Dodaj do ulubionych

On i kryzys

IP: *.piekary-slaskie.sdi.tpnet.pl 10.03.04, 11:40
Jestesmy ze soba 2,5 roku; mieszkamy razem ponad pol roku.On twierdzi ze ja
jestem w porzadku, ze jest mu ze mna dobrze i nigdy tak nie bylo z
mikim.Zaznaczam ze jestesmy troche po 30-tce. Zaczelismy rozmawiac o slubie,
dziecku i wspolnych inwestycjach.
Wczoraj moj mezczyzna oznajmil ze gryzie sie od kliku tygodni ze soba -
stwierdzil ze nie moze byc w zwiazku bo nie moze okreslic stanu swoich uczuc/
w poprzednich zwiazkach konczylo sie tak samo/,nie potrafi mnie kochac bo nie
wie co to znaczy.Oszalalam bo nic z tego nie rozumiem:-(((
Jest zimny,odsunal sie i mowi ze mysli go niszczca, bo mysli tylko o tym ze
sie nie nadaje do zwiaku.
Po prostu caly nasz czas razem byl piekny,on nigdy nie mowil ze kocha
bo twierdzil ze nie potrafi, a wazne sa czyny.
I te czyny byly naprawde takie ze czulam sie kochana.
Nie wiem co sie stalo, spanikowalam.
Umowilam nas do psychologa.
I co dalej
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: On i kryzys 10.03.04, 12:37
      Mój związek trwał o wiele krócej i też zakończył się mniej więcej z tego samego
      powodu. Wcześniej też był kryzys, wydawało się że sobie z nim poradziliśmy, a tu
      BUM - koniec.
      Argumenty podobne - on najpierw twierdził, że kocha szalenie, jak nigdy dotąd.
      Teraz mówi- ja chyba nie umiem kochać, ja chyba nie umiem być w związku, duszę
      się , męczę itp. Stwierdził, że możliwy jest kompromis, ale on wie, że w tym
      kompromisie zatraciłby spokój :( Generalnie boi się zaangażowania (choć to on
      snuł plany, ja się starałam go raczej stopować).
      Nasz związek już się nie odrodzi (choć jeszcze mam złudzenia). Ale Ty powalcz -
      myślę, że wizyta u psychologa to dobry pomysł. Jednak imho nie powinnaś ciągnąć
      tego na siłę - nie męcz siebie, o sobie powinnaś myśleć przede wszystkim. Moja
      znajoma miała podobną sytuację i po paru próbach sama zakończyła, choć nadal go
      kocha i tęskni - ale czuła jak zatraca siebie i wręcz wpada w obsesję.
      Mam nadzieję, że u Ciebie jednak potoczy się to bardziej optymistycznie i
      będziecie umieli pokonać tą próbę.

      PS. Myślę, że to jest pytanie głównie do Panów i może to oni się wypowiedzą.
      Stereotyp głosi, że jesteście zdecydowani, wiecie czego chcecie, itp. O co więc
      w tym wszystkim chodzi??!! Coraz częściej spotykam się właśnie z taką sytuacją
      wśród znajomych par i zastanawiam się, co się dzieje z Wami - Panowie, gdzie to
      zdecydowanie, itp.
    • Gość: jj09 Re: On i kryzys IP: *.piekary-slaskie.sdi.tpnet.pl 10.03.04, 12:37
      Czy może ktoś poradzi mi coś mądrego???
    • Gość: agnieszka Re: On i kryzys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 18:25
      Nie ma znaczenia długość związku.Zapewniam Ciebie .Nie ma znaczenia ,czy masz z
      nim ślub ,czy dziecko.Trafiłaś na wybrakowany emocjonalnie elemet Twojego
      cennego życia.Pomyśl sobie ,że jego 5 minut w Twoim życiu mineło.Możesz
      oczywiści zagrać Jego kartami- być obojętna,mówić- nie wiem kocham czy nie,czy
      to jest miłość ,czy nie.Możesz grać -ale zadaj sobie pytanie czy On jest tego
      wart???Poczekaj na wizytę .Ona dużo pokaże.A poza tym witaj w klubie.

      P.S witaj mist3.Pozdrawiam was ciepło.Trzymajcie się.
      • mist3 Re: On i kryzys 10.03.04, 21:12
        Hej Agnieszko :)
        Mam nadzieję, że u Ciebie lepiej :)
        Mam też nadzieję, że autorka wątku - mimo dość smutnych odpowiedzi (bo od dość
        smutnych kobiet) - nie straciła tak do końca wiary w możliwość poprawy.
        Myślę, że walczyć trzeba, ale oczywiście trzeba sobie umieć powiedzieć stop -
        już więcej nie będę się męczyć.
        Życzę Ci więc, żebyś taką siłę znalazła (choć mam nadzieję, że to życzenie nie
        będzie potrzebne - szukam bowiem potwierdzenia, że kryzys w związku da się
        przezwyciężyć)
        Pozdrawiam wiosennie - może dzięki temu i mój nastrój taki się stanie.
    • Gość: kinia Re: On i kryzys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 00:49
      mysle ze szkoda twojej kasy na psychologa
      na twoim miejscu zainwestowałabym tą kasę we fryzjera, nowe ciuchy i póki
      jesteś jeszcze młoda zainwestowała w nowego faceta
      on cie po prostu nie kocha i był tak sobie, na zasadzie dlaczego nie ale nie
      wiązał z tobą przyszłości
      owszem czyny sa wazne, słowa nie, ale jezeli ktos kocha to wie ze kocha
      jezeli jest bo akurat nie trafiło mu sie nic lepszego to nie kocha wiec wymysla
      bajeczki o tym jak to jest niegotowy do tego i tamtego a tak naprawde
      zastanawia sie jak z tego wyrwac i poszukuje za plecami tej drugiej nowej osoby
    • seksuolog Ceniona szczerosc 11.03.04, 07:44

      Mozesz cenic tego faceta za jego szczerosc. Byloby o wiele gorzej gdyby
      sie maskowal a potem oznajmil ci to samo za kilka lat. Nie ma tu znaczenia
      czy facet jest z gatunku odpadowego, mieczak albo cynik ktory nie chce
      brac odpowiedzialnosci, idiota bez wyobrazni, z takich co lubia piwo ale nie
      caly browar. czy tez naprawde tak czuje i jest szczery.

      Bo problem lezy teraz calkowicie po twojej stronie: Czy potrafisz zwinac zagle
      i dac sobie z nim spokoj i to szybko. Zauwaz ze facet wpadl w swoj stan gdy
      zaczely sie rozmowy o zwiazku ze zobowiazaniami. Facet nie jest nastolatkiem
      wiec skoro zobowiazania mu nie pasuja to nie nadaje sie do powaznego zwiazku
      i koniec. Umawianie sie z psychologiem jest bez sensu bo nawet gdyby psycholog
      go do czegos przekonal to jest baardzo prawdopodobne ze facet urzadzalby
      podobne numery w przyszlosci. Po prostu daj mu kopa i nie miej litosci. Facet
      moze miec tez swirnieta osobowosc, i chciec pograc na tobie zeby np. cie
      podporzadkowac albo lubi jak ktos blaga go o laske. Jak dasz kopa a on zacznie
      zebrac o przebaczenie to jest ten swir, wtedy musisz byc absolutnie bezlitosna
      bo inaczej czeka cie marny los.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka