Dodaj do ulubionych

Jestem anonimowym kancerofobem

20.02.11, 14:25
Chciałem powiedzieć, że żyję w ciągłym przekonaniu, iż w moim organizmie trwa proces nowotworowy, a moim tyleż nieuchronnym, co bliskim przeznaczeniem jest oddział onkologiczny. Ilekroć coś mi dolega, szukam w internecie nowotworu (złośliwego, rzecz jasna), który daje zbliżone objawy. I tak w swoim dwudziestokilkuletnim życiu "chorowałem" już na: chłoniaka (miałem wszystkie objawy), ziarnicę złośliwą, raka tarczycy (pół biedy, rokowania są dobre), nowotwór piersi (tak, wiem...), raka jelita (w tej kwestii wręcz poszedłem do onkologa i zostałem wyśmiany) oraz raka języka; obecnie jestem w trakcie samodzielnej diagnostyki raka krtani, w poniedziałek idę do laryngologa. A gdy zaboli mnie ręka czy noga, moją pierwszą myślą jest – tak, zgadliście – "o ku..., to chyba przerzuty do kości".

Idźmy dalej. Moja ulubiona powieść to "Oddział chorych na raka" Sołżenicyna, czytam ją w nadziei, że zyskam odpowiednie podstawy teoretyczne i punkt odniesienia, tak mi przydatne, gdy już się tam znajdę.

A czy opowiadałem Wam już o moim największym marzeniu? Nie? Otóż moim największym marzeniem jest badanie PET w gliwickim centrum onkologii. Wybitna ta metoda jest w stanie wykryć wszelkie ewentualne komórki nowotworowe w organizmie – fantastyczna rzecz!

Piszę sobie o tym wszystkim z lekka dowcipkując, ale niestety prawda jest taka, że uniemożliwia mi to normalne życie. :( Jakieś rady?
Obserwuj wątek
    • oliwe Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 14:56
      Masz szansę swoim nieustannym myśleniem o nowotworze sciągnąć go na siebie ale niech Cię pocieszy, że twoje skupienie na nim może uratować Ci życie bo wcześnie się zorientujesz ;)
      • ikcort Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 15:16
        > Masz szansę swoim nieustannym myśleniem o nowotworze sciągnąć go na siebie

        Tak? A to niby na jakiej zasadzie?
        • horpyna4 Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 15:47
          Na takiej, że człowiek nieustannie stresujący się jest mniej odporny na wszelkie choroby. A w szczególności na nowotwory.

          Wyluzuj, i tak wszyscy jesteśmy śmiertelni. Pomyśl, że życie jest krótkie i należy starać się wypełnić je przyjemnościami, a nie myśleć, na co się zachoruje. Zresztą najzdrowszemu człowiekowi może cegła z dachu na łeb spaść.

          Przeprowadzano kiedyś badania statystyczne, które wykazały ciekawą prawidłowość: ludzie, którzy się często modlą, mniej chorują. A wytłumaczenie jest proste - taki człowiek nie martwi się sam o wszystko i nie trzęsie się nad sobą, tylko zwala swoje problemy na Pana Boga. I po prostu żyje mniej nerwowo, nie ma w tym żadnego cudu.
          • ikcort Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 16:04
            > Na takiej, że człowiek nieustannie stresujący się jest mniej odporny na wszelkie choroby.
            > A w szczególności na nowotwory.

            Owszem, są choroby, na które są bardziej narażeni ludzie żyjący w stresie, ale akurat wpływ stresu na powstawanie nowotworów nie jest, o ile wiem, dowiedziony.

            > ludzie, którzy się często modlą, mniej chorują (...) nie trzęsie się nad sobą, tylko
            > zwala swoje problemy na Pana Boga

            To akurat możliwe, ale jeszcze najpierw trzeba w przytoczonego Pana Boga wierzyć, żeby mieć gdzie te modły kierować, a ja - pech chciał - jestem sceptykiem, i nie wierzę w żadne bóstwa, reinkarnację, karmę, trójkąt ARC, pamięć wody, telekinezę, tarota, astrologię i tak dalej.
            • horpyna4 Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 16:53
              Nie chodzi mi o wierzenie w Boga, tylko o wykształcenie w sobie mechanizmu pozwalającego nie zamartwiać się chorobami i różnymi możliwymi nieszczęściami. Choćby przez odsuwanie problemu na później, jeżeli nie da się inaczej.

              A co do wpływu psychiki na nowotwory, to ona istnieje. I nie tylko na ich powstawanie, ale i na rozwój.
              • ikcort Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 17:26
                > Nie chodzi mi o wierzenie w Boga, tylko o wykształcenie w sobie mechanizmu
                > pozwalającego nie zamartwiać się chorobami i różnymi możliwymi nieszczęściami

                Och, nawet nie wiesz, ile ja bym dał za taki mechanizm! Nie marzę o niczym innym! Pytanie tylko, jak taki mechanizm w sobie wykształcić/wyzwolić.

                > A co do wpływu psychiki na nowotwory, to ona istnieje.

                Nie wiem... mnie osobiście pachnie ta idea znanym z psychologii mechanizmem atrybucji wewnętrznej: rak dotyczy głównie tych, którzy nie chcieli pozytywnie myśleć, czyli poniekąd są sami sobie winni. Złudzenie kontroli nad sytuacją.
                • bez_seller Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 17:32
                  ikcort napisał:

                  > Nie wiem... mnie osobiście pachnie ta idea znanym z psychologii mechanizmem atr
                  > ybucji wewnętrznej: rak dotyczy głównie tych, którzy nie chcieli pozytywnie myś
                  > leć, czyli poniekąd są sami sobie winni. Złudzenie kontroli nad sytuacją.

                  Niby tak, ale pamietaj, ze stres w jakim zyjesz bardzo ulatwia wyhodowanie raka.
                  • ikcort Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 17:39
                    > Niby tak, ale pamietaj, ze stres w jakim zyjesz bardzo ulatwia wyhodowanie raka

                    Pisałem właśnie wyżej, że o ile wiem, to wpływ stresu na powstawanie nowotworów nie jest dowiedziony. A nawet jeśli taki wpływ istnieje, to nie wiadomo, jak duży on jest... Zresztą o czym my w ogóle mówimy? Przedstawiacie sprawę tak, jakby to zależało ode mnie. Naprawdę nie mam nigdzie przycisku z napisem "Wyłącz lęk przed rakiem", a w każdym razie jeszcze go nie znalazłem.
                    • bez_seller Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 17:57
                      ikcort napisał:
                      Przedstawiacie sprawę tak, jak
                      > by to zależało ode mnie. Naprawdę nie mam nigdzie przycisku z napisem "Wyłącz l
                      > ęk przed rakiem", a w każdym razie jeszcze go nie znalazłem.


                      Musze Cie zmartwic. To zalezy od Ciebie. Ten przycisk lezy nie gdzie indziej, tylko w Twojej glowie.
    • bez_seller Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 15:24
      Pewna kobieta przez dwadziescia lat naprzykrzala sie swojemu domowemu lekarzowi, alarmujac o kolejnym odkryciu w sobie raka. W koncu faktycznie, lekarz potwierdzil daignoze pacjentki, a ona na to - a nie mowilam?
      Wszyscy mamy szanse na raka. :)
      • ikcort Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 15:38
        > Wszyscy mamy szanse na raka. :)

        I to całkiem sporą. Co czwarty żyjący obecnie człowiek zachoruje w którymś momencie swojego życia na nowotwór złośliwy. Oczywiście nie znaczy to, że prawdopodobieństwo zachorowania wszyscy mamy 1/4, ponieważ dużo zależy od takich czynników, jak palenie tytoniu czy predyspozycje rodzinne.

        Natomiast to wcale jeszcze nie oznacza, że do czasu ewentualnego zachorowania mam się aż tak męczyć. Poza tym umrzeć mogę z powodu innej choroby albo np. w wyniku wypadku, a o tym jakoś nie myślę bez przerwy. Zatem coś jest ze mną nie tak ewidentnie.
        • bez_seller Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 15:51

          A pamietasz w jakich okolicznosciach odczules strach przed rakiem po raz pierwszy?
          • ikcort Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 16:11
            > A pamietasz w jakich okolicznosciach odczules strach przed rakiem po raz pierwszy?

            Tak. Gdy miałem nie więcej niż 13 lat, wyskoczył mi guzek na potylicy. Bałem się z tym iść do lekarza i panikowałem skrycie i w samotności. Dzisiaj wiem, że był to najprawdopodobniej powiększony wskutek infekcji czy trądziku węzeł chłonny, ale wtedy naprawdę bałem się, że to coś poważnego.

            Od tego się zaczęło, a potem już samo poszło.
            • bez_seller Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 16:19
              ikcort napisał:

              > Tak. Gdy miałem nie więcej niż 13 lat, wyskoczył mi guzek na potylicy. Bałem si
              > ę z tym iść do lekarza i panikowałem skrycie i w samotności

              Dlaczego nie powiedziels rodzicom o guzku?
              • ikcort Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 16:22
                > Dlaczego nie powiedziels rodzicom o guzku?

                Nie wiem, zapewne ze strachu. Zresztą zdaje się, że nawet dorośli ludzie postępują równie nieracjonalnie, gdy im coś wyskoczy.
                • bez_seller Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 16:33
                  ikcort napisał:

                  > > Dlaczego nie powiedziels rodzicom o guzku?
                  >
                  > Nie wiem, zapewne ze strachu

                  Normalny odruch dziecka to powiedzenie rodzicom o problemie. Skup sie na tym strachu. Bales sie rodzicow, o rodzicow, bales sie guza, smierci, wstydu, moze uwazales, ze to kara jakas. Przypomnij sobie. Mysl o tym tak dlugo, az sobie przypomnisz. Lepsze zajecie niz myslenie o raku.:)
    • realista_nr1 Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 15:53
      Nie takim znow anonimowym, wiem kim jestes i skad nadajesz.
      • ikcort Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 16:13
        > Nie takim znow anonimowym, wiem kim jestes i skad nadajesz.

        Good for you.
    • koala_tralalala Re: Jestem anonimowym kancerofobem 20.02.11, 17:30
      Jesli by ci to nie przeszkadzalo, moglbys sobie sledzic kolejne warianty "choroby", ale jesli masz juz dosc, to tylko leczenie (glowy, psychiki) pomoze. Sam sie od tego nie uwolnisz.
      Psychoterapeuta albo psychiatra. Osobiscie zaczelabym od tego pierwszego, opowiedzala co sie dzieje i zapytala czy moze mi pomoc i po jakim czasie terapii zauwaze widoczna poprawe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka