Dodaj do ulubionych

flirt, romans mężatki

07.04.04, 15:57
moje małżenstwo jest typowe-uczucia wypaliły się, jesteśmy dla dobra dzieci,
wygody (ze współlokatorem łatwiej).Poznałam faceta, spotykam sie na stopie
koleżeńskiej, on dąży do czegoś wiecej.Potrzebuję kogoś na boku, od razu
czuję sie lepiej, ale trochę przeraża mnie fakt, że ta koleżeńska znajomość
może przerodzić się w coś większego, tak mnie kusi ale mam opory.Znajomy
psycholog powiedział by czerpać z życia pełnymi garściami, by korzystać z
okazji, bo będąc szcześliwa sama ze będę lepsza dla innych
(znajomych ,dzieci).Mimo beznadziejnego małżeństwa, mam opory, nie wiem
jakbym sięczuła "PO". Co radzicie?Acha, komandosom , Marusiom i innym
dowcipnisiom głupkowatym dziękuję .
Kobyła.
Obserwuj wątek
    • Gość: wow Re: flirt, romans mężatki IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.04.04, 16:03
      KOmandos i Marusia wcale nie są tacy głupkowaci... Tak jak to napisła Oleńka są
      odpowiednikiem papierka lakmusowego ;)
      • krzywdzona Re: flirt, romans mężatki 07.04.04, 16:11
        nie oczekuję odpowiedzi o papierkach
    • fan_gazety A da się komukolwiek radzić w takiej sprawie? 07.04.04, 16:28
      Piszesz o typowym małżeństwie, że uczucie wypaliło się. Zawsze mam jakieś
      dziwne wrażenia, gdy czytam takie rzeczy. Małżenstwo to przecież Wy. Czy nie
      jest więc dziwne (wygodnickie trochę?), kiedy się pisze o swoim małżeństwie
      jakby to było coś obcego, jak by się działo gdzieś obok ("wypaliło się"). A
      przecież uczucia możemy kształtować. "Samo" się nic nie dzieje. Pewnie, że jest
      gdzieś pewnie granica, którą już ciężko nie przekroczyć i nie porzucić
      partnera, ale jesteś pewna, że już wiesz, że doszliście do tej granicy?
      To takie parę refleksji...
      Z najlepszymi życzeniami
    • nancyboy Re: flirt, romans mężatki 07.04.04, 16:31
      > moje małżenstwo jest typowe-uczucia wypaliły się
      Prosze lepiej dobierac slowa. Jeszcze ktos uwierzy, ze to faktycznie jest typowe.
    • Gość: kinia Re: flirt, romans mężatki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 16:50
      jestescie nie dla dobra dzieci tylko dla wygody jezeli juz - tak jak sama
      mowisz ze wspollokatorem łatwiej
      czego chcesz?? ze ktos ci powie zebys weszła w ten romans? no i co?
      jezeli wejdziesz to czego oczekujesz? a co bedzie jezeli ci zacznie zalezec?
      masz na tyle jaj zeby zaczac budowac nowy zwiazek z kims nowym? jezeli nie to
      po co zawracasz facetowi czas
      z drugiej strony on sam tego chce jak piszesz wiec sam sie na to gotuje, moze
      on tez mysli tylko o tym zeby cie kilka razy przeleciec i olac
      wiec skoro sie wasze erotyczne uczycia wypalily w malzenstwie a wasze relacje z
      nowym panem beda jasne - to znaczy kilka numerkow - to dlaczego nie??? zalicz
      sobie i zapomnij
      gorzej jezeli on sie zaangazuje a ty nie bedziesz chciala odejsc
      dla "DOBRA":)))) swojego i wygodnictwa
      albo jezeli sie sama zabujasz a on cie oleje
      najwygodniej byloby chyba zebyscie obydwoje zaliczyli numerek bez zobowiazan
      ale zebys miala tego swiadomosc od poczatku do konca

      a swoja droga chyba powinnas pomyslec nad rozwodem
      co ? za duzo zachodu prawda? :))))))))
      zalosne

      ps. fajnego masz psychologa, moze wrzuc na forum jego namiary?:))))
      faktem jest ze ma troche racji ale nie wiem czy ci tez uswiadomil umiejetnosc
      podejmowania decyzji i fakt bycia niezaklamana suka ktorą stac na rozwod jezeli
      juz nie kocha i nie chce byc zona swojego meza a jedynie traktuje go jak
      współokatora
    • qw5 Re: flirt, romans mężatki 07.04.04, 17:06
      Nie wiem, co to za psycholog, który radzi mężatce, aby czerpała z życia(wdała
      się w romans)a wtedy będąc szczęśliwszą uszczęśliwi rodzinę, dzieci.
      Aby na pewno to powiedział psycholog? Bo jeśli tak, to chyba co innego miał na
      myśli.

      Nie pytaj nas o rozwiązanie, zapytaj siebie, rozważ za i przeciw, pomyśl na
      czym naprawdę Ci zależy, czy wśród tych rzeczy jest utrzymanie małżeństwa i
      rodziny.
      Jasne że każdy ma prawo być szczęśliwym. Fajnie byłoby zjeść cukierek i go
      mieć. Ale tak sie nie da, najczęściej trzeba wybrać. Oczywiście możesz
      zaryzykować i spróbować, bo przecież może się udać. Może. Przynajmniej przez
      jakiś czas.
      Trudno powiedzieć, jak będziesz czuć się po, ale skoro piszesz taki post, to
      znaczy że nie jesteś osobą bezrefleksyjną. I pewno po się to nie zmieni.

      Z drugiej strony rozumiem Cię doskonale. Ale nic nie poradzę na to, że nie
      zawsze da się życ lekko, łatwo i przyjemnie.
    • Gość: Imagine Re: flirt, romans mężatki IP: *.unl.edu 07.04.04, 17:39
      dzieki ze nie podziekowalas za moje porady. odzywam sie wiec. masz racje,
      tkwisz w typowym malzenstwie. to nie uczucia sie wypalily kolezanko. to twoj
      partner nie ma juz paliwa by cie zaspokoic. sa metody na odnalezienie sie w
      zwiazku. polecam chinska joge i dobrego taoistycznego konsultanta. nie
      rozbijesz rodziny i bedziesz szczesliwsza . ten twoj znajomy psycholog to
      zwykly gnojek. powiedz mu to ode mnie.
      Imagine.
      • witch-witch Re: flirt, romans mężatki 07.04.04, 18:47
        Trudno ci radzic cos madrego, bo tu raczej nie o madre rady chodzi a o ucieczke
        w romans od szarzyzny zyciowej i nudy.Poped plciowy jest bardzo silny i w tym
        wypadku na nic madre rady tobie sie zdadza. Zrobisz jak zechcesz.

        W jedym wypadku nie zgodze sie z toba, ze malzenstwo jest juz nie do uratowania
        i musisz czerpac z zycia pelnymi garsciami.Mi sie wydaje ze drobne rozstanie,
        gdzie mozesz przemyslec i nabrac dystansu do wielu spraw, pobyc troche sama i
        zrelaksowac sie, bylyby dla ciebie o wiele bardziej pozyteczne niz wdawac sie w
        romans z mezczyzna, o ktorym piszesz ze jest dla ciebie tylko kolega. To cos
        nie tak , chcesz mu robic przyjemnosc ze swojego ciala, bo on tak tego chce? To
        strasznie glupie i po co?!Zastanow sie tylko po co? I dla kogo.

        Nie ma relacji latwych, z tego co wiem to kazda relacja naprawde udana wymaga
        ogromu poswiecenia, kompromisu, nadludzkiej cierpliwsci i wyrozumialosci, czy
        czujesz ze zrobilas wszystko co w twojej mocy dla dobra tej drugiej strony?
        Moze jestem zbyt krytyczna ale wiele w zyciu widzialam i dlatego pisze, bo wiem
        ze po jakims czasie do glosu dochodzi rozsadek, ktorego zabraklo wtedy gdy byl
        najbardziej potrzebny.
        pzdr.
        PS: I Nie sluchaj psychologow, wiekszosc z nich sama ma chaotyczne zycie
        prywatne i sami nie wiedza jak maja zyc.
    • Gość: frustro skąd wiesz IP: *.future-net.pl 07.04.04, 18:28
      ...że inni są głupkowacy...a ty jesteś mądra? Czyżby Twoja postawa o tym
      świadczyła?
      • cossa Re: skąd wiesz 07.04.04, 19:57
        ech frustro.. chyba troche stepil Ci sie dzis zmysl tekstu ;))

        pozdr.cossa

        Gość portalu: frustro napisał(a):

        > ...że inni są głupkowacy...a ty jesteś mądra? Czyżby Twoja postawa o tym
        > świadczyła?
        • Gość: frustro Re: skąd wiesz IP: *.future-net.pl 07.04.04, 21:07
          a dokładniej , bo nie znam zamysłu?
          • cossa Re: skąd wiesz 07.04.04, 21:19
            jak sie dobrze zamyslisz to i zamysl przyjdzie sam ;)
    • aton44 Re: flirt, romans mężatki 07.04.04, 18:54
      Cieszyć się życiem nie krzywdząc innych?
      Dopóki skupiasz się na sobie, będziesz albo szczęśliwa, albo nieszczęśliwa
      tylko dla siebie.
      Chyba jednak nie ma złotego środka...
      Mam podobnie.. :-)
      • Gość: Melisa Re: flirt, romans mężatki IP: *.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 19:16
        Jeśli nie spróbujesz, to nie dowiesz się jak będziesz czuła się "PO". I na
        niewiele przydadzą ci się nasze rady, ponieważ każdy człowiek jest inny. Każdy
        inaczej przeżywa podobne sytuacje. Jedni mają wyrzuty sumienia, drudzy nie.
        Znam małżeństwa, które uratował romans na boku i takie, które przez to rozpadły
        się. Nie ma reguły.

        Dziwi mnie tylko to, jak łatwo przychodzi ludziom krytykowanie Cię. Nie
        przejmuj się. Pamiętaj tylko, że jakąkolwiek decyzję podejmiesz - będziesz
        ponosić jej konsekwencje. Dobre albo złe.

        Życzę powodzenia :)
        • Gość: klara Re: flirt, romans mężatki IP: *.toya.net.pl 07.04.04, 21:27
          Romansuj. Tylko pamitaj, ze moze sie zdarzyc, ze "po" mozesz byc nieszczesliwa.
          Zwykle romanse maja jakies przykre konsekwencje, albo dla jednej, albo dla
          drugiej strony, a takze dla strony zdradzanej, jesli sie dowie.
          Czy bedziesz sie lepiej czula jesli tego nie zrobisz, a potem latami bedziesz
          myslec "szkoda, ze tego nie zrobilam". Albo jesli sie okaze, ze maz Cie zdradza
          caly czas (skoro zwiazek sie wypalil), a ty mialas jakies obiekcje?
          Jesli ten romans da Ci duzo radosci, podzielisz sie nia z innymi. A moze to
          szansa na odbudowanie zwiazku? Moze stwierdzisz, ze bylo kipsko i spojrzysz na
          meza innymi oczami?
          Zycze Ci wspanialej, niezapomnianej wiosny!Powodzenia!
    • aiszka4 Re: flirt, romans mężatki 08.04.04, 16:33
      >Znajomy psycholog powiedział by czerpać z życia pełnymi garściami, by
      >korzystać z okazji...


      Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda drugiego.
      • komandos57 Re: flirt, romans mężatki 08.04.04, 18:53
        aiszka4 napisała:
        > Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda drugiego.
        zxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Super!
    • Gość: Magi Re: flirt, romans mężatki IP: *.zim.citynet.pl / 80.51.253.* 08.04.04, 17:22
      mam propozycje dla twojego typowego wypalonego małżeństwa. Pogadaj ze swoim
      mężem i idżcie na terapię małżęńską do prawdziwego psychterapeuty. To bardzo
      pomaga . Ja tez kiedys byłam w takiej syatacji .Podobnie wygładało nasze
      małżeństwo wypalenie brak więzi. udało sie dzis tego nie żałujemy żyjemy jakby
      nowa miłością taką fajną. Polecam wam terapie.Naprawdę warto.
    • mary_ann gratuluję psychol(og)a z całego serca:-)))... 08.04.04, 19:54
      ...A Twój nick skąd? Mąż Cię krzywdzi czy ci wszyscy, którzy nie mówią Ci,
      że "masz czerpać z życia pełnymi garściami"?
    • Gość: do Krzywdzonej Re: flirt, romans mężatki IP: *.icpnet.pl 09.04.04, 00:33
      Dokładnie przeczytaj wszystkie bez wyjątlu posty na tym wątku. Pomiń kanciastą
      nieraz formę i postaraj się wychwycić wszystkie aspekty problemu. Aspekty,
      których jak dotąd nie zauważyłaś /co nie jest zarzutem, wszak inaczej sprawy
      wyglądają z ziemi a inaczej z okien samolotu/. Sama musisz ocenić sytuację
      jeszcze raz.
      Najpierw pomyśl o sobie. O tym kim jesteś i jakich wartości w zyciu się
      trzymasz. Pomyśl, czy podejmując jakąkolwiek decyzję nie postępujesz wbrew tym
      wartościom. Wbrew sobie. Otrzymasz odpowiedź jak się będziesz czuła potem. Czy
      OK czy... powiedzmy nie. Pomysl kim jesteś /kobietą liberalną, pragnąca zmiany,
      odwetu, zabawy... ważne tu też jest jak patrzysz na innych ludzi i jak ich
      oceniasz/. Otrzymasz odpowiedź, czy to, co zrobisz nie uczyni z Ciebie kogoś,
      kim w gruncie rzeczy nie chcesz być. Ja nie przesądzam tu niczego. Może być ok,
      może nie być.
      Pamiętaj, że to Twoja decyzja, Twoje zycie i możesz z nim zrobić co ci rozum i
      serce nakazuje. Możesz. Pamiętaj żeby decyzji nie oddawać nikomu /psychologom,
      koleżankom/ bo to tylko na poczatku jest łatwiejsze, potem kac, że inni
      posterowali Twoim życiem.
      Teraz pomyśl o innych. Pomyśl o mężu. Nie ma znaczenia w tej chwili, ze
      sytuacja między Wami wygląda źle. Nie ma znaczenia kwitek z USC. Ma znaczenie
      to, jaki układ was aktualnie łączy i jak mąż sam go postrzega. Jesli Twój skok
      będzie dla niego obojętny /co oznacza że trzymacie sie w istocie ze wzgl. na
      dzieci i mieszkanie/ to może to będzie bez znaczenia. A konsekwencje - dobre bo
      będziesz w tym smutnym układzie szczęśliwsza. Jesli jednak mąż poczułby się
      skrzywdzony - nie lecz swych frustracji w ten sposób, możesz sprowadzić na
      siebie i na dzieci poważne kłopoty. Zacznij od rozmowy z mężem o Was, o
      szansach na zmiany i potrzebie zmian. Musicie ustalić, czy przypadkiem w głębi
      duszy się nadal nie kochacie. Jeśli tak jest, skrzywdzisz i jego i siebie. I
      nie będzie ok.
      To wszystko musisz mieć na uwadze.
      Jeszcze jedno - Twój adorator. Bądź nieufna. Jesli już do czegoś dojdzie
      ustalaj reguły. Gość musi zdać sobie sprawę, że to niebezpieczna /dla Ciebie!/
      zabawa. Moim zdaniem to cholernie ryzykowne. Tylko pozornie bez znaczenia jest
      seans na jedną noc. Przemyśl post Komandosa /myslę że pochopnie go wykluczyłaś
      z dyskusji, to cholernie ważny głos/. Jeśli masz rodzinę to lepiej żeby
      kochanek był Twoim przyjacielem lub chociaż sojusznikiem.
      Myslę, że chcący lub nie chcący w Swoim poście bardzo sytuację uprościłaś. A to
      nie jest takie proste.
      Przynajmniej ja to tak widzę. Radzę, przemyśl dokładnie to co chcesz zrobić. A
      tak naprawdę jeśli masz odwagę na skok w bok to spróbuj ją wykorzystać inaczej,
      z prawdziwą korzyścią dla swojego życia. Zdrada nie jest najlepszym wyjściem z
      Twojej sytuacji. Uwierz - są lepsze rozwiązania.
      Sorry za ten trochę misjonarski ton:), pozdrawiam
      Ann
      • Gość: Ann Sorry, "do Krzywdzonej" to oczywiście temat:) IP: *.icpnet.pl 09.04.04, 00:39
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka