Dodaj do ulubionych

jego dystans

24.08.10, 16:32
Witam,
pytanie kieruje glownie do panow, gdyz jako kobieta potrafie poruszyc
wyobraznie na tyle, ze zaczynam sie motac w swoich domyslach :)
Chce po prostu wiedziec, jak to wyglada z punktu widzenia mezczyny :)

Krotki opis - poznalismy sie. Porozumienie dusz i cial. Wszystko w maksymalnie
szybkim tempie, duzo za szybkim. Wszystko tak, jak powinno byc, wszystkie
elementy na swoim miejscu. A potem informacja, ze czuje sie, jakby byl w
ukladzie kazirodczym (?!). Przestal czuc pozadanie. Z mojej storny nastapila
dezyzja o rozstaniu. Po krotkim czasie, na spotkaniu stwierdzil, ze nie wie co
mu sie wczesniej stalo. Ze to pozadanie jest, potem znika i ze prosi mnie o
szanse, ale na jego warunkach - musimy zwolnic tempo. Wiec tempo zostalo
zwolnione. I coz... chlod i dystans z jego strony, a u mnie łażenie po
ścianach. Tak sobie mysle, ze moze on faktycznie probuje zatesknic, moze ta
tesknota wiaze sie u niego z pozadaniem? Moze faktycznie to bylo za szybko, po
prostu przejadlo sie? I dlatego potrzebuje czasu? A moze to jednak wodzenie za
nos? Ale po co? Przeciez wodzenie nic nie da. On doskonale wie o tym, ze dlugo
tak nie wytrzymam.
Jak to jest Panowie?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • klosowski333 Re: jego dystans 24.08.10, 16:35
      Oczywiscie ciezko jest cos mowic, zupelnie Was nie znajac. Z reguly tego rodzaju
      problemy nie przychodza tak szybko. Mysle, ze po prostu nie jestescie
      kompatybilni i tyle, i nie ma co ciagnac tego w nieskonczonosc i wzajemnie sie
      wiecznie ranic i rozczarowywac.
      • keetka Re: jego dystans 24.08.10, 16:41
        Kurcze, ale widzisz..pod kazdym wzgledem pelne porozumienie - to samo poczucie
        humoru, te same zainteresowania, spojrzenie na swiat. Nie widzialam tez
        rozczarowania gdy wstawal z lozka :)Pelna fascynacja. Czego trzeba wiecej?
        • zorz_ponimirski Re: jego dystans 24.08.10, 16:55
          masz chore, wyniesione z domu nawyki ze calkowite porozumienie
          zawiera w sobie chodzenie po scianach, moze zacznij chodzic po ziemi
          jak ludzie ;)
        • klosowski333 Re: jego dystans 24.08.10, 17:11
          Rozumiem Twoj żal, ale nie umiem nic madrzejszego powiedziec, bo kompletnie Was
          nie znam i nie mam pojecia jak sie w swoim towarzystwie na codzien
          czujecie/zachowujecie. Nigdy nic nie jest takie proste jak sie wydaje.
          Z kazdym rozstaniem zawsze sie cos traci, moze - mowiac w sposob wyswiechtany -
          traci sie tez czastke samego siebie. Inwestowalo sie w zwiazek na rozne sposoby,
          wiezi sie na roznych plaszczyznach splataly coraaz mocniej, ale przyszedl taki
          moment, ze trzeba bylo to wszystko przerwac.
          Nikt nie mowi, ze to jest latwe, albo przyjemne. I ja nie mowie, ze powinnas
          zrobic to czy tamto, bo nie mam o Tobie zielonego pojecia. Moze ten zwiazek da
          sie uratowac, przebudowac, przedefiniowac, ale mozliwe, ze na dluzsza mete nic z
          tego nie bedzie. Sama musisz to wywazyc, ale na obiektywna ocene moze Cie nie
          byc stac ze wzgledu na emocje.
          Co do chodzenia po scianach, to sie nie dziwie. Ja jestem specem od chodzenia po
          scianach w analogicznych sytuacjach. Chyba sie zapisze na jakis kurs wspinaczki
          skalkowej. Doswiadczenie i talent nie moga sie zmarnowac.
          • keetka Re: jego dystans 24.08.10, 18:21
            Tak, masz calkowita racje - ciezko jest obiektywnie spojrzec na cos, w czym sie
            uczestniczy.
            Na codzien, gdy sie widzimy jest masa czulosci i radosci. Widzisz, problem w
            tym, ze swoje lata juz mam, z nie jednego pieca chleb jadlam, a mimo to pierwszy
            raz jest mi z kims po prostu dobrze. To jest to, o czym wspominalam na poczatku
            - wszystkie elementy sa tam, gdzie byc powinny. Probowalam znalesc cos, co mi
            nie odpowiada, cos, co powoduje, ze mam watpliwosci, ale niczego takiego nie
            znalazlam. Generalnie do tej pory nie mialam problemow z tym, zeby wylapac cos,
            co powodowalo u mnie konsternacje i to w tym niepozytywnym sensie. A jesli cos
            takiego sie zdarzylo to przyjmowalam to takim, jakie jest i odchodzilam. Nie
            roztrzasalam tematu.
            Tutaj cos mi nie gra. Nie moge go rozszyfrowac. Tego jego dystansu i chlodu. Z
            jednej strony doskonale go rozumiem - zaczal sie dusic (byc moze bylo mnie po
            prostu za duzo). Ja tez czasem sie dusze i musze uciec, chociaz na chwile. Wiec
            moze i on stosuje zasade dystansowania sie, jako jedna z mozliwosci uratowania
            tego, co miedzy nami sie wydarzylo i co moze sie jeszcze wydarzyc ;)Moze uznal
            to za jedyny sposob na poprawe swojego samopoczucia wzgledem mnie. Dziwi mnie
            natomiast jego powracajace i zanikajace pożądanie. Bylam przekonana, ze ono albo
            jest, albo go nie ma. I nie ma nic pomiedzy...w sensie, ze raz tak, a raz siak.
            Dziwi mnie rowniez, ale juz tak zwyczajnie po ludzku to, ze ogranicza ten
            kontakt (wykluczajac oczywiscie pierwsza wersje, w ktorej chce odpoczac).
            Wychodze z zalozenia, byc moze blednego, ze jesli z kims sie chce miec kontakt
            to sie robi tak, zeby ten kontakt byl jak najczesciej, prawda? Czy nie prawda? :)
            Jestem tylko kobieta, z zasady musze drążyć temat :)
            • kobieta_z_polnocy Re: jego dystans 24.08.10, 21:50
              Bo może w jego odczuciu nie wszystko jest na swoim miejscu? Ty się z nim
              świetnie czujesz, on może z tobą niekoniecznie. Jeżeli na dodatek rzuciłaś się w
              to wszystko tak entuzjastycznie i na główkę, to on mógł się nieco wystraszyć i
              nawet trochę do ciebie zniechęcić.

              Powiem tak: jeżeli facet mówi ci wprost o braku pożądania do ciebie, rozstajecie
              się, a teraz trzyma celowo dystans i ochładza stosunki, to nie jest dobrze. W
              wersji pesymistycznej: nic z tego nie będzie, on do ciebie nie czuje tego co ty
              do niego. Wersja optymistyczna: jeśli weźmiesz na wstrzymanie, on być może za
              tobą zatęskni i zyska do ciebie szacunek, co przełoży się na uczucie (to jeżeli
              zbyt łatwo podałaś siebie na tacy - emocjonalnie i fizycznie).

              Przyznam szczerze, że jestem pesymistką. Za szybko się wszystko u was posypało.
              Ale jakby nie było, nie pozostaje ci nic innego jak również trzymać dystans.
              • keetka Re: jego dystans 24.08.10, 22:00
                Dziekuje. Obie Twoje opcje biore coraz bardziej pod uwage, dystans zachowuje i
                chyba nic mi nie pozostaje innego, jak czekac na to, w ktora strone to wszystko
                pojdzie. Wyboru nie mam, walczyc tez nie mam jak. Moge tylko czekac i to wlasnie
                robie.
            • skarpetka_szara Re: jego dystans 24.08.10, 22:07
              wiesz... ja bym nie mogla byc z czlowiekiem ktory bylby taki sam
              jak ja. Jestem z czlowiekiem ktory jest zupelnie inny i na tym
              polega jego atrakcyjnosc miedzy innymi. Dlatego byc moze uwaza ten
              zwiazek za kazirodczy, gdyz jestescie po prostu zbyt podobni.

              Ja bym na Twoim miejscu miala wiecej sekretow przed nim, wlasne,
              inne hobby ale takie do ktorego nie mialby wstepu, ktorego by nawet
              nie rozumial.
              • keetka Re: jego dystans 24.08.10, 22:52
                ech Skarpetko..przerabialam juz zwiazki z mezczyznami, ktorzy byli kompletnie
                inni i w moim przypadku sprawdza sie powiedzenie, ze przeciwienstwa na poczatku
                sie przyciagaja, ale po pewnym czasie odpychaja :)
                Ale nie wykluczam, ze on moze miec inne zdanie w tym temacie i w ktoryms
                momencie zaczal mnie traktowac jak siostre.
                • papapapa.poker.face Re: jego dystans 25.08.10, 15:25
                  mi sie tez tak wydaje, ze to dlatego, ze zbyt podobni jestescie

                  ale naprawde warto kontyuowac, moze tylko przedefiniowac zasady, na
                  ktorych ze soba bedziecie
                  • zorz_ponimirski Re: jego dystans 25.08.10, 15:35
                    mozesz napisac cos wiecej o tym przedefiniowywaniu zasad? to bardzo
                    ciekawe:))
                    • keetka Re: jego dystans 25.08.10, 17:49
                      przylaczam sie do pytania, bo jakos trudno mi cos wymyslec
    • wifch Uklad koziorodczy... 24.08.10, 23:07

      To bardzo mocne uczucia. Ktore kaza wziac nogi za pas i uciekac.
      Bo sama pomysl co taki uklad oznaczalby dla ciebie? Cos co by cie
      rozdzieralo na dwa rozne kawalki, dzielilo ci osbowosc i bylo
      tragedia i wielkim dramatem.
      Tu nie chodzi o zabawe w kotka i myszke, a o bardzo silne i mocne
      uczucia w sensie negatywnym.

      Po prostu cos jest, w twoim zachowaniu co przypomina mu uklady z
      bliskimi z rodziny.

      Tylko szczera rozmowa moze taki zwiazek uratowac.
      I dokladna wiedza o tym, kogo w tej roli 'kazirodczej' grasz.
      Oraz chec wyrazenia zmiany takiego zachowania, aby jemu nie
      przypominalo ukladow z domu.

      Z drugiej strony facet ma jakies problemy ze soba... i to dosc
      powazne.
    • paco_lopez Re: jego dystans 25.08.10, 09:50
      to nie opis tylko metafora. zmuszasz do czytania między wierszami.
      z tego rozumiem, ze ty byś juz zapłodnioną chciała być, a on się
      właśnie tego przestraszył. oczywiście zaprzeczysz, bo stosujecie
      nowoczesne metody itp, ale tak to jest w pewnym wieku, kiedy
      człowieka szarpią hormony, a on sie o miłości naczytał na lekcjach i
      naoglądał na filmach. siurek też nie młotek. moze mu się coś obtarło
      i głupio mu powiedzieć.
    • bez_seller Re: jego dystans 26.08.10, 00:45
      Tak na szybko przyszlo mi do glowy, ze masz w swojej fizycznosci
      cos, co go odrzuca. Musi sie z tym oswoic na tyle, zeby tego nie
      zauwazac na codzien.
      • keetka Re: jego dystans 26.08.10, 01:00
        Dziekuje, o tym tez myslalam...W zasadzie Twoja mysl jest najprostsza z
        mozliwych i bardzo prawdopodobne, ze najcelniejsza. Obawiam sie, ze jesli cos
        takiego istnieje to on sie do tego nie przyzwyczai. W sumie to ciezko jest sie
        oswoic z tym, co odrzuca.
    • keetka Re: jego dystans 29.08.10, 13:57
      Ok, dowiedzialam sie, ze istnieje ktos...ale tylko w jego sercu i narazie nie
      potrafi jej wyrzucic :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka