Dodaj do ulubionych

poznanie...

19.02.02, 16:54
dlugi cytat ale pozwole sobie go przytoczyc, dzis sie na ten fragment natknelam w czytanej ksiazce. podpisuje sie
pod nim wszystkimi konczynami.
"To smieszne - wierzyć, że istota ludzka może naprawde poznac inną. Może się do niej przyzwyczaić, może
przywyknąć tak, że potrafi przewidywac słowa i wypowiadać je równoczesnie. Ale nigdy nie wie, dlaczego inni
ludzie mówią to, co mówią, albo robią to, co robią. Bo przeciez oni sami siebie nie znają. nikt nikogo nie rozumie.
A jednka żyjemy jakos obok siebie, na ogół w pokoju, i załatwiamy różne sprawy z dostatecznie wysokim
odsetkiem sukcesów, by ludziom chciało się ciągle próbować. Istoty ludzkie pobierają się i czesto małżenstwa są
udane, mają dzieci i większosc wyrasta na przyzwoitych ludzi. Mają szkoły, firmy, fabryki, funkcjonują na
pewnym akceptowalnym poziomie - a wszystko to, bez pojęcia, co się dzieje w głowach innych.
Trafiają na slepo...."
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Re: poznanie... IP: *.unl.edu 19.02.02, 17:02
      sol_ napisał(a):

      > dlugi cytat ale pozwole sobie go przytoczyc, dzis sie na ten fragment natknelam
      > w czytanej ksiazce. podpisuje sie
      > pod nim wszystkimi konczynami.
      > "To smieszne - wierzyć, że istota ludzka może naprawde poznac inną. Może się do
      > niej przyzwyczaić, może
      > przywyknąć tak, że potrafi przewidywac słowa i wypowiadać je równoczesnie. Ale
      > nigdy nie wie, dlaczego inni
      > ludzie mówią to, co mówią, albo robią to, co robią. Bo przeciez oni sami siebie
      > nie znają. nikt nikogo nie rozumie.
      > A jednka żyjemy jakos obok siebie, na ogół w pokoju, i załatwiamy różne spr
      > awy z dostatecznie wysokim
      > odsetkiem sukcesów, by ludziom chciało się ciągle próbować. Istoty ludzkie pobi
      > erają się i czesto małżenstwa są
      > udane, mają dzieci i większosc wyrasta na przyzwoitych ludzi. Mają szkoły, firm
      > y, fabryki, funkcjonują na
      > pewnym akceptowalnym poziomie - a wszystko to, bez pojęcia, co się dzieje w gło
      > wach innych.
      > Trafiają na slepo...."

      Mily temat zaczale(a)s. Z nami to tak jak z palcami u reki. Niby sa oddzielone
      jeden od drugiego, ale wszystkie wyrastaja z tej samej dloni. Mysle, ze wiecej
      nas laczy, tam gdzies gleboko, a to co nas rozni, to zawartosc naszego UMYSLU.
      Ale to, jak sie okazuje nie stanowi az tak wielkiej przeszkody na drodze do
      pobierania sie itp. Jednak, lepiej byloby, zebysmy nie znali kazdego zakamarka
      czyjegos umyslu. Ilez to razy musielibysmy widziec naszych kochankow zabijajacych
      nas, dzieci trujacych nas, naszych sasiadow laknacych seksu z nami....
      Pozdr, Andrzej.
    • Gość: m Re: poznanie... IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 17:07
      bardzo trafne a dla mnie tez i bardzo teraz na czasie,bo wlasnie jestem w
      trakcie pokazywania pewnej osobie,ze bedac ze mna tak naprawde mnie nie znala,
      (przez zaslepienie,ze mnie "dobrze" jednak zna)...

      ja tez sie pod tym podpisuje obiema raczkami i nozkami !!!!

      p.s.a z jakiej to ksiazki takie madrosci ???
      • sol_ Re: poznanie... 19.02.02, 17:15
        wbrew pozorom madrosci takie wystapily na stronach ksiazki s-f (jak to pozory myla czasem ; )) pt "Cień
        Hegemona", autor Orson Scott Card.
        Wychodze z zalozenia, ze nie mozna pragnac calego jestestwa swojego partnera, wtedy zabija sie prywatnosc.
        A z drugiej strony nie da sie (tak jak mowi cytat) poznac do konca drugiego czlowieka. po prostu sie nie da. Ja
        sama dla siebie jestem nieprzewidywalna, sama siebie zaskakuje,sama siebie nie znam. Wiec jak ktos patrzac z
        boku moze wiedziec o mnie wiecej niz ja sama? A moze z boku (patrzac obiektywnie) wiecej sie dostrzega? I nie
        chce znac mojego partnera na wylot. Zreszta zdazylo mi sie przezyc potezny szok zapoznawszy sie z mroczna
        twarza kogos, u kogo istnienia takowej bym nie podejrzewala.
        Zyjemy obok siebie, gnamy z miejsca na miejsce. A kiedy na chwile usiadziemy pod drzewem nie wiemy co ze
        soba robic, bo przez dlugi bieg zapomnielismy jak sie rozmawia, jak sie placze, jak sie czuje... To sie nazywa
        ewolucja, podobno...
    • maly.ksiaze Re: poznanie... 19.02.02, 17:14
      Tak naprawde jest to jedno z tych blyskotliwych spostrzezen, ktore, gdy sie nad
      nimi zastanowic, nie znacza zupelnie nic. Lub tez znacza cos raczej niemadrego.

      Pozdrawiam,

      mk.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka