Dodaj do ulubionych

ból istnienia

05.03.11, 14:00
gdy stał się już nieznośny

czy okropnym egoizmem jest chęć by zasnąć i już się nie obudzić?
i potwornie tym zranić kilka istot
czy to oni są egoistami?
wiedząc, że strasznie cierpię, oczekują że będę trwać
Obserwuj wątek
    • bez_seller Re: ból istnienia 05.03.11, 14:27
      Zalezy ile masz lat. Bo widzisz, wiele zalezy od wieku i np. reumatyzm dokucza staruszkom, a egzystencjalne bole - wrazliwym mlodym ludziom.
      • torpor Re: ból istnienia 05.03.11, 15:01
        bez_seller napisała:

        > Zalezy ile masz lat. Bo widzisz, wiele zalezy od wieku i np. reumatyzm dokucza
        > staruszkom, a egzystencjalne bole - wrazliwym mlodym ludziom.
        >
        Nie jestem staruszką umęczoną geriatrycznymi zgryzotami choć faktycznie tzw dolegliwości psychosomatyczne zaczynają dawać w kość.
        Neurotyczną bądź egzaltowaną mało..., hmmm, młodą osobą też nie jestem.
        • larusse Re: ból istnienia 05.03.11, 15:29
          torpor napisała:

          > Neurotyczną bądź egzaltowaną mało..., hmmm, młodą osobą też nie jestem.

          Niekoniecznie trzeba być neurotyczną ani egzaltowaną mało... Naprawdę.
    • larusse Re: ból istnienia 05.03.11, 14:38
      Ten ból to tylko pewna interpretacja. Po co Ci to?
      • larusse Re: ból istnienia 05.03.11, 14:46
        Na Ziemi należy się zajmować rzeczami ziemskimi. Rób lepiej karierę...
        • torpor Re: ból istnienia 05.03.11, 15:04
          larusse napisała:

          > Na Ziemi należy się zajmować rzeczami ziemskimi. Rób lepiej karierę...
          >
          Wypaliłam się
          • bez_seller Re: ból istnienia 05.03.11, 15:18
            Zapomnialam dodac o fenomenie tzw. kryzysu wieku sredniego. Wypalenie jest w tej dolegliwosci glownym symptomem.

            A moze to zwykle rozczarowanie? To wiedz, ze nie Ty pierwsza i nie ostatania poddana jestes tej smutnej weryfikacji.
            • torpor Re: ból istnienia 05.03.11, 15:34
              bez_seller napisała:

              > Zapomnialam dodac o fenomenie tzw. kryzysu wieku sredniego. Wypalenie jest w te
              > j dolegliwosci glownym symptomem.
              >
              Nie, to coś o wiele poważniejszego.
              Życie nam, mnie i mojej rodzinie, strasznie dokopało i dalej dokopuje.
              >
              > A moze to zwykle rozczarowanie? To wiedz, ze nie Ty pierwsza i nie ostatania po
              > ddana jestes tej smutnej weryfikacji.
              >
              Nie, to nie jest rozczarowanie. To nawet nie jest frustracja.
              To zmęczenie, znużenie i coraz bardziej obniżający się próg bólu, sprawiający, że ciosy jakie zadaje życie stają się nie do zniesienia.
              • bez_seller Re: ból istnienia 05.03.11, 15:40
                > Nie, to coś o wiele poważniejszego.
                > Życie nam, mnie i mojej rodzinie, strasznie dokopało i dalej dokopuje.

                Wtedy Ty, zabiajac siebie sprawisz, ze zycie Twojej rodziny bedzie duzo straszniejsze.

                Nie jestes wyjatkiem i to co spotyka Ciebie, spotyka tez innych ludzi.
                Czasem ratuje nas dystans do naszego cierpienia.
              • samotnafsieci Re: ból istnienia 05.03.11, 22:58
                > bez_seller napisała:
                > Życie nam, mnie i mojej rodzinie, strasznie dokopało i dalej dokopuje.
                > Nie, to nie jest rozczarowanie. To nawet nie jest frustracja.
                > To zmęczenie, znużenie i coraz bardziej obniżający się próg bólu, sprawiający,
                > że ciosy jakie zadaje życie stają się nie do zniesienia.

                Bezsilność wobec zła, przeciwności losu, niesprawiedliwości. Nie można się z tym pogodzić ani z tym walczyć. Brak sił. Typowy Weltschmerz, werteryzm, czy ból istnienia.
      • torpor Re: ból istnienia 05.03.11, 15:02
        larusse napisała:

        > Ten ból to tylko pewna interpretacja. Po co Ci to?
        >
        Po co mi to? Po co?
        Heh, sam się przypętał.
        • larusse Re: ból istnienia 05.03.11, 16:24
          torpor napisała:

          > Po co mi to? Po co?
          > Heh, sam się przypętał.

          To zapanuj nad nim. Sam sobie pójdzie.
          Pozostanie tylko melancholia...
    • el_capricho Re: ból istnienia 05.03.11, 15:59
      nie mam pojęcia. zadaję sobie te same pytania. to trwa już zbyt długo, żeby liczyć na zmianę. jest zbyt smutne, żeby zaakceptować taki stan rzeczy. myśl o tym, żeby skończyć z tym jakoś nieinwazyjnie i łagodnie jest bardzo kusząca. w zasadzie powstrzymuje mnie głównie brak niezawodnej metody.
      • torpor Re: ból istnienia 05.03.11, 23:13
        el_capricho napisała:

        > nie mam pojęcia. zadaję sobie te same pytania. to trwa już zbyt długo, żeby lic
        > zyć na zmianę. jest zbyt smutne, żeby zaakceptować taki stan rzeczy. myśl o tym
        > , żeby skończyć z tym jakoś nieinwazyjnie i łagodnie jest bardzo kusząca. w zas
        > adzie powstrzymuje mnie głównie brak niezawodnej metody.
        >
        tak bardzo rozumiem co czujesz
        z całego serca życzę Ci uśmiechu losu, tego łutu szczęścia, który pozwoli liczyć na pozytywne zmiany
        A może właśnie życzenia od kogoś takiego jak ja będą miały moc sprawczą?
    • koala_tralalala Re: ból istnienia 05.03.11, 19:15
      Torpor, czy masz realne przyczyny 'bolu istnienia'? A moze inni ludzie jakos znosza podobne ciosy, a Tobie jest ciezej niz innym w tej samej sytuacji? Jak to oceniasz?
      • torpor Re: ból istnienia 05.03.11, 23:01
        koala_tralalala napisała:

        > Torpor, czy masz realne przyczyny 'bolu istnienia'?
        >
        Bardzo realne. :(
        >
        > A moze inni ludzie jakos znosza podobne ciosy, a Tobie jest ciezej niz innym w tej samej
        > sytuacji? Jak to oceniasz?
        >
        Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie.
        Z autopsji znam tylko jeden podobny przypadek. Ci ludzie wcześniej wymiękli.
        A cytując moją koleżankę: "Że też Ty jeszcze nie zwariowałaś od tego wszystkiego"
        • larusse Re: ból istnienia 06.03.11, 09:36
          torpor napisała:

          > koala_tralalala napisała:
          >
          > > Torpor, czy masz realne przyczyny 'bolu istnienia'?
          > >
          > Bardzo realne. :(


          Skoro przyczyny "bardzo realne" to nie wiem czy nazwałabym to bólem istnienia (ale być może ja inaczej (źle) interpretuje "ból istnienia)...

          Zwyczajnie, życie dało Ci w kość (nie tylko Tobie) i masz już dosyć (nie Ty jedna).
          • torpor Re: ból istnienia 06.03.11, 15:23
            larusse napisała:
            >
            > Skoro przyczyny "bardzo realne" to nie wiem czy nazwałabym to bólem istnienia (
            > ale być może ja inaczej (źle) interpretuje "ból istnienia)...
            >
            Tak masz rację.
            Założyłam ten wątek pod wpływem emocji, z walącym sercem.
            Nie bardzo wiedziałam jak go nazwać. Ból istnienia przyszedł mi do głowy. Dopiero potem zdałam sobie sprawę z tego, że istnieje definicja a ten mój ból niewiele ma wspólnego z tym Wertera. Już prędzej z bólem egzystencjalnym i obrazem Muncha.
            Po prostu życie strasznie mnie boli.
            >
            > Zwyczajnie, życie dało Ci w kość (nie tylko Tobie) i masz już dosyć (nie Ty jedna).
            >
            Doskonale sobie zdaję z tego sprawę że nie tylko ja jedna.
            Widzę to dookoła. I w realu i w mediach. Bardzo intensywnie się odbiera i przeżywa programy typu Uwaga, Interwencja, Prosto z Polski itp
        • koala_tralalala Re: ból istnienia 06.03.11, 10:05
          Mnie zycie tez nie oszczedza. Wiesz, czesto mysle ze my tu na Ziemi jestesmy za kare. Niemal kazdy przezywa jakies trudne momenty i tylko niewielki odstetek ludzkosci jest szczesliwy i wiedzie naprawde fajne zycie. Reszta niesie swoj krzyz, niektorzy bardzo, bardzo ciezki.

          Dlatego mysle, ze nie jestesmy tu dla przyjemnosci, przyszlismy, zeby czegos sie nauczyc lub dostac nauczke. Obawiam sie, ze ucieczka stad jest karana... jeszcze wyzszym wymiarem kary. To zadziwiajace, ale wszystkie, absolutnie wszystkie religie swiata uwazaja ze samobjstwo jest najgorszym mozliwym wyborem i ze spotyka sie z calkowitym potepieniem po oraz ze taka dusza/osoba traci wszystkie szanse. Ta zgodnosc daje do myslenia...

          Mozna Ci jakos pomoc? Czy organizacyjnie czy po prostu wesprzec psychicznie? Napisz na priva gazetowego jesli tylko zechcesz.
          • torpor Re: ból istnienia 08.03.11, 14:37
            koala_tralalala napisała:
            >
            > Mozna Ci jakos pomoc?
            >
            Dzięki. Już sama propozycja dodaje otuchy.
            >
            > Czy organizacyjnie czy po prostu wesprzec psychicznie? Na
            > pisz na priva gazetowego jesli tylko zechcesz.
            >
            Rzecz w tym, że teoretycznie mamy jako obywatele tę moc by przywołać do porządku bezdusznych urzędników, domagać się by takie instytucje jak NFZ czy ZUS robiły to, do czego zostały powołane a nie stwarzały swoim klientom (i w zasadzie "chlebodawcom") piekła na ziemi. Jestem pewna, że w krajach tzw starej unii, ludzie nie pozwoliliby na to, co dzieje się u nas. Ale i u nas pojawiła się już pierwsza jaskółka. Pewien Szczecinianin stworzył właśnie precedens, zaskarżył polityków o niedotrzymanie obietnic wyborczych. Miejmy nadzieję, że będą kolejne. Np zarejestrowane stowarzyszenia, które mogłyby wystąpić do sejmu z wnioskami obywatelskimi np o zapewnienie ludziom możliwości godziwego zarobku, nie niższego niż minimum socjalne, zatrudnienia na normalnych zasadach bo przecież to, co się teraz dzieje na rynku pracy woła o pomstę itd itd
    • out23 Re: ból istnienia 05.03.11, 19:16
      Myślę, że to może być brak miłości lub bliskiego człowieka !

      Tu jest sporo możliwości rozwiązania (teoretycznie):
      - ustalenie źródła kłopotów ( z efektem domina ) !
      - zmiana środowiska (to trzeba zinwentaryzować !
      - mnóstwo ruchu na tzw świeżym powietrzu, najlepiej w towarzystwie, czasem trzeba się przełamać lub poszukać..
      - wizyta o dobrego psychoterapeuty, osobiście sugeruje napisanie o swoich problemach wcześniej , bo to drogo ;) w kółko chodzić :).
      Zasadniczą kwestią jest jakie on zada pytania i jak Ty odpowiesz
      W moim mieście wojewódzkim jest tylko dwóch umownie uznanych i trzeba czekać.
      - branie w sposób kontrolowany pewnych leków ale uzależnienie jest zawsze prawdopodobne
      - znalezienie osoby której mozna się wygadać bez konsekwencji ale która dokładnie wszystko zrozumie (prawie niemożliwe)
      • torpor Re: ból istnienia 05.03.11, 23:20
        out23 napisał:
        > Myślę, że to może być brak miłości lub bliskiego człowieka !
        >
        Dzięki, ale to nie to.

        przyczyny są ustalone, ruch na świeżym powietrzu jak najbardziej, bez tego nie wyobrażam sobie by w ogóle jakoś funkcjonować
    • maggpie Re: ból istnienia 05.03.11, 22:36
      www.youtube.com/watch?v=MajfZIyHP8U&feature=channel_video_title
      www.youtube.com/watch?v=nKbV8NcyCrk&feature=channel_video_title
      www.youtube.com/watch?v=T-IgKgTcHkU&feature=channel_video_title
      Posłuchaj tych wykładów, myślę że warto - facet wszystko zbiera do kupy i porządkuje. Jeśli nie znasz angielskiego, możesz włączyć polskie napisy. Ja się na tym angielskiego np. uczę, bo inne metody mnie nudzą;)
      A potem wyrysuj krzywą życia, choć rzeczywiście trudno sumę 'zła' i 'dobra' obiektywnie ocenić. Nie wiesz czy twój impas w końcu nie minie, a krzywa pójdzie w górę.
      Daj sobie szansę.
      • torpor Re: ból istnienia 05.03.11, 23:26
        Dziękuję bardzo. Posłucham.
        • renkaforever Re: ból istnienia 06.03.11, 00:56
          Bol moze stac sie nie do zniesienia, jezeli bedzisz go piescic. Z tym bolem nalezy walczyc i jest to walka o jakosc twojego zycia i twojej rodziny. Zawsze mozna zrobic cos , co je poprawi.
          • torpor Re: ból istnienia 06.03.11, 15:27
            renkaforever napisała:

            > Bol moze stac sie nie do zniesienia, jezeli bedzisz go piescic.
            >
            Z całą pewnścią nie pieszczę. wręcz przeciwnie.
            >
            > Z tym bolem nalezy walczyc i jest to walka o jakosc twojego zycia i twojej rodziny. Zawsze
            > mozna zrobic cos , co je poprawi.
            >
            Teoretycznie można, w naszych realiach
            • bez_seller Re: ból istnienia 06.03.11, 15:33
              torpor napisała:

              > Teoretycznie można, w naszych realiach

              Poszukaj ludzi, ktorych dotknelo podobne nieszczescie, fundacji, ktora wspiera takich ludzi. Tylko odwazni osigaja sukces. Tylko odwazni, ktorzy chca dzwignac ciezar, znajda w sobie sily.
    • out23 Re: ból istnienia 06.03.11, 10:06
      Tu cyt
      czy to oni są egoistami?
      wiedząc, że strasznie cierpię, oczekują że będę trwać
      To zmęczenie, znużenie i coraz bardziej obniżający się próg bólu, sprawiający, że ciosy jakie zadaje życie stają się nie do zniesienia
      Nie, to coś o wiele poważniejszego.
      Życie nam, mnie i mojej rodzinie, strasznie dokopało i dalej dokopuje.

      Podsumowując nikt w rodzinie nie widzi, że cierpisz.
      Może nie doczytalem ale jest gdzies początek tego, może jakby to nazwać
      Ewentualnie jak przetrwać nie sypiąc się dalej...
      Może przyjdzie koniunktura.. tzw los się odwróci...
      Pytanie:
      Czy na cos masz wpływ ?
      Od czego to się zaczeło..?
      Czy bezwiednie brałaś w tym udział..?
      Czy za coś się winisz ?
      Czy to brak kasy ?
      Czy to zdrada na która przymknęłas oczy.. ?
      Gdzieś jest środek cięzkosci !?
    • paco_lopez Re: ból istnienia 06.03.11, 11:04
      dobre pytanie. odpowiedź to tabu. ile masz lat?
    • szeptotchlani Re: ból istnienia 06.03.11, 13:04
      Chec zasniecia to jeszcze nie samo zasniecie.Myslisz ze faktycznie kogos tym zranisz?A gdzie jest teraz te kilka istot,ktorym tak na tobie zalezy, ze nie widza co sie z toba dzieje???
      • torpor Re: ból istnienia 06.03.11, 15:11
        szeptotchlani napisała:

        > Chec zasniecia to jeszcze nie samo zasniecie.Myslisz ze faktycznie kogos tym zr
        > anisz?A gdzie jest teraz te kilka istot,ktorym tak na tobie zalezy, ze nie widz
        > a co sie z toba dzieje???
        >
        Widzą co się ze mną dzieje. Resztkami sił staram się trzymać jakoś fason żeby ich moje cierpienie jeszcze bardziej nie bolało. A przed najsłabszą z nich, moją mamą, najbardziej ukrywam.
        Cierpimy wszyscy. Ja cierpię widząc ich cierpienie, oni cierpią widząc moje.
        To ja zawsze byłam tą najsilniejszą, opoką. Ale teraz już następuje coraz większe zmęczenie materiału.
        W chwilach słabości myślę, że choć moje odejście byłoby straszną traumą to potem pewność, że ja już mam święty spokój, przyniosłoby im trochę ulgi.
        Ale to chyba straszny egoizm z mojej strony chcieć już uciec od tego wszystkiego.
        • bez_seller Re: ból istnienia 06.03.11, 15:17
          Ale co jest zrodlem tego cierpienia? Nieuleczalna choroba, smierc, brak srodkow do zycia, agresywny maz?
    • mona.blue Re: ból istnienia 06.03.11, 16:32
      Zycie jest zmaganiem, czasem jest dobrze, czasem źle, ale nie należy się poddawać.

      Moim zdaniem ważna jest nadzieja na to, że los może się odmienić i działanie w tym kierunku, a przede wszystkim zwrócenie się o pomoc do Boga, bo tym, który może wyciągnąć z każdego nieszczęścia jest właśnie On.
      • mona.blue Re: ból istnienia 06.03.11, 16:47
        sens życia:

        www.youtube.com/watch?v=u2T9QGXZyk0&feature=related
        • mona.blue Re: ból istnienia 06.03.11, 16:52
          www.youtube.com/watch?v=TFfnAMEfze4&feature=related
          wczoraj miałam okazję słuchać Darka Malejonka na żywo :)
      • out23 Re: ból istnienia 06.03.11, 16:57
        mona.blue napisała:

        > Zycie jest zmaganiem, czasem jest dobrze, czasem źle, ale nie należy się poddaw
        > ać.
        >
        > Moim zdaniem ważna jest nadzieja na to, że los może się odmienić i działanie w
        > tym kierunku, a przede wszystkim zwrócenie się o pomoc do Boga, bo tym, który m
        > oże wyciągnąć z każdego nieszczęścia jest właśnie On.

        Sorry z tym Bogiem, jak niczemu nie zwinił to go tu nie mieszać. Są poważne podejrzenia,
        że religia została nam dana abysmy za wcześnie nie uruchomili myślenia, bo to boli :)
        Przecież w w tsunami w Tajlandii i w trzęsieniu ziemi na Haiti, nie ma żadnego przejawu istnienia Boga w cierpieniu setek niewinnych - to klęski żywiołowe.
        Przypadkowo uratowani, to przypadkowo uratowani a cuda to przypadki poza dociekaniem.
        Tu trzeba liczyc, ze Ona coś powie... Ojciec bił a mąż pił !
        Za wszystko odpowiedzialny jest człowiek, tzw grzech zaniechania i los... splot okoliczności , których nie wzieliśmy pod uwage...
        Ona nie odpowiada, być może obwinia się coś, co teraz jest juz nie do cofnięcia.
        Człowiek w takiej traumie traci w jakiś sposób kontakt z realiami i za cicho woła o pomoc
        • to.niemozliwe Re: ból istnienia 06.03.11, 22:00
          Ale w tych wydarzeniach nie ma tez dowodu, ze Bog nie istnieje. :-)
          • out23 Re: ból istnienia 07.03.11, 20:59
            to.niemozliwe napisał:

            > Ale w tych wydarzeniach nie ma tez dowodu, ze Bog nie istnieje. :-)

            O.K.:) ale jest kłopot z tym miłosierdziem dla bezgrzesznych..,pal diabli grzeszników :)
            Ależ długo czekałeś w ukryciu, to niemożliwe...., ze tyle wytrzymałeś :)
            • to.niemozliwe Re: ból istnienia 07.03.11, 21:08
              Z czym czekałem? Z informacją, ze mderuję? Dojrzewałem ;).
              Co do grzeszników, to przypomina mi sie dowcip....Dusza zmarłego ateisty wstepuje w zaświaty, patrzy...na lewo Piekło, na prawo Raj...Mysli sobie, no tak nie chciałem wierzyć, to teraz będe miał :(. Pyta Diabła..."A tam w tych kotłach w smole, to pewnie grzesznicy, co?", a diabeł mówi, "Spoko, tylko wierzący."
              :)
      • torpor Re: ból istnienia 06.03.11, 19:24
        mona.blue napisała:

        > Zycie jest zmaganiem, czasem jest dobrze, czasem źle, ale nie należy się poddaw
        > ać.
        >
        To oczywiste.
        >
        > Moim zdaniem ważna jest nadzieja na to, że los może się odmienić i działanie w
        > tym kierunku,
        >
        Jasne, gdybym nie miała nadziei i starała się dawno już bym przepadła z kretesem.
        >
        > a przede wszystkim zwrócenie się o pomoc do Boga, bo tym, który może wyciągnąć z
        > każdego nieszczęścia jest właśnie On.
        >
        Wiesz szanuję Twoje przekonania, ale ja ich nie podzielam.
        Jeśli miałby mnie z tego wyciągać to znaczy że mnie w nie wpakował.
        Nb moja mama jest bardzo religijna i od dawna stale błaga Go o litość.

        A muzyka ładna. Dzięki.
        • mona.blue Re: ból istnienia 06.03.11, 19:42
          torpor napisała:

          > Jeśli miałby mnie z tego wyciągać to znaczy że mnie w nie wpakował.

          Nie, czasami jest to wina innych, naszych rodziców, naszych partnerów, nas samych, a przede wszystkim złego ducha.
          Bóg chce szczęścia każdego człowieka, Bóg każdego z nas kocha.

          > Nb moja mama jest bardzo religijna i od dawna stale błaga Go o litość.
          >
          Czasami potrzeba dużo czasu, zeby zaleczyć rany i wyjść na prostą, ale trzeba pozwolić sobie pomóc - poprzez terapię, przyjaciół, a najlepiej prosić Boga i się nawracać.

          Jeżeli byś napisała coś bardziej konkretnego, łatwiej by było cos poradzić.

          > A muzyka ładna. Dzięki.

          Proszę :)
    • free-szatynka Re: ból istnienia 06.03.11, 20:27
      nie czytałam wszystkich odpowiedzi, być może ktoś to już napisał
      masz depresję, udaj się jak najszybciej do lekarza, psychiatry
      depresja to bardzo groźna choroba, nieleczona może doprowadzić do śmierci

      daj szanse sobie i swoim bliskim

      pozdrawiam serdecznie
      M.
      • renkaforever Re: ból istnienia 07.03.11, 06:19
        Czasem widac to wyraznie, czasem falszywa maska pokrywa wszystko. Zycie jest piekne bez cierpienia, ale jak czlowiek musi znosic czyjes cierpienie, to sam cierpi chyba jeszcze gorzej. Bo jak kocha te osobe to wspolcierpi, chcac jej ulzyc. Co czlowiek moze zrobic? Poddac sie "leczeniu", zaufac lekarzowi , ksiedzu, przyjacielowi ? starac sie zrobic wszystko co w jego mocy.. a jak tej mocy nie ma? jak jest slaby tak, ze woli zasnac i plynac jak cos nierealnego, niematerialnego w swoim swiecie marzen, gdzie jest cieplo, bezpiecznie i dobrze. To bardzo blisko do swiata zewnetrznego, ktory boli i dostatecznie gleboko w swiecie snu, ktory jest ukojeniem. Ja mysle, ze takiej osobie potrzeba ogromnego wsparcia. Najpotezniejszym wsparciem jest wiara. Wiara w siebie, w skutecznosc leczenia i w skutecznosc modlitwy. To jest wszystko co mozna zrobic: leczyc, modlic i wierzyc, ze bedzie dobrze. Jak sie pogarsza zrobic korekte, jak sie polepsza , modlic sie jeszcze gorecej i dziekowac Bogu. Ja tak robie od lat i nigdy sie nie zawiodlam na tej strategii. Juz mialam umrzec kilka razy, i jakos zyje. Nie ja decyduje, widocznie jestem potrzebna jeszcze.
    • torpor dziękuję wszystkim 08.03.11, 14:40
      za wypowiedzi
      za różne punkty widzenia
      wszystko z uwagą przeczytałam

      dzięki serdeczne
    • to.niemozliwe Re: ból istnienia 08.03.11, 22:16
      Temat racjonalnosci samobojstwa byl juz kilka razy dyskutowany i nie ma zadnych przeslanek, ze ma ono sens z wyjatkiem sytuacji prawie agonalnych, a i to jest nieoczywiste.
      Ja bym Ci proponowal taktyke "tu i teraz", to jest budowania swojego realnego swiata, i wartosci tego co masz dzis. Tak, jakby wczoraj i jutro nie istnialo. Ja tak robie...wczoraj istnieje we mnie, jutra nie ma, bo kiedy przyjdzie jego czas stanie sie teraz. To terazniejszosc jest wazna. A Ciebie, jakby one obie paralizuja.
      Paralizuje Cie cos, co nie istnieje.
      Chetnie bym Cie widzial wsrod aktywnych uczestnikow tego forum. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka