volga_jasnowidzaca
01.04.04, 13:28
Witam Was,
trafiłam na Wasze forum przypadkiem. Doskonale znam koszmar objadania sie od
rana do wieczora, w ukryciu, kradłam jedzenie z lodówki w pracy, pozyczałam,
wstydziłam się, ale jadłam. Depresja tez nie jest mi obca, kiedy zaczęły się
mysli samobójcze (między jednym obżarstwem a drugim kiedy brzuch bolał z
przejedzenia a ja modliłam się o smierc), postanowiłam dać sobie ostatnia
sznsę. Udałam się do psychologa i psychiatry. Zaczęłąm zażywać seronil ale
terapia przez 1,5 roku przynosiła mierne efekty. Zdażały się okresy bez
objadania ale rzadko. Ale od dwóch miesiecy jest naprawde dobrze, nie objadam
się, powoli chudnę, nie wstydzę się. Walka trwała dwa lata, trwa nadal,
czasem zdaża się słabszy dzień ale to rzadkość a nie reguła jak kiedyś.
Przed terapią próbowałam różnych rzeczy - głodzenia sie, przeczyszczania,
chodziłam na AŻ (Anonimowi Żarłocy, oparte na AA). Ta ostatnia metoda jest
godna polecenia,, wielu osobom pomogła.
Chciałabym dodać Wam otuchy i pokazać że można, ale nie bez wysiłku i pomocy
specjalistów lub grupy wsparcia. Nie patrzeę na jedzeie jako na jedyną
przyjemność życia, nie patrze na zegarek, kiedy moge zjeść nastepny objad,
nie oszukuje w kwestii jedzenia, nie wstydzę się. Nie wierzyła że to może się
snaprawde stać. Ale udało się.
Jesli macie jakies pytania, piszcie na priva lub tutaj. Odpowiem.
Pozdarwianm