chatchat
28.03.10, 23:13
Hej,
nie mogę sobie ostatnio poradzić sama ze sobą, czuję sie coraz bardziej nieszczęśliwa i naprawdę nie wiem co zrobić. Niby niczego mi nie brakuje, jestem młoda, ładna, wykształcona, mam przyjaciół, ogolnie fajne zycie. Tylko w sferze uczuciowej nigdy mi się nie wiodło. Jestem bardzo wrażliwą osobą, przejmującą się wszystkim.
W wakacje poznalam pewnego faceta- to byl moj nowy klient z pracy. Ja nigdy bym nie wyszła poza sprawy zawodowe ale on zaczął mnie adorowac, zapraszać mnie na kawe, do kina itd. Zakochalam sie pierwszy raz w zyciu tak naprawde, on odpowiadal mi pod kazdym względem- i fizycznym i intelektualnym, to samo poczucie humoru, wrazliwosc, a jednoczesnie nie byl dla mnie tylko przyjacielem ale kręcił mnie jako facet.Bylam bardzo szczęsliwa. Niestety historia ma banalne zakonczenie- poszlismy szybko do łózka, co nigdy mi sie nie zdarza tak szybko po czym on powiedzial, ze widzi, ze sie angazuje, a on nie jest gotowy do zwiazku, nie chce mnie krzywdzic bla bla bla. Potem jednak przysyłał mi jednoznaczne sms-y,które ignorowałam. Jednak mimo tego ja naprawde sie zakochalam strasznie i dalej mi na nim zalezalo, pokłócilismy sie, padlo wiele przykrych słów i urwalismy kontakt.
Mimo ze minelo juz od tej historii prawie 4 miesiące to ja nie mogę o tym zapomniec, zastanawiam sie, analizuje i rozdrapuje rany, zastanawiam sie, w czym bylam gorsza. Bylo tak wspaniale i nagle ot tak, z dnia na dzien koniec. Wiem, ze to idotyczne ale sama sie dręczę i np. przeglądam jego profil na facebooku i po prostu szlag mnie trafia jak widzę, ze wsrod znajomych ma coraz to nowe kolezanki, co jedna to ładniejsza. Wiem, ze to brzmi idiotycznie i jakbym miala 15 lat ale na codzien sie trzymam, jestem w dobrym nastroju a w nocy budzę sie z płaczem, bo mi sie przypomina wszystko. Rodzice pytają co mi się stalo, chociaz nic im o tym nie mowilam i jezdzę do domu co 2 miesiące. Próbowalam znalezc sobie jeszcze więcej zajęc,zaczelam wiecej pracowac, chodzic na basen, fitness,zaczelam czesto chodzic ze znajomymi na imprezy i czulam sie jeszcze gorzej bo jak tylko podchodzil jakis facet to porownywalam go z tamtym. Faceci zwracają na mnie uwagę ale jak sie z kims umówie to po pierwszych 10 minutach spotkania juz mysle o tamtym i robi mi sie przykro. I chyba nie boli mnie az tak to, ze mnie odrzucil tylko to jak mnie potraktowal- poklocilismy sie a ja mialam potem wyrzuty sumienia wiec wyslalam mu przeprosiny, pierwsza. On nie odpisal. Mial moją plyte i nawet nie chcial mi jej osobiscie oddac tylko... zostawil ją w skrzynce na listy:P. Jakbym nie wiem co jemu zrobila. Nic mi sie nie chce, codziennie o tym mysle. Wiem, ze to wygląda jakbym byla nienormalna ale naprawde mialam nadzieje, ze po jakims czasie zapomne ale nie moge. Jest na to jakas rada?