Dodaj do ulubionych

Żyję w cieniu byłego

22.10.10, 22:23
Witatm
Nie potrafię poradzić sobie z problemem miłości do byłego. To już trwa ponad rok. On jest z inną kobietą. Zaczął z nią być kilka dni po naszym rozstaniu, dodam, że jest to jego była. Nasz związek był krótki ale bardzo intensywny. Szybko się do siebie przyzwyczailiśmy, szybko zaczęliśmy mówić o naszej przyszłości (nazywaliśmy ją). Praktycznie codziennie mieliśmy ze sobą kontakt. Tak naprawdę pokłóciliśmy się o jego byłą. Rozstanie było cięzkie, on tez tak naprwdę nie chciał tego rozstania. Trzy miesiące po rozstaniu wciąż o mnie myślał, pisał, żałował decyzji. Mówi (nie tylko mi) że do dziś żałuje tego rozstania. Że mnie kochał ale nie potrafił się ze mną porozumieć. Ja nie potrafiłam tego przezyć, nie docierało do mnie, że to koniec. Ryczałam w słuchawkę, tuliłam jak się spotykaliśmy. Potrafiłam zachować zimna krew dopóki miałam świadomośc, że mnie jeszcze kocha. Ale jak odkochał, nie mogłam tego przezyć i wówczas chciałam zrobić wiele by go odzyskać. Spotykaliśmy się jeszcze kilka razy. Po roku czasu się do niego odezwałam. Nawiązaliśmy romans pod nieobecność jego dziewczyny. Był też seks :/. Zachowywalismy sie jak para. Czuły pocałunek na dzien dobry, zakupy spozywcze, odwozihł mnie do pracy. Klękal przede mna na kolanach i tulił moje łono. Oczywiście do czasu (seks). Mówił okropne rzeczy o swojej obecnej dziewczynie. Że jej nie kocha, że go nie pociąga, że ciągle się kłóca i nie odejdzie od niej bo boi się, że stanie się coś niedobrego. Jak zaczął mnie odtrącać, zachowałam sie jak ksiązkowy stalwaker atakując go smsami, telefonami. Dwa razy przyszłam do jego domu bez zapowiedzi (nigdy w życiu nie zrobiłam takiego czegoś, nawet do koleżanki nie przyszłam bez zapowiedzi). Im bardziej mnie to upokarzało, tym bardziej się z tego tłumaczyłam i wszystko zaczynało sie od nowa.
On do tej pory odpowiada na moje maile. Udaje, że się martwi. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że mam potrzebe kontrolowania go. Muszę wiedzieć co się u niego dzieje. Jak nie wiem, jestem nieszczęsliwa. Obserwuję go na komunikatorze i wiem kiedy spędza czas przy komputerze. W dodatku moja koleżanka (on nie wie, że my się znamy) zdaje mi relacje z jego życia.
Przeraża mnie to. Przez ostatni rok nie miałam żadnych zainteresowań poza nim.
On śmieje mi się w twarz. Mówi mojej znajomej, że żałuje tego co się stało i wie, że do siebie wrócimy a mi śmieje się w twarz.
Nie mogę się powtrzymać by mu nie odpisać, nie napisać, że go potrzebuję. To mnie niszczy.
Obserwuj wątek
    • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 22:32
      Stalker a nie stalwaker ;)
    • krzysztom Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 22:38
      Myślę, że to szaleństwo za nim wynika tylko z potrzeby seksu , a nie z głębszych uczuc. On ma niezły ubaw zwodząc was swoimi"uczuciami". Ma dwie panie na zawołanie i o to mu chodzi. Olej gościa jeśli kierujesz się choć trochę rozumem. Pozdrawiam.
      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 22:43
        Nie, nie wynika tylko z potrzeby seksu. Chociaż nie ukrywam, że rok w celibacie to nie jest zbyt fascynujacy. Problem w tym, że ja naprawdę chciałabym być z nim w przyszłości. Nie spotkalam jeszcze na swojej drodze faceta, który by mnie tak zafascynowal.
        Przeraża mnie ta obsesja i potrzeba kontrolowania.
        • krzysztom Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 22:50
          Ale czy on Cie zwodzi, czy kategorycznie przeciął z tobą pępowinę?
          • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 22:57
            Myśle, że przeciął pępowinę ale nie do końca. I myślę, że mnie też zwodzi. To jest typowy typ zdobywcy - narcyza.
            Na pytanie koleżanki czy czuje do mnie urazę i brak szacunku odpowiedział, że nie. Powiedział też, że zachowuję się jak niespełna rozumu bo nie potrafię się pogodzić z faktem, że się rozstaliśmy. Ona mu napisała, że sam nie potrafił tego unieść więc niech się nie dziwi, że ja nie jestem konsekwentna. Nie odpowiedział nic. Na pytanie czy kocha swoją obecną odpowiedzial, że nie ale chciałby z nią być i cały czas budować ten związek.
            • yagnik Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 23:07
              Margit a mało to takich magików, co 5-ty Ci powie że on to z żoną nie sypia a w związku jest tylko dlatego że dzieci są, a weź się przyjrzyj bardziej to zobaczysz tę "inną" prawdę. On jej nie kocha ale chce budować z nią związek a mi tu czołg jedzie co?
            • empeczy ;o 01.11.10, 14:00
              nie ma to jak zakochac sie w debilu ;x
              • something.special Re: ;o 02.11.10, 09:37
                Pytanie czemu się tak stało, że autorka tematu tak mocno się w tym panu zakochała?
                • kalllka Re: ;o 02.11.10, 11:01
                  bo to ko;oprodukcja. dramat polsko- czeski; on laska ona lzy.
        • mel.la Re: Żyję w cieniu byłego 23.10.10, 10:57
          margit1127 napisała:
          . Problem w tym, że ja naprawdę chciałabym być z n
          > im w przyszłości.

          Naprawde chcialabys byc z kims takim? Jaka czeka Cie z nim przyszlosc? Czy bylabys w stanie mu jeszcze zaufac?
        • e.i.t.h.e.l Re: Żyję w cieniu byłego 30.10.10, 21:46
          Chesz budować związek na fascynacji? Z kimś kto tak pogrywa z wami obiema? Najpierw zacznij od zrobienia porządku ze sobą, może jakaś terapia, a potem szukaj partnera...
    • yagnik Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 22:57
      Obsesja.
      I to już niezbyt wesoła, z Twojej strony oczywiście.

      Pomyśl logicznie, nawet jeśli Cię ów pan kocha (w co nie wierzę)
      to dla chcącego nic trudne prawda? Było miło ale się skończyło
      czas usiąść sama ze sobą i wytłumaczyć sobie szczerze że z tej
      mąki chleba nie będzie.

      Ten krótki moment (pod nieobecność jego dziewczyny) który z
      nim przeżyłaś jak "para" to tylko seks, dla Ciebie wygląda to nieco
      inaczej ale na pewno nie dla niego.

      On opowiada na Twoje maile, no i co z tego? To nic nie znaczy...
      Musisz skorygować swoje zainteresowania póki nie zabrniesz za
      daleko.

      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 23:01
        Zdaję sobie sprawę, że to już obsesja i to grubego kalibru. I właśnie się obawiam, że zabrnęłam za daleko.
        • yagnik Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 23:04
          Ale wciąż masz świadomość tego czyli jeszcze nie jest tak źle.
          Wciąż możesz się wycofać, ogarnąć swoje życie, poznać kogoś kto Cię pokocha bez wplątywania osób trzecich.
          Wszystko zależy od Ciebie.
          • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 23:15
            Ale ja nie potrafię nikogo pokochać. Nikt mnie nie fascynuje. Ja nie fascynuje tych, którzy bym chciala by się mną fascynowali. Nie chcę być z kimś dla samego bycia. Tamten związek był tak oszałamiający, że nie wiem czy kiedykolwiek poczuję coś takiego samego. Nawet się nie spodziewałam, że jestem zdolna do takich uczuć.

            Z moją obsesją jest tak, że ja sobie juz od dawna zdaję sprawę z tego, że ona niszczy mnie, obraz mojej osoby. Ale im dalej w las, tym więcej drzew. Tym większe poczucie winy i wstydu, tym więcej tłumaczeń.

            Wcale mi się to nie podoba, że odpisuje na moje maile, bo to tylko świadczy o tym, że śmieje mi sie prosto w twarz.

            Brakuje mi tego człowieka. Bardzo go lubiłam.
            • hermina5 Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 11:58
              ? Wiesz co? Trzy lata temu myslałam tak samo jak ty - ten, on, tylko i wyłacznie i tym sposobem rozpieprzyłam sobie 7 LAT ZYCIA. BITE 7 LAt. A dzisiaj, kilka lat pózniej wiem jedno - moment, kiedy zaczełam się od tej toksycznej relacji uwalniac był najrozsadniejsza rzeczą w moim zyciu . I dopiero dziś widze na zimno, jaki to dupek mimo tytułu naukowego, pozer, megaloman, a do tego frustrat i psychiczny furiat.

              Czlowiek nie powinien sie wpieprzać ze zwiazku w zwiazek, bo moze przyniesc drugiej osobie sporo bólu . Dlatego warto dac sobie czas i zajać sie sobą - znależć sobie jakichś znajomych , pasje, sparwy - zmienic srodowisko - mózg tak pracuje, ze jak nie ma podniet to bez przerwy miedli przeszłosc.

              >Wcale mi się to nie podoba, że odpisuje na moje maile

              Napiszę ci wprost - to ich ku... nie pisz, skoro ci sie nie podoba. Idz sobie wtedy pobiegać. Rusz tyłek w nowe zycie, które niekoniecznie musisz zacząc od nowego , powaznego zwiazku, z kims kogo nie chcesz. No chyba, z emasz ochotę tak tracić kolejne miesiace i lata, a potem załować.
            • k7i Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 16:10
              "Ale ja nie potrafię nikogo pokochać. Nikt mnie nie fascynuje. Ja nie fascynuje
              > tych, którzy bym chciala by się mną fascynowali. Nie chcę być z kimś dla samego
              > bycia. Tamten związek był tak oszałamiający, że nie wiem czy kiedykolwiek pocz
              > uję coś takiego samego. Nawet się nie spodziewałam, że jestem zdolna do takich
              > uczuć"


              Ale bełkot. Ile Ty masz lat? 70? Bo piszesz jak stara babinka. Otrząśnij się, dziewczyno! Jemu na Tobie nie zależy. Gdyby zależało, to już by z Tobą był. O miłości nawet nie wspominam, bo tu taka nie występuje. Miałam podobną sytuację (ale nie w takim stopniu, dzięki Bogu) i powiem Ci szczerze - jakoś samo przeszło z czasem. Po prostu dałam sobie siana, widziałam, że moje starania nic nie dają, a i nawet nie ma o kogo :walczyć:
              Wiele jest osób lepszych i gorszych. Od każdego. Więc wybierz lepszego od swojego exa.
              Za bardzo bierzesz wszystko na serio. A on nie... i dzięki temu Cię ma. Ciągle!
              Poznasz jeszcze wiele osób, którzy będą interesujący itp. Przed Tobą całe życie. Ja też tak myślałam, że to >>>TEN<<<, że ja bez niego nawet oddychać nie potrafię itp., itd. ...
              A teraz? Po roku od tego zdarzenia jest to dla mnie naprawdę tylko historia. Historia pewnej miłości.
              Znajdziesz kogoś innego, lepszego.
              • wj_2000 Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 19:05
                k7i napisała:
                >... Wiele jest osób lepszych i gorszych. Od każdego. Więc wybierz lepszego od swoje
                > go exa.

                Ba! ale czy wśród tych lepszych od byłego exa znajdzie się chętny na naszą forumowiczkę?

                Wy dziewczyny nie macie wstydu w ślepiach! Wam się wydaje, że tabuny fajnych chłopów tylko polują na każdą taką jak Wy.
                A feministki, to ja bym, za darmo nie chciał!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • k7i Re: Żyję w cieniu byłego 03.11.10, 13:43
                  wj_2000 napisał:

                  > k7i napisała:
                  > >... Wiele jest osób lepszych i gorszych. Od każdego. Więc wybierz lepszego
                  > od swoje
                  > > go exa.
                  >
                  > Ba! ale czy wśród tych lepszych od byłego exa znajdzie się chętny
                  > na naszą forumowiczkę?
                  >
                  > Wy dziewczyny nie macie wstydu w ślepiach! Wam się wydaje, że tabuny fajnych ch
                  > łopów tylko polują na każdą taką jak Wy.
                  > A feministki, to ja bym, za darmo nie chciał!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                  No chyba ex naszej bohaterki jest kretynem, zanegujesz to? Niech sobie znajdzie lepszego.
    • krzysztom Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 23:13
      Przydała by się poważna i ostateczna rozmowa. Wasze wspólne przeżycia chyba warte są gruntownego podsumowania i wiążącej decyzji co z wami dalej? W kawiarni,spokojnie spotkajcie się, pogadajcie, wyłączcie telefony, możecie być dalej przyjaciółmi. Seks nie wchodzi w rachubę, jeżeli powie to koniec.
      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 23:25
        Ale to już jest koniec. Nie raz o tym rozmawialiśmy i nie raz prosił bym zakończyla ten temat raz na zawsze.
        Przyjaciółmi? Jak Ty to sobie wyobrażasz?

        Muszę się wziąć w garść i przestać wracać do przeszłości, tylko jest mi ciężko bo naprawdę kochałam i lubiłam tego człowieka i było mi z nim bardzo dobrze.
    • krzysztom Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 23:18
      Ja mam gorszy problem jestem z żoną a chyba już nie chcę być. Odpisz coś na mój założony wątek.
      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 22.10.10, 23:32
        Przykro mi ale nie mogę Ci nic odpisać bo nie znam sytuacji ani nie jestem specjalistą z tej dziedziny, a samo pisanie dla pisania jakoś do mnie nie przemawia.
        Poczekaj co napiszą Ci specjaliści ;)
    • solaris_38 Re: Żyję w cieniu byłego 23.10.10, 00:19
      czasem dobra rzez w życiu odpuścić

      czasem bez tego nie da się żyć

      ale z drugiej strony takie mocne uzależnienia dają tyle emocji że .... ludzie wolą taki film ze swojego życia


      zatem powodzenia w Twoim filmie
      na pewno jest bardzo ciekawy nieco mroczny i pełen namiętności

      lecz znaleźć szczęście w zwyczajności dnia codziennego jest ... trudno :)

      trudniej żyć bez smaku wielkich emocji
      choćby destrukcyjnych
      wielu z nas woli aby działo się coś cokolwiek byle czuć silne emocje
      chodzą na stadiony
      jeżdżą na wojnę , robią harakiri, kłócą się i nienawidzą

      Twój toksyczny związek to tylko film melodramatyczny
      taki chcesz przeżyć

      nie wszyscy muszą mieć dzieci rodziny i rosół
      na szczęście ktoś zawsze ma
      dlatego życie trwa






      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 23.10.10, 10:53
        Chciałabym miec dzieci, rodzinę i rosół. Ale nie potrafię znaleźć mężczyzny, z którym chciałabym mieć to wszystko. Był jeden, tylko jeden.
        Chciałabym by ten melodramat się skończył i zacząć żyć ale emocje są tak silne, że nie potrafię sobie z nimi poradzić.

        > nie wszyscy muszą mieć dzieci rodziny i rosół
        > na szczęście ktoś zawsze ma
        > dlatego życie trwa
        >
        >
        >
        >
      • w_deszczu_rosne Re: Żyję w cieniu byłego 23.10.10, 19:51
        Myślę, Solaris, że gdy zaczynamy czuć się bezpiecznie, to chcemy i rosołu.
        Ja w tej mojej związkowej "jeździe po bandzie" też czułam się przez chwilę jak ryba w wodzie, ale w końcu zachciałam więcej - zwyczajnego bycia blisko. Wyszło, jak wyszło.
    • adriana_ada Re: Żyję w cieniu byłego 23.10.10, 09:44
      Nie dawalam wiary Klosowi, ze jest tyle niemadrych, chorych psychicznie kobiet na tym swiecie, jednak dzis bez watpienia wiem, ze mial racje.
      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 23.10.10, 10:47
        adriana_ada,

        Nie pomagasz mi w ten sposób. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to mądre ale wprowadziłam się w to uzależnienie emocjonalne i nie potrafię z niego wyjść. Myslisz, że mnie nie przerażało istnienie takich kobiet jak ja? Nie wiedziałam, że mi się kiedyś to przytrafi. Nie wiem skąd to się wzięło i nie potrafię dac sobie z tym rady.

        Zawsze dawałam sobie ze wszystkim świetnie radę a teraz? Po prostu nie mam na nic siły. Poczucie osamotnienia i wstydu jest po prostu nie do zniesiania.
        • adriana_ada Re: Żyję w cieniu byłego 25.10.10, 12:58
          margit1127 napisała:

          > adriana_ada,
          >
          > Nie pomagasz mi w ten sposób. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to mądre ale wpro
          > wadziłam się w to uzależnienie emocjonalne i nie potrafię z niego wyjść. Myslis
          > z, że mnie nie przerażało istnienie takich kobiet jak ja? Nie wiedziałam, że mi
          > się kiedyś to przytrafi. Nie wiem skąd to się wzięło i nie potrafię dac sobie
          > z tym rady.
          >
          > Zawsze dawałam sobie ze wszystkim świetnie radę a teraz? Po prostu nie mam na n
          > ic siły. Poczucie osamotnienia i wstydu jest po prostu nie do zniesiania.

          Jak studiowalam w Rosji, jeden profesor powiedzial pewna prawde uniwersalna:

          "В чужой монастырь со своим уставом не ходят"

          Co w twoim przypadku konkretnie znaczy, zebys nie wchodzila pomiedzy tych ludzi
        • hermina5 Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 12:16
          Zawsze dawałam sobie ze wszystkim świetnie radę a teraz? Po prostu nie mam na n
          > ic siły. Poczucie osamotnienia i wstydu jest po prostu nie do zniesiania.

          Nie chce mi sie, ale zacytuję ci fragment ksiazki, która pasuje tu jak ulał. Jak i to nie dotrze, to znaczy, ze wydaje ci się , z e jesteś tak wyjątkowa jak Notre Dame. Nie jesteś.

          Trochę cierpliwosci. Czsami potzreba roku, czasem dwóch , czsami kilku miesięcy albo krócej. Potem będzie tak, że jest coraz mniej niepania, mniej budzenia sie w nocy, mniej niejedzenia, , mniej obrazów, mniej przerazenia. Od czasu do czasu będzie to do ciebie wracać, ale już nie tak intensywnie i na krócej. Aż minie zupelnie i będzie jak zamknięte pudełko z napisem "Nieaktualne" Każda z nas ma to za soba, wiec tobie też sie uda. Madre kobiety mówiące do kobiety, która W PRZYSZŁOŚĆI też będzie madra. Wiedzma- ta, która wie. Też będziesz taka.
        • m.malik Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 12:40
          Witaj,
          byłam w podobnej sytuacji rok temu. Totalne uzależnienie od faceta, poza którym świata nie widziałam. Nie wyobrażałam sobie, że będę z kimkolwiek innym, po tym jak się rozstaliśmy. Też wrócił do swojej byłej. Nie będę jednak wgłębiać się w moją historię, bo tutaj chodzi o Ciebie.
          Też nie potrafiłam sobie dać rady z cała tą sytuacją, chociaż niejedno w życiu przeszłam.
          Podjęłam jedną decyzję: poszłam na terapię. Od tamtej pory, powoli porządkuję swoje emocje, swoje życie, swoje relacje. Inaczej się nie da. Sama sobie nie poradzisz. To trochę jak uzależnienie od alkoholu.
          I możesz pytać na wielu forach co robić - nikt Ci nie pomoże tak, jak zrobi to dobry terapeuta. Nie czekaj. Na prawdę szkoda przegapić życie.
          Powodzenia.
          M.
    • crazy_witch A on zaden cien... 23.10.10, 11:30
      Tylko tani fagas, ktory bawi sie kobietami...
      Pomoc napewno jest ale czy chcialabys o tym porozmawiac z psychologiem? Bo tylko taka pomoc na teraz istnieje. m.in poprzez rozmowe ze specjalista ustawia sie tez prace polkul mozgu i ta , a zaczyna sie racjonalne analityczne myslenie. Radze naprawde poszukac psychologa, bo szkoda abys sie tak meczyla w relacji zupelnie nie potzrebnej, ktora cie okrada z energii zyciowej, ktora moglabys przeciez spozytkowac lepiej. Napewno nie bawiac sie z tym gosciem.

      To wszystko nie jest jeszcze milosc. Milosc taka dojrzala, zaczyna sie ksztaltowac, gdy to silne zauroczenie i emocjonalnosc mija....Duzo by pisac na temat...
      • crazy_witch Echh wycielo polowe textu... 23.10.10, 11:44
        Teraz zauwazylam,ze wycielo tekst, ktory do ciebie pisalam. Sorry, nie tak mialo to zabrzmiec:=)
        Po prostu ta strona emcjonalna jest zazwyczaj irracjonlana, to praca prawej poluli mozgu, ktora odpowiada za uczuciowosc, emocje, egzalatacje, wspomnienia, wrazliwosc,wyobraznie przestrzenna, fantazje itp.
        Natomiast lewa, to ta ktora <trzyma> ta czesc logiczna, analityczna, matematyczna, jezykowa i wiele innych. Czasami sie zdarza ze pod wplywem duzch emocji polkule przestaja dzialac w sposob synchroniozwany. I wtedy dobrze jest przeprowadzic analize dokladna wydarzen, aby lewa polkula zanalizowala emocje prawej polkuli. I gdy to jest dokladnie przerobione na rozmowach ze specjalista to zazwyczaj po jakims czasie sila emocjonalnosci maleje. I do glosu dochodzi rozsadek...
        To nie jest to samo co rozmowa z kolezanka. Tego typu terapia ma inne zadanie inaczej przebiega.
        Dlatego jeszcze raz polecam ci dobrego psychologa. Takie spotkania moga trwac od kilku do kilkudziesicieu spotkan. Po ktorych wyjdziesz i bedziesz...zawiedziona. Jednak sam proces jest juz <zaszczepiony> i po kllku tygodniach terapia zazwyczaj dzialac...
        Ma to jeszcze ta zalete,ze doskonale chroni przed kolejna taka burza w mozgu:=)
        • margit1127 Re: Echh wycielo polowe textu... 23.10.10, 11:55
          crazy_witch

          Byłam u psychologa na kilku sesjach. Czułam się po nich jeszcze gorzej. Zrezygnowałam z powodów finansowych. Poza tym nie wiem czy był to odpowiedni terapeuta.
          Można samodzielnie, poprzez cwiczenia inicjować lewą półkulę mózgu?

          Wiem, że fagas bawiący się kobietami. Sama pozwoliłam mu się sobą bawić. I nie wiem skąd we mnie taka silna autodestrukcja.
          • crazy_witch Re: Echh wycielo polowe textu... 23.10.10, 12:40
            Ja nie wiele ci moge w tym pomoc. W koncu jak pisza milosc nie jedno wybaczy:=) Chyba cos jest w tym.
            Jednak radzilam ci w zwiazku z tym,ze nie dobrze sie czulas. Moze ta wizyta u psychologa byla na tyle bolesna,ze rozdrapywala stare rany? Moze ranila ego? Moze co inne. Warto by bylo jednak spotkac innego terapeute,,,,i zakonczyc, zaleczyc stare rany. Wtedy kiedy terapia zaczyna bolec nasytepuje poczatek leczenia, z tego co pamietam, zaslyszane...

            Synchronizacje polkul przeprowadza sie indywidualnie. Najlepsza jest jednak dokladna analiza.
            Ludziom troche bardziej pobudzonym pomaga regularny tryb zycia i dobry sen. Medytacja i lekkie cwiczenia naprzemian pomiedzy podnoszeniem nog, lewa noga-prawa reka i na odwrot.
            Kilka razy dziennie. Czasami pomaga tez wyjazd w bardzo spokojne miejsca, spacera, bycie sam na sam ze soba, muzyka -medytacyjna itp.. To zalezy jak i co komu. Na mnie dziala najlepiej sen. Duzo snu...:=)
        • realista_nr1 Re: Echh wycielo polowe textu... 23.10.10, 12:06
          Masz racje Witch, ktos musi na glupocie zarabiac. Ciezka to jednak praca i nie wiem czy warta tej kasy.
    • iluzja3 Re: Żyję w cieniu byłego 23.10.10, 14:18
      W zasadzie sama sie zdiagnozowalas i wiesz co ci jest. Ze cie to niszczy, ze to obsesja, ze nie umiesz inaczej, ze im bardziej cie to upokarza tym ty wiecej etc.
      Pisanie na forum byc moze lekko cie wyciszy, zajmie i odwroci uwage, bedzie poczatkiem zmiany ale cie nie wyleczy z uzaleznienia. A jesli nawet czas wyleczy rany to twoj kolejny zwiazek bedzie podobny jesli gruntownie pewnych rzeczy nie przerobisz.
      Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego az tak sie ponizasz? Jesli nie mozesz wytrzymac by do niego nie napisac i dalej zebrac o jego osobe to jedz gdzies na detoks. Pobadz sama ze soba, wyplacz sie, uderz w poduszki i wroc odmieniona. Pewnie troche smutna ale wyciszona i odmieniona. No i konieczna terapia:-)
      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 23.10.10, 16:17
        Próbowałam już wielu rzeczy. Zupełne odcięcie się, sport, nowa miłość, ostatnio nawet terapia. Już wypłakałam swoje.

        Dlaczego się tak ponizam? Bo pierwszy raz się zakochałam, bo miałam takie same marzenia jak on. Bo nie umiem zaakceptować faktu, że przestał mnie kochać. Bo chciałabym bym z nim być. Bo jest mi bez niego smutno, bo nikt mnie nie rozpieszczał tak jak on. Bo nie potrafię się przytulić do kogoś kogo nie kocham, a zakochanie się przychodzi mi bardzo trudno. Bo obwiniam siebie za rozpad tego związku.
        • yagnik Tak sobie czytam wszystkie 23.10.10, 19:29
          Twoje wypowiedzi i nasuwa mi się 1 wniosek.
          Ty na łatwiznę idziesz.
          Życie nie polega na tym że dostaje się wszystko
          co się chce, nie polega na tym żeby powiedzieć
          "tak jest, wiem jestem świadoma ale próbowałam
          wszystkiego"
          A próbowałam zacisnąć zęby i zmierzyć się ze
          swoimi słabościami? To nie jest tak że wszystko
          przechodzi bez trudu.

          Cieszę się że uświadamiasz sobie że się poniżasz
          a wiesz co za tym idzie? Brak szacunku z jego strony
          i pewna śmieszność.

          Jeśli już tak bardzo zależy Ci na _tym_akurat facecie
          (choć uważam że to pomyłka) to raczej zmień strategię,
          skoro sama zauważyłaś że gość jest "łowcą" to na
          cholerę to Ty polujesz, nielogiczne...
        • w_deszczu_rosne Re: Żyję w cieniu byłego 23.10.10, 19:45
          Margit,
          od mojego rozstania mija pół roku. Też nie umiem się do dziś z nim pogodzić. Pomaga mi na pewno całkowity brak kontaktu z jego strony, ale sama również go nie inicjuję. Wykasowałam wszystkie numery, adresy e-mail, kontakty w komunikatorach, nie korzystam też z serwisów społecznościowych, unikam ludzi, którzy mogliby mi o nim opowiadać, nie szukam z nim kontaktu - zresztą o czym mielibyśmy rozmawiać?
          Myślę, że robisz sobie krzywdę nie zamykając tej historii, pozwalając by był obecny w Twoim życiu tylko na jego warunkach, nie wyglądając na zewnątrz.
          Wiem, jakie to wszystko trudne i że łatwo radzić. Sama dopiero zdrowieję, jeszcze nie ma przestrzeni na nikogo nowego, ale wiesz co? - jest miejsce na mnie.
          Dbaj o siebie.
        • iluzja3 Re: Żyję w cieniu byłego 23.10.10, 19:53
          Zadajac ci pytanie dlaczego tak sie ponizasz chcialam zebys spojrzala na siebie niejako w oderwaniu od tej swojej obsesji, zebys zajrzala w siebie nieco glebiej. Bo to nie ty odpowiedzialas na to pytanie ale twoje uzaleznienie. Ono tu nadal przemawia.
          Sprobuj poszukac tego co on ci dawal w sobie samej. Tak jak napisala yagnik zacisnij zeby i zmierz sie sama ze soba.
    • xciekawax Re: Żyję w cieniu byłego 26.10.10, 20:28
      1) skasuj jego numer telefonu
      2) Wyrzuc go z kompa aby nie widziec kiedy wchodzi na komp
      3) Powiedz kolezance aby ci juz nic o nim nie mowila.

      Ty masz wyrazny problem z odrzuceniem, i tak, te uczucia przerodzily sie w obsesjie. zacznij sie zastanawiac dlaczego tak reagujesz. Byc moze Twoj rodzic byl nieobecny w czasie dorastania? moze jakos ciezko przezylas jakies inne roztanie i teraz nie chcesz przez to przechodzic?

      Najlepsze na to jest kompletna izolacjia od niego, i wychodzenie w grupie znajomych aby sie zabawic. Rozejrzyj sie - jest naprawde duzo fajnych ludzi wokol ciebie, duzo fajnych facetow - a ty cala swoja energie poswiecasz jakiemus frajerowi - a wlasciwie nie jemu tylko wyimaginowanemu wizerunkowi. Gdyby bylo tak swietnie to byscie sie nie roztali.

      I moze powinnas skorzystac z pomocy psychologa, gdyz jezeli tak sie zachowujesz z nim - to z pewnoscia przeniesiesz te emocjie na nastepna osobe w przyszlosci, co zaowocuje nastepna kleska.
      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 26.10.10, 21:45
        Tak, to prawda. Mam bardzo duzy problem z odrzuceniem. Wychowywałam się bez ojca. Zmarł jak byłam małym dzieckiem.

        Niestety to nie jest do końca wyimaginowany wizerunek. A chciałabym. I niestety było świetnie. Albo świetnie zagrana rola.

        Nigdy wcześniej mi się takie coś nie zdarzyło i dlatego jestem przerażona tym co się ze mną dzieje. Być może dlatego, że wcześniej nie miałam w sobie takich uczuć jak do niego i nikt mnie wcześniej nie porzucił. To ja zazwyczaj kończyłam związek, proste cięcie i żadnych sentymentów. Wyjaśniałam co i jak by nie pozostawiać miejsca na pytania i jakiekolwiek nadzieje bo lubię jasne sytuacje.

        Przez pół roku nie miałam zupełnie kontaktu, nie wiedziałam co się dzieje. Ale wtedy czułam się duzo gorzej. Fakt faktem, potrafiłam się zmusić do sportu, wychodzenia do knajpy, co zaczęło mi przysparzać wielu radości. Ale tęskniłam coraz bardziej.

        Byłam na kilku sesjach psychoterapii ale to trochę drogi interes. Diagnoza? 2-3 lata psychoterapii :( Szukam psychologa refundowanego z NFZ, ale jak do tej pory nie znalazłam.
        • manka_swojska Re: Żyję w cieniu byłego 26.10.10, 22:06
          Zyjesz zwizualizowanym przez siebie sama obrazem bylego i milosci, checia kontroli, a takich osob zazwyczaj towarzystwo chce sie pozbyc. Kazdy ceni sobie wolnosc, kazdy normalny.
          • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 26.10.10, 22:26
            Ale ja nie wiem skąd się bierze we mnie ta chęć kontroli. Nigdy nikogo nie kontrolowałam. Nie jestem typem osoby sprawdzającej cudze kieszenie, telefon i tego typu rzeczy. Szanuję czyjaś prywatność i nigdy nie miałam z tym problemów. Jemu też nigdy tego nie robiłam, nawet mi to nie przyszło na mysl. Czasem nie wiedziałam co robi, gdzie jest. To on mnie o wszystkim informował. Dopiero po rozstaniu zawładnęła mną chęć kontroli.
            • manka_swojska Re: Żyję w cieniu byłego 26.10.10, 23:02
              Mysle, ze jestes bardzo meczaca a ludzie ze zmeczenia Toba staja sie agresywni. Skad tyle upierdliwosci z ta kontrola, to jest straszne.
              • manka_swojska Re: Żyję w cieniu byłego 26.10.10, 23:12
                Jak ja nienawidze ludzi, ktorzy patrza tylko ile godzin pracujesz, co jesz, ile razy dziennie, czy pijesz szklanke mleka, czy palisz papierosy, czy pijesz wodke, o ktorej chodzisz spac i z kim, wszedzie by weszli, przez dziurke od klucza, zeby tylko wiedziec, zeby narzucac co kto powinien, a czego nie, co wypada, z kim nie wypada sie zadawac. Ohydztwo
                • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 26.10.10, 23:18
                  Przepraszam Cię manka_swojska ale chyba się trochę nie wbiłaś w temat ze swoim ostatnim postem bo tu nie chodzi o taki rodzaj kontrolowania o jakim piszesz. Ale ok :)
                  • manka_swojska Re: Żyję w cieniu byłego 26.10.10, 23:22
                    margit1127 napisała:

                    > Przepraszam Cię manka_swojska ale chyba się trochę nie wbiłaś w temat ze swoim
                    > ostatnim postem bo tu nie chodzi o taki rodzaj kontrolowania o jakim piszesz. A
                    > le ok :)

                    A ma powiedziec wlasciciel najwiekszego gescheftu we wsi, raz, ze cieszy sie na wsi najwiekszym powodzeniem, poza tym wszyscy chca wiedziec wszystko i kto wie wiecej:)
                    Humor mi wraca:)
        • xciekawax Re: Żyję w cieniu byłego 26.10.10, 23:26
          Moze sa jakies ksiazki ktore Tobie pomoga? Bez przesady, to nie jest JEDYNY czlowiek na tym swiecie. To nie jest tak ze ty go chcesz z powrotem (na serio, czlowieka ktory zdradza swoja dziewczyne, ktory nie jest lojalny, ktory sie bawi glupkowata zaslepiona dziewczyna (tak, toba) - na serio taki fajny jest? bo ja na takiego bym nie chciala nawet popatrzec). Ty po prostu nie chcesz czuc sie porzucona, i na tym sie zkoncetruj. Wyjdz do ludzi. Zycie ma wiecej do zaoferowania niz jakiegos glupiego dupka.

          Normalnie jest tak, ze jak jest koniec zwiazku to to boli, czujemy bol, zlosc, zale, czasami nie wierzymy w to co sie stalo - to wszystko jest naturalne. Ale wkoncu godzimy sie z ta utrata. A u Ciebie to nie mija - i to jest problem. Nie chcesz uwierzyc ze to ze on juz nie jest Twoj, ze nie jestescie razem. To jest problem psychologiczny, i nie ma nic wspolnego z jego osobowoscia.

          JEZELI CHCESZ to zakonczyc, (bo nie jestem pewna czy naprawde chcesz normalnie zyc i go "puscic" ), to musisz zerwac wszelkie kontakty, nie sprawdzac go, nie pytac sie o niego, nie sluchac nic o nim itd.... Pamiatki po nim do pudelka i na smietnik, albo spal, Zmien jak najwiecej w swoim mieszkaniu/pokoju aby czuc bylo innosc. Potem okraz sie znajomymi z ktorymi wspolnie bedziesz wychodzic.

          Teraz dziewczyno marnujesz sobie zycie, ale to byc moze jeden z nastepnych Twoich problemow - ze lubisz sie umartwiac i byc taka "meczennica".
          • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 29.10.10, 10:32
            >Bez przesady, to nie jest JEDYNY czlowiek na tym swiecie.

            Nie jedyny, ale jedyny, którego pokochałam i który mnie zafascynował :/

            >To nie jest tak ze ty go chcesz z powrotem (na serio, c
            > zlowieka ktory zdradza swoja dziewczyne, ktory nie jest lojalny, ktory sie bawi
            > glupkowata zaslepiona dziewczyna (tak, toba) - na serio taki fajny jest? bo j
            > a na takiego bym nie chciala nawet popatrzec)

            Od początku nie potrafiłam się z tym pogodzic, bo on mi zawsze dawał do zrozumienia, że tak naprawdę ta decyzja była niedobobra i jej załuje. Wbiłam to sobie do głowy i z dnia na dzień ta myśl coraz bardziej osadzala się w moim umysle. A wiadomo jak to dziala, najpierw są mysli, później nawyki a później uzaleznienie.
            Wydaje mi się, że moje zachowanie wynika również z tego, że chciałam się utwerdzić, że nie warto tracić czas na takiego faceta.

            > Normalnie jest tak, ze jak jest koniec zwiazku to to boli, czujemy bol, zlosc,
            > zale, czasami nie wierzymy w to co sie stalo - to wszystko jest naturalne. Ale
            > wkoncu godzimy sie z ta utrata. A u Ciebie to nie mija - i to jest problem. N
            > ie chcesz uwierzyc ze to ze on juz nie jest Twoj, ze nie jestescie razem. To j
            > est problem psychologiczny, i nie ma nic wspolnego z jego osobowoscia.

            To prawda, ale nie do końca jest to tylko problem psychologiczny, ma wiele wspólnego z jego osobowością. Wcale się nie dziwię, ze mnie potraktował w taki sposób.

            JEZELI CHCESZ to zakonczyc, (bo nie jestem pewna czy naprawde chcesz normalnie
            > zyc i go "puscic" ), to musisz zerwac wszelkie kontakty, nie sprawdzac go, nie
            > pytac sie o niego, nie sluchac nic o nim itd.... Pamiatki po nim do pudelka i n
            > a smietnik, albo spal, Zmien jak najwiecej w swoim mieszkaniu/pokoju aby czuc b
            > ylo innosc. Potem okraz sie znajomymi z ktorymi wspolnie bedziesz wychodzic.

            Cięzko mi przychodzi. Nie mam już żadnej rzeczy, ktora mi się z nim kojarzy. Nowe mieszkanie, nowa fryzura, nie słucham nawet muzyki, ktora lubilismy.

            Byłam zakochana po uszy. Pierwszy raz w zyciu. I boje się, ze juz nigdy się nie zakocham.
            • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 29.10.10, 22:08
              Dowiedzialam sie, ze sie z nia rozstal. Hmmm..to za duzo powiedziane. Pewnie zrobi jej to samo co mi. Ona zakochana i zaślepiona, a on jak zwykle niepewny czego chce. Powie jej, że przestało mu zależeć ale nie odejdzie z godnością, nie odetnie pępowiny raz na zawsze, tylko doprowadzi ją do takiego stanu jak doprowadził mnie, albo będą do siebie wracać i się rozstawać bo akurat nie ma pod ręką nastepnej.
              Ja szukałam winy w sobie, prawie postradałam zmysły, nie potrafie się podnieść do dziś. Ja silna i dumna baba, niezależna od nikogo i od niczego. Zrobiłam z siebie durnia i popychadło. Pokochałam go mocniej niż samą siebie. Rozkochał mnie w sobie do granic możliwości.
              Teraz boi się, że ona sobie coś zrobi bo już łykała jakieś tabletki. Dziwi się, że ona nadal go kocha. Dlaczego nie bał się o mnie? Odszedł choć kochał. A ja jestem wariatką.
              • ec-ho Re: Żyję w cieniu byłego 29.10.10, 22:47
                To jest typowy socjopata. A Ty typowa neurotyczka. Ta dziewczyna widocznie też, skoro świata poza nim nie widzi i jest zdolna do trucia się tabletkami. On podświadomie szuka takich osób, którymi moze się opiekować bo to mu daje satysfakcję i buduje jego ego. Rozkochuje je, a później się nudzi i odchodzi. Nie zamyka za sobą furtki bo jest tak wygodnie. Sam nie rozumie tej sytuacji i ta sytuacja go przerasta. Nie win siebie za nic, tylko wyciągnij wnioski na przyszłość. Zazwyczaj jest tak, że jak zatracasz się w miłości, to nic dobrego z tego nie wyniknie. On jest zwykłym bawidamkiem, który nie potrafi się wyzwolić ze związku.
                • ec-ho Re: Żyję w cieniu byłego 29.10.10, 22:56
                  Ach, i bezwzględnie psychoterapia...dla was obojga...nie, dla całej trójcy :)
              • mona.blue Re: Żyję w cieniu byłego 29.10.10, 23:04
                Skąd wiesz, że się rozstali?

                Oni rozstają się i wracają do siebie od 20 lat, więc to nie byłaby żadna nowość.

                Ona tabletek nigdy nie łykała i nie ma takiej groźby, że to zrobi, jakoś zawsze wytrzymywała cierpienie, choć czasami było to nie do zniesienia.

                Piszesz, że odszedł choć kochał. Jak kogoś się kocha, to się od niego nie odchodzi, chyba, że wyrządzi nam świństwo.

                • ec-ho Re: Żyję w cieniu byłego 29.10.10, 23:13
                  > Skąd wiesz, że się rozstali?

                  Wiem. Ostatnim razem on sam mi powedzial.

                  > Ona tabletek nigdy nie łykała i nie ma takiej groźby, że to zrobi, jakoś zawsze
                  > wytrzymywała cierpienie, choć czasami było to nie do zniesienia.

                  Ona akurat łykała.

                  > Piszesz, że odszedł choć kochał. Jak kogoś się kocha, to się od niego nie odcho
                  > dzi, chyba, że wyrządzi nam świństwo.

                  Bo kochał na tylko jemu znany sposób. Czytałaś książkę: Mężczyźni, którzy nie potrafią kochać? On powinien być jej bohaterem.

                  Tak, socjopata. Na dodatek jemu się wydaje, że jest gburem bez uczuć. Nie macie pojęcia jak on potrafi rozkochać w sobie kobietę. Ja, niekochliwa, zarozumiała księzniczka, zimna jak lód...a przewrócił moje zycie do góry nogami.



                  • mona.blue Re: Żyję w cieniu byłego 29.10.10, 23:23
                    ec-ho napisała:

                    > > Skąd wiesz, że się rozstali?
                    >
                    > Wiem. Ostatnim razem on sam mi powedzial.
                    >
                    > > Ona tabletek nigdy nie łykała i nie ma takiej groźby, że to zrobi, jakoś
                    > zawsze
                    > > wytrzymywała cierpienie, choć czasami było to nie do zniesienia.
                    >
                    > Ona akurat łykała.
                    >
                    to już jakaś kolejna dziewczyna do kompletu
                    >
                    > Tak, socjopata. Na dodatek jemu się wydaje, że jest gburem bez uczuć. Nie macie
                    > pojęcia jak on potrafi rozkochać w sobie kobietę. Ja, niekochliwa, zarozumiała
                    > księzniczka, zimna jak lód...a przewrócił moje zycie do góry nogami.
                    >
                    Ty też się załapałaś?>
                    >
              • mona.blue Re: Żyję w cieniu byłego 29.10.10, 23:11
                margit1127 napisała:

                > Dowiedzialam sie, ze sie z nia rozstal. Hmmm..to za duzo powiedziane. Pewnie zr
                > obi jej to samo co mi. Ona zakochana i zaślepiona, a on jak zwykle niepewny cze
                > go chce.

                Ale chyba cię zmartwię, nie rozstali się.
                • mona.blue Re: Żyję w cieniu byłego 29.10.10, 23:17
                  Nawet, gdy był z Tobą przyjaźnili się.
                  • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 30.10.10, 13:44
                    Mona_blue,

                    O czy Ty w ogóle piszesz? Dopowiadasz tutaj swoją historię czy co? Bo takie mam wrażenie :)
                    • mona.blue Re: Żyję w cieniu byłego 30.10.10, 15:04
                      margit1127 napisała:

                      > Mona_blue,
                      >
                      > O czy Ty w ogóle piszesz? Dopowiadasz tutaj swoją historię czy co? Bo takie mam
                      > wrażenie :)

                      Wydaje mi się, ze wiem kim jesteś, jeżeli się mylę to sorry, a jeżeli nie to ja znam tę historię od innej strony.
                      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 30.10.10, 15:27
                        Myślę jednak, że się myslisz :) Swiat jest mały ale nie aż tak. Ja jestem młodą osobą a Ty najwyraźniesz piszesz o kimś starszym bo skoro rozstają się i wracają do siebie od 20 lat.
                        • lonely.stoner Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 13:26
                          ja mysle ze powinnas isc do specjalisty. Tobie sie nawet wydaje ze skoro on odpisuje na Twoje emaile to musi miec w tym jakis cel inny poza tym zeby po prostu odpisac swojej bylej, Tobie sie wydaje ze on poswieca na myslenie o Tobie tyle samo energi- odpisuje na emaila- to znaczy ze smieje ci sie w twarz, no bez przesady. Facet pewnie nie ma pojecia ze masz na jego punkcie takiego swira, i pewnie odpisuje jak do swojej bylej dziewczyny - to chyba tak ciezko nie jest zrozumiec??? Idz na jakas terapie, pogadac ze specjalista, bo tu z tego co widze nikt ci nie dal dobrej rady- kazdy przyjal twoja wizje za sluszna i jedyna- ze on straszny dupek, bawi sie uczuciami 2 dziewczyn na raz, utrzymuje z toba kontakt meilowy po to zeby sie pewnie bawic twoimi uczuciami, jaaaaaaaasne. Dziewczyno Ty masz mocna paranoje, wyobrazasz juz sobie nawet rzeczy ktore nie istnieja naprawde, z jakeigos meila tworzysz historie uczuciowa, wydaje ci sie ze on jakos cie w to wszystko zlosliwie miesza bo odpisuje na te meile... mocno...
    • ambivalent Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 15:03
      Tez bylam w takim toksycznym zwiazku. Rozstanie na moje zyczenie z facetem, z ktorym bylam ponad 10 lat. Nie kochalismy sie juz, chociaz przywiaznie bylo bardzo silne. On mial jakas panne na boku (o czym dowiedzialam sie dlugo po rozstaniu). I tez byla proba zachowania kontaktu, moje proby kontrolowania go, ciagle dowiadywanie sie o to jak on zyje, z kim itp. Jego smsy (co za leniwy sposob pieprzenia komus zycia), ze zaluje, ze zawsze bedzie, ze mnie kocha itp (nadal bedac z tamta panna). Az ktoregos dnia powiedzialam STOP. Od tego czasu go nie widzialam, chociaz w dalszym ciagu dochodza do mnie informacje o nim. Zajelo mi troche czasu dojscie do siebie, ale doszlam. To bylo 3 lata temu. Obecnie mam nowego meza, sliczna, dwumiesieczna coreczke i rosol. I nie moge zrozumiec jak moglam trwac w tym chorym ukladzie tak dlugo.
      Musisz powiedziec STOP. Popros kolezanke o niezdawanie ci relacji z jego zycia, zmien numer telefonu, numer gg, nie odpisuj na maile. Nie mecz sie. Powodzenia.
    • freeda666 Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 15:06
      Wydaje mi się że takie gierki mogą bawić jakiś czas,urozmaicić szarą rzeczywistość,tym bardziej internet umożliwia podglądanie osób a ciekawość męczy jeśli chodzi o ex.
      Czasem bywa tak że zapomnisz o takim zupełne i przypadkiem przeglądając NK można stracić grunt pod nogami hm... cholerne nowoczesne wymysły!!!!
      Ale w Twoim przypadku to już przesada,masz do czynienia z jawnym seksistowskim idiotą,który korzysta dopóki może i cieszy się jaki to z niego władca.
      Dziwie się tym kobietom które idą do łożka z facetem obracającym jednocześnie inną ,samo to powinno dać Tobie do myślenia.
      Może powinnaś wyjechać do USA i znalezc sobie przystojnego mormona?????
    • mizzbluebird Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 16:08
      Kobieto....Masz problem. Ten facet w Twojej podswiadomosci stal sie symbolem tego czego Ci brakuje w zyciu. Przybral postac Twojego ego, jezeli jego nie ma to Twojego ego tez nie ma. Tak niskie poczucie wartosci masz. Chcac ratowac ten zwiazek calkowicie oddalas mu swoja tozsamosc. On teraz to trzyma w garsci i nie zdaje sobie sprawy z tego jak tragiczna ta sytuacja jest dla Ciebie, ten facet skupia sie tylko na swoim swiecie i probuje rozwiazac swoje problemy balansowaniem miedzy dwoma kobietami. Nic wiecej w tym nie ma. On nie kocha ani jej ani Ciebie , z natury nie jest zdolny do prawdziwej , dojrzalej milosci.
      Musisz zaczac budowac siebie od nowa. Odnalezc siebie na nowo. Pozegnac sie z tym co juz dawno umarlo i teraz zabija Ciebie. Musisz narodzic sie na nowo........Wyplacz sie, wyrzuc z siebie wszystkie negatywne emocje, zacznij sie o siebie troszczyc. Troche to potrwa ale warto. Jezeli sie nie poddasz to bedziesz silniejsza i pelniejsza po tym wszystkim. Tak wlasnie przemienia sie niepowodzenia w budowanie siebie. Jezeli to pokonasz to wyobraz sobie jak bardzo zyska na tym Twoje poczucie wlasnej wartosci. Rozkwitniesz na nowo. I tego Ci zycze.


      • mizzbluebird Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 16:15
        Oraz milosc to nie oddawanie i uzaleznianie swojego zycia od drugiej osoby.
        To wspolne jego tworzenie. Poza tym co jest wspolne tez musisz miec swoj swiat. Jezeli masz swoj swiat to kiedy zwiazek sie rozpadnie, wciaz bedziesz miala w sobie energie i determinacje do spelnienia sie z kims albo w czyms innym.

        Dotychczas tylko tracisz czas i zapominasz o wlasnym rozwoju. Stoisz w miejscu.
        • hermina5 Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 18:37
          Mizzy, mam pytanie , jestes moze psycholozką ? Odezwałabyś się do mnei na mail gazetowy?
        • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 22:38
          Ale ja mu nigdy niczego nie oddawałam. Żyłam swoim światem. To on o mnie zabiegał. To on mnie rozpieścił do granic możliwości. Przyzwyaczaił mnie do tego, że jest na każde moje zawołanie. Przyzwyczaił. A później mu się to znudziło. To samo robi teraz z obecnym związkiem.
    • stokrotkax26 Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 16:23
      margit1127,

      Z gory przepraszam za bezposredniosc:

      To jest PI*DA nie Facet.

      Zerwij kontakt i badz dzielna.

      Pozdrawiam.

    • fuzzystone Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 16:51
      Hej.
      Wydaje mi się, że chyba wszystko już dziewczyny Ci powiedziały: musisz zaakceptować fakt, że coś się skończyło i całkowicie zaptrzestać kontaktów (bezpośrednich lub pośrednich). Zajmij się swoim życiem, a ich (jego) pozostaw samym sobie - to, czy on jest psychopatą a ona wariatką nie ma żadnego znaczenia, ważne jest Twoje życie i to, co Ty z nim zrobisz. Jeśli chodzi o namiętności - uwierz na słowo, tym się nie da żyć.
      Rosół można zaakceptować, co więcej, rosół nie wyklucza wielu przyjemnośći zyciowych - np. fajnego seksu :).
      A jeśli nie masz możliwości udania się na terapię - mogę polecić Ci książkę Susan Forward Toksyczne Namiętności - dotyczy ona mechanizmów wchodzenia w toksyczne relacje. Oczywiście pewne przypadki tam nalezy traktować umownie, ale po wnikliwym wczytaniu się książka ta może Ci wiele wyjaśnic. W razie, gdybyś miała wątpliwości: nie lubię poradników i nie uważam, ze mogą one w jakiś magiczny sposób uzdrowić czyjekolwiek życie. Ale sądzę, że problem o którym piszesz (a zwłaszcza potrzeba kontroli i brak akceptacji odrzucenia) jest tam dobrze opracowany.
      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 22:30
        Jest jeszcze jedna bardzo istotna rzecz w tej całej mojej obsesji. Byłam z nim w ciąży. Jak jeszcze byliśmy razem nie miałam pewności. Upewniłam się tydzień po naszym rozstaniu, kiedy on był już z nią. Możecie mnie teraz oszkalować ale chciałam usunąć bo wiedziałamę, że nie dam sama rady wychować dziecka. Nie mam prawie w ogóle rodziny, niedawno skończyłam studia więc nie podołałabym finansowo i nie wyobrażam sobie by moje dziecko żyło w rodzinie bez miłości. A moim największym marzeniem jest to by moje dzieci miały jak najlepiej i nie zdecyduję się na nie dopóki nie będę na to przygotowana. Nie usunęłam. Jednak ciaża od samego początku okazała się zagrożona. Poroniłam Ciężko mi o tym zapomnieć. Chciałam mu powiedzieć, że będziemy mieli dziecko, później było juz na to za późno. Nie potrafię sobie wybaczyć, że zrobiłam największą głupotę na świecie. Stąd to poczucie winy, brak znalezienia miejsca na ziemi, nieustająca depresja. Nigdy nie miałam ze sobą problemu, nigdy nie rozpaczałam po stracie. A teraz nie potrafie sobie z tym poradzić. Szukam zrozumienia we wszystkich i we wszystkim.
        • snakelilith Re: Żyję w cieniu byłego 01.11.10, 23:41
          Jeżeli to prawda, co piszesz z tą ciążą, bo bardzo w to wątpię, zaczyna brzmieć strasznie nieprawdopodobnie, to tym bardziej powinnaś chcieć postawić pod tą częścią twego życia kreskę. Problem tylko, że ty... nie chcesz. Niby coś tam nam pierniczysz o tym, że rozumiesz i wiesz... ale tak naprawdę niczego nie chcesz zmieniać. Pewnie dlatego czułaś się po kilku sesjach psychoterapii tak źle, bo zaczęło być wymagająco i zmuszona zostałaś do pracy nad sobą. A prawda o sobie jest zawsze bolesna. Czasem jednak trzeba łyknąć gorzki proszek i musi zrobić się niedobrze, by wyzdrowieć. Dla własnego zdrowia psychicznego powinnaś się więc od faceta wyzwolić. Jeżeli jednak będziesz czekać, aż ci przejdzie, tak od samości w sytuacji "a może kiedyś jednak?", to nigdy się nie doczekasz, bo pielęgnowane złamane serce będzie krwawić w nieskończoność. Dlatego musisz być dla siebie teraz brutalna i zabronić sobie wszelkiego kontaktu z delikwentem. Nie interesuj się nim, nie pisz maili, poproś koleżankę, by nie przynosiła ci żadnych o nim informacji. Jestem przekonana, że on nie będzie szukał do ciebie kontaktu, on wykorzystywał tylko zawsze okazje, które mu dawałaś. Może seks z tobą był dobry (seks z eks kręci), może łechtałaś mile jego męskość, ale miłość wygląda inaczej. Przestań się oszukiwać. Zaciśniej zęby i koniec. Pisałaś, że próbowałaś i było gorzej. To znaczy, że nie próbowałaś wystarczająco dlługo, bo na początku zawsze jest gorzej. Ale kiedyś przechodzi, to jest stara prawda i nie ty pierwsza jesteś w takiej sytuacji. Jeżeli myślisz też, że nigdy się już nie zakochasz, to wiedz, że znowu nie jesteś pierwszą, wybacz tu określenie, małolatą, która tak myślała. Że nigdy nie spotkasz takiej namiętności, kogoś, kto tak będzie do ciebie pasował i bla bla. W młodszym wieku bierze się wszystko tak kategorycznie. To jest jednak bzdura, bo kochać można wiele razy w życiu, a jako młoda osoba nie masz nawet pojęcia, ile jeszcze prawdziwej miłości przed tobą. Tylko teraz nie ma co na siłę szukać, zacznij najpierw prowadzić normalne życie, wystarczać samej sobie i skoncentruj się na czymś innym. Zacznij uczyć się języka, zapisz na kurs tańca, albo do klubu dyskusyjnego i po każdym dniu bez kontaku z "ukochanym" rób sobie różyczkę w kalendarzu. ;-) Zoabczysz, prędzej czy później przejdzie. Facetem się nie zajmuj, nie rób sobie nadziei, bo on nie jest dla ciebie. Fascynacja, seks, to są rzeczy, które mijają z czasem, niekiedy nawet bardzo, bardzo szybko i budowanie na nich związku jeżeli nie ma zrozumienia dla potrzeb drugiego oraz szacunku dla partnera, to stracone przedsięwzięcie. Chcesz być ciągle zależna od jego aktualnego przelotu namiętności? Lepiej trzepnij się w paluchy, jeżeli zachce ci się znowu do niego napisać. Idź lepiej na balkon i krzycz ze złości na księżyc. Ten facet jest toksyczyny jak heroina, fajnie jak jest się na haju, ale poszukaj sobie w necie zdjęcia długoletnich narkomanów. Zdrowo to na pewno nie wygląda.
          • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 02.11.10, 00:17
            Możesz w to wątpic.ale cięzko mi postawic krechę bo oboje chcieliśmy mieć ze sobą dziecko.
            Tak, to łechtało jego męskie ego. On tak rozpieszcza kobiety bo to też kręci jego męskie ego. Nawet w łóżku daje z siebie wszystko by zostać pochwalonym. Do ostatniego dnia był taki troskliwy i kochający. Gdy zamiast codziennego "dzień dobry" otrzymalam sms "przykro mi, że rozstaliśmy się w taki sposób" to po prostu nie wierzyłam.
            Myslałam, ze on naprawdę kocha tę dziewczyne ale robi z nią to samo co ze mną. Chce odejść ale nie potrafi zamknąć furtki.
            To nie tak, że przerwałam terapię bo poczułam się gorzej. Przerwałam ze względów finansowych. Od stycznia zaczynam terapię na NFZ. Chcę żyć normalnie. Chcę się uśmiechać tak jak kiedyś i na nowo odbudować swój świat. Teraz jestem nieobecna. A lata płyną.
            • snakelilith Re: Żyję w cieniu byłego 02.11.10, 00:48
              margit1127 napisała:

              > Możesz w to wątpic.ale cięzko mi postawic krechę bo oboje chcieliśmy mieć ze so
              > bą dziecko.

              Ok, nie wątpię, ale co to zmienia na twojej sytuacji? I skąd wiesz, że on chciał mieć z tobą dziecko? Bo ci to w szale namiętności powiedział? Ha, ha, ha, dziewczyno, to należy do jego roli jako wielkiego uwodziciela. Jemu sprawia przyjemność odstawiania namiętnej komedii i może w krótkich momentach wierzy też, że kocha. Ale gdyby faktycznie kochał, to by cię nie opuszczał. Tobie się wydaje, że on postępował wbrew sobie? Nigdy w życiu. On szafuje na lewo i na prawo niczym nie popartymi słowami o miłości, a ty mu wierzysz? Faceci czasem mylą miłość z pożądaniem, ale to trwa krótko i rozpływa się we mgle, gdy napięcie spada. Ty sobie coś tylko tam ubzdurałaś i błędnie interpretujesz. Poza tym, nawet jak nie kocha tej innej laski, nie znaczy, że chce wrócić do ciebie, on nie chce się z nikim na dłużej wiązać, bo zaczyna się wtedy nudzić i brakuje mu dramatycznego dreszczyku i intensywności. On wykorzystuje wielkie emocje kobiet jak pasożyt. To dla niego życiowy eliksir i jak tylko zaczyna być mu zbyt normalnie, to się zmywa. Lepiej dla Ciebie, byś przestała widzieć go przez różowe okulary. Lepiej się na niego mocno pogniewaj. To też silna emocja i wyprze trochę nieodwzajemnioną miłość. ;-)
            • stokrotkax26 Re: Żyję w cieniu byłego 02.11.10, 10:49
              Chcę żyć normalnie. Chcę się uśmiechać tak jak kiedyś i na nowo odbudować swój świat. Teraz jestem nieobecna. A lata płyną.

              To ON doprowadzil Cie do takiego stanu. A Ty nadal za NIM tesknisz i marzysz, zeby wrocil. To chore. Musisz miec bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci. Ja, chocbym nie wiem jak bardzo sie zakochala, to w ktorym momencie, gdyby ta osoba non stop mnie ranila chyba by mnie otrzezwilo. Milosc do SAMEJ SIEBIE by zwyciezyla nad miloscia do kogos.

              Trzymam, kciuki za terapie.

    • popijajac_piwo Wszytkie baby takie głupie? 01.11.10, 21:50
      Czy tylko Ty jedna?
      • ateofi Re: Wszytkie baby takie głupie? 02.11.10, 07:10
        Obawiam się, że jest wiele takich kretynek.
    • jerzy_nielepszy kilka sposobów by to skończyć. 02.11.10, 00:31
      jako że nie ma innych, podaję te najprostsze.


      1. zabić się.
      2. zabić jego.
      3. zabić ją.
      4. mieć trójkąt, on jest zapewne przekonany, teraz wystarczy przekonać siebie (zapewne bardzo trudne, bo już wyczuwam ten typ kobiety) oraz tę drugą.


      jesteś, jak rozumiem, jedną z tych toksycznych kobiet, co uwielbiają cierpieć. dlatego nie posłuchasz rady nr 4. rad nr 1-3 też nie słuchaj, są tu tylko po to, by pokazać beznadzieję Twojej sytuacji. bynajmniej nie są namawianiem do zabójstwa lub samobójstwa. po prostu jesteś beznadziejnym przypadkiem. który nie chce być szczęśliwy. chce się wypalać i tak jest dobrze.

      a trójkąt? nigdy w życiu, prawda? bo tak Cię wychowali....
    • ateofi O ile to nie jest głupia prowokacja.. 02.11.10, 07:09
      Sorry, ale napiszę bez ogródek. Jestes IDIOTKĄ pozbawioną godności własnej i honoru. Kobieta, która żebrze o miłość mężczyzny niegdy nie będzie przez niego szanowana.
    • gekon010 Nie pchaj tego co się samo toczy. 02.11.10, 09:16
      Nie pchaj tego co się samo toczy.
      szczesliwosc.blox.pl/resource/Dniepchajtego.jpg
      • anek80 Do margit 02.11.10, 10:40
        Dziewczyno,
        Odetniej tę pępowiną dla własnego dobra, od razu, natychmiast i bezwarunkowo, nie szukaj a wręcz unikaj wszelkich kontaktów z tym facetem. Znajdź jakąć pasję, znajomych i zajmij się czymś innym. To wydaje się teraz trudne, ale po pewnym czasie sama zobaczycz że innego wyjscia nie ma. Facet cię nie kocha, ten związek nie ma przyszłości. A nawet jeśli on coś do ciebie czuje, to po co ci ktoś taki? Z Twojego opisu wynika, że gość jest totalnie popaprany.
        Ja musiałam się kiedyś otrząsnąć po 6-letnim związku. Początkowo też mi się wydawało że w nikim innym już nigdy się nie zakocham. Bzdura! Teraz jestem szczęśliwą mężatką, mam cudownego faceta i sama się dziwię, że mogłam kiedyś tyle lat wytrzymać w związku z totalnym egocentrykiem, megalomanem i narcyzem.
        Twoja więź z tym facetem jest chora, toksyczna, piszę to bez złośliwości. Musisz się z tego otrząsnąć. Naprawdę nie widzisz, że to jest znajomość bez przyszłości?
    • knokkelmann1 Re: Żyję w cieniu byłego 02.11.10, 16:42
      ależ odpowiedz jest bardzo prosta - olej go a jest duża szansa, że to on zacznie się do ciebie dobijać - ja miałem coś takiego - 10 lat i szast prast już jej nie ma. (mieszkaliśmy razem). Ok, przebolałem, a łatwo nie było - a tu telefon i łzy...bo się pomyliła, bo zrobiła błąd itp. Odetnij się, przestań pisać i dzwonić a zapewne spotka cię niespodzianka - wtedy to już twoja decyzja co z tym zrobisz. Na razie to droga do nikąd - będziesz się męczyć w nieskończoność.
    • ginger.eye82 Re: Żyję w cieniu byłego 15.01.11, 21:27
      Czesc,
      od trzech juz prawie miesiecy czytuje Twoj post. Mniej wiecej, taka sama historia wydarzyla sie w moim zyciu, chyba powinnam Ci podziekowac, bo dzieki Tobie pierwszy raz przyznalam sie glosno przed znajomymi do tego co robie. Dotarlo w koncu do mnie, ze nie ja jedna jestem w takim bagnie ( przepraszam, ale inaczej chyba tego nie mozemy nazwac ).
      Dzieki wszystkim tym wypowiedziom w koncu powiedzialam sobie STOP. W bardzo zreszta dobrym momencie, bo po raz kolejny dalam sie wciagnac mu do lozka. Jeszcze mnie trzyma wiesz? Wiesz, na pewno, ale kazdego dnia odkrywam ilu zyczliwych ludzi mam wokol siebie i dzieki temu rosne w sile!
      Bardzo chcialabym wiedziec, jak Tobie sie to poukladalo. Tak, moge powiedziec, ze wzruszyla mnie Twoja historia. Dzieki takim wlasnie nie czujemy sie same.

      Mam nadzieje, ze odpiszesz...moze dzieki temu latwiej nam obu bedzie trzymac sie w mocnym postanowieniu poprawy?;-)

      Pozdrawiam serdecznie.

      Ginger
      • margit1127 Re: Żyję w cieniu byłego 18.01.11, 13:04
        Cześć Ginger. Ale dziwny zbieg okoliczości bo od dwóch miesięcy tu nie zaglądam i dzisiaj :)

        To nie jest tak, że dałam mu się zaciągnąć do łóżka. Sama do tego doprowadziłam. Matko jak ja wchłaniałam te jego słowa: gdybyśmy razem zamieszkali to na pewno nasz bąbelek by już biegał i tego typu pierdy. A nasz babelek by już naprawdę biegał bo za miesiąc skończyłby roczek.
        U mnie się nic nie zmienia bo za daleko to wszystko poszło, za bardzo jestem tym wszystkim przesiąknięta. Ponad rok na to pracowałam bo każdego dnia mówiłam sobie: dzisiaj jeszcze pozwolę sobie na użalanie się, od jutra poprawa. I tak każdego dnia. A to prowadzi donikąd,
        Tak, to straszne bagno! Im bardziej starasz się zapomnieć tym gorzej w tym grzęźniesz. Im bardziej próbujesz się wyswobodzić, tym bardziej Cię wciąga.

        Chciałabym być już zdrowa! A jest coraz gorzej. Mam nadzieję, że to jest to apogeum po którym będzie już dobrze.

        Gdybym przeczytała tę historię 2 laty temu to bym w to po prostu nie uwierzyła. A gdyby mi ktoś powiedział, że to ja tę historię napiszę to bym się puknęła w czoło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka