Dodaj do ulubionych

Złota gałąź.

13.05.10, 14:10
Właściwie wątek powyższy mógłbym nazwać inaczej, tzn. Mity i
tradycje i kultury. Jednak nazwałem go w ten sposób, ponieważ jest
taka pozycja książkowa, która nosi taki tytuł. Autorem jej był
Brytyjczyk sir James George Frazer. Z pozycji naturalisty w XIX-
wiecznym co prawda znaczeniu opisuje, czym jest tabu magiczne u
ludów pierwotnych. Polecam rozdziały MAGIA I RELIGIA, CZYNNOŚCI
TABU, OSOBY TABU, PRZEDMIOTY TABU oraz SŁOWA TABU. To bardzo dobra
lektura dla każdego, komu wydaje się, że pogląd określający kulturę
polską mianem prymitywnej jest skrajny, bezpodstawny i odosobniony.
Wszelako w wątku tym chciałem poruszyć temat źródeł kultury. Jest
wiele mitów, określających początek świata, a ich interpretacja w
znaczący sposób kształtowała sposób myślenia ludzi na przestrzeni
stuleci.
Obserwuj wątek
    • avgust Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacja. 13.05.10, 14:31
      Chcemy czy nie, naszą jaźń w ogromnej mierze określają mity
      biblijne, zwłaszcza zaś to, w jaki sposób je interpretujemy.
      Chciałbym zatem wskazać na mit o stworzeniu, jako na opowieść w
      zdecydowany sposób kształtującą nasze myślenie. Pierwotna
      interpretacja mitu uzależniona więc była od ekonomicznej i
      religijnej pozycji mężczyzny, tworzącego w imię Boga idealny ład.
      Czarno-biały ład moralny zawierający się w dziesięciorgu
      przykazaniach w istocie pogrążyć miał naród żydowski w stanie
      wielkiego prymitywnego lęku przed Bogiem Jahwe. Prymitywizm ten
      początkowo wyrażał się w pojęciu imienia Bożego Jahwe w kategoriach
      TABU, potem zaowocował ukrzyżowaniem Jezusa z Nazaretu i
      prześladowaniem chrześcijan, z których zrobili żydzi swoistych
      kozłów ofiarnych. Tymczasem tradycja Kościoła od soboru w
      Jerozolimie począwszy coraz bardziej uwalniała chrześcijan od TABU
      idealnego ładu moralnego. Pierwszym krokiem na tej drodze było
      anulowanie nakazu obrzezywania się poganochrześcijan, następnie
      poprzez afirmację kobiecości w kulcie Maryi dziewicy i przeniesienie
      świętości żydowskiego sabatu (soboty) na niedzielę. W ukształtowanej
      na przestrzeni wieków nauce o Piekle można odnieść wrażenie, że Bóg
      współpracuje z szatanem w sensie samej organizacji Piekła. Podobnie
      zresztą jak w biblijnej Księdze Hioba. Ale o tym w następnym
      wpisie.
      • avgust Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 13.05.10, 14:47
        W Księdze Hioba bohater zapytuje żonę, czy ma przyjmować od Boga
        tylko Dobro, a nie Zło. W istocie wyznacza całkiem nowe spojrzenie
        na stosunek Boga do szatana, choć nie oznacza to, że Bóg z tym
        szatanem współpracuje. Bóg po prostu z nim dyskutuje, pozwala mu na
        to, by spróbował dowieść swoich racji zsyłając na Hioba trudne
        doświadczenia. Podobnie rzecz się ma w micie opowiadającym o
        stworzeniu świata. Wąż kusi Ewę do złego, a Ewa kusi Adama.
        Ultrabiblijna interpretacja tego mitu każe człowiekowi, tu
        mężczyźnie, panować nad światem, pracować w pocie czoła na roli i
        unikać złych myśli i pokus podsuwanych mu przez węża i kobietę. W
        rzeczywistości jednak to Bóg miał umieścić w Edenie drzewo Poznania,
        a także węża. Dopiero po zjedzeniu owoców z zakazanego drzewa Bóg
        miał wypowiedzieć słowa motywujące człowieka do pracy, działania i
        panowania nad przyrodą. Wąż w pewnym sensie wykonuje wolę samego
        Stwórcy, a miłość Adama do Ewy wychodzi poza wymiar idealny, przez
        co staje się mieegoistyczna. Dlatego Bóg jest stwórcą nie tylko tego
        co dobre, ale i tego co złe, aby to, co dobre, stało się jeszcze
        lepsze. Taką interpretację mitu wprowadza tradycyjne chrześcijaństwo.
        • o_witch Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 19.05.10, 22:11
          Dlatego Bóg jest stwórcą nie tylko tego
          co dobre, ale i tego co złe, aby to, co dobre, stało się jeszcze
          lepsze. Taką interpretację mitu wprowadza tradycyjne chrześcijaństwo

          ...
          Czyli jezeli cos bedzie bardzo zle, to cos mega dobrego z tego
          wyrosnie?

          Tej teorii nie kupuje, August.:-) Zbyt prosta.
          • avgust Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 20.05.10, 11:24
            Chodzi mi o samego Adama, którego świat jest prosty, logiczny i
            dobry. Ale Adam jest sam. Tęskni za swoją bratnią duszą. Bóg z żebra
            stwarza Adamowi żonę. Ale ta żona słucha węża i zrywa zakazany owoc.
            Co powinien zrobić Adam? W imię znanego mu dobra powinien powiedzieć
            do Ewy: SPADAJ!!!. Dlaczego tego nie robi? Daje się oszukać? Nie.
            Adam jest świadomy tego że popełnia zło. Dlaczego je popełnia, skoro
            wie, że odłączy go ono od Boga? Ponieważ Bóg dał mu kochające serce,
            które dla Ewy gotowe jest nawet zejść do Piekieł. Takie same serce
            ma Chrystus, kiedy bierze na siebie grzechy ludzkości. Faktycznie
            Chrystus nazwany jest przez chrześcijan drugim Adamem, zstępuje do
            Piekieł i ratuje dusze, które już w Piekle się znajdowały, skazane
            zapewne na wieczne męki. W miłości takiej zawiera się opisany przez
            Rocco'a Buttiglionego fenomen zakochania.
            • hatroha FAZER 20.05.10, 19:17
              On sam jest tą złotą gałęzią...
              Wspiął się na nią a potem spadł, do dzisiaj chce sie na nia wspiąć.
              Tyle że antropologia, religioznawstwo wyklucza budowanie intelektu duchowego.
              Zakręcił się, podobnie jak Ty AV! Nie tędy droga.
              • avgust Re: FAZER 21.05.10, 13:49
                hatroha napisał:

                > On sam jest tą złotą gałęzią...
                > Wspiął się na nią a potem spadł, do dzisiaj chce sie na nia wspiąć.
                > Tyle że antropologia, religioznawstwo wyklucza budowanie intelektu
                duchowego.
                > Zakręcił się, podobnie jak Ty AV! Nie tędy droga.

                Nie będę _i udowadniał tego, jak bordzo jesteś obrzydły, tępy, i jak
                bardzo zasługujesz na to, aby cię traktowano jak wszę.
                • hatroha Re: FAZER 21.05.10, 15:50
                  Tabletki przestały działać?
                  • avgust Re: FAZER 26.05.10, 15:16
                    To a propos tego, iż chciałeś, abym ci coś udowodnił. Bez odbioru.
            • o_witch Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 20.05.10, 23:07
              Samej interpretacji tej biblinej historii jest mnostwo. W jednej z
              takich byla jeszcze Lillit, poprzedniczka Ewy.:=)

              Dosc meskie podejscie do sprawy milosci, Adam czyli symbol faceta
              kocha bezgranicznie, podczas gdy Ewa lypie oczami na boki i kusi
              do...zmian. Zdaje sie tez o ile mnie pamiec nie myli to w Edenie
              bylo pelne zadowolenie z istnienia, wszak Bog dal czlowiekowi
              wszelkie wygody lacznie z czyms czego pragnie kazdy z nas -
              niesmiertelnoscia. To wszystko zaprzepaszczono i zrujnowano nie
              sluchajac nakazu Boga.
              Wiec czymze bylo owo jablko zwane 'wiedza',ze czlowiek byl gotow
              zerwac taki dobry pakt z Bogiem?
              • avgust Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 21.05.10, 13:46
                No, nie mówimy o inerpretacji z kabały żydowskiej.
                • o_witch Dokladniej... 21.05.10, 15:09
                  avgust napisał:

                  > No, nie mówimy o inerpretacji z kabały żydowskiej.


                  To interpretacja z Mezopotamii, z pism klinowych, gdzie jak wiesz sa
                  zrodlami najstraszych przekazow i legend. O Lilit masz tylko troche
                  w Starym Testamencie.
                  W Gilgamesh Epos, jest zupelnie inna historia na temat Lilith i
                  pierwszych ludzi.

                  Mi sie wydaje,ze pierwotne przekazy sa bardziej prawdziwe, a to co
                  pozniej to juz...propaganda:=)
                  • avgust Re: Dokladniej... 21.05.10, 15:38
                    Być może masz rację. Faktem jest, że tradycja mezopotamska używa
                    nieraz podobnych pojęć, co biblijna, zwłaszcza jeśli chodzi o opis
                    stworzenia pod postacią dynamicznego procesu. Z czysto subiektywnych
                    powodów wolę jednak interpretować tradycję chrześcijańską w
                    kontekście mitów czy opowieści stricte biblijnych. Pójście dalej w
                    pogaństwo postrzegam raczej w kategoriach zmiany ogólnego
                    paradygmatu całego światopoglądu.
      • krytykantka07 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 29.07.10, 23:26
        avgust napisał:

        > Chcemy czy nie, naszą jaźń w ogromnej mierze określają mity
        > biblijne, zwłaszcza zaś to, w jaki sposób je interpretujemy.

        Pełna zgoda.
        Co więcej...
        Do tej pory nie powstała żadna książka, która nie byłaby oparta na mitach
        żydowskich czyli starotestamentowym rozumieniu dobra i zła, oraz nagrody za
        dobro, a kary za zło.
        W XXI wieku ludzie tego nadal nie rozumieją.
        Tak wielkiego spustoszenia w umysłach ludzi dokonał judaizm i jego pochodne
        czyli chrześcijaństwo i islam...

        > Chciałbym zatem wskazać na mit o stworzeniu, jako na opowieść w
        > zdecydowany sposób kształtującą nasze myślenie. Pierwotna
        > interpretacja mitu uzależniona więc była od ekonomicznej i
        > religijnej pozycji mężczyzny, tworzącego w imię Boga idealny ład.

        Facet nigdy nie stworzy idealnego ładu, bo w tym przeszkadza mu przekonanie o
        własnej doskonałości, które czerpie z mitów żydowskich.
        Dlatego Jezus myślał jak kobieta.
        Dopiero Jezus mógłby stworzyć idealny ład i faceci, którzy by Go naśladowali.
        Jak wiemy do tego nie doszło, bo faryzeusz, dla którego brednie
        starotestamentowe były głosem boga zniszczył religię Jezusa i szansę ludzkości
        na idealny ład stworzony przez udoskonalonych facetów...

        > Czarno-biały ład moralny zawierający się w dziesięciorgu
        > przykazaniach w istocie pogrążyć miał naród żydowski w stanie
        > wielkiego prymitywnego lęku przed Bogiem Jahwe.

        Dziesięć przykazań wymyślonych przez Mojżesza nie było w stanie niczego zmienić,
        bo on już dopuszczał grzechy czynem.
        Wystarczyły dwa przykazania: " nie pożądaj " i " nie mów ".
        Chociaż jak się tak zastanowić... tylko to pierwsze...

        > Prymitywizm ten > początkowo wyrażał się w pojęciu imienia Bożego Jahwe w
        kategoriach > TABU, potem zaowocował ukrzyżowaniem Jezusa z Nazaretu i >
        prześladowaniem chrześcijan, z których zrobili żydzi swoistych > kozłów ofiarnych.

        Nieprawda.
        Żydzi prześladowali już tylko wyznawców religii faryzeusza z Tarsu, bo wyznawców
        religii Jezusa już nie było.
        Dali się faryzeuszowi oszukać.
        A prześladowali bo walczyli z nimi o władzę i sam faryzeusz zapłacił cenę władzy.
        Nie ma powodu, aby doszukiwać się w tym czegoś szlachetnego zarówno po jednej
        jak i po drugiej stronie.

        > Tymczasem tradycja Kościoła od soboru w > Jerozolimie począwszy coraz bardziej
        uwalniała chrześcijan od TABU > idealnego ładu moralnego.

        Dodajmy ładu, którego nigdy nie było.

        >Pierwszym krokiem na tej drodze było > anulowanie nakazu obrzezywania się
        poganochrześcijan,

        No bo inaczej niewielu byłoby wyznawców nowej religii i faryzeusz z Tarsu i jego
        następcy władzy by nie dostali.
        A tak wymagania zmniejszono i zaraz więcej chętnych było.
        Tu chodziło tylko o ilość nowych wyznawców, a nie o ich jakość.

        > i następnie > poprzez afirmację kobiecości w kulcie Maryi dziewicy

        A to to już potrzeba dostosowania się do tego, co ludzie wiedzieli o roli kobiet
        w rodzinie i co do nich przemawiało.
        Kobiety zawsze manipulowały facetami i dlatego katolicy proszą Maryję, aby
        manipulowała bogiem.

        > i przeniesienie > świętości żydowskiego sabatu (soboty) na niedzielę.

        A to już z powodu zmartwychwstania, którego nikt nie oglądał.
        Podano tylko do wierzenia, bo Jezus po śmierci nikomu się nie ukazał.
        Ale pomysł chwycił.

        > W ukształtowanej > na przestrzeni wieków nauce o Piekle można odnieść
        wrażenie, że Bóg > współpracuje z szatanem w sensie samej organizacji Piekła.

        No coś Ty ;).
        Ten co kusił Jezusa czyli sam Lucyfer kusił Go tak samo jak starotestamentowy
        bóg swoich wyznawców.
        Wniosek: JHWH to Lucyfer.
        A ponieważ JHWH to wymyślony bóg to znaczy, że Lycyfer i inne diabły też.
        Czyli piekła nie ma.

        > Podobnie > zresztą jak w biblijnej Księdze Hioba. Ale o tym w następnym > wpisie.

        Hiob to postać mitologiczna i nie ma żadnego znaczenia, aby zrozumieć naukę
        Jezusa, która wprowadzała ład moralny...
        Ale pozwala zrozumieć mentalność Polaków ;).
        • s.p.7 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 02:02
          ile lat trzeba żyć w samotności by tak zaczęło walić na baniak?
          • klosowski333 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 02:50
            Nie wiadomo czy ona zyje w samotnosci, ale rzeczywiscie rzucilo jej sie na
            dekiel. Nie ulega watpliwosci, ze ma nierowno pod sufitem i ze ma jakies dziwnie
            elementarne problemy z rozumowaniem logicznym.
            • krytykantka07 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 09:21
              klosowski333 napisał:

              > Nie wiadomo czy ona zyje w samotnosci, ale rzeczywiscie rzucilo jej sie na >
              dekiel. Nie ulega watpliwosci, ze ma nierowno pod sufitem i ze ma jakies dziwni>
              e > elementarne problemy z rozumowaniem logicznym.

              Bawią mnie takie wpisy facetów uważających się za mądrych i myślących logicznie.
              Poplotkujcie sobie jeszcze na mój temat.
              Nie przeszkadzam...

              ---
              uwielbiam ludzi, którzy ze mną walczą, bo gdy zaczynają walkę to już przegrali...
              • s.p.7 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 10:39
                skapromitowałas sie totalnie i masz czelonsc sie odzywac? jeszcze na moje wpisy?

                trudno ci spojrzec prawdzie w oczy wiec zaczynasz ja sobie tworzyc w
                subiektywncyh urojeniach

                kogo obchodzia zydowskie, judaistyczne, nowotestamentowe, starotestamentowe
                pierdoly, te pierdoly w niektore rejony swiata nigdy nei dotarły i lduzie radza
                sobie tam swietnie


                wychodzisz ze złych załozen ze jezus sprezentowal najwyższy czlowieka w kwesti
                osobowosci i ubierasz to jakies religijne szaty, po to aby urojenia twojego
                zycia mogly w ogole byc prezentowane publicznie i nei zostac totalnei wysmiane

                twoje zycie stal osie obsesja wlasnie z powodu samoytnosci
                do tego został dołączony schemat ludzi sfrustrowanych relacjami z placia
                przeciwną czyli odrzucenie i nazwyanie męzczyn facetami. widac ze robisz to celowo
                • krytykantka07 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 11:40
                  s.p.7 napisał:

                  > skapromitowałas sie totalnie i masz czelonsc sie odzywac? jeszcze na moje
                  wpisy > ?

                  Dlaczego miałabym na Twoje wpisy nie reagować?
                  Nie dodałam Cię do wrogów.
                  Czytam, zastanawiam się kto Cię tak skrzywdził i nie oceniam.
                  Co do mojej kompromitacji to istnieje ona tylko w Twojej głowie.
                  Już wyjaśniłam kiedyś, że nam nie po drodze, bo Ty mimo swojej mądrości ani nie
                  rozumiesz co ja piszę ani nie rozumiesz jaki mam cel.
                  Co gorsza nawet zrozumieć nie chcesz.
                  Walczysz z tym czego równocześnie bronisz i dlatego jesteś w matni.

                  > trudno ci spojrzec prawdzie w oczy wiec zaczynasz ja sobie tworzyc w >
                  subiektywncyh urojeniach

                  O jakiej prawdzie mówisz?
                  Już wypaczonej przez pojęcie dobra i zła?

                  > kogo obchodzia zydowskie, judaistyczne, nowotestamentowe, starotestamentowe >
                  pierdoly, te pierdoly w niektore rejony swiata nigdy nei dotarły i lduzie radza
                  > sobie tam swietnie

                  Mylisz się.
                  Radzą sobie świetnie tam, gdzie zrozumieli czym jest to czego Ty bronisz
                  jednocześnie z tym walcząc.
                  Oni przestali tego bronić...

                  > wychodzisz ze złych załozen ze jezus sprezentowal najwyższy czlowieka w
                  kwesti> osobowosci i ubierasz to jakies religijne szaty, po to aby urojenia
                  twojego > zycia mogly w ogole byc prezentowane publicznie i nei zostac totalnei
                  wysmiane

                  Ja piszę o prawdziwym Jezusie, a Tobie wydaje się, że On miał mentalność Żydów,
                  bo sam masz taką i to jest dla Ciebie zrozumiałe.

                  > twoje zycie stal osie obsesja wlasnie z powodu samoytnosci
                  > do tego został dołączony schemat ludzi sfrustrowanych relacjami z placia >
                  przeciwną czyli odrzucenie i nazwyanie męzczyn facetami. widac ze robisz to cel>
                  owo.

                  Czyżbyś wiedział o mnie więcej niż ja sama?
                  A co to za problem w dzisiejszych czasach znaleźć faceta?
                  Tylko, że ciała facetów niewiele są warte.
                  Ja poszukuję ich duszy ;).
                  Facetów można traktować jak przedmioty.
                  Mężczyzny z duszą nie...
                  • s.p.7 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 12:39
                    ani nie
                    > rozumiesz co ja piszę ani nie rozumiesz jaki mam cel.

                    ty jestes tak pokrętna w tym wszykim twoje metody tworza obraz jaki tworzą,
                    mowi o obrazie rzez jasna
                    nie wierze ze ty nie masz pelnej swiadomosci tego co robisz
                    ale musisz wiedziec ze ja naleze do ludzi któzy rozumieja rzeczywistosc bardzo
                    gleboko i przeswietlam kazdego w ulamku sekundy

                    ty mozesz sadzic ze schwoals sie za swoim parawanem slusznosci, i madrosci ale
                    ja widze wszystko bezposrednio

                    nie roznisz sie w tym zbytnio od innych ludzi

                    natomiast masz w sobie bład odniesienia który zaklada ze amsz racje i slusznosc
                    oraz to co mowisz jest doskonale oraz jest prawda najwyzsza a to bład.
                    Wiec tworzysz konstrukcje logiczne na zasadzie. bedzies spiewal to co ja jak
                    zobaczysz ze to jest prawdą, bo to prawda najwyzsza, a ja mowie ze to bzdura i
                    znam twoje wyorbazenia o rzeczywsitosci ai sadze ze eni są do konca prawdziwe.

                    Sama sobei dopowiadasz moje motywy i moj sposob dzialnia sądzac ze swiat zamyka
                    sie w polu twoich wyobrazeń o nim
                    Nei swiat jest znacznie znacznie szerzy
                    a dla ciebie istnieje tylko jezus i zywodskie bozki, jak by swiat poza tym eni
                    istnial.
                    To tak jak ktos ma wobrazenia o swiecie np widząc w nim to ze ktos ma w sobie
                    jakies duchy itp bo jego wiara plemienia tak mowi, i idzie w swiat i mowi i
                    ocenia wszystkich na wzor swojego cianego swiatopogladu

                    pochodzisz z cywilizacji jakiej pochodzisz, jak bys urodzila sie w chinach,
                    wyznalawal bys buddyzm to gledzila bys o zupelnie czym innym
                    a nie o zydowskch bozkach

                    Czyli amsz swoj swiatopoglad i imputujesz go na innych
                    ja z zydwostwm star oczy nowo testamentowym eni mam duzo wspolnego,
                    przynam sie moze do 20-30%


                    Jednoczesnie TY CELWO SWOJEGO DZIALANI NIE PODAJESZ I DOBRZE O TYM WIESZ, Jestes
                    ich pewna ale celow oje ukrywasz w celach manipulacji, badz szczera w tym co robisz

                    > O jakiej prawdzie mówisz?
                    > Już wypaczonej przez pojęcie dobra i zła?

                    a ile masz tych prawd?

                    > Mylisz się.
                    > Radzą sobie świetnie tam, gdzie zrozumieli czym jest to czego Ty bronisz
                    > jednocześnie z tym walcząc.
                    > Oni przestali tego bronić...

                    znowu robiz to samo masz jakeis swoje wyobrazenai o swiecie i robisz z nich
                    projekcje na rzeczywistosc.
                    Odnosnie mnie moich intencjji i innych ludzi.
                    nei dosc tego sądzis ze masz racje ale nawet jak byz wiedziala z kim masz do
                    czynienia to msuiala bys zmienic swoje wyobrazenia bo tak czy siak ja do nich
                    niepasuje.
                    eni wyznaje twojego jhwh a ni jezusa czy innych bozkow, tojest twoj wrzechsiwat
                    i jego wyobrazenia o nim bo ty w nim np zalozyszsobie cos co nei jest prawda np
                    ze to co powiedzial jeezus to jest najwyrzsza prawda a nie ma innej, albo ze
                    kazdy kto eni wyznaje jezusja jest JHWH, przeciez to bzdury są

                    > Ja piszę o prawdziwym Jezusie, a Tobie wydaje się, że On miał mentalność Żydów,
                    > bo sam masz taką i to jest dla Ciebie zrozumiałe.

                    ja z zydostwem nei ma mnic wspolnego pochozde z innego kregu cywilizacyjnego
                    wiec nie moge myslec jak zydostwo
                    piszesz o swoim "jezusie" ktory jest inny, mimo ze opisujac go opierasz na tym
                    samym co pisza inni wyznawcy jezusowi, rozni sie to tylko interpretacja
                    ktos uznaje ze jego interpretacja jest sluszna a pozostali wyznawcy jezusowi
                    wyznaja falszywego jezusa.
                    Tak jest u Jehgowców, katolikow, protestanow itp i takze u ciebie, czyli twoj
                    jeezus jest prawdziwy a ihc interpretacje bledne, kazdy mowi to samo,

                    Po prostu jezus nie meisci sie jzu we wspolczesnym swiecie i swiat czeka na
                    mesjasza, bo za dlugo to jzu trwalo, luzei beda mnozyc i interpretowac a i tak
                    nic z tego nei bedie czy z twoimi imterpretacjami czy bez nich

                    > Czyżbyś wiedział o mnie więcej niż ja sama?
                    > A co to za problem w dzisiejszych czasach znaleźć faceta?
                    > Tylko, że ciała facetów niewiele są warte.
                    > Ja poszukuję ich duszy ;).
                    > Facetów można traktować jak przedmioty.
                    > Mężczyzny z duszą nie...


                    jestem ostania osoba ktora mogla by byc nie uznana za mezczyznę
                    ale tak czy tak, czy piszesz ofacetach czy czymkolwiek zaden czlowiek nie moze
                    wg mnei byc traktowany ja przedmiot.
                    Tym bardziej ze robisz tego rodzaju polaczenia ze dusze ma tylko ten co ma twoaj
                    wiarę, a skoro tylko ty wierzysz w to co mowiesz to wzyscy pozostali duszy nie
                    maja a skoro tak jest to ty tylko ejstes czlowiekiem a wszyscy pozostali sa
                    przedmiotami

                    i tez mnei za ten przedmiot wzięłąs bo potraktowałas mnei jak przedmiot
                    i potem nie mialas nawet odawagi by spojrzec mi w twarz i przynac sie do tego

                    • krytykantka07 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 14:56
                      Pozwolę sobie pominąć ten długi wywód, natomiast mam pytanie odnośnie ostatniego
                      zdania.

                      " i tez mnei za ten przedmiot wzięłąs bo potraktowałas mnei jak przedmiot > i
                      potem nie mialas nawet odawagi by spojrzec mi w twarz i przynac sie do tego "

                      Na pewno coś takiego zrobiłam?
                      Chyba przypisujesz mi swoje cechy.
                      Pisałam wyjaśniając wszystko na bieżąco.

                      Co niby znaczy ostatnie zdanie?
                      Czego nie zrobiłam albo co zrobiłam?
                      I w jaki sposób zrobiłam coś czego nie zrobiłam?
                      • s.p.7 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 31.07.10, 00:50

                        > Pozwolę sobie pominąć ten długi wywód,

                        buhaha, pomijasz 98% mojej wypowiedzi i oeczekuejsz ze bede odpowiadal na twoje
                        pytania
                        lol, powagi kobieto rozbawiasz mnie
                        • krytykantka07 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 31.07.10, 08:23
                          s.p.7 napisał:

                          > pomijasz 98% mojej wypowiedzi i oeczekuejsz ze bede odpowiadal na twoje > pytania

                          Dokładnie tak.
                          Dopóki nie odpowiesz na moje pytania - ja nie jestem w stanie odpowiedzieć na
                          Twój wywód.
                          • s.p.7 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 31.07.10, 20:17
                            masz na privie
                            • krytykantka07 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 31.07.10, 23:58
                              s.p.7 napisał:

                              > masz na privie

                              Ty też.
                  • klosowski333 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 14:24
                    Krytykantko, musisz sie pogodzic z tym, ze jestes postrzegana jako swoisty
                    oszolom o oszolomskich pogladach, ktorych w zasadzie nikt zdrowy na umysle nie
                    wyznaje. SP ma racje, gdy mowi, ze uciekasz w urojenia i obsesje. Kiedys
                    myslalem, ze masz tylko poglady skrajne, marginalne, ale ja mysle, ze Ty i te
                    granice przekroczylas. Z powodu zaburzen nie jestes juz w stanie dostrzec
                    zadnych granic, nie widzisz tez, ze pogubilas sie w swoich rozwazaniach tak pod
                    wzgledem merytorycznym (z braku dostatecznej wiedzy), jak i pod wzgledem
                    logicznym (dziwna ulomnosc w kojarzeniu faktow). Na bazie zlych zalozen zawsze
                    generuja sie zle wnioski, tak to po prostu wyglada.
                    Nie bede sie wdawal w istote Twoich rozwazan o Jezusie, bo przeciez na pierwszy
                    rzut oka widac, ze to pozbawiony sensu belkot. Moge Ci tylko zwrocic uwage na
                    prosty fakt, ze jestes w swoich pogladach osamotniona. To powinno dac Ci do
                    myslenia. Jezeli az tak bardzo odbiegasz od normy, a jednoczesnie geniuszem
                    intelektualnym nie jestes, to powinnas zadac sobie pytanie czy przypadkiem to TY
                    troche nie zbladzilas. Nikt nie musi Tobie nieczego udowadniac i to jest kolejna
                    prawda, ktora powinnas przyjac do wiadomosci. Po drugie to strata czasu zajmowac
                    sie teoriami oszolomow, ludzi z roznych wzgledow zaburzonych,
                    nieprzystosowanych, kreujacych wokol siebie swoj iluzoryczny, maly, jednoosobowy
                    swiat. Mozna sprobowac Ci pomoc, ale nikt sie w Twoim swiecie nie znajdzie,
                    mozna co najwyzej sprobowac Cie z tej pulapki wydobyc.

                    Sama wiesz, Krytykantko, uzytkowniczko forow na portalu GW, ze postrzegana
                    jestes jako osoba nie do konca normalna (chodzi mi o te Twoje poglady nt Jezusa
                    itp). Nie oczekuj od ludzi, ze Twoje bezsensowne teorie beda traktowali powaznie
                    a im czesciej bedzie je formulowac publicznie, tym czesciej i Ty sama nie
                    bedziesz przez innych uzytkownikow traktowana powaznie.
                    • krytykantka07 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 14:51
                      Dziękuję za wyczerpującą analizę mojej skromnej osoby, ale pozwoli pan, że nie
                      odwdzięczę się tym samym.
                      Pozostanę przy moich poglądach, bo one dają wyjaśnienie jak przestać bronić tego
                      z czym się walczy.
                      Pan tego nie rozumie, o czym świadczy wątek o Kaczyńskim.
                      Tacy ludzie jak Kaczyński mogą funkcjonować dzięki takim ludziom jak pan...
                      Co do tego, że ludzie nie rozumieją moich poglądów...
                      Cieszę się, bo Jezusa też nie rozumieli.
                      On był sam.
                      Gdyby ludzie udawali, że rozumieją o czym ja piszę,to nie byłabym zachwycona, bo
                      dzięki temu, że kilku cwaniaków zaczęło udawać iż rozumie naukę Jezusa - świat
                      został doprowadzony do katastrofy.
                      A gdyby nie udawali tylko rozumieli - to m.in. pan nie miałby problemów o
                      których pan pisze na forum...
                      Pańskie problemy biorą się z przekonania, że Jezus był synem JHWH i do tego
                      czynił cuda.
                      W to wierzą wszyscy i dlatego jest tyle zła na świecie...
                      • klosowski333 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 15:13
                        Krytykantko, kazdym takim wpisem wkladasz do reki argumenty swoim krytykantom ;)
                        Nie bede tego wykorzystywal, bo nt Jezusa nie chce mi sie gadac. Powiem tylko,
                        ze ja jestem agnostykiem i jest to moja prywatna spprawa czy wierze w Boga czy
                        nie wierze. Nie mam watpliwosci, ze Twoje wywody sa szalenie niespojne, a co do
                        Twojego zdrowia psychicznego to sa to tylko moje przypuszczenia. Brzmisz jak
                        osoba niezbyt normalna, ale byc moze rzeczywiscie masz takie skrajne poglady i
                        uwazasz, ze kiedy nikt Ciebie nie rozumie, to wszystko jest ok.
                        SP chyba jednak mial racje, gdy powiedzial, ze jestes osoba samotna. W takich
                        okolicznosciach trudno zeby moglo byc inaczej. Mysle, ze samotnosc Ci jednak
                        troche doskwiera i mimo wszystko jakiegos zrozumienia u ludzi poszukujesz, skoro
                        udzielasz sie na forach i probujesz ludzi przekonywac do tych swoich osobliwych
                        teorii. Kontakt z ludzmi jest Ci wiec potrzebny, szkoda tylko, ze wciaz nie
                        potrafisz znalezc z nimi wspolnego jezyka. Pozostawiam do przemyslenia.






                        • krytykantka07 Re: Biblijny mit o stworzeniu i jego interpretacj 30.07.10, 15:29
                          Czasami dobrze jest wiedzieć co się pisze.
                          Gdyby dokuczała mi samotność to udzielałabym się na forach randkowych.
                          A ja udzielam się najczęściej na Religii.
                          Wcześniej udzielałam się na Procesie rekrutacyjnym jeśli chodzi o fora gazetowe.
                          Czasami nadal na Społeczeństwie.
                          Oczywiście na każdym forum na jakim się udzielam rozmówcy nie zgadzają się ze mną.
                          Jest to dla mnie powód do zabawy, bo ja i tak nie traktuję ich poważnie.
                          Ale z ich argumentami walczę sobie używając ich argumentów.
                          I tak np. na jednym forum pozagazetowym był regulamin, który pozwalał na
                          usunięcie niewygodnych forumowiczów przez głosowanie.
                          Wystarczyło 20 głosów, aby się kogoś pozbyć.
                          Gdy zapytałam czy wystarczy 20 loginów jednego człowieka aby pozbyć się admina i
                          moderatorów to użytkownicy wpadli w furię, bo o takiej furtce nie pomyśleli...
    • avgust Re: Złota gałąź. 19.05.10, 15:26
      Zapraszam do lektury książki Złota gałąź. Możecie z niej wyczytać, w
      jaki sposób określony zostaje prymitywizm. Dopiero wtedy możemy
      rozmawiać na temat tego, czy ocena kultury polskiej jest poglądem
      skrajnym, czy też nie.
      • klosowski333 Re: Złota gałąź. 20.05.10, 19:23
        A bez przeczytania tej ksiazki nie mozna o tym rozmawiac?
        • avgust Re: Złota gałąź. 26.05.10, 15:19
          Można, jednak utrzymujesz, że opinia o Polakach, o kulturze
          polskiej, jest skrajna. Autor niczego nie mówi o kulturze polskiej,
          za to wiele mówi na temat ludów prymitywnych, wskazując prymitywne
          elementy w ich kulturach. Są to te same elementy, które sprawiają,
          że kultura polska jest kulturą prymitywną.
      • egzostatyczka Re: Złota gałąź. 20.05.10, 21:41
        piszesz że sytuacja w raju pierwotnym wpływa na naszą jażń.a
        jeślibym Ci zinterpretowała swoją wersję to skomentujesz moją jażń?
        tak z ciekawości pytam:))
        • avgust Re: Złota gałąź. 21.05.10, 15:40
          egzostatyczka napisała:

          > piszesz że sytuacja w raju pierwotnym wpływa na naszą jażń.a
          > jeślibym Ci zinterpretowała swoją wersję to skomentujesz moją jażń?
          > tak z ciekawości pytam:))
          Myślę, że mógłbym się tego podjąć;=D
          • egzostatyczka Re: Złota gałąź. 22.05.10, 17:23
            ok.:))
            fajnie i mam pytanie bo ja nie jestem Katoliczką.i tu teraz jest tak-
            czy istnieje jakieś klasyczne ujęcie modelu w raju przyjęte dla
            danej religii względem którego będziesz się opierać czyli chodzi o
            własną interpretację czy własne wyobrażenia.bo moja religia może w
            tym klasycznym modelu nieco się różnić i może to rzutować na moją
            interpretację.
            a tak w ogóle to dzięki:))postaram się jak tylko będę mogła nie być
            uciążliwa żeby odciążć Ci robotę,raz jeszcze dzięki:))
            • avgust Re: Złota gałąź. 26.05.10, 15:13
              Z tego, co mi na ten temat wiadomo, raczej nie istnieje jakaś jedna
              interpretacja opowieści o raju utraconym w ramach denominacji
              religijnej. Ultrabiblijna interpretacja tej opowieści opiera się na
              kategoriach absolutystycznych. Mężczyzna jest tym dobrym, który
              posiadł wiedzę o tym, co dobre i złe. Mojżeszowe ujęcie etyki jest
              więc czarno-białe. Gdybyśmy bazowali zatem na postulacie
              protestantyzmu: Sola Scriptura (Tylko Pismo), musielibyśmy taką
              ultrabiblijną interpretację przyjąć za słuszną. Nowy Testament
              zasadniczo w niewielkim tylko stopniu modyfikuje starotestamentalną
              treść. Wszelako najbardziej modyfikuje ją Tradycja Kościoła
              Katolickiego. Pogląd, że tradycja ta wyrasta z Nowego Testamentu,
              jest jak najbardziej słusznym poglądem. Sobór w Jerozolimie uchyla
              nakaz obrzezki dla poganochrześcijan, co jest zasadniczo niezgodne z
              ideą sprzeciwu Boga wobec nieobrzezywania synów izraelskich.
              Późniejsze zmiany, jak zmiana nakazu święcenia soboty na niedzielę,
              czy przyzwolenie na kult Chrystusa za pomocą obrazów, zasadniczo w
              Biblii się nie znajdują, jednak dotyczą tego procesu, który
              zapoczątkował sobór w Jerozolimie. Dlatego Tradycja Kościoła ma
              swoje głębokie uzasadnienie w Piśmie Świętym. Przede wszystkim
              jednak zmiana dokonała się poprzez sposób rozumienia paradygmatu
              Bożego kultu. W starym zakonie paradygmatem tym było prawo, skądinąd
              dobre, lecz w chrześcijaństwie prawo ustępuje miejsca miłości, która
              każe i Adamowi, i Chrystusowi, zstąpić do Piekieł. Szczególnie widać
              to zjawisko w sposobie, w jaki w średniowieczu Kościół zaakceptował
              pogan, włączając nawet elementy pogańskie do rytuałów
              chrześcijańskich. Kościół w pewien sposób przypominał Adama, który z
              miłości do Ewy, w pewien sposób otwiera swe ręce i akceptuje ją taką
              jaką jest. W pewien sposób przypominał też Chrystusa, który bierze
              na siebie grzechy ludzkości i otwiera swe ramiona dla pogan. Sam
              Watykan jest zbudowany pod względem architektonicznym na planie
              otwartych rąk.
              • egzostatyczka Re: Złota gałąź. 26.05.10, 21:23
                Avgust,gdybyśmy mieli jedną naukę,jeden pogląd odnośnie sytuacji w
                raju,bylibyśmy zgodni w jakimś sensie religijnym.zgodni czyli Twoja
                i moja religia miałaby coś wspólnego.dlatego chodzi mi o zupelnie
                coś innego,chodzi mi czy określając jażń będziesz potrzebował
                jakiegoś wzorca psychologicznego.według mnie Ty chcesz określić moją
                jażń według teorii Junga.ja nie znam dobrze tej teorii i nie wiem
                czu Jung ma jakiś klasyczny pogląd na sytuację w raju.czyli sytuacja
                w raju względem psychologii analitycznej Junga a nie religii.
                bo moja religia różni się bardzo od pewnie Twojej wersji i moja
                interpretacja jest oparta na mojej religii.Adam nie jest człowiekiem
                dobrym który ma serce i otwiera go dla Ewy.Adam i Ewa utracili raj.w
                ogrodzie Eden zawiązała się kwestia sporna co do zwierzchnictwa Boga
                nad człowiekiem.przecież pierwsi ludzie wyrzekli się Boga,wiecznego
                życia,dobrych perspektyw.to przez nich Jezus musiał oddać za nas
                życie aby nas odkupić ponieważ oni wszystko zaprzepaścili.pierwsi
                ludzie wyrzekli się Boga i uwierzyli szatanowi,to on miał być od tej
                pory ich władcą.Adam poznał dobro i zło,tak Avgust,ale gdyby
                zostawili to drzewo poznania dobra i zła w spokoju i nawet się do
                niego nie zbliżali znaliby tylko dobro.Avgust,jest coś co nie za
                bardzo rozumiem z Twojej strony,nie rozumiem czy dobrze Cię
                rozumiem:)nie rozumiem czy Ty bronisz Adama?jeśli Bóg jest miłujący
                i nas kocha to Adam mu się sprzeciwił i wybrał człowieka.to jest
                interpretacja nabyta(bo ją rozpatrujemy względem psychologii)a teraz
                mogłabym podać Ci moją interpretację.tylko że jeśli Ty uważasz za
                słuszne że Adam jest miłujący i ten dobry to kim jest Bóg?tym który
                hamuje rozwój?a kim jest wąż?ten dobry?nie Avgust,to ja na to nie
                idę.Bóg jest zawsze miłujący i bardzo w porządku.Bóg ma przyjaciela
                na tym forum-to ja nim jestem:)bo ja poprostu cały czas Ciebie nie
                rozumiem-czy Ty bronisz Adama?
                • avgust Re: Złota gałąź. 27.05.10, 15:32
                  Po pierwsze mówimy o interpretacji mitu, lub jak wolisz, opowieści
                  biblijnej. Z punktu widzenia teorii naukowej nie ma to najmniejszego
                  znaczenia, jaką interpretację przyjmujesz, ponieważ przyjmowanie
                  takiej czy innej interpretacji podlega subiektywnym wyborom, o
                  których decyduje gust, własna osobowość, czy wybór sposobu wiary.
                  Teoria naukowa musi być obiektywna, mit, tu opowieść kształtująca
                  naszą wiarę, nie jest obiektywny. Odwołuje się do naszej wyobraźni,
                  woli, i ukazuje ścieżkę życia, którą nauczyliśmy się nazywać wiarą.
                  Z tego powodu żadna teoria, w tym psychoanaliza Junga, nie proponuje
                  innej interpretacji mitu, jak tylko takiej, którą można osadzić w
                  realiach psychologicznych. Nie jesteś katoliczką, jak już
                  wspomniałaś. Nie wiem, czy jesteś prawosławną, czy protestantką. Nie
                  ma to większego znaczenia. Znaczenie ma natomiast to, co określa nas
                  samych. Ciebie określa w pewien sposób idealistyczna postawa w duchu
                  interpretacji judaizmu rabinistycznego z drobnymi różnicami. Jeśli
                  powiem, że bronię Adama, będzie to dla Ciebie oznaczało obronę zła
                  przeciwko Bogu. Dlatego pozostawmy na razie samą opowieść,
                  koncentrując się na realiach psychologicznych poruszonego problemu.
                  Kiedy mężczyzna i kobieta spotykają się w sensie znacznie głębszym
                  niż dzieje się to w przypadkowym spotkaniu, dochodzi do interakcji
                  ich jaźni oraz sposobu postrzegania świata. Ciąg dalszy na następnym
                  wpisie.
                  • avgust Re: Złota gałąź. 27.05.10, 16:11
                    Zatem, jak mówiłem, dochodzi do interakcji dwóch różnych światów.
                    Kobieta i mężczyzna zaczynają wypowiadać się o świecie w całkiem
                    różny sposób. Punkt widzenia mężczyzny w tym wypadku będzie opierał
                    się na czarno-białych zasadach, gdzie Bóg daje mu absolutystyczne
                    prawo, które powinien on wypełniać. Kobieta na ogół jest bardziej
                    uczuciowa, dostrzega wielobarwność świata. Widzi, że coś, co
                    wygląda, że jest złe, nie zawsze jest takim w istocie. W
                    rzeczywistości w naturalny sposób przyjmuje inny paradygmat etyczny
                    niż mężczyzna. Z jego punktu widzenia kobieta bywa zła, toteż ocenia
                    ją często lub próbuje sobie podporządkować. Idealistyczna
                    interpretacja mitu ukazuje zatem wizję małżeństwa, w którym
                    mężczyzna całkowicie podporządkował sobie kobietę. Rzecz jasna
                    uczynił to w imię dobra, którego kobieta nie rozumie. Bóg jest kimś,
                    kto daje sprawiedliwe i dobre prawo, które w pewien sposób narzuca
                    Izraelowi. Bóg w tym wypadku jest tym, kto wie, lud zaś jest tym,
                    kto nie wie. Bóg nakazuje Izraelowi wytępienie Kananejczyków wraz z
                    kobietami i dziećmi, ponieważ zna koniec na początku, lud zaś
                    powinien go słuchać. Mężczyzna jest więc tym, kto zna koniec na
                    początku, kobieta powinna go słuchać. Kościoły protestanckie z
                    wiadomych powodów nie idą tak daleko w interpretowaniu tego mitu. W
                    rzeczywistości nie do końca opierają się one na Biblii. Ich
                    struktura jest na ogól demokratyczna, co stanowi przyczynę wielu
                    problemów i kryzysów wartości. Powiedziały za Lutrem: Sola
                    Scriptura, ale nie przyjmują wszystkich konsekwencji tego stanowiska.
                    W proponowanej przeze mnie interpretacji podniosłem znaczenie
                    problematyki miłości. Takiej miłości, o której mówi się, że jest na
                    dobre i na złe. Czy ktoś, kto kocha na dobre i na złe, jest zły? Bóg
                    zatem nie tylko nie traktuje nieposłuszeństwa Adama jako buntu
                    przeciwko sobie, ale wręcz wystawia go na próbę, w której upadek w
                    konsekwencji okazuje się zwycięstwem. No bo co byś powiedziała o
                    mężu, który bierze rozwód z żoną tylko dlatego, że nie była
                    posłuszna zasadom, które ustanowił w swoim domu? A Adam nie tylko
                    wziąłby z Ewą rozwód. Wg jego świadomości, zapewne poniosłaby ona
                    śmierć. Jeśliby zatem Bóg dał Adamowi zdolność kochania, to nie
                    mógłby chyba wymagać od niego skazania na śmierć ukochanej istoty.
                    Dlatego Bóg w swej wielkiej mądrości postawił Adama przed wielką
                    próbą. Nie była to próba posłuszeństwa, lecz próba miłości. Mit
                    zawiera zatem wspaniałą prawdę życiową, która ukazuje istotę życia w
                    świecie, w którym jest dobro i zło, na przekór przeciwnościom losu.
                    • egzostatyczka Re: Złota gałąź. 29.05.10, 15:54
                      ze wszystkim o czym piszesz się zgadzam i jest to bardzo
                      ciekawe,ciekawe co będzie dalej:)masz rację że obronę Adama
                      potraktowałabym jako obronę zła przeciwko Bogu.i myślałam że bierze
                      się też w okreśaniu jażni również tą rzeczywistość bo mogą tu być
                      symbole np.symbol drzewa czy owocu jako treści niedopowiedziane a że
                      róznimy się religiami to może się nie mieszczę w ramkach:)skoro
                      bierze się relacje Adama z Ewą to jest to jeszcze bardziej ciekawe
                      niż myślałam.mam też taką refleksję,że skoro zaakceptowanie pewnej
                      teorii wpływa na jażń,to religia jest tu takim czynnikiem który może
                      kształtować grupę społeczną więc jest wyzwaniem dla państwa na
                      przykład.Avgust,a teraz będę mogła Ci już napisać własny odbiór
                      relacji Adama i Ewy?
                      • avgust Re: Złota gałąź. 02.06.10, 15:24
                        Zawsze możesz to zrobić, jeśli masz ochotę.
                        • egzostatyczka Re: Złota gałąź. 05.06.10, 22:58
                          tak tylko że mi określisz moją jażń na forum:)ja uważam że jesteś
                          bardzo dobrym psychologiem bo jesteś też etyczny,poprostu masz mądre
                          serce.no to piszę:)
                          na początku Bóg stworzył wydawałoby się niebo i ziemię.ale tak nie
                          było jednak.stworzył prawa względem których miał dokonać następnych
                          stworzeń.stworzył mądrość.mądrość to jest zgoda na wszystko co daje
                          Bóg bez odrzucenia i kierowanie się tymi prawami.ktoś kto w
                          pzyszłości odrzuci mądrość to wybierze głupotę,czyli moje JA jest
                          lepsze niż poznane prawa do okoła.po mądrości(czyli mądrość i
                          głupota działa jakby w kompleksie,odrzucając mądrość wybieramy JA i
                          mamy pogardę do praw istniejących,łamiemy te prawa i są tylko
                          szkody,konsekwencją głupoty jest śmierć).pierwsza był mądrość po
                          stworzeniu a póżniej Bóg stworzył aniołów.pierwszym aniołem był
                          Jezus Chrystus.przepraszam ale taka jest moja religia,tak uważamy
                          tylko że to też jak sam powiedziałeś będzie wpłwał na moją jażń.a
                          póżniej Bóg stworzył ogrom aniołów i one miały swoją rolę w
                          niebie.część z tych aniołów zbuntowała się Bogu i wybrała swoje
                          Ja,czyli Bó stworzył ich mądrymi a one wybrały siebie,zaczęły mieć
                          pogardę do praw Bożych,to głupcy.i tak powstał szatan.to on skusił
                          Adama i Ewę.Adam i Ewa zostali stworzeni jako istoty mądre które
                          wybierają Boga,mają żcie wieczne i warunki naprawdę doskonałe.ale
                          oni także wybrali JA,odrzucili Boga i posłuchali szatana.w ogrodzie
                          Eden pow3stała kwstia sporna co do zwierzchnictwa Boga nad
                          człowiekiem.Adam i Ewa odrzucili po przez zerwanie owocu rządy Boga
                          i podporządkowali się szatanowi.przez ich grzech ktoś musiał nas od
                          tego grzechu odkupić a jego życie musiało być doskonałe,bo pierwsi
                          ludzie byli doskonali i powstało pytanie kto ma to być tym
                          człowiekiem doskonałym który z własnej woli odda życie za
                          życie,okazał się nim Jezus Chrystus,pierwszy anioł
                          • egzostatyczka Re: Złota gałąź. 05.06.10, 23:16
                            W ogrodzie Eden Bóg obiecał pierwszym ludziom że przyjdzie ktoś na
                            ziemię kogo szatan ugryzie w piętę ale ten ktoś zmiażdży mu
                            głowę,czyli pokona go już na zawsze.póżniej się okazało że tą osobą
                            był Jezus Chrystus którego szatan ugryzł w piętę wtedy gdy przelał
                            za nas krew,ale Jezus pokona szatana w wojnie Bożej zwanej
                            Armagedonem.wyznawcy mojej religii czekają na Armagedon,wcześniej ma
                            być wielki ucisk(na przykład wojny,trzęsienia
                            ziemi,kataklizmy,powodzie chociażby teraz)i po Armagedonie Jezus
                            obejmie panowanie a my wrócimy do warunków w ogrodzie Eden.nie
                            będzie już śmierci,ludzie będą zmartwychwstawać,nie będzie
                            kataklizmów,wojen,przestępczości.a ja Ci powiem że bardzo czekam
                            żeby zmartwychwstał Marian Mazur,ten psychocybernetyk od dynamizmów
                            charakteru:)a moja ocena ludzi jest taka,Adama i Ewy-ona była
                            głupia,ponieważ chciała złamać to prawo,a on,chodzi o Adama był
                            mułowaty-jemu to było obojętne.gdyby Ewa wzięła ten owoc,to by wzioł
                            od niej a gdyby nie wzięa to też by nie wzioł.jemu prawo Boże było
                            obojęne.to zdarzenie pokazuje że człowiek lub anioł który wybiera
                            mądrość wkłada w swoją postawę dużo pracy,dużo serca,wysiłek,tu nie
                            ma miejsca na zaniedbanie.ale spotka go nagroda bo w raju przyszłym
                            nie będziie głupich ludzi.głupota to początek patologii a
                            konsekwencją patologii jest śmierć.głupcy niejako sami skazują się
                            na śmierć bo tak wybierają,Bóg im tylko to udostępni żeby nie
                            krzywdzili prawych.ja to widzę tak Avgust,no i jak tam moja jażń?:)
                            ale wiesz co,boję się:)
                            to ko
                            • avgust Re: Złota gałąź. 24.07.10, 16:14
                              Egzostatyczko. Przede wszystkim wybacz, że dopiero teraz odpowiadam
                              na Twoje wpisy. Wyjechałem na długi urlop. Przede wszystkim Twoja
                              interpretacja ma charakter teologiczny. W tej postaci treści
                              bezpośrednio Twojej podświadomości w bardzo niewielkim stopniu
                              zawierają się w tej interpretacji. Jest Twoja interpretacja jedną z
                              wielu ścieżek, jakimi podążyły postchrześcijańskie denominacje
                              religijne, interpretując i wyjaśniając symbolikę świętej księgi.
                              Cóż, w ogólności mogę powiedzieć, że eschatologia biblijna wyrasta z
                              na wskroś idealistycznej tęsknoty za światem, w którym nie istnieje
                              zło. Zło utożsamiasz z głupotą, dobro z mądrością, jak zrozumiałem.
                              Dzielisz zatem zjawiska tego swiata na dobre i złe, białe i czarne.
                              W pewien sposób jest to składowa konserwatywnego poglądu na świat,
                              posłuszeństwa wobec zasad, etc. Sam utożsamiam się z konserwatywnym
                              oglądem świata, jednak chciałbym zwrócić Twoją uwagę na coś
                              głębszego, co pozwala człowiekowi wyjść poza idealistyczny system,
                              zachowując konserwatywne spojrzenie na etykę. Wyobraź sobie, że
                              dwoje ludzi zachowując całkiem dobre intencje nie może się ze sobą
                              dogadać. Niech to będzie Adam i Ewa. Czy Ewa przez fakt
                              posłuszeństwa zasadom Adama jest mądra? Ewa do tej pory jest
                              prowadzona przez Adama. Wszystko ma zapewnione, tzn. byt materialny,
                              miłość męża, lokum, etc. Stworzono ją z żebra Adama, aby robiła to,
                              czego się od niej oczekuje. Czy jest szczęśliwa? Nie, Ewa czuje, że
                              czegoś jej brak. Nikt nigdy nie zapytał, czego naprawdę by chciała.
                              Jej uczucia są trzymane w ryzach, podczas gdy ich potencjał usiłuje
                              wyrwać się z niewoli rozumu. Ewa czuje się uprzedmiotowiona. Wydaje
                              się jej, że Adam jest wolnym człowiekiem, który robi to, co chce. W
                              rzeczywistości Adam też czuje się uprzedmiotowiony idealistycznym
                              charakterem zasad, których sensu nie rozumie. Pojawia się kusiciel w
                              postaci węża. Obiecuje Ewie mądrość, tu podmiotowość. Człowiek
                              uprzedmiotowiony nie czuje się mądry. Ma raczej poczucie, że to, co
                              najlepsze własnie go omija. Dlatego Ewa decyduje. Po raz pierwszy
                              czuje, że żyje.
                              • avgust Re: Złota gałąź. 24.07.10, 16:28
                                Etyka, jakakolwiek, zawsze istnieje ze względu na czlowieka. Jeśli
                                jakieś zasady etyki nie są dobre dla Ciebie, to nie są dobre w ogóle.
                                W tym sensie zasady czyniące świat doskonałym (pozornie) nie są
                                dobre, ponieważ nie biorą pod uwagę ludzkich uczuć, tzn nie wychodzą
                                im na przeciw. Określają raczej co jest dla Ciebie dobre poza Tobą,
                                uprzedmiotowiając Cię. Dlatego Bóg w swej wielkiej mądrości pozwolił
                                Ewie poznać dobro i zło, i poddał próbie uczucia Adama. Adam
                                odmawiający Ewie byłby zatem niewolnikiem zasad, który zupełnie
                                zapomniał po co istnieją zasady. Bo świat nie mógłby być doskonały,
                                gdyby ludzie pozostali niewolnikami zasad.
                                • gadagad Re: Złota gałąź. 24.07.10, 17:46
                                  Po pierwsze Pawełek zobaczył że bez kultu bogini, dalej z
                                  chrześcijaństwem nie pojedzie.Jest możliwe, że to samica zmutowała
                                  się i dlatego "poznała owoc drzewa".Ale to faceci powstają z żebra
                                  (Y) i bardzo różnie im się to uaktywnia w rozwoju płodowym.
                                  • avgust Re: Złota gałąź. 24.07.10, 17:58
                                    gadagad napisała:

                                    > Po pierwsze Pawełek zobaczył że bez kultu bogini, dalej z
                                    > chrześcijaństwem nie pojedzie.Jest możliwe, że to samica zmutowała
                                    > się i dlatego "poznała owoc drzewa".Ale to faceci powstają z żebra
                                    > (Y) i bardzo różnie im się to uaktywnia w rozwoju płodowym.
                                    Jaki Pawełek? Właściwie w tej rozmowie istotne są treści
                                    psychologiczne. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie
                                    zastanawiał się nad aspektem historycznym mitu czy to biblijnego,
                                    czy jakiegokolwiek innego. Mnie chodzi tylko i wyłącznie o to, że
                                    dobro ma wiele twarzy, a ideał bywa nieosiągalny za pomocą metod
                                    starotestamentowych. I chrześcijaństwo, i inne religie podejmują
                                    wspólny wysiłek w dążeniu do wyższego dobra.
                                    • gadagad Re: Złota gałąź. 24.07.10, 18:03
                                      Gdyby św. Paweł,nie zorientował się, że potrzebuje bogini, i nie
                                      wymyślił PM, To byśmy chrześcijaństwa nie nmieli.A swoją drogą,
                                      dobro jest zawsze dla kogoś.Określ uniwersum dobra.
                                      • avgust Re: Złota gałąź. 24.07.10, 19:48
                                        Masz rację. Dobro jest zawsze dla kogoś. Dla jednostki, grupy,
                                        większych społeczności. Dlatego np. obowiązkiem cesarza Japonii była
                                        wiedza o tym, co jest dobre dla wszystkich Japończyków. Uniwersum
                                        dobra nie jest określone, ponieważ zależy od każdorazowej sytuacji.
                                        Dlatego np papieże mogą sobie przeczyć i być nieomylnymi za sprawą
                                        Ducha Świętego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka