesmy i staramy sie osiagac satysfakcje w naszych dziedzinach, moze nawet bardziej "lapczywie"
        przez to, ze wiemy skad wyszlismy. Poczucie dumy ze swojego pochodzenia jest wiec tym wieksze, bo
        wiemy jakie byly poczatki.
        Jednoczesnie jestesmy przeciez wdzieczni naszym nowym krajom zamieszkania za wszelkie mozliwosci
        jakie tu nam dano. Ale przez "dano" prosze nie rozumiec, ze byl to prezent!
        Ania napisala, ze najlatwiej wyjechac. Coz - ja mysle, ze wyjechac nie jest latwo. I osiagnac sukces nie jest
        latwo ale jest to mozliwe. I wlasnie za te mozliwosc, za te szanse kazdy z nas odczuwa niezmierna
        lojalnosc wobec kraju, ktory dal to drugie obywatelstwo. Bo ten kraj byl i jest dla wielu z nas o wiele
        hojniejszy i sprawiedliwszy niz ojczyzna.
        Oczywiscie, stwierdzenie, ze Polska jest najgorszym miejscem do zycia jest dziecinne i mocno nie
        przemyslane ale nie zmienia to faktu, ze mozna miec sprzeczne uczucia wobec Polski i kraju, w ktorym sie
        mieszka - jest to wielokrotnie pomieszanie dumy, wstydu, tesknoty, marzen i swiadomosci
        rzeczywistosci. Te uczucia rowniez zmieniaja sie w zaleznosci od dlugosci pobytu poza Polska i tym, co
        opisala A27 - poziomem zycia w nowym kraju - trudno byc super szczesliwym gdy sie jest bezrobotnym
        czy chorym w jakimkolwiek miejscu na ziemi.
        Zagadzam sie z Mariposa, ze skrajnosc pogladow nie sprzyja dostrzeganiu wszystkich detali na jakie
        sklada sie zycie (i dusza) emigranta :-)
        • Gość: soso Re: diabel mieszka w szczegolach :-) IP: 195.41.66.* 13.02.02, 08:50


          To ciekawy watek. Ja mam takie spostrzezenia:
          - Polska ma minusy, ktorych niektore kraje nie maja lub maja w bardzo
          ograniczonym zakresie, i to jest fakt, do ktorego nie nalezy podchodzic
          emocjonalnie. Tak jest i tyle.
          - Jak waza te minusy to sprawa indywidualnego odbioru. Dla jednych w Polsce
          jest wazniejsze, ze ma piekne lasy i jeziora, dla innych, ze nie czuja sie
          bezpiecznie (czytaj: uczciwie) i czysto.
          - Dobrze jest wiec pytac kazdego z osobna, co woli i dlaczego, zbierac opinie
          by na koniec powstal jakis obraz. Ale prosze bez osadow.

          Nie mieszkam w Polsce i nie chce mieszkac w Polsce ale nie czuje, ze z tego
          powodu mialbym sie wstydzic samego siebie, kajac i przepraszac na kazdym kroku,
          ze tak mam. Z drugiej strony moja ciotka pragnie na starosc wrocic do Polski i
          nawet juz kupila dom bo tak teskni. I ja takze rozumiem. Co osoba to
          konsrukcja. Ale prosze, nie osadzajcie, a juz szczegolnie jak ktos dostrzega
          cos niedoskonalego w Polsce. To naprawde nie znaczy, ze wciska szpilke w wasza
          skore. Przeciez wyrazamy sie tak czy inaczej o Rosji, Wloszech czy Kamerunie,
          czasami takze krytycznie. I co? I wtedy jest okay? A Polska to swietosc? Nie
          badzmy bardziej swieci od papieza.

          Zycie w innym kraju generuje wiele mysli, w tym takze porownania. Nie da sie
          tego uniknac bo zmiana kraju to przeciez szok kulturowy. Takze probujemy sie
          ustawic do tego nowego. Nie czepiajcie sie, jezeli czasami wyglada na to, ze
          Polska musi przejsc swego rodzaju kwarantanne i jak matka pojsc w odstawke na
          pewien czas bo dziecko jest nastolatkiem w okresie buntu i wypaczen. Spokojnie,
          po czasie wszystko wroci do normy. Indywidualnej :-).



          soso
          • Gość: c Re: prawda mieszka w szczegolach, diabel... :-)... IP: *.philadephia-10rh15rt-pa.dial-access.att.net 13.02.02, 11:29
            ...w ogolach
          • Gość: narval Re: diabel mieszka w szczegolach :-) IP: *.abo.wanadoo.fr 13.02.02, 12:40
            ...no coz Janusz, jestem przyslowiowa blondynka i chyba z tad ten sentyment do
            Polski..-)) latwiej sie dogadac, bo slowka same cisna sie do buzi...ten drugi
            jezyk, znam, a jakze!!!... od niego zaczynalam moja przygode z "zachodem",
            jeszcze na studiach w Polsce...ale mamy to "cos" w strunach glosowych, ze
            zawsze uslyszymy to niedyskretne pytanie.....Mowicie, z akcentem....czy mozna
            wiedziec,skad jestescie!...a pozniej jakby dla usprawiedliwienia
            slysze....alez on dodaje Wam tylko uroku!!!-))...i widzisz ta
            nasza "szwajcarzyca" musi miec pierwszy kompleks ten jezykowy....malo oj malo
            jest nas, ktorzy wyeliminowali w 80% rodzimy akcent!!........Niektorzy takkk!
            narzekaja na Polske, ze dziadostwo,zacofanie....to juz tak zachlysneli sie tym
            zachodem?!....trzeba wyregulowac ostrosc swych oczow i neronow.... zeby zdac
            sobie sprawe, ze zostali miedzy Tatrami i Baltykiem, Odra i Baltykiem, nie
            tylko zlodzieje, ale ludzie prosci, nijacy....tak mi bliscy, ktorzy nawet
            sprawy sobie nie zdaja co to "glupota" zakompleksionego Polaka za granica z
            niego czyni!!-((

            Blondyna
            • Gość: soso a propos blondynek IP: 195.41.66.* 13.02.02, 14:41
              Jedna blondynka dzwoni do drugiej:
              - Wiesz, stalo sie cos strasznego!
              - ???
              - Mialam wczoraj wypadek samochodowy!
              - O Boze! I co? Przezylas?
              • Gość: narval Re: a propos blondynek IP: *.abo.wanadoo.fr 13.02.02, 17:14
                ...tak, zawsze wiezylam w 0% potencjal intelektualny ludzi, ktorzy w zyciu
                kieruja sie wylacznie sterotypami-)) ...no coz, trzeba troche odwagi, aby
                zdobyc sie na szczypte wlasnej refleksji;
                • Gość: MARIPOSA Re: a propos blondynek IP: *.biz.mindspring.com 13.02.02, 22:02
                  - PUK, PUK...
                  - KTO TAM?
                  - JA!!!
                  - JA?!?!?!?!
    • mallina Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... 13.02.02, 15:34
      mieszkam od roku zagranica, moj maz ma zielona karte, jest informatykiem. w
      polsce w pewnym momencie juz nie mogl wiecej zawodowo osiagnac..
      nie jest powiedziane ze zostaniemy tu na stale, mi jakos latwiej niz jemu udalo
      sie zaaklimatyzowac..nie jestesmy daleko od kraju 1000 km jedynie, on prawie co
      miesiac jest w polsce, chocby na pare dni..ale sa to wyjazdy wiazace sie z
      zalatwianiem roznych spraw urzedniczych i oczywiscie spotkania
      towarzyskie..zawsze jedzie tam z duza checia i wraca zadowolony, ale oboje
      wiemy ze nasz dom jest teraz tutaj. wiele spraw moze nas tu draznic: maszyna
      urzednicza jest spora, ludzie mili i uprzejmi ale tak maja chyba we krwi(co
      naprawde mysla to nie nikt, ale nie okazuja niezadowolenia), do wielu rzeczy
      juz przywyklismy i w codziennym zyciu nie przeszkadzaja a raczej nas
      bawia...niestety tak jakos jest ze gdy mieszka sie zagranica to wlasnie widac
      jak moze byc a jak w polsce nie jest...jest wiele zmian i kazdy to wie i widzi
      ale tez wielu rzeczy trzeba jeszcze sie nauczyc i kiedys myslalam ze nigdy nie
      odwaze sie na jakakolwiek krytyke polski, to jednak porownania same cisna sie
      na usta i te krytyczne uwagi...
      mam wrazenie ze autor watku chcial chyba zeby osoby mieszkajace zagranica
      poczuly pewien dyskomfort tego ze tak im w zyciu sie ulozylo.
      ja nie mam kompleksow z tego powodu ze jestem z polski choc w niemczech kazdy
      polak to zlodziej i pijak (takie niemieckie uogolnienie)i jak przyjezdzam do
      polski tez zle sie z tym nie czuje ze wyjechalam, dlaczego z tego powodu mam
      miec jakies wyrzuty sumienia czy tez czuc sie z tym zle?
      mlodzi niemcy np. wyjezdzaja na studia i do pracy do usa i nikt z tego powodu
      nie robi wielkiego halo..
      polak ma chyba taka dziwna nature ze zawsze musi sie tlumaczyc z tego ze
      osiagnal jakis sukces i ze cos mu sie uklada i ze ma dobrze...
      sorry rozpisalam sie, a nawet wszystkiego co chcialam napisac nie udalo mi sie
      ujac:-)))) pozdrawiam!!!!
      • Gość: mariposa dialogi na cztery nogi IP: *.biz.mindspring.com 14.02.02, 22:15
        - Where are you from?
        - Poland.
        - Oh, Holland! That's cool!!!

        ;-))))

        ps. suczce uszka oklaply odkad zadko slucha koncertow.
        • Gość: soso Re: dialogi na cztery nogi IP: 195.41.66.* 15.02.02, 08:27
          E_mail sie nie zmienil :-)))))))))

          - Holland, wowh!
          - No, no, Poland.
          - Oh, yeh :-(

          Ale trzeba brac byka za rogi i przec do przodu. Po czasie wola nas niz
          Holendrow :-).


          pzdrw dla kalifornijskiej mp.
    • Gość: charlie Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... IP: 217.11.133.* 15.02.02, 10:34
      gratuluję koleżanki. Dobrze że mieszka w Szwajcarii. Tam
      potrzebują "mądrych" "inteligentnych" "osób".......skoro sie obraziła to może
      już tu nie przyjedzie....hurraaa
      • Gość: alka_xx Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... IP: 10.10.10.* 15.02.02, 11:38
        Gość portalu: charlie napisał(a):

        > gratuluję koleżanki. Dobrze że mieszka w Szwajcarii. Tam
        > potrzebują "mądrych" "inteligentnych" "osób".......skoro sie obraziła to może
        > już tu nie przyjedzie....hurraaa



        Charli - jestes cyniczny, a przeciez tak bylo / i jest/ ze w tym galimatiasie,
        ktory sie " nam wdal" przez ostatnie dziesieciolecia nie trudno bylo zyc w
        niezgodzie nawet z samym soba! Stad przeciez te emigracje i stad tez te
        frustracje na obczyznie!

        Przeciez to nie zawsze bylo prawda w naszym kraju, ze czlowiek tym jest co soba
        reprezentuje! Ciagle liczylo sie cos wiecej, jakies uklady i ukladziki , a tych
        co chcieli czegos wiecej dla siebie bo czuli ze im sie nalezy, sciagano za nogi
        na ziemie pod haslem " wyrownywania poziomow i szans"!

        Patriotyzm to piekne i wzniosle uczucie, ale nim dzieci nie nakarmisz!

        Dlatego wlasnie stracilismy jako spoleczenstwo tak ogromny potencjal
        intelektualny, ktory mogl byc nasza chluba , a tak naprawde zostal doceniony
        dopiero na "zachodzie"

        I najdziwniejsze, ze to ci wlasnie co siedza poza granicami kraju, z reguly
        najwiecej wiedza o patriotyzmie! A dlaczego!? Bo nie maja juz tych naszych
        przyziemnych problemow z "napelnieniem brzucha" i moga wreszcie zaspokajac
        swoje " uczucia wyzszego rzedu"!

        My natomiast przypominamy sobie ze jestesmy Polakami dopiero przy okazji jakichs
        donioslych wydarzen w ktorych uczestniczy nasz rodak lub czasem z przekory, gdy
        ktos nadepnie nam na drzemiaca na codzien w naszych czelusciach,narodowa dume!

        • szary_ptak Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... 15.02.02, 12:58
          Gość portalu: alka_xx napisał(a):

          > Przeciez to nie zawsze bylo prawda w naszym kraju, ze czlowiek tym jest co soba
          >
          > reprezentuje!

          Hmmm, a mnie sie jednak wydaje, ze zawsze i wszedzie czlowiek jest tym, co soba
          reprezentuje.
          Nie zawsze MA to, na co zasluguje , biorac pod uwage to, co soba
          reprezentuje...ale to juz inna bajka...

          Bo tak naprawde - to kto moze ocenic/docenic przez jakie "progi i bariery" ktos
          musial przejsc/musi przechodzic, zeby byc tym, kim jest?
          Licza sie rzeczy ostatnie...:-)

          B.

          • Gość: alka_xx Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... IP: 10.10.10.* 15.02.02, 13:13
            szary_ptak napisał(a):

            ...
            > Licza sie rzeczy ostatnie...:-)



            Masz racje , "czlowiek to brzmi dumnie"...

            tylko ze niektorzy dodawali ...

            " a najlepiej w trumnie...?" ,


            ale to nic, wszak mowe nad grobem mial piekna... :))

            alka
            • szary_ptak Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... 15.02.02, 13:23
              Gość portalu: alka_xx napisał(a):
              >
              >
              > Masz racje , "czlowiek to brzmi dumnie"...
              >
              > tylko ze niektorzy dodawali ...
              >
              > " a najlepiej w trumnie...?" ,
              >
              >
              > ale to nic, wszak mowe nad grobem mial piekna... :))

              No, niekoniecznie pogrzeb mialam na mysli, mowiac o rzeczach ostatnich...

              A "niektorzy" mowia/dopowiadaja rozne rzeczy, w koncu wysluchac mozna kazdego,
              uprzejmie z kazdym rozmawiac rowniez, ale nie znaczy, ze trzeba sie z kazdym
              zgadzac...

              No i, jak zwykle, zalezy na czym komu najbardziej zalezy...:-)

              B.

              • Gość: soso obie macie racje IP: 195.41.66.* 15.02.02, 13:44
                Dobrze rozumiem tak sz_pt jak i Alke_xx. Mysle, ze obie macie racje. Ale troche
                widac, ze piszecie z roznych stron granicy :-)

                To prawda, ze z innego kraju widac od razu wszystkie minusiki Polski. Widac
                takze plusiki. Ale minusiki sa warte wiekszej uwagi i czesciej wspominane. Tak
                juz jest w naturze ludzkiej.
                Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze jestesmy tak zakompleksieni. Ciekawe, ze
                choc za granica mysla takze stereotypowo o Polakach to jednak mysle, ze stopien
                ewentualnego gorszego postrzegania nas jest duzo mniejszy niz nam sie wydaje.
                Traktuja nas jak ludzi i tyle, wcale nie jak pijakow czy zlodziei. To tylko
                stereotyp :-). Podobnie my nie myslimy o Amerykanach jako o Bilach Gatesach,
                astronautach, Bruce'ach Willisach czy Batmanach. Wiemy dobrze, ze sa to ludzie
                jak inni, ani lepsi ani gorsi. Sek w tym, ze wydaje sie nam, ze my jestesmy
                postrzegani na Zachodzie jako gorsi. A to nie prawda. Sami sobie stwarzamy
                problemy.


                soso

              • Gość: alka_xx Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... IP: 10.10.10.* 15.02.02, 13:53
                szary_ptak napisał(a):

                > No, niekoniecznie pogrzeb mialam na mysli, mowiac o rzeczach ostatnich...
                >
                > A "niektorzy" mowia/dopowiadaja rozne rzeczy, w koncu wysluchac mozna kazdego,
                >
                > uprzejmie z kazdym rozmawiac rowniez, ale nie znaczy, ze trzeba sie z kazdym
                > zgadzac...
                >
                > No i, jak zwykle, zalezy na czym komu najbardziej zalezy...:-)
                >
                > B.



                No i tu wlasnie wracamy do sedna problemu, bo to na czym nam zalezy najbardziej,
                to wlasnie te takie wydawaloby sie zwykle, przyziemne sprawy, jak cieply posilek
                chocby raz na dzien, to dach nad glowa dla kazdego, to praca z ktorej
                niekoniecznie juz trzeba pojechac na Mauritius, ale przynajmniej mozna wyslac
                dzieci na ferie czy wakacje, to w koncu chocby zasilek z opieki spolecznej , za
                ktory poza jedna sucha bulka dziennie mozna byloby jeszcze kupic dziecku lizaka...

                Ilu ludzi tego nie ma, a sa wsrod nich i nie glupi, i wyksztalceni i tacy co
                zawsze cenili siebie dla samych siebie..., i to ich miejsce w spolecznosci z
                zalozenia powinno byc zupelnie gdzie indziej...

                Ale " niektorzy" moga powiedziec , co to za wyksztalcenie , bo zdobyte w okresie
                " poprzedniej Polski" , albo moga powiedziec tez , ze jak niezaradni to sami
                sobie winni!/ nie mam na mysli tu sytuacji skrajnych, patologicznych ...choc to
                takze wazki problem dla panstwa ktore demokratycznym sie zwie.../

                Ale przeciez nie kazdy rodzi sie w czepeczku, ktory sprawia,ze zyxcie to
                nieprzerwane pasmo szczesliwosci, sa ludzie ktorym po prostu z zalozenia nalezy
                pomagac, a czy widzialas w tym kraju jakis sprawny i " przydatny " do tego system?

                Tak, teraz mowi sie " ze kazdy wzial swoj los w swoje rece" ,owszem ,
                szczegolnie lubia tego sluchac te nieprzebrane rzesze bezrobotnych, dla ktorych
                miesiacami/latami nie ma zadnej propozycji pracy...
                To fakt tez, ze nawet ja majac nie zawsze wykonujemy ja tak , jak
                powinnismy.../sic!/wiec najlepiej zanim zacznie sie narzekac zreformowac swoj
                wlasny system wartosci...

                Masz racje , teraz chociaz mamy ten komfort, ze mozemy sie oficjalnie wygadac i
                " kazdego mozna wysluchac" /byle kulturalnie sie odzywal !/... ale niestety , w
                tym momencie czesto konczy sie ten nasz komfort.!

                Och, chyba sie zagalopowalam...
                pozdrawiam
                alka
                • szary_ptak Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... 15.02.02, 14:33
                  Gość portalu: alka_xx napisał(a):
                  >
                  > No i tu wlasnie wracamy do sedna problemu, bo to na czym nam zalezy najbardziej
                  > ,
                  > to wlasnie te takie wydawaloby sie zwykle, przyziemne sprawy, jak cieply posile
                  > k
                  > chocby raz na dzien, to dach nad glowa dla kazdego, to praca z ktorej
                  > niekoniecznie juz trzeba pojechac na Mauritius, ale przynajmniej mozna wyslac
                  >
                  > dzieci na ferie czy wakacje, to w koncu chocby zasilek z opieki spolecznej , za
                  >
                  > ktory poza jedna sucha bulka dziennie mozna byloby jeszcze kupic dziecku lizaka

                  Alko...no, przepraszam, ale...jakos tu nie moge sie z Toba zgodzic...Piszesz:
                  To, na czym NAM najbardziej zalezy...to znaczy: komu? Bo mnie na przyklad
                  najbardziej zalezy na czym innym teraz...dziecko z lizaka wyroslo...na razie
                  zasilku nie potrzebuje...moze powinnam sie wstydzic...

                  > Ale przeciez nie kazdy rodzi sie w czepeczku, ktory sprawia,ze zyxcie to
                  > nieprzerwane pasmo szczesliwosci, sa ludzie ktorym po prostu z zalozenia nalezy
                  >
                  > pomagac, a czy widzialas w tym kraju jakis sprawny i " przydatny " do tego syst
                  > em?
                  No, a w ktorym kraju jest tak naprawde SUPER? Dla wszystkich bez wyjatku?
                  Moze to jest sprawa ogolnoswiatowa, a nie tylko polska?
                  A patrzac na innych - widzi sie tylko tych, co prace maja, a tych na ulicy -
                  jakos nie widac...A Argentyna?, a Rosja?, a...ech!


                  > Tak, teraz mowi sie " ze kazdy wzial swoj los w swoje rece" ,owszem ,
                  > szczegolnie lubia tego sluchac te nieprzebrane rzesze bezrobotnych, dla ktorych
                  > miesiacami/latami nie ma zadnej propozycji pracy...
                  > To fakt tez, ze nawet ja majac nie zawsze wykonujemy ja tak , jak
                  > powinnismy.../sic!/wiec najlepiej zanim zacznie sie narzekac zreformowac swoj
                  > wlasny system wartosci...

                  No, prawda.

                  > Masz racje , teraz chociaz mamy ten komfort, ze mozemy sie oficjalnie wygadac i
                  >
                  > " kazdego mozna wysluchac" /byle kulturalnie sie odzywal !/
                  A tego nie powiedzialam!!
                  Powiedzialam, ze mozna z kazdym porozmawiac uprzejmie, majac na mysli, ze jezeli
                  to ja rozmawiam, to ja mam byc uprzejma.. .

                  ... ale niestety ,
                  > w
                  > tym momencie czesto konczy sie ten nasz komfort.!

                  No, czesto sie konczy...ale co z tego?

                  >
                  > Och, chyba sie zagalopowalam...
                  > pozdrawiam
                  > alka

                  Tez pozdrawiam, chyba mnie z pracy wyrzuca za to forum, i bedzie mi zalezec na
                  suchych bulkach...;)

                  B.
                  • Gość: alka_xx Re: polska ostatnie miejsce, w którym chciałbyś żyć... IP: 10.10.10.* 15.02.02, 14:55
                    szary_ptak napisał(a):

                    czesto konczy sie ten nasz komfort.!
                    >
                    > No, czesto sie konczy...ale co z tego?



                    A wiesz? Masz racje, po co komu komfort jakis ... komfort materialny, komfort
                    psychiczny, a do diabla z nim , tak jak i z innymi sprawami uprzyjemniajacymi i
                    ulatwiajacymi nasze wesolutkie zycie...

                    Niech zyja abnegaci, abnegat przewodnia sila narodu ...



                    > Tez pozdrawiam, chyba mnie z pracy wyrzuca za to forum, i bedzie mi zalezec na
                    > suchych bulkach...;)
                    >

                    heheheh
                    A wiec do roboty, za srednia krajowa, jaka by ona nie byla, bo jak wyrzuca to i
                    tego bedzie brakowalo, a na dodatek nie bedzie do kogo miec pretensji , jeno do
                    siebie samej ptaszyny rozgadanej na forum...:)))
                    /wybacz poufalosc, ale z alka_xx moze przydarzyc sie po samo, obysmy wiec nie
                    mialy okazji "przeniesc" tego forum pod Urzad Pracy... puk.puk.puk,- odpukalam/


                    pozdrawiam
                    alka
    • Gość: Janusz na Mauritiusie cieplo, ale... IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.02, 12:22
      Hallo znowu opalony ja z Maauritiusa

      ah ten ocean, te KOBIETY........., ta muzyka, tylko cholera jak sie nie zna
      kreolskiego.. przynajmniej dobrze jest jak sie ma wszystkie zeby i mozna je
      pokazac..
      Ale i w Polsce bedzie niedlugo zielono i slonce i te panienki w tym krotkich
      sukienkach z nogami do samej szyi.... paluszki lizac, uwielbiam POLECZKI mimo
      wszystkó
      buzka
      Janusz
      • Gość: dodo Re: na Mauritiusie cieplo, ale... IP: 209.226.65.* 18.02.02, 17:42
        Gość portalu: Janusz napisał(a):

        tylko cholera jak sie nie zna
        > kreolskiego..

        to spokojnie mozna rozmawiac po francusku tudziez w wielu miejscach po angielsku,
        nie wspominajac juz o mandarynskim. a mowila mama uczyc sie jezykow :-)
        • Gość: Janusz Re: na Mauritiusie cieplo, ale... IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.02, 19:13
          to jest prawda,
          ale ja uwielbiam robic zakupy na rynku (ach te owoce...) i niestety tam
          znajomosc angielskiego (znam dobrze) czy francuskiego (znam troche) sie nie
          przydaje. Chyba ze mandaryn .. nie znam cholera ... mama miala racje, ale
          wolalem chodzic na wagary jak go uczyli
          pozdrawiam
          Janusz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka