Dodaj do ulubionych

płacz u terapeuty

06.05.10, 17:07
Dzisiaj miałam pierwszą w życiu konsultację u terapeuty. Zdziwiła
mnie moja reakcja, otóż kiedy sama myślę o moich problemach, jestem
spokojna. W poczekalni również siedziałam i byłam raczej wesoła.
Natomiast gdy tylko usiadłam w gabinecie i zaczęłam mówić, głos mi
się załamywał, aż w końcu wybuchnęłam płaczem i tak ryczałam calutką
godzinę.
Po wyjściu było mi koszmarnie głupio i wstyd, moje problemy wydały
mi się trywialne i szczeniackie (dlatego wstyd). Później popłakałam
w samochodzie i jakoś się ogarnęłam.
Czy płacz u terapeuty to normalna sprawa? Czułam się jak idiotka, że
ledwo weszłam do pokojuz z nienajomą osobą i już zaczęłam się
uzewnętrzniać i płakać jak dziecko. Czy takie sytuacje są normalne?
Obserwuj wątek
    • doctor.no.1 Re: płacz u terapeuty 06.05.10, 17:48
      To całkowicie naturalne. Wiele osób tak ma. Mnie ciągle to dziwi, że
      poza gabinetem psychologa można spokojnie mówić o pewnych rzeczach.
      A gdy artykułujemy te same rzeczy przed psychologiem, nagle
      przygniata nas ból i leeeeeci...

      To dlatego standardem u psychologów sa chusteczki higieniczne, ktore
      błyskawicznie się kończą
      • laylana Re: płacz u terapeuty 06.05.10, 18:03
        Mi się wydaje, że to świadomość tego iż "aż do tego doszło" (że
        wylądowało się u psychologa) i może też trochę fakt, że przed
        psychologiem, jeśli chcemy poczuć ulgę trzeba mówić samą prawdę i
        tylko prawdę, zdjąć wszystkie maski, które jednak zakładamy nawet
        dla przyjaciół.
        Dziękuję za odpowiedź. Tak myślałam, że te chusteczki po coś tam
        są;) ale przeraziły mnie moje emocje i brak kontroli nad nimi.
        Dodatkowo płakałam z myślą, że robię z siebie idiotkę i co
        terapeutka pomyśli, że beczę już na wejściu.
        • easz Re: płacz u terapeuty 07.05.10, 08:57

          Nie wstydź się i nie uważaj za idiotkę, bo absolutnie nie masz powodu. To zwyczajna rzecz w takim gabinecie i psycholog też jest przyzwyczajony;) Więcej - przygotuj się, że to nie koniec i jeszcze wiele razy tak mogą sesje przebiegać a nawet może być w pewnym sensie gorzej, bo to dopiero początek i zaczynasz się otwierać, a to może długo faktycznie potrwać.
          I pamiętaj, że to zawsze Ty decydujesz co powiesz terapeucie, lekarzowi, więc nic na siłę, nawet jeśli poprawnie zakładasz, że trzeba pozbyć się masek itd, o czym napisałaś, to na wszystko jest czas, do wszystkiego trzeba dojrzeć, a i tak nie wszystko trzeba wywalać na wierzch. O wszystko też możesz śmiało pytać terapeutę i aktywnie uczestniczyć w procesie, oczywiście.
          Powodzenia.
          • maureen2 Re: płacz u terapeuty 07.05.10, 09:02
            terapeuta lubi jak się u niego płacze
            czuje się wtedy lepiej,że jest kompetentny
            i ze terapia działa
            a to fikcja
            • easz Re: płacz u terapeuty 07.05.10, 09:36

              Jeśli nie masz do powiedzenia niczego bardziej sensownego i wiarygodnego, to czep się, ale nie mnie.
              • maureen2 Re: płacz u terapeuty 07.05.10, 09:45
                nie jesteś uprawniona do wydawania ocen
                bez tematu
    • maureen2 Re: płacz u terapeuty 06.05.10, 19:46
      u mnie terapeuta płakał
      tak się napiął,a ja nic
      he,he
    • nothing.at.all Re: płacz u terapeuty 07.05.10, 09:17
      To normalne. Nie wstydź się i nie miej obaw że to głupio. Płacz
      czesto oczyszcza.
      • maureen2 Re: płacz u terapeuty 07.05.10, 09:46
        oczyszcza kanaliki łzowe z kurzu
    • ruda110 Re: płacz u terapeuty 07.05.10, 09:26
      A ja Ci nawet zazdroszczę:) Chciałabym się w końcu porządnie
      wypłakać.
      • laylana Re: płacz u terapeuty 07.05.10, 13:37
        Ulżyło mi. Za 2 tygodnie mam następną wizytę, w sumie ma ich być
        jeszcze kilkaa po nich decyzja czy, a jeśli to jaką terapię podjąć.

        Teraz tylko zastanawia mnie inna sprawa: w jakich przypadkach
        stosowana jest terapia? Czy może być tak, że po tych kilku
        diagnostycznych spotkaniach będę już "naprawiona" i nie będzie
        potrzeby wprowadzania terapii?
        • maureen2 Re: płacz u terapeuty 07.05.10, 21:38
          brak ci towarzystwa
    • skarpetka_szara Re: płacz u terapeuty 07.05.10, 16:12
      Tez chodzilam pol roku i przez te pol roku za kazdym razem
      plakalam :) Po pol roku przestalam :) I tez z "szczeniackich"
      powodow.

      Najsmieszniej bylo gdy wychodzilam z tego pokoju z czerwonymi
      slepiami, a czekajacy studenci patrzyli na mnie ze zrozumieniem :)


      Zycze wytrwalosci bo nie od razu czasami sie pojmuje o co nam
      chodzi. trzeba na to czasu. Pamietaj o tym bo zapewne czasami
      bedziesz miala zwatpienia co do kontynuacji terapi.
    • kkkkkarolina Re: płacz u terapeuty 08.05.10, 11:48
      Ja pamiętam, że się tak na maxa posypałam, jak zaczęłam się
      uzewnętrzniać o moich przeszłych uczuciach do matki. To taka
      fontanna poszła, że faktycznie, zrobiło mi się głupio, pomyślałam
      sobie, że inni są twardzi, a ja taka słaba, tylko po psychologach
      chodzę i płaczę, że pozwoliłam sobie na taką 'słabość', jak miłość
      do matki.
      Mnie było ciężko nie płakać u terapeutki. Głos mi się łamał, ogólnie
      zdałam sobie sprawę ze swojej beznadziejności i że kocham tych,
      którzy mnie tak zranili.
      Sorry, tak trochę zboczyłam z głównej drogi tematu... :-)
      Płacz na terapii jest wskazany, na pewno nie jest powodem do wstydu,
      to znak, że się człowiek przełamuje, że jakieś tamy i bariery
      pękają - słowa mojej terapeutki.

      Pozdrawiam :-)
    • hatroha Re: płacz u terapeuty 08.05.10, 13:52
      Swoja opowiescia tak przerazilem pania psycholog, ze nie wyszla z gabinetu poki
      po nia ktos nie przyjachal...
      niech psycholodzy płacza! my mielsimy dosc na to czasu....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka