09.02.04, 07:54
...z załozeniem, ze tylko w dobrej wierze - coś w stylu: jak ci przyłożę, to
zrozumiesz i się odczepisz, bo bez tego - ani rusz!

nie przypominam sobie, by jakikolwiek człowiek osiągnął sukces w ten sposób -
chyba, że chodziło mu o zastraszenie, to juz co innego

skąd bierze sie więc tak ogromna ufność pokładana w mściwości, kopaniu,
odgryzaniu się zamiast spojrzenia prawdzie w oczy, że moze nie jestem tak
doskonały, za jakiego chcę uchodzić?

co umiecie robić poza kopaniem, gdy ktos ukaże wam niedoskonałości waszych
argumentów?
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: kopanie 09.02.04, 08:24
      Ciekawy watek, ciekawe pytanie. Nie ukrywam, ze mam swoich "faworytow", ktorych odpowiedzi w tym
      watku jestem bardzo, bardzo ciekaw.

      > co umiecie robić poza kopaniem, gdy ktos ukaże wam niedoskonałości waszych
      > argumentów?

      No wlasnie. Moze Ty pierwsza zaproponujesz jakies inne, bardziej pokojowe rozwiazania?
      • alfika Re: kopanie 09.02.04, 08:36
        na chwilkę wyjdź ze swej misji sędziego, nauczyciela i admina w jednym i
        wypowiedz się, o ile masz jakiekolwiek zdanie, na powyższe ;)
        • kwieto Re: kopanie 09.02.04, 08:50
          Dlaczego uwazasz, ze wchodze w role sedziego nauczyciela oraz admina?
          Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

          W sumie napisalas bardzo oceniajacy post, nie podajac zadnej alternatywy dla dzialan ktore
          krytykujesz.
          Kto tu w takim razie wchodzi w role sedziego oraz admina?

          Zadalem pytanie, zaciekawiony Twym postem.
          Otrzymalem odpowiedz, ktora wlasciwie powinienem zinterpretowac jako atak (kilka zarzutow bez
          uzasadnienia). Dlaczego?
          • alfika Re: kopanie 09.02.04, 08:58
            zacznij od odpowiedzi na temat wątku jeśli cię aż tak zainteresował -
            propozycję innego zachowania niz twoją zabawę w ocenianie podałam teraz właśnie
            po raz drugi
            czytaj co napisane, mietku

            a potem mozemy pogadać na nurtujące cię tematy :)
            • kwieto Re: kopanie 09.02.04, 09:03
              Alfika napisala:

              > skąd bierze sie więc tak ogromna ufność pokładana w mściwości, kopaniu, odgryzaniu się

              Potem dodala:

              > co umiecie robić poza kopaniem, gdy ktos ukaże wam niedoskonałości waszych argumentów?

              A teraz pisze:

              > czytaj co napisane, mietku


              No wlasnie. Co Toba kieruje?
              Wlasnie probuje pogadac na nurtujacy Cie temat - podejmiesz dyskusje?
              • alfika Re: kwieciu :) 09.02.04, 09:22
                zapętlasz się
                :)
                jak podejmiesz dyskusję, to będzie mi miło, na razie usiłujesz narzucić swoje
                wywody - nic z tego
                • kwieto Re: kwieciu :) 09.02.04, 22:53
                  Przede wszystkim:

                  Niestety mimo dawanych Ci do zrozumienia sygnalow nie chcesz odejsc od pewnej dosc fatalnej
                  maniery.
                  Coz, chyba musze powiedziec wprost - powstrzymaj sie prosze od przekrecania mojego nicka.
                  Byc moze robisz to by pokryc brak argumentow (polecam Twoj tytulowy post), byc moze uwazasz po
                  prostu ze to najlepszy sposob na spoufalenie sie z Twoim rozmowca.
                  Niestety mi takie przekrecania kojarza sie z namolnym facetem, ktory koniecznie musi sie spoufalic z
                  kobieta, koniecznie calujac ja w tym celu w reke, i koniecznie przy tym dokumentnie ja obsliniajac (tzw.
                  "slimak")
                  Ewentualnie z nachalnym akwizytorem ktory koniecznie chce pokazac jaki to jest "do przodu" i
                  powtarza co drugie zdanie "panie Konradzie, panie Konradzie" (gdyby mogl to by po ramieniu
                  poklepal), choc poznal mnie piec minut temu.
                  Rozumiem, ze chcesz dobrze i starasz sie jak najlepiej. Ale takie proby spoufalania sie sa po prostu
                  meczace, i (przyznam szczerze) zwykle stopniowo budza moja odraze w stosunku do kogos kto
                  probuje zblizyc sie do mnie taka metoda.
                  Nie zrozum mnie zle, to co napisalem nie oznacza ze Cie nie lubie itd. Przyjmij jednak prosze, ze
                  niezbyt mam ochote spoufalac sie z Toba w ten sposob i uszanuj te moja drobna dewiacje.


                  Co do polemiki - Na poczatku zadalem pytanie, bo jestem ciekaw co radzisz aby sytuacji o ktorych
                  piszesz uniknac. Ja szczerze mowiac nie mam takiego pomyslu - a w kazdym zadnego ktory moglby
                  pelnic role uniwersalnej recepty.
                  Nie rozumiem tez czemu zarzucasz mi "narzucanie swoich wywodow", skoro jak na razie wlasciwie caly
                  czas pytam?
                  • alfika Re: kwieciu :) 10.02.04, 09:35
                    no popatrz, a ja sądziłam, ze wiesz, co robisz, pisząc swego czasu, że można do
                    ciebie "mieciu"

                    projekcja, kwieciu, z tym obślinianiem?
                    bo własnie tak sie czuję w twoich usilnych próbach wciagania w idiotyczne
                    deliberacje
                    • kwieto Re: kwieciu :) 10.02.04, 22:54
                      > no popatrz, a ja sądziłam, ze wiesz, co robisz, pisząc swego czasu, że można do
                      > ciebie "mieciu"

                      Widzisz, zawsze mialem Cie za osobe dosc rozgarnieta. Liczylem (wychodzi na to ze naiwnie) ze sama
                      szybko dojdziesz do wniosku, iz taki sposob zwracania sie do kogos nie jest zbyt szczesliwym
                      pomyslem na okazywanie mu sympatii. Coz, przeliczylem sie, mowie wiec wprost

                      > projekcja, kwieciu, z tym obślinianiem?

                      Byc moze. Zaznaczylem ze to moja dewiacja, prosilem tez o uszanowanie jej.


                      > bo własnie tak sie czuję w twoich usilnych próbach wciagania w idiotyczne
                      > deliberacje

                      Wiec moze po prostu nie odpowiadaj na moje posty?
                      Bo szczerze mowiac, Sprawiaz wrazenie wrecz odwrotne.
    • aretha04 Re: kopanie 09.02.04, 08:33
      alfika napisała:

      > ...z załozeniem, ze tylko w dobrej wierze - coś w stylu: jak ci przyłożę, to
      > zrozumiesz i się odczepisz, bo bez tego - ani rusz!
      >
      > nie przypominam sobie, by jakikolwiek człowiek osiągnął sukces w ten sposób -
      > chyba, że chodziło mu o zastraszenie, to juz co innego
      >
      > skąd bierze sie więc tak ogromna ufność pokładana w mściwości, kopaniu,
      > odgryzaniu się zamiast spojrzenia prawdzie w oczy, że moze nie jestem tak
      > doskonały, za jakiego chcę uchodzić?

      większość z nas lubi sama siebie okłamywać, jaki to ja jestem
      wspaniały,nieomylny
      ponadto wychodzimy z założenia, że najlepszą obroną jest atak, więc jak nie
      mamy argumentów, to często "równamy kogoś z ziemią"
      nie popieram takiego podejścia i sama czasami sie zastanawiam, czy to nie jest
      spowodowane życiem w ciągłym biegu, stresie ....


      > co umiecie robić poza kopaniem, gdy ktos ukaże wam niedoskonałości waszych
      > argumentów?


      najczęściej tego ktosia traktujemy jako nieprzyjaciela, a stosunki towarzyskie
      ulegają coraz większemu rozluźnieniu.
      a może się mylę???
      • alfika Re: kopanie 09.02.04, 08:42
        aretha04 napisała:


        > najczęściej tego ktosia traktujemy jako nieprzyjaciela, a stosunki
        towarzyskie
        > ulegają coraz większemu rozluźnieniu.
        > a może się mylę???

        nie, tak pewnie czasem bywa
        ale gdyby sie połasić o ciag dalszy - z większym dystansem do siebie i
        spojrzeniem oczami osoby, która daje rzeczowe argumenty - kto wie, do jakich
        odkryć by się doszło

        gorzej, jak na rzeczowe argumenty odpowiadamy coraz bardziej agresywnie, bo
        racje musimy mieć i basta! - w koncu adwersarza rozśmieszymy takim podejściem i
        po usłyszeniu kpiny krew zaczyna wrzeć i rzucamy się do otwartej wojny z pełnym
        przeświadczeniem, jakiejż to krzywdy niemiłosiernej doznalismy
        • kwieto Kpina 09.02.04, 09:01
          > po usłyszeniu kpiny krew zaczyna wrzeć i rzucamy się do otwartej wojny z pełnym
          > przeświadczeniem, jakiejż to krzywdy niemiłosiernej doznalismy

          Rozumiem ze krytykujesz taka reakcje na kpine.
          Dlaczego wiec (moim zdaniem) bardzo agresywnie reagowalas na kpine jaka bylo zalozenie watku
          "Slownik Jezyka Polandzkiego"? (patrz Twoje posty w tym watku)
          • alfika Re: Kpina 09.02.04, 11:17
            ciekawe, ze ktoś, kto tak niezachwanie wierzy w swoją inteligencję, jest w
            stanie porównać kpinę, która nie ma zbytniego bagażu emocjonalnego - o ile w
            ogóle ma, ha ha - z ćwirćinteligentnym wątkiem służącym wyładowaniu własnie
            frustracji :))))))
            • kwieto Re: Kpina 09.02.04, 23:05
              > ciekawe, ze ktoś, kto tak niezachwanie wierzy w swoją inteligencję, jest w
              > stanie porównać kpinę, która nie ma zbytniego bagażu emocjonalnego - o ile w
              > ogóle ma, ha ha - z ćwirćinteligentnym wątkiem służącym wyładowaniu własnie
              > frustracji :))))))

              Hmm, a kim jest ten "ktos, kto tak niezachwianie wierzy w swoja inteligencje"?
              Jesli jest w stanie porownac, to chyba dobrze, prawda?
              I chyba potwierdza to jego wiare?
              I o jakim watku mowa? I o jakiej kpinie? Jakies przyklady, bym mogl sobie porownac?
              I co ma do tego czyjas (czyja?) "niezachwiana wiara w swoja inteligencje"?

              Poza tym, zamiast ciekawostek wolalbym przeczytac odpowiedz na moje pytanie :(
              • alfika Re: Kpina 10.02.04, 09:38
                nie rozumiesz, co się pisze
                nie pogadamy
                • kwieto Rozmowa 10.02.04, 22:57
                  > nie rozumiesz, co się pisze
                  > nie pogadamy

                  Zawsze mi sie wydawalo, ze "gadanie" polega na prezentacji swojego punktu widzenia i tlumaczeniu
                  niejasnosci swoim rozmowcom.
                  Jesli nie masz zamiaru tego robic, to czemu kilka postow wyzej zachecalas mnie do rozmawiania?
        • aretha04 Re: kopanie 09.02.04, 09:35
          alfika napisała:


          > nie, tak pewnie czasem bywa
          > ale gdyby sie połasić o ciag dalszy - z większym dystansem do siebie i
          > spojrzeniem oczami osoby, która daje rzeczowe argumenty - kto wie, do jakich
          > odkryć by się doszło

          a któż z nas lubi być pouczany???

          > gorzej, jak na rzeczowe argumenty odpowiadamy coraz bardziej agresywnie, bo
          > racje musimy mieć i basta! - w koncu adwersarza rozśmieszymy takim podejściem

          och, bo trzeba być chociaż trochę inteligentnym i mieć chociaż trochę kultury,
          żeby przemyśleć, czy strona przeciwna nie ma przypadkiem racji??? Można temat
          przedyskutować
          i ewentualnie przyznać rozmówcy rację - to naprawdę nie boli!!!




          • alfika Re: kopanie 09.02.04, 11:22
            aretha04 napisała:


            > a któż z nas lubi być pouczany???
            >


            A któż rozsądny kieruje sie w życiu tylko tym, co lubi?!



            >
            > och, bo trzeba być chociaż trochę inteligentnym i mieć chociaż trochę
            kultury,
            > żeby przemyśleć, czy strona przeciwna nie ma przypadkiem racji??? Można temat
            > przedyskutować
            > i ewentualnie przyznać rozmówcy rację - to naprawdę nie boli!!!
            >
            >

            Oczywiście :)
            • Gość: Triss Merigold Alfiko napisałam Ci długą odpowiedź IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 11:33
              w wątku faceta "Obiekt: Oleńka", przeczytaj w wolnej chwili i przemyśl zanim
              znowu rzucisz się do obrony.
              • alfika Re: Alfiko napisałam Ci długą odpowiedź 09.02.04, 11:59
                Triss, na miłość boską, dlaczego uważasz, ze tak mało szanuję swoje sądy by je
                wyrażac bez zapoznania się z całym tematem?!
                (tak jak to zrobiłas ty, tak na marginesie)
    • Gość: lesio Re: kopanie IP: *.parczew.sdi.tpnet.pl 09.02.04, 09:25
      myślę że z powodu takiego-bo sami się boimy "jak my komuś niedowalimy-to
      dowalą nam",niema dla mnie dziś,czegoś takiego jak robienie rzeczy
      złych,destrukcyjnych(kopania i zastraszania) w dobrej wierze,bo musiałbym
      uznać że np.hitler z milości zabijał,itd,chyba to moje
      nieuświadomione,lęki,słabe strony(bo każdy je ma i to mnie odrożnia od
      np.robota),powodują że reaguje agresją,po drugie wim że sam mam braki w
      umiejętności rozwiązywania konfliktów interpersonalnych(konstruktywnie),a to z
      powodu takiego że warzniejsze w przeszłości dla mnie były tkzw."sukcesy za
      wszelką cene"i nieliczenie sie z nikim i niczym,brak empatii,pycha i
      zachłanność.
      • alfika Re: kopanie 09.02.04, 11:31
        ależ to jest bardzo mocno wpisane w naszą tzw. kulturę - odnoszenie sukcesów za
        wszelką cenę
        i niełatwo u siebie to zobaczyć
        przecież zaraz całe stado ludzi zaraz uzna, że właśnie jeśli im racji się nie
        przyznaje, to tylko z czyjegoś uporu, a nie dlatego, ze moze sami racji w
        jakiejś kwestii nie mają :)

        co więcej - nawet jeśli niektórzy zachwycają sie filozofią Wschodu, gdzie
        wyciszenie, łagodność i oderwanie od wszelkiej rywalizacji to podstawa - to z
        często widzą w takim "nowatorskim" podejściu szansę odniesienia nareszcie
        niezaprzeczalnego sukcesu
    • j_ar Re: kopanie 09.02.04, 11:26
      > ...z załozeniem, ze tylko w dobrej wierze - coś w stylu: jak ci przyłożę, to
      > zrozumiesz i się odczepisz, bo bez tego - ani rusz!

      hihi... nie nie, nie "zrozumiesz i sie odczepisz" ale "na przyszlosc bedziesz
      sie dwa razy zastanawial zanim kogos, o kim sadzisz, ze mozesz go skrzywdzic,
      ruszysz"

      > nie przypominam sobie, by jakikolwiek człowiek osiągnął sukces w ten sposób -
      > chyba, że chodziło mu o zastraszenie, to juz co innego

      bo to wlasnie chodzi o zastrasznie, jezeli gnojek juz sie trafil, to niech sie
      juz teraz nauczy, ze to beeee takim byc niegrzecznym

      > skąd bierze sie więc tak ogromna ufność pokładana w mściwości, kopaniu,
      > odgryzaniu się

      poniewaz to sie znakomicie sprawdza, kiedy masz do czynienia z osoba, ktora
      niestety innej argumentacji nie chce przyjac

      >zamiast spojrzenia prawdzie w oczy, że moze nie jestem tak
      > doskonały, za jakiego chcę uchodzić?

      no.ale..ale jak to?.. chliip.;(

      > co umiecie robić poza kopaniem, gdy ktos ukaże wam niedoskonałości waszych
      > argumentów?

      kopanie nie jest odpowiedzia na niedoskonalosc naszych argumentow ale obrona
      przed atakiem
      • alfika Re: kopanie 09.02.04, 11:37
        j_ar napisał:

        >
        > kopanie nie jest odpowiedzia na niedoskonalosc naszych argumentow ale obrona
        > przed atakiem
        >

        a to piszemy o dwóch róznych sprawach
        kopanie bywa obroną na atak i bywa odpowiedzią frustrata na wykazanie
        niedoskonałości jego argumentów - bo w tym widzi zagrożenie swojej pozycji

        i własnie o tym mowa

        jeśli nie jesteś frustratem, to wszak jest rzeczą oczywistą, ze nie podchodzisz
        emocjonalnie do myslących po swojemu i inaczej niż ty - wtedy zwykle kopiesz,
        by się bronić
        a jaki masz pomysł na inne reakcje, kiedy ktoś wykaże Ci bezsens Twoich
        argumentów? - oto jest pytanie, Jar :)
        • j_ar Re: kopanie 09.02.04, 11:45
          > a to piszemy o dwóch róznych sprawach
          > kopanie bywa obroną na atak i bywa odpowiedzią frustrata na wykazanie
          > niedoskonałości jego argumentów - bo w tym widzi zagrożenie swojej pozycji
          >
          > i własnie o tym mowa

          ok.. to ten drugi watek, kiedy agresja wystepuje u argumentujacego....;)
          nie ma tutaj jasnej reguly, jezeli dana osoba nie dziala na nasze emocje to
          jest to dosc zabawne i rozsmieszajace, gorzej kiedy emocje nasze sie podnosza
          bo kogos szanujemy, cenimy czy tez jestemy mu wini pieniadze:), wtedy to...
          hmm... zalezy od czlowieka, jednym oddamy mocniej niz dostalismy, u innych
          udsamy, ze nie zauwazylismy, u jeszcze innych zastosujemy manewr oskrzydlajacy

          > a jaki masz pomysł na inne reakcje, kiedy ktoś wykaże Ci bezsens Twoich
          > argumentów? - oto jest pytanie, Jar :)

          to jest akurat proste, bo mowa o sobie, po prostu skule uszka i powiem 'no
          dobrze, masz racje', albo powiem 'nie prawda bo nie ' :))...
    • Gość: tom Re: kopanie IP: 195.205.64.* 09.02.04, 11:52
      Zastanawiam się nad nimi i wyciągam wnioski!!
      • yagnieszka Re: kopanie 09.02.04, 15:43
        Problem z kopaniem jest taki, ze mozna komus skutecznie wybic zeby i go
        zagluszyc tym samym "stawiajac na swoim". Widac to niezmiennie tu na Forum,
        gdzie niektorzy po prostu MUSZA MIEC OSTATNIE ZDANIE CHOCBY NIE WIEM CO. No i
        je maja, bo inni daja sie "skopac" - w znaczeniu - usuwaja sie widzac bezsens
        dalszych dyskusji z kopiacymi. Czlowiek odsuniety odpuszcza, usuwa sie, bo po
        co dawac sie masochistycznie kopac tym, ktorzy swiecie przekonani o wartosci
        swoich argumentow skupiaja sie wylacznie na kolejnym kopaniu adwersarzy? Gdzies
        w tym wszystkim gubi sie, oczywiscie, jakas tam wiedza, prawda, logika czy
        kultura ale kopiacy ma satysfakcje, ze dokopal a ten, kto sie usunal zawsze
        moze sobie powtorzyc za takim jednym, co szeptal pod wasem "a jednak sie
        kreci" ;o)
        • empeka Re: kopanie 09.02.04, 17:57
          yagnieszka napisała:

          > po co dawac sie masochistycznie kopac tym, ktorzy swiecie przekonani o wartosci
          > swoich argumentow skupiaja sie wylacznie na kolejnym kopaniu adwersarzy?

          Ja tak gwoli ścisłości: chyba kopie ten, komu zabrakło argumentów? Albo wcale ich nie miał, skoro
          robi to po raz kolejny?

          Pozdrawiam
          Marta

          PS. Oczywiście może kopać ktoś, kto ma poczucie niższości, potrzebę poniżenia, podejrzliwy
          charakter itp, ale to inne sytuacje.
          • yagnieszka Re: kopanie 09.02.04, 18:01
            Kopanie to przypadlosc niezalezna od sily argumentow badz ich "mania czy
            niemania" - to stosunek do swiata, ludzi i komunikacji z innymi. Tak to widze.
            Kopia zarowno ci, ktorzy rzeczowe argumenty maja ale traca (lub w ogole jej nie
            maja)cierpliwosc w ich przedstawianiu jak ci, ktorzy nigdy zadnych argumentow
            nie mieli ale lubia miec "swoje na wierzchu". Ot - taka to juz uroda
            kopiacych :)
            • j_ar Re: kopanie 10.02.04, 07:56
              kopia rowniez ci, ktorzy wiedza, ze dla pewnych osobnikow jest to najlepsza
              forma dyskusji i przedstawiania rzeczowych argumentow...to taka krotka sciezka
              porozumienia
            • kwieto Re: kopanie 10.02.04, 08:08
              Ja bym jednak nie generalizowal.
              Sprawa jest "czysta" w sytuacji gdy mamy do czynienia z przelotnym spotkaniem. Gorzej jesli jestesmy
              narazeni na ciagly kontakt z "kopaczem". Doswiadczenie (np. mysle ze niezle Ci znany casus
              wielonickow) uczy, ze tego typu osoby maja tendencje do siegania "coraz glebiej". Jesli pozwoli im sie
              na jakiestam dzialanie, niemal pewne jest, ze beda stopniowo atakowac coraz mocniej i coraz zajadlej.
              Wtedy powstaje dylemat - czy reagowac, i jak? Czy tez zrezygnowac z obrony swych praw (i zmienic np
              prace, wyprowadzic sie z domu itd itp).
              Powstaje problem - czy odpowiedziec atakiem na atak, czy potulnie dac ze soba zrobic to co agresor
              chce, majac przekonanie o wlasnej moralnej wyzszosci?
              • kwieto Dopisek 10.02.04, 08:29
                Bo byc moze nie jest to do konca czytelne:

                Oczywiscie, bezwzglednie nalezy przede wszystkim probowac sie dogadywac i rozwiac sprawe
                pokojowo. Uzycie "sily" uwazam za ostatecznosc.
                • alfika Re: Dopisek 10.02.04, 09:43
                  poczucie wyższości jakim sie bezpodstawnie usiłuje epatować współbiesiadników,
                  to też użycie siły, kwieto, zwróć na to u siebie uwagę - to bywa zabawne raz,
                  drugi, no, nawet może i trzeci...
                  ale ciagle powtarzany dowcip przestaje byc śmieszny

                  to agresja
                  czyli słabość

                  ps. mam wrażenie, że nie zrozumiesz, zgodnie ze swoim zwyczajem - jak
                  staruszek, który słyszy to, co lubi :)
                  cześć
                  • kwieto Re: Dopisek 10.02.04, 23:00
                    > poczucie wyższości jakim sie bezpodstawnie usiłuje epatować współbiesiadników,
                    > to też użycie siły, kwieto, zwróć na to u siebie uwagę - to bywa zabawne raz,
                    > drugi, no, nawet może i trzeci...

                    Mozesz przytoczyc jakies posty czy watki na podstawie ktorych doszlas do tych wnioskow?

                    W tytulowym poscie mowisz o "kopaniu" jako metodzie postepowania przyjmowanej gdy argumenty sa
                    slabe.
                    Teraz podajesz zarzuty w moim kierunku, nie klopoczac sie podaniem jakiejkolwiek argumentacji.

                    Jak to sie ma do Twego tytulowego postu?
    • Gość: Triss Merigold Z chamem rozmawia się łomem IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 15:51
      a nie subtelną argumentacją. Są tacy do których trafia wyłącznie argument siły
      np. dresiarze i ich wirtualni odpowiednicy. Jeśli nie skutkuje: rzeczowa
      arguemtacja, łagodna perswazja, spokojne apele to jest duże prawdopodobieństwo,
      że poskutkuje celny kop między oczy.
      • yagnieszka Re: Z chamem rozmawia się łomem 09.02.04, 15:54
        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

        > a nie subtelną argumentacją. Są tacy do których trafia wyłącznie argument
        siły
        > np. dresiarze i ich wirtualni odpowiednicy. Jeśli nie skutkuje: rzeczowa
        > arguemtacja, łagodna perswazja, spokojne apele to jest duże
        prawdopodobieństwo,
        >
        > że poskutkuje celny kop między oczy.

        NIGDY W ZYCIU NIE ZGODZE SIE NA TAKIE PODEJSCIE DO SWIATA I LUDZI! NIGDY!
        • j_ar Re: Z chamem rozmawia się łomem 09.02.04, 15:57
          a co zlego w tym podejsciu, przeciez najpierw argumentacja a potem dopiero kop
          w jaja ?.. no nie wrozumiem, toz to wyraz delikatnosci, podwagi, baa..
          subtelnosci i checi pomocy takiemu ;)
          • biedronka14 Re: Z chamem rozmawia się łomem 09.02.04, 16:00
            hehehehehe, he, he, dobry jestes Jarecki

            Pozdrowak, S.
        • Gość: Triss Merigold Oczywiście można jeszcze ustąpić IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 16:05
          odpuścić sobie, dać drugiej stronie satysfakcję i możliwość powiedzenia "Ha
          wygrałem". Widzisz ja nie wierzę w sens powiedzonka "Mądry głupiemu ustępuje a
          głupi się z tego raduje".
          Miałaś do czynienia z dresami? Chyba nie bo to współczesna polska specyfika
          blokowisk. Z nimi się nie dyskutuje. Możesz albo uciekać, albo liczyć na to, że
          Cię nie zauważą (zauważą jeśli się boisz) albo odpowiedzieć agresją na agresję.
          Z Nikodemem Dyzmą byś dyskutowała czy zastraszyła chcąć osiągnąć cel? Albo z
          Edziem z "Tanga"? Tylko argument siły. Mocny kop ustawia na swoim miejscu i
          uczy respektu (nie szacunku tylko respektu).
          • yagnieszka Prawo i piesc 09.02.04, 16:14
            Z dresiarzami, o ktorych niejednokrotnie czytalam, nie mialam do czynienia.
            Wychowalam sie jednak na warszawskiej Pradze w czasach, gdy o wielu sprawach
            prasa nie donosila, co nie znaczy, ze nie mialy miejsca. I przez krotki okres
            mojego zawodowego zycia pracowalam w szpitalu miejskim w Detroit na Emergency -
            nie musisz mnie przekonywac o niebezpieczenstwach kontaktow z niektorymi
            osobnikami. Ale to nie ma nic wspolnego ze stosowaniem lomu czy innego
            narzedzia w ROZMOWIE lub DYSKUSJI. Szczegolnie gdy takaz ma miejsce w virtual
            reality - np. tu na Forum. Co innego przymus prawa (policja!), a co
            innego "kopanie" adwersarza w czasie konwersacji na temat np. jezyka polskiego.
            Strzelanie z armaty do muchy uwazam za brak szacunku dla murarza!
            • Gość: Triss Merigold Re: Prawo i piesc IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 16:21
              Cóż ja również z praskiej strony...
              Jasne, że dokopywanie za błąd ortograficzny czy jakiś inny jest nadużyciem i
              pastwieniem się. Ale są takie poziomy dyskusji kiedy adwersarz obrażając
              wszystkich wkoło, plując, atakując i obrzucając obelgami musi liczyć się z
              identyczną reakcją. Wg. mnie niewiele ma to wspólnego z "puszczeniem nerwów",
              więcej z logiką "zobacz jak to miło/niemiło i nie czyń tak więcej".
              Zauważ, że są osoby (także na forum) które wzbudzają agresję ponieważ same są
              agresywne i wulgarne. Uważam, że mozna (choć raczej nie warto) odpowiadać im
              identycznie. Do tego odnosiła się teza: z chamem trzeba łomem.
          • jmx Re: Oczywiście można jeszcze ustąpić 09.02.04, 16:21
            Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

            > Miałaś do czynienia z dresami? Chyba nie bo to współczesna polska specyfika
            > blokowisk. Z nimi się nie dyskutuje. Możesz albo uciekać, albo liczyć na to,
            że
            >
            > Cię nie zauważą (zauważą jeśli się boisz) albo odpowiedzieć agresją na
            agresję.
            > Z Nikodemem Dyzmą byś dyskutowała czy zastraszyła chcąć osiągnąć cel? Albo z
            > Edziem z "Tanga"? Tylko argument siły. Mocny kop ustawia na swoim miejscu i
            > uczy respektu (nie szacunku tylko respektu).

            A co to ma wspólnego z forum?
            • Gość: Triss Merigold Re: Oczywiście można jeszcze ustąpić IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 16:22
              Odpowiedziałam wyżej yagnieszce. Jeśli ktoś jest chamski i nie daje szans na
              spokojną rozmowę to musi liczyć się z chamskim potraktowaniem.
              • jmx broń obosieczna 09.02.04, 16:25
                Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                > Odpowiedziałam wyżej yagnieszce. Jeśli ktoś jest chamski i nie daje szans na
                > spokojną rozmowę to musi liczyć się z chamskim potraktowaniem.

                Ale w ten sposób wydajesz o sobie świadectwo nie o tym, z kim rozmawiasz.
                • Gość: Triss Merigold Re: broń obosieczna IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 16:32
                  Nie sądzisz, że czasem nawet miły na co dzień człowiek może zostać zirytowany?

                  Wracamy do powiedzonka "mądry głupiemu ustępuje itd." Można ustąpić. I bardziej
                  wypada i lepiej dla zdrowia tylko w ten sposób daje się chamowi satysfakcję z
                  wygranej. Cham nie zrozumie, że odpuszczono mu z nudów albo dla świętego
                  spokoju, będzie się cieszył, że przekonał/wygrał/zapędził w kozi róg itd. I
                  chma w ten sposób rośnie w siłę i staje się coraz bardziej pewny siebie i
                  niezdolny do konwersacji.
                  • jmx Re: broń obosieczna 09.02.04, 16:40
                    Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                    > Nie sądzisz, że czasem nawet miły na co dzień człowiek może zostać
                    zirytowany?

                    Może. Ale irytacja = łom? Dla mnie nie.


                    > Wracamy do powiedzonka "mądry głupiemu ustępuje itd." Można ustąpić. I
                    bardziej
                    >
                    > wypada i lepiej dla zdrowia tylko w ten sposób daje się chamowi satysfakcję
                    z
                    > wygranej. Cham nie zrozumie, że odpuszczono mu z nudów albo dla świętego
                    > spokoju, będzie się cieszył, że przekonał/wygrał/zapędził w kozi róg itd. I
                    > chma w ten sposób rośnie w siłę i staje się coraz bardziej pewny siebie i
                    > niezdolny do konwersacji.

                    Tylko pod warunkiem gdy rozmowu na fporum traktuje się jak poligon, ring, chęć
                    udowodnienia komuś czegoś. Podobnie jak Yagnieszka odpuszczam ale nie mam z
                    tego powodu dyskomfortu "cham nie wie, że przegrał(?) więc mu >udowodnię< kto
                    ma rację". Kończę rozmowę jeżeli widzę jej bezsensowność.
                • yagnieszka Re: broń obosieczna 09.02.04, 16:32
                  jmx napisała:

                  > Ale w ten sposób wydajesz o sobie świadectwo nie o tym, z kim rozmawiasz.
                  >

                  No wlasnie - gdy mnie samej "puszcza nerwy" i dam sie wciagnac w "pyskowke",
                  wstydze sie pozniej wlasnych slow okropnie. To juz wole zeby o mnie myslano,
                  zem glupia albo leniwa intelektualnie niz, ze chamica czy "baba z lomem" :)
                  Mimo wszelkich niedogodnosci z tym zwiazanych, wole pozycje kopanego niz
                  kopiacego - taka juz perwersyjna jestem w swoich gustach ;o)
                  • jmx Re: broń obosieczna 09.02.04, 16:45

                    A "ofiary" często gęsto stają się bardziej okrutne niż "oprawca", trudno
                    przerwać spiralę.
                    • Gość: Triss Merigold Dobra, rozumiem intencje IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 16:54
                      tylko czy w ten sposób nie daje się przyzwolenia na chamstwo?
                      Wiadomo, że np. z trollami sprawa jest beznadziejna. Typ trolla tak ma, że
                      niczego nie pojmie.
                      Kwestia okrucieństwa "ofiar" wobec sprawców jest dyskusyjna, można sobie
                      gawędzić o sprawiedliwej odpłacie, zadośćuczynieniu, reakcji zwrotnej itd.
                      Tylko jak to wartościować? Z tą spiralą masz rację tylko znów wraca
                      pytanie "kto w takim razie powinien pierwszy dać sobie spokój?".
                      • yagnieszka Re: Dobra, rozumiem intencje 09.02.04, 17:08
                        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                        > tylko czy w ten sposób nie daje się przyzwolenia na chamstwo?
                        > Wiadomo, że np. z trollami sprawa jest beznadziejna. Typ trolla tak ma, że
                        > niczego nie pojmie.
                        > Kwestia okrucieństwa "ofiar" wobec sprawców jest dyskusyjna, można sobie
                        > gawędzić o sprawiedliwej odpłacie, zadośćuczynieniu, reakcji zwrotnej itd.
                        > Tylko jak to wartościować? Z tą spiralą masz rację tylko znów wraca
                        > pytanie "kto w takim razie powinien pierwszy dać sobie spokój?".

                        Problem w tym, ze Ty zakladasz dyskusje do "ostatniego tchu", do "ostatniej
                        kropli krwi" - KTOS MUSI WYJSC ZWYCIESKO ZE ZMAGAN NA SLOWA. A tak wcale byc
                        nie musi. Mozemy sobie zwyczajnie wyartykulowac swoje poglady, poprobowac
                        (grzecznie, grzecznie!), czy interlokutora nie da sie moze jednak przekabacic
                        zeby przyjal moj punkt widzenia (jedynie sluszny, oczywiscie ;D) i pojsc kazdy
                        swoja droga zasiawszy w czyims ogrodku ziarenka watpliwosci i majac podobne
                        zasiane w swoim. Koncem dyskusji prawie nigdy nie jest biala flaga wiszaca po
                        czyjejkolwiek stronie. Daje sobie spokoj ten, ktory ma poczucie, ze
                        wyartykulowal juz swoj punkt widzenia wystarczajaco jasno i przejrzyscie by dac
                        wspoldyskutantowi czas i mozliwosci na jego zrozumienie i przyjecie. Skoro to
                        nie nastepuje, trudno jak kataryna powtarzac w kolo Macieju to samo albo, co
                        gorsza, wciskac komus wlasna papke intelektualna na sile w rozdziawione usta.
                        Zawsze przeciez cos zapada w nas ze slow, ktore sa nam podrzucane w takich
                        rozmowach. I nasze slowa zapadaja w innych ludziach. Czy wzajemnie tego chcemy,
                        czy nie. A chamstwa nie usprawiedliwia nic.
      • alfika Re: cóż :))))))))))) 10.02.04, 09:48
        łomem miedzy oczy!? - gratuluję pięknej postawy

        na szczęście pozostaję jednak w swoim "ograniczeniu" i nadal uważam, że z
        chamem nie należy się zadawać
        :)))
        • j_ar Re: cóż :))))))))))) 10.02.04, 09:53
          > łomem miedzy oczy!? - gratuluję pięknej postawy
          >
          > na szczęście pozostaję jednak w swoim "ograniczeniu" i nadal uważam, że z
          > chamem nie należy się zadawać
          > :)))

          alez alfiko, a co zrobisz kiedy to cham bedzie chcial sie z toba zadawac i
          no..uparcich z niego okrutny tak, ze nie bedziesz mogla go zignorowac?
          • alfika Re: cóż :))))))))))) 10.02.04, 10:14
            no, nie wiem, nie wiem...
            zupełnie nie wiem!

            i tak w ogóle, nieodwołalnie, całkowicie, naprawdę nie będę mogła?!!!
            toż to straszne!!!

            ...nigdy mi się takie niemożenie nie zdarzyło, więc zgłupłam i juz sama nie
            wiem, co wtedy :(
    • procesor Re: kopanie 09.02.04, 23:39
      alfika napisała:
      > skąd bierze sie więc tak ogromna ufność pokładana w mściwości, kopaniu,
      > odgryzaniu się zamiast spojrzenia prawdzie w oczy, że moze nie jestem tak
      > doskonały, za jakiego chcę uchodzić?
      > co umiecie robić poza kopaniem, gdy ktos ukaże wam niedoskonałości waszych
      > argumentów?

      Mnie tylko zadziwia wybiórczość w widzeniu takich zachowań. Na zasadzie - jak
      kopiącym jest ktos kogo lubie - uważam że rozkosznie się wygłupia. Jak ktos sie
      broni - to jest głupi. Jak próbuje oddać koiącemu - to wredny drań.

      Czy Alfiko stosujessz to co napisałaś równiez do siebie i girl? Czemu
      przypisywałaś mi złośliwe intencje mimo że pisałam że po prostu pytam bo chce
      zrozumieć? Czemu inna miarę przykładasz do girl i tych których atakuje? Czy -
      mały przykłąd - zastanowiło cię że girl uwielbia przekręcać nicki, o, ty też to
      stosujesz (Kwieto -mieciu); i wyśmiewa tych którzy grzecznie prosili o ich
      nieprzekręcanie. Tyle ż egdy ktoś zamiast Oleńka pisze do niej Olka czy Ola -
      od razu krzyczy "tylko, nie Olka - ja jestem OLEŃKA!" To tylko najprostszy,
      najoczywistszy przykład.

      Czemu ty tez kopiesz i gryziesz?
      • alfika Re: kopanie 10.02.04, 10:12
        Procesorku, miewasz przedziwne sposoby na wyrażanie przeciwstawnych intencji -
        z jednej strony lojalnie do swojego obozu piszesz o wybiórczości i rozkoszach
        wygłupiania się
        (nie uzywaj podtekstów, to zawsze swiadczy o niepewności w wyrażaniu swoich
        poglądów - pisz wprost -
        nikt ci za to głowy nie urwie, a i za chodzący ideał nikt poważnie cię nie
        weźmie)

        a potem liczysz na rozmowę???

        a tak się nie da, moja złota
        w te albo we wte

        nie wiem, co masz na myśli mówiąc o gryzieniu przeze mnie?
        to rozumiem, kolejne uprzejme porównanie do psa?

        ciekawe podejście do ludzi, tak na marginesie :)))))

        PS.
        o Oleńkach i Olkach rozmawiaj jednak z Gf, nie ze mną,
        (chociaż nie lubię takiego "zdrobnienia", było nie było, mojego imienia)

        z alfiki możesz sobie zrobić co chcesz - nie krępuj się, pozostawiam mój nick
        dobrym ludziom do dalszego używania sobie :)
        • procesor Re: kopanie 10.02.04, 22:49
          Alfiko, o kopaniu i odgryzaniu się pierwsza napisałaś TY w pierwszym poście
          tego wątku. Porównywałaś nas do bydła i psów? Chyba nie o to ci chodziło.
          Czemu ja napisałam o kopaniu i gryzieniu? Bo stawiając takie zrzuty innym nie
          zauważasz że robisz to samo – i to często jako pierwsza. Zarzucając innym
          agresję – tak bardzo uzewnętrzniasz swoja – bo widzisz ja nawet tam gdzie autor–
          w tym wypadku ja – stara się spokojnie porozumieć.

          Nie istnieją żadne obozy. Bierzesz przykład z Rene który stworzył ”grupę
          krakowską” czyli mityczny twór nieistniejący nigdy? To Girl zaczęła dzielić
          forumowiczów na grupy – wmawiając jednym że są policjantami albo że sa jedynymi
          inteligentnymi (czyt. girl ich lubi). Nie ma żadnego obozu mojego – są ludzie
          których lubię, a wśród nich tacy z którymi się nie zgadzam.

          Czemu tak bardzo się uprzedzasz do ludzi??

          Jakie podteksty??
          Nigdy nie uważałąm sie za ideał - ani nigdy na takowy sie nie kreowałam.

          Nigdy nie kpiłam z twojego nicka - a jesli mnie pamięc nie myli to w ogóle
          żadnego.
          Nie interesuje cię girl z jej Oleńkami? dziwne, zwykle rzucasz się jej na pomoc.
          Ale tu chodzi o jej podejście do sprawy i twoje przymykanie oka na to - czyli
          jak ktos źle o girl to Alfika cicho - jak girli ktoś odpisze niemiło - Alfika
          juz trąbi że girl bija..

          At, szkoda słów.
          • alfika Re: no tak :) 11.02.04, 09:26
            przeinaczanie sensu, "rżnięcie głupa" i tego typu zagrania jakoś mnie już ani
            rozśmieszają, ani nie zachęcają do udziału w zabawie, w jakiej się lubujecie :)

            tak więc pozwalam sobie pominąć milczeniem yntelygentne wywody kwiecia czy
            sranionej procesorki - chyba się przy końcówce swojego postu zapętliłaś
            troszkę?, tudzież innych zuchów z waszego obozu
            - kończąc tym samym udział w waszych przepychankach :)

            powodzenia i dalszych mega-sukcesów Wam życzę :))))))))))
            • procesor Re: no tak :) 12.02.04, 10:32
              Cóż, to nie ma sensu.

              Ani niczego nie przeinaczam, ani niczego nie rżnę, ani nie pogrywam.

              Widzę że nie chcesz by cokolwiek z tego co pisze do ciebie dotarło - twoja
              sprawa. Zatykanie uszu podczas rozmowy i zagłuszanie krzykiem rozmówcy jako
              twój sposób na rozmowę - mnie nie odpowiada..

              Bez odbioru.
              • alfika Re: no tak :) 12.02.04, 10:40
                Ucieszam się więc z tobą - wszak do ciebie bardzo, ale to bardzo dotarło :)

                >
                > Bez odbioru.
    • moc_ca Re: kopanie 10.02.04, 10:26
      Kopanie o którym tu mówimy kojarzy mi się z użyciem broni ostrej w odpowiedzi
      na atak bandziorów - głośny dylemat od kilku lat przewijajacy się w mediach.
      Czy jest obroną konieczną? Czy ma moralane przyzwolenie? Nasze i otoczenia?
      Czy posiadana legalnie broń uprawnia nas do użycia jej w sytuacjach zagrożenia?
      Wszak znajdując się w sytuacji "albo bandzior zabije mnie albo ja
      broniąć się zabiję bandziora" , wybieramy własne życie. Czy to jest na pewno
      naganny odruch? Kopanie czy "odkopnięcie" w obronie własnej?
    • vicca Re: kopanie 10.02.04, 15:34
      Och!
      Ja mam masę wad i staram się nad nimi pracować - ze skutkiem różnym.
      Co do "kopania" - staram się nikogo nie atakować - chyba że zostanę zaatakowana
      pierwsza - wtedy czasem nerwy mi puszczają i...
      Efekt łatwy do przewidzenia

      Pzdr Vicca
    • Gość: az Re: kopanie IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.04, 23:24
      Kopanie jest be.
      Myślę, że jedni kopią bo się bronią, inni zaś kopią bo lubią lub nie mają
      większych oporów przed tym.

      Nie jest chyba tak, że bohaterka ostatnich wątków jest kryształowa, a złe ludki
      się zebrały by tę krzyształowość przyćmić lub by odreagować swoje problemy.
      Samego wątkowania o bohaterce nie poruszę, acz widzę przyczyny takiego stanu
      rzeczy, w dużej mierze leżące po jej stronie. Nie dziwi mnie reakcja
      forumowiczów, bo jak dla mnie problem istniał od dawna i kilkakrotnie dawałem
      temu wyraz na forum.

      Smutnym, ale znaczącym rozjaśnieniem dla mnie jest postawa alfiki w ostatnich
      dniach. To również już nieraz sygnalizowałem. Moje zdanie o niej znów mocno
      przesunęło się w kierunku negatywnym. Nie wnikam, jak w poprzednim ustępie, w
      merytoryczne kwestie. Jedno chciałbym napisać jej słowami:

      "Obrażasz ludzi i tego nawet nie czujesz."

      Bębenek coraz głośniej grzmi.
      Bum, bum...


      PS. Padł mi net :-( Trzeba było odkurzyć modem :-/
      • alfika Re: kopanie 11.02.04, 09:30
        jesli brak przytakiwania to obrażanie... :))))
        to owszem - i nawet bezczelnie nie przeproszę :))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka