09.01.11, 13:56
Witam,
Cały czas jestem senna i okropnie nic mi się nie chce oraz czuję niepokój. Terapia (4 letnia już) nie działa na ten problem. Mam wiele pomysłów, co zrobić z wolnym czasem, ale nie mogę ich zrealizować. Jestem sama, tzn. bez partnera, dzieci itp. Mam 31 lat. Pracuję i finansowo nie narzekam, ale jak jest jakaś wolna chwila, to nie potrafię z niej korzystać, tylko leżę przed kompem i czytam fora, głównie to. Podoba mi się, jak czasami potraficie dać komuś kopa w tyłek, więc może w moim przypadku wam się uda.
PS. Piszę poważnie, dlatego trollom i tutejszym frustratom (zainteresowani wiedzą, o kim mówię) z góry dziękuję
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: senność 09.01.11, 13:59
      Tak się czuje ktoś kto przepuszcza przez palce to, czego chce. Próbując sobie uzmysłowić że nie ma się co przejmować ani chceniem ani wyzwaniami, należy być spokojnym i powściągliwym - wbrew sobie.
      • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 14:04
        Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam. Czy mam pogodzić się z tym stanem i wcale nie próbować stać się bardziej aktywną? Pozwolić, aby życie tak po prostu przeciekało przez palce?
        • sabinac-0 Re: senność 09.01.11, 18:18
          ecco_mi napisała:

          > Czy mam pogodzić się z tym stanem i w
          > cale nie próbować stać się bardziej aktywną? Pozwolić, aby życie tak po prostu
          > przeciekało przez palce?

          A kto powiedzial, ze wszyscy maja byc aktywni?
          Z nicnierobienia wzielo sie wiekszosc pradow filozoficznych. :)
          • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 18:31
            Masz rację Sabino, też sobie to tłumaczę czasem. Tylko, że powstanie jakiegoś prądu filozoficznego jednak świadczy o aktywności, w tym wypadku szarych komórek. A u mnie jak śpię, to nic nie pracuje ;)
            • sabinac-0 Re: senność 09.01.11, 18:42
              ecco_mi napisała:

              > . A u mnie jak śpię, to nic nie pracuje ;)

              Jesli blakasz sie po forach, znaczy nie spisz. Jesli nie spisz, znaczy myslisz. Jesli myslisz, masz swoj wklad w rozwoj ludzkosci.
              Okresy pozornej stagnacji sa zwykle najbardziej tworcze w calym zyciu. :)

              Nie zawsze trzeba tyrac po calych dniach i odpoczywac biegajac w maratonie.
              • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 19:00
                Może rzeczywiście zbyt duże mam oczekiwania sama wobec siebie. Tłumaczę sobie, że jestem samowystarczalna finansowo, więc nikt mnie nie musi utrzymywać. Więc co robię z pozostałą częścią życia, to już moja sprawa. Ale myślę o tym, ile ciekawych rzeczy mogłabym poznać i doświadczyć, a ja tylko w necie siedzę. A poza tym jak coś zrobię, to mnie to męczy okropnie. Dziś np. zmusiłam się do wyjścia z domu w miasteczku, w który obecnie przebywam. Odwiedziłam małe muzeum, a wróciłam zmęczona i walnęłam się znów z przyjemnością przed komputerem. Czuję się jak własna prababcia.
                Może to jakaś depresja, tylko że mi nie jest smutno i nie mam doła. Psychiatra, u którego byłam stwierdził, że nie depresja, tylko w takim razie co?
                Aż boję się pomyśleć, co by było, gdybym miala dzieci?? Umarłyby z głodu.
                • sabinac-0 Re: senność 09.01.11, 19:15
                  ecco_mi napisała:

                  > Aż boję się pomyśleć, co by było, gdybym miala dzieci?? Umarłyby z głodu.

                  Spoko, skoro Ty jeszcze nie umarlas z glodu, dzieci tez bys nie zaglodzila.
                  Gorzej, gdyby zabrano Ci kompa. :)
                  • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 19:20
                    sabinac-0 napisała:

                    > ecco_mi napisała:
                    >
                    > > Aż boję się pomyśleć, co by było, gdybym miala dzieci?? Umarłyby z głodu.
                    >
                    > Spoko, skoro Ty jeszcze nie umarlas z glodu, dzieci tez bys nie zaglodzila.
                    > Gorzej, gdyby zabrano Ci kompa. :)

                    Nie jestem jeszcze uzależniona chyba. Dziś np. 2 godz. byłam poza domem, czyli off-line i dałam radę ;)
        • lifeisaparadox Re: senność 09.01.11, 19:10
          ecco_mi napisała:

          > Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam. Czy mam pogodzić się z tym stanem i w
          > cale nie próbować stać się bardziej aktywną? Pozwolić, aby życie tak po prostu
          > przeciekało przez palce?

          Właśnie nie, bo to jest przyczyną senności i braku składu. Czasami nawet ludzie aktywni mają takie poczucie braku sensu, dlatego że ich siłą napędową jest "konieczność", "przymus sytuacji", "obowiązek" i jest to świat ustawiany w sprzeczności z własnym poczuciem swobody, chęci, dążeń.
          • lifeisaparadox Re: senność 09.01.11, 19:41
            lifeisaparadox napisał:
            > Właśnie nie, bo to jest przyczyną senności i braku składu. Czasami nawet ludzie
            > aktywni mają takie poczucie braku sensu, dlatego że ich siłą napędową jest "ko
            > nieczność", "przymus sytuacji", "obowiązek" i jest to świat ustawiany w sprzecz
            > ności z własnym poczuciem swobody, chęci, dążeń.

            Np. Jeśli człowiek jest przestawiony wbrew własnej woli, odczuciom i tak relacjonuje swoje podejście do rzeczywistości, to okazuje się że mając np. dzieci idzie do pracy po to, że istnieje presja, że dzieci będą głodne, zaniedbane, to sprawia że żyje on w podwójnej sprzeczności bo podświadomie darzy niechęcią zarówno pracę jak i swoje dzieci i to na nie przelewa swoje niezadowolenie koniec końców.
            Ktoś otwarty emocjonalnie, widzi kochane dzieci którym chce nieba przychylić i pielęgnować ich bezbronność, dobroć, opiekować się i żyć w zgodzie z tymi odczuciami. Wtedy nawet i w pracy zostanie przyjęty i traktowany jako ktoś, kto faktycznie idzie w kierunku dobra i ma pozytywne wibracje. Taki ktoś żyje w zgodzie z samym sobą i ma poczucie spełniania swoich prawdziwych dobrych odczuć.

            Dlatego to jest takie ważne, aby być w zgodzie ze swoimi pierwotnymi uczuciami wobec świata i siebie samego.
            • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 19:49
              Ale skąd wiadomo, że te pierwotne odczucia to są te pozytywne? Czasem człowiek się do czegoś zmusza, bo po prostu nie ma wyjścia. Czasem nie ma w nim pozytywnych pierwotnych uczuć i aby coś zrobić, musi sie zmusić, inaczej np. z pracy by go wyrzucili itp.
              • lifeisaparadox Re: senność 10.01.11, 06:15
                Tak mają ludzie którzy dopiero potrzebują groźby żeby zacząć współpracować.

                Jakiś bunt przed tym co właściwe, może też się człowiek obracać w tej mentalności nawet w całkiem swobodnych warunkach gdzie np. nic Ci nie grozi, ale to motywowanie negatywem jest wkodowane w człowieka.
    • mona.blue Re: senność 09.01.11, 18:14
      Wyjdź do ludzi, szczególnie mających te same zainteresowania - wtedy łatwiej nawiązać i podtrzymywać znajomości.

      Jeżeli jesteś osobą wierzącą są jakieś fajne portale, na których można poznać wartościowych ludzi.
      • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 18:29
        Masz rację zupełną co do tego wyjścia do ludzi. Z drugiej strony, gdy ktoś mnie do czegoś namawia, to ja tylko myślę, jak się wykręcić, a dlaczego? Bo mi sie chce spać i nie mam siły. Serio.
        To nie jest tak, że sama nic nie zrobię, wręcz przeciwnie: czasem sama chodzę do kina, sama podróżuję, ale właśnie zbyt dużo jest tego "sama". Bo ja prawie nigdy nic z nikim nie robię. A jak juz kogoś poznam, to znajomości się rozpadają, często z powodu jakichś głupot. Bardzo dużo się nad tym zastanawiam czemu, bo jakieś zainteresowania i hobby mam, a jednak ciężko mi znaleźć jakiegoś towarzysza do ich realizacji.
        Wszystko to wynioslam z domu, bo miałam tzw.trudne dzieciństwo, a rolą jaką przybrałam to było "dziecko we mgle". Jeśli ktoś zna problem DDA/DDD to wie, o czym piszę. A teraz jestem już dojrzala, ale ciężko zmienić swoją osobowość. Nawet na terapii.
        Co do wiary, to zerwałam z nia jakiś czas temu.
        Dzięki za zainteresowanie
        • mona.blue Re: senność 09.01.11, 18:39
          To kontynuuj terapię, potem mitingi DDA/DDD - to procentuje powoli, ale naprawdę procentuje w kontaktach z ludźmi. Trochę się tym interesuję, sama ukończyłam terapię współuzależnienia, która baaaardzo mi pomogła, czytałam dużo literatury z tej dziedziny.

          Szkoda, że odrzuciłaś z wiarę, z Bogiem nigdy nie czuję się samotna, a we wspólnocie znalazłam wielu znajomych i przyjaciółkę.
          • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 18:46
            Jaka to wspólnota, jeśli to nie tajemnica? Ja byłam kiedyś, to ciągle miałam wrażenie, że ktoś chce mną kierować (nie jedna osoba-guru, ale ciągle ktoś był mądrzejszy ode mnie i wiedział lepiej, jak mam przeżyć życie) a to mnie denerwowało. Poza tym zbyt dużo tam było manipulacji emocjami.

            Co do terapii na pewien czas ją przerwałam, bo jestem na okres kilku m-cy za granicą i szczerze mówiąc zastanawiam się nad powrotem na terapię, bo jak już pisałam strasznie ciężko jest się zmienić.
            • mona.blue Re: senność 09.01.11, 18:52
              Wspólnota neokatechumenalna
        • andersom Re: senność 09.01.11, 19:02
          > ybrałam to było "dziecko we mgle".

          Nie tłumacz wszystkiego rolą jaką przybrałaś ponieważ jak widać nie skłania Cię to do działania.
          Osobowości nie da się zmienić, natomiast można pracować nam małymi wycinkami, mniejszymi większymi problemami.

          Wiesz ja też jestem dzieckiem we mgle i jak odkryłem tą prawdę dało mi to większe zrozumienie tego kim jestem ale w późniejszym okresie prawda się zdewaluowała.
          Wiele z nas dzieci we mgle, nie wierzy w siebie, ma bardzo niskie poczucie własnej
          i takie też mam ja. Jak się ma niskie poczucie wartości i jest się jeszcze dzieckiem we
          mgle to bardzo prawdopodobne że większość prób utrzymania w miarę dobrego
          samopoczucia będzie polegało na ogólnym unikaniu, i na strategiach poradzenia sobie z problemem skoncentrowanych na emocjach i rozładowywaniu napięcia np. poprzesz sen, masturbację, seks, i inne.. Nie twierdzę że tak jest z Tobą. Wiem jak jest ze mną i widzę że kładzie się na całym moim życiu cieniem od podstawowych spraw do bardziej złożone.

          No właśnie piszesz że jednak Ci przeszkadza że bardzo wiele rzeczy robisz sama. Może senność Ci przeszkadza ale nie jest głównym problemem. Jak myślisz może warto poprzyglądać się na terapii jak wyglądają twoje relacje z innymi oraz np. poczuciu wartości.
          • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 19:16
            Nie sposób mi się nie zgodzić. Ja się tą rolą nie tłumaczę, w ogóle tak o niej napisałam, bo czytając o DDA/DDD najbardziej dało mi to do myślenia, ale nawet tak mnie nigdy nikt nie zdiagnozował.

            Ja bardzo chętnie zrobiłabym jakieś kroki do przodu, w kierunku innych ludzi. Ba, ja nawet je dosyć często, jak na tego typu osobę jak ja, robię. Ale bardzo szybko się wycofuję. Nie potrafię utrzymywać znajomości, boję się bliskości, zwierzeń itp.

            Ja rozumiem, że sam robisz też jakieś kroki naprzód, wiesz mniej więcej co powinieneś robić. Osiągasz jakieś konkretne, wymierne postępy?
            • andersom Re: senność 09.01.11, 19:30
              Na razie nie ale u mnie zawsze tak jest ze długo długo nic a potem robię milowy skok.
              Tylko pomijam to co udało mi się zrobić przez stanie pięć lat. Na pewno już się nie boję bliskości i zwierzeń, zdecydowanie mniej się wycofuję ale niestety wycofuję się jeszcze. Mam tak naprawdę jedną osobę z którą pielęgnuję kontakty staram się z innymi ale nie wychodzi. Teraz boję się towarzystwa gdzie Ciągle się dowcipkuje i opowiada ciekawe historie na razie kontaktowanie z takimi ludźmi mnie przerasta. Mniej sobie wkręcam niestworzonych historii jak to ludzie mnie nie lubią. Czas już mniej przecieka przez palce chociaż czas zapier...
              Mam od jakiegoś czasu kryzys ale wiem że to normalne u mnie robię swoje obserwuję siebie samego, trochę działam ale nie zanadto aby się nie przemęczać. Życie pełną piersią to to nie jest ale jest lepiej.
              • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 19:43
                W sumie to tak jak u mnie. Szczegółami pewnie nasze historie się różnią, ale jednak oboje jakieś kroki naprzód robimi.
                Ja się tylko boję, że u mnie dzieje się to zbyt wolno i że jak już w miarę znormalnieję, to będę mieć 80 lat. Bo czas naprawdę zasuwa.
                Dlaczego nie wychodzi Ci potrzymywanie kontktów z innymi? U mnie to tak jest, że inni to by nawet chcieli kontaktu ze mną, ale mnie się ciągle wydaje, że mają mnie dość, więc na wszelki wypadek daję im spokój. A potem się okazuję, że sie obrazili, bo ich ignoruję :/
                • andersom Re: senność 09.01.11, 19:57
                  Po prostu wydaje mi się że nie jestem ciekawy i nic nie mam do powiedzenia. Mogę milczeć z kimś ale ludzie raczej nie chcą milczeć. Też dlatego nic nie mówię. Ale też jest tak że raz na jakiś czas zapominam zupełnie o sobie czy to przez zwykłe wyluzowanie jakiś drobny sukces, parę kieliszków alkoholu wtedy jestem bardziej sobą ciepłym i interesującym facetem i dowcipami wtedy też sypię ale to są rzadkie chwile. Daję ludziom spokój nie zbliżam się nie zabiegam o spotkania ani nie poznaje nowych bo boje się nie będę nic w stanie powiedzieć, nawiązać fajnego kontaktu, nawet jeśli mi się uda taki kontakt nawiązać to nie wiem czy tak jest.

                  Wiesz co u Ciebie jest przyczyną takiego stanu rzeczy?
                  • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 20:27
                    andersom napisał:

                    > Wiesz co u Ciebie jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

                    Chyba nie będzie to zaskoczeniem, jak napiszę, że dzieciństwo. Jako dziecko bardzo rzadko, jeśli w ogóle słyszałam jakieś budujące słowa na swój temat, a wręcz przeciwnie. Poza domem też jakoś nigdy mi się nie wiodło, z kolei dlatego, że już dzieckiem byłam neurotycznym, a takie jak wiadomo są raczej popychadłami niż ciekawymi towarzyszami zabawy. Moimi dziecięcymi problemami nikt się nie przejmował, byłam raczej matką dla swojej zaburzonej i cholerycznej matki. Która zmarła jak miałam 13 lat, ale to dla mojej rodziny tez nie był fakt godny uwagi, że dziecko straciło matkę.
                    I tak mi się utrwaliło aż do dorosłego życia, że jak mam problem, to muszę go rozwiązać sama, a jak chcę mieć rozrywkę, to muszę sobie ją znaleźć sama. Jak chcę popłakać, to w poduszkę, broń Boże komus głowę zawracać. Nigdy nie nauczyłam się inaczej.
                    I od razu mówię, że od pewnego czasu staram się nie zasłaniać dzieciństwem i nauczyć się inaczej funkcjonować, ale to niełatwe. Zgodnie z przysłowiem, że czym skorupka za młodu nasiąknie...
                    • ecco_mi Re: senność 09.01.11, 20:33
                      Dodatkowym problemem jest to, że żeby uzyskać zainteresowanie od kogoś trzeba zaryzykować i komuś zaufać, że nie zostanie się odrzuconym. A je się tego ryzyka okropnie boję, tzn. bardzo cięzko jest mi znieść lekceważenie, wolę się nie wychylać. I tu jest takie błędne koło.
                      Z drugiej strony zainteresowanie z czyjejś strony odbieram z podejrzliwością.
                • andersom Re: senność 09.01.11, 19:59
                  > Ja się tylko boję, że u mnie dzieje się to zbyt wolno i że jak już w miarę znor
                  > malnieję, to będę mieć 80 lat. Bo czas naprawdę z

                  Warto iść na swój pogrzeb w wygodnych i nieprzemakalnych butach - chociaż przez chwilę poczuć jak to jest normalnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka