Dodaj do ulubionych

Toksyczni rodzice

18.02.02, 19:49
Jak sadzicie czy naprawde wplyw rodzicow na nasz rozwoj, na nasze postrzeganie
swiata jest tak duzy? Jakie sa wasze traumy z dziecinstwa? Czy jestescie ich
swiadomi? Moj psychoterapeuta wszystkie przyczyny moich obecnych klopotow widzi
w moim dziecinstwie. Czy tak faktycznie jest?
A ja myslalam ze mialam normalny dom...:(((
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Re: Toksyczni rodzice IP: *.unl.edu 18.02.02, 19:53
      meme napisał(a):

      > Jak sadzicie czy naprawde wplyw rodzicow na nasz rozwoj, na nasze postrzeganie
      >
      > swiata jest tak duzy? Jakie sa wasze traumy z dziecinstwa? Czy jestescie ich
      > swiadomi? Moj psychoterapeuta wszystkie przyczyny moich obecnych klopotow widzi
      >
      > w moim dziecinstwie. Czy tak faktycznie jest?
      > A ja myslalam ze mialam normalny dom...:(((

      Nie mialas i malo kto go ma. Sa tacy, ktorzy ida jeszcze bardziej "do tylu"
      w poszukiwaniu przyczyn, do samego plodu,a nawet do poprzedniego zycia.
      Nie za wszystko mozna ich ganic (toksycznych), ale przyszlosc dziecka w
      ogromnej czesci lezy w ich rekach. Glupawy ojciec moze zniszczyc cale zycie
      dziecku, to samo zreszta dotyczy matek.
      Pozdr, Andrzej.
      • Gość: A27 Re: Toksyczni rodzice IP: *.proxy.aol.com 18.02.02, 20:41
        Ok, dziecinstwo ma kolosalny wplyw itd., ale ja czasem mam takie wrazenia, ze
        niektorzy terapeuci przesadzaja z nadmierna analiza tego co bylo, zamiast mowic
        o tym co jest. Najlatwiej to napieprzac na mamusie i tatusia, ze kazali jesc
        zimne, jalowe ziemniaki, niz skupic sie na tym co dzieje sie dzisiaj w duszy
        danej osoby. W sumie to chyba lepeij wyrosnac z krotkich majtek i zastawic
        dziecinstwo za soba niz kisic sie w tym sosie az do konca dni.
        • meme Re: Toksyczni rodzice 18.02.02, 20:48
          Moja terapeutka twierdzi ze bez przedarcia sie przez dziecinstwo i
          przeanalizowania tego jak zostalam wychowywana przez rodzicow nic nie bede w
          stanie zmienic w sobie. Z tego co ona ze mnie wyciaga to faktycznie wyglada na
          to ze mialam rodzicow niezle zakreconych. Nie uswiadamialam sobie tego ze mogli
          miec az taki wplyw na mnie. Ta terapia boli bo pozbawia mnie ostatnich zludzen
          na temat mojego rodzinnego domu. Wiec co jest sluszne?:(
          • Gość: Andrzej Re: Toksyczni rodzice IP: *.unl.edu 18.02.02, 20:50
            meme napisał(a):

            > Moja terapeutka twierdzi ze bez przedarcia sie przez dziecinstwo i
            > przeanalizowania tego jak zostalam wychowywana przez rodzicow nic nie bede w
            > stanie zmienic w sobie. Z tego co ona ze mnie wyciaga to faktycznie wyglada na
            > to ze mialam rodzicow niezle zakreconych. Nie uswiadamialam sobie tego ze mogli
            >
            > miec az taki wplyw na mnie. Ta terapia boli bo pozbawia mnie ostatnich zludzen
            > na temat mojego rodzinnego domu. Wiec co jest sluszne?:(

            Pozbawic sie zludzen, to jedyna droga.
            • meme Re: Toksyczni rodzice 18.02.02, 20:58
              Moje zludzenia byly piekne. Kochajaca mama i tata. Podczas terapii okazuje sie
              ze wrecz przeciwnie, ze moi rodzice sa (byli-nie mieszkam juz z nimi)
              zakompleksionymi egoistami. Ciezko mi w to uwierzyc. Poza tym nie zauwazam
              zadnych zmian u siebie tylko dlatego ze terapeutka probuje mi to uswiadomic (do
              wiekoszosci rzeczy sama dochodze ale to tylko jakies tam fakty z przeszlosci i
              nie wiem wciaz jaki zwiazek maja z moim zyciem).
              • Gość: fnoll Re: Toksyczni rodzice IP: *.bydgoska.krakow.pl 18.02.02, 21:15
                powiedz terapeucie o swoich watpliwosciach - czy to nie prostsze niz
                konsultowac je z osobami trzecimi niezbyt rozeznanymi w twojej sytuacji?

                pozdrawiam :)

                fnoll
                • meme do fnolla 18.02.02, 21:19
                  Niekoniecznie chcialam rad dotyczacych mojej sytuacji. Terapeutke moge co
                  najwyzej zmienic na inna. A to nie jest takie proste.
                  Chcialam byscie mi powiedzieli o swoich doswiadczeniach w pozbywaniu sie tych
                  wszystkich bolesnych doswiadczen z dziecinstwa. I czy to prawda ze maja one na
                  nas taki wplyw. To wszystko.
                  • Gość: Dżonka Re: refleksja IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 21:52
                    Osobiście chodzę na terapię 4lata szmat czasu, moi rodzice byli i są toksyczni.
                    A uświadomienie sobie tego zabrało mi trochę czasu, najgorszę co było dla mnie
                    to przyznanie, że oni nie zawsze chcą mi dobrze. Kiedyś usłyszałam hasło że
                    każdy z nas myśli przede wszystkim o osobie i oni bardziej lub mniej świadomie
                    chcą dobrze dla siebie co nie koniecznie równa się dobru dla Ciebie.
                    A pogodzenie się z tym że rodziców nie zmienisz, możesz ich co najwyżej starać
                    się zrozumieć jest połową sukcesu.
                    Ja osobiście wielokrotnie chciałam przerwać terapii, wielokrotnie miałam już
                    dość, chciałam wyjść i nie wracać i za każdym razem dochodziłam do wniosku, że
                    jak mam to wszystko przerabiać jeszcze raz - to zostaje.
                    Wszyscy moi przedmówcy mają rację musisz być szczera z swoim psycho.
                    Moja teoria mowi " jak nie mówisz o problemie, problem nie istnieje". Nikt nie
                    jest jasnowidzem i nikt nie wie co na prawde myślisz i czujesz, jeśli nie ufasz
                    swojemu psycho to mu to powiedz lub go zmień. Faktem jest że kiepski psycho
                    może na robić więcej szkody niż pożytku. Zastanów się i nie przejmuj się jutro
                    jest nowy dzień. jaką decyzje podejmiesz każda bedzie słuszna bo ją dokonałaś,
                    a wątpliwości bedziesz miała zawsze.
                    Nie wiem czy coś Ci to pomoże, ale spróbować warto.
                    Trzymaj się ciepło.
              • Gość: #Barbara Re: Toksyczni rodzice IP: *.icpnet.pl 18.02.02, 21:29
                meme napisał(a):

                > Moje zludzenia byly piekne. Kochajaca mama i tata. Podczas terapii okazuje sie
                > ze wrecz przeciwnie, ze moi rodzice sa (byli-nie mieszkam juz z nimi)
                > zakompleksionymi egoistami.

                No taaak...To moze nalezaloby sie cofnac do dziadkow, pradziadkow, pra-pra...
                Kazde pokolenie wykazuje cechy egoizmu i zakompleksienia...Jak to sie dzieje, ze
                swiat jeszcze istnieje?..:-)))

                Ostatnio w telenoweli jednej (a co, ogladam czasami - wolno mi!)uslyszalam fajne
                zdanie: "Nie wolno tak latwo usprawiedliwiac swoich slabosci"...

                Na pewno to czasami bardzo pomaga, jak ktos (terapeuta) powie: to nie twoja wina.
                To rodzice, szkola, panstwo, klimat, cotamjeszcze...(na pewno wyglad zewnetrzny,
                zdrowie...)
                Ale chyba pomaga na krotko.

                Dorosly czlowiek powinien miec swiadomosc, ze przede wszystkim on sam odpowiada
                za to, co robi i jaki jest...(Nie mowie - tylko i wylacznie on sam, ale przede
                wszystkim on sam) Bo wjakims stopniu kazdy jest tez odpowiedzialny za innych...

                Pozdrawiam
                B.

                • meme Re: Toksyczni rodzice 18.02.02, 21:35
                  Wiem ze jestem odpowiedzialna za siebie. Gdyby bylo inaczej to w ogole za
                  chwile okazaloby sie ze nic ma sensu i ze faktycznie moznaby w ten sposob
                  usprawiedliwic kazda zbrodnie. Terapeutka nie probuje mi wmowic ze jestem cacy
                  a dziecinstwo wszystkiemu winne. Ona probuje mnie zmienic. Zreszta nie wiem.
                  • Gość: A27 Re: Toksyczni rodzice-do meme IP: *.proxy.aol.com 18.02.02, 21:40
                    Jesli ten sposob terapii Ci odpowiada, to nie go kontynuuj. Jesli, nadmierne
                    skupianie sie na rdodzicach przeszkadza Ci to powiedz pani terapeutce jak radzi
                    fnoll.
                    Czy rodzice Tobie faktycznie cos strasznego zrobili, czy to taki troche
                    przesadyzm z Twojej i terapeutki strony?
                    Ile Ty masz lat?
                    • meme Re: Toksyczni rodzice-do meme 18.02.02, 21:43
                      > Ile Ty masz lat?
                      28

                      • Gość: mona Re: Toksyczni rodzice-do meme IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 13:32
                        meme napisał(a):

                        > > Ile Ty masz lat?
                        > 28
                        >
                        a dzieci też masz a czy zastanowiłas się że ty też jesteś albo będziesz "
                        toksyczna"

              • Gość: za Re: Toksyczni rodzice IP: *.pressmedia.com.pl 18.02.02, 21:37
                meme napisał(a):

                > Podczas terapii okazuje sie
                > ze wrecz przeciwnie, ze moi rodzice sa (byli-nie mieszkam juz z nimi)
                > zakompleksionymi egoistami. Ciezko mi w to uwierzyc. Poza tym nie zauwazam
                > zadnych zmian u siebie tylko dlatego ze terapeutka probuje mi to uswiadomic

                Olej terapeutkę i psychoanalizy. Wiadomo, że 99% terapeutów wmawia ludziom że są
                cudowni, wspaniali, super cacy po to żeby byli zadowoleni i było im fajnie, a nie
                po to żeby rozwiązać ich problemy. Zwalić wszystko na rodziców i już, a bardzo
                fajnie jest uciec od odpowiedzialności, to taki błogostan za który się terapeucie
                płaci. Wszystko jedno czy jesteś jakaś z powodu genów, wychowania przez rodziców
                czy środowisko rówieśnicze. Chcesz to zmienić to nie ma rady, praca nad sobą i
                tyle, czy "uświadamianie" może ułatwi tę pracę choćby w jakiejś mikroskopijnej
                cząsteczce, bardzo wątpię. Jakby wierzyć terapeutom, to okazałoby się że wszyscy
                rodzice na tym świecie są toksyczni i wszystkie dzieci są ich ofiarami.
                To jest moja własna opinia. Do czegoś dążę, coś postanawiam, to się staram choć
                czasem rezygnuję (z lenistwa najczęsciej :)), ale dzieciństwo odkreśliłam grubą
                kreską: nie ma, żyję tu i teraz, tylko ode mnie zależy moje życie, moja postawa i
                patrzę w przyszłość a nie rozpamietuję jakby to było, co by było gdyby rodzice
                byli...

                Znasz ten kawał?
                Spotyka się dwóch kumpli:
                - Słuchaj stary mam problem: moczę sie w nocy
                - Wiesz, dam ci adres dobreo psychoterapeuty, może coś zaradzi
                Po jakimś czasie spotykają się znowu
                - Stary, rewelacja, ten terapeuta jest wspaniały, nie mam już żadnych problemów
                - No więc przestałeś sie moczyć
                - Przeciwnie, moczę sie nadal, ale to nie jest problem. Teraz jestem z tego dumny!
                • Gość: A27 Re: Toksyczni rodzice-ze IP: *.proxy.aol.com 18.02.02, 21:42
                  Za, to widze, ze nie jestem jedyna w moim sceptycznym podejsciu do metod
                  terapeutycznych.
          • mamosz Re: Toksyczni rodzice 21.02.02, 00:35
            Daj dobie spokoj z ta psychoterapia bo sie zakrecisz na amen Dojdz sama do
            ladu ze soba i swoimi rodzicami Od jutra jest jutro Ty jestes TY a to co bylo
            minelo i koniec kropka.Trzymaj sie i nie daj sie
        • Gość: Andrzej Re: Toksyczni rodzice IP: *.unl.edu 18.02.02, 20:49
          Gość portalu: A27 napisał(a):

          > Ok, dziecinstwo ma kolosalny wplyw itd., ale ja czasem mam takie wrazenia, ze
          > niektorzy terapeuci przesadzaja z nadmierna analiza tego co bylo, zamiast mowic
          >
          > o tym co jest. Najlatwiej to napieprzac na mamusie i tatusia, ze kazali jesc
          > zimne, jalowe ziemniaki, niz skupic sie na tym co dzieje sie dzisiaj w duszy
          > danej osoby. W sumie to chyba lepeij wyrosnac z krotkich majtek i zastawic
          > dziecinstwo za soba niz kisic sie w tym sosie az do konca dni.

          Problem w tym, ze wielu nie potrafi wyrosnac bez rozwiazania problemu z
          dziecinstwa. A to co dzieje sie teraz w duszy to efekt tego co dzialo sie
          wczesniej. Dusza to nie tablica, z ktorej mozna wymazac tresc za pociagnieciem
          reki, o ile nie wiesz jak to zrobic. A wiekszosc nie wie.
          Pozdr, Andrzej.
          • Gość: A27 Re: Toksyczni rodzice IP: *.proxy.aol.com 18.02.02, 21:20
            Ja tez wieku lat 22 polazlam do jakies terapeutki i tez napieprzalam na mamusie
            i tatusia. Okazalo sie, ze moja matka, to zimna wyrachowana kobieta, a ojciec
            duze dziecko i inne pierdy. Aha, moja matka tez byla zazdrosna o moja urode i
            moje studia i mlodosc. I w ogole chciala mnie udupic . I tak dalej w kolo
            macieju. A potem zmienilam terapeutke na taka, ktora w moich rodzicach
            widziala normalnych ludzi. Ludzi, ktorzy popelniaja bledy i nie sa doskonali.
            Ale tez ludzi, ktorzy mnie bardzo kochaja.

            Jestem pewna, ze meme jest w stanie przypomniec sobie miliony przykladow, kiedy
            rodzice byli w porzadku, byli kochajacy. I dzisiaj po dekonstrukcji i
            rekonstrukcji moich starych mowie, ze nie zamienilabym ich na innych. Sa moi,
            sa ulomni, ale nikt mi nie dal wiecej niz oni. Dali mi tez podstawowe zasady
            moralne i to jestem im wdzieczna za to. Nauczyli mnie upominania sie o MOJE
            prawa, ale tez pokory, gdy sytuacja tego wymaga.

            Nie jestem psychologiem tylko socjologiem, wiec moze jestem glupia. Ale wydaje
            mi sie, ze termin toksycznych rodzicow jest naduzywany jak rzadko ktory.

    • Gość: A27 Re: Toksyczni rodzice IP: *.proxy.aol.com 18.02.02, 21:50
      28 lat, czyli jestesmy prawie rowiesniczkami.
      Sluchaj, a moze ty z tych successful young professional, co to sa najlepszymi
      klientami psychoterapeutow ze wzgeldu na duza ilosc stresu? Wybacz, ze pytam.
      Wcale sobie nie kpie, ani nic takiego. Tylko troche mi sie dziwne wydaje, ze
      dopiero teraz sie "rozliczasz" z rodzicami, bo ja taki etap mam od kilku lat za
      soba. Moze za malo Twoi rodzice dawali ci "feedbacku" jesli chodzi o Twoje
      poczynania zyciowe i to sie ciagnie. A moze Twoj obecny styl zycia jakos sie
      rodzicom nie podoba, co? Sorki, ze tak ciagne za jezyk, ale naprawde nie mam
      zlych zamiarow.
      • meme Re: Toksyczni rodzice 18.02.02, 22:24
        Gdzies wycztylam kiedys ze jesli chcemy pomoc naszym dzieciom to najpierw
        pomozmy sobie. Jestem strasznie przewrazliwiona, wszystkiego sie boje, mam
        bardzo niskie poczucie wartosci i ogolnie to jestem wciaz smutna. Wydawalo mi
        sie ze tak juz musi byc, ze taka po prostu jestem. Nie zastanawialam sie nigdy
        nad soba. Ale zauwazylam ze moja corka ktora ma 9 lat jest do mnie coraz
        bardziej podobna. Sama ja wychowuje.
        • Gość: A27 Re: Toksyczni rodzice IP: *.proxy.aol.com 18.02.02, 23:18
          Aha, to pewnie teraz pragniesz uniknac powielania wzorow czylo lancuszka
          swietego Antoniego. Moze ta pani terapeutka Ci celow daje taka terapie
          szokowa, zebys Twoje dziecko wychowywala inaczej. Wiesz co, nie wiem, moze ta
          pani ma racje...A moze trzeba jej powiedziec, ze przeszkadza Ci ta wizja
          nienorlalnego domu, ktory ponoc mialas. Moze zasugeruj pani doktor, ze nie ma
          rodzicow idealnych i ze inni rodzice tez by Ci dali cos niefajnego w spadku.
          Po pierwszym poscie myslalam, ze to jakas mloda studentka wyjechala z domu i
          przewartosciowuja, a tutaj widze i jeszcze dziecinstwo corki wkomponowane w
          obrazek.
          Bedziemy trzymac kciuki tutaj na forum.
        • Gość: Sławek Re: Toksyczni rodzice IP: 213.186.93.* 18.02.02, 23:28
          Niestety ja też jestem przykładem kogoś komu rodzice (a właściwie matka bo z
          nią się wychowywałem) namieszali w życiu. Nie jestem fachowcem od psychologii
          ale wiem, że nie zawsze można postawić grubą krechę i zapomnieć o tym co było.
          Czasem trzeba wszystko przerobić jeszcze raz, poukładać od nowa, poprawić to co
          rodzice zepsuli. I nie prawda, że skoro nieuświadamiamy sobie problemu to on
          nie istnieje. Istnieje. Widać go w naszym zachowaniu tylko my o tym nie wiemy.
          I co najgorsze ciąży na naszych decyzjach a my nie wiemy czemu wiele rzeczy
          idzie źle, zastanawiamy się co z nami nie tak. I jest coś z nami nie tak ale to
          nie nasza wina. I nawet nie mam dzisiaj do matki zbyt wiele pretensji bo wiem,
          że nie zrobiła tego świadomie, że nie był to wynik egoizmu czy braku miłości.
          Spowodowała to niewiedza i chęć uszczęśliwienia mnie za wszelką cenę. Matka
          wychowując mnie zachowywała się jak słoń w składzie porcelany. Tyle samo
          niszczyła co tworzyła. I wszystko dla mnie, w dobrej wierze.
          Uświadomienie sobie tego to pierwszy lecz największy krok. Drugi to
          poprzestawianie tego co poukładali rodzice. I koniec. Ale pracy starczy na parę
          lat. I nie porzucaj psychoterapeuty bo sama nie dasz rady.
          A ci co twierdzą, że zwalaniem na rodziców odpowiedzialności za nasze życie
          usprawiedliwiamy swoje słabości nic nie wiedzą.

          pozdrawiam
          • Gość: Renka Re: Toksyczni rodzice IP: *.home.cgocable.net 19.02.02, 00:52
            Ja mysle, ze rodzice wychowuja dziecko tak jak potrafia. Nie ma uniwersalnych
            recept. Pobudzanie ambicji, czy sprytu dzieci moze dac zupelnie rozne
            rezultaty.Swego czasu spotkalam recydywiste, spedzil w wiezieniach 17 lat. Byl
            to jedynak.Byl kiedys swietnym uczniem,bardzo zdolnym, lecz ambicja i spryt
            zrobily z niego przestepce. Poczatkowo, podobno, jego nadzwyczajne zdolnosci
            radzenia sobie w zyciu sprytem i blyskotliwoscia wprawialy w zachwyt rodzicow.
            Potem , sprawy wymknely sie ich kontroli, w wieku, kiedy rowiesnicy sa
            wazniejsi od domownikow.
            Czy ci rodzice byli toksyczni? Byli normalnymi ludzmi. Nigdy przedtem nie mieli
            do czynienia z sadami itp sprawami. Pracowali oboje, wyksztalceni. Mieszkanie,
            warunki dobre.Babcia , dziadek.
            Ja mysle, ze w nas samych jest klucz do naszych problemow.Psychoterapeuta
            powinien nam pomoc go odnalezc.Kto zawinil, niewazne, bo tego sie juz nie da
            zmienic. Zerwac kontakty z rodzicami? Powiedziec im to, ze zrobili z nas
            nieudacznikow, ofiary zyciowe czy przestepcow ? Ze im zawdzieczamy nasze
            porazki?
            TO BZDURA.My sami musimy sobie pomoc, identyfikujac po pierwsze, co jest dla
            nas dobre, a co zle.To , co niszczy nasza osobowosc i powoduje, ze
            karlowaciejemy, zlosliwiejemy i zlo zaczyna zbierac zniwo wokol nas , to
            powinnismy definitywnie odsunac jak najdalej.Gdy odsuniemy zlo, nic i nikt nie
            jest w stanie nas zepsuc.
            • Gość: Sławek Re: Toksyczni rodzice IP: 213.186.93.* 19.02.02, 01:13
              Nasza osobowość jest kształtowana w ogromnym stopniu przez naszych rodziców
              więc oni też są odpowiedzialni za to co robimy teraz. Oczywiście nie za
              wszystko. Nikt nie twierdzi, że cokolwiek bym teraz robił - odpowiedzialni są
              tylko rodzice. Moja matka jest normalnym człowiekiem co nie przeszkodziło jej
              utrudnić mi późniejszego życia mimo że przestępcy ze mnie nie zrobiła.
              A tak wogóle Renka to ja nie twierdzę, że tak jest zawsze i ze wszystkimi.
              To że ty nie masz takiego problemu to nie znaczy że nikt go nie ma. Ale znaczy
              to, że tego problemu nie rozumiesz mimo, że na siłę starasz się w niego wczuć.
              • Gość: Renka Re: Toksyczni rodzice IP: *.home.cgocable.net 19.02.02, 02:41
                A czy to nie ty , Slawek utrudniles sobie swoje zycie nadmiernie opierajac
                swoje wybory na opinii matki? Moze zwyczajnie za duzo jej sie radziles, lub
                pozwalales radzic? Moze zwyczajnie oczekiwales, nawet podswiadomie, ze "powie
                cos". I ona mowila, radzila, potem juz nie pytana, bo chciala jak najlepiej.
                Jej intencje byly jak najlepsze.To od ciebie zalezy, kiedy powiesz" wiesz mamo,
                jestes kochana, ze tak o mnie sie martwisz, tak chcesz mi pomoc, ale ja
                naprawde MUSZE sam to zalatwic." Przynajmniej ja tego oczekiwalabym od mojego
                syna.
                • Gość: brzydka Re: Toksyczni rodzice IP: *.proxy.aol.com 19.02.02, 02:45
                  Brawo Renka!!!
                • Gość: Sławek Re: Toksyczni rodzice IP: 213.186.93.* 19.02.02, 06:35
                  Myślę, że dosyć szybko zacząłem mieć swoje zdanie i przestałem czekać na opinie
                  i pomoc matki ale jako młody człowiek nie wyposażony w odpowiednią pewność
                  siebie i samoocenę na odpowiednim poziomie miałem problem z uwolnieniem się od
                  jej wpływu. Twierdzę, że to jej nieświadoma wina. Pewność siebie i poczucie
                  bycia wartościowym człowiekiem powinni wpoić człowiekowi rodzice.
                  • Gość: Renka Re: Toksyczni rodzice IP: *.home.cgocable.net 19.02.02, 07:20
                    Dzieci ucza sie przez nasladownictwo, niejako bezwiednie. Powielaja nasze
                    bledy, mowia "jakby nam z ust wyjely"..
                    Mama wychowywala cie jak umiala, nie ma ludzi doskonalych. Wszyscy mamy jakies
                    slabosci i wady.Nie mozesz od niej wymagac zmiany sytuacji, ktora juz sie
                    dokonala.Nie musiala uczyc cie bycia pewnym siebie, bo jak tego nauczyc? To
                    jest kwestia doswiadczen zyciowych, cierpien, ktore hartuja, porazek, z ktorych
                    w koncu wychodzi sie zwyciesko. Tego predzej mozna nauczyc sie w szkole, w
                    grupie rowiesniczej.Zawsze ma sie jakis atut, ktory staje sie wlasciwy tylko
                    dla ciebie i z czego wypada i nalezy byc dumnym.Ja jako dziecko walczylam z
                    chlopakami,taka juz bylam, zawsze czuli respekt przede mna.To juz taki
                    charakterek. Czy wyobrazasz sobie dziewczynke z jasnymi kreconymi wlosami jak z
                    obrazka , kopiaca sie z chlopakami? Moi rodzice o tym nawet nie wiedza do dzis.
                    • Gość: Sławek Re: Toksyczni rodzice IP: 172.16.10.* 19.02.02, 08:01
                      Zgadzam się. Tu nie chodzi o żądanie żeby matka naprawiła swoje błędy bo ja je
                      już sam naprawiłem albo naprawiam. Zresztą ona widzi, że jestem porządnym
                      człowiekiem i układam sobie życie normalnie więc wydaje jej się, że wszystko
                      zrobiła jak należy i próby rozmów o tym były nieudane. Chodzi o ustalenie
                      przyczyn a nie o pretensje.
                      A czy tego co jest moim atutem, z czego u siebie mam być dumny (czyli inaczej
                      pewności siebie) nie powinni mnie jako dziecka nauczyć rodzice ? Szkoła i
                      rówieśnicy na drugim miejscu.
                      Ja na szczęście byłem w szkole jednym z większych wyrostków i potrafiłem
                      przylać więc wrogów nie miałem zbyt wielu :-) ale teoretycznie rzecz biorąc
                      gdyby tobie rodzice wpajali, że bójki to coś złego to nie tylko z chłopakami
                      byś się nie lała ale i od dziewczyn dostawała byś bęcki. Bo dziecko wierzy
                      rodzicom i nie szuka własnych dróg.
                      • Gość: Otryt Dlaczego nikt nie przebacza? IP: 195.117.141.* 19.02.02, 13:40
                        Witajcie!
                        Zgadzam się zarówno ze Sławkiem jak i z Renką. Każde z Was mówi ważne rzeczy. W
                        oczyszczeniu siebie z przeżyć traumatycznych z przeszłości potrzebny jest
                        zarówno element wydobycia na światło dzienne tego wszystkiego co nas truje,
                        uświadomienie sobie tego, praca nad tym , a z drugiej strony zrozumienie
                        ułomności rodziców, warunków w jakich się kształtowali i żyli oraz przebaczenie
                        im. To ostatnie jest bardzo ważne. A nie zauważyłem, aby ktokolwiek o tym
                        pisał. Kto nie przebaczy, nie jest w stanie uwolnić się od przeszłości i żyć
                        normalnie. Przeszłość będzie dopadała go w najmniej spodziewanym momencie. Sam
                        w dzieciństwie przeżyłem piekło. Zrozumiałem. Przebaczyłem, choć nie było to
                        łatwe i próbuję żyć prawie dokładnie odwrotnie niż żyli moi rodzice. A takie
                        piekło można czasem oglądać w kronice kryminalnej.
                        Pozdrawiam wszystkich.
        • Gość: mona Re: Toksyczni rodzice IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 13:39
          ja to miałam " toksycznych" rodziców !!!!!!!!!!
          przedewszystkim ojciec alkoholik i matka próbujaca "wszystko ogarnąć"
          zawsze twierdziłam : to cud,ze jesteśmy / z siostrą/ normalne, mając takich
          rodziców.
          wybaczyłam, moze zrozumiałam po śmierci ojca trochę późno.
          nie korzystałam z psychoanalizy - jest mi o wiele lepiej gdy odważyłam się
          wybaczyć
          • Gość: Renka Re: co to znaczy wybaczyc rodzicom ? IP: *.home.cgocable.net 19.02.02, 14:15
            Co to znaczy wybaczyc rodzicom? Zapomniec(jak?), uznac ze mieli racje? Jakie
            jest nasze prawo "rozgrzeszenia" rodzicow? Za lania,czy poszturchiwania ,co
            inni by nazwali "dyscyplinowaniem koniecznym" ? :))
            Czy to oznacza zamkniecie pewnego rozdzialu w zyciu, tutaj, opieki rodzicow?
            Przeciez, to my sami oczekujemy tej opieki lub nie. To my dajemy sygnal
            rodzicom.
            Sa takie dzieci, ze szukaja swojej drogi w zyciu juz od najmlodszych lat, nie
            boja sie chodzic do sasiadow,do sklepu,a ich rodzenstwo jest zupelnie
            inne,wstydliwe,bojazliwe, trzeba je "wypychac miedzy ludzi". Ale czy naprawde
            trzeba? Uczyc ich ? Czy nie powinny same odwazyc sie ktoregos dnia zdobyc
            wlasne doswiadczenie? Sami wiemy, jak ludzie sa rozni, wychowywani w tych
            samych rodzinach, przez tych samych rodzicow.
            Dla mnie proces wychowywania jest jakby naturalny, wiem, ze nie jestem idealna
            matka, ale odbywa sie to naturalnie i nie zycze sobie pretensji moich doroslych
            dzieci do mnie, ze ja ich czegos nie nauczylam (:))
            Ingeruje , kiedy uwazam, ze granice sa przekraczane, a te granice to raczej nie
            ja tworze, tylko zycie wokol, srodowisko.Pewnie, ze inspiracja dzieci do
            dzialania tworczego ma sens, ale to nic nie pomoze, jak dziecko nie jest
            tworcze i agresywne na tyle, zeby zacmic innych i wywalczyc sobie pozycje
            lidera. Bedzie stalo z boku, gleboko przezywalo swoje kolejne "porazki". Moze
            wtedy ksztaltuje sie w nas zlo? Zawisc, nienawisc? Bo nie mozemy sprostac temu
            tam , popularnemu gwiazdorowi, mimo, ze ..itd itd . W takim przypadku, jedynie
            okolicznosci moga cos zmienic, a one nie zaleza od nas, niestety.
            Widzisz Slawek, moze nawet, twoja mama pragnela, abys byl pewny siebie i silny,
            bo jestem pewna , ze matki tego pragna dla synow, ale okolicznosci byly
            przeciwko niej? Nie pomyslales o tym?
            • Gość: Sławek Re: co to znaczy wybaczyc rodzicom ? IP: 213.186.93.* 20.02.02, 23:28
              Pomyślałem. Dlatego od początku dyskusji twierdzę, że to wina nieświadoma i nie
              chodzi o dokpoanie nikomu tylko o ustalenie czegoś. Jako że nie czuję
              nienawiści za nieświadomą winę matki to i wybaczać nie mam czego. A jeśli
              chodzi o genetykę to rodzice nie mogą czekać aż genetyka za nich ukształtuje
              dzieci. Muszą zrobić swoje. Tłumaczyć, kształtować. Żeby dziecko potrafiło
              właściwie rozumieć porażki a nie patrzeć jak rodzi się w nim agresja.
              Renka ja wiem że matka chciała jak najlepiej ale w dużej części spieprzyła
              sprawę. Żadnego rozliczania, wyrzutów czy pretensji do niej. Tylko ustalenie
              czemu teraz jest tak jak jest.
    • al_aksa Re: Toksyczni rodzice 19.02.02, 08:49
      Według mnie ważne jest abyś upewniła się czy ten terapeuta jest dobry ,
      sprawdzonym specjalista ...

      { Moja ciocia po podczas wizyt u psychoterapeuty , wspomniała kiedś że mama
      ją okrzyczała bo źle odkurzyła mieszkanie ...i kiedyś bo wylała mleko ;
      psychoterapeutka poradziła jej przestać odkurzać i gotowac - bo wywołuje to
      nawrót złych wpsomnien z dzieciństwa (????)}

      jak w każdym zawodzie zdarzają sie więc dobrzy specjaliści jaki i
      pseudospecjaliści - jeśli jednak w głebi duszy czujesz że to co mówi ci twój
      lekarz jest choć w części prawdą ,to kontynuj terapię , czasem nasz organizm
      broni się przed prawdą ..bo z prawdą czasem trudno żyć.

      al_a
      • malwinamalwina Re: Toksyczni rodzice 19.02.02, 11:49
        niby zart o tym moczeniu lozka a faktycznie prawda : psychoterapia nie sluzy do rozwiazania
        problemow (kto moze zmienic przeszlosc ?) lecz pozwala nauczyc sie zyc w wzglednej harmonii z
        samym soba i tymi problemami.
        Malwina (po grypie)
        • Gość: frisky2 Re: Toksyczni rodzice IP: 62.233.139.* 19.02.02, 12:50
          Nie ma rodzicow nietoksycznych. Rodzice, to czesc kultury, ktora wywiera wplyw
          na uksztaltowanie osobowosci kazdego czlowieka. Problem w tym czy ta
          toksycznosc jest pozytywna czy negatywna - czy dopinguje mlodego czlowieka do
          wolnosci, czy zniewala go.
          • Gość: lorenz Re: Toksyczni rodzice IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 15:40
            Z własnego doświadczenai wiem,że toksycznośc rodziców maleje wraz z ich
            wiekiem i naszym dojrzewaniem,wtedy nagle z przerażeneim stwierdzamy,ze to z
            nas robia sie toksyczni rodzice a moze i toksyczni dorosli? Uważajmy i
            wybaczajmy toksycznosc często niezawinioną.
    • Gość: RUSAŁKA Re: Toksyczni rodzice IP: 195.205.68.* 19.02.02, 15:58
      Tak toksyczni, po zdjęciu klapek z oczu i po rozejrzeniu sie po swiecie po
      zrzuceniu z siebie tego poczucia winy ze to moze ja jestem ułomna a nie oni i
      że może to wszystko nie jest jednak MOJA wina
      zobaczyłam ze jednak sa toksyczni. Jednak nie tylko to . Wszyscy znani mi
      rodzice sa toksyczni. Czy to źle czy to nienajgorzej nie wiem. Wiem tylko ze
      to "normalne" bo kazdy rodzic jest na swój sposób ułomny, tzn nie jest idealny
      w wychowywaniu swojego dziecka, popełnia swoje błedy - nowe i stare błedy które
      wpoili mu za to jego toksyczni itd itd
      • meme Re: Toksyczni rodzice 20.02.02, 08:09
        Dziekuje wszystkim za wypowiedzi w tym watku. Kazda jest bardzo cenna dla mnie.
        Psychoterapii nie przerwe pomimo ze czasem jest mi bardzo ciezko. Moze to
        faktycznie jest tak jak ktos tu napisal ze kiedys trzeba sie pozbyc zludzen, a
        pozniej wybaczyc. Wiem tez ze nikt nie jest idealny.
        Warto chyba jednak zrozumiec dlaczego jest sie tym kim sie jest. Prawda boli
        ale moze byc wyzwalajaca.
        • Gość: Abao Re: Do Meme IP: 2.4.STABLE* / 10.201.56.* 20.02.02, 12:24
          Długo walczyłam z moimi rodzicami, później z sobą. Byli winni. Teraz jednak nie
          mają wpływu na moje życie, a ja właśnie chcę żyć, a nie rozpamiętywać
          przeszłość. Uwalniałam się od niej długo. Polecam jedno ćwiczenie - było dla
          mnie bardzo trudne, ale efektywne. Weź zeszyt i w ciszy spróbuj napisać
          biografię jednego z Twoich rodziców, tego z którym miałaś gorszy kontakt.
          Spróbuj się wczuć w jego historię, zrozumieć motywy jego postępowania...
          Powodzenia, Abao
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:02
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
            • mamosz Re: nieskonczone proby 21.02.02, 00:43
              Gość portalu: Renka napisał(a):

              > Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
              > takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
              > Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
              > koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
              > Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
              > sztuka)otoczenie.
              > NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
              > prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
              > ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
              > przyrodzie.

              Renke odwalilo ci czy co, rozumiem ze ty nie masz toksycznych rodzicow i tak
              jestes zachwycona swoimi zlotymi myslami ze je powielasz w nieskonczonosc, a
              moze nie kocha cie Twoj komp.Chcesz moze o tym porozmawiac Sorry Nobody`s
              perfect.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:02
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:02
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:02
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:02
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:03
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:03
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:03
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:03
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:03
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:03
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:05
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:08
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
          • Gość: Renka nieskonczone proby IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 19:13
            Czlowiek ma swoj kod genetyczny,a wraz z nim pewne predyspozycje do bycia
            takim, a nie innym. Od jego umiejetnego odczytania zalezy sukces czlowieka.
            Czlowiek sam go odczytuje, a w dziecinstwie pomagaja mu rodzice, babcie,
            koledzy , kolezanki i nawet sprzedawczyni w sklepie oraz lekarz i nauczyciel.
            Nie wspomne o ksiedzu. Slowem jego najblizsze i dalsze(bo ksiazki,media i
            sztuka)otoczenie.
            NOBODY is PERFECT.Wszyscy popelniamy bledy i mamy do tego prawo.I nie mamy
            prawa zrzucac winy za swoje niedolestwo na innych.Przynajmniej nalezy najpierw
            ZACZAC od SIEBIE i jest to, mysle, proces NIESKONCZONY, jak wszystko w
            przyrodzie.
    • emert Re: Toksyczni rodzice 21.02.02, 09:01
      meme napisał(a):

      > Jak sadzicie czy naprawde wplyw rodzicow na nasz rozwoj, na nasze postrzeganie
      >
      > swiata jest tak duzy? Jakie sa wasze traumy z dziecinstwa? Czy jestescie ich
      > swiadomi? Moj psychoterapeuta wszystkie przyczyny moich obecnych klopotow widzi
      >
      > w moim dziecinstwie. Czy tak faktycznie jest?
      > A ja myslalam ze mialam normalny dom...:(((

      Nie słuchaj terapeuty jak Pana Boga. W życiu pewnie nie widział Twoich rodziców a
      już ich ocenia. Ciekawe ile ma lat i jakie doświadczenia. Czy stworzył jakąś
      szczęśliwą rodzinę i udało mu się wychować dzieci. Czwego dokonał, że odważa się
      deprecjonować twoich rodziców po krótkiej rozmowie z tobą i nie widząc ich na
      oczy.Pewnie wyczytał z jakieś oryginalnej książki, że wszystkiemu inni są rodzice
      i miał już tą diagnozę zanim mu cokolwiek powiedziałaś. Na studiach miałem
      zajęcia z panią psycholog, która miała duże problemy z sobą. Kiedyś znałem też
      lekarza, który z jaką gość nie przychodził sprawą zawsze dignozował, że na pewno
      masz zwyrodnienie kręgosłupa.
    • czarodziejka podobno nie ma ... 19.03.02, 01:04
      podobno nie ma i nigdy nie bedzie idealnych rodzicow ;o(
      zawsze przesadza
      albo nie opiekuja sie dzieckiem, albo sa nadopiekunczy
      albo nie rozmawiaja z dzieckiem, albo gadaja za duzo
      albo sluchaja dziecka, albo ...
      itepe itede

      bo wszystko zalezy od tego jakie to dziecko jest
      wychowujac jedno dziecko sa jacys (tez sie potem okaze, ze "za" jacys), a
      wychowujac drugie nie chcac popelnic tych samych bledow, popelniaja nowe ....

      wiesz, co mi kiedys powiedziala moja mama, gdy jako nastolatka zarzucalam jej,
      ze jest "za" jakas?
      otoz powiedziala: ja sie cale zycie ucze byc matka ....
      zrozumialam

      pozdrawiam ;o)
    • Gość: zawilec Re: Toksyczni rodzice DO MEME IP: *.uni.lodz.pl 19.03.02, 11:03
      Nie polegaj tak bardzo na swom terapeucie--------------UWIERZ W SIEBIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! on tylko trzepie kase na
      twoim nieszczęściu i tyle.....................
    • Gość: rick nie słuchaj amatorów meme IP: 192.39.188.* 19.03.02, 14:47
      wszyscy już przyzwyczaili się do tego, że rzeczy się psują, a ich poprawne
      funkcjonowanie wymaga specjalistycznego serwisowania. posiadacze samochodów
      regularnie prowadzają swoje pojazdy do przeglądów, żeby im te cacuszka jak
      najlepiej działały.
      umysł człowieka jest równie skomplikowany, żeby przy jego 'obsłudze' zasięgać
      porady specjalisty. psychoterapeuci są takimi specjalistami. jeśli w niego nie
      wierzysz i zadajesz publiczne pytanie weryfikujące jego kwalifikacje, to
      zostaniesz po tej dyskusji z poradami typu 'uwierz w siebie'. cenne lecz bez
      dodatkowej instrukcji niewykonalne.
      co to znaczy, że rodzice są winni ? są przyczyną pewnych efektów w psychice
      dziecka. w dużym stopniu przyczyną nieświadomą. wychowują, jak umieją. nie
      bronię ich ani nie tłumaczę. po prostu opisuję proces.
      moi rodzice nie byli toksyczni, ale wiele szkód w mojej psychice wyrządzili. po
      wielu latach udało mi się to zrozumieć i nie tyle wybaczyć, bo tu znów
      wróciłbym do sprawy winy, ale zaakceptować swoją przeszłość, ich i co
      najważniejsze siebie teraz i tu.
      i pomógł mi w tym terapeuta. melodramatycznie ujmując uratował mi życie. mówiąc
      wprost - pozwolił mi zmienić moje życie i stać się wolnym człowiekiem
      nie stało się to szybko, to wymaga czasu i pracy. tego - z całym szacunkiem -
      forumowicze Ci nie zapewnią

      pozdrawiam
      rick
      • Gość: dodo po stronie ricka IP: 209.226.65.* 19.03.02, 15:04
        wielokrotnie kwestionujemy prawo terapeuty do oceniania nas czy naszych
        bliskich twierdzac, ze skoro widzi nas tylko przez godzine raz w tygodniu to co
        on(a) tam wie. ale nie kwestionujemy umiejetnosci dentysty czy ginekologa w
        takich samych okolicznosciach a komplikacja problemow moze byc podobna lub
        nawet wieksza.
        mnie i mojej rodzinie kilku roznych specjalistow "od dusz" pomoglo choc
        poczatkowo mialam podobny stosunek do nich jak wielu z was - co oni moga
        wiedziec?
        dowiedzialam sie wiele o sobie samej, o moich zaszlosciach z rodzicami, o moich
        dzieciach i moim mezu. nie wszystko przyjelam jak prawde objawiona ale diagnoza
        stosunkow z moja matka pomogla mi bardzo w poszukiwaniu mojej wlasnej formy
        macierzynstwa.
        i tu chyba jest ten pies pogrzebany - kazdy z nas, jako rodzic, jest lekko
        toksyczny ale to powinno byc wyzwaniem a nie uspokojeniem. a toksycznosc
        naszych wlasnych rodzicow nie moze byc rozgrzeszeniem naszych wlasnych bledow
        tylko lekcja pt. "co zmienic natychmiast". tego sie nie da zrobic samemu,
        potrzebny jest przewodnik.
    • Gość: Alla Wybaczyc rodzicom. IP: *.a2000.nl 19.03.02, 15:25
      Toksyczni rodzice nabawili sie tej "toksycznosci" od swoich rodzicow, a ci znow
      od swoich itd itd. A my nabawilismy sie od nich. Najwazniejsze to nie miec o to
      do wlasnych rodzicow pretensji, wybaczyc, bo zrobili co mogli w danej chwili, a
      ze nie mogli za wiele i nie rozumieli za wiele, to coz. Zycie w poczuciu
      doznanych krzywd to pieklo, a wybaczenie to nie jest uklon w strone rodzicow,
      jakas laska na ktora nie zasluzyli, ale zrobienie dobrze przede wszystkim
      sobie.
      Zgadzam sie, ze klopoty w normalnym zyciu tu i teraz biora sie z dawnych
      nierozwiazanych problemow z dziecinstwa, z jakichs negatywnych traumatycznych
      doswiadczen. Trzeba je przepracowac z pomoca dobrego terapeuty. Jasne ze to tez
      wina rodzicow, ze takie doswiadczenia mialy miejsce. I przez to trzeba przejsc
      i im wybaczyc, bo inaczej sie nie uwolnimy od tego balastu doznanej krzywdy.
      • Gość: rick Re: Wybaczyc rodzicom. IP: 192.39.188.* 19.03.02, 17:50
        Gość portalu: Alla napisał(a):

        > Toksyczni rodzice nabawili sie tej "toksycznosci" od swoich rodzicow, a ci znow
        >
        > od swoich itd itd. A my nabawilismy sie od nich. Najwazniejsze to nie miec o to
        >
        > do wlasnych rodzicow pretensji, wybaczyc, bo zrobili co mogli w danej chwili, a
        >
        > ze nie mogli za wiele i nie rozumieli za wiele, to coz.

        i jeśli czegoś ze sobą nie zrobimy, to nasze dzieci 'nabawią' się tego od nas.
        bez wysiłku i tylko konstantacją własnego dzieciństwa niczego nie osiągniemy.
        niestety

        rick
    • malek1 Wplyw to duzy 19.03.02, 20:19
      Mysle, ze wplyw rodzicow (rodziny jest b. duzy). Ale nie znaczy to, ze rodzice
      sa tu wylacznie winni. Ktos kiedys powiedzial: nikt z nas nie byl na tyle
      kochany, na ile tego potrzebowal i pragnal. Mysle, ze tu jest sedno.
      Trzeba umiec te traumy przejsc (jak choroby dzicienstwa) i brac
      odpowiedzialnosc za swoje zycie. Ale to jest zwyczajnie bardzo bolesne i
      szalenie trudne. Ale innego wyjscia nie ma.
      Powodzonka - Ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka