Gość: sabina
IP: 80.48.38.*
27.01.04, 12:58
mam wrażenie,że marnuje swoje życie,że tak sobie stoje z boku i patrze jak
ucieka mi przez palce i nie wiem co zrobić:(mam 24-lata,męża,przerwane
studia,jakoś bez przyjaciół..czy to znaczy,że jestem jakaś pusta i
beznadziejna??????a może wynika to z tego,że siebie nie akceptuje?(dot.to
zarówno wyglądu jak i radzenia sobie w życiu)do tego dołożyć nieśmiałość i
kompletny brak odwagi na cokoliwek:(ja nie wiem co sie ze mnie dzieje a
przecież stracone lata nikt nie wróci,niedługo nie będe miała co wspominać:
(poradźcie jak mam sie z tego otrząsnąć i zrobić coś ze swoim życiem?