ismahan
13.02.10, 21:30
Jeszcze nie zetknełam się z czyms takim. Moja koleżanka, bardzo
seksowna kobietka, mająca szalone powodzenie u mężczyzn poznała
faceta, po politechnice, ogólnie przystojny, kobiety go zauważają.
Moja kolezanka, dajmy na to ewa, na początku w euforii, szalenie
dobrani "chemicznie", zaczęła nagle marniec. Miała mniej energii,
oczy zamglone, miała poczucie winy coraz częściej. trwało to kilka
lat. Pokazało się, że czlowiek ten jest uzalezniony od gier
hazardowych, o czym nie wiedziała, od picia (taki cichy alkoholik) i
zazdrości jej sukcesów w pracy - pracowali w tej samej branzy.
Wmawiał jej, że jest średnio atrakcyjna, a jego ex - Kasia to
dopiero była... ale to wszystko stopniowo, tak, że Ewa zaczęła
wchodzić w zawody z tą kasią, która była bardzo zwykła. Zaczęła
udowadniać, że jest lepsza. miała średnie kontakty z ojcem, i
troszke szukała "tatusia" w relacjach z tym facetem. On, bezdzietny.
Wyciągała go z opresji, zamawiała odtruwania, byle móc się do niego
przytulić, poczuć iluzoryczne uczucie bezpieczeństwa.
Znowu "zaszywał się" i było dobrze kilka miesięcy. nie mieszkali
razem. kiedy zrobiła cos według niego "źle" - "karał" ja tygodniowym
nie-dozywaniem się do niej, nie odbieraniem telefonów i tak dalej.
poszła do psychologa, potem zaczęła mieć leki. Bała się jeździć
samochodem. Poszła do psychiatry. zaczęła brac leki ale - niestety -
już była uzalezniona na tyle od niego, że pozostal oddział nerwic.
Ciagle sie boi. kiedy on nie dzwoni dosłownie mówi ; "telepie mna".
ostatnio powiedział jej, że ona ma kompleks odrzucenia i on ją
WYLECZY. Skóra się marszczy, horror.
Myslicie, że z tego wyjdzie?