Dodaj do ulubionych

Obojetnosc

20.09.10, 09:52
bardzo dziwny stan, ktory zaczal mi od jakiegos czasu przeszkadzac. Moze to jesien, moze brak spelnienia zyciowego, a moze to, ze sama nie wiem, czego tak naprawde od tego zycia oczekuje. Mam 37 lat a czuje sie jakbym miala 70, nie ma we mnie zadnej radosci, praktycznie zadnych emocji. Do tego wiem, ze moj facet ma przyjaciolke i to bardzo bliska, od dluzszego mysle czasu. Moze powodem jest rozbieznosc zainteresowan, sama nie wiem. Nie powiem, zeby nie bylo mi z tego powodu przykro, jednak nie robie z tym nic. Nie histeryzuje, nie nachodze tej kobiety, nie pomawiam, spokojnie dusze wszystko w sobie, nic poza tym. Nie odczuwam zadnego bolu, bo dostatecznie jestem znieczulona. Nie chce szukac kochanka ani innego faceta do zycia, absolutnie tez nie chce zostac lesbijka. Nie interesuja mnie faceci, chyba tak naprawde nie interesuje mnie nic poza moim wlasnym hermetycznym swiatem. Nic z tym wszystkim nie robie, bo zwyczajnie nie mam sily, porazka w kazdej mozliwej sferze zycia. I nie wiem co mam tak naprawde zrobic, zeby cos zmienic, zeby wyjsc z tego durnego stanu obojetnosci.
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Obojetnosc 20.09.10, 09:55
      Niedobrze, szkoda czasu, szybko mija, a świat jest taki piękny i ludzie są wspaniali.
      Szkoda czasu.
      • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 10:07
        Ja juz nie wiem nic, moze pozostalo mi cierpliwie wierzyc, ze i dla mnie przyjda dobre czasy.
        • to.niemozliwe Re: Obojetnosc 20.09.10, 11:27
          ale trzeba tym czasom trochę pomóc. Aktywnością.
          • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 11:38
            to.niemozliwe napisał:

            > ale trzeba tym czasom trochę pomóc. Aktywnością.

            Masz racje, takie bierne siedzenie i uzalanie sie nad soba do niczego nie prowadzi. Generalnie tego na szczescie nie robie, czasem dopada mnie dol i mam wrazenie, ze caly swiat sprzeniewierzyl sie przeciw mnie. A poniedzialkowy kac do tego poteguje dola. I jeszcze jeden problem, ktory mnie meczy, to znaczy wiem co, a nie wiem jak.
            • to.niemozliwe Re: Obojetnosc 20.09.10, 12:57
              Smutek, lub gorszy nastrój jest czyms naturalnym i porządanym. Sprzyja refleksji i "spowolnieniu" tempa życia. Z drugiej strony ludzi epatujących smutkiem zwykle inni unikają, praktyczne jest jednak nie obarczać innych swoimi problemami (mówię o znajomych, przyjaciołach. oczywiście co innego zwrócić się o poradę lub ich zdanie).
              • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 13:05
                to.niemozliwe napisał:

                > Smutek, lub gorszy nastrój jest czyms naturalnym i porządanym. Sprzyja refleksj
                > i i "spowolnieniu" tempa życia. Z drugiej strony ludzi epatujących smutkiem zwy
                > kle inni unikają, praktyczne jest jednak nie obarczać innych swoimi problemami
                > (mówię o znajomych, przyjaciołach. oczywiście co innego zwrócić się o poradę lu
                > b ich zdanie).

                Ja absolutnie nie obarczam innych swoimi problemami, tak jak napisalam, ja dusze w sobie problemy. Czasem mam obnizony nastroj i sama sobie z tym radze, poniewaz wiem jak. Napisalam ten watek, bo po prostu mam nienajlepszy dzien, nie mam za bardzo co robic, poza tym pogoda nie sprzyja dobremu nastrojowi. Nie powiem tez, zeby ludzie musieli ode mnie uciekac, bo epatuje smutkiem. Nie jest to moze mizantropia, ale ja sama nie wychodze zbytnio do ludzi, jest waskie grono osob, ktore lubie i szanuje, to wszystko.
    • paco_lopez Re: Obojetnosc 20.09.10, 10:33
      nuda życia cie dopada. trzeba było sobie choc jednego dzieciaczka zrobić, a tak wiało będzie pustką. no chyba że życie da porzadnie po tyłku i się ockniesz mentalna siedemdziesięciolatko. ja mam tyle samo lat co ty a mój świat jest pełny po brzegi i czuje się jakbym miał 10 lat mniej. moze powinnaś po parkach pobiegać.
      • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 11:02
        Nie mysl, ze zycie mnie wyglaskalo, dostalam po tylku tak, ze naprawde wiecej nie trzeba. Nie pomoglo mi to ocknac sie, a wrecz jeszcze bardziej mnie pograzylo. To wlasnie dzieki takim, ktorzy doskonale wykorzystali moment mojej slabosci, ktorym moje niepowodzenie dodawalo energii do zycia. Ale tak to czasem bywa, jak w dzungli, dokad jestes silny radzisz sobie, wystarczy, ze zaslabniesz, to wszyscy na jednego, przykre to, ale prawdziwe. Dlatego nie chce wiecej dostawac po tylku od zycia, uwierz.
        • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 11:27
          PS.
          Podam ci jeden przyklad, ktorego za cholere nie potrafie zrozumiec. Jeden znajomy z czasow studenckich, z ktorym nic nie mialam wspolnego, bardzo rzadko rozmawialismy ze soba naswinil mi tak, ze bylam w szoku. Gdyby nie ten fakt, o ktorym sie dowiedzialam zapomnialabym, ze w ogole taki facet istnieje. Nigdy nie szukalam z nim kontaktu i nigdy nic mu nie zrobilam. Jest to dla mnie totalnie niezrozumiale, po co ludzie cos takiego robia.
          • paco_lopez Re: Obojetnosc 20.09.10, 12:09
            co ty za bajki jakieś opowiadasz. truchło jesteś bo rodziny nie założyłas kiedy był na to czas. spędzasz go na jakichś rozgrywkach ze znajomymi. to jest dobre w technikum a nie przy końcu czwartej dekady życia. zastanów się kogo normalnego obchodzi jakiś tam ledwo znajomy ze studiów w momencie kiedy upłynęło tyle czasu, że trzy dwa razy mozna byłoby te studia skończyć. nie wzbudzasz zrozumienia ani trochę. nie jestes wiarygodna ani trochę. same ogólniki nasuwające beznadziejne skojarzenia o wiejącej pustce.
            • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 12:26
              Ja nie spedzam czasu na rozgrywkach ze znajomymi i mnie z pewnoscia nie obchodzi jakis facet, ktorego mialam okazje ogladac wiele lat temu. Sa jednak tacy, ze jak znajda okazje dokopac, to zrobia to. Nie wiem po co. Poza tym, skad wiesz, ze nie zalozylam rodziny do tego czasu, co ty mozesz wiedziec o mojej sytuacji rodzinnej. Na podstawie kilku slow oceniasz mnie jako osobe pusta, nic o mnie nie wiesz, tak poza tym to co to w ogole znaczy truchlo, jakies niezrozumiale neologizmy. Ilu jest ludzi na swiecie, ktorzy pozakladali rodziny a ktorym malzenstwa zwyczajnie sie porozpadaly, tego nie bierzesz pod uwage. Niektorzy jednak piora rodzinne brudy w czterech scianach, nie rozejda sie, bo co ludzie powiedza, to tak nie po katolicku. Beda sie wzajemnie nienawidzic, ale w niedziele pod raczke z dziecmi do kosciolka, to jest wlasnie pustka.
              • paco_lopez Re: Obojetnosc 20.09.10, 13:05
                no to napisz trochę konkretów, bo jak na razie wiemy, że bez specjalnego powodu czujesz się na 70 lat. niby jest ci wszystko jedno, ale ktoś ci tam świnie podkłada i cie to boli. małzeństwa się zwyczajnie rozpadają, bo ludzie kiszą się we własnym sosie i myślą tylko o miłości i dymaniu, po pewnym czasie juz tylko o dymaniu. brakuje realizacji własnych pomysłów na siebie w oderwaniu od rodziny i dymania. wrzeszczą na siebie na wzajem i na dzieci. ale co ja ci będe tłumaczył, jak ty i tak swoje wiesz i porawdopodobnie masz przerąbane w związku z tym co wiesz i kim jesteś. nie masz juz gdzie jęczeć, to forum znalazłaś. gorąco namawiam idź do parku pobiegać. zacznij oid truchtu 3x5 min i zwiększaj dawki do 3x20 min. w trakcie biegania wszystko przemyślisz. zmeczysz się i poczujesz się młodziej. napisz jutro czy biegałaś.
                • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 13:16
                  Akurat mylisz sie co do mnie. Nie jestem bazarowa baba ze stadionu tysiaclecia, ktora swoim jeczeniem zatruwa innym zycie, ale to niewazne. Pobiegac nie pojde, bo zwyczajnie nie mam sily ani ochoty, chociaz szczerze dziekuje za rade.
                  Jestes tez w duzym bledzie skoro uwazasz, ze wszyscy sa zdrowi psychicznie i nigdy nikomu nie chce sie bezzasadnie komus swinic. Nie zycze ci pomimo wszystko, zeby zycie zweryfikowalo ci nie do konca zdrowy optymizm.
                  • klosowski333 Re: Obojetnosc 20.09.10, 15:11
                    Na podstawie "kilku slow" moja kobieca intuicja podpowiada mi, ze NIE JESTES osoba pusta. Masz w sobie - byc moze - pewien typ wrazliwosci, ktory jest mi dosc bliski i dla mnie zrozumialy. To.Niemozliwe dobra Ci rade podsunal odnosnie aktywnosci, ale oczywiscie nic nie jest takie proste w podobnych sytuacjach i nic nie przychodzi samo.
                    • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 15:59
                      Dziekuje za dobre slowa.
                      Wiesz, moze osoba spod nicka paco_lopez reprezentuje pewien rodzaj mitu korporacyjnego na zasadzie keep smiling, niezaleznie od stanu psychicznego i okolicznosci. Moze tych bardziej wrazliwych mialby ochote wyeliminowac jako jednostki nieprzydatne spolecznie.
                      Byc moze zostal wychowany w poczuciu wyzszosci, ma sie za kogos lepszego i stad to umniejszanie innym. Nie wiem i nie chce mi sie zastanawiac.
                      • klosowski333 Re: Obojetnosc 20.09.10, 16:19
                        Gdybys poczytala pare moich wpisow na tym forum moglabys wyciagnac podobne wnioski na moj temat.
                      • paco_lopez Re: Obojetnosc 20.09.10, 21:44
                        paco-lopez napisał ci z drugiej strony lustra. tobie dobrze by zrobił jakiś pacolopez, ale za późno i to cie gryzie. biegać nie masz siły. a może dowiemy sie na co masz siłę ? na duszenie klawiszy kazdy ma siłę a jak się w tym za bardzo rozsmakuje , to mu brzuch i tyłek rośnie. nie ma mocnych. zaraz kloss ci da instrukcję wyjazdu na antypody w celu przewietrzenia.
                        • klosowski333 Re: Obojetnosc 20.09.10, 21:57
                          Hehe, dobre. Z tym, ze moja instrukcja, choc tutaj do nikogo nie trafi, przy probie realizacji wielu ludziom by pomogla. Wiem, bo w realu udalo mi sie niejedna bliska osobe zachecic do kilkumiesiecznego wyjazdu tam. I nikt, podkreslam NIKT tego nie pozalowal.

                          To i tak cud, ze ktos na tym forum zapamietal, ze napisalem kiedys o celowosci wyjazdu na Antypody niekoniecznie w celach emigracyjnych.

                        • asd-37 Re: Obojetnosc 22.09.10, 11:11
                          paco_lopez napisał:

                          > paco-lopez napisał ci z drugiej strony lustra. tobie dobrze by zrobił jakiś pac
                          > olopez, ale za późno i to cie gryzie. biegać nie masz siły. a może dowiemy sie
                          > na co masz siłę ? na duszenie klawiszy kazdy ma siłę a jak się w tym za bardzo
                          > rozsmakuje , to mu brzuch i tyłek rośnie. nie ma mocnych. zaraz kloss ci da ins
                          > trukcję wyjazdu na antypody w celu przewietrzenia.

                          Akurat nie gryzie mnie, ze za pozno na paco_lopez, sama zajeta jestem:) Antypodow mi specjalnie nie potrzeba, wystarczy, ze przejade sie nad morze powciagac troche jodu, mam jakies 20 km, wiec niedaleko.
                          Nie oceniaj jednak paco zbyt pochopnie, jeden facet i to silny ze lzami w oczach powiedzial, ze na moim miejscu to by samobojstwo popelnil. Ale ja sobie powiedzialam, ze ni ch... i bede zyc dalej. Tak mi zycie dalo, ze zostalam skierowana na polroczna terapie, bo nie dalo sie inaczej. Nie bylo to oczywiscie zle, podobalo mi sie. Przy okazji odwiedzilam szpital wariatkowy, w ktorym tez poznalam kilka osob.
                          Probowales pisac kim jestem i co wiem. Jak w psychiatryku pytali mnie kim jestem, to odpowiedzialam, ze nazywam sie Szachnez Reza Pachlawi i jestem jedyna corka jednego z liberalnych potomkow szachow Iranu, ktora swa mlodosc spedzila w Polsce. Sciemnialam, ze jestem absolwentka Wojksowej Akademii Medycznej im. B. Szareckiego, a specjalzowalam sie w Dusseldorfie w Institut fur Neurowisseschaffen und Medizinische Psychologie. Zainteresowal sie mna jeden z psychiatrow, ktory w rozmowie ze mna przedstawial sie jako Frans Joseph Tito i spedzilismy mnostwo czasu na knajpianych rozmowach towarzyskich przy piwku. Skonczylo sie niestety z uwagi na zazdrosna zone kolegi, ja rowniez mialam z tego powodu problemy domowe.
                          Tak wiec paco_lopez, nie az taka pustka w tej mojej czasem smutnej glowie, mysle, ze jakbys mial okazje spotkac mnie w realu, moglbysmy godzinami przy piwie i to mysle, ze na wiekszosc mozliwych tematow.
                          Pozdrawiam i dziekuje za rady:)
                      • cynta a propos.... 21.09.10, 01:56
                        Chcialam sie odniesc do tego co ponizej.... A moze te Amerykance co "keep smiling" robia to nie z braku wrazliwosci, wiedzy, mozliwosci przezywania glebszego itp... tylko dlatego ze sobie to podwojnie przemysleli i doszli do wniosku ze nie ma tak naprawde powodu zeby obojetniec, zamykac sie w 4 scianach, nie miec ochoty na zdrowe jedzenie, gimnastyke, seks, nowa wersje siebie i caly ten swiat??? Moze oni zauwazyli ze kazdy dzien to nowe wyzwanie, nowa lekcja, okazja do nauczenia sie czegos nowego, ze swiat jest piekny a my mozemy znalezc szczescie w sobie jesli tylko troche sie wysilimy? i moze dlatego nadal sie usmiechaja??

                        asd-37 napisała:

                        mitu korporacyjnego na zasadzie keep smiling, niezaleznie od stanu psychicznego i okolicznosci.
                • adriana_ada Re: Obojetnosc 26.09.10, 15:23
                  Protez znow dostal ataku z powodu swoich ukrytych sklonnosci homoseksualnych i szuka obiektu nienawisci w kazdej nowo zalogowanej osobie.
                  Ciekawa jestem tylko, jaki jest powod tej chorobliwej nienawisci, ale to tez niewazne.
    • iwona.ana1 Re: Obojetnosc 20.09.10, 10:38
      myślę, ze w ten sposób bronisz się przed odczuwaniem bólu...
      na dłuższą metę nie dasz rady bo zapewne doprowadzi to do jakiejś choroby organizmu
      szkoda życia... musisz zacząć coś z tym robić, wygadać się, wykrzyczeć, wypłakać...
      ale nie zapadać w sobie
      może jakaś przyjaciółka pomoże? moze grupa terapeutyczna?
      trzymaj się i nie poddawaj!
      • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 11:09
        Dziekuje za rade,
        Wiesz, dusze wszystko w sobie, tak mi chyba jest lepiej, zawsze taka bylam. czasem poplacze sobie w ukryciu i to na moment pomaga. Mysle, ze ze mna jest cos nie tak, tylko nie wiem tak naprawde co.
        • cynta Re: Obojetnosc 20.09.10, 13:27
          Tak w skrocie to masz 2 ogolne rozwiazania: Albo zaczniesz czytac madre ksiazki i probowac zbudowac siebie od srodka, nabrac wlasnej wartosci, zrozumiec co to znaczy pokochac siebie i najwazniejsze... acz najtrudniejsze: znajdziesz szczescie w sobie (dodam ze ono tam jest tylko bardzo trudno je zobaczyc z pewnych punktow widzenia).

          Albo zdasz sie na rady innych i bilologie czyli np. zrobisz sobie codzienny plan na "lepsze" typu: jem jedzenie ktore postawi mnie chemicznie na nogi (czyli czuje sie tak jak jem, mozna poczytac o tym w necie), biegam jak proponowal kolega, choc ja zapisala bym sie na gym, na lekcje tak aby nie mozna bylo od tego uciec, moze joga na jeden z dni?. To nic ze Ci sie nie chce, ze nie masz sily ze tam takie inne pierdoly, chcesz wyjsc z teh sytuacji?? to zmus sie do tego. Moze jeszcze jakas bardzo radykalna zmiana zewnetrzna? totalnie zmien fryzure, moze kolor wlosow?
          A jezeli chodzi o faceta to ja bym przeprowadzila z nim rozmowe: wiem ze masz przyjaciolke, jeszcze nie umiem/ nie wiem jak na to zareagowac ale czas ten przyjdzie niebawem. Zadnych placzy, zadnego alkoholu, spokoj i rzeczowosc.
          Najlepiej zrob to wszystko, juz powiedzialas ze chcesz zmienic, masz tu recepte jak, z czasem opracujesz Twoja wlasna ...
          • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 13:42
            Alkohol-, ja nie topie w nim smutkow, a przegiac tez zdarza mi sie jedynie sporadycznie. Kac powoduje jednak u mnie ogromne cierpienie psychofizyczne. Na szczescie prawie minal i czuje sie juz zdecydowanie lepiej:) Co do przyjaciolki, to powiedzialam tylko, ze jest ladna i ciekawa kobieta. Nie gustuje w kobietach, tylko jestem obiektywna. Wiem, ze zawsze mieli bardzo dobry kontakt zawodowy i kolezenski, ale mysle, ze tez cos wiecej.
            • cynta Re: Obojetnosc 20.09.10, 13:53
              Wez raczej pod uwage reszte tego co napisalam ... :) albo dobrze sie zastanow czy chcesz cos zmieniac..... moim zdaniem powinnas ale to Twoja decyzja
              • asd-37 Re: Obojetnosc 20.09.10, 14:00
                cynta napisała:

                > Wez raczej pod uwage reszte tego co napisalam ... :) albo dobrze sie zastanow c
                > zy chcesz cos zmieniac..... moim zdaniem powinnas ale to Twoja decyzja

                Jest tez w tym wszystkim pewien rodzaj talibanu, izolacji, co musi sie oczywiscie zmienic. Tez musze zaczac zyc bardziej aktywnie, ale mysle, ze to tez przyjdzie z czasem. Juz troche wiecej we mnie optymizmu niz z rana:)
                • montyple Re: Obojetnosc 20.09.10, 14:09

                  > Jest tez w tym wszystkim pewien rodzaj talibanu, izolacji, co musi sie oczywisc
                  > ie zmienic. Tez musze zaczac zyc bardziej aktywnie, ale mysle, ze to tez przyjd
                  > zie z czasem.

                  pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja

                  ;)
                  Też to mam. I jeszcze może:

                  pl.wikipedia.org/wiki/Wyuczona_bezradno%C5%9B%C4%87
    • kaa.lka Re: Obojetnosc? 20.09.10, 13:23
      to izolacja raczej. ale podejme inna mysl nasuwajaca sie po przeczytaniu Twojego watku.
      bo od jakiegos czasu juz obserwuje ten niepokojacy stan "obojetnosci".
      zwlaszcza tutu- gre pozorow, ktora dziwnie jakos bo przy zmniejszonej ilosc uczestnikow forow zastraszajaco "uwidacznia" w watkach ilosc problemow w ich zyciu osobistym.
      to jak to jest-lawinowo rosnace braki w codziennych uczuciach- wynikajace z braku umiejetnosci zycia czy jednak klamliwa bo marna w jakosci- forowa rzeczywistosc?



      ps
      axelred zdaje sie rzekla kiedys, iz formula forow, wypalila sie. badz raczej nie wypalila!
      to prawda. ale nadal komus nie chce trafic do mozgu, ze zmiana layoutu to jak zmiana kapelusza tylko. bo to jak wycinanie z naturalnego zycia- "tresci" tego co tylko na ekranie ponoc, sie sprzeda.a przeciez tak naprawde to wykladnia wlasnej ignorancji protekcjonalizmu i wlasnie -obojetosci. obojetnosci bez sumienia- wobec zwyklego czlowieka. to izolowanie wlasnie , a nie wspoluczestniczenie w calosci zycia spolecznego. na calym swiecie internet- fora, portale spolecznosciowe pelnia role i sluza. pelnia role komunikatorow pomiedzy rolnikiem ze wsi Glucha Dolna,a panem bankierem. pelnia role tak zwyklego telefonu -zaufania czy zarabiania .w kazdym razie sluza wszystkim, a nie wyodrebnionej grupie zaprzyjaznionych "rzadzicieli".bo do administrowania potrzeba odrobine zdrowego rozsadku, jawnosci i znajomosci czlowieczy. a nierzadu. dusz



      • asd-37 Re: Obojetnosc? 20.09.10, 13:37
        Masz racje ka.alka, ze wlasnie fora sa dobrym komunikatorem i niweluja tez roznice spoleczne, chociaz dla mnie nie ma znaczenia, czy ktos jest rolnikiem, czy panem bankierem. Jak czlowiek jest czlowiekiem, to jest Ok i ja szanuje czlowieka jako jednostke. I tu tez dobrze uchwycilas problem (o ile wlasciwie zrozumialam cie), ze ludzie, ktorzy z racji wykonywanej pracy pomagaja innym, sami maja mnostwo klopotow osobistych, brakow w uczuciach itp, itd.
        Co do administrowania, to pewnie wiesz wiecej ode mnie, bo ja sie tym nie zajmuje i nie wiem, czy panuje tu nierzad, ktory chyba bardziej nalezy rozumiec w kategoriach anarchii, czy tez moze wladzy absolutnej.
        • kaa.lka Re: Obojetnosc? 21.09.10, 00:22
          no wiec wlasnie, tak naprawde roznice spoleczne to tylko slowa- nakladki, w okropnie schierarchizowanej acz w ukryciu- Polsce. podobnie jest w jezyku.
          moze dlatego, ze wol nie tyle nie chce sie do cieleciny przyznac ile zupelnie uznac wlasnego byczego pochodzenia.

          ps
          bank to dawna nazwa kramu, straganu, miejsca sprzedazy.
          • manka_swojska Re: Obojetnosc? 21.09.10, 10:39
            kaa.lka napisała:

            > no wiec wlasnie, tak naprawde roznice spoleczne to tylko slowa- nakladki, w
            > okropnie schierarchizowanej acz w ukryciu- Polsce. podobnie jest w jezyku.
            > moze dlatego, ze wol nie tyle nie chce sie do cieleciny przyznac ile zupelnie
            > uznac wlasnego byczego pochodzenia.
            >
            > ps
            > bank to dawna nazwa kramu, straganu, miejsca sprzedazy.

            Kalka, to sa tez kwestie mentalnosciowe i czesto wlasnie bywa tak, ze praca pana bankiera postrzegana jest jako rodzaj prestizu. Podobnie ma sie dziennikarstwo, gdzie zwracaja sie pani redaktor/panie redaktorze, budownictwo gdzie masz panie inzynierze, medycyna- pani doktor/panie doktorze, korporacja- panie menadzerze/panie dyrektorze, czy w koncu apteka, gdzie jest pani magister. Jednak nie wszyscy chca tego samego. Mnie za cholere nie pociagalaby praca w banku, gdybym miala do wyboru to zdecydowalabym sie na sklep odziezowy, kosmetyczny, czy ten z pie...mi na prezenty i wcale nie czulabym sie z tego powodu kims mniej wartosciowym. Coz to za przyjemnosc siedziec codziennie w uniformie za biurkiem przerzucajac tysiace papierow.
            • kaa.lka Re: Obojetnosc? 22.09.10, 11:42
              no wiec wlasnie zgadzam sie, ze mentalnosc-przyzwyczajenie i zle nakladane i nie na siebie schematy rozkladaja inicjatywe.
              jaki czas temu,,, nim nie zdecydowalam sie na emigracje, pracowalam w polsko-amerykanskim funduszu przedsiebiorczosci.
              intytucji rozwijajcej umiejetnosci rzetelnego prowadzenia dzialanosci gospodarczej: rzeczowowo bo przez swoja niezwykla formule( bezposrednia pozbawiona procedur biurokratycznych) jak rozwinieta siec osrodkow i co najwazniejsze udzielajacej pomocy przede wszystkim finansowe(j!) zwlaszcza najmniejszym. naprawde najmnejszym firemkom.praca u podstaw- edukacyjna dla obu stron,,
              no wiec
              jedynym uniformem jakim moglam posluzyc to fartuch sprzataczki:) choc przez jaki czas bylam szefem osrodka.
              wiec jesli co naprawde przeszkadza zrobic w zyciu pare dobrych rzeczy to- rzeczywiscie meeentalnosc.

              ps
              ze sprzataniem zostalo do dzis. bo nie od rzeczy jest powiedzenie, ze to co sie ma wokol ma sie i wewnatrz.
              • kaa.lka Re: Obojetnosc? 23.09.10, 01:17
                errata,
                napisalam glupote: nim nie zdecydowalam sie. ehhh skutek albo porannego wylazenia z koszmaru w krotkich spodenkach albo,,,
                powinno byc: nim zdecydowalam sie na emigracje.
                reszta jest jak byc powinna. dzieki za uwage.
    • klosowski333 Re: Obojetnosc 20.09.10, 15:04
      Hmmm. Chyba jeden z najbardziej niebezpiecznych "stanow" jaki mozna sobie wyobrazic w tym wieku. Rezygnacja, zobojetnienie, brak wiary w trwala poprawe sytuacji. Jezeli nie zmienisz srodowiska, cokolwiek by ta zmiana miala znaczyc, to bedzie Ci bardzo ciezko uwolnic sie ze swojej bezsilnosci. To jest zjezdzalnia ku przepasci, rownia pochyla prowadzaca Cie ku otchlani, z ktorej juz naprawde nie bedzie powrotu.
      Niemniej, skoro otworzylas taki watek, i poruszasz ten problem w gronie zupelnie obcych ludzi, to tli sie jeszcze iskierka nadziei i odrobina energii. Pewnie "desperacja" to zle slowo, ale gotowa jestes podjac jakis wysilek by wrocic w swiat zywych.
      Ja nic o konkretach powiedziec nie moge, bo konkretnie Ciebie nie znam, nic o Tobie nie wiem, a rozwiazania, ktore mi przychodza do glowy, moga nie miec zastosowania w Twojej sytuacji. Innymi slowy moj post, mimo wielosci slow, jest pusty, ale zawiera szczere zyczenia powrotu do normalnosci i jedna mala, drobna sugestie: totalna zmiana wszystkiego, od srodowiska poczawszy. Wiśta wio latwo powiedziec, ale kto powiedzial, ze zycie bedzie latwe.
    • clarissa3 Re: Obojetnosc 20.09.10, 16:29
      Uwazam ze slusznie spostrzeglas ze ludzie dla slabszych laskawi nie sa, i im bardziej slaby tym silniej 'huzia na juzia' nacieraja, dlatego podpisuje sie pod radamu tych ktorzy mowili o odstawiniu alkoholu, uwaznym, regularnym i zdrowym odzywianiu sie i cwiczeniami fizycznymi. To doda Ci sily. Nie dopusc by Cie podeptali! Zbierz sie i zrob to. Powodzenia!
    • gadagad Re: Obojetnosc 20.09.10, 16:29
      Obojętność, to ściana.Wyznaczamy sobie pokojik, w ramach którego wolno nam działać.Nie wolno robić rzeczy poza wyznaczonymi ramami.Ta przestrzeń się wypaliła, a nie wypada wyjść poza nią.Musisz się przewartościować.
    • yja Re: Obojetnosc 21.09.10, 09:07
      A czy to nie jest tak ze facet stal Ci sie obojetny i juz go nie potrzebujesz?A czy nie bylo tak ,ze zrobilas sie obojetna i dlatego facet zaczal szukac przyjaciolki?Jesli jest Ci przykro ,ze Twoj facet ma przyjaciolke to jeszcze nie wszystko jest Ci obojetne.Piszesz tez o rozbieznosci zainteresowan wiec pewnie masz tez jakies zainteresowania.To ,ze nie histeryzujesz,nie nachodzisz tej kobiety i nie pomawiasz to akurat jest w porzadku.Glupie by bylo to, gdybys tak postepowala.Na ten temat rozmawiaj z mezem,biorac pod uwage ,ze uslyszysz prawde i bedziesz musiala sie z nia zmierzyc.To ,ze nie interesuja Cie faceci to tez nic nadzwyczajnego.Nie masz szesnastu lat by uganiac sie za facetami i poszukiwac ciagle kogos nowego,ale moze zdarzyc sie ze poznasz kogos,nawiazesz z nim swobodne relacje,a z czasem okaze sie ze cos Cie do niego przyciaga i to nie koniecznie od razu to.

      • asd-37 Re: Obojetnosc 22.09.10, 11:39
        Ja mysle, ze jestem osoba bardzo zimna, o zazwyczaj kamiennej twarzy, do ktorej zazwyczaj ciezko dotrzec. Bardzo ciezko przychodzi mi poza tym okazywanie uczuc. A ten stan totalnej obojetnosci moze jest skutkiem zazywanych medykamentow, sama nie wiem. Wazne, ze dol mi minal i wracam powoli do swiata zywych.
    • mona.blue Re: Obojetnosc 23.09.10, 12:05
      Ja zwróciłabym się w stronę Boga, prosiła Jego o pomoc.

      Byłam w podobnej jak Ty sytuacji, tak zrobiłam i bardzo mi to pomogło najpierw przetrwać, a potem żyć w miarę normalnie.
    • po.wroze Re: Obojetnosc 26.09.10, 09:08
      To prawda z przyjaciolka, jest to eks zona klosowski333

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka