Dodaj do ulubionych

Gotowanie, kobieta, rodzina

04.02.04, 14:51
Czytam to forum i wyraźnie widzę, że kobiety potrafią się zaciekle spierać o
to czy gotować w domu czy jadać w knajpach. Z jakichś powodów własnie styl
żywienia stał się przyczyną ich sporów. Według mnie to tylko dowód na to,
jak mocny rozdźwięk zaistniał pomiędzy tym jakie tradycyjnie kobiety były
(jeszcze nasze matki-mam 28 lat)a tym jaki styl życia chciałyby prowadzić
wspólczesne kobiety kuszone atrakcjami życia-po co gotować skoro wokół tyle
możliwości.

Niezależnie od tego, co myślą o tym inni, uwielbiam gotować i spędzać czas w
kuchni (zależy ile go akurat mam) i mogą przeciwniczki-feministki dociekać
czy chodzi mi o wywieranie władzy, podlizywanie się facetowi,
identyfikowanie z tym co od zarania dziejów kojarzone z ogniskiem domowym i
rolą kobiety.
A rozwiązanie jest proste-dla mnie to ogromna przyjemność-taka sama jak
prowadzenie auta.
Kobieta może coś robić po prostu dlatego, że to dla niej przyjemność.
Co nie znaczy, że na podstawie takiej informacji należy mnie zaszeregować do
grona tych, ktorym się w życiu nie udało i mogą się spełniać i budzić
uznanie tylko lepiąc pierogi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Oleńka jak często gotujesz? n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 14:54
    • kasiulek10 Re: Gotowanie, kobieta, rodzina 04.02.04, 15:09
      Oleńko-gotuję raz na trzy dni porządne danie, w weekendy to i w sobotę i w
      niedzielę (zawsze jedno danie). Czasem ciasto, czasem fajna kolacja np. dla
      znajomych.
      Oprócz tego to już jak mi czas pozwoli.
    • angoba Re: Gotowanie, kobieta, rodzina 04.02.04, 15:29
      kasiulek10 napisała:


      > Niezależnie od tego, co myślą o tym inni, uwielbiam gotować i spędzać czas w
      > kuchni (zależy ile go akurat mam) i mogą przeciwniczki-feministki dociekać
      > czy chodzi mi o wywieranie władzy, podlizywanie się facetowi,
      > identyfikowanie z tym co od zarania dziejów kojarzone z ogniskiem domowym i
      > rolą kobiety.
      > A rozwiązanie jest proste-dla mnie to ogromna przyjemność-taka sama jak
      > prowadzenie auta.
      > Kobieta może coś robić po prostu dlatego, że to dla niej przyjemność.
      > Co nie znaczy, że na podstawie takiej informacji należy mnie zaszeregować do
      > grona tych, ktorym się w życiu nie udało i mogą się spełniać i budzić
      > uznanie tylko lepiąc pierogi.



      Całkowicie sie z tobą zgadzam, mnie tez gotowanie sprawia przyjemność, chociaż
      nie uważam feministek za swoje przeciwniczki, znajomi twierdzą nawet że mam
      feminizujące podejście do życia ;-)
      Gotuje praktycznie codziennie, w tygodniu zwykle coś szybkiego, bo oboje z
      mężem pracujemy i wracamy z pracy wściekle głodni, a weekendy moge poszaleć :)
      ostatnio na przykład zaprosilismy znajomych i szalałam (z drobną pomocą męża) z
      pączkami, robiłam je drugi raz w życiu i 60 sztuk zniknęło w godzine :)

      pozdrawiam
      A
      • tea_time Re: Gotowanie, kobieta, rodzina 04.02.04, 15:56
        Stawianie znaku rownosci pomiedzy upodobaniem do gotowania a niskim poziomem
        intelektualnym to stereotyp, ktory rodzi falsz w ocenie niejednej wspolczesnej
        kobiety. Zreszta, co sie dziwic Olence, ktora w innym watku tak wlasnie
        schematycznie mysli, moze wokol siebie ma tylko takie przyklady?, zbyt czesto
        spotykam sie ze zdziwieniem mezczyzn: jak to, taka intelektualistka z Ciebie i
        nie wstydzisz sie glosno przyznawac, ze lubisz gotowac, piec, slowem pichcic!:)
        Nie, nie wstydze sie:), w tygodniu zreszta nie mam zbyt wiele czasu, by
        pichcic:) i zdarzaja mi sie posilki-fantazje z tego, co w lodowce pod nazwa
        wlasna na stol podane:), ale nie ma weekendu bez prawdziwej fantazji kulinarnej
        i zapachu ciasta, chociaz jak mi zle na duszy to potrafie sie zabrac za
        smazenie faworkow we wtorek o 23:) Nie zauwazylam przy tym, zeby moja ambicja
        przy tym ucierpiala:))
        A w nawiazaniu jescze do Twoich slow, Olenko, znam smak wiekszosci kuchni
        swiata, wiele potraw znalazlo miejsce na moim stole i pod okresleniem " domowa
        kuchnia" dla mnie kryja sie potrawy przygotowane przez siebie sama lub wespol z
        domownikami, z przyjemnoscia czyli z sercem i dla serca/serc wielu czasem:)

        Qurcze, nie moge sie nadziwic, XXI wiek , a czlowiek nadal tkwi w ciemnosci
        mysli i pogladow:)
        Tea
        • Gość: aiszka4 a ja lubie haftować ;)) IP: 217.8.186.* 04.02.04, 16:17
          w jakiej kategorii mnie to szereguje? :)))
          • tea_time Re: a ja lubie haftować ;)) 04.02.04, 16:28
            Aiszko, to zalezy, czy haftujesz krzyzykami czy Richelieu;)

            Tea
            • Gość: Richelieu* Re: a ja lubie haftować ;)) IP: 217.98.107.* 04.02.04, 16:34
              oo, a ci wynika z tych zależności? Że haftem richelieu to osoba szukająca
              dziury w całym?

              ja za to gotować niebazarco, tzn. od czasu do czasu i tylko wtedy gdy mam
              natchnienie. Ale za co szwaczka ze mnie wyborowa, O. Gdybym nie robiła tego co
              robię byłambym krawcowa zawodowa.
          • Gość: Oleńka Re: a ja lubie haftować ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 16:28
            > w jakiej kategorii mnie to szereguje? :)))

            pijus :DDD
            • Gość: aiszka4 pijus :D IP: *.wmid.amu.edu.pl 04.02.04, 19:52
              a jak krzyżykami, to święty, czy męczennik? :P
        • yagnieszka Re: Gotowanie, kobieta, rodzina 04.02.04, 16:27
          Zmagam sie z gotowaniem. Wszystkiego nauczylam sie sama z umiarkowana pomoca ze
          strony matki mojej drugiej polowy. Dzieki Niej dostrzeglam wartosc domowego
          gotowania i wspolnego spozywania posilkow, wspolnego nakrywania do stolu i
          rodzinnego sprzatania po jedzeniu. Moja "tesciowa" wychowala 6 dzieci w czasie,
          gdy Jej maz robil kariere zawodowa i finansowa czyli w oczach wielu jest
          typowa "kura domowa". Z wiekiem patrze na Nia z coraz wiekszym zrozumieniem dla
          tego przymiotnika "domowa" - Ona tworzyla i stworzyla dom, rodzine, sens tego
          wszystkiego, co laczylo i laczy Ich wszystkich i do czego przylaczylismy sie
          my, ktorych ta szostka dzieci przyprowadzila w Jej dom. Moj "tesc" odnosi sie
          do swojej zony z najwyzszym szacunkiem - On jeden wie i nie wstydzi sie tego
          podkreslac jak wielki jest Jej udzial w Jego sukcesach. Ona jest matka
          profesorow, wydawcow, lekarza, inzyniera i kazde z Jej dzieci choc juz same
          maja dzieci :) wciaz traktuja Jej zdanie za najwazniejsze w sprawach drobnych i
          tych o kolosalnym znaczeniu. Bo gdy boli serce, dusza, gdy brak pieniedzy albo
          pomyslu na zycie, wsiada czlowiek w samochod i melduje sie w babcinej kuchni
          zeby przy talerzu z upichconym "na predce czyms z niczego" wylac wszystkie
          swoje zale, otrzymac rozgrzeszenie i poczucie, ze jest ktos, kto kocha i wie
          WSZYSTKO najlepiej. Chwala niech bedzie wszystkim gotujacym kobietom, dzieki
          ktorym dom jest domem i rodzina moze zeglowac a nie dryfowac :)
          • Gość: ryb Re: Gotowanie, kobieta, rodzina IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 04.02.04, 20:42
            O, i to jest piekne co napisalas :)
        • Gość: Oleńka Re: Gotowanie, kobieta, rodzina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 16:31
          > Qurcze, nie moge sie nadziwic, XXI wiek , a czlowiek nadal tkwi w ciemnosci
          > mysli i pogladow:)
          > Tea

          prawda?
          ja też nie moge się nadziwić temu kiedy Ciebie czytam...

          jak mozna tak nie łapać kompletnie zadnej provokacji? :DDDD
          hiba to od tego gotowania, hihihi ;)))))
          • tea_time Re: Gotowanie, kobieta, rodzina 04.02.04, 16:43
            Brak argumentow = sieganie po elementy socjotechniki:) I tak postep,
            przynajmniej nie plujesz:) A dzis tak pada za moim oknem...:)
            Tea
            • l.af tea... 04.02.04, 17:04
              Brak argumentow = sieganie po elementy socjotechniki:) I tak postep,
              przynajmniej nie plujesz:) Nie pada za moim oknem...:)


              Oleńka
              • tea_time Olenko 04.02.04, 17:29

                >hiba to od tego gotowania, hihihi ;)))))
                Sila argumentu:)
                Tea
    • vicca Re: Gotowanie, kobieta, rodzina 04.02.04, 18:03
      A tak na dobrą sprawę nie wiem dlaczego gotowanie czy chodzenie jeść do knajpy
      jest uważane za feministyczne czy nie.
      To chyba polega na tym czy mamy na to ochotę czy nie - podobnie jest z
      haftowaniem, prowadzeniem samochodu, robieniem na drutach czy zmianą uszczelek
      w kranie.
      Kobiety robią to co lubią i to co trzeba zrobic - to samo mężczyźni.

      Pzdr Vicca
      • bielinka Re: Gotowanie, kobieta, rodzina 05.02.04, 10:37
        Mysle ze chodzenie do knajpy zwiazane jest tez z finansami ... Feministki to te
        ktore osiagnely najczesciej, sukces zawodowy kosztem zycia prywatnego - stac je
        na jedzenie codziennie w knajpie, ale brak czasu dla domu - moze tez brak
        potrzeby tego domu. Oczywiscie jest to uogolnienie. Tez popieram
        rownouprawnienie ale nie zrownanie. Jestem kobieta i mimo wszystko lubie to.
        Aktualnie jestem na macierzynskim - konczy mi sie za tydzien, wzielam wiec caly
        wypoczynkowy i bije sie z myslami nt wychowawczego. Mialam/mam dobra prace, ale
        zawsze marzylam o tym zeby "siedziec" w domu. Uwielbiam gotowac, co z tego
        kiedy moj maz nie ma czasu tego zjesc a pozatym sie odchudza jedzeniowo bo
        ruchowo nie ma czasu. Kocham tez haftowac (krzyzykami :-)), szydełkować,
        zszywac (bo tego szyciem nazwac nie można:-)), a przede wszystkim uwielbiam
        mojego wytesknionego synka i nie wyobrazam sobie ze wczesniej czy pozniej bede
        musiala wrocic do pracy. Umiem tez czytac, bywalam w filharmonii, teatrze,
        operze, zwiedzalam ciekawe mijsca za granica - nie tylko plaze. Wiec co?
        Jestem "kura domowa" w sensie - imbecyl? Dlaczego? Dlaczego musze sie czuc
        gorsza dlatego ze nie lubie "realizowac sie" w pracy "zespolowej"? Podoba mi
        sie ten tekst o kobiecie, ktora wychowala 6 dzieci i maz ja szanowal. Moj mnie
        szanuje, ale oczekuje ze wroce do pracy - bo inaczej bede odstawac na tle
        znajomych. No, uczciwie powiedzmy - finanse tez nie sa bez znczaenia.
        Pozdrawiam.
      • Gość: Senin Re: Gotowanie, kobieta, rodzina IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 05.02.04, 11:26
        Ja tez bardzo lubie gotowac, ale wstyd sie przyznac, od kiedy zajelam sie tym
        na powaznie stalo sie to tez moja "edukacja" bo niejako "zmuszona bylam
        przestawic sie na kuchnie Azji.
        Do knajpy tez chodzimy, ale - moze to specyfika miejsca - Australia Nie
        sydnejowsko-melbournowso- perthowa, wiec najczesciej wracamy rozczarowani bo
        jak twierdzi moj malzonek nasza kuchnia jet o wiele lepsza od restauracji
        (pewnie mi sie podlizuje)

        Nie przeszkadza mi to jednak pracowac zawodowo ("humanistka"), naprawiac
        domowe komputery, pracowac w programach kreslarskich czy robic wizualizacje
        projektow mojego meza, no ale w schematycznym rozumieniu jestem tez kura
        domowa... chyba tak, bo potrafie tez swietnie szyc, i dziergac... Tragedia
        zupelna chyba powiesic sie przyjdzie...

        wrrr, raptus jestem, to i krew sie we mnie zagotowala po czytaniu tamtego
        watku.

        Jagnieszko, pieknie napisalas o tym, czym tak na prawde jest bycie kobieta,
        stanowczo poza schematycznym podzialem kariera-dom.
    • alfika Re: :)))))))) 05.02.04, 11:51
      Kasiulku, ludzie (dlaczego tylko kobiety, na litośc boską...) potrafią się
      spierać o wszystko, nie tylko o kuchnię.

      A ja mam się uważac za feministkę???
      Bo gotować nie lubię i nie gotuję, inni robią to lepiej i tak niech zostanie
      ale za to wyszywam, dziergam i lubię prasować
      ale z kolei wolę malować niż sprzątać
      ale za to wiem, co na jakiej póce w kodówce należy trzymać
      ale z drugiej strony piję piwo i to najchętniej prosto z butelki, choc to
      niegrzecznie
      ale za to piorę i wiem co w czym wyprać
      ale z kolei czasem sweterki wrzucam niechcący na 40 st...

      ...to ja jestem feministką czy pozostawimy feminizm jednak - jak to się do tej
      pory robiło - jako kwestię przekonań człowieka a nie ulubionym czy
      znienawidzonym czynnościom domowym czy wysokości zarobków?

      bo może mój Tata też był feministką?...

      a inna sprawa dotyczy mądrości zyciowej wiązanej z garnkami

      znam kobiety bardzo mądre życiowo, zajmujące się tylko domem, do których się
      idzie po pomoc jak w dym
      znam takie, które zajmowały się całe życie domem, wychowały dzieci i nikt do
      nich nie idzie po poradę, bo są nadopiekuńcze i nie potrafią rzeczowo pomóc
      bywa, że do mnie ludzie przychodzą z problemami, mimo, że nie mam dzieci i nie
      gotuję
      co mi daje ulgę niemożebną - potem wracają, więc chyba ich nie krzywdzę za
      bardzo

      a bywało tak, że jak miałam problem, to radziłam się wykształconego człowieka,
      dalekiego od garów, który po prostu znał życie

      to jak?
      sąd nad czarownicami wyda werdykt?

      --
      Sygnaturka itd.
      • tea_time Re: :)))))))) 05.02.04, 12:12
        Oj, Alfiko, jaki sad, jakie czarownice, co Ci po glowie chodzi:), wszak
        rozmawiamy tylko, czasem jak na forum, czasem jak w agorze;) Jest wiele racji w
        Twoim poscie, myslenie stereotypami mnie przeraza, wrzuca do jednego worka
        wszystko, a przeciez to, co w tym naszym zyciu najfajniejsze to mozliwosc
        wyboru i roznorodnosc, jaka z tego tytulu sie rodzi. To mi przypomnialo
        protesty Mojego Taty, kiedy przyjezdzajac na weekend podczas studiow, z zapalem
        rzucalam sie do kopania ogrodka, grabienia lisci, a nawet ladowania wegla:)
        Musialam mocno mu tlumaczyc, ze dla moich szrych komorek wymeczonych w ciagu
        tygodnia cudownym odpoczynkiem jest wlasnie praca fizyczna! I tak samo jest
        czasem z pieczeniem, gotowaniem. To relaks, odpoczynek, oddech. Mysle, ze tez
        dlatego to tak lubie:) To tez jak z urlopem. Psychologowie twierdza, ze
        powinnismy go spedzac w sposob zdecydowanie odmienny od trybu zycia, jaki
        prowadzimy na co dzien. I tak dalej, i tak dalej:) Slowem, zmiana, ruch,
        przyjemnosc, zadnych ram dla umyslu i stereotypow dla mysli/pogladow!
        Aloha:)
        Tea
        • brookie Re: :)))))))) 05.02.04, 12:57
          Zarowno ja jak i maz lubimy gotowac, eksperymentowac w kuchni. Czesto jednak
          wychodzimy do knajpy lub na bufet w porze lunchu czy obiadu. Czasami kupujemy
          dania na wynos, ktorych cena nie pokrywa sie z jakoscia i to nas mobilizuje do
          zrobienia czegos smacznego w domu.
      • kasiulek10 Re: :)))))))) 05.02.04, 13:38
        Alfiko, gdzie widzisz moją rzekomą chęć przyporządkowania nie-gotowania do
        feminizmu i gotowania do antyfeminizmu? Czytałaś cały mój post, czy pierwszy
        akapit?
        Ja właśnie mówię w nim o tym, że to co lubimy nie świadczy o tym kim jesteśmy
        ideowo, i że dana czynnośc może być wykonywana z przyjemnością i satysfakcją w
        oderwaniu od tego, co np. musimy robić zawodowo.
        Jest o tym, że -najprościej rzecz ujmując-bycie kobietą postrzegam m.in. jako
        luksus wyboru tego co dla mnie najlepsze, najbardziej zajmujące bez pchania
        się od razu w schematy zwłaszcza że nikt mnie do tego zmusza.
        Wąskotorowość nigdy nie była moją specjalnością.
        • alfika Re: :)))))))) 05.02.04, 14:00
          Kasiu, czyż ja pisałam tylko do Ciebie czy też do wszystkich posiadaczy
          skłonności do szufladkowania?
          :)

          A jakbym przeczytała tylko pierwszy akapit Twojego postu, to bym nie dotarła do
          tego:

          "Niezależnie od tego, co myślą o tym inni, uwielbiam gotować i spędzać czas w
          kuchni (zależy ile go akurat mam) i mogą przeciwniczki-feministki dociekać ..."

          ;P

          a tam, mniejsza z tym
          nie szufladkować i tyle
          bo się przyczepiam
          • kasiulek10 Re: :)))))))) 05.02.04, 14:45
            No tak no tak, w istocie doszło tu do zapętlenia, jednak mam nadzieję, że
            dalsza częśc postu nie pozostawia wątpliwości co do tego, że zdania mamy
            podobne, hm?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka