Dodaj do ulubionych

Monogamiczność w związku

06.02.11, 17:45
Od jakiego momentu zażyłości wg Was związek powinien być monogamiczny?

I do jakiego momentu można mówić o niewinnych żartach między kobietą a mężczyzną, a od jakiego zaczyna się flirt, który może zranić uczucia partnera?
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 18:49
      Od samego początku powinien być monogamiczny.

      Co innego kontakty koleżeńskie, a co innego szukanie zainteresowania. Dla mnie flirciary (czyli jakieś 70% dziewczyn które się przewijają w naszym towarzystwie) mają kreskę od pierwszej chwili.
      Dziewczyna powinna od początku wybrać sobie najbardziej odpowiadającego jej faceta, być dobrym obserwatorem po prostu i wiedzieć czego szuka. Jeśli flirtuje to z jednym, to z drugim, kreska.
      • coelka Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 19:09
        tylko ,ze faceci jak ja sie przekonałam wcale nie za bardzo lubia takie jak ty piszesz, bo lubia niby zdobywac i czuc sie niepewnie a jak sie czuja pewnie i widza ze laska chce tylko ich i tylko dla nich sie stara i ze nie musza z nikim rywalizować o nia i ze juz ja maja i do nich nie odejdzie to zaczynaja olewac, a ja jestem raczej taka jak ty napisałeś , nie za bardzo lubie te głupie psychologiczne gierki i wcale na zdrowie to nie wychodzi dla zwiazku, bo faceci w wiekszosci tez 70% albo wiecej procent sa dziwni a porzadnych ludzi jest bardzo mało i trzeba ich saznowac jak sie spotka kogos takiego
        • lifeisaparadox Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 19:16
          Właściwe jest podejście w którym więź się nawiązuje stopniowo i ludzie się zaczynają do siebie przekonywać, ale na luzie czyli nikomu w głowie uwiązywanie drugiej strony do siebie. Stopniowo narasta przywiązanie i staje się częścią bycia razem. Dawanie sobie swobody, ciepła, życzliwości, wyrozumiałości.
          • coelka Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 19:35
            To jedno, ale po drugie mnie sie wydaje, ze kazdu musi mieć ja to nazywammtaki własny bufor bezpieczeństwa i swój świat gdzie sie nie wpuszcza partnera, taki swój margines, ale to juz zupełnie inna bajka. Ja nic nie pisałm o uwiązywanaiu bo ja tezlubie wyjsc z kolezankami na piwo i ma kolegów tyle ze nie lubie stwarzac jakichs gsłupich sytuacji dwuznacznych, takie podkrecanie innych kolesi zeby facet zobaczył i poczuł sie zagrozony. Zeby widział ze ktos sie mna intersuje sk robi 90 kilka % dziewczym a wy sie nabieracie na to i to bardzo sie na to nabieracie.One to robia w wiekszosci po to zeby facet własnie czuł sie zagrozony , ze własnie maja innych ze moga odejsć ize niby nie chcą uwiązać pokazuja a fscet sie wtedy podkreca i własnie tak uwiązuja to sa takie gierki moim zdaniem głupie to bardzo.
            • lifeisaparadox Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 20:21
              Ja uważam że żadnego buforu być nie może, a wzbudzanie zazdrości i zagrożenia - z tego trzeba wyróść.
              • coelka Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 20:33
                lifeisaparadox napisał:

                > Ja uważam że żadnego buforu być nie może, a wzbudzanie zazdrości i zagrożenia -
                > z tego trzeba wyróść.
                Wyronąc , mnie taki jeden kiedys powiedział, ze on to lubi a miał wtedy prawie 40 lat, no dla mnie to jakies dziwne ale ja nie siedze w czyjejs głowie.
                www.youtube.com/watch?v=-0JJfbWNlFU
                Lubię mieć margines...
                Trochę miejsca na prywatną minę...
                Swoje pół... ćwierć zdania...
                Do przegrania jeden wolny los...

                Lubię mieć margines...
                Kiedy nagle przyjdzie chęć na kpinę...
                Gdy się myśl nawinie,
                Czy melodię w sobie wino ma?

                Jeśli tak...jeśli tak...białe musi brzmieć jak Baccarat,
                Wino rouge, jak Lelouch, a w czerwonym tango gra...

                Lubię mieć margines...
                Choćby mniejszy niż ma w księdze Guiness...
                Lubię też, pasjami,
                Gdy z butami nikt się nie pcha tam...

                Lubię mieć margines...
                Mały azyl ponad tym, co ginie...
                Myśleć tam łagodnie,
                Czy melodie w sobie wino ma?

                Jeśli tak, jeśli tak, białe musi brzmieć jak Baccarat
                Wino rouge, jak Lelouch, a w czerwonym tango gra...

                Lubię mieć margines...
                Własny przepis na swój raj...na cymes!
                Niby nic, drobina...
                A tak trudno jest utrzymać go...

                Lubię mieć margines...
                Który zawsze umie trzymać linię...
                Nosi on Twe imię
                Lecz nie próbuj mnie odwiedzać tam...

                lubie mieć margines, lubię tez pasjami
                gdy z butami nikt sie nie pcha tam
                nosi on twe imie lecz nie próbuj mnie odwiedzac tam

                może to zależy od charakteru ale ja lubie miec margine:):):)
                • coelka Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 20:39
                  w359.wrzuta.pl/audio/5a860eGy7h2/lubie_miec_margines
                  sorry, ale linki mnie sie pomieszały Bon Jovi miało isc do kumpeli
                  • lifeisaparadox Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 20:46
                    1. wyróść
                    znaczenie: wyrosnąć.
                    Występowanie: Słownik poprawnej polszczyzny - PWN 1994, 1995, 1996 - W. Doroszewski
                    • coelka Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 20:51
                      czep sie treści merytorycznej a nie szczegółów, ma dysgrafię i dysortografie i nie chce mnie sie za kazdym razem wszystkiego poprawiac bo to co tobie zajmuje chwilę ja musze posiedzieć 3 razy dłużej żeby było poprawnie a to co moge zrobic w pracy czy szkole bo tam musi byc dobrze i prawidłowo to na forum juz mnie sie nie chce
                      • lifeisaparadox Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 21:11
                        Wyglądało że mnie sama poprawiasz a było dobrze. Ty też dobrze napisałaś.

                        Ja mam automatyczne sprawdzanie poprawności ortograficznej w przeglądarce internetowej. Taki plugin, dla mnie ratunek bo błędów dużo robię.
                        • coelka Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 21:37
                          lifeisaparadox napisał:

                          > Wyglądało że mnie sama poprawiasz a było dobrze. Ty też dobrze napisałaś.
                          >
                          > Ja mam automatyczne sprawdzanie poprawności ortograficznej w przeglądarce inter
                          > netowej. Taki plugin, dla mnie ratunek bo błędów dużo robię.
                          Ja tez mam to podkreślanie, ale czasami mnie sie juz nie chce szczególnie, ze ja mam tendencje do przestawiania kolejności liter albo zjadania liter w środkach wyrazów i czasami jak poprawiam to s jest i tak nie na swoim miejscu. Chociaz w sumie staram sie poprawiac.. Ja nie poprawiam innych bo sama robie duzo błedów to przeciez nie bede ludzi pouczać. Ci wszyscy co tak wytykaja te błedy to powtórzyć za Brzechwa im trzeba czy ta kwoka prosze pana była dobrze wychowana.:)
                • lifeisaparadox Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 21:07
                  Śmieszne jest to wzbudzanie zazdrości. Mam taką koleżankę która jest zazdrosna, sama np. tańczy z kimś na imprezie w bardzo wyzywający sposób (ja oczywiście cieszę się że ona dobrze się bawi), mimo że przyszła na nią z kimś innym i tylko patrzy czy ten ktoś jest zazdrosny :)
                  Albo umawiam się z nią że idziemy paczką. Świetnie się rozmawia i w ogóle bo to sympatyczna dziewczyna, ale jak usiądę obok innej, jeszcze o zgrozo bardziej atrakcyjnej która nie daj boże jest miła i sympatyczna, to chodzi w nastroju jak burza z piorunami i nie reaguje na żadne próby nawiązania kontaktu później.

                  Ma to swój urok :) ale do czasu, bo później ciągle tylko fochy i problemy a nader wszystko "oddawanie" zazdrości a nawet zdrada, jeśli się z kimś takim zwiążesz kto jest niepewny siebie i swojego miejsca w świecie - w rewanżu na przykład na to, że masz kogoś neutralnego za znajomą. Ona nie ma neutralnych kolegów, z każdym jest oczywiście flirt. Później nic tylko nieporozumienia.

                  Dla takiego kogoś "bufor" oznacza oczywiście zdradę czy ukrywanie czegoś. Dla mnie trzymanie czegoś dla siebie, jakiejś swojej przestrzeni jest zbyteczne ja nie mam nic do ukrycia. Jak ktoś ma swoje pasje albo idzie gdzieś ze znajomymi bez swojej połówki to przecież nie robi tego za plecami.
                  • coelka Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 21:25
                    Dla mnie trzymanie czegoś dla siebie, jakiejś swojej przestrzeni jest zbyteczne ja nie mam nic do ukrycia. Jak ktoś ma swoje pasje albo idzie gdzieś ze znajomymi bez swojej połówki to przecież nie robi tego za plecami.
                    Mnie raczej chodziło o taki swój własny wewnetrzny świat , własny mikrokosmos, wszechswiat, do którego sie nie wpuszcza nikogo, cos tytko dla mnie tylko ze mna. Ja mam neutralnych kolegów, ale wiem , że trzeba sie pilnowac jak sie siedzi z kolega i pije piwo by nie przekraczać bariery, to kwestia zasad. To jest trudne, ale mozliwe Ja to ma raczej tak , ze własnie sobie pozwalam na flirty z wieloma jak jestem sama a jak z kimś to wyznaczam granice i u mnie to działa jakos tak biologicznie, ze jest bariera taka naturalna i faceci to wyczuwaja, ze teraz to juz maja inaczej sie zachowywać. Co do tych gierek jak druga strona widzi ,ze sie wzbudza zazdrośc to to jest nieporadne. Ja naprade znam wiele przypadków , w których to jest tak robione zeby facet zobaczył tylko adoratorów a zabiegów laski o to żeby oni sie pojawili juz nie.
    • sabinac-0 Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 19:38
      mona.blue napisała:

      > Od jakiego momentu zażyłości wg Was związek powinien być monogamiczny?
      >
      Od poczatku.

      > I do jakiego momentu można mówić o niewinnych żartach między kobietą a mężczyzn
      > ą, a od jakiego zaczyna się flirt, który może zranić uczucia partnera?

      Jesli jest sie w zwiazku, zadne zarty z plcia przeciwna nie sa niewinne.
      • mona.blue Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 21:11
        sabinac-0 napisała:

        > mona.blue napisała:
        >
        > > Od jakiego momentu zażyłości wg Was związek powinien być monogamiczny?
        > >
        > Od poczatku.

        Ale co uznać za początek?


        • sabinac-0 Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 21:45
          mona.blue napisała:

          > Ale co uznać za początek?
          >
          Gdy postanawia sie byc razem (moze to sie pokryc z pierwszym pocalunkiem, randka, zblizeniem, wspolnym zamieszkaniem lub zareczynami - ale nie musi).
    • yag-nik Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 20:52
      > Od jakiego momentu zażyłości wg Was związek powinien być monogamiczny?

      Od początku!

      > I do jakiego momentu można mówić o niewinnych żartach między kobietą a mężczyzn
      > ą, a od jakiego zaczyna się flirt, który może zranić uczucia partnera?

      Kiedy flirt ma na celu nieczyste i celowe zagranie np:
      wzbudzenie zazdrości w swoim partnerze czy też zagranie na nosie nielubianej koleżance za pomocą słodkiego trajkotania z "jej". Poniżanie za pomocą flirtu kogoś bliskiego itd.
      • leda16 Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 22:18
        yag-nik napisała:
        Kiedy flirt ma na celu nieczyste i celowe zagranie np:
        > wzbudzenie zazdrości w swoim partnerze


        A cóż jest złego w kokieterii i wzbudzaniu zainteresowania w płci przeciwnej? Jeżeli takie zachowanie wzbudza zazdrość, to znaczy, że tzw. przedślubny "partner" jest zakompleksiony, z niskim poczuciem wartości, zaborczy, zawistny, despotyczny, a po ślubie dopiero da popalić, uczyni z życia męża bądź żony piekło. Od takiego "partnera" wiać jak najdalej. Zresztą partner jest w interesach, a nie w łóżku.



        czy też zagranie na nosie nielubianej ko
        > leżance za pomocą słodkiego trajkotania z "jej".


        Ale gorzko czy słono trajkotać z "jej" może?


        Poniżanie za pomocą flirtu kog
        > oś bliskiego itd.


        Uff, Ty pewnie jeszcze panienka, ale może na swoje szczęście młodziutka. W każdym razie za synową bym Cie nie chciała;).
        • sabinac-0 Re: Monogamiczność w związku 06.02.11, 22:25
          leda16 napisała:

          > A cóż jest złego w kokieterii i wzbudzaniu zainteresowania w płci przeciwnej?

          To, ze potem nienawidzi sie wlasnej? :P

          > za synową bym Cie nie chciała;).
          >
          Zapewne zadnej przedstawicielki plci zenskiej bys nie chciala.
          Ale nic straconego - przy odrobinie szczescia dostaniesz synowego. :)
    • solaris_38 Re: Monogamiczność w związku 07.02.11, 20:34
      od momentu kiedy OBOJE tego zapragną
      i powiedzą to sobie :)
      lecz choć wiadomo kiedy zaczynasz chcieć
      nie wiesz kiedy chcieć
      przestaniesz
      i nie możesz wymagać od partnera aby on wiedział

      choć masz prawo marzyć
      aby to było
      na zawsze
      • cynta Re: Monogamiczność w związku 08.02.11, 17:44
        Szukamy sie, rozgladamy, probujemy, i kiedy natrafiamy na osobe ktora uwazamy za ta jedyna i wlasciwa przestajemy szukac, JESTESMY z nia, wybor zostal dokonany... niepotrzebne sa wiec flirty, rozmowki, mruzenie oczu i ocieranie sie... po co? juz wybralismy, mamy naszego samca
        Tu zaczyna sie monogamicznosc, jak przestajesz szukac, fizycznie, mentalnie i w sercu.
        Jesli ktos to ciagle robi to ciagle szuka, chocby podswiadomie....

        I.. moim zdaniem to jest jednostronne, ty mozesz uznac ze znalazlas a on ze ciagle szuka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka