Ostatni raz moj post bedzie tak napelniony emocjami. Kiedys piszac o rodzinie raczej mialam maske. Obojernoscia bardziej bylam napelniona niz jakimikolwiek uczuciami. Zminilam sie od pewnwgo czasu. Zmieniam sie nadal.
Przede wszyatkim.dlatego ze zaczelam czuc. W naturze poczulam cos pozytywnego. Czego nigdy nie znalam

poczulam bycie z ludzmi. Zainteresowanie troske. Czy tylko w naturze? Tutaj wiele dostalam. Publicznie ale i na privach. Zobaczylam.ze mozna byc z ludzmi.
Poczulam.cos dobrego ale nie tylko pieszczoty czulam. Przestalam byl przepelniona obojetnosci to poczulam..... Pustke....... Obojetnosc moja byla takim wieczkiem. Nie docieralo do mnie jaki mam brak. Odkrecilam wieczko - wpuscilam dobro

ku*wa ile ja ludzi pozytywnych poznalam. Ktorzy mnie natchneli. Mam paru ulubiencow. Na lapach jednej reki przelicze. Uzdrowili mnie nieco. Na pewno uswiadomili. W tym dwoch realnych
Ale teraz o pustce.....
No tak pusto ze ni ma o czym pisac.
Rodzina..... Pusto.....
Czemu zaczelam.czuc wieksza pustke? Bo zobaczylam jak wyglada zycie poza pustkowiem mym. Nocke spedzilam poza swoim domem. Nawet dwie. Nawet 3. Z rzedu. Od kozanek sie zaczelo. Wszystko od Bieszcad. Tam poczulam zemoge zyc. Pozniej kokejny wyoad. Zobaczylam inna rodzine. Po czyms takim czuje sie wiekszy brak.
U faceta zobaczylam.rodzine. Jest nornnie. Mimo ze nie ma bliskosci. Ni ma okazywnia uczuc. Ale co najwazniejsze - nie ma toksycznosci jak u mnie.
Czemu ten brak tak do mnie zaziera bardziej? Bo w robocie przewbywam stale z jedna osoba. Czasem cos pogledzimy

relacje dosc kolezenskie
Widze jak u niej jest w rodzinie. Codzinie slysze jak rozmawia ze swoimi. Jaki ma dobry kontakt. Nie chce mowic jak u mnie wyglada. Bo nie wyglada. Rozmawia sie tylko gdy cos trzeba. Krotka rozmowa. . Typu bardziej "czego chcesz"
Widze jakie ma dobre realcje z ojcem. A ja? Mi najbardziej odpowiada izolacja. Bobtam jest przynajmniej spokoj. Nikogo od siebie z domu nie potrzebuje. Bo to co dostaje..... To nie jest to. Nie da sie nawet tego wszystkiego opisac. Zbyt to puste.
Tak wiec. Mysle ze to koniec mojego gledzenia o sobie. Tutaj nigdy nie zostane uleczona.
Pisac bede nadal ^^ ale nie tak osobiscie. Ktos inny powienien mnie posluchac. Nie uzdrowi mnie. Caly system jest chory. Ale moze przylepi pkaster?
Zeczylam sie tym pisaniem..... Chyba serio mam chokerny brak - pustke, ktorej nawet nie bylam.swiadoma. Zycie mi dopiero ja bardziej pokazalo. To ze zaczelam poznawac siebie. Ze dalam sie poznac z innym. Ze zaczelam byc blizej. Ze nawet zaczelam czuc. Facet tez troche mnie rozbudzil
to wszystko i tak jest skromne. Wazne ze zaczelam czuc. Wazne ze pomimo swojej pustki taka pusta nie jestem.
Ten watek nie wymaga komenatarza. Nawet mi specjalnie jakos nie chce sie go komentowac. Znudzilo mi sie