Dodaj do ulubionych

"Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudacznika

24.01.10, 11:40
No, to mamy nowy wątek do przegadania. Pojawiło się tu to
sformuowanie w kontekście wychowywania dziacka do owego "wyścigu
szczurów". To co to właściwe jest? Czy to cyniczne określenie tych,
których współzawodnictwo wyrzuciło poza nawias? Czy ono ma zbierać w
sobie wszelkie negatywne stereotypy o ludziach, którzy usiłuja
ciężką pracą poprawić los swój i swoich najbliższych?
Czy to określenie istnieje bez kontekstu współczesnego ustroju
gospodarczego? Czy można, będąc człowiekiem przeciętnych uzdolnień
dystansować się od wyścigu szczurów i kontestowac rywalizację?
A jak się ma do tego zagadnienie ciągłego wzrostu wydajności pracy?
Czy to nie jest tak, że jak się nam nie podoba, to prosze bardzo -
zawsze sie znajdzie ktos, kto te prace wykona za 1/2 tej pensji. A w
ostateczności produkcję przeniesie sie do Chin, a service center do
Indii. To jak, siadamy sobie w kąciku, zaciągamy sie marychą i
cedzimy, że wyścig szczurów nie dla nas? :)
Zapraszam do dyskusji...
Obserwuj wątek
    • kobza16 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 24.01.10, 14:31
      hmm, ogólnie "wyścig szczurów" ma pejoratywne znaczenie, jednak to
      nie znaczy, że nie należy podejmować rywalizacji, jeśli warunki tego
      wymagają. Wyścig szurów to dla mnie podkładanie sobie nogi, atak na
      przeciwnika. To także zakamuflowana forma mobbingu.

      W handlu ta forma się sprawdza, gdyż taki pracodawca chętnie pod
      pozorem rankingów sprzedaży, premii, wyciska ostatnie soki z tych,
      którzy lubią pokazać innym swoją przewagę. Napuszczanie jednych na
      drugich powoduje, że w takich miejsach faktycznie wzrasta wydajność
      pracy. Ale komfort pracy, dla niektorych jest nie do przyjęcia, stąd
      najczęściej w takich miejscach jest duża rotacja pracowników.

      Polska to specyficzny kraj, w którym często atmosfera rywalizacji
      jest wprowadzona tam, gdzie to jest niepotrzebne. Jak ktoś godzi się
      pracować za pół pensji to nie jest szczurem, tylko frajerem. Ale
      faktem jest, że w tym kraju, gdzie się ogólnie nie szanuje
      pracownika taka osoba ma największą szansę na zatrudnienie. A potem
      stan polskiej gospodarki wygląda jak wygląda.

    • allerune Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 24.01.10, 14:48
      > To jak, siadamy sobie w kąciku, zaciągamy sie marychą i
      > cedzimy, że wyścig szczurów nie dla nas? :)

      A może idziemy do pracy w branży, gdzie wyścig szczurów nie istnieje, szukamy
      specjalizacji gdzie doceniona będzie nasza wiedza, a nie ilość ponadliczbowych
      godzin spędzonych w pracy?

      Jestem informatykiem i mnie "wyścig szczurów" nigdy nie dotknął. Dotknął za to
      wielu moich znajomych chcących zrobić karierę w sprzedaży, prawie, marketingu,
      czyli wszędzie tam, gdzie mogą trafić wszyscy (oprócz prawa oczywiście) i gdzie
      istnieje bardzo duża konkurencja i rozwarstwienie zarobków i stanowisk.
      • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 24.01.10, 15:07
        Wyścig szczurów ( w jęz. ang.: rat race) to określenie pozbawionej
        sensu, bezwartościowej i niekończącej się pogoni
        (najczęściej wyczerpującego wysiłku współczesnych ludzi, dążących do
        osiągnięcia materialnego i zawodowego sukcesu).

        Określenie pochodzi od sposobu zachowania szczurów laboratoryjnych,
        biegnących bez końca w labiryntach lub w obracających się kołach i
        nie osiągających w ten sposób niczego, ani jako grupa, ani jako
        jednostki.

        Absorbująca praca zawodowa (najczęściej dla pracodawcy i w zespole)
        jest często uważana za "wyścig szczurów", ponieważ rzadko jest
        właściwie doceniana i wynagradzana, i staje się celem "samym w
        sobie" (praca tylko w tym celu, żeby nie stracić posady).
        Dla wielu pracodawców normą stało się ciągłe podwyższanie wymagań
        wobec pracowników, aby zwiększyć wydajność pracy.
        Częstym zjawiskiem jest stres, związany z pracą i niezapłacone
        godziny nadliczbowe.
        Wielu socjologów uważa, że czynności, związane z pracą zarobkową
        (nie tylko sam czas pracy, lecz także czas konieczny na dojazd do i
        powrót z miejsca pracy), zajmują w życiu współczesnego mieszkańca
        krajów rozwiniętych tak dużą ilość czasu, że mało zostaje go dla
        rodziny (coraz mniej cenionej) oraz korzystania ze zdobyczy
        cywilizacji i wyższego poziomu życia.
        Faktem jest, że od połowy XIX w. przeciętny mieszkaniec kraju
        uprzemysłowionego poświęca więcej czasu na działalność zarobkową,
        niż we wcześniejszych epokach historycznych.
        Stąd wolne zawody są na ogół uznawane za bardziej satysfakcjonujące.
        Częstym zjawiskiem jest brak zadowolenia z pracy i ograniczona
        możliwość korzystania z jej rezultatów.

        programista EMC
        33staż =były szczur
        • leda16 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 08:19
          pyrdel napisała:

          > Wyścig szczurów ( w jęz. ang.: rat race) to określenie pozbawionej
          > sensu, bezwartościowej i niekończącej się pogoni
          > (najczęściej wyczerpującego wysiłku współczesnych ludzi, dążących do
          > osiągnięcia materialnego i zawodowego sukcesu).


          No, czyli sens jednak jest - sukces zawodowy przeliczalny na forsę.


          > Określenie pochodzi od sposobu zachowania szczurów laboratoryjnych,
          > biegnących bez końca w labiryntach lub w obracających się kołach i
          > nie osiągających w ten sposób niczego, ani jako grupa, ani jako
          > jednostki.
          >

          Wręcz przeciwnie, celem szczurów pokonujących labirynt jest nagroda. I trudno sobie wyobrazić, żeby te, jedne z najinteligentniejszych zwierząt posiadajacych perfekcyjnie zorganizowaną społeczność, robiły coś "bez sensu". Mój niesmak budzi natomiast skojarzenie wytrwałej, twórczej pracy jaką jest wychowywanie dziecka z wyścigiem szczurów. Mogę sobie jednak wyobrazić, że na takie skojarzenia stać tylko leniwego frustrata, który chciałby mieć wszystko, a w szczególności ludzki szacunek bez wysiłku. Ten sam mechanizm leży u podstaw miałkich intelektualnie, nie wytrenowanych umysłowo dzieci, które osiągającego db.dobre wyniki w nauce rówieśnika określają pogardliwym mianem "kujona", no, chyba, że kujon dysponuje na dodatek silnymi pięściami ;).Ale już na studiach wyższych, obrotna w gębie studentka dwóch fakultetów budzi starannie skrywaną zawiść. Im piękniejsza, tym wiekszą...


          > Absorbująca praca zawodowa (najczęściej dla pracodawcy i w zespole)
          > jest często uważana za "wyścig szczurów", ponieważ rzadko jest
          > właściwie doceniana i wynagradzana, i staje się celem "samym w
          > sobie" (praca tylko w tym celu, żeby nie stracić posady).


          To przecież też jakiś cel.



          > Dla wielu pracodawców normą stało się ciągłe podwyższanie wymagań
          > wobec pracowników, aby zwiększyć wydajność pracy.



          "Kapitał" został napisany już w ub. wieku a reguła znana od niewolnictwa :).



          > Wielu socjologów uważa, że czynności, związane z pracą zarobkową
          > (nie tylko sam czas pracy, lecz także czas konieczny na dojazd do i
          > powrót z miejsca pracy), zajmują w życiu współczesnego mieszkańca
          > krajów rozwiniętych tak dużą ilość czasu, że mało zostaje go dla
          > rodziny (coraz mniej cenionej) oraz korzystania ze zdobyczy
          > cywilizacji i wyższego poziomu życia.



          Och, ludziom nigdy dosyć leniuchowania :). A tego czasu jest teraz zdecydowanie więcej niz kiedykolwiek, np. w porównaniu z XIX wiekiem, gdy to mężczyźni, kobiety i dzieci z niższych sfer zapierdzielali przez 6 dni w tygodniu po 12 godzin. Co prawda porzekadło "nie rabotajesz, nie kuszajesz"na stałe weszło do współczesnych norm moralnych, ale nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być.

          > Faktem jest, że od połowy XIX w. przeciętny mieszkaniec kraju
          > uprzemysłowionego poświęca więcej czasu na działalność zarobkową,
          > niż we wcześniejszych epokach historycznych.


          Noo, tak to bywa jak się bezmyślnie przepisuje wyrwane z kontekstu slogany - wychodzą brednie, bo jakby nie liczyć 72 godz. pracy tygodniowo to jednak więcej niż 40. Ale gdy ktoś nauczanie dziecka matematyki traktuje jak katorgę, wyrasta na głuptulę, której dzieci powielą jej status intelektualny.
          • to.niemozliwe Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 09:18
            > Mój niesmak budzi natomiast skojarzenie wytrwałej, twórczej pracy
            > jaką jest wychowywanie dziecka z wyścigiem szczurów

            Akurat "wyścig szczurów" w kontekście wychowywania pojawił się w
            takim sensie, że jedna z forumowiczek zarzuciła mi w innym wątku, że
            definiując przed córką mierzalny cel (pewna średnia z ocen) trenuję
            ją do wyścigu szczurów. Tymczasem zdefiniowany poziom średniej
            oczekiwanej, (wcale nie taki przesadnie wysoki - inaczej nie miałby
            sensu, gdyby był nieosiągalny) ma zupełnie inne znaczenie niż
            zaspokojenie mojego ego, żeby mieć dobrze uczące sie dziecko.
            Otóż ucina to wszelkie dyskusje w domu na temat tego, czy jest
            przygotowana, czy była przygotowana, czy uczy się mało, czy dużo.
            Bo jest obiektywna miara. Co wiecej beneficjentem wzrostu jej
            zdolności intelektualnych i umiejętności uczenia sie będzie głównie
            ona, bo nie zamierzam tego celu co rok podwyższać. Chcę, żeby
            nauczyła się szybko i sensownie przyswajać wiedzę i rozumieć procesy.
            Jeżeli opanowanie materiału na średnią 4,4 zajmie jej 15 minut, a
            nie 1h, to jej zysk, a nie mój. :) Inaczej straci wolę innowacji.
            Celem nadrzędnym nie jest też średnia, bo córka ma kłopoty z
            koncentracją, więc chcę ją nauczyć skupiania się drogą efektywnego
            rozwiązywania problemów, do czego zdolność skupienia się jest
            niezbędna.
            :)
            • leda16 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 07:09
              to.niemozliwe napisał:

              >
              >
              > Akurat "wyścig szczurów" w kontekście wychowywania pojawił się w
              > takim sensie, że jedna z forumowiczek zarzuciła mi w innym wątku, że
              > definiując przed córką mierzalny cel (pewna średnia z ocen) trenuję
              > ją do wyścigu szczurów.


              Zauważyłam, i mój niesmak budzi właśnie sformuowanie TRJ Dyskutantki a nie tytuł założonego przez Ciebie wętku. Nikt w takim stopniu nie zyskuje mojego szacunku jak ludzie ambitni, pracowici i ciekawi wiedzy, więc nazwanie ich wytrwałego dążenia do wytyczonych sobie celów "wyścigiem szczurów" uważam za chęć deprecjonowania ich ideałów. Wyraziłam też przekonanie, iż Dyskutantka z takim podejściem do życia będzie biernie przygladać się jak Jej 3 letnie dziecko wali bezmyślnie zabawką o podłogę i z pogardą patrzeć na inną matkę, która w tym czasie "uczy" swoje dziecko matematyki krojąc jabłko na 2, 3 i 4 części lub na spacerze zbierając kwiatki mówi eins, zwei, drei. To smutne, że współcześni rodzice berdzo dbają o rozwój fizyczny dziecka tucząc go i przekarmiając różnymi witaminami w tym źle pojętą "witaminą m", zaś odłogiem pozostawiając rozwój jego umysłu.

          • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 11:19
            leda16 napisała:

            Noo, tak to bywa jak się bezmyślnie przepisuje wyrwane z kontekstu
            slogany - wychodzą brednie, bo jakby nie liczyć 72 godz. pracy
            tygodniowo to jednak więcej niż 40. Ale gdy ktoś nauczanie dziecka
            matematyki traktuje jak katorgę, wyrasta na głuptulę, której dzieci
            powielą jej status intelektualny.


            Bóg
            zadba o twoje miejsce na parkingu- pogadaj o tym z papieżem


            • leda16 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 07:12
              pyrdel napisała:

              Bóg
              > zadba o twoje miejsce na parkingu- pogadaj o tym z papieżem[/url]


              Interesy mam zwyczaj załatwiać bez pośredników.
        • clarissa3 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 22:57
          Zgadzam sie!

          www.youtube.com/watch?v=a0XjRivGfiw
          ;))
      • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 10:36
        Nie każdy z nas to
        wie, że nie wszystko złoto co świeci się
        nam ciągle mało, chcemy więcej
        pieniądz potrzebny by godnie żyć
        ceny z nieba, a płacimy krocie za nic
        wytworzone potrzeby wychodzą jak ze mgły,
        lecz nadzieja się tli, że nadejdą lepsze dni.
        Wyścig szczurów ciągle trwa, nieustanny bieg
        też chciałabym je mieć, by o jutro mniej martwić się
        Nie za wszelką cenę, na pewno nie po trupach
        • to.niemozliwe Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 13:07
          > Nie za wszelką cenę, na pewno nie po trupach

          A dlaczego nie? Przecież rag rate odwołuje sie do pierwotnych
          instynktów: przetrwania, rywalizacji, zwycięstwa.

          Znasz funkcjonujące sprawnie zbiorowości, w których nie występują
          elementy rag rate?
          • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 14:31
            Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest
            bezcenną.
            Tą rzeczą jest honor."
            • to.niemozliwe Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 16:02
              A co to jest honor w wymiarze narodów i państw? Bo jeszcze w
              wymiarze osobistym, to niewątpliwie wartość jest, ale narodów?
              Nie ma czegos takiego, chyba, że za honor uznajesz aktualną linię
              polityczno-programową rządzącej koalicji, lub tego ugrupowania
              politycznego, którego poglądy są Ci najbliższe. W imie honoru
              strzela sie np. do demokratycznie wybranych prezydentów.
              Idziemy w dygresję, ale jak dla mnie to, nie ma honoru w wymiarze
              narodów i państw. To jest sztuczka w celu manipulacji masami.

              Co do grup funkcjonujących sprawnie bez wyścigu szczurów, to mogą to
              być np. zakony.
              • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 21:40
                to.niemozliwe napisał:

                > A co to jest honor w wymiarze narodów i państw?


                Mimo że Polska została zdradzona i pozostawiona samej sobie przez
                swoich sojuszników: Anglię i Francję, poprzez Polskich żołnierzy
                walczyła do końca za każdy skrawek ziemi nie oddając go za darmo,
                nie oddając go bez walki.
                Polscy żołnierze walczyli na wszystkich frontach i we wszystkich
                kampaniach podczas II Wojny Światowej.


                nazwę te wojny wyścigiem szczurów

                nie zgodzić się na niewolę
                to jest honor w wymiarze narodów i państw


                W niektórych wypadkach jedynie znicze rozjaśniają mroki historii

                • kobza16 hmm interesujące 27.01.10, 02:18
                  ejże Pyrdel, wyścig szczurów jest patologią? czyli bardzo powszechna
                  patologia!

                  Dalej będę się upierała, że "honor", to pojęcie nie jest tutaj na
                  miejscu.

                  "Mimo że Polska została zdradzona i pozostawiona samej sobie przez
                  swoich sojuszników: Anglię i Francję, poprzez Polskich żołnierzy
                  walczyła do końca za każdy skrawek ziemi nie oddając go za darmo,
                  nie oddając go bez walki.
                  Polscy żołnierze walczyli na wszystkich frontach i we wszystkich
                  kampaniach podczas II Wojny Światowej.

                  nazwę te wojny wyścigiem szczurów

                  nie zgodzić się na niewolę
                  to jest honor w wymiarze narodów i państw

                  W niektórych wypadkach jedynie znicze rozjaśniają mroki historii"

                  co Ty pieprzysz, oni nas zdradzili, to spójrz na polskich dowodców
                  tamtego okresu, którzy swoich obywateli (często głupią propagandą,
                  pokazującą, że mamy znaczną przewagę nad niemcem) posłali na rzeź.
                  To jest taki honor według Ciebie? Pewnie historie znasz jedynie z
                  opowiadań nauczycielki w liceum hehe. Pare faktów:

                  Mitem jest, że Niemcy przez 63 dni nie mogli stłumić powstania. Tak
                  jak przebili się w ciągu 2 dni z Woli do mostu Kierbedzia, tak mogli
                  z powstaniem skończyć w ciągu tygodnia, rzucając do walki jedną
                  dywizję pancerną – o którą bezskutecznie dopominał się pacyfikujący
                  Warszawę Von dem Bach-Zelewski. Wyczuli jednak, że toczy się gra
                  polityczna i że jak długo powstanie będzie się tliło, tak długo
                  będzie stał wyczekująco front za Wisłą. Więc zgodnie z rozkazem
                  Hitlera niszczyli systematycznie miasto, ostrzeliwując je z
                  najcięższych dział i bombardując, ale oszczędzali już bardzo swoich
                  ludzi. Używali do tłumienia powstania jednostek jak szkoła oficerska
                  SS z Poznania ale też zbieraniny różnych drugorzędnych batalionów
                  jak brygada więźniów kryminalnych Dirlewanlera i Rosjan w służbie
                  niemieckiej (brygada Kamińskiego, błędnie nazywana własowcami),
                  likwidując kolejno polskie punkty oporu. Nie umniejsza to wcale
                  poświęcenia i bohaterstwa powstańców, którzy bronili się zawzięcie,
                  zadając Niemcom duże straty. Była to jednak obrona straceńców
                  wpędzonych w pułapkę, którzy woleli śmierć z bronią w ręku niż
                  rozstrzelanie. Ale ta desperacka walka powstańców pociągała za sobą
                  masakrę mieszkańców miasta. W czasie obrony Starego Miasta zginęło
                  30 tysięcy ludzi.
                  Wygrani w wojnie, a potraktowani jak ofiary. Żadna stolica nie miała
                  takich strat, było się po co rzucać? A nasi “zachodni sojusznicy"
                  ześwinili się wobec nas, nie tym, że nie udzielili większej pomocy
                  militarnej, bo to było technicznie trudne (stracili 35 samolotów i
                  330 lotników). Skandalem było to, że aby nie narazić się Stalinowi
                  (wiadomo, sowiecki teatr operacyjny), przez miesiąc nie mogli się
                  zdobyć na wydanie Niemcom ostrzeżenia, że powstańcy są żołnierzami
                  koalicji i przysługują im prawa kombatanckie zgodnie z konwencją
                  genewską. Do tego momentu rozstrzeliwano powstańców jako “bandytów”.
                  A później różnie bywało.

                  I najważniejsze: Musisz wiedzieć, że Niemcy byli zadowoleni z
                  powstania, bo według OKW opóźnianie wycofywania frontu wschodniego
                  było ważniejsze od utrzymania pozycji na zachodzie, a żadna twierdza
                  nie broniła przed ofensywą radziecką tak dobrze jak trwanie
                  powstania!!!

                  Myślisz, że znicze rozjaśniły mroki historii? Myslisz, że w
                  zachodnich podręcznikach wspomina się o polskim bohaterstwie? Naiwny
                  jestes dzieciaczku. Sa marginalne wzmianki, często zakłamane, jak
                  ta, że polacy ruszyli we wrześniu z szablami na czołgi niemieckie.
                  Więcej się mówi o Francji, która z stosunkowo małymi stratami wyszła
                  z tej wojny (tchórze???) myślę, że właśnie oni na tym dobrze wyszli.
                  My jak barany rzucilismy sie na wroga, 3 razy silniejszego i
                  dostaliśmy taki łomot, że patrz. Porównaj sobie gospodarkę niemiecką
                  i polską. Ale tak patrząc na całą historię naszego wspaniałego
                  kraju, to niestety jest to pasmo nieustannych klęsk, zacofania,
                  awantur, podkładania sobie świń i wiele wiele więcej...

                  • pyrdel Re: hmm interesujące 27.01.10, 11:43
                    Cooż powiedzieć?

                    kliknij na 40 stronę

                    jak będę mieć zapotrzebowanie na umartwianie się i doje..nie to
                    kliknę tam jeszcze raz
                    rzeczywiście ... hm interesujące.... thank's


                    kobza16 napisała:
                    Myślisz, że znicze rozjaśniły mroki historii? Myslisz, że w
                    zachodnich podręcznikach wspomina się o polskim bohaterstwie? Naiwny
                    jestes dzieciaczku. Sa marginalne wzmianki, często zakłamane, jak
                    ta, że polacy ruszyli we wrześniu z szablami na czołgi niemieckie


                    Polish history in 10
                    minutes kliknij w to


                    kobza16 napisała:
                    Pewnie historie znasz jedynie z
                    > opowiadań nauczycielki w liceum hehe.


                    oczywiście
                    Jestem pokoleniem , które histori uczyło się z dostępnych wtedy
                    książek ... ale też z opowiadań tzw. starych wiarusów , którzy z
                    wojny i obozów wrócili i o honorze i wyścigu w których udział brali
                    lub skazani byli na wzięcie
                    ...mogę bez końca i bez kopiowania...
                    ale nie o to teraz chodzi
                    mamy teraz dostęp do różnych źródeł i tylko kwestia jakiej prawdy
                    szukamy i jaką chcemy przekazać tym - co jeszcze chcą nas słuchać
                    lub czytać.

                    W niektórych wypadkach jedynie znicze rozjaśniają mroki historii
                    (Henryk Kwiatkowski)

              • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 22:00
                to.niemozliwe napisał:
                Co do grup funkcjonujących sprawnie bez wyścigu szczurów, to mogą to
                być np. zakony.


                co to jest wyścig szczurów to już ustaliliśmy w tym wątku

                (załączony clip z panią doktor w Bankier Finansowy)

                grupa z funkcjonującym wyscigiem szczurów to patologia
                i niech tak zostanie


                O zakonach dyskutować ?
                Bałabym się obrazić czyjeś uczucia , mam bardzo małą wiedzę w tym
                temacie





                • leda16 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 07:27
                  pyrdel napisała:


                  mam bardzo małą wiedzę w tym
                  > temacie
                  >

                  "W tym temacie" mawiał przygłupiasty Wielki Elektryk. Człowiek, który opanował zasady poprawnej polszczyzny mówi: "NA TEN TEMAT"
              • leda16 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 07:22
                to.niemozliwe napisał:

                >
                > Idziemy w dygresję,


                Bo dziewczynce brakło argumentów :).
        • leda16 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 07:20
          pyrdel napisała:

          >
          > lecz nadzieja się tli, że nadejdą lepsze dni.


          Tia, czekaj bezczynnie na "lepsze dni" aż do Twojego zakładu pracy przyjdzie bardziej wykształcona konkurentka i wyszarpnie Ci stołek spod tyłka :))).


          > też chciałabym je mieć, by o jutro mniej martwić się. Nie za wszelką cenę, na pewno nie po trupach


          Ty zaś spędzisz resztę życia na dalszym czekaniu i martwieniu się. Tego samego nauczysz własne dzieci, skoro kształcenie intelektu od wczesnego dzieciństwa uważasz za marszrutę po trupach :).
    • pendzacy_krolik Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 24.01.10, 15:13
      piszemy "sformułowanie"

      to.niemozliwe napisał:

      > No, to mamy nowy wątek do przegadania. Pojawiło się tu to
      > sformuowanie w kontekście wychowywania dziacka do owego "wyścigu
      > szczurów". To co to właściwe jest? Czy to cyniczne określenie
      tych,
      > których współzawodnictwo wyrzuciło poza nawias? Czy ono ma zbierać
      w
      > sobie wszelkie negatywne stereotypy o ludziach, którzy usiłuja
      > ciężką pracą poprawić los swój i swoich najbliższych?
      > Czy to określenie istnieje bez kontekstu współczesnego ustroju
      > gospodarczego? Czy można, będąc człowiekiem przeciętnych uzdolnień
      > dystansować się od wyścigu szczurów i kontestowac rywalizację?
      > A jak się ma do tego zagadnienie ciągłego wzrostu wydajności
      pracy?
      > Czy to nie jest tak, że jak się nam nie podoba, to prosze bardzo -
      > zawsze sie znajdzie ktos, kto te prace wykona za 1/2 tej pensji. A
      w
      > ostateczności produkcję przeniesie sie do Chin, a service center
      do
      > Indii. To jak, siadamy sobie w kąciku, zaciągamy sie marychą i
      > cedzimy, że wyścig szczurów nie dla nas? :)
      > Zapraszam do dyskusji...
      • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 24.01.10, 15:15
        napisz własne sformułowanie - o to własnie chodzi
        • pendzacy_krolik Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 24.01.10, 15:31
          specjalizuje sie w wyscigach krolikow (jak latwo sie domyslic:),
          wiec wpadlam tu tylko poprawic bledy, bo tak lubie.
          jedni pouczaja,jak wychowywac dzieci,inni , jak poprawnie pisac.

          pyrdel napisała:

          > napisz własne sformułowanie - o to własnie chodzi
          • kalllka Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 14:53
            szanowna krolik,
            (pardons krolowo)
            pendzac z blendem tylko mierzycie. sie niestety:)
            • kobza16 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 17:43
              Wyścig szczurów często jest mylony ze zdrową rywalizacją, która
              występuje np.w grze. Rozumiem, że ktoś gardzi "wyścigiem szczurów"
              bo zasady mu na to nie pozwalają, jest bardziej wrażliwy, nie ma
              takiego twardego tyłka itd. itp. ale honor!!!??? WTF...!
              • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 25.01.10, 21:16
                koza16 napisała:

                > Wyścig szczurów często jest mylony ze zdrową rywalizacją,
                która
                > występuje np.w grze. Rozumiem, że ktoś gardzi "wyścigiem szczurów"
                > bo zasady mu na to nie pozwalają, jest bardziej wrażliwy, nie ma
                > takiego twardego tyłka itd. itp. ale honor!!!??? WTF...!


                Może i jest mylomy , ale po lekturze tego wątku wiesz już , że
                'wyścig sczurów' wcale nie jest zdrową rywalizacją.

                wyżej użyłam w dyskusji znanego wierszyka , z którego wynika:
                że:
                Wyścig szczurów ciągle trwa, nieustanny bieg
                też chciałabym je mieć, by o jutro mniej martwić się
                Nie za wszelką cenę, na pewno nie po trupach


                w dalszej dyskusji padło stwierdzenie -pytanie:

                czemu nie po trupach ???

                w/g mnie to właśnie honor ma wpływ na wzięcie lub nie
                udziału w pewnych 'biegach'



                wyścig szczurów to rywalizacja polegająca na wygryzaniu i zagryzaniu
                uczestników biegu.
                Pozostaje jeden zwycięzca i padnięci -zagryzieni uczestnicy




                • leda16 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 07:34
                  pyrdel napisała:



                  >
                  >
                  > wyścig szczurów to rywalizacja polegająca na wygryzaniu i zagryzaniu
                  > uczestników biegu.
                  > Pozostaje jeden zwycięzca i padnięci -zagryzieni uczestnicy


                  Ha, ha ha. O obyczajach szczurów też jak widać nie masz najmniejszego pojęcia. Jak Ci nie wstyd wypisywać nakie brednie? Wróć się do podstawówki i uzupełnij swoją wiedzę z biologii.
                  >
                  >
                  >
                  • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 12:42
                    znów się pieśń na
                    usta rwie ....
    • anbale Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 24.01.10, 15:47
      Niektórzy lubią takie wyścigi, niektórych zmuszają do tego okoliczności życiowe
      i ten stan ich niesamowicie wypala...Wcale nie trzeba się zaciągnąć marychą,
      żeby się z tego wypisać, ja bez żadnego zaciągania zamieniłam pracę w korporacji
      na pracę w małej firmie, gdzie po prostu się zwyczajnie pracuje, bez czyjegoś
      ciągłego dyszenia na karku...
      Ale wiem, że wiele osób taką woltę traktuje jak rodzaj porażki życiowej, więc
      chyba jednak niektórzy wolą "szczurowiska"...Kwestia wyboru, priorytetów
      życiowych...
    • paco_lopez Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 24.01.10, 16:45
      ja obecnie jestem na ostatnim miejscu, co wyrzuca mnie za nawias.
      ale to jest względne. zresztą mi sie zdaje że jestem gdzieś po
      środku już od dawna. myśle, ze jak ktoś miał dobre stopnie w szkole
      i na studiach, to sie tak nie spina później. źródłem jest obserwacja
      okiem nieuzbrojonym oraz kolekcja zdjęć, których niewkleje ze
      względu na ochrone prywatności.
    • de-witch Brachu.... 25.01.10, 22:17
      To jak, siadamy sobie w kąciku, zaciągamy sie marychą i
      cedzimy, że wyścig szczurów nie dla nas? :)
      ....
      Bedziesz sie czadzil marichuana, to z mozgu zrobisz sito, plemniki
      tez sobie pozlepiasz, jeden przy drugim w marichuanie bedzie ci
      plywal i moze wtedy, apostrofa 'wyscigu szczorow' nie bedzie
      potrzebna, bo bedziesz plodzil, przedniej jakosci potomstwo o
      genotypie szczura.

      Filozfuj dzielnie dalej...
    • to.niemozliwe Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 12:52
      Tak czytam ten wątek i coraz bardziej się utwierdzam w tym, że to
      puste, złośliwe i cyniczne określenie. Chyba wymyślone przez
      znudzonych dobrobytem ludzi, którzy nie musieli nigdy martwić się o
      to, co włożą jutro do garnka, czym ogrzeją dom i co zje ich dziecko
      (i czy zje w ogóle) na drugie śniadanie w szkole.
      Dlaczego cyniczne? Ponieważ żyjemy w świecie w którym jest
      permanentny stan niedoboru środków służących zaspokojeniu nawet
      podstawowych potrzeb życiowych. Nie mamy nadmiaru lub przynajmniej
      obfitości pożywienia w lasach, i jedynie od naszego zaangażowania
      zależy to, czy sobie pozbieramy jagódki i orzeszki. Czasy zbieractwa
      i wytwarzania lub gromadzenia we własnym zakresie przeminęły
      bezpowrotnie z chwilą, kiedy ktoś opalił nad ogniem drewnianą
      włócznię i stwierdził, że teraz on tu rządzi. Dziś rządzi potrzeba
      zysku, chęć zagarnięcia dla siebie maksymalnej wartości dodanej,
      jaką inni są w stanie z siebie wydusić. W tej sytuacji utrzymywanie
      stanu niedoborów jest warunkiem koniecznym do wzmożenia popytu.
      Niedobory są generowane poprzez chęć zysku, bo bez niedoborów nie
      będzie popytu, a zatem nie będzie można przechwytywać wartości
      dodanej jaką inni gotowi są dać za zaspokojenie potrzeb.
      Obecny kryzys, będący następstwem wyeliminowania elementu ryzyka na
      rynkach - jasno pokazuje, że nie ma na świecie tyle: pracy,
      dostatku, bezpieczeństwa socjalnego, energii, ciepła, pożywienia,
      ba...wody - tyle w nadmiarze, że nie ma konieczności ponoszenia
      wysiłku w celu zapewnienia sobie elementarnych warunków zaspokajania
      potrzeb życiowych. To oznacza, że to nie jest "wyścig szczurów",
      tylko stan naturalny ustroju społecznego, jaki sobie zafundowaliśmy.
      Ktoś powie..OK, ale możesz mieć małe mieszkanie, nie mieć samochodu
      i na wakacje jeździć pod namiot na Mazury - to nie wyścig szczurów.
      Ale w takim razie, gdzie jest granica? Apartament, dobre auto,
      wakacje w atrakcyjnym kurorcie - to już jest wyścig? Nie, bo
      indywidualna miara potrzeb jest różna, to co wystarcza mi, dla kogoś
      innego będzie nie do zaakceptowania.
      Stąd mój wniosek, że termin jest złośliwy i ma rację bytu o ile
      tylko może uzewnętrzniać poczucie przegranej lub bezsilności,
      wypełniające osobę go używającą.
      • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 13:42
        Nie rezygnujmy ze swych marzeń
        Kto to wie, co jeszcze czas pokaże
        Kto to może wiedzieć co się stanie choćby dziś
        Nasze życie będzie jak poemat
        Trzeba tylko znaleźć dobry temat
        Trzeba się odnaleźć w nim
        Aby być

        otóż to otóż to

        się odnależć w nim

        wrócę do wierszyka wyżej gdzie był fragment ...ale nie za wszelką
        cenę nie po trupach..)

        Każdy pęd (wyścig) ma swoją cenę .
        Z tym się chyba zgadzasz.
        Nie zostanę ZOMOwcem, SBkiem ...burdelmanem,szpiegiem
        międzynarodowym czy kapusiem za żadną cenę poprawienia sobie i
        swojej rodzinie warunków.

        Czy to jest sprawa sumienia czy honoru czy świadomości to jak to
        zwał tak to zwał
        ale to jest cena nie do przyjęcia

        pytanie gdzie granica?
        to Ty najlepiej wiesz i ja jak wyżej(nie po trupach, nie po
        krzywdzie ludzkiej, nie za wszelką cenę)

        życie ,samo życie

        Quo Vadis Domine?


        pozdr...

      • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 15:19
        włącz TVP1 i zobacz miejsce gdzie ludzie ludziom...
        zafundowali bieg...
      • leda16 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 28.01.10, 07:13
        to.niemozliwe napisał:

        > Tak czytam ten wątek i coraz bardziej się utwierdzam w tym, że to
        > puste, złośliwe i cyniczne określenie.


        Raczej zawistne wobec lepiej przystosowanych ;).

        Chyba wymyślone przez
        > znudzonych dobrobytem ludzi, którzy nie musieli nigdy martwić się o
        > to, co włożą jutro do garnka, czym ogrzeją dom i co zje ich dziecko
        > (i czy zje w ogóle) na drugie śniadanie w szkole.



        E nie, chyba przez tych, którzy nie mają bladego pojęcia o inteligencji szczurów i organizacji ich życia społecznego. Psy , ludzi i koguty można wytresować do "wzajemnego zagryzania się", szczury nigdy.


        > Dlaczego cyniczne? Ponieważ żyjemy w świecie w którym jest
        > permanentny stan niedoboru środków służących zaspokojeniu nawet
        > podstawowych potrzeb życiowych.


        Ależ mamy Kolego, tylko są one niesprawiedliwie rozdzielane. Druga przyczyna to nadmiernie, wręcz patologicznie rozkręcony przez różnej maści producentów popyt.

    • ka.rro Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 27.01.10, 22:12
      Jak ma się dobry pomysł na siebie, to można olać wyścig.
      Ale to się zdarza rzadko i nie zawsze wystarcza na długo.
      Ale bezmyślnie biec też nie warto.
    • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 28.01.10, 09:55
      znalazłam na interia cuś w w/w temacie


      w wolnych od pisania chwilach -
      można poczytać , podumać i napisać swoje zdanie
      (bez wydzierania anonimowego pyska )
      • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 28.01.10, 12:57
        Po przeczytaniu
        artykułu i komentarzy twierdzę ,że zasługują na przeczytanie i
        przystanek .

        ...gdzie jest granica 'wyścigu szczurów' czy 'świńskiego
        pędu'

        do...wiedzy , pieniędzy, władzy ,doznań , odkryć, zwycięztw...

        Ja nie mam watpliwości (byle nie po trupach moja granica)

        pytanie 'czy biegi sportowe' (Justynka,Otylcia i inni ) wspaniali
        sportowcy padający na
        twarz z wysiłku to też ...

        jeżeli to jest sposobem na życie to bez obrażania sczurów
        niszczących wszystko po drodze (nawet beton)
        czy świń pedzących do koryta aby się naż.. i wys..

        niech ten wyścig trwa i trwa i trwa...aż do końca świata !
    • jedenpro.cent Międzynarodowy "Wyścig szurów" 29.01.10, 12:37
      Wyścigi dotyczą nie tylko ludzi ale całych państw (może nawet kontynentów).
      Po II WŚ ZSRS i USA prowadziły gigantyczny wyścig zbrojeń i wyścig o podbój
      kosmosu.
      Polska (i inne kraje) prowadzi wyścig gospodarczy. Z sąsiadami i nie tylko.
      Wszyscy się "wyścigują" :) "Bes sęsu".
      • zorz_ponimirski Wyścig szurów 29.01.10, 13:00

        sęs jest taki, ze jesli 'nieudacznik' to dla ciebie najgorsza
        obelga, bo tak naprawde czujesz sie nieudacznikiem, albo prawie-
        prawie, to bedziesz sie scigal, zeby uciec od przedmiotu pogardy,
        czyli kogos, kto nic nie ma.
    • s.p.7 Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 30.01.10, 00:13
      mysle ze dazenie czlowieka do stawania sie jak najlepszym jest dobrym kierunkiem
      pod warunkiem ze cele i sens sątakze odpowiednie.

      Dobry przyklad to sport - jesli romie sie go dobrze to moze byc to sposob na
      zadbanie zdrowia, w formie wyczynowej moze to zdrowie rujnować.

      Wycisg szczurow to bardziej dyktowanie ludziom po co i gdzie maja biegac,

      prawda jest taka ze zwyciestami sa zazwyczaj lduzie z charakterem oraz
      kreatywni, majacy ducha walki, oraz predyspozycje, determiancje na poswiecenie.

    • lago.titicaca Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 31.01.10, 02:54
      he he he
      Smiac mi sie zachcialo.
      Bo widzisz niemozliwy, 'wyscig szczurow' to ty tu
      na forum prakytkujesz.
      Tyle tu twoich watkow!

      hehehehehe
      Hurra, jestes liderem.
      • pyrdel Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 31.01.10, 12:00
        ale on wiele wnosi w nasze życie , pokazuje sens działania,
        odróżnia nędzę od biedy i jest człowiekiem
        tzw homo homini (bez lupus est)
        szacun dla niego i czapka zgłowy
        a malkontenci zajmijcie się szukaniem ...dziurki w całym

        Jesteście chłopcy
        śwarni cieszy was baciarka -dedykacja dla
        niemozliwe,sp7,leda16,gadad,horpyna...i dziubdziuba- heeej


        • to.niemozliwe Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 31.01.10, 14:14
          Dziękuję za miłe słowa, w realu nie mam okazji porozmawiać sobie
          szerzej o pewnych sprawach i przedyskutować ich różnych aspektów.
          Ogólnie moje zainteresowania kręcą się wokół tego "jak świat
          funkcjonuje". To czysta ciekawość :).
      • to.niemozliwe Re: "Wyścig szurów" - zjawisko czy obrona nieudac 31.01.10, 14:07
        Nie patrzę na to z punktu widzenia jakiejkolwiek rywalizacji, ani
        nie nabijam sobie statystyki wątków. :)
    • p.s.j "Wyścig szurów" - ciekawe zjawisko 02.02.10, 16:57
      Co do zasady szurania (vel szury, podobnie jak stukania, klekoty i
      stukoty), jako zjawiska dźwiękowe natury ogólnej z najwyższym trudem poddają się
      ścisłemu umiejscowieniu w przestrzeni. Trudno zatem mówić, że jakiś szur jest
      bliżej lub dalej hipotetycznej "mety" od innych szurów. A bez mety nie ma
      wyścigu, nawet Wyścigu Pokoju.

      Jednakże musimy rozważyć, iż szur jest spowodowany zawsze (praw fizyki pan nie
      zmienisz, i nie bądź pan rura) jakimś oddziaływaniem zewnętrznym, które nazwiemy
      tu roboczo "szurogenem", czyli generującym szura (a może "szur"? diabli
      nadali...
      ). Owe szurogeny powinny się dawać umiejscowić łatwiej, niż same
      szury, i w ten sposób mamy możliwość pośredniego rozstrzygnięcia wyścigu szurów
      poprzez zastosowanie do nich wyniku wyścigu dowolnie dobranych szurogenów
      (tym razem brzmi podobnie jak "szurikenów" w tanich filmach kung-fu...) i
      znanej z "Fizyki dla klas szóstych szkół podstawowych" zasady, że w powietrzu o
      jednakowych parametrach wszystkie dźwięki, a więc i szury, rozchodzą się z
      jednakową prędkością.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka