Dodaj do ulubionych

Syndrom poaborcyjny

IP: 172.20.6.* 28.02.04, 08:03
Artykul?!Przeciez to zlepek cytatow i wypowiedzi innych ludzi!
Pod arytykulem powinno byc ZEBRALA:L.Ostalowska...
Obserwuj wątek
    • Gość: maja Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.pl / 192.168.4.* 28.02.04, 08:41
      Jeszcze nigdy nie przeczytałam czegoś tak idiotycznego jak
      wypowiedź Doroty. Jest XXI wiek. Nie chcę, nie muszę. Cóż to za
      język opowieści! Ręcę opadają.
    • Gość: Gota Beznadziejny artykuł IP: 172.20.6.* 28.02.04, 10:13
      I znowu można wejść w polemikę, czy płód jest dzieckiem czy
      tylko "zlepkiem komórek". Usunęłam ciążę, nie mówię o tym na
      prawo i lewo, bo to chore społeczeństwo zaszczułoby mnie. Nie
      byłam w depresji przez pół roku i nie miałam prób samobójczych -
      wiedziałam, że musze tak zrobić, żeby skończyć studia
      i "ustawić się" w życiu. Nie miał mi kto pomóc. Po pięciu
      latach urodziłam syna, planowanego, którego bardzo pragnęłam i
      bardzo kocham. Nie czuję się morderczynią - ale pewnie wystąpią
      na tym forum jakies "ladies", które mają swoje chore teorie.
      Mam to gdzieś.
      • Gość: l jasne, wyluzuj IP: *.acn.waw.pl 28.02.04, 13:04
        Nie ty pierwsza zabilas i nie ty ostatnia - w grupie zawsze razniej.
        • kkkaczory_piss_brothers zabic mozna czlowieka,a nie kilku komorkowca, czy nawe 09.03.04, 03:28
          czy nawet kilku tysieco komorkowca.
          Czy jak wynosisz zoledzie z lasu, to ktos oskarzy cie o
          bezprawne zagarniecie drewna?

          Jajko nie jest kura, kura nie jest jajkiem
          Czlowiek nie jest zygota, zygota nie jest Czlowiekiem.

          Ja jestem za ‘obiektywna’ wykladnia biologiczna, jak i ‘prawna’.
          Plod do 3 - 4 miesiaca nie wytwaza fal mozgowych.
          Obiektywna wykladnia biologiczna/prawna przyjmuje, ze 3-krotny
          negatywny wynik EEG oznacza smierc czlowieka. Mozna to odwrocic
          i obiektywnie przyjac, ze 3-krotny negatywny wynik EEG jest
          podstawa do przeprowadzenia aborcji.
          Lub bardziej lagodna wersja aborcja dozwolona do np. 45 dnia
          kiedy to nawet bez mierzenia mozemy niejako z ‘gory’, ale
          opierajac sie na naszej biologicznej(a jakze) wiedzy
          stwierdzic, ze zygota jeszcze nie wytwaza fal EEG poniewaz nie
          ma nawet czym.

          Nie wszystkie religie nawet chrzescijanskie sa przeciw aborcji!!
          Kosciol protestancki (znaczna czesc), opowiada sie za wolnym
          wyborem w tej kwestii –
          i wybacz, ale KP jest w wiekszym stopniu oparty
          na ‘obiektywnej’ nauce niz KK.

          Jezeli naszym wyborem bedzie pozbawienie mozliwosci dokonania
          wyboru przez
          KOBIETE, to sensu stricto my podejmujemy wybor za nia, ale nie
          bierzemy na
          siebie konsekwencji tego wyboru.
          Konsekwencje bierze na siebie ta KOBIETA i w przyszlosci 'jej'
          dziecko.

          • Gość: margreg [...] IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.03.04, 03:36
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: wacek [...] IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 00:34
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: AngelWithDirtyFace Re: zabic mozna czlowieka,a nie kilku komorkowca, IP: 172.20.6.* 25.04.04, 19:12
            z biologicznego punktu widzenia ten "kilkukomórkowiec" ma juz
            wlasny kod DNA.
      • Gość: anna [...] IP: W3CACHE3.VERIZONE.COM.PL:* / 172.20.6.* 28.02.04, 19:34
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: anna [...] IP: W3CACHE3.VERIZONE.COM.PL:* / 172.20.6.* 28.02.04, 19:38
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Lady_popieram;-) Re: Beznadziejny artykuł IP: 172.20.6.* 13.03.04, 06:29
        Twoja sprawa, nie ja będę ciebie z takich rzeczy rozliczać. Choć
        dla mnie jesteś morderczynią. Szkoda dziecka... Natomiast
        artykuł to kolejna agitka "Wybiórczej", taka jak np. w
        stylu "Pasji". Pamietam artykuł o filmach potępionych przez
        Watykan. "Pasja" wtedy jeszcze nie weszła do kin, a już była
        okrzyknięta przez gęgaczy jako "niepodobająca się" Watykanowi;-
        ). Na szczęscie powoli ten nowy wspaniały swiat zaczyna sie
        rozpadać. Naprawdę szkoda, że usunęłaś tą ciążę, zwiększyłaś w
        ten sposób szanse swojego obecnego dziecka na przymusowy islam w
        przyszłości...
    • Gość: Marek Prawicowa propaganda IP: 172.20.6.* 28.02.04, 10:50
      Jeżeli od piętnastu lat prawicowa propaganda wmawia kobietom
      poczucie winy, nie należy się dziwić ich reakcjom. W psychiatrii
      istnieje zjawisko obłędu indukowanego polegające na tym, że
      psychicznie chora osoba może dzięki zdolnościom perswazyjnym
      przekonać kogoś zdrowego o prawdziwości własnych urojeń. I to
      właśnie uczynili prawicowi propagandyści - swój osobisty
      koszmar, własny obłęd wszczepili w umysły społeczeństwa.
      • Gość: ufo wlasnie, swieta racja IP: *.acn.waw.pl 28.02.04, 13:11
        Masz racje, mordowaniem ludzi nie trzeba sie przejmowac, mozna sie nawet do
        tego przyzwyczaic, zwlaszcza ze to przeciez "mordowanie w rodzinie" wiec tych
        co maja inne poglady na zabijanie swoich bliskich nie musi to specjalnie
        obchodzic - "nie widzialem, nie slyszalem, nie znam sie". A jak kogos obchodzi,
        to sie to wtedy nazwie 'prawicowa propaganda' i tez bedzie bardzo fajnie.
      • Gość: yurek Re: Prawicowa propaganda IP: *.dsl.support.nl 03.03.04, 13:30
        Prawicowosc to nie to samo co ortodoksyjny katolicyzm czy
        klerykalizm. Moze to wreszcie zrozumiesz.
        Marek napisał(a):

        > Jeżeli od piętnastu lat prawicowa propaganda wmawia kobietom
        > poczucie winy, nie należy się dziwić ich reakcjom. W
        psychiatrii
        > istnieje zjawisko obłędu indukowanego polegające na tym, że
        > psychicznie chora osoba może dzięki zdolnościom perswazyjnym
        > przekonać kogoś zdrowego o prawdziwości własnych urojeń. I to
        > właśnie uczynili prawicowi propagandyści - swój osobisty
        > koszmar, własny obłęd wszczepili w umysły społeczeństwa.
      • Gość: mag Re: Prawicowa propaganda IP: *.gtconnect.net 02.04.04, 01:41
        Zgadzam sie w 100%. Caly ten dramat (brazyliana pt. "Ustawa
        Antyaborcyjna") pomogla mi w podjeciu innej zyciowej dezyzji -
        nie wracam do Polski. Zostaje w kraju gdzie kosciol jest
        oddzielny od rzadu. Toz to istna paranoja: Komunistyczny
        prezydent i zakaz aborcji???!!!! Co sie tam dzieje? Moze wroce
        na emeryture?
    • Gość: chrześcijanka ad fontes! IP: 81.219.144.* 28.02.04, 11:29
      Czyli - do źródeł
      "Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż
      bogatemu wejść do królestwa niebieskiego" (Mt 19,24).
      "Biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą" (Łuk
      6, 24)
      Jezus mówi, że nie można służyć Bogu i Mamonie. Święty Paweł
      pisał "którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę
      oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to
      pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem
      wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy."
      Zachęcam psychiatrów i psychologów do stworzenie Instytutu
      Leczenia Syndromu Post-Konsumpcyjnego", zaś kapłanów, by
      wyzbywszy się dóbr wszelkich gorliwie przedstawiali chwiciwość
      jako drogę ku zatraceniu i otoczyli szczególną troska swego
      brata, księdza Jankowskiego

      • Gość: Marzenna Dzieci to życie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.02.04, 13:03
        Gdybym usuneła ciąże zgodnie z namową mojego mężczyzny byłabym
        najnieszczęśliwszą osobą pod słońcem.
        Moje maleństwo jest rozświetleniem mojej duszy, jest sensem życia.
        Chciałabym mieć więcej dzieci - a obcowanie z nimi to są najwspanialsze
        uczucia.. może tak mówię, bo strona materialna nie jest jakoś dla mnie
        problemem... nie troszczę się o nią tak bardzo, to raczej życie odpowiada mi
        propozycjami. A leniwa nie jestem. Lubię ludzi i twórczość. Pieniądze są
        jakby "obok", ale są.
        Może bym inaczej patrzyła bez nich, nie wiem.
        Nie osądzam tych co usuneli - jak byli młodzi, chcieli skończyć studia,
        wyjechać.... Osądzam tych, którzy w dojrzałym wieku nie chcą dzieci, z nikim.
        To coś nie tak.... To jakies.... smutne...
    • Gość: woman kobiety w ciemnogrodzkiej krainie IP: 172.20.6.* 28.02.04, 13:41
      Kobieta ma prawo wyboru,a producenci pro-lifowych gadżetów i
      inne prawicowe świrusy lepiej niech się udadzą do sierocinców i
      zajmą się tymi dziećmi, które naprawdę potrzebują pomocy. Kiedy
      ten kraj przestanie być Ciemnogrodem??????!!!!
    • Gość: ida Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.net.wlnet.com.pl / 192.168.21.* 28.02.04, 14:23
      Może dzięki tej prawicowej propagandzie jesteście wszyscy na
      świecie i możecie wypisywać te bzdury.Ludzie!!! Czy wy żeście
      oszaleli? A może to wasi rodzice oszaleli i dlatego
      istniejecie.Jak można przedkładać studia i pracę nad życie
      człowieka.Dziwi mnie ta lekkość wyboru.To jest dopiero
      propaganda sukcesu i konsumpcji.To właśnie ona powoduje,że
      kobieta czuje się ułomna,bo ma dziecko.Przecież powinna robić
      karierę.To takie "trendy".Nieprawdaż???
      • Gość: Sylwia do Idy IP: 195.205.16.* 01.03.04, 21:26
        Całkowicie sie z toba zgadzam. Nie przeczytalam ani jednej wypowiedzi kobiety,
        ktora by mnie przekonala, ze to co zrobila jest usprawiedliwione.
        Nie bylo tu listow od kobiet, ktorym stwierdzono zagrozenie zycia ich, czy
        dziecka.... Ciagle tylko: studia, praca, kariera.... Skoro są takie nowoczesne
        i wyemancypowane, to czemu nie lykaja pigulek????
        • Gość: Kasia do Sylwii IP: *.cec.eu.int 22.03.04, 13:17
          Usprawiedliwione - tylko przed kim? Przed Tobą? Jeśli podjęły
          taką decyzję, to była ich własna decyzja i rozliczać z niej mogą
          się tylko same przed sobą, albo przed Bogiem, jeśli w Niego
          wierzą. A jeśli i On im wybaczył - to Ty nie masz prawa rzucać
          kamieniem. My - Polacy-katolicy zbyt często pochopnie osądzamy
          innych.
          PS Środki antykoncepcyjne bywają zawodne.
    • Gość: Dana Re: Syndrom poaborcyjny IP: 172.20.6.* 28.02.04, 14:32
      Czytając artykuły, czy oglądając niektóre programy na temat
      aborcji ma się wrażenie, że wszystkie albo większość kobiet po
      usunięciu ciąży strasznie cierpi psychicznie, czyli te które nic
      nie odczuwają albo tylko ulgę są potworami? W takim razie ja i
      kilka moich koleżanek takimi potworami jest, bo żadna nie ma
      syndromu poaborcyjnego a upłynęło już wiele lat. Nie wmawiajcie
      kobietom, że większość ma syndrom poaborcyjny a te takie jak ja
      i moje znajome są w zdecydwanej mniejszości.
      • Gość: ba Re: Syndrom poaborcyjny IP: 81.219.144.* 28.02.04, 14:51
        Ależ to świetny interes - najpierw wyprodukować poczucie winy u całej rodziny -
        potem je leczyć; Elżbieta Batory by nie powstydziła się takiego pomysłu by
        pławić się w oparach ludzkiego cierpienia; psychologowie i psychiatrzy, nie
        martwcie się o przyszłość, zawsze przecież możecie stworzyć własną szkołę
        terapii
    • ewa.11 Re: Syndrom poaborcyjny 28.02.04, 15:04
      Studiowalam dawniej w ZSRR, gdzie moje rosyjskie kolezanki co i juz chodzily
      "na odsysanie" (czyt.aborcja). Skrupulow nie mialy(w gulagach rozwalano glowy
      wiezniow np. lopata tez bez wyrzutow)
      Niedawno w Niemczech poznalam chinskiego inzyniera na praktyce. Jemu wolno miec
      1 dziecko i b. nad tym ubolewa.
      Mozna o tym politycznie, etycznie,teologicznie, psychologicznie...
      A ja mysle, ze kazdy sam musi sie do zabijania ustosunkowac.Kto idzie do wojska,
      tez musi byc przygotowany na zabijanie. Ale nie wszyscy ida.Mamy zawsze wybor.
    • Gość: maryla Re: Syndrom poaborcyjny IP: 172.20.6.* 28.02.04, 16:02
      Przeczytany dzisiaj przeze mnie artykuł wskazuje na jeszcze
      jeden argument przeciwko aborcji,która powoduje w życiu kobiet
      wyłącznie złe skutki. W aborcji nie ma nic dobrego. Nie
      spotkałam się natomiast z sytuacją , aby takie złe ,lub
      wyłącznie złe skutki spowodowała decyzja o urodzeniu
      dziecka.Temat aborcji jest bardzo szeroki i wielopłaszczyznowy,
      więc może to ,co napisałam jest naiwne, ale równocześnie pomimo
      pozornej naiwności być może jest to też mądre i głębokie.
      • Gość: Iga Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.elblag.sdi.tpnet.pl 28.02.04, 16:36
        Zapewniam Cię Marylo, źe nigdy nie żałowałam, że dokonałam aborcji. Wręcz
        przeciwnie, po zabiegu byłam zadowolona, że mam to już za sobą. Miałam już
        wówczas córeczkę. Dwa lata po zabiegu urodziłam synka. Wtedy nie mogłam sobie
        pozwolić na dziecko. Ponieważ w 94 obowiązywała już ta smutna ustawa,
        zapłaciłam za zabieg 10 tysięcy złotych. Wszysttko odbyło się w szpitalu, z
        anestezjologiem i dobrą opieką. W moim przypadku donoszenie tamtej ciąży
        wiązałoby się z osobistym dramatem. To był mój wybór. Wiem co nieco o biologi i
        niegdy nie myślałam o aborcji w 8 tygodniu jak o zabiciu dziecka. Dobrze mówi
        doktor Południewski, że personifikacja płodu to oszukiwanie samej siebie.
        • magdalin Re: Syndrom poaborcyjny 28.02.04, 23:47
          Stać cię było na 10 tys za zabieg, a nie było cię wtedy stać na dziecko? I
          raptem dwa lata później już cię było stać na syna? Ja straciłam ciążę, wszystko
          bym za tamto dziecko oddała, i jak słyszę takie rzeczy, to w głowie mi się to
          nie mieści.
        • mary_ann Re ciekawe opinie dr Południewskiego 29.02.04, 22:44
          Gość portalu: Iga napisał(a):
          Wiem co nieco o biologi i
          >
          > niegdy nie myślałam o aborcji w 8 tygodniu jak o zabiciu dziecka. Dobrze mówi
          > doktor Południewski, że personifikacja płodu to oszukiwanie samej siebie.

          Doktor Południewski ma takie same kompetencje to wypowiadania się o
          człowieczeństwie (lub nie) płodu, jak każdy z nas, bo to kwestia filozoficzno-
          moralna, a nie medyczna. Gorzej, że kompromituje się w tym wywiadzie jako
          lekarz. Ma prawo do swoich pogladow, ale zadne poglady nie usprawiedliwiają
          powoływania się na nieprawdziwe dane:

          cytat:
          Grzegorz Południewski z Towarzystwa Rozwoju Rodziny, ginekolog: - 12. tydzień
          to spore zaawansowanie rozwoju embrionalnego.
          Długość około czterech centymetrów.

          Hmmm... Wg mojej wiedzy już OŚMIOTYGODNIOWY płód ma ok. 4 cm długości
          (rozbieżność danych mogłaby teoretycznie wynikac z przyjetego sposobu
          mierzenia, ale standardem jest chyba wymiar CRL). CRL 12tyg płodu to ok. 57 mm.
          Oczywiście wzrost jest nieistotny dla kwestii człowieczeństwa płodu, ale - jak
          sie zdaje - pan doktor się myli tu po raz pierwszy.


          "Zawiązki kończyn, bijące serce, choć jeszcze nie w pełni wykształcone,"

          Zgadza się. Co prawda gwoli scisłości warto by dodać, że zakończona jest już na
          tym etapie (i to juz od 3 tyg) organogeneza, a dalszy rozwój ma juz charakter
          bardziej ilościowy, niż jakościowy, ale szanuję prawo p. dra do wybierania
          fatow dla jego koncepcji wygodnych.

          układ nerwowy bardziej przypomina ten u zwierząt niższych.

          Jw. Choc nie wiem, w jakim sensie podobny (optycznie?) i co z tego ma wynikać.


          Płeć nie do rozpoznania.

          Nieprawda. Na dobrej jakości sprzęcie USG da się ją już rozpoznać (oczywiscie
          na drodze amnipunkcji da się ją niemal od poczatku niemalże ustalić ze 100%
          pewnością). Kwestia płci, podobnie jak kwestia rozmiarow, nie ma oczywiście
          znów z człowieczeństwem płodu nic wspólnego, ale ta informacja w ustach p.
          doktora bardzo zręcznie "depersonifikuje" płód w swiadomości czytelnika ( bo to
          przecież takie-bezkształtne-jeszcze-nie-wiadomo-co). Wiadomo. Ja w 11 tyg życia
          płodowego mojej córki z USG nie tylko dowiedziałam się o jej płci, ale (na
          swietnej jakości sprzęcie) widziałam jej twarz (TWARZ, nie zarys główki - oczy,
          nosek, usta).
          I nikt mnie nie przekona, że to był piesek, kotek, drzewko, czy telefon
          komórkowy:-). Fakt, nie miała wypisanego na czółku" "Ecce homo":-)


          "By ta istota mogła zaistnieć jako człowiek, musi jeszcze pokonać ogromną
          liczbę etapów i barier. Czy odczuwa ból? Pytanie o świadomość jest
          przedwczesne, to nie ten etap."


          By odczuwać ból, nie trzeba miec świadomości. Jesli nie wiemy, czy płód odczuwa
          go, czy nie, bezpieczniej jest załozyć, że odczuwa i adekwatnie do tego
          postepować.
          Odczuwanie bólu, świadomość - ciekawe kryteria człowieczeństwa...Chory lezący w
          spiaczce tez nie ma swiadomości a nikt tym nie usprawiedliwia jego uśmiercenia.
          Niewiele też wiemy o świadomości noworodka czy osoby ciężko upośledzonej. Można
          z dużym prawdopodobieństwem założyć, że raczej z nią u w/wymienionych
          kiepsko... Jakieś wnioski?

          "Egzystencja płodu w łonie matki to potencja. Zdolność do samodzielnego życia
          zyskuje po 26-28 tygodniach".

          I znów pudło, a fe.
          Zdarzają się o kilka tyg. wczesniejsze przeżycia (i granica stale przesuwa się
          w czasie). B. nietrafione i na przyszłość ryzykowne kryterium, pomijając już
          niescisłośc liczbową.
          Zdolność do samodzielnego zycia? Wczesniak wymaga np. często wspomagania
          oddechu, a to nie znaczy chyba, ze nie jest człowiekiem? No, tak, ale przeciez
          już się urodził, to wszystko zmienia:-) Pięć minut wcześniej nie był
          człowiekiem, a teraz już - hokus-pokus! - jest!

          "To dziś wyznacza jego człowieczeństwo. Poród też jest etapem. Dopiero w
          normalnym świecie dziecko osiąga dojrzałość mózgową."

          Czteroletnie (ba, nawet 10-letnie dziecko) nie osiągneło jeszcze "dojrzałości
          mózgowej". Ludzie ciężko upośledzeni umysłowo nigdy jej nie osiągną. Rozumiem,
          ze dla pana dra nie sa istotami ludzkimi i ich likwidacja nie jest czynem
          podlegającym ocenie moralnej.

          "Kobiety nie są dzieciobójczyniami, medycyna jest w tej sprawie zgodna."

          Od kiedy to medycyna feruje wyroki o charakterze moralnym bądź prawnym?


          "Personifikując płód, ludzie oszukują sami siebie. Czasem robią to także
          lekarze, z zawodu czynią misję, to kwestia ich wiary. Lekarz nie powinien
          zastępować księdza, a próbuje."

          Pytanie, czy bardziej oszukujemy siebie personifikując istotę o ludzkim DNA,
          nie w pełni rozwinietych kończynach, bijącym (nie całkiem ukończonym) sercu i
          niedojrzałym mozgu, czy tez bardziej z logicznego punktu widzenia oszukujemy
          się, uważając ją za byt o statusie porównywalnym z rzeczą?

          A tak serio - straszna ta pańska medycyna, panie doktorze:-( Ciekawe, jakie
          EEG, ile cm i jaki wygląd układu nerwowego uprawnia Pana zdaniem do miana
          człowieka?
      • Gość: T. Boy- Żeleński Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.02.04, 18:52
        Gość portalu: maryla napisał(a):

        ...... Nie
        > spotkałam się natomiast z sytuacją , aby takie złe ,lub
        > wyłącznie złe skutki spowodowała decyzja o urodzeniu
        > dziecka.
        A te dzieci znajdowane w beczkach z kapustą lub w torbach foliowych na
        śmietniku....czy myślisz, że one też podzielają twoje zdanie?
        I trwa piekło kobiet i morderstwa dzieci w szczęśliwej, bogatej, oświeconej
        bezaborcyjnej Polsce.....
        • Gość: maryla Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 19:16
          Jeżeli uważa Pan, że zgoda na aborcje spowoduje,że nie będzie
          już morderstw noworodków ,to jest Pan w błędzie. Przecież
          zamiast zabijać można dziecko pozostawić w szpitalu, nawet
          podrzucić .Morderstwo noworodka nie wynika z braku zezwolenia na
          aborcję,lecz zależy od osobowości matki, czy jej bliskich.To
          morderca jest winny zabójstwu, a nie przepis prawa,który
          nakazuje karać za zbrodnie.Ja zresztą w swojej opinii chciałam
          przekazać coś innego.Urodzenie dziecka nie powoduje dla kobiety
          takich negatywnych skutków jak aborcja.Nie znam sytuacji,aby
          po urodzeniu dziecka kobieta żałowała tej decyzji.Nie miałam tu
          na myśli tego,kiedy następstwem porodu jest morderstwo. Chodziło
          mi o kobiety, które się wahają, które mają dylemat: urodzić, czy
          usunąć, a nie o te,które po porodzie dopuszczają się
          morderstwa.Te kobiety nie mają dylematu, o którym mowa w
          artykule,a do niego przecież odnosi się ta dyskusja.
    • Gość: iwona Re: Syndrom poaborcyjny IP: proxy / 192.168.1.* 28.02.04, 16:06
      Są sytuacje, w których podjęcie decyzji o aborcji jest
      nieuniknione. Ciąza nawet u oczekującej jej kobiety może
      wzbudzić obawę niepokój, rozczarowanie czy żal, że kończy się
      jakiś etap w życiu a co w przypadku kobiet na, które wiadomość,
      że będą mamami spada jak grom z jasnego nieba. Nie dajmy się
      zwarjować.Możemy mówić, że jesteśmy przeciw i że takiej decyzji
      nie podjęłyśmy, ale wówczas kiedy już przed nią stanęłyśmy, nikt
      nie daje nam prawa do wtałaczania w głowy kobiet, że zostaną
      potępione na wieki i że popełniły śmiertelny grzech. Kocham
      dzieci samam mam własne i nie wyobrażąm sobie co przeżywają
      kobiety pozostawione ze swoim bólem fizycznym i psychicznym sam
      na sam często już bez partnerów i możliwości wyrzucenia z siebie
      tego wszystkiego. Czy bardziej katolickie jest bycie sumieniem
      kobiet, doprowadzanie do stanu w którym nie mogą dalej
      funkcjonować w społeczeństwie czy to komuś przyniesie ulgę?
      Aborcja to od lat najbardziej emocjonujący temat, krytykujemy
      te, które nie mogą się obronić nie mają siły na walkę, które
      można potępić i powidzieć "ja bym tak nie zrobiła".
      • Gość: chrześcijanka Re: Syndrom poaborcyjny IP: 172.20.6.* 28.02.04, 17:07
        Gość portalu: iwona napisał(a):

        nikt nie daje nam prawa do wtłaczania w głowy kobiet, że
        zostaną potępione na wieki i że popełniły śmiertelny grzech.

        Zgadzam się - a z całą pewnością takiego prawa nie mają ludzie,
        którzy lubują sie w sadystycznych opisach rzekomych cierpień
        płodów, którzy - jak niekórzy internauci pro life
        piszą "Inkwizycji nam trzeba a nie jazgotu lewicowego wewnatrz
        Kosciola", którzy bez zahamowań wchodzą w przyjacielskie
        relacje z przywódcami najbardziej opresyjnych państw i
        korzystają z luksusów a w teologii wyzwolenia - a nie w swojej
        faryzejskiej hipokryzji - dostrzegają zagrożenie dla Kościoła.
      • Gość: Marzena Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.02.04, 17:44
        Nie zgadzam się, by katolicy wmawiali wszystkim kobietom poczucie winy, bo
        usulęły ciążę w imię wyznawanej przez sibie filozofii. Nikt nikogo nie zmusza
        do skrobanki - jesteś kaatoliczką i religia zabrania ci usuwania ciąży - to
        twoja sprawa. Ale przyjmijcie do wiadomości, ze są też inne religie które nie
        narzucają kobietom , czy mają ciążę nosić, czy nie. Ale na szczęście Polska nie
        jest krajem wyznaniowym, wbrew temu co się niektórym wydaje. I żeby nie było
        niedomówień - usuwalam ciąże bez przyjemności, ale tego nie żałuję. A ci, co
        tak krzyczą o ochronie życia poczętego zechcieli zająć się ochroną życia już
        urodzonego - może nie było by tylu dzieci w Domach Dziecka i takich, co nie
        mają co jeść.
        • Gość: Maria Re: Syndrom poaborcyjny IP: ProteriansAnNet:* 28.02.04, 18:58
          Zgoda-aborcja jest złem ,ale mniejszym niż zabijanie
          dzieci.Żaden płod nie nadający się do samodzielnego życia nie
          jest dzieckiem.Dlaczego księża odmawiają chrztu i pochowku
          plodom 4-5 miesiecznym?.Niestety łatwo jest krzyczeć na
          kobiety ,a jakiej rady udzielą dobre katoliczki żonom
          alkoholików gwalcących swoje żony, jaką antykoncepcję one mają
          stosować. To wszystko jest potworną obludą.Jako lekarz zdaję
          sobie sprawe ,że żaden zespól poaborcyjny nie istnieje, jest to
          wywoływanie poczucia winy u nieszczęsnych kobiet ,taka sama
          prawda jak to ,że w Polsce przerywa rocznie ciąże 154 kobiety.
          pani redaktor- proponuję zająć się artykułem o antykoncepcji
          stosowanej będzie to bardziej przydatne dla młodych ludzi
          Maria.
          • anuteczek Re: Syndrom poaborcyjny 22.04.04, 16:58
            Jak pani doktor zapewne wie do 22 tygodnia mamy do czynienia z poronieniem,
            później z przedwczesnym porodem. Do 22 tygodnia poroniony płód nie jest
            wydawany rodzicom, więc ksiądz nie ma fizycznej możliwości ani chrztu, ani
            pochówku. KK wyrażo się jasno w sprawie chrztu - jeśli poroniony płód żyje
            należy go ochrzcić (jeśli taka jest wola rodziców). Po magicznym 22 tygodniu
            nie ma problemu z pochówkiem - zdarza się, że nie ma mszy pogrzebowej, ale
            pochówek jest. Jeśli takie dziecko żyje nie ma problemu z chrztem - w takich
            wypadkach księża uznają chrzest z wody. Tak więc może trzymajmy sie
            terminologii?
            Nie jestem lekarzem, ale wiem, co przeżywa się po poronieniu 20-tygodniowego
            płodu - trzymam się terminologii- cierpienie fizyczne to pestka w porównaniu z
            tym, co dzieje się w głowie. Trzeba być potworem, żeby przyjmować to na zimno i
            bez emocji. Nie wierzę, że wszystkie kobiety poddające się aborcji to potwory,
            absolutnie nie rozumiem ich decyzji, choć bardzo się staram, ale rozumiem ich
            ból i cierpienie po. Zwłaszcza, gdy to nie był do końca ich wybór.
            pozdrawiam,
            andzia
        • maya5ptak Re: Syndrom poaborcyjny 29.02.04, 10:48
          Religia, filozofia,kariera, społeczeństwo ? Co tak naprawdę decyduje o Życiu ?
          Czy przepełnione Domy Dziecka to jest argument na to , by zalegalizować
          aborcję? Nie szukajmy wytłumaczenia na coś , co jest nieludzkie, a w najwyższym
          stopniu dotyczy Człowieka.
    • Gość: Tommy Jakościowa przemiana we wnętrzu kobiety IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 22:25
      Myślę, że dużą rolę odgrywa tu political corectness i pewna
      ideologia. Mi mama nie chciała dać szansy, ale jakoś się udało
      dzięki babci, która miała trochę inne poglądy. MAłżeństwo moich
      rodziców nie przetrwało, nie bylismy zbyt bogaci, a i rodzice
      nie byli zbyt nami przejęci. Ale cieszę się że jestem, cieszę
      się że mam syna i żonę, małżeństwo, które mnie zmienia. Mam
      nawet szansę robić wspaniałe ciekawe rzeczy. I nie sądzę, żeby
      człowiek zaczynał się w momencie 26 tygodnia życia. W jaki
      sposób zatem z nie-człowieka powstaje człowiek? Czy z p[unktu
      widzenia filozofii możliwa jest taka "przemiana" we wnętrzu
      kobiety? Badania cytowane przez Autorkę na dowód braku
      określonych emocji i problemów były przeprowadzone w
      odpowiednim momencie (z tego co się dowiedziałem) po dokonaniu
      zabiegu. Syndrom ma to do siebie, że może wystąpić pół roku
      później.
    • Gość: Tommy Rzymska Kartagina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 22:28
      Myślę, żę Starożytni w sposób bardziej prosty podchodzili do
      kwesti dziecka, nie mieli szansy posługiawać się tak
      skomplikowaną aparaturą.
    • Gość: c Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.acn.waw.pl 28.02.04, 23:15
    • Gość: Ida Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.net.wlnet.com.pl / 192.168.21.* 29.02.04, 00:31
      Mam jeszcze coś do dodania.Otóż, cóż za idiota może twierdzić,
      kiedy tak naprawdę mówimy o embrionie-istocie ludzkiej?Przecież,
      co może potwierdzić biologia na poziomie molekularnym,z tych
      kilku zaledwie komórek powstaje w sposób niezrozumiały dla
      naukowców całkowicie zaprogramowany organizm, doskonale
      zorientowany na środowisko zewnętrzne i rozwijający się zgodnie
      z Doskonałą logiką.Czyż można zatem traktować ów niezwykły i
      absolutnie cudowny twór jak przedmiot bez wartości,którego można
      się ot tak pozbyć z własnego organizmu? Odpowiedż brzmi-
      nie.Dlatego też kobiety żle się czują po aborcji.To sama natura
      mówi im,że złamały jej odwieczne prawo.Prawo zachowania dla
      potomności własnego, niepowtarzalnego kodu genetycznego.I co wy
      na to???
      • Gość: Maka Re: Syndrom podłości IP: 193.0.122.* 29.02.04, 11:12
        Nigdy żadna natura nie mówi kobietom,że wystąpiły przeciw niej - tylko kultura.
        Przyznam, że według mnie chora kultura. Najbardziej naturalne w przyrodzie jest
        to, że każde stworzenie rozmnaża się tylko wtedy, kiedy widzi szansę wychowania
        potomstwa. Niektóre zwierzęta mają umiejętność uśmiercania płodów jeszcze przed
        urodzeniem, niektóre zjadają już urodzone potomstwo, lub zabijają młode
        (naprzykład kilka lat temu w całej Polsce wystąpiło zjawisko zadziobywania
        piskląt przez bociany). Tym naturalnym prawom podlegają też ludzie i nie ma nic
        normalniejszego, niż prawo kobiety do decyzji o urodzeniu lub nieurodzeniu
        dziecka. I zawsze tak było - próby panowania nad rozrodczością są tak stare jak
        ludzkość. Aborcja i zapobieganie niechcianej ciąży były praktykowana od wieków.
        W Polsce międzywojennej przepisy zabraniające aborcji były przepisami martwymi,
        lekarze wypisywali wskazania np. "możność choroby nerwowej" , "anemia" i
        wykonywali aborcje w szpitalach za niewielkie pieniądze. Moja babka była
        nauczycielką historii w liceum dla dziewcząt i opowiadała mi że liczba uczennic
        poddających się aborcji była przez wszystkie lata mniej więcej stała - około
        1/3 uczennic z każdego rocznika. Nie miały syndromu poaborcyjnego, takie po
        prostu jest życie kobiety i traktowały sprawę naturalnie. Powitały najpierw
        metodę Ogino-Krausa (chyba tak to się nazywało), a potem środki antykoncepcyjne
        jak wybawienie. Znam wiele tych uczennic, do kilku móię nawet "ciociu", wiele
        ukończyło studia, teraz są już często na emeryturze - lekarki, nauczycielki,
        jest nawet zakonnica - łaczy je jedno - są mądrymi babami, które dobrze wiedzą,
        że są sprawy o których tylko idiotki opowiadają księżom, zwłaszcza tym z nowych
        zaciągów, bez korzeni, powołanych do kasy prosto od pługa. To po prostu nie ich
        sprawa. I to one zbierają pieniądze i pomagają potrzebującym dziewczętom w
        obronie ich praw przed tym szaleństwem i obłędem, które opanowało nasz kraj.
        • Gość: Ida Re: Syndrom podłości IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 29.02.04, 21:37
          Do Maki - nie porównuj człowieka i zwierzęcia.To prymitywne.Człowiek to istota
          zarówno biologiczna jak i filozofująca.Twoje argumenty nie przemawiają do
          mnie.Jak napewno zauważyłaś bocian zjadający swoje małe to tylko bocian.Ciebie
          różni od niego umiejętność abstrakcyjnego myślenia i zupełnie inna "pojemność"
          mózgu.Jeżeli jednak stawiasz się na równi z nim, to czy to znaczy,że
          masz "ptasi móżdżek"?
        • Gość: Ida Re: Syndrom podłości IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 29.02.04, 21:46
          Jeszcze raz do Maki-natura bardzo często wiele ci mówi, tylko ty nie chcesz jej
          słuchać.Czy kiedy za dużo zjesz, to kultura przypomina ci o sobie bólem żołądka
          itp.? Nie można więc powiedzieć,że "nigdy żadna natura nie mówi kobietom,że
          wystąpiły przeciw niej"Otóż mówi i to codziennie.A poza tym wszystkim nam, nie
          tylko kobietom.
          • Gość: ania Re: Do Idy IP: 193.111.166.* 02.03.04, 11:05
            Sorry, ale ssama sobie przeczysz - najpierw oburzasz się na porównywanie ludzi
            do zwierząt, a potem powołujesz się na naturę, która rządzi ludzkim
            postępowaniem i odczuciami. Jakiś brak logiki w tym widzę....
            • Gość: Ida Re: Do Idy IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 02.03.04, 16:43
              Nie przeczę sobie ,droga Aniu i racz to zauważyć.Stwierdziłam tylko,że człowiek
              jest uwarunkowany biologicznie, co znaczy ,że jest częścią Natury.Nie jest
              jednak tożsamy z całym jej światem. Chociażby ze względu na swoje walory
              intelektualne.Jak zatem rozumiesz człowiek oddycha,je i wypróżnia się,płodzi
              potomstwo,podlega prawu grawitacji itp.,ale to wcale nie znaczy,że jest tym, co
              bocian,owca,czy słoń.Ot i wszystko.
      • Gość: Adam Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.02.04, 11:13
        Ja nie rozumiem jednego. Dlaczego kobiety , zamiast zabic, nie zdecyduja sie na
        donoszenie dziecka i oddanie go do adopcji, skoro jego urodzenie " byloby ich
        osobistym dramatem" i inne tego rodzaju brednie. Matka moze zostawic dziecko w
        szpitalu, jesli podpisze zrzeczenie sie praw do takiego dziecka, ono z marszu
        idzie do adopcji. A rodzin czekajacych na male dziecko ktore mozna adoptowac sa
        w Polsce dziesiatki.
        Wiekszosc dzeci w domu dziecka siedzi tam, bo maja swoich rodzicow, bo maja
        nieuregulowany status prawny, nie mozna ich adoptowac, zreszta zawsze trudniej
        adoptowac dziecko ktore ma 6 lat niz niemowlaka.
        Przeciez na te 6 miesiecy widocznej ciazy mozna gdzies wyjechac, sa domy opieki
        dla samotnej matki....mozna tam urodzic. Kazdy lekarz da teraz bez problemu
        zwolnienie kobiecie w ciazy, nikt nie odmowi. A jesli kobieta musi pozostac w
        swoim srodowisku... to co, lepiej zabic, to nie wstyd- gorzej donosic, ale
        potem nie daj Boze sasiadka zapyta gdzie sie podzialo malenstwo.
        A argumenty materialne.... rownie dobrze mozna zabijac dzieci zyjace- bo
        przeciez sa takie nieszczesliwe z biedy, nie maja godnych warunkow zycia i inne
        brednie, ktorych uzywa sie jako argument dla uzasadnienia aborcji. Przeciez z
        zaplodnionej komorki jajowej za 9 miesiecy bedzie czlowiek, on juz niczego nie
        potrzebuje poza odzywianiem go przez matke droga lozyska w macicy. Ale- na Boga-
        przeciez niemowle tez nie jest zdolne do samodzielnego zycia, zostawione same
        sobie- umrze.
        A srodki materialne- adopcja rozwiazuje ten problem.
        • Gość: Adam Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.02.04, 11:18
          I jeszcze jedno dla tych wszystkich tutejszych zwolenniczek aborcji- ciekawe
          jakbyscie sie czuly, gdyby wasze matki przerwaly ciaze? W ogole byscie si enie
          czuly, bo splynelybyscie miejska kanalizacja. To moze juz teraz od razu sie
          zabijcie, skoro aborcja to takie cos dla was obojetne? Wy tez kiedys bylyscie w
          lonie matki, i jesli zycie plodu nie ma dla was znaczenia, to was tez mozna
          zabic- bo wasze zycie tez nie ma zadnego znaczenia/ A potem nalezaloby was
          spuscic w kanalizacji, tak jak te niewinne istotki, ktore nie prosily sie na
          swiat- a jednak Bog obdarzyl je darem zycia- jednak ktos ich je brutalnie
          pozbawil.
          Milego splywania kanalizacji, juz spuszczam po was wode, morderczynie.
    • Gość: ela Re: Syndrom poaborcyjny IP: 172.20.6.* 29.02.04, 11:15
      Ekskomunika to kara kościelna polegająca na wyłączeniu ze
      społeczności kościelnej, m.in.na niemożności przyjmowania
      sakramentów. Każdy, kto popełnia grzech szczególnie ciężki,
      podlega więc ekskomunice. Rozgrzeszenia mogą udzielić
      upoważnieni kapłani.
      Autorka artykułu i osoba, którą cytuje, wykazały się rażącą
      ignorancją.
      • Gość: Adam Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.02.04, 11:21
        Psssss, splynela woda i juz nie ma problemu/// Zadowolone? No tak, juz nie
        odpowiecie. Splynelyscie. Milej drogi i podziwiania widokow w oczyszczalni
        sciekow, morderczynie/
        • Gość: Jan Paweł II Re: Syndrom poaborcyjny IP: 81.219.144.* 29.02.04, 13:01
          Gość portalu: Adam napisał(a):

          > Psssss, splynela woda i juz nie ma problemu/// Zadowolone? No
          tak, juz nie
          > odpowiecie. Splynelyscie. Milej drogi i podziwiania widokow w
          oczyszczalni
          > sciekow, morderczynie/
          Jan Paweł II
          TEOLOGALNA CNOTA MIŁOŚCI: MIŁOŚĆ BLIŹNIEGO
          Audiencja Generalna. 20 października 1999



          1. «Jeśliby ktoś mówił: 'Miłuję Boga', a brata swego
          nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego,
          którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie
          zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga,
          miłował też i brata swego» (1 J 4, 20-21).

          Teologalna cnota miłości, o której mówiliśmy podczas ostatniej
          katechezy, zwraca się w dwóch kierunkach: ku Bogu i ku
          bliźniemu. Obydwa te aspekty miłości są owocem dynamizmu życia
          Trójcy Świętej w nas.

          Miłość bowiem ma swe źródło w Ojcu, objawia się w pełni przez
          Paschę ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Syna i zaszczepiona
          jest w nas przez Ducha Świętego. W niej Bóg czyni nas
          uczestnikami swej miłości.

          Jeśli człowiek rzeczywiście kocha miłością Bożą, będzie również
          miłował brata, podobnie jak On go miłuje. Na tym polega wielka
          nowość chrześcijaństwa: nie można miłować Boga, jeśli nie
          miłuje się braci i nie tworzy z nimi głębokiej i trwałej
          komunii miłości.

          2. Nauczanie Pisma Świętego jest tu jednoznaczne. Miłość
          bliźniego została zalecona już Izraelitom: «Nie będziesz szukał
          pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale
          będziesz miłował bliźniego jak siebie samego» (Kpł 19, 18).
          Nawet jeśli na początku przykazanie to wydaje się dotyczyć
          jedynie Izraelitów, stopniowo zyskuje coraz szerszą wymowę,
          obejmując również obcokrajowców zamieszkujących pośród nich,
          przez pamięć o tym, że również Izraelici byli obcokrajowcami w
          ziemi egipskiej (por. Kpł 19, 34; Pwt 10, 19).

          W Nowym Testamencie to przykazanie miłości wyraźnie zyskuje
          sens powszechny: opiera się na pojęciu bliźniego, które nie zna
          granic (por. Łk 10, 29-37) i rozciąga się również na
          nieprzyjaciół (por. Mt 5, 43-47). Rzecz istotna, że miłość
          bliźniego postrzegana jest jako naśladowanie i przedłużenie
          miłosiernej dobroci Ojca niebieskiego, który troszczy się o
          potrzeby wszystkich i nie ma względu na osoby (por. Mt 5, 45).
          W każdym razie jest związana z miłością do Boga: dwa
          przykazania miłości stanowią bowiem syntezę i zwieńczenie Prawa
          i Proroków (por. Mt 22, 40). Jedynie ten, kto zachowuje obydwa
          przykazania, niedaleko jest od Królestwa Bożego, jak podkreśla
          Jezus odpowiadając na pytanie jednego z uczonych w Piśmie (por.
          Mk 12, 28-34).

      • Gość: opoka Re: Syndrom poaborcyjny IP: 81.219.144.* 29.02.04, 12:49
        Gość portalu: ela napisał(a):

        "Ekskomunika to kara kościelna polegająca na wyłączeniu ze
        społeczności kościelnej, m.in.na niemożności przyjmowania
        sakramentów. Każdy, kto popełnia grzech szczególnie ciężki,
        podlega więc ekskomunice. Rozgrzeszenia mogą udzielić
        upoważnieni kapłani.
        Autorka artykułu i osoba, którą cytuje, wykazały się rażącą
        ignorancją"

        Za portalem Opoka:
        Ekskomunika za przerywanie ciąży
        Ktoś niedawno napisał, że katolicy nie są ekskomunikowani na mocy prawa
        kanonicznego tylko za to, że są za przerywaniem ciąży. Przypuszczam, że odnosił
        się do kanonu 1398. Ale co na to kanon 1329.

        Do tych, którzy może zapodzieli swoje egzemplarze Kodeksu Prawa Kanonicznego,
        kanon 1398 mówi, że „kto powoduje przerywanie ciąży, po zaistnieniu skutku,
        podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa”, jest automatycznie
        ekskomunikowany. Kanon 1329 mówi, że „wspólnicy” w przestępstwie, które pociąga
        za sobą karę ekskomuniki, są podobnie ekskomunikowani, jeżeli przestępstwo „bez
        ich udziału nie byłoby dokonane”. W przypadku przerywania ciąży kara stosuje
        się więc do tego, kto „ma” przerywanie ciąży, i do tego, kto dokonuje
        przerywania ciąży.

        To, co ktoś napisał, a Pan referuje, nie powinno być rozumiane jako
        zastosowanie do tego, kto jest po prostu „za przerywaniem ciąży”, w sposób
        niewłaściwy, jak gdyby ta pozycja była bezsporna. Mówiąc to, nie zamierzałem
        wyrazić osobistej, prywatnej interpretacji prawa kanonicznego. Raczej podawałem
        autorytatywną interpretację kanonistów dotyczącą automatycznej ekskomuniki za
        przerywanie ciąży.

        Prawo kanoniczne nie jest płaszczyzną na prywatne opinie. Jest istotne, aby
        było one rozumiane i stosowane jednolicie. Tam, gdzie jego sens nie jest jasny,
        koniecznie powraca się do autorytetów, uwzględniając zwłaszcza Watykańską Radę
        Papieską do Autentycznej Interpretacji Prawa Kanonicznego. Moja osobista opinia
        o znaczeniu tych kanonów mogłaby być bezwartościowa lub najgorsza.

    • Gość: dziennikarka Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.crowley.pl 29.02.04, 12:01
      Racja
    • Gość: cytat Re: Syndrom poaborcyjny IP: 81.219.144.* 29.02.04, 12:55
      Ojciec Jacek Salij: "Otóż dokonanie sztucznego poronienia było
      karane w Kościele ekskomuniką szczególnie długotrwałą. Pisałem
      o tym w numerze z lipca 1982 miesięcznika W drodze, w odcinku
      pt. "Dawni chrześcijanie wobec zabijania płodu" (przedruk w
      książce Pytania nieobojętne). Praktyka taka sprzyjała zapewne
      rozumieniu, że jest to grzech tak straszny, iż nawet porównać
      się go nie da z wielu innymi grzechami, skądinąd nawet też
      ciężkimi.

      Na czym w dzisiejszym Kościele polega ekskomunika za ten
      grzech? Otóż dzisiaj Kościół stosuje ekskomunikę wyłącznie jako
      karę poprawczą, nigdy jako ekspiacyjną i pokutną. Oznacza to,
      że wystarczy, jeśli grzesznik wyraża pragnienie pojednania się
      z Bogiem i ubiega się o sakramentalne rozgrzeszenie, ażeby mógł
      uzyskać zwolnienie z ekskomuniki. Niestety, wiąże się to z
      ryzykiem, że niektórzy ludzie, którzy obarczyli swoje sumienie
      tym strasznym grzechem, będą prosić o pojednanie z Bogiem i
      Kościołem w sposób nierzetelny, nie zrozumiawszy dostatecznie
      wielkości swego grzechu, nie przemienieni jeszcze należycie
      skruchą ani wewnętrzną wiedzą, że nigdy już nie przyłożą nawet
      palca do niszczenia poczętego życia ludzkiego. Kościół jednak
      wychodzi dzisiaj z założenia, że lepiej podjąć to ryzyko,
      aniżeli wielu innych ludzi, już naprawdę nawróconych, trzymać z
      dala od sakramentów świętych.

      Szczegółowo rzecz biorąc, ekskomunika polega na wyłączeniu od
      sakramentów oraz od wszelkich czynnych funkcji w Kościele.
      Człowiekowi ekskomunikowanemu nie wolno na przykład być
      chrzestnym rodzicem ani świadkiem bierzmowania, nie wolno
      czytać, śpiewać ani grać podczas odprawiania liturgii, nie
      wolno uczestniczyć w oficjalnym nauczaniu Kościoła (np.
      prowadzić katechezy), itp. W przypadku popełnienia grzechu
      ciężkiego, który nie pociąga za sobą ekskomuniki, do
      sakramentów zabrania przystąpić chrześcijaninowi jego sumienie.
      Natomiast wyłączenie od sakramentów w stosunku do człowieka
      ekskomunikowanego staje się faktem publicznym i może zdarzyć
      się sytuacja, że powinno być publicznie egzekwowane.

      Warto jeszcze dopowiedzieć, że ekskomunice za zrealizowany
      zamach na życie poczętego dziecka podlegają wszyscy, którzy
      czynnie i bezpośrednio się do niego przyczynili: nie tylko
      ginekolog (czy ktoś inny), który bezpośrednio zabijał, ale
      również jego pomocnicy, ponadto
      • Gość: Adam Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.02.04, 13:32
        Dzis rano jadac rowerem przy oczyszczalni sciekow widzialem jakies rece
        plywajace w kolektorze.... czyzby to juz was odessali, morderczynie???
        • Gość: r Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.arkonskie.v.pl 03.03.04, 19:18
          drogi adamie - kiedy ostatnio byles na wizycie kontrolnej u
          swojego terapeuty/psychiatry? juz chyba czas, nie sadzisz?
      • Gość: Maka Re: Gadanie bez sensu IP: 193.0.122.* 29.02.04, 13:37
        Kościół może sobie uzurpować prawo do oceny i może sobie straszyć ekskomuniką,
        ale jego nauczanie jrst po prostu oszukiwaniem i okłamywaniem ludzi. Kościół
        chociaż sam tak uważa, nie jest Bogiem jest tylko instytucją, która niewiele ma
        wspólnego z chrześcijaństwem, że już o miłości bliźniego nie wspomnę. Myślę, że
        piekło jest pełne papieży, księży i biskupów, sług kościoła, którzy jak to
        ślicznie powiedział Zagłoba "ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni".
        Niestety, z powodu tej instytucji cierpi Polska i cierpią jej mieszkańcy, a
        najbardziej nieszczęsne noworodki na wysypiskach śmieci i w beczkach - efekt
        naszej zgody na terror Kościoła.
        • Gość: Adam Do Maki IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.02.04, 13:42
          Maka- czym sie wedlug Ciebie rozni noworodek w beczce od plodu po aborcji?
          jedno bezbronne i drugie.
          • a-racja Re: Do Maki 29.02.04, 14:36
            w dyskusji na temat aborcji najczęściej wypowiadają się kobiety i to same
            kobiety tak ustalają, że zapominają o roli mężczyzn. Apeluję do kobiet
            feministek i niefeministek, aby większą odpowiedzialnością obciążały mężczyzn.
            Jeśli kobieta może potępić drugą kobietę za aborcję to niech również potępi
            ojca dziecka; niech to znajdzie swój wyraz nie tylko w dyskusji nad prawem ale
            także nad społeczeństwem i jego moralnoiścią. Z taką samą karą i potępieniem
            moralnym powinien spotkać się ojciec. Bardzo często za aborcję odpowiadają
            wyłącznie mężczyźni nie dając odpowiedniego wsparcia kobietom które zaszły w
            ciążę. Ci mężczyźni to partnerzy, kochankowie, ojcowie, bracia. Oni wszysci
            powinni również przeżywać "syndrom poaborcyjny". Kobiety! Siostry! nie dajmy
            sobie wmówić, że jezeli istnieje 'Syndrom poaborcyjny", to dotyczy i obciąża
            wyłącznie kobiety
            • Gość: Adam Re: Do Maki IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.02.04, 15:24
              Powtarzam- skoro nie ma dla was znaczenia zycie bezbronnej istotki w lonie
              matki- tak samo wasze zycie nie ma znazcenia, bo wy tez kiedys bylyscie tymi
              istotkami. Wiec biegnijcie szybko do waszych mam z podziekowaniem, ze was
              nie "odessaly", wy morderczynie.
              • Gość: aDAM Re: Do Maki IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.02.04, 15:25
                M O R D E R C Z Y N I E
    • Gość: eva Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.tpnets.com 29.02.04, 16:27
      gratuluje Ostalowskiej tematu swietny prawdziwy i przez nikogo
      nie "ruszany" bo wstyd bo strach bo wszyscy w tym kraju jestesmy
      chipokrytami. Tutaj jak o czyms sie nie mowi to niby nie
      istnieje. Gleboki falsz i zaklamanie. Aborcje sa , jest ich
      duzo , swietnie wiem ze dziewczyny i te mlodziutkie i te
      dojrzale kobiety ogromnie to przezywaja. wiem bo to widze
      szukaja pomocy wsparcia czesto sa pozostawione przez
      tzw "mezczyzne" same sobie, no moze da troche kasy ale serca
      pomocy wsparcia to juz nie. Syndrom poaborcyjny to wymysl i
      bzdura najgorszy jest strach o sama siebie czy przezyje zabieg
      czy sie obudze po znieczuleniu , czy mnie nie stanie sie krzywda
      i lek przed bolem. Te kobiety potrzebuja chwili rozmowy
      uspokojenia zapewniena ze nic jej nie grozi , ze bedzie w zyciu
      jeszcze szczesliwa i ze bedzie miala w przyszlosci dzieci jesli
      tylko zechce. Jestesmy ludzmi mamy swoje problemy rozpacze i
      watpliwosci w tej sytuacji wymagamy pomocy a nie ostracyzmu.
      Czemu tu nie dyskutuje zaden "sprawca" -dzieci nie biora sie od
      bocianow Dziewczyny glowa do gory pamietajcie o wszystkich
      swoich wspanialych cechach.TEz przezylam dwukrotnie decyzje o
      wykonaniu zabiegu usuniecia ciazy zawsze bylo to dramatem i
      ogromnym bolem, ale minelo . Pamiec czlowieka jest wybiorcza
      zapomina sie automatycznie, bo inaczej wszyscy zylibysmy w
      nieustannej traumnie - a tak nie jest.rowniez z tego powodu.
      Jestem szczesliwa, mam dwoje doroslych dzieci swietne zwiazki z
      bliskimi, Zdarza mi sie uczestniczyc w wykonywaniu zabiegow w
      profesjonalnych gabinetach a po nich czesto jestem pierwsza
      osoba do ktorej te biedne dziewczyny przytulaja sie dziekuja i
      od ktorej oczekuja slow ktore nie bylyby potepieniem. Kazda ma
      swoj dramat powod kazda inny ale rownej wagi, ja im wspolczuje
      ale i wspieram psychicznie gdy tego potrzebuje.Dlaczego u nas
      nie moze robic tego np. instytucja koscielna jak w Niemczech
      jesli wszyscy tak bardzo przejmuja sie losem kobiey w takiej
      sytuacji bo to tez tylko propaganda i "dokopywanie " biednemu i
      slabemu.

      ' dzieci nie
      • Gość: gość x Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.02.04, 22:42
        owszem, te kobiety potrzebują rozmowy,ale przed zabiegiem; ba, nawet przed
        pójściem do łóżka ze "sprawcą"!!!
    • Gość: drifter00 Re: Syndrom poaborcyjny IP: 172.20.6.* 29.02.04, 16:42
      Nie wiem dlaczego w dyskusji wszystkich przeciwników aborcji,do
      których sam się zaliczam, notorycznie wrzuca się do jednego
      worka pod tytułem: śmieszni, żałośni otumanieni przez kler
      katolicy, fanatycy. Chciałbym zwrócić uwagę,że nie tylko
      katolicy potępiają aborcję. Sprzeciw wobec aborcji moze winikać,
      tak jak w moim przypadku,ze zwyklego przekonania że każdy
      człowiek ma swoje niezbywalne prawa oraz ze zycie ludzie zaczyna
      sie w momencie poczęcia. Chciąc Bóg i religia nie maja tu nic do
      rzeczy.
      Po drugie dla przypomnienia. Trzeba potępiać zło a nie człowieka
      ( to do tych 200% katolików którzy tu sie wypowiadają). W
      dodatku trzeba patrzeć wieloaspektowo. I tu
      Po trzecie. Aborcja wymaga potępienia, ale prawda jest(poza
      przypadkami skrajnie egocentyrycznych i nienauczonych szacunku
      dla życia,nastawionych jedynie na konsumpcję,hedonistycznych
      panienek), że tak zwany system nie ułatwia kobietom rodzenia
      dzieci. No bo załóżmy że jakaś samotna kobieta ma rodzić:jak ona
      ma sobie samam poradzić. kto ją zatrudni?,wesprze?... dlaczego w
      zakładach pracy nie ma np. przedszkoli lub żłobków, możnaby
      chyba takie coś zorganizować w firmie która zatrudnia ileś tam
      tysięcy ludzi? może państwo, samorządy, koścoł zajęłyby się
      zorganizowaniem jakiegoś systemu,który ułatwiłby życie kobietom
      które chcą urodzić dziecko ale równocześnie chcą np. pracować?!
      itd. itd.
      dlaczego decyzja o urodzeniu dziecka to musi być prawie
      zawsze "albo to albo tamto" a nie " i to i tamto".
      pytania mozna mnozyc.
      Ciężko wymagać od kobiety która nie ma oparcia w nikim i
      perspektyw aby z radością czekała na poród. Dlatego wiele
      decyduje się na aborcję. I dlatego nieuczciwością jest je od
      razu potępiać. Prawda bowiem jest taka że za decyzją o aborcji
      nie stoi tylko i wylacznie samo kobieta i jej tak zwany wolny
      wybor( poza wyjatkami jak wspomnialem). wływ ma także mąż lub
      chłopak z oczywistych względów, pracodawca(czy nie zwolni "za
      karę" przy najbliższej okazji), społeczeństwo i ten wspomniany
      już SYSTEM, nasza rzeczywistość które to zjawika nie pomagają
      kobietom w ciązy: począwszy od tego że nie ma pracy, jak juz
      jest to niskoplatna, ze nie ma gdzie zostawic dziecka za
      niewielkie pieniadze bo państwo daje wszystkim tylko nie matkom
      a skończywszy na tym ze jakies stare dewoty ze wsi patrzą na
      panne z dzieckiem jak na trędowatą. no bo przeciez zgrzeszyła,
      to niech cierpi.
    • Gość: ima Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 16:55
      Zabiłam swoje dziecko 28 lat temu. Piszę ,,zabiłam" celowo.
      Cierpię, czuję sie podle, bo postapiłam podle. Wierzę w to. Nie
      kierują mną względy religijne. To sprawa między mną i moim
      sumieniem.Biorę mojego wnuka na ręce i czuję ból.Zabieg
      zniszczył więż miedzy mną i moim mężem, zniszczył nasze
      uczucie,świadomość tego , co zrobiłam będzie mi towarzyszyć do
      końca życia.Jeżeli jest coś w moim życiu, co chciałabym wymazac
      ze świadomosci to właśnie fakt aborcji.
    • Gość: ksenia Re: Syndrom poaborcyjny IP: 172.20.6.* 29.02.04, 18:09
      Dlaczego wmawia się kobietom, że one są winne, na nich pełna
      spoczywa odpowiedzialność?Mam dwójkę dzieci,w pełni zaplanowanych
      i cieszę że nie musiałam stawać przed takim " wyborem".Zamiast
      pomóc kobietom w takij sytuacji, dobija się je-to jest polityka
      prorodzinna??
      • Gość: Adam Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.02.04, 22:37
        Wszyscy tu pisza tylko o kobietach- a dlaczego nikt nie pisze o dzieciach,
        ktroym zabrano mozliwosc zycia? Przeciez kazdy z nas byl kiedys w lonie matki.
        Nam tak samo mogl ktos odebrac te mozliwosc. A jednak zyjemy. I tak samo kazda
        istotka w lonie matki bedzie zyc- o ile ktos ni eprzeprowadzi aborcji.
        To prawda, ze jest tez ojciec dziecka. Ale skoro to kobieta jest ta glowna
        ponoszaca ciezar nieplanowanego macierzynstwa- to dlaczego nie ma na tyle
        odpowiedzialnosci, by o wszystkim pomyslec przed, a nie po??? Dlaczego zaslania
        sie odpowiedzialnoscia po, a nie jest odpowiedzialna przed ?
        I nie piszcie tu o biednych udreczonych kobietach z marginesu, zonach pijakow-
        bo te z reguly rodza dzieci.
        Aborcje robie teraz w Polsce te, ktore na to stac- a za pieniadze ktore placa
        za zabieg, moglyby spokojnie urodzic dziecko, a potem oddac do adopcji.
        Powtorze wszystkim obronczyniom aborcji- biegnijcie podziekowac swoim matkom,
        ze nie zrobily tego, czego tak bronicie. Bo bronicie potencjalnej mozliwosci
        morderstwa.
      • Gość: Do Kseni Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.02.04, 22:42
        Morderstwo nazywasz "wyborem" ??? To moze jeszcze napiszesz, ze cieszysz sie,
        ze nie musialas stawac przed "wyborem" czy zabic swoje dzieci, bo powiedzmy:
        bylas udreczona, nie mialas srodkow materialnych, bylas wystraszona, zostawiona
        sama sobie.... itd i inne tego typu bzdury, ktorych uzywaja feministki dla
        obrony aborcji.
        Z plodu w lonie rodzi sie dziecko. Ono jest Twoim dzieckiem juz od momentu
        poczecia, a nie od tej magicznej granicy 3/ 4 miesiaca. Piszesz ze masz dwojke
        dzieci- no ale przeciez jakbys stanela przed "wyborem" to co, zabilabys je ?
        Jak w ogole mozesz nazywac to "wyborem"
        • Gość: KIKA Podjełam świadomie wybór- nie chcę mieć dzieci! IP: *.datascan.pl 01.03.04, 10:30
          A ja nie chcę mieć dziecka i żadna siła , żadne prawo, żaden
          polityk , żaden ksiądz mnie do tego nie zmusi!!!!!!!!!!!!!
          Dlaczego w naszym społeczeństwie wszyscy uważają że każda kobieta
          marzy o posiadaniu dziecka, że to jest jej cel w życiu?
          Dlaczego panowie mają prawo powiedzieć nie- ja nie chcę!
          Ja właśnie mówię NIE! Ale muszę zdawać sobie sprawę, że środki
          antykoncepcyjne bywają zawodne, chociaż nie wiem jak bardzo będę
          uważać. Dlatego walczę o prawo kobiet do decydowania- walczę o
          prawo do tego aby żyć tak jak chcę, walczę o wolność, walczę o
          własne szczęście!
          • Gość: Ida Re: Podjełam świadomie wybór- nie chcę mieć dziec IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 01.03.04, 14:41
            Droga Kiko, to smutne, co piszesz.Najwyrażniej twoi rodzice,którzy nie otoczyli
            cię miłością i nie zapewnili ci poczucia bezpieczeństwa,odpowiadają za to ,kim
            teraz jesteś.Z twojej wypowiedzi jasno wynika, że jesteś osobą panicznie bojącą
            się macierzyństwa.Jeśli dla ciebie szczęście tożsame jest z brakiem potomstwa,
            to oznacza to ,iż sama nie byłaś szczęśliwym dzieckiem.Dlaczego? Bo nie
            pamiętasz, jak mówiono do ciebie:Moje ukochane dziecko, jesteś moim
            skarbem,cieszę się ,że jesteś ze mną.Prawda,że tak było,Kiko???Nie piszę tego,
            by cię ganić,lecz po to ,by uświadomić ci, że nie zawsze świadomy wybór jest w
            pełni świadomy.Twój list uświadomił mi jeszcze jedno.Twoje poglądy podzielają
            bardzo często dzieci alkoholików.Jeśli więc i ty się do nich zaliczasz radzę
            udać się na terapię.Być może mylę się co do twojej osoby, ale proszę przemyśl
            to ,co napisałam.
            • Gość: Nezumi Re: Podjełam świadomie wybór- nie chcę mieć dziec IP: *.chello.pl 08.03.04, 03:25
              Droga Ido, ja również nie mam zamiaru w przyszłości zostać matką. Nie odczuwam
              instynktu macierzyńskiego, ani potrzeby sprawdzenia czy na pewno. Dzieci lubię
              i odczuwam satysfakcjię zajmując się nimi, jednak potrzebuję śiadomości, że
              zajmuje mi to jedynie chwilę. Uprzedzam Twoje pytanie, miałam szczęsliwe
              dzieciństwo, czułam sie kochana, Rodzice zapewnili mi poczucie bezpieczeństwa.

              Odpowiedz mi, proszę, na pytanie: jesteś pewna że dasz radę przekonać dziecko,
              które urodzisz, że świat na który je wprowadziłaś wart jest życia?
              • Gość: Ida Re:Do Nezumi IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 08.03.04, 17:04
                Odpowiem ci tak Nezumi, moja córka ma trzy lata i cały czas obserwuję, jak
                bardzo jest szczęśliwa i zafascynowana wszystkim, co ją otacza.Te drobne chwile
                codziennej radości warte są wszystkiego.A świat zawsze będzie taki sam,trochę
                podły, trochę cudowny,nic się tu nie zmieni.Niemniej rozumiem, co masz na
                myśli.Ale wiesz to jest tak,że niektórzy widzą sens zycia, a niektórzy nie.To
                kwestia bardziej światopoglądu niż tego, jaki świat jest.
                Mimo wszystko jednak głowa do góry Nezumi.Nie skreślajmy życia jako wartości
                póki żyjemy.Kto wie, co jest po tamtej stronie..Carpe diem!
          • Gość: Ida Re: Podjełam świadomie wybór- nie chcę mieć dziec IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 01.03.04, 15:02
            I jeszcze jedno ,Kiko.Czy naprawdę uważasz,że walka o wolność, o której piszesz
            jest równoznaczna z zabijaniem.Czy w pracy, szkole itp.również przyznajesz
            sobie takie prawo?Zastanów się nad tym.Przecież nie wszystkie przeszkody na
            drodze życia można w ten sposób ominąć ,a krzywdzenie istot bezbronnych nigdy
            nie było cnotą.Kiko, każdy bez względu na swoją płeć, pochodzenie społeczne,czy
            tym bardziej wiek zasługuje na szacunek.Człowiek tygodniowy również.Zabijając
            go zabijasz nie tylko nową istotę, ale również swoją własną wrażliwość. I to
            chyba jest najsmutniejsze.
    • Gość: Konrad Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.visp.energis.pl 01.03.04, 02:52
      Zastananawialiscie się, dlaczego tak silna jest propaganda aborcji.
      Moim zdaniem chodzi tu o zniszczenie rodziny kobieta, która zabiła i nie żałuje
      będzie miała zmieniony kodeks postępowania w innych życiowych sytuacja, a
      zabiła, bo genom, który posiadamy w każdej komórce naszego ciała powstał w
      chwili poczęcia.
    • Gość: Konrad Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.visp.energis.pl 01.03.04, 03:50
      Musze dodać, że nie obwiniam kobiety, które to zrobiły one najczęściej były
      osaczone i przesiąknięte ta straszliwa dialektyką. Kobieto, która żałujesz
      pamiętaj jestem z tobą i będę pamiętał o tobie w modlitwie Życzę wszystkim
      kobieta, które dręczą się z tym problem o pojednanie z Bogiem.
      • Gość: Nitka Re: Syndrom poaborcyjny IP: 172.20.6.* 01.03.04, 10:40
        szanowna Autorka,
        napisała Pani artykuł z tezą: istnieje syndrom poaborcyjny,
        któremu winni są katolicy i tzw."obrońcy życia", którzy głupio
        się upierają, że aborcja to morderstwo, chociaż "oficjalna
        medycyna" wie swoje i człowiek zaczyna się w 26 tygodniu.
        Zazdroszczę Pani pewności, że jedynie słuszna jest taka teza, żę
        Pani na peno wie, kiedy zaczyna się człowiek. W przeciwnym
        przypadku przecież nie stawiałaby Pani takiej tezy, tylko
        dopuściła do głosu innych lekarzy, albo pozwoliła wypowiedzieć
        się "oszołomom" z "Obrońców życia". "Pożyteczne adresy" jakie
        proponuje Pani pod artykułem to adresy placówek, wktorych nikt
        nie ma wątpliwości, że płód to nie człowiek.
        Zazdroszczę Pani tej pewnośći. Ja jej nie mam. Człowiek staje
        się człowiekiem przez wiele lat, niektórym zajmuje to całe
        życie. Nie ma w rozwoju człowieka momentów skokowych, tylko
        rowzój. Poród nie jest wcale takim momentem , bo minutę przed
        porodem dziecko nie różni się specjalnie od tego minutę po
        porodzie. Więc jak ustalić granicę? 25 tygodni? 26? a może 20?
        Kto ma tyle odwagi? Ja jej nie mam. Dlatego z pokorą przyjmuję,
        że życie ludzie zaczyna się w momencie poczęcia, pełny komplet
        chromosomów, całkowity program człowieka jużjest gotowy.

        I jeszcze jedna sprawa. W dyskusji o aborcji zawsze powtarza się
        argument, którym szermują politycy z kręgów lewicowych. Trzeba
        zalegalizować aborcję, bo i takk kobiety przerywają ciążę, tylko
        musza za to płacić. Zawsze mnie rozpacz ogrania z powodu
        całkowitej irracjonalności takiego stwierdzenia, czy trzeba
        zalegalizować kradzieże, morderstwa i napady bo mimo zakazu ,
        zdarzają się?
        Poza tym prawo nie karze kobiet, tylko tych, którzy namawiają do
        aborcji i ja wykonują. Proszę o tym pamiętać. Kościół katolicki
        nie potępia kobiet, tylko sam grzech. To różnica.
        I na koniec Szanowna Autorko, przykro mówić, ale to co Pani
        napisała to nie jest dziennikarstwo tylko propaganda.
        (argumenty "drugiej strony" sprowadzone do ogólników. Ale nie
        jest Pani odosobniona. Prawdziwe dziennikarstwo coraz rzadsze
        dzisiaj.Może nastepnym razem?
        • Gość: kika Do Nitki-więcej tolerancji i zrozumienia! IP: *.datascan.pl 01.03.04, 11:57
          Do tej pory media przedstawiały cały problem od strony
          przeciwników aborcji. Inne głosy-" te złe" nie miały racji bytu.
          Pytam -dlaczego? Dlaczego nie ma prawa powstać materiał, taki jak
          ten , gdzie wypowiadają sie ludzie którzy popieraja aborcję?
          Dlaczego ja nie mam prawa głosu- ja osoba popierająca aborcję?
          A tak na marginesie, przeczytaj jeszcze raz ten artykuł , bo mam
          wrażenie, że na wiele rzeczy nie zwróciłaś uwagi! Żadna z osób
          wypowiadajacych się nie mówiła że aborcja jest czymś miłym ale
          czasami koniecznym. To jest dla większości kobiet wielki dramat i
          proszę zwróć na to uwagę.
          Pamiętaj, że na tym swiecie, są ludzie którzy mają inny
          światopogląd i inaczej myslą niż Ty.... na tym polega zycie i
          uwazam że należy znaleźć jakieś wspólne rozwiązanie a nie negować
          argumenty drugiej strony- to jest mało dojrzałe!
          Pozdrawiam

      • a-racja Re: Syndrom poaborcyjny 01.03.04, 12:31
        Bardzo pięknie napisałeś, że będziesz się modlił za kobiety, które dokonały
        aborcji. Dziękuję Ci. Pamiętaj też o ojcach, tych którzy powołali do życia te
        nowe życia, które nie narodziły się. Ojciec, który namawia kobietę do aborcji
        lub opuszcza kobietę w chwili gdy dowiaduje się, że jest (potencjalnie)ojcem
        też dokonuje aborcji!
    • Gość: isobel Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.is.gliwice.pl 01.03.04, 12:29
      Dobrze, że ktoś w końcu to napisał. Ja nie żałuję, ale nigdy
      nie zapomnę. A najgorsze jest w tym wszystkim to, że już nigdy,
      nikt nie będzie mnie znał tak na prawdę. Przeraża mnie to, że
      moje dzieci (jeśli je będę kiedyś miała) nie będą znały całej
      prawdy o mnie...
















      • a-racja Re: Syndrom poaborcyjny 01.03.04, 12:40
        A po co ma ktoś znać Cię tak do końca i naprawdę? Czy znasz samą siebie?
        Człowiek zmienia się i buduje swoją tożsamość prez całe życie! Wiadomo, że
        Człowiek zdolny jest do najgorszej podłości i do najwspanialszego poświęcenia i
        świętości. Jeśli dokonałaś aborcji i czujesz,że nigdy tego nie zapomnisz, to
        trudno, musisz z tym żyć, ale nie obarczaj się poczuciem winy, że to tylko Ty
        sama jesteś winna. Winien jest również ojciec, chyba, że zrobiłaś to bez jego
        wiedzy, to znaczy, że on nie wiedział, że JESTEŚCIE W CIĄŻY
        • Gość: isobel Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.is.gliwice.pl 01.03.04, 13:33
          To dla mnie ważne żeby najbliźsi wiedzieli o mnie możliwie najwięcej. Bo w tym
          cała rzecz, żeby wiedzieć o sobie wszystko i być razem. Chodzi o te
          najważniejsze sprawy w naszym życiu. A to była własnie taka sprawa. Wiem
          doskonale dlaczego podjęłam taką decyzję, dlatego nie żałuje, uważam, że
          była "słuszna". Ale to przerażające, że moje dzieci nie będą wiedziały kim tak
          na prawde jestem, nie poznaja tej ważnej części mnie, która była odpowiedzialna
          za taką a nie inną decyzję i w pewnym senise nie będa wiedziały dlaczego jestem
          taka a nie inna bo to miało na mnie ogromny wpływ. A jeśli chodzi o ojca, to
          wiedział, nie naciskał, wspierał mnie, ale ostatnie słowo należało do mnie.
          Zreszta ciągle jeszcze, po dwóch latach jesteśmy razem. I wiem, że ona czasem
          też zastanawia się jak by wygladało jego dziecko...A ten artykuł dlatego jest
          ważny bo w końcu ktoś powiedział, że nie czuć się winnym to tez nic złego.
          Zrobiła to co zrobiłam, nie cofnę czasu, biorę za to pełna odpowiedzialnośc i
          głównie dlatego nie pozwalam sobie na uzalanie się nad sobą, tyle, że czasem
          jednak o tym myślę.
          • a-racja Re: Syndrom poaborcyjny 01.03.04, 13:56
            Podobnie jak Ty uważam, że aborcja to ważna i ciężka decyzja, która zostawia
            ślad na całe życie. To dobrze, że decyzję podjęliście razem i że razem dalej
            jesteście. Możecie wiele jeszcze dobrego zrobić. Jeśli mogę Ci coś doradzić, to
            jednak zastanów się nad tym czy dobrze robisz żałując, że Twoje dzieci nie będą
            wiedziały kim tak naprawdę jesteś. Nie ulegnij pokusie mówienia całej prawdy i
            tylko prawdy o sobie = swoim dzieciom. Nie należy obarczać dzieci zbyt wielką
            wiedzą o sobie - rodzicach. Jeśli będziesz dobrą dla nich matką - to niech Im
            to wystarczy. Ja miałam kiedyś ukochaną teściową, która przyznała mi się do
            aborcji. Straciłam do niej zaufanie, poczułam, że chce mnie obciążyć winą za
            swoje postępowanie. Nie zrób tego swoim dzieciom
            • Gość: isobel Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.is.gliwice.pl 01.03.04, 14:34
              W tym cały problem - nie zamierzam i nigdy tego nie zrobię!








              • Gość: Nitka Do Kiki Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 14:50
                Chyba mnie nie zrozumiałaś. To nie jest kwesti wyrozumiałości czy tolerancji.
                Mam koleżanki, kóre są po aborcji i naprawdę nie uzurpuje sp\obie prawa, by je
                oceniać, czy potepiać. Sama też nie dam sobie głowy uciąć, czy zawsze
                pozostałabym niezłomna i mnie na pewno by sie nie przydarzyło. Wiem,że życie
                bywa bardzo poplątane. Ale to nie znaczy, że mam zmienić poglądy na kwestię
                odbierania komuś życia. Zobacz, że obecna ustawa JEST kompromisem. Nie karze
                kobiety. O jakie więc porozumienie chodzi? czy o to, żeby nie nazywac rzeczy po
                imnieniu, by kobietom zapewnic psychiczny komfort przy aborcji?,by stwierdzić
                autorytatywnie ( masz odwagę? ) życie zaczyna się w tym i tym tygodniu. Jeszcze
                raz podkreślam: Potrzebna jest pokora, bo nie da sie ustalic innej jasnej
                granicy poza poczęciem. Naprawdę należe do bradzo wyrozumiałych osób, ale jeśli
                nie będzie jasnych reguł, to naprawde się pogubimy.Wszystkiego dobrego
            • Gość: ania Re: Syndrom poaborcyjny IP: 193.111.166.* 02.03.04, 14:50
              Nie zawsze aborcja "zostawia ślad na całe życie". Przynajmniej nie w takim
              sensie, że staje się jakąś obsesją, niegojącą się raną, wiecznym bólem. Zgadzam
              się z tezą artykułu, że zostało to wymyślone przez przeciwników aborcji, żeby
              pognębić kobiety decydujące się na ten zabieg. Kiedyś, kiedy nie było takiej
              nagonki, kiedy właściwie się o tym nie mówiło, nikt nie wymyślał jakichś
              kompletnych bzdur jak te opisane w artykule (te idiotyczne terapie dla kobiet,
              z udawanym pogrzebem itd). Kobiety "psuły się" (takie staromodne określenie) i
              żyły normalnie dalej. Żadnej na pewno nie było miło i lekko poddać się temu
              zabiegowi, ale jak już minął - przychodziła ulga. Mogę uwierzyć w przypadki
              popadania w ciężką depresję, ale to może być kilka kobiet na 100, może mniej.
              Aborcja zawsze była i będzie, nie jest wymysłem współczesności. I jakoś przez
              wieki kobiety sobie radziły i nie wariowały z powodu wyrzutów sumienia, dopiero
              obecnie robi się usilne starania, żeby je na kobiecie wymóc. Obowiązuje
              model "każda-co-usunęła-cierpi-męki-psychiczne" i nawet te co nie czują,
              wymyślają sobie , żeby nie wyjść na nieczułe.
              Mam jedno dziecko, mogłam mieć troje. Nie żałuję. Nie cierpię. Nie mam urazów
              psychicznych. Nigdy nie myślałam o 8 tygodniowych płodach, które usunęłam, jako
              o dzieciach.
              • Gość: Nina Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 17:16
                Ile musi mieć płód, żeby pomyśleć: dziecko? Na pewno wiesz, prawda?
              • Gość: moni Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.rzeszow-krakowska.sdi.tpnet.pl 02.03.04, 17:20
                Jak czytam niektóre teksty o syndromie poaborcyjnym to mi słabo. Jest wiele
                kobiet, które przechodzą depresje ale większość z nich albo nie chciały tego
                zrobić, albo dały się omamić propagandzie antyaborcyjnej. Przed zabiegiem , w
                państwach bardziej oświeconych ( a według mnie tez bardziej nastawionych na
                człowieka)odbywa się wiele rozmów z psychiatrami i osobami z opieki społecznej.
                Jeżeli widzą, że kobieta wcale nie jest pewna swej decyzji- najzwyczajniej w
                świecie próbują jej pomóc. W większości wypadków to pomaga - i w związku z tym
                nie ma jakichś-tam-syndromów. Kobiety, które decyzji swej są pewne - wiedzą
                czego akurat teraz chcą - takiego problemu nie mają. Mając już jedno dziecko ,
                ponownie zaszłam w ciąże. Z panem mężem - po Bożemu. Niestety , musiałam
                rozpocząć pracę - była już załatwiona po wielu bojach, i najzwyczajniej w
                świecie, nie chciałam wracać do domowego kieratu. Oprócz tego wiedziałam już ,
                że ze strony męża nie mam co liczyć na jakąkolwiek pomoc - zresztą to głównie
                on nie chciał już więcej dzieci. Podjęłam świadomą decyzje i wcale jej nie
                żałuje!!!!!! Oprócz tego decyzja ta uświadomiła mi, że wcale nie jestem
                szczęśliwa w tym "udanym związku"., że różnimy się od siebie diametralnie.
                Minęło kilka lat odeszłam od męża poznałam cudownego człowieka , mamy
                kilkuletniego synka- jesteśmy szczęśliwi. Mój nowy partner cieszył się ogromnie
                z ciązy (śniadanka do łóżka, spełnianie zachcianek , gadanie do brzuszka, pełna
                gama radości)i pomaga mi w wychowniu synka . Każdemu życze takiego uczucia i
                takiego współdziałania i zaufania . Jak wyglądałoby moje życie bez tej decyzji -
                nawet się nie zastanawiam !!!! A te brednie o adopcji - mówią ludzie , którzy
                chyba żyją na Marsie a nie w naszym ciemnogrodzkim kraju !!!! Można gdzieś
                wyjechać na pare miesięcy ??? Jak dostaniesz zwolnienie na ciąże wie już cała
                praca, jak musisz zaatwić zastępstwo w domu - rodzina i nic innego nie
                pozostaje jak wyjechać!!!! Bbbuuuaaaaccchchchchccha !!!! A jak wrócisz to od
                razu fo wariatkowa , bo Cie zamęczą inni przyzoici ludzie. A ta metoda ,
                polecana przez katolickie strony to jakaś paranoja!!!! Najpierw wzbudzić
                poczucie winy a zaraz po tym zacząć na tym zarabiać. Dobre - a tacka nie
                wystarczy ???? To swoista nagroda za popieranie antyaborcyjnych poglądów.Myśl
                po naszemu - gadaj ciemnym babom ,że zamordowały i są zbrodniarkami, to
                będziesz miał zajęcie do końca swych dni , i to całkiem intratne - 40do 100 PLN
                za godzinę terapii , a ona ma trwać dwa lata. Niektórzy to się umieją
                ustawić!!!!!!
      • Gość: Emma Re: Syndrom poaborcyjny IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.03.04, 07:36
        Isobel,
        to nie musi byc tak. Mialam przeszlo 30 lat, gdy sie
        dowiedzialam, ze moja mama tez kiedys usunela ciaze. Ciesze sie
        ze mi to powiedziala. Dlugo wczesniej czulam ze cos kiedys
        musialo sie stac w naszej rodzinie, bylam pewna ze mama zmaga
        sie z jakas smutna tajemnica. Modle sie za spokoj dla mojej
        mamy. Nie winie jej za to... Ona sama dzwiga juz wystarczajacy
        ciezar swojej decyzji. To bylo kolejne dziecko, tata nie
        zachowal sie wtedy jak prawdziwy facet powinien. Przerazila go
        sytuacja materialna.
        Zabicie dziecka w lonie matki jest ogromnym zlem. Ojciec Pio
        pisal ze jedna dusza ludzka wazniejsza jest niz caly swiat.
        Pytanie: czy potepiajac kobiety nie odbieramy im, tym duszom,
        ktore z nami sa mozliwosci czynienia dobra? Nie sadzmy, abysmy
        nie byli sadzeni. Nie daj sie zniszczyc zlu, Isobel. Jesli
        kiedys urodzisz dziecko, wychowasz, dasz mu swa madra milosc, to
        zrozumiesz ze dzieci potrafia wybaczyc rodzicom nawet to, czego
        oni sami nie sa w stanie sobie wybaczyc.
        Bardzo kocham dzieci, sama mam dzieci. Ilez mozna sie od nich i
        dzieki nim nauczyc...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka