Gość: Imagine
IP: *.unl.edu
10.02.04, 18:59
Wittgenstein niejednokrotnie stawal przed dylematem ... tlumaczyc innym o co
chodzi czy nie ? W jednym z dziennikow rozmawia ze soba w taki oto sposob:
"Nie ma zadnego sensu mowic komus cos, czego nie rozumie, nawet gdy sie doda,
ze nie potrafi tego zrozumiec."
dalej:
"Jest mi wszystko jedno, czy zrozumie mnie i doceni typowy zachodni uczony,
poniewaz ktos taki i tak nie rozumie ducha, w ktorym pisze."
Postulowal obwarowanie sie takimi drzwiami, by zamek rozpoznawalny byl tylko
poprzez tych, ktorzy sa gotowi go otworzyc.
I tu moje wtracenie: skoro gadanie o swoich przekonaniach nie ma sensu, gdyz
wiekszosc i tak nie jest w stanie odebrac "prawdziwego ducha", jakich wiec
symboli uzywac, by ci, ktorzy gotowi sa do wejscia, mogli je bez trudu
rozpoznac ?
Pozdr, Imagine.