krzywdzona
07.04.04, 15:57
moje małżenstwo jest typowe-uczucia wypaliły się, jesteśmy dla dobra dzieci,
wygody (ze współlokatorem łatwiej).Poznałam faceta, spotykam sie na stopie
koleżeńskiej, on dąży do czegoś wiecej.Potrzebuję kogoś na boku, od razu
czuję sie lepiej, ale trochę przeraża mnie fakt, że ta koleżeńska znajomość
może przerodzić się w coś większego, tak mnie kusi ale mam opory.Znajomy
psycholog powiedział by czerpać z życia pełnymi garściami, by korzystać z
okazji, bo będąc szcześliwa sama ze będę lepsza dla innych
(znajomych ,dzieci).Mimo beznadziejnego małżeństwa, mam opory, nie wiem
jakbym sięczuła "PO". Co radzicie?Acha, komandosom , Marusiom i innym
dowcipnisiom głupkowatym dziękuję .
Kobyła.