Dodaj do ulubionych

najpierw kocham, a potem chcę się wycofać

21.02.10, 19:33
Najpierw niespodziewanie zakochałam się. Potem próbowałam go po
kobiecemu zdobyć- kolegowałam się z nim, bardzo dbałam o siebie,
starałam się pokazać z jak najlepszej strony i w ogóle, wysyłałam
subtelne znaki- i patrzyłam na jego sygnały. Ponieważ jest
nieśmiały, wszystko to trwało trochę i przez długi czas nie
wiedziałam, czy on do mnie czuje przyjaźń czy coś więcej. Ostatnie
jego zachowania pokazują jednak, że najprawdopodobniej jest to coś
więcej. I w tym momencie nie jestem już pewna, czy nadal go chcę.
Nagle, kiedy zauważyłam wzajemność, czuję się zobowiązana, czuję że
muszę go nadal kochać, bo inaczej go skrzywdzę. I to mnie bardzo
zniechęca, zaczynam się dusić- a przecież wcale nie przez niego,
tylko…we własnym sosie, można by powiedzieć. Właściwie to ja tak
zawsze mam z facetami- nie potrafię pokochać kogoś, kto kocha mnie,
bo czuję się zobowiązana, choć przecież wcale nie muszę. Z drugiej
strony sama, gdy kogoś kocham, a nie jestem pewna jego uczuć, pragnę
go przy sobie zatrzymać „na siłę”, a przecież wiem, że nie można w
ten sposób, więc staram się nie narzucać. Czy kiedyś uda mi się
stworzyć jakieś harmonijne relacje z mężczyzną? Błagam, pomóżcie,
nie chcę stracić takiego fajnego faceta przez swoją głupotę…
Obserwuj wątek
    • yasemin Re: najpierw kocham, a potem chcę się wycofać 21.02.10, 19:48
      ja nie jestem nastolatką, pytam poważnie, i też oczekuję jakiegoś
      poziomu na tym forum, postom takich jak ty, robespierze, niestety
      dziękuję!!!
    • robespier57 co ten posa ma wspolnego z psychologia? 21.02.10, 21:02
      yasemin napisała:

      > Najpierw niespodziewanie zakochałam się. Potem próbowałam go po
      > kobiecemu zdobyć- kolegowałam się z nim, bardzo dbałam o siebie,
      > starałam się pokazać z jak najlepszej strony i w ogóle, wysyłałam
      > subtelne znaki- i patrzyłam na jego sygnały. Ponieważ jest
      > nieśmiały, wszystko to trwało trochę i przez długi czas nie
      > wiedziałam, czy on do mnie czuje przyjaźń czy coś więcej.
      Ostatnie
      > jego zachowania pokazują jednak, że najprawdopodobniej jest to
      coś
      > więcej. I w tym momencie nie jestem już pewna, czy nadal go chcę.
      > Nagle, kiedy zauważyłam wzajemność, czuję się zobowiązana, czuję
      że
      > muszę go nadal kochać, bo inaczej go skrzywdzę. I to mnie bardzo
      > zniechęca, zaczynam się dusić- a przecież wcale nie przez niego,
      > tylko…we własnym sosie, można by powiedzieć. Właściwie to ja tak
      > zawsze mam z facetami- nie potrafię pokochać kogoś, kto kocha
      mnie,
      > bo czuję się zobowiązana, choć przecież wcale nie muszę. Z
      drugiej
      > strony sama, gdy kogoś kocham, a nie jestem pewna jego uczuć,
      pragnę
      > go przy sobie zatrzymać „na siłę”, a przecież wiem, że nie można
      w
      > ten sposób, więc staram się nie narzucać. Czy kiedyś uda mi się
      > stworzyć jakieś harmonijne relacje z mężczyzną? Błagam, pomóżcie,
      > nie chcę stracić takiego fajnego faceta przez swoją głupotę…


      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      niech mi ktos oswiecony napisze

    • s.p.7 Re: najpierw kocham, a potem chcę się wycofać 21.02.10, 21:44
      Miłosc

      ta twoja milsoc ww moim odczuciu to jest jak bilet na pociąg na który jzu jestes
      spozniona,
      szybko wybiegasz z domu ale wiesz ze i tak eni zdarzysz i musisz czekac na
      nastepny na który i tak tez sie spoznisz

      czuc jakies spiecie, duszno
      malo otwartosci, optymizmu

      jakies skraanie sie

      Czujesz ze mozesz kochac kiedy to z niczym sie nei wiaze.

      Bosiz sie milosci, Pytanie dlaczego.
      mozliwosci ejst wiele, strach przed odpowiedzialnoscią, moze tez byc tak ze
      milosc kojarzysz z czyms negatywnym np patrzac na jakas rodziene w ktorej lał
      sie alkohol.
      To ze on cie kocha nie znaczy ze ty go musisz.

      Wyobraz sobei sytuacje ze kocha cie 100 osob,

      Chesz zatrzymwyac na siłe poniewaz czujesz sie bezpieczna gdy kontrolujesz sytuacje,
      masz swojego misia-pysia który jest tylko misiem, a nie czlowiekiem,
      ogolnie wiec moesz bac sie ludzi i relacji z nimi

      na poczatek sprubuj sobie uswiadomic ze to ze jestes kochana nei zmienia nic, bo
      ty nadal masz swoja wolę i moesz byc ASERTYWNA
      moessz osmawiac, robic to co chesz, i jak chesz, osoba która CIE KOCHA BEDZIE
      WSPIERALA TWOJA WOLĘ A NIE NARZUCAĄŁA SWOJĄ
      jak uswidomosz sobei ze milsoc nie nieszie ograniczenia to ppwinno byc ok, sama
      powinans rozumeic to w taki sposob i go nei ograniczac
      • kobza16 Re: najpierw kocham, a potem chcę się wycofać 21.02.10, 21:53
        ty gorzej ze nie jestes nastolatką i fakt, nie spieprz tego przez
        swoją glupotę i przez potrzebę zdobywania. moze ty jestes z tych
        ludzi, które nigdy nie wstąpią do kluby, który przyjmnie ich na
        swojego członka - ech żałosne. nie chce mi się nawet pisać!
    • witch.l A czy ty nie studiujesz 21.02.10, 22:08
      psychologii?

      Powinnas byla sobie wtedy sama przetlumaczyc co to jest.
      Moim zdaniem 'detektywa'w psychologii, to sa pewne 'zamrozone'
      blokady.
      Kiedys ktos ciebie w ten sposob 'skrzywdzil'/potraktowal, a ty
      odebralas to jako krzywde i strate. Z tej straty jakos do dnia
      obecnego nie potrafisz sie uwolnic.

      Inna sprawa to prawdziwosc swojego Ja. Np. ludzie czesto wybieraja
      zawody, do ktorych nie maja zdolnosci, ani upodoban, a kieryúje nimi
      np. ekonomiczna wygrana, albo status.
      Podobnie jest z wyborem partnera, wybiera sie za cos, dla jego
      atutow, a nie patrzy sie w przyszlosc, czy z tym kims dobrze razem
      idzie sie przez zycie.
      • yasemin Re: A czy ty nie studiujesz 21.02.10, 22:34
        nie, nie studiuję psychologii, interesuję się trochę, ale o tej
        tematyce jeszcze niewiele przeczytałam.
        sp.7- ciekawa metafora z tym biletem na pociąg, ale nie mogę
        rozszyfrować, co ona oznacza?
        U mnie w domu jest raczej w porządku, nigdy jakiegoś alkoholu ani
        strasznych nieporozumień pomiędzy rodzicami nie było. Tylko mnie w
        dzieciństwie dość ograniczano, narzucano swoją wolę, niewiele miałam
        do powiedzenia. Trudne dzieciństwo, ogólnie mówiąc, toksyczna matka
        szczególnie. Może to to jest przyczyną?
        • s.p.7 Re: A czy ty nie studiujesz 21.02.10, 23:05
          Jesli przez wiele lat byłaś ograniczana
          być moze milosc kojarzy cie się ze sporym ucisnieniem, zniewoleniem, zakneblowaniem

          ulegałas temu bo byc moze ktos ci powtarzał przy tym: bo mamusia cie bardzo
          kocha dlatego nie unos sie dziewczynko bo nie amsz zdania i ja ci powiem co masz
          robic itp

          to najprostrzy schemat jaki tu pasuje

          milosc kojarzy ci się z klatką, z której nie mozna uciec
          bo klatka jest miłoscią
          (pojecia fałszywe milsoci)

          I tak to rozumujesz w zwiazku z tym boisz sie byc kcohana bo odczuwasz to jakoby
          ktos kochajc zyskiwal prawo do zniewolenia i zdominowania ciebie

          jednozcesnie sama po czesci kochajac go, mozesz w pewnych punktach zaczynac go
          na podobnej zasadzie ograniczac lub w bardziej ulepszonej wersji dominowac go
          przez manipulacje (byc moze - nie wiem)


          w zwiazku z tym boisz się być pokochana i wchodzic w relacje na tym oparte
          widzac tam sporo nieprzyjemnosci (przejmwoanie wzorcow i wyobrazen)
        • lifeisaparadox Re: A czy ty nie studiujesz 22.02.10, 04:50
          A nie pomyślałaś że może tak właśnie ma być? Pokazujesz mu że Ci zależy, po czym
          on zaczyna się starać a Ty uciekasz, jednocześnie nie do końca chcąc uciec?
          No a on musi się postarać, zaprezentować jakoś z inicjatywą wystąpić itd.

          Tak wyglądają zdaje się zachowania godowe ;) i są podobne u zwierząt jak i u
          ludzi. Mają swój cel któremu możemy tylko przypisywać swoje zrozumienie. Tak na
          dobrą sprawę to to co czujesz, myślisz i robisz jest właściwe moim
          zdaniem i nie powinnaś tego rozbrajać. Może tylko to on powinien się bardziej
          postarać, a jak go do tego nakłonić to może sama pomyśl?

          Tak czy owak pewnie to jest jakiś rodzaj testowania, taniec godowy taki po
          naszemu. Jedno co wiem to to że ludzie są bardzo zawili w swoim postępowaniu i
          nie koniecznie wszystko musi być przejawem zaburzeń. Czasem warto może mniej
          rzeczy rozumieć a więcej robić.
        • czarne_mary Re: A czy ty nie studiujesz 26.02.10, 15:45
          A czy Ty kochasz siebie?
          Mi to wygląda na dość prosty mechanizm braku samoakceptacji i
          miłości własnej - skoro się sama nie kochasz, nie czujesz się godna
          tego typu uczuć, tym samym osoba, która Cię nimi darzy traci w
          Twoich oczach (kocha kogoś - Ciebie - kto na to nie zasługuje) i
          automatycznie tracisz nim zainteresowanie... do następnej "zdobyczy".
          Zacznij może od siebie.
    • polska_potega_swiatowa ja tez to mialem... 22.02.10, 07:41
      No wlasnie, twoje zachowanie wskazuje na to ze zostalas w
      przeszlosci odrzucona, skrzywdzona przez kogos (bliskiego twojemu
      sercu); np matke, ojca, moze przez twoja pierwsza wielka
      niespelniona milosc...

      Wiec teraz prawdziwa milosc, utozsamiasz z odrzuceniem, a sam fakt
      ze zostalas zaakceptowana odbierasz jako znak ze to nie jest juz
      takie wartosciowe.

      Sam tak mialem, tez zostalem zle potraktowany przez kobiete ktora
      kochalem, grala na czas, zupelny brak serca, wiec zerwalem z nia na
      zawsze. I jakos trudno bylo sie zakochac drugi raz tak
      samo "gleboko", ale to moze tylko zludzenie, bo moja zona mnie
      kocha, pewnie gdyby mnie nie kochala to by mnie to bardziej
      intrygowalo... Ludzie naprawde maja problemy natury psychicznej.
      Sami nie wiedza czego chca.

      Ale wydaje mi sie ze dojrzalem i rozumie, ze to jest prawdziwa
      milosc, bo milosc to bycie razem; fizycznie, psychicznie lub oba na
      raz. Juz teraz fakt ze tamta byla trudna teraz mnie nie podnieca,
      zrozumialem, ze tak naprawde nie miala wiele do zaoferowania,
      przynajmniej wtedy.

      Kochaj osobe z ktora jestes, a nie kogos kogo trudno zlapac, z taka
      osoba nigdy nie bedziesz szczesliwa, zapewniam ciebie...
    • too_funky Re: najpierw kocham, a potem chcę się wycofać 26.02.10, 21:33
      klasyczny przykład ucieczki przed bliskością,
      być może oprócz tego, co napisałaś może chodzić o to, że do pewnego stopnia
      mężczyzna "musi" być nieśmiały, czyt. zdystansowany...i wtedy czujesz się
      względnie bezpiecznie, nie czujesz bliskości, która, jak widać okazuje się tak
      bardzo niewygodna...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka