Gość: chris
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
01.01.03, 22:26
Umarł Dejmek.Internauci wypowiadający się na stronach "niusowych" wytykaja Mu
a to PZPR, a to stan wojenny, a to ministrowanie. Nikt nic nie pisze o
teatrze, bo teatr już nikogo nie obchodzi. Jest nie znany - to nisza dla
skołatanych młodzieńców i bluszczowatych panieniek. Popatrzecie np. na
widownię warszawskich Rozmaitości. Dla Dejmka teatr był ważny jako element
zycia społecznego. On był z tego pokolenia (Schiller, Osterwa, inni), ktore
na scenę patrzyło jak na miejsce nie tylko psychobabraniny ale także na
miejsce gdzie dyskutuje się o sprawach poważnych. Reżyser i aktor sa w takiej
wizji równie potrzebni jak lekarz, polityk, nauczyciel czy kapłan. Optują za
budowaniem wspólnoty. Pięciem się wzwyż a nie spadaniem ku otchłani. Inna
sprawa, gdzie to poczucie teatru jako sztuki "dla dorosłych" czesto Dejmka
doprowadzało, jak był np. ten artysta "uzywany"przez polityków.
Dzisiaj Dejmka nie ma, choc od dawna był juz tylko symbolem pewnej postawy
artysty teatru, to przeciez rozpoczęcie roku 2003 BEZ Kazimierza Dejmka
wydaje się wysoce symboliczne.
Zostają wspomnienia - owszem komunistyzcnego Teatru Nowego, ale też jego
realizacji popaździernikowych, oczywiście Dziady , ale też lukrowane i
własciwie areligijne inscenizacje staropolskich dramatów religijnych, jednak
znakomita Operetka Gombrowicza, mądra Patna, ostatnia realizacja sztuki
Słobodzianka...
Umarł Dejmek
Dziś to wsz