Dodaj do ulubionych

samodręczenie sie...

28.03.10, 23:13
Hej,
nie mogę sobie ostatnio poradzić sama ze sobą, czuję sie coraz bardziej nieszczęśliwa i naprawdę nie wiem co zrobić. Niby niczego mi nie brakuje, jestem młoda, ładna, wykształcona, mam przyjaciół, ogolnie fajne zycie. Tylko w sferze uczuciowej nigdy mi się nie wiodło. Jestem bardzo wrażliwą osobą, przejmującą się wszystkim.

W wakacje poznalam pewnego faceta- to byl moj nowy klient z pracy. Ja nigdy bym nie wyszła poza sprawy zawodowe ale on zaczął mnie adorowac, zapraszać mnie na kawe, do kina itd. Zakochalam sie pierwszy raz w zyciu tak naprawde, on odpowiadal mi pod kazdym względem- i fizycznym i intelektualnym, to samo poczucie humoru, wrazliwosc, a jednoczesnie nie byl dla mnie tylko przyjacielem ale kręcił mnie jako facet.Bylam bardzo szczęsliwa. Niestety historia ma banalne zakonczenie- poszlismy szybko do łózka, co nigdy mi sie nie zdarza tak szybko po czym on powiedzial, ze widzi, ze sie angazuje, a on nie jest gotowy do zwiazku, nie chce mnie krzywdzic bla bla bla. Potem jednak przysyłał mi jednoznaczne sms-y,które ignorowałam. Jednak mimo tego ja naprawde sie zakochalam strasznie i dalej mi na nim zalezalo, pokłócilismy sie, padlo wiele przykrych słów i urwalismy kontakt.

Mimo ze minelo juz od tej historii prawie 4 miesiące to ja nie mogę o tym zapomniec, zastanawiam sie, analizuje i rozdrapuje rany, zastanawiam sie, w czym bylam gorsza. Bylo tak wspaniale i nagle ot tak, z dnia na dzien koniec. Wiem, ze to idotyczne ale sama sie dręczę i np. przeglądam jego profil na facebooku i po prostu szlag mnie trafia jak widzę, ze wsrod znajomych ma coraz to nowe kolezanki, co jedna to ładniejsza. Wiem, ze to brzmi idiotycznie i jakbym miala 15 lat ale na codzien sie trzymam, jestem w dobrym nastroju a w nocy budzę sie z płaczem, bo mi sie przypomina wszystko. Rodzice pytają co mi się stalo, chociaz nic im o tym nie mowilam i jezdzę do domu co 2 miesiące. Próbowalam znalezc sobie jeszcze więcej zajęc,zaczelam wiecej pracowac, chodzic na basen, fitness,zaczelam czesto chodzic ze znajomymi na imprezy i czulam sie jeszcze gorzej bo jak tylko podchodzil jakis facet to porownywalam go z tamtym. Faceci zwracają na mnie uwagę ale jak sie z kims umówie to po pierwszych 10 minutach spotkania juz mysle o tamtym i robi mi sie przykro. I chyba nie boli mnie az tak to, ze mnie odrzucil tylko to jak mnie potraktowal- poklocilismy sie a ja mialam potem wyrzuty sumienia wiec wyslalam mu przeprosiny, pierwsza. On nie odpisal. Mial moją plyte i nawet nie chcial mi jej osobiscie oddac tylko... zostawil ją w skrzynce na listy:P. Jakbym nie wiem co jemu zrobila. Nic mi sie nie chce, codziennie o tym mysle. Wiem, ze to wygląda jakbym byla nienormalna ale naprawde mialam nadzieje, ze po jakims czasie zapomne ale nie moge. Jest na to jakas rada?
Obserwuj wątek
    • anbale Re: samodręczenie sie... 28.03.10, 23:43
      Pewnie się musi wypalić. Czasem bywają takie historie, że się człowiek
      poszamocze bez sensu, a potem obiekt odchodzi do krainy cieni...
    • s.p.7 Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 01:51
      dwie głowne sprawy:
      1- poszlismy szybko do łózka, co nigdy mi sie nie zdarza tak szybko po czym o
      > n powiedzial, ze widzi, ze sie angazuje, a on nie jest gotowy do zwiazku, nie c
      > hce mnie krzywdzic bla bla bla. Potem jednak przysyłał mi jednoznaczne sms-y,kt
      > óre ignorowałam. Jednak mimo tego ja naprawde sie zakochalam strasznie i dalej
      > mi na nim zalezalo, pokłócilismy sie, padlo wiele przykrych słów i urwalismy ko
      > ntakt.


      Co to jest?
      ten fragment wyglada "badziewiasto"
      tą są najistotniejsze sprawy a ty cos tam nabąkujesz blablabla odwidzialo mu
      sie, ja nie odpisywalam...
      NAJISTOTNIEJSZE, uświadom to sobie ze jego motywy odejscia , watpliwosci, to co
      sie meidzy wami dzialo, to jak ty poodejelas decyzje, wasze reakcje obawy tworzą
      tu głownątreć waszych relacji

      Z tego wyplywaja decyzje i ich KONSEKWENCJE
      konsekwencje są wielostronne, realne a takze EMOCJONALNE.
      jesli w któryms momencie to Ty "NAWALILAS" to bedzie cie gryzlo sumienie ze
      popelnilas blad, zachowalas sie nie fai, ze kogos skrzywdzilas.
      W przypadku kobiet czestrze jest poczucie winy w wyniku zaborczosci,
      nieustepliwosci itp.
      Przeanalizuj wiec jeszcze raz wasze relacje i powiedz jak to sie stal oze sie
      zakonczylo.
      Co mialy oznaczyac te SMSy na koncu?
      dlaczego nie odpiisywalas, co w nich bylo?


      sprawa 2

      Wiem, ze
      > to idotyczne ale sama sie dręczę


      nie to nei ejst idiotyczne to sa normlane konsekwencje emocjonalnego zagubienia,
      prawdopodobnie wynikajce z twoich psotaw i z tego co sie dziao oraz nei dzialo itd

      w czym by
      > lam gorsza

      w zwiazkach nikt nei jest ani lepszy ani gorszy

      . Bylo tak wspaniale i nagle ot tak, z dnia na dzien koniec.

      jesli w gre wchodza prawidzwe uczucia nic sie nei dzieje od tak sobei i nagle
      czego sama teraz doswiadczasz

      przeglądam jego profil na facebooku i p
      > o prostu szlag mnie trafia jak widzę, ze wsrod znajomych ma coraz to nowe kolez
      > anki, co jedna to ładniejsza.


      nie wiem co sie stalo bo tego nei napisalas ale czesto jest np tak ze: (przyklad)
      mezczyna odchodzi, ma wiele powodow, glownie zawodowych, podejscia do zycia,
      obawia sie zwiazkow ,zaangazowania, odpowiedzialnosci, przeszkadzaj mu kobiety
      ale czuje cos do nich.
      nastepuej odrzucenie p oczym mezczyna rozumie ze popelnil blad...
      Chce wrucc do kobiety.
      No i zaczyan sie szopka jak to zrovbic by odzyskac zaufanie i zapenic o swich
      uczuciach.
      Czasem kobiety mowia "NIE" kaza spadac... ok, mezcyzna idzie w swoja stronę a
      potem to z koleji one sie zadręczaja tym ze w sumei to on mogl wrucic bo bardzo
      fajnym męzcyzną był
      no i problem emocjonalny gotowy oraz narastajace w kobiecie poczuci winy i zalu.

      (czesty scheamt)

      poklocilismy sie a ja mialam potem wyrzu
      > ty sumienia wiec wyslalam mu przeprosiny, pierwsza.


      hola hola, znowu tak szybko przebiegasz kolo tematu i istotnych kwestii.
      jesli to ty bylas 'agresorem" w kłutni, uzywalas manipulacji, i wina byla po
      twojej stronie to sie nei dziw ze on mogl sie odwrucic od ciebie, a ta
      swiadomosc tez bedzie do ciebie dochodzila jesli jestes wenetrznie i
      emocjonalnie ambitna


      wyjscie z takich sytuacji aby bylo dobre jest proste ale trudne.
      generanie to rozwiazania jakosciwoe zawsze takie są.

      • sabinac-0 Re: samodręczenie sie... 30.03.10, 17:26
        s.p.7 napisał:

        > Co to jest?
        > ten fragment wyglada "badziewiasto"
        > tą są najistotniejsze sprawy a ty cos tam nabąkujesz blablabla odwidzialo mu
        > sie, ja nie odpisywalam...
        > NAJISTOTNIEJSZE, uświadom to sobie ze jego motywy odejscia , watpliwosci, to co
        > sie meidzy wami dzialo, to jak ty poodejelas decyzje, wasze reakcje obawy tworz
        > ą
        > tu głownątreć waszych relacji
        >
        > Z tego wyplywaja decyzje i ich KONSEKWENCJE
        > konsekwencje są wielostronne, realne a takze EMOCJONALNE.
        > jesli w któryms momencie to Ty "NAWALILAS" to bedzie cie gryzlo sumienie ze
        > popelnilas blad, zachowalas sie nie fai, ze kogos skrzywdzilas.

        Mam wrazenie, ze to ona zostala skrzywdzona, dlaczego ma teraz wszystko
        rozdrapywac i samobiczowac sie?

        > W przypadku kobiet czestrze jest poczucie winy w wyniku zaborczosci,
        > nieustepliwosci itp.
        > Przeanalizuj wiec jeszcze raz wasze relacje i powiedz jak to sie stal oze sie
        > zakonczylo.

        Co tu jest do analizowania?
        Zakonczylo sie, bo facet mial chrapke na niezobowiazujacy romansik i nie podoba
        mu sie, ze dziewczyna jego podchody mylnie wziela za uczucie.

        > Co mialy oznaczyac te SMSy na koncu?
        > dlaczego nie odpiisywalas, co w nich bylo?

        Jak to co - najpierw rzucic "dla jej dobra" a potem, gdy ona odchodzi, wznowic
        gre, by nie dac jej o sobie zapomniec i zaklepac sobie rozrywke na przyszlosc.
        >

        > nie to nei ejst idiotyczne to sa normlane konsekwencje emocjonalnego zagubienia
        > ,
        > prawdopodobnie wynikajce z twoich psotaw i z tego co sie dziao oraz nei dzialo
        > itd
        >
        > w czym by
        > > lam gorsza

        > w zwiazkach nikt nei jest ani lepszy ani gorszy
        >
        Znow radzisz dziewczynie sie biczowac.

        > jesli w gre wchodza prawidzwe uczucia nic sie nei dzieje od tak sobei i nagle
        > czego sama teraz doswiadczasz

        Co ty wiesz o cudzych uczuciach?
        >

        > nie wiem co sie stalo bo tego nei napisalas ale czesto jest np tak ze: (przykla
        > d)
        > mezczyna odchodzi, ma wiele powodow, glownie zawodowych,

        Albo po prostu - chcial sie zabawic i zabaweczka sie znudzila lub stala sie
        niewygodna.

    • sanguie Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 01:56
      Być może Twój znajomy się przestraszył,faceci tak mają,potrzeba z ich strony
      trochę odpowiedzialności i już ich nie ma.Dzieciaki..
      a Ty się zadręczasz.
      Znajdziesz mężczyznę,na którego zasługujesz i uważaj,modne jest dziś się
      zabawić..moim zdaniem.
      • chatchat Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 09:53
        Ok. to moze napisze juz wszystko. Otoz po tej rozmowie, w której on niby
        powiedzial, ze dla niego jest za wczesnie na związek ale ze dalej chce sie
        spotykac zawodowo przyslal mi 2 sms-y dające do zrozumienia, ze po prostu chodzi
        mu o seks 'moze spotkamy się u mnie przy winie' i drugi ze uwielbia moje piersi.
        Podobaly mi sie te smsy z jednej strony ale z drugiej czułam się okropnie, ze
        traktuje mnie wstrętnie bo akurat ma ochotę.A przeciez niby nie chcial sie
        spotykac. No i jeszcze zdarzyla sie przykra sytuacja poniewaz on mial problemy z
        erekcją w czasie naszej jedynej wspolnej nocy. Dla mnie nie byl to problem, on
        twierdzil,ze sie zdenerwowal ale powiedzial ,ze 'nie przezylby tego drugi raz'.
        Potem zapytalam, czy to dlatego nie chce sie spotykac to odparl, ze nie i ze
        bylo 'zaj...cie' i ostro i pieknie.Wracając do sprawy nie odpisalam na te smsy w
        ogole. Potem mielismy sie spotkac zawodowo ale on przekladal spotkanie a na moje
        sms-y nie odpisywal. Wtedy po prostu ogarnęła mnie wscieklosc, ze nawet nie
        odpisuje no i napisalam co o tym mysle. To byly okropne sms-y ze to zenujące ze
        nawet nie ma tyle klasy by mi odpisac, ze ma wrazliwosc na poziomie mrówki
        (poniewaz on ciągle mowil, ze jest bardzo wrazliwy), ze to juz koniec naszej
        wspolpracy i zeby sobie poszukal nowej kolezanki , ktora bedzie zapraszal na
        wino itd. Wtedy on napisal cos, co po prostu strasznie mnie zabolalo, ze 'juz
        wystarczająco mnie wku......'. Nie myslalam, ze taki czuły, fajny facet moze tak
        napisac do kobiety. No i wtedy pod wplywem emocji, lez napisalam zeby nastepnym
        razem jak zaprosi kolezanke na wino zeby poprzestal na podziwianiu jej piersi bo
        moze kolezanka nie bedzie tak wyrozumiala jak ja. Na tego cudownego maila
        dostalam rownie cudowną odp. że po prostu go nie krece i z 'innymi'nie mial
        problemów. Wiem,ze to zenująca wymiana zdan ale tak niestety bylo...Potem mialam
        wielkie wyrzuty sumienia, ze niewazne jak bylo ale nie powinnam tak pisac.
        Chcialam wiec go przeprosic, napisalam naprawde ladne przeprosiny, nie bylo w
        nic zadnej propozycji spotkania, odnowienia kontaktu, tylko przeprosiny. A on
        nawet nie odpisal.
        • anbale Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 10:20
          No i czego Ci tak bardzo żal, nie rozumiem?:)
          Chciałaś więcej chamskich zagrań z jego strony, jeszcze Ci mało ?
          • chatchat Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 10:52
            No wiem wiem, sama nie wiem czy mi żal, po prostu nie mogę przejsc nad tym do
            porządku dziennego. Mam głupi charakter, nie lubię sie kłócić, nie znoszę myśli
            , że zrobiłam komus przykrośc. Po prostu tyle o tym mysle, ze juz nie moge tego
            jakos trzezwo ocenic, zamęczam się, ze powysyłałam te głupie sms-y.
            • anbale Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 11:05
              No nie wiem, wygląda to na jakiś masochizm niemalże :)
              Być może źle rozpoznajesz swoje emocje, może po prostu nie potrafisz
              przejść do porządku nad faktem, że ktoś z kim łączyła Cię duża
              intymność potraktował całą sprawę w taki sposób. Okazało się, że
              przerosła Cie sytuacja kiedy facet potraktował Cię na zimno, jak
              laskę na godziny, pogubiłaś się- na przyszłość uważaj na tego typu
              sytuacje bo jak widzisz, to nie dla Ciebie, za bardzo Cię to rusza...
        • s.p.7 Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 11:33
          Ogolnie to rzeczywiscie wyglada jak dziecinada i to nawet nie 17 latkow ale 14
          latków którzy zaczynaja bawic sie w miłosc.

          On mogl mieć jakis problem, mogł byc na poziomie zawodowym, emocjonalnym
          (przeszlosc), lub związkowym.

          Jego wizja ze ejst z toba dla seksu... kłuci sie z tym ze miak problemy z erekcją...
          Cos takiego generalnie nie powinno sie zdarzyc ale jesli ma ww problemy, to tak
          bywa. Rzeczywiscie moze byc bardzo wrazliwym czlowiekiem...
          Jesli jest pewny siebie, to taki "incydent" jest nieistotny dla niego. Jesli ma
          na tym punkcie kompleksy, czy bardzo sie tego obawia, to nawet mogł być strach
          przed kompromitacją.
          Wiec jesli za powaznie to potraktowal, to moglo miec wplyw na to chociaz bardzo
          wątpliwe.

          Niemniej bylo jak bylo podjął swoja decyzje.
          Nie czul sie gotowy emocjonalnie, czul ze chodzi bardziej o tą intymna sfere
          relacji. tak ci napisal (choc to nie msuiala byc prawda)

          Ba lsie spotkania... dlaczego? jesli chial by cie miec naprawde tylko dal seksu
          to mial by to gdzies, wtedy czlowiek jest bezposredni, nei obawia sie spotkan.
          To raczej sugeruje ze chodzilo o jego emocje. Ze cos czul do Ciebie ale nie
          radzil sobie z tym.
          Uciekał przed spotkaniem poniewaz wtedy musialo by dosc do konfrontacji.. czym
          wasz zwiazek jest i czym ma byc.

          Wewnętrznie nastapiło prawdopodobnie w nim zaprzeczenie uczuc i chec odrzucenia
          ciebie,
          dlatego nei odpisywal.
          Kiedy zareagowałas mowiac o swoim gniewie, rzeczywiscie zachowaąłs sie chamsko
          ale plus tego taki ze przynajmniej byals szczera, potraktował to jako okazje
          któa pomogła by mu pomoc do zostawienia ciebie rzeczywiscie mogl sie
          zdeerowaowac po czyms takim, to był twoj bład, on mogl miec jakies naprawde
          powzne problemy któych moglas nie byc w pelni swiadoma. Zareagowałas bardzo
          niekultturalnie. On opial swoje zdenerwowanie a ty jeszcze go dobiłas.
          Było średnio grubo... jak sie do kogos czuje cos pozytywnego takei slowa po
          prostu nei wychodzą.

          > Chcialam wiec go przeprosic, napisalam naprawde ladne przeprosiny, nie bylo w
          > nic zadnej propozycji spotkania, odnowienia kontaktu, tylko przeprosiny. A on
          > nawet nie odpisal.

          Zrobila zle no ale chialas sie zrechabilitowc, byc moze powiedziane juz zostalo
          za duzo, jednak oprucz tych przeprosin powinno byc cos jeszcze, najlepiej jakies
          wytlumaczenie z propozycja spotkania, rozmwoy pojednawczej lub porzegnalnej.
          Takie rzeczy trzeba zalatwiac osobiscie.

          Wygladał oz zewnatrz jakbyscie rzeczywiscie nei dazyli sie sympatią, jesli on
          mial jakies watpliwosci to dostarczyals mu argumentow zeby na dobre sobie pojsc.

          jakies smsowe przeprosiny to za malo wg mnie, ale tez nie trzeba wychodzic
          bardzo znacznie poza cos takiego. tzn jasno i klarownie wszystko przedstwic,
          wyrazic szczera chec naprawienia wszystkiego, moze pruba obrucenia teg ow zart,
          no trzeba bylo by sie nagimnastykowac by naprawci to obustronne popsute zaufanie.

          On prawdopodobnie mial do tego mniej motywacji niz ty.
          Widac bylo ze... cos w nim wobec ciebie nie gra ale to mogly by byc nawet silne
          uczucia do ciebie.
          pzoatym mogl sie speszyc tym wszystkim.
          Jesli ci bardziej zalerzalo to powinnas wiecej dzialac. Przy czym umiec ładnie
          rozgraniczyc to od sfery seksu.

          Gdybys tak zrobila to nie miala bys sobie czego zarzucic,
          Wiec gryzie cie prawdopodobnie tych kilka niewypowiedzianych zdan,
          niewykoryzstanych szans.

          W takich sytuacjach pomaga tylko szczerosc serca.
          Jesli hesz zgrywac taka na ktorej ci nie zalerzy (czeste zachowanie kobiet) no
          to zawsze wypadniesz glupio przed samą sobą.

          Wg mnei mozna zdobyc sie na przynajmniej jedna próbę wiecej.
          Ona musi byc jednak zczera i prawdziwa. Nie wazne czy dobra czy zla, ona musi
          odzwierciedlac to co czujesz.
          napsiz do niego to co czujesz, moze nei do konca w tak ostrej formie ale po
          prostu napisz musi wynikac z tego to co czujesz.
          przekazujesz mu ze kolaczesz sie gdzies w jego sercu, ze nei czujesz sie
          najlepiej z tym co sie stalo, ze sie zmienilas pod tym wzgledem, ze mozecie
          wejsc na nowy poziom, wybaczyc sobie tą dziecinade z twoje jstrony i spruboac
          porozmawiac jak ludzie dojrzali.
          Moze to byc tez bardziej optymistyczne, mowiace o nadzieji, o jednaj szansie
          wiecej, czy mozna cos zartem po prostu przekazac, tak spotkanie gdzies w
          kafjce... wymazanie zlych emcoji.

          Trzeba tu wykazac dojrzalosc,... w tym rozumieniu jakiekolwiek zwracanie uwagi
          na jego błędy bylo by rzecz jasna idiotyzmem ktorego ty przeiez się wyzbylas.
          irzeczywiscie jesli jest prawdopodobne ze w czasie tej rozmowy, czy jzu na
          ewentualnym spotkaniu zrobisz mu choc jeden wyrzut to ejstes spalona, to trzeba
          miec w sobie,
          skadś te twoje smsy sie wziely, te kilka miechow to chyba dosc czasu by
          dorosnąc. jesli tak sie stalo mozesz spruboawc.

          Przyjmnie badz odrzuci twoja poropozycje. jesli byla szczera i prawdziwa to nie
          bedziesz miala czego sobie zarzucac, tylko zaakceptowac jego decyzje oraz życzyć
          mu szczescia z innymi kobietami.

          A on
          > nawet nie odpisal.

          o tym tu wlasnie mowie - postawa roszczeniowa, to dziecinada.
          dojrzala postawa mowila by: rozumeim ze nei odpisal.
          Wiec mysle najpier trzeba porpacowac nad sobą a potem zabierac sie za to co o
          czym tu napsialem.
          • chatchat Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 11:57
            Dziękuję za odpowiedz. Nie wiem czy jest mozliwe nasze spotkanie teraz po takim
            czasie, nie wiem czy on w ogole jeszcze o tym mysli. On nie byl raczej
            człowiekiem pewnym siebie, byl wrazliwy co wlasnie mi sie tak podobalo.
            Powiedzial, ze spotykal sie z dziewczyna 8 lat (ma 27),jak ja sie z nim
            spotykalam to czesto miewal jakies chwile depresji, smutku, przygnębienia
            chociaz twierdzil, ze nie ma z nia zadnego kontaktu od roku i ze 'wreszcie ma
            spokoj' i cieszy sie, ze sie wyprowadzila (Wiem ze niezbyt milo to brzmi).
            Wiedziałam tez, ze spotykal sie potem z jakąs dziewczyną tylko dla seksu ale
            stwierdzil,ze tak nie moze byc i urwal z nia kontakt. Jak zostałam u niego na
            noc to powtarzal, ze sie denerwuje, ze to cos innego niz tamte spotkania z
            przypadkowa dziewczyną.
            Masz rację, ze nie powinnam tego zalatwiac sms-ami, tylko porozmawiac. Tzn,
            czasem mysle,ze ja i tak nie moglabym z nim byc,z tymi jego nastrojami, jakims
            przypadkowym seksem i dziwnymi rzeczami ale po prostu ta atmosfera w jakies sie
            to stalo...
            • chatchat Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:02
              Ach, jeszcze w czasie jego milczenia pisalam, czy u niego wszystko w porządku,
              czy nie ma jakichs klopotów to pisal zdawkowo, ze nie, ze ma teraz kilka rzeczy
              do ogarniecia i jak sie z tym upora to sie odezwie. I rzeczywiscie wydawalo mi
              sie, ze moj atak gniewu byl mu na reke i jakby pomogl podjac decyzje bo napisal,
              ze 'teraz wie, ze juz nie musi mi odpisywac i rzeczywisice zabraklo mu klasy i
              ze przeprasza'.
              • s.p.7 Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:20
                mysle ze mial jakies problemy emocjonalne po ostatnim zwiazku...
                To jest wyrazne, 8 lat to nei ejst jakies spotykanie sie z dziewczyną tylko
                zwiazek (zazwyczaj pwoazny) tylko bez slubu.

                Wygladalo to raczej na to ze prubujeo niej zapomniec i nei za bardzo mu to
                wychodzi, blokowal sie jesli chodzi o ucucia milosci dlatego chcial kontakty
                kierowac tylko na seks.

                Byc moze chial sprubwoac czegos na nowo, byc moze zapomniec,
                No ale trzeba spojrzec na to optymistycznie; byc mzoe jzu zapomnial i to ejst
                wasza szansa.

                jesli nie to trudno... wasze drogi to tylko krotka hitoria. ejsli zrobisz to co
                czujesz ze powinans to powinno byc ok.

                Ale cos rob - pracuj nad soba a jesli uznalas ze nie trzeba tgo robic, to
                sprubuj albo zartobliwe albo szczerze odnowic kontakt ale bez jakis glupich
                gierek, wywolywaniu poczuia winy itp (ale o tym chyba psiac nie musze)
                • s.p.7 Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:24
                  aha, bardziej powinnas sie stwac jego przyjaciolką
                  dlatego ogolnie seks szkodzi waszym kontaktom, tym bardziej ze juz do niego
                  doszlo dosc wczesnie
                • chatchat Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:29
                  Tak, tylko problem w tym, ze nie mam juz z nim zadnego kontaktu i nie wiem jak
                  mogłabym teraz odnowic ten kontakt. Wyslalam jemu te przeprosiny chyba w
                  styczniu, on nie zareagował, zero odpowiedzi. Jednak czułam się w pewien sposób
                  upokorzona przez to jak mnie potraktował i jesli teraz odezwe sie do niego a on
                  na to nie zareaguje (czy poztywnie czy negatywnie) znowu to nie wiem czy sobie z
                  tym poradze.
                  • s.p.7 Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:44
                    Dlatego psialem o pracy nad sobą,
                    Musisz uporzadkwoac swoje emcoje, wiedziec czego chesz i co bylo problemem.
                    problemm byl oto ze; on mial problem a ty na neigo zaragowalas dosc zachowawczo
                    i dziecinnie.
                    Zmienilas sie, ejstes dojrzalsza emocjonalnie, wiesz co czujesz.
                    jesli go kochalas to zyczysz mu szczescia i powodzenia. Wspierasz go w jego
                    decyzjach.

                    On generalnei mial problem, rzeczywiscie nie byl gotowy, dlatego rozumiesz go w
                    pelni.
                    Ty bylas tylko lekko pobudliwa w swoich reakcjach.

                    Zakonczyliscie niesmacznie, no ale moze cos sie zmienilo,
                    najlepiej gdyby udalo ci sie do niego cos napsiac i umuwic na spotkanie. Mozesz
                    tez dodac cos, ze go rozumiesz ze cos tam sie kolacze, ale podejsc do strony
                    przyjacielskiej z nastawieniem jak sie czuje... generalnie to jest sztuka, ja ci
                    tego nie powiem, nie powinnas sie tez narzucac w zaden sposob czy dazyc do czegos.

                    Jesli nie odpisze to znaczy ze ma nowe zycie, w którym nei widzi planow dla
                    ciebie, powinien odpisac cokolwiek, jesli nie to trudno jego strata, ty ze swoje
                    jstrony zrobilas wszystko co potrzebne, zmienilas sie emocjonalnie oraz masz
                    czyste i szczere podejscie, mysle ze moglo by byc to bardziej luzne spotkanie,
                    bardziej wesole ale to jzu zalerzy od waszego charakteru.

                    On msui tego chciec tez w jakims stopniu.
                    ty sama nie powinnas czuc zadnych negatywnych emocji.
                    Ale tak sie stanie jak uznasz ze ty zrobilas co w twojej mocy by wszystkei twoje
                    bledy zniwelowac, podstawowym bledem byla niedojrzalosc emcojonalna w stosunku
                    do niego Nie widzenie tego ze on ma powazny problem.

                    Jesli juz jestes "ponaprawiana' to nie ma przeszkod, a ty nei powinnas czuc zalu
                    o jakakolwiek jego decyzje
    • anbale Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:28
      Sp7 i Ty sama piszecie o tej sytuacji, jakbyś była w niej tylko
      bierną statystką. Bierzecie pod lupę kolesia, pochylacie się nad
      nim, on czuje, on przeżywa, on ma problemy takie, być może siakie,
      on jest wrażliwy, zagubiony itp. itd.- a może warto byłoby się
      zastanowić co Z TOBĄ w związku z tym? Może zamiast przypatrywać mu
      się jak dziwnemu owadowi pod mikroskopem, szukać trzeciego,
      czwartego, piątego dna tej historii - zajęłabyś się własną
      wrażliwością, własnymi problemami. Nie wiem, wydaje mi się, że
      bardziej na tym skorzystasz...
      • s.p.7 Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:35
        :)
        a czy nei sądzisz że jej problemy winikaja głowniez tego że sama wobec siebie
        postąpiła mało ambitnie, nie podązyął za uczuciem któe było na tyle silne by
        posiwiecic troche czasu i wysiłku dla kogos do kogo czuło sie cos pozytywnego?

        jesli sie komus pomaga czysto, to robi sie to czego ona naprawde pragnie,
        zajęłabyś się własną
        > wrażliwością, własnymi problemami.

        No ale skoro one z tego się biorą z tego o czym psialem to pochylanei sie nad
        tym męzczyzna jego problemami czy wrazlwioscią wlasnie prowadzi do rozwiazywania
        problemow.

        Czasem czlowiek czuje sie najplepiej nie wtedy keidy sam na czyms skorzysta
        bezposrednio ale kiedy czysto i dobrze podejdzie do drugiego czlowieka ofiarujac
        mu cos, suma sumarum "zyskuje" najwiecej
        • chatchat Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:51
          Ok.dzięki, a myślisz, ze nawiązanie jakiejś takiej luznej rozmowy co u niego i
          propozycja spotkania przez gg to dobry pomysl? Chcialabym chyba uniknąc jakichś
          melodramatycznych maili z wyznawaniem uczuc. A tak to moze jakos naturnalniej by
          wyszlo...
          • anbale Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:57
            Tak, przepraszaj go nadal. Spróbuj go przebłagać bukietem róż.
            • s.p.7 Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 13:22
              anbale napisała:

              > Tak, przepraszaj go nadal. Spróbuj go przebłagać bukietem róż.

              Nei chodzi o to by go przepraszac, chodzi o to by wewnetrznie przeprosic sama
              siebie i na czysto moc robic to co sie czuje bez żalu czy poczucia winy.

              • bakejfii Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 13:28
                Konfesjonal otwarty.Kaznodzieja poucza i udziela pokuty.
          • s.p.7 chatchat 29.03.10, 13:21
            Ok.dzięki, a myślisz, ze nawiązanie jakiejś takiej luznej rozmowy co u niego i
            propozycja spotkania przez gg to dobry pomysl? Chcialabym chyba uniknąc jakichś
            melodramatycznych maili z wyznawaniem uczuc. A tak to moze jakos naturnalniej by
            wyszlo...


            Przede wszystkim ty wewnętrznie musisz czuc sie w 100% czysta.
            TZn nei czuc zalu, poczucia winy. Zeby sie tego wyzbyc trzeba zrozumeic swoje
            emcoje i na nie zareagowac czyli z grubsza to co pisalem wczesniej.
            Trudno mi teraz tak na szybko to przeanalziowac...
            Ale w gruncie rzeczy musiala bys czus cie; "naprawiona" -dojrzalsza
            emocjonalnie, meic swiadomosc bledow oraz to ze je naprawilas, oraz tego ze...
            wybaczsz mu kompletnie to co zrobil, ze rozumesz go w pelni. Teraz dochodzimy do
            twoich "przewinien", mozesz jesli chesz uswiadomosc sobie z kad to sie wzielo...
            itd, tez pialem o tym, generalnie kazdy popelnia bledy, chodzi glownie o to ze
            ty potrafisz stawic im czola, on tez nie byl swiety...

            itd,,,

            gg... hmm
            oczywiscie masz racje melodramat - to twoj problem.
            nie obciazaj nim jego,
            dlatego musisz byc emcojonalnie gotowa na to... wiedziec ze jestes poukladana.
            Jesli tak nei ejst w ogole nie próbuj bo nei ma to sensu jesli ty podchodzisz z
            pcozuciem winy...

            jakakolwiek droga komunikacji jest w miarę dobra jesli on ma mozliwosc odczytu.
            Ito wszystko. jesli nie chce juz cie widziec/slyszec itd... to ejgo decyzje i
            jego problemy nei twoje ale to jzu sama powinnas wiedziec i czuc.

            Tak jak psialem on sam tego musi chciec, a ty musisz doprowadzic do sytuacji w
            ktorej nie bedziesz sobie miala nic do zarzucenia wzgledem samej siebie

        • anbale Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:55
          Ale facet ją przeleciał, powiedział, że "nie jest gotowy do związku"
          i zawinął kitę, zorientowawszy się że sytuacja się komplikuje, dając
          jeszcze dodatkowo popis chamstwa i nieczułości; a Ty i panna
          chatchat się rozczulacie i dziamgacie tu nad nim, że niemalże łzy w
          oczach mi stanęły... :)
          • chatchat Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 12:59
            :), no wlasnie ja jednego dnia mysle tak jak Ty Anbale, a drugiego jak s.p.7 i
            mam poczucie winy:P.
            • s.p.7 Re: samodręczenie sie... 29.03.10, 13:27
              Nie uwazam ze facet jest święty czy swietny itd.
              Byc moze jest nieudacznikiem czy kawalkiem skurywsyna, nie wiem tego nie bede
              spekulwoal czy ttemu zaprzeczał.

              Wiem jedno, ze ułomna strona "JA" czesto chce "rozwiazac" swoje problemy poprzez
              przypisywaniu innym jakiejs formy ZŁA po to by samemu moc zachowac zło w sobie.

              Tego nei polecam, chociaz kazdy am do tego prawo.

              Otuz jesli się kogos kocha mozna mu wybaczyc jego ulomnosci, to do Ciebie
              nalerzy decyzja co z tym zrobic i co do niego czujesz.

              Kazdy czlowieka ma swoj potencjal, swoj aktualny stan, jakies doswiadczenia,
              bledy na oncie, nikt nei ejst doskonaly.

              Chodzi glownie o to by samemu byc dobrym nawet jesli ktos jest zly. oczywiscie
              pojecia zlo i dobro sa tu abstrakcyjne.

              Jesli wewnetrzne odrzucenie go przynosi ci bol, oznaczac to moze ze po prostu g
              kochasz a milosc jest wyzszym uczuciem gotywm do wybaczania i akceptacji
              • sabinac-0 Re: samodręczenie sie... 30.03.10, 17:42
                s.p.7 napisał:
                >

                > Otuz jesli się kogos kocha mozna mu wybaczyc jego ulomnosci, to do Ciebie
                > nalerzy decyzja co z tym zrobic i co do niego czujesz.

                > Chodzi glownie o to by samemu byc dobrym nawet jesli ktos jest zly. oczywiscie
                > pojecia zlo i dobro sa tu abstrakcyjne.
                >
                > Jesli wewnetrzne odrzucenie go przynosi ci bol, oznaczac to moze ze po prostu g
                > kochasz a milosc jest wyzszym uczuciem gotywm do wybaczania i akceptacji

                Co ty wypisujesz?
                Zalecasz dziewczynie by mu wspanialomyslnie wybaczyla podlosc, by zrozumiala
                jego motywy (ze mial ochote sobie kogos przeleciec, bo mu zycie/praca/jakas inna
                baba dopiekly), by pokornie prosila o wybaczenie ze smiala oczekiwac szacunku
                dla swych uczuc, by jeszcze sie pokajala za to, ze w koncu sie zbuntowala i
                wytknela mu jego chamstwo, by ranila sie rozmowami z nim, by nadstawila drugi
                policzek i pelzala niczym robak w prochu u jego stop.
                Moze jeszcze na kolanach do Lichenia kazesz jej isc by prosila o odpuszczenie
                "grzechu"?

                Przeciez to sadyzm w czystej postaci!
    • witch.l Oj nie dobrze... 29.03.10, 13:40
      analizuje i rozdrapuje rany
      ....
      Coz trudno cokolwiek pisac w temacie, nie znajac cie z bliska.
      Facet widac zwyczajnie wystraszyl sie. Pewnie bylo to z twojej
      strony ogromne uczucie, do ktorego ten nie przywyczajony, zwykly
      zjadacz chleba nie dorosl.
      A ty pozstalas na etapie idealizacji. Jest to taki etap, ktory ma
      duzo z narcyzmem wspolnego.
      Milosc to nie tylko piekne uczucia, to tez i szara rzeczywistosc.
      Pomysl jak strasznym moze byc zycie ludzi, ktorzy byli razem przez
      wiele lat, a jednak nie umra razem. Zawsze jest ten ktos pierwszy.

      Co to oznacza? To oznacza jedno dla milosci, zawsze jest ten sam
      koniec, bol i cierpienie.
    • yaxe Re: samodręczenie sie... 30.03.10, 13:26
      Jesli to wszystko prawda co piszesz, a wyglada ze prawda, to moja rada - daj
      sobie spokoj, wybacz sobie pomylke, i staraj sie zapomniec o nim jak najszybciej.

      On - czy ma jakies problemy czy nie, nie jest wart twojego zachodu i tym
      bardziej samozadreczania sie.
    • sabinac-0 Re: samodręczenie sie... 30.03.10, 18:20
      Mysle, ze faceta Twoja rezerwa na poczatku znajomosci podniecala, czul sie
      zdobywca, wspolna noc byla ukoronowaniem jego wysilkow.
      Ty jego adorowania blednie odczytalas jako milosc i snilas o bialym welonie i
      wspolnym domku z ogrodkiem.

      Zakochalas sie a on sie wystraszyl, pobawil sie w zdobywce ale nie chcial
      zyciowych komplikacji wiec zaczal Cie delikatnie i higienicznie splawiac (te
      wszystkie "nie chce cie krzywdzic" i inne kity by to on wyszedl na szlachetnego
      a Ty na glupia), jednak gdy odeszlas nagle znow poczul wyzwanie i zaczal pisac
      sms-y, by znow zabawic sie w zdobywce.

      Jest taka grupa facetow, ktorzy lubia gonic kroliczka i pociagaja ich tylko
      kobiety niedostepne, tracac zainteresowanie dla zdobyczy zaraz po akcie.

      Jesli moge Ci cos radzic - zapomnij o nim.

      Nie szukaj kontaktu, nie przegladaj jego profilu, nie prowokuj spotkania, bo
      jesli sie z nim spotkasz, chocby po to by "powaznie porozmawiac" daje glowe, ze
      zacznie sciemniac ze "popelnil blad", "nie moze zapomniec", "chce sprobowac
      jeszcze raz" czy cos w tym rodzaju, Ty mu uwierzysz, wroca wszystkie
      przytlumione juz uczucia, on znow zaciagnie Cie do lozka po czym zrobi znow
      czmycha ze "nie chce Cie krzywdzic" itd, Ty znow zaczniesz analizowac i sie
      obwiniac - jednym slowem znow zacznie sie zabawa w mysliwego i kroliczka.
      Ta gra potrafi trwac wiele lat, dostarczajac mysliwemu rozrywki a nieszczesnemu
      kroliczkowi rujnujac zycie.

      • chatchat Re: samodręczenie sie... 30.03.10, 21:46
        Dzięuję za odpowiedzi i rady. Naprawdę juz sama nie umiem trzezwo o tym myslec i
        nikomu nie mogłam o tym powiedziec bo zaraz zaczynałam ryczec. Chyba
        rzeczywiscie lepiej bedzie jak postaram sie o nim zapomniec. Boli mnie, ze tyle
        miesiecy zycia przez takiego kretyna zmarnowałam i ze mi to odebralo radosc
        zycia. Korci mnie, zeby napisac do niego maila zeby mu uswiadomic jak wstretnie
        postapil bawiąc się moimi uczuciami i ze pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy
        ile przez to wycierpialam. No ale tez nie wiem czy mi to wyjdzie na dobre.
        • yaxe Re: samodręczenie sie... 31.03.10, 00:43
          chatchat napisała:

          > Dzięuję za odpowiedzi i rady. Naprawdę juz sama nie umiem trzezwo o tym myslec
          > i
          > nikomu nie mogłam o tym powiedziec bo zaraz zaczynałam ryczec. Chyba
          > rzeczywiscie lepiej bedzie jak postaram sie o nim zapomniec. Boli mnie, ze tyle
          > miesiecy zycia przez takiego kretyna zmarnowałam i ze mi to odebralo radosc
          > zycia. Korci mnie, zeby napisac do niego maila zeby mu uswiadomic jak wstretnie
          > postapil bawiąc się moimi uczuciami i ze pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy
          > ile przez to wycierpialam.


          nie sadze aby go bardzo to obchodzilo, ale rob cokolwiek uwazasz, ze przyniesie
          ci ulge

          najlepiej byloby z tym skonczyc od razu, to znaczy zapomniec ze wogole istnial
        • sabinac-0 Re: samodręczenie sie... 31.03.10, 16:30
          Takich typow zwykle malo obchodza cudze uczucia, za to Twojego sms-a moze
          zinterpretowac albo jako zachete do nowych podchodow, albo jako
          usprawiedliwienie dla siebe ze on taki niby biedny, sms-y jakiejs namolnej
          wariatki musi znosic - nawet jest tego typu watek na forum.

          Wiem, ze zranione uczucia bola, ale nie warto. Szkoda nerwow.
    • lifeisaparadox Re: samodręczenie sie... 31.03.10, 02:33
      Pewnie że jest rada, napisz mu sms'a że o nim myślisz i nie możesz się
      nikim innym zainteresować. On na pewno też ma ten problem tylko gorzej
      u niego z wyrażaniem tego, tak jak to z facetami zazwyczaj jest.
      • anbale Re: samodręczenie sie... 31.03.10, 13:33
        Ale facet też może się obruszyć w stylu "tak już skopałem tę
        dziewczynę, a ona wciąż szuka kontaktu, jestem znużony" no nie? :)
        Ja tam jestem zwolenniczką odbierania komunikatów wprost, bez
        zbytniego komplikowania sprawy. Tu kolega jednoznacznie dał do
        zrozumienia, że kończy znajomość; nawet nie zawiesza, nie bierze na
        przeczekanie- tylko po prostu kończy...
        Tzn. nawet jeśli komuś, w jakiś pokręcony sposób, zależy na kimś
        drugim, a potrafi tylko go poranić, upodlić itp.- to po prostu >nie
        zasługuje< na to by się nim zajmować.
        Powinien sam najpierw zrobić porządek w swej głowie, dojść do ładu
        ze sobą- bo czyjeś dobre, czyste, bezinteresowne uczucia w takim
        momencie emocjonalnego burdelu,to jak kamienie w studnie, wpadają
        bezpowrotnie w czarną dziurę.
        • chatchat Re: samodręczenie sie... 31.03.10, 14:12
          Na pewno nie mogłabym napisac jemu, ze o nim mysle i nie moge zapomniec. Sama
          nie wiem co juz czuje, faktem jest ze nie mogę jakos ruszyc z miejsca, zacząc
          się z kims spotykac bo ciągle tamta historia siedzi mi w głowie, czuję się
          gorsza, odrzucona poniewaz nie wiem co sie tak naprawde stalo i o co chodzilo.
          Myslalam raczej o jakims szczerym mailu, chcialabym zeby wiedzial, jak sie
          czulam po tym wszystkim i ze wciaz nie doszlam do siebie po tym jak postapil.
          Moze uswiadomilby sobie, ze zle zrobil i zeby sie zastanowil nad uczuciami
          innych. Niby jest taki porządny, organizuje jakies akcje charytatywne a nawet
          nie pomyslal chwile o moich uczuciach. No ale nie wiem czy chce to
          'rozgrzebywac', moze on po prostu zobaczylby tego maila i pomyslal, co za
          histeryczka,co za melodramat. moze dla niego to byl po prostu niewazny epizod,
          zaliczyl laske i zyje dalej nawet nie mysląc o mnie.
          • anbale Re: samodręczenie sie... 31.03.10, 14:20
            chatchat napisała:

            No ale nie wiem czy chce to
            > 'rozgrzebywac', moze on po prostu zobaczylby tego maila i
            pomyslal, co za
            > histeryczka,co za melodramat. moze dla niego to byl po prostu
            niewazny epizod,
            > zaliczyl laske i zyje dalej nawet nie mysląc o mnie.

            Osobiście myślę, że to całkiem prawdopodobny wariant. Podejrzewam,
            że jestem nieco starsza od Ciebie i szczerze mówiąc moje życie
            emocjonalne było pełne zawirowań, złudzeń i mrzonek- dzięki temu
            nauczyłam się, żeby nie dawać się porywać tworom swojej wyobraźni,
            nie przypisywac ludziom intencji, które w żaden sposób nie
            zdradzają, a tylko mój znękany umysł tworzy je dla mej chwilowej
            ulgi- tylko twardo analizować fakty i trzymać się ich. Ktoś rani,
            odchodzi, znika- to znaczy, że tak zdecydował, trzeba to uszanować,
            i nic więcej się za tym nie kryje...
          • greengrey poczucie własnej wartości 31.03.10, 14:41

            porzucenie przez partnera ( czy osobę na której nam zależy) wyzwala
            bolesne poczucie odrzucenia, utratę poczucia bezpieczeństwa,
            zachwianie porządku.. podobne jest do pierwotnego strachu dziecka
            przed porzuceniem przez rodziców

            jest to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć- i zwykle
            odrzucony przeżywa poczucie obniżenia własnej wartości- (gdybym była
            naprawdę dobra,piekna, mądra, wartościowa- nie zostawiłby mnie)

            tymczasem zostawienie Ciebie nie z tego pochodzi, że jesteś gorsza,
            niegodna czy jaka tam- powody pewnie leżą po jego stronie-
            niezałatwione sprawy, własne problemy, które nie pozwalają mu wejśc
            w ten związek- może nawet on nie chce żadnego stałego związku

            postaraj się spojrzeć szerzej- nie Ty jesteś " nie wystarczająco
            dobra", sytuacja ogólna może być przyczyną jego rejterady

            najgorsze co możesz teraz zrobić- to myśleć źle -o sobie

            miałaś czyste intencje- jesteś ok
            najwyraźniej nie tego samego chcieliście , ale to, że jesteś gorsza-
            nonsens! :)




            • yaxe i 31.03.10, 15:09
              nie ponosisz zadnej winy, wiec nie obwiniaj sie
            • z_malej_litery Re: poczucie własnej wartości 31.03.10, 23:01
              Dziewczyno, przeczytaj powyższy tekst kilkanaście razy i posłuchaj
              Greengrey i Anable. Trudno o mądrzejszy osąd tej sytuacji.

              Za większością nas wloką się podobne historie - czyjeś odejście bez
              wytłumaczenia. Trzeba się nauczyć - nigdy nie zrozumiesz czemu tak
              się stało i trudno. Za pół roku, o ile spróbujesz nie być masochistką
              (tak tak, wiem, że łatwo się mówi, ale uwierz, można wyjść z dołka),
              uniesiesz głowę i dostrzeżesz innych. Bądź pewna że tak się stanie

              :)
          • lifeisaparadox Re: samodręczenie sie... 31.03.10, 20:55
            Nie możesz nikogo winić za swoje uczucia, ani tym bardziej samej
            siebie, uczucia nie są racjonalne, najczęściej jest tak że uczucia
            swoją drogą a umysł swoją i nikt tego nie potrafi połączyć.

            Nie wiem co dla niego znaczyła ta wasza znajomość, ani on nie wie czym
            była dla Ciebie, ale jedno jest pewne, że ludzie nie porozumiewają się
            za pomocą domyślania się, ale komunikują to co myślą i co czują jeden
            drugiemu a bez tego, to koncert życzeń jest.
            • chatchat Re: samodręczenie sie... 31.03.10, 23:55
              No wiem wiem, tylko chodzi mi o sposób w jaki to sie stało. Wczesniej np.
              spotykałam się z pewnym chłopakiem i to równiez on postanowił zakonczyc
              znajomosc mimo ze ja o tym nie myslalam. Ale przyszedł, powiedział wprost, ze
              jestem dla niego jak kolezanka i przyjaciólka bardziej, ze nic nie czuje więcej
              ze nie chce sie spotykac. Oczywiscie bylo mi przykro, cierpialam itd. ale szybko
              sie z tym pogodziłam, nigdy nie chcialam do niego pisac itd., nie
              rozpamietywalam tego tak. A ta historia jest taka okropna. No nic, moze musze
              popracowac nad poczuciem swojej wartosci.
              • lifeisaparadox Re: samodręczenie sie... 01.04.10, 00:26
                Ja myślę że poczucie wartości masz w porządku, tylko może cierpisz
                dlatego że za szybko się angażujesz i nie wiń za to nikogo ani samej
                siebie bo to nie jest cecha którą trzeba by wziąć w nawias negatywów.
                Po prostu, lekcje takie wszyscy przechodzimy w takim czy innym
                stopniu, to zupełnie normalne blaski i cienie.
                Nie ma też co winić facetów którym nie spasowałaś, ani samej siebie
                że nie poznałaś się na gościu tym czy tamtym. Moim zdaniem to dobrze
                że masz odwagę spróbować, że nie boisz się okazywać afektu, ale
                naprawdę porzuć zupełnie odnajdywanie winy, winnych i przewinień bo
                to będzie Cię tylko oddalało od poznania tego na czym sprawy stoją.
                Pogodzić się z niepowodzeniem jest naprawdę łatwo, ale pogodzić się z
                tym że ktoś/coś jest temu winny że tak a nie inaczej się stało, to
                zbudować sobie przepaść uprzedzeń między tym co właściwe a samą sobą,
                zupełnie w porządku osobą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka