Dodaj do ulubionych

Autorytet podręcznika

02.05.04, 18:44
Wśród wspólczesnych ludzi, szczególnie młodych, istnieje ogromny popyt na
autorytety. Jednocześnie na bezpośrednie pytanie: kogo uznajesz(bądź chciałbyś
uznawać) za autorytet - z reguły następuje albo zaprzeczenie potrzebie
autorytetów w ogóle, albo stwierdzenie, że nikt z współcześnie żyjących nie
spełnia warunków, by być uznany jako autorytet.
Inaczej jest z podręcznikami: te jawią się jako źródło jedynej wiedzy o życiu,
czymś, na czym można się oprzeć.
Podręczniki mają jednak to do siebie, że ktoś je pisze, a jeszcze inny
zatwierdza (swoim autorytetem!!!) jako książki
przeznaczone do użytku szkolnego. Zawierające prawdy, z którymi zgadza się
zatwierdzający.
Czy uważacie, że na całym świecie powinny obowiązywać jednakowe podreczniki?
(jedynie tłumaczone na różne języki?). Jakimi kryteriami kierowalibyście się
przy ich wyborze do szkoły, w której ma się uczyć Wasze dziecko?
(Czyje zatwierdzenie jest dla Was ważne?)
Jak przekonalibyście do swojego wyboru innych ludzi?
Obserwuj wątek
    • caorle Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 19:19
      Moim autorytetem jest żyjący wśród nas Jezus Chrystus i na pewno nie - no, jak
      się nazywa ten od Europy Zjednoczonej?

      Uwielbiam Hendrixa, aaaach.
      Hypogrammos.
      • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 19:42
        Czy jesteś zadowolona z podręczników, z których uczy się Twoje dziecko?
        Gdybyś miała wolny wybór - gdzie najbardziej chciałabyś, aby się uczyło?
        Dlaczego właśnie tam?
        • caorle Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 19:51
          Moje dziecko ma bardzo fajnie opracowane podręczniki, takie akurat na ten wiek
          co potrzeba. Bez aspiracji zbyt dużych i bez ściemy zbytniej.Ale zdarzają się
          takie błędy - i bynajmniej nie są to chochliki dziennikarskie - że hej.
          Są sporadyczne ale jednak. Śmiejemy się wtedy razem z moim synem. I tu widzę
          aspekt pedagogiczny - "Widzisz synu - nie wszystko co piszą w książkach i
          pokazują w telewizji jest prawdziwe".
          Nie ma podręcznika idealnego więc.
          Ale trzeba trochę wyluzować. Tego też należy uczyć swoich dzieci. Dystansu do
          wszystkiego co proponuje nam świat - książki i szkoła.
          • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 20:03
            caorle napisała:

            > Moje dziecko ma bardzo fajnie opracowane podręczniki, takie akurat na ten wiek
            > co potrzeba. Bez aspiracji zbyt dużych i bez ściemy zbytniej.

            Na czym polegają błędy w tych fajnych podręcznikach?
            (o ile nie sa to błędy rachunkowe w słupkach? ;-)

            Na jakie źródła się powołujesz przy tych pedagogicznych pogaduszkach
            z synem n/t owych błędów?
    • Gość: Oleńka Re: Autorytet podręcznika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 19:32
      > Wśród wspólczesnych ludzi, szczególnie młodych, istnieje ogromny popyt na
      > autorytety. Jednocześnie na bezpośrednie pytanie: kogo uznajesz(bądź chciałbyś
      > uznawać) za autorytet - z reguły następuje albo zaprzeczenie potrzebie
      > autorytetów w ogóle,

      i z tego zaprzeczenia wywodzisz ów popyt ogromny? ;)
      • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 19:36
        Gość portalu: Oleńka napisał(a):

        > > Wśród wspólczesnych ludzi, szczególnie młodych, istnieje ogromny popyt na
        > > autorytety. Jednocześnie na bezpośrednie pytanie: kogo uznajesz(bądź chcia
        > łbyś
        > > uznawać) za autorytet - z reguły następuje albo zaprzeczenie potrzebie
        > > autorytetów w ogóle,
        >
        > i z tego zaprzeczenia wywodzisz ów popyt ogromny? ;)

        Nie, Oleńko - to nie są wnioski, to są obserwacje :-))
        (Wnioski mam nadzieję wywieść na podstawie - między innymi - wypowiedzi
        w tym wątku ;-)
        • Gość: Oleńka dobra - inaczej :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 19:44
          Skąd Twoje przekonanie o głodzie autorytetów?
          • kamfora Re: dobra - inaczej :))) 02.05.04, 19:49
            Gość portalu: Oleńka napisał(a):

            > Skąd Twoje przekonanie o głodzie autorytetów?

            Z pojawiających się co i rusz tekstów o potrzebie podręczników ;-)
            • Gość: Oleńka Re: dobra - inaczej :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 19:51
              Podręcznik to jest moim zdaniam coś takiego bardziej jak rower ;)))
              • kamfora Re: dobra - inaczej :))) 02.05.04, 19:56
                Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                > Podręcznik to jest moim zdaniam coś takiego bardziej jak rower ;)))

                Bardziej jak rower to jest tylko hulajnoga ;-)

                A tak przy okazji: przy kupowaniu roweru czym się kierujesz?
                (a jeśli nie roweru, to samochodu, samolotu, hulajnogi...)
                • Gość: Oleńka Re: dobra - inaczej :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 20:27
                  No jak to? Sprawdzam, czy mi kolor pasuje do lakieru na paznokciach ;)
                  • kamfora Re: dobra - inaczej :))) 02.05.04, 20:36
                    Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                    > No jak to? Sprawdzam, czy mi kolor pasuje do lakieru na paznokciach ;)

                    A czym się kierujesz przy wyborze lakieru? Ceną? Czy wybierasz "ten co
                    Goździkowa"?;-)
                    • Gość: Oleńka Re: dobra - inaczej :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 20:38
                      kamfora napisała:

                      > Gość portalu: Oleńka napisał(a):
                      >
                      > > No jak to? Sprawdzam, czy mi kolor pasuje do lakieru na paznokciach ;)
                      >
                      > A czym się kierujesz przy wyborze lakieru? Ceną? Czy wybierasz "ten co
                      > Goździkowa"?;-)


                      wyłącznie kolorem! ;))))
                      • kamfora Re: dobra - inaczej :))) 02.05.04, 20:52
                        Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                        > > A czym się kierujesz przy wyborze lakieru? Ceną? Czy wybierasz "ten co
                        > > Goździkowa"?;-)

                        > wyłącznie kolorem! ;))))

                        Czy malujesz czasem paznokcie lakierem samochodowym? Czy też wierzysz
                        napisom na buteleczce, że to lakier do paznokci?
                        • Gość: Oleńka Re: dobra - inaczej :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 20:58
                          Wierzę swojemu doświadczeniu i swojemu zdrowemu rozsadkowi :))
                          • kamfora Re: dobra - inaczej :))) 02.05.04, 21:01
                            Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                            > Wierzę swojemu doświadczeniu i swojemu zdrowemu rozsadkowi :))

                            A co w sprawach, gdy nie można sprawdzić doświadczalnie?
                            • Gość: Oleńka Re: dobra - inaczej :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 21:22
                              kamfora napisała:

                              > Gość portalu: Oleńka napisał(a):
                              >
                              > > Wierzę swojemu doświadczeniu i swojemu zdrowemu rozsadkowi :))
                              >
                              > A co w sprawach, gdy nie można sprawdzić doświadczalnie?

                              Wierzę zdrowemu rozsadkowi. Zakładam, że w buteleczce z napisem "lakier do
                              paznokci", która kupuję w sklepie a nie w bramie, znajdę lakier. Moje
                              doświadczenie podpowiada mi, że kierując się zdrowym rozsądkiem trudno się
                              pomylić.

                              A serio o autorytetach: jedno, czego trzeba dzieciom, to uczenie ich
                              samodzielności intaelektualnej i sceptycyzmu, chęci podwazania tego, co słyszą
                              od starszych. Tylko w ten sposób świat moze sie posunąc naprzód.
                              • kamfora Re: dobra - inaczej :))) 02.05.04, 21:27
                                Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                                > A serio o autorytetach: jedno, czego trzeba dzieciom, to uczenie ich
                                > samodzielności intaelektualnej i sceptycyzmu, chęci podwazania tego, co słyszą
                                > od starszych. Tylko w ten sposób świat moze sie posunąc naprzód.

                                Czy mówisz to jako autorytet? ;-)
                                • Gość: Oleńka hihi :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 21:39
                                  To juz musisz sama ze sobą ustalić, czy jestem dla Ciebie autorytetem,
                                  hihi... ;)
                                  • kamfora Re: hihi :)))) 02.05.04, 21:59
                                    Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                                    > To juz musisz sama ze sobą ustalić, czy jestem dla Ciebie autorytetem,
                                    > hihi... ;)
                                    napisałaś poprzednio:
                                    > A serio o autorytetach: jedno, czego trzeba dzieciom, to uczenie ich
                                    > samodzielności intelektualnej i sceptycyzmu, chęci podwazania tego, co słyszą
                                    > od starszych. Tylko w ten sposób świat moze sie posunąc naprzód.

                                    Twoją wypowiedź odebrałam jako bardzo autorytatywną :-)

                                    Nie napisałaś tylko KTO ma te dzieci uczyć tego wszystkiego?
                                    Do jakiego stopnia nauczyciel miałby prawo (i czy w ogóle?) być "samodzielny
                                    intelektualnie i sceptyczny"?
                                    • Gość: Oleńka Re: hihi :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 22:08
                                      Nauczyciel ma nie tylko prawo ale i obowiązek być samodzielny intelektualnie.
                                      Jesli nie jest, nie nadaje się do pracy umysłowej. I powinien oczywiście
                                      promować u dzieci niezależność myślenia w miejsce klepania zakutych formułek.
                                      Tylko tak da się wychować człowieka, który będzie samodzielny życiowo.

                                      nie rozumiem pytania "do jakiego stopnia"?
                                      zaznaczam, że propagowanie np. tezy, że obozy koncentracyjne nie istniały, nie
                                      jest wyrazem sceptycyzmu intelektualnego.
                                      • kamfora Re: hihi :)))) 02.05.04, 22:16
                                        Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                                        > Nauczyciel ma nie tylko prawo ale i obowiązek być samodzielny intelektualnie.
                                        > Jesli nie jest, nie nadaje się do pracy umysłowej. I powinien oczywiście
                                        > promować u dzieci niezależność myślenia w miejsce klepania zakutych formułek.
                                        > Tylko tak da się wychować człowieka, który będzie samodzielny życiowo.

                                        Mówisz oczywiscie o idealnym nauczycielu ;-)

                                        Ale powiedz: czy uważasz, że rodzice powinni przeczytać dokładnie podręcznik,
                                        z którego ma się uczyć ich dziecko, czy też zdać się na autorytet nauczyciela,
                                        który taki podręcznik wybiera do uczenia swojego przedmiotu?
                                        • Gość: Oleńka Re: hihi :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 22:25
                                          No wiesz, trudno żeby rodzic nie mający pojęcia o chemii studiował podręcznik i
                                          sprawdzał, czy tam piszą prawdę ;)

                                          O wiele wazniejsze wydaje mi się ustalenie, czy ludzie, którym oddaje się swoje
                                          dziecko mają coś w głowie, czy umiarkowanie.

                                          Nie przywiązywałabym zresztą szalonej wagi do podręcznika - to tylko jedno ze
                                          źródeł wiedzy dziecka. Przypomnij sobie swoje podręczniki. W moich mamy zawsze
                                          prały albo gotowały, a ojcowie pracowali. I jakoś mnie to nie upośledziło. Że o
                                          przekłamaniach w podrecznikach do historii czy WO nie wspomnę.
                                          • kamfora Re: hihi :)))) 02.05.04, 22:35
                                            Gość portalu: Oleńka napisał(a):


                                            > O wiele wazniejsze wydaje mi się ustalenie, czy ludzie, którym oddaje się swoje
                                            > dziecko mają coś w głowie, czy umiarkowanie.

                                            W jaki sposób należałoby to ustalać?

                                            > Nie przywiązywałabym zresztą szalonej wagi do podręcznika - to tylko jedno ze
                                            > źródeł wiedzy dziecka. Przypomnij sobie swoje podręczniki. W moich mamy zawsze
                                            > prały albo gotowały, a ojcowie pracowali.

                                            Wiesz...ja chyba do szkoły innej chodziłam: nie przypominam sobie czegoś takiego
                                            z podręcznika. Natomiast u mnie w domu rzeczywiście pralka chodziła "na okrągło"
                                            prawie;-)

                                            > I jakoś mnie to nie upośledziło. Że o przekłamaniach w podrecznikach do
                                            > historii czy WO nie wspomnę.

                                            O przekłamaniach w podręcznikach do historii wiedziałam od rodziców
                                            (o ile w zakresie chemii, fizyki czy matematyki zdawali się na autorytet szkoły,
                                            to w sprawach historii, literatury czy WO - korygowali podręczniki, po uprzednim
                                            dokładnym ich przeczytaniu )

                                            Wtedy nie bardzo było można mówić o wyborze podręczników - dzisiaj taka
                                            możliwość jest. Czym byś się kierowała przy wyborze?
                                            • Gość: Oleńka Re: hihi :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 22:43
                                              > > O wiele wazniejsze wydaje mi się ustalenie, czy ludzie, którym oddaje się
                                              > swoje
                                              > > dziecko mają coś w głowie, czy umiarkowanie.
                                              >
                                              > W jaki sposób należałoby to ustalać?

                                              Należy nauczyciela posłuchać i z nim pogadać. Zwykle inteligencję i otwartość
                                              umysłu da się zauważyć w krótkim czasie :) A potem słuchać, co o nim mówi
                                              dziecko. Oczywiście nie tyle pojedynczego, bo trudno wybierać pojedynczych
                                              nauczycieli, co w ogóle grona w konkretnej szkole.


                                              > Wtedy nie bardzo było można mówić o wyborze podręczników - dzisiaj taka
                                              > możliwość jest. Czym byś się kierowała przy wyborze?

                                              Zapewne trochę innymi kryteriami - w zalezności od przedmiotu.
                                              Ale ogólnie szeroko pojętą komunikatywnoscią podręcznika - tym, jak wiedza jest
                                              w nim usystematyzowana i jakim językiem jest napisany. Tym, czy jest po prostu
                                              ciekawy.
                                              • kamfora Re: hihi :)))) 02.05.04, 22:57
                                                Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                                                > Należy nauczyciela posłuchać i z nim pogadać. Zwykle inteligencję i otwartość
                                                > umysłu da się zauważyć w krótkim czasie :) A potem słuchać, co o nim mówi
                                                > dziecko. Oczywiście nie tyle pojedynczego, bo trudno wybierać pojedynczych
                                                > nauczycieli, co w ogóle grona w konkretnej szkole.

                                                O właśnie - a może wystarczyłoby porozmawiać z dyrektorem szkoły,
                                                który dobiera sobie grono - i zdać się na jego autorytet? :-)


                                                > Zapewne trochę innymi kryteriami - w zalezności od przedmiotu.
                                                > Ale ogólnie szeroko pojętą komunikatywnoscią podręcznika - tym, jak wiedza jest
                                                > w nim usystematyzowana i jakim językiem jest napisany. Tym, czy jest po prostu
                                                > ciekawy.

                                                Czy podręcznik jest ciekawy - to możesz ocenić (oczywiście czy jest ciekawy dla
                                                ciebie). Natomiast o tym, czy spełni swoje zadanie w procesie nauczania Twojego
                                                dziecka - pewnie pozwolisz zdecydować komuś innemu, komu przypiszesz rolę
                                                autorytetu w tej dziedzinie :-)
                                                • Gość: Oleńka Re: hihi :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 23:08
                                                  Kamfora, wybór podręcznika nalezy do nauczyciela. Ja napisałam, czym ja bym się
                                                  kierowała, gdybym była w tej roli - podręcznik musi ciekawić dzieci, inaczej
                                                  jego miejsce jest w koszu. Podrecznik to jednak tylko pomoc naukowa, dodatek do
                                                  nauczyciela. Jasne, że jako rodzic nie zajmowałabym się wybieraniem
                                                  podręczników.

                                                  Nie, nie wystarczy porozmawiać z dyrektorem. Biedna, niemająca dostępu do
                                                  najlepszych nauczycieli podstawówka może mieć na przykład dobrego dyrektora i
                                                  kiepskich nauczycieli in gremio. Napewno chciałabym poznać czyli sprawdzić
                                                  tych, którzy mieliby moje dziecko uczyć.

                                                  dobranoc :)

                                                  p.s.badania naukowe prowadzisz dziś czy jak? ;)
                                                  • caorle Re: hihi :)))) 02.05.04, 23:20
                                                    No jak sprawdzisz praktycznie p. Jadzię, która będzie uczyła twoje dziecko.
                                                    Praktycznie proszę, Oleńka.
                                                  • melanie Re: hihi :)))) 03.05.04, 00:00
                                                    Mam wrazenie, ze girl nie majac dzieci ma duzo racji w podejsciu do szkolnictwa
                                                    i edukacji dzieci. Zdecydowanie ma racje co do tematu podrecznikow. Podrecznik
                                                    to tylko narzedzie. Najwazniejsza jest rola nauczyciela. Czy potrafi
                                                    zainteresowac dzieci swoim przedmiotem czy tez nie. Zaczynam watpic w to, ze
                                                    masz dzieci w wieku szkolnym, skoro nie wiesz, jak sprawdzic panie Jadzie, czy
                                                    jest dobrym nauczycielem. Wystarczy rozmawiac z dzieckiem.
                                                  • kamfora Re: hihi :)))) 03.05.04, 09:16
                                                    melanie napisała:

                                                    > Zaczynam watpic w to, ze
                                                    > masz dzieci w wieku szkolnym, skoro nie wiesz, jak sprawdzic panie Jadzie, czy
                                                    > jest dobrym nauczycielem. Wystarczy rozmawiac z dzieckiem.

                                                    Mam nadzieję, że to powyższe nie do mnie? Bo ja faktycznie nie mam dzieci w
                                                    wieku szkolym. Już nie :-)

                                                    Ale co do Twoich metod sprawdzenia Pani Jadzi, to mam wątpliwości.
                                                    Nie chciałabym, aby moje dziecko miało pełnić rolę papierka lakmusowego.
                                                    Wolałabym sprawdzić środowisko sama.
                                                  • kamfora Re: hihi :)))) 03.05.04, 09:12
                                                    Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                                                    > Kamfora, wybór podręcznika nalezy do nauczyciela. Ja napisałam, czym ja bym się
                                                    > kierowała, gdybym była w tej roli - podręcznik musi ciekawić dzieci, inaczej
                                                    > jego miejsce jest w koszu.

                                                    Dzieci z natury są ciekawe świata.
                                                    Chyba jednak chodzi o to, by w podręczniku była przekazywana wiedza, a nie bajki?;-)
                                                  • melanie do kamfory 03.05.04, 11:21
                                                    Wiedze mozna przekazac w sposob ciekaszy niz bajki i odwrotnie, mozna spaprac
                                                    najpiekniejsza bajke. Wszystko zalezy od pzekazujacego.
                                                    To, ze nie masz dzieci, wiele tlumaczy. Chociaz przypomnij sobie swoja
                                                    edukacje, zawsze ulubionym przedmiotem jest ten (niezaleznie od trudnosci),
                                                    ktory wykladal utalentowany (a przynajmniej dobry) nauczyiel. Moim np byla
                                                    fizyka. U swoich dzieci obserwuje te sama zaleznosc. Swietny nauczyciel potrafi
                                                    zainteresowac i przekazac wiedze w sbosob bardzo ciekawy. A przeciez kazdy
                                                    przedmiot mozna przekazac w sbosob ciekawy. Moja najmlodsza corka (teraz 4 kl)
                                                    uwielbiala lekcje muzyki. Udzielala sie w szkolnych chorku, jedzila na wystepy
                                                    itd. Od nowego polrocza jest inna pani i nagle muzyka jest znienawidzonym
                                                    przedmiotem. Mozna by mnozyc przyklady, bo mam doswiadczenie jako rodzic. Cala
                                                    moja trojka jest ciekawa. Mlody jest zagrozony z niemieckiego, bo szczerze
                                                    nienawidzi nauczycielki (ta panna moze i jest dobra germanistka, ale nie
                                                    potrafi nawiazac kontaktu z mlodzieza), mimo ze w gimnazium mial 5. Natomiast z
                                                    angielskiego ma 5 , a w matematyce jest swietny.
                                                    Ma wielkie szczescie, ze uczy go wlasnie ten nauczyciel, a nie inny. On juz
                                                    wie, ze bedzie studiowal matematyke w AGH i postanowil wygrac olimpiade. W tym
                                                    roku zabraklo mu jednego punktu aby zostac laureatem , ale ma jeszcze nastepny
                                                    rok. Tak oto dobry nauczyciel wywiera wplyw na cale zycie mlodego czlowieka.
                                                    Moglabym mnozyc przyklady, ale nie lubie dlugo pisac.

                                                    Ten moj post dot pani Jadzi to byl do caorle (caly czas mysle, jaki miala
                                                    poprzedni nick, bo mam wrazenie, ze ja znam).
                                                  • Gość: Oleńka Re: hihi :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 16:51
                                                    Kamfora, chodzi o to, zeby wiedza była podana tak, żeby dla dziecka było to
                                                    fascynujące a nie nudne. Zapewniam, że tą samą wiedzę można podać w sposób
                                                    zachwycający i denny. Wyrazistym przykładem były pojawiające się na początku
                                                    lat 90. zachodnie podręczniki do nauki j.angielskiego, o niebo lepsze od
                                                    topornych polskich (z jednym wyjątkiem). Ty o tym wszystkim doskonale wiesz,
                                                    jak sądzę, więc nie do końca rozumiem, do czego zmierzasz... :)))

                                                    A nauczycieli sprawdza się tak, że można się pofatygować na dzień otwarty
                                                    szkoły na przykład. Lub po prostu na dyżur do kilku osób. Albo wysłuchać
                                                    znajomych, którzy mają trochę starsze dzieci.

                                                    Kamfora, a tak właściwie, to o co Ci chodzi? ;)
                                                  • caorle Re: hihi :)))) 03.05.04, 16:59
                                                    Oleńka co to znaczy dzień otwarty? Wiesz?
                                                    Owarty jest sekretariat.
                                                  • Gość: Oleńka Re: hihi :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 17:55
                                                    W "dniu otwartym" szkoła zaprasza wszystkich chętnych i dokonuje jakby
                                                    autoprezentacji. Robią tak powszechnie społeczne i prywatne, także wiele
                                                    państwowych liceów na przykład.
                                                  • caorle Re: hihi :)))) 03.05.04, 18:01
                                                    Autoprezentacja: pani dyrektor i prześwietne grono pedagogiczne prezentuje
                                                    prześwietne wyniki tej szkoły jedynej i niepowtarzalnie prześwietnej w całej
                                                    okolicy.
                                                    To nie jest weryfikacja.
                                                    Ostatnio kupowałam ciasto w sklepie. Zapytałam sprzedawczynię czy jest dobre.
                                                    Super - odpowiedziała.
                                                    Jej smakowało ale mi nie.
                                                    Jeżeli czegoś nie spróbujesz - nie dowiesz się.
                                                  • Gość: Oleńka Re: hihi :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 18:04
                                                    Widziałaś kiedyś taki dzień otwarty?

                                                    Kiedy ktoś chce ściągnąć głupie potomstwo głupich ludzi to pokazuje to, co
                                                    piszesz. W mądrych szkołach mówią o innych rzeczach niż wyniki liczone może
                                                    jeszcze podług olimpiad na domiar złego.
                                                  • caorle Re: hihi :)))) 03.05.04, 18:11
                                                    No właśnie - mówią...
                                                    Jeżeli na domiar są inteligentni, to już cię mają.
                                                    A do czego używać będą swojej perfidnej inteligencji, tego się nie dowiesz.
                                                    Bo są bardzo inteligentni.

                                                    Ale się uczepiłam.Bo byłam na kilku dniach otwartych w szkołach prywatnych.
                                                    Zenada.Dużo wodolejstwa.
                                                  • Gość: Oleńka Re: hihi :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 18:34
                                                    Widac byłaś w kiepskich szkołach.

                                                    Naprawde nie ma powodu by nie wierzyć deklaracjom, że szkoła zwraca uwage na
                                                    indywidualny rozwój każdego dzieciaka i w związku z tym ma szeroką ofertę
                                                    fakultetów i np.uczy przedmiotów na różnych poziomach dostosowanych do
                                                    zainteresowań. Nie opłaca się za dużo sciemniać, bo usługa zostanie szybko
                                                    zweryfikowana - nic prostszego jak zmienić szkołę.
    • Gość: Richelieu* Re: Autorytet podręcznika IP: 217.98.107.* 02.05.04, 19:33
      jako ludź młody stwierdzam, że nei mam żadnego poszanowania dla autorytetów. ;)
      Oczywiście wiem kto mądry, a kto mądrzejszy, ale całości nigdy nie zabieram.
      Jak to powiedzieli mi w moich szaletach meijskich, jeszcze nie było takiej baby
      coby podważyła tyle teorii autorytetów w zadaniu na koniec szkoły. I, że jestem
      baba czepialska bo chwytam autorytety za słowa
      a w całej populacji raczej tumiwisizm niż wiara w autorytety

      jeżeli chodzi o podsręczniki podstawówkowe, te w których nie wolno zakładać, że
      dziecko będzie równie czepialskie jak ja, bo dzieci raczej nie wnikają co
      wielki dorosły powie, to nie można jednolitości wszędzie wprowadzić bo ile
      kultur tyle oczekiwań, chyba żeby tak bardzo pilnować się w obrazkach i
      zadaniach z terścią i czytankach itd żeby treści były globalne, a przy tym
      neutralne
      w Pl jaki ma się wybór, państwówka lub prywaciarz i jeśli państwówka to groch z
      kapustą, w gruncie rzeczy najlepszy to prywaciarza można soibie wybrać
      katolickiego na przykład, a poza tym jakie inne są wybory. Podręczniki zaś..
      jeśli dziś w szkole 10 oddziałów i każdy z nich korzysta z innych podręczników
      to jak na podstawie ppodręcznika wybrać szkołę? loteria.
      Zresztą każdą brednię można dziecku wytłumaczyć
      • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 19:39
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > jako ludź młody stwierdzam, że nei mam żadnego poszanowania dla autorytetów. ;)

        Czy z tego można rozumieć, że nie widzisz potrzeby istnienia czegoś takiego jak
        szkoły? I czegoś takiego jak podręczniki?
        • Gość: Richelieu* Re: Autorytet podręcznika IP: 217.98.107.* 02.05.04, 19:59
          Nie, szkoła jest potrzebna oczywiście. Żeby uczyć gdy rodzice nie mają czasu
          lub umiejętności oraz kształcić cechy społeczne dziecka.
          ale autorytet w wieku 7 lat? Uznane za najlepsze podręczniki wychowania po
          kilkunastu latach zostają wyrzucone do koszy. Miłość wychowawcza lepsza jest od
          wszystkich aytorytetów

          o tłumaczeniu bzdur mówiłam w kontekście podręczników. Np. o gejach.
          Ortodoksyjny katolik wytłumaczy dziecku, że tacy ludzie też są i już
          • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 20:12
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > Nie, szkoła jest potrzebna oczywiście. Żeby uczyć gdy rodzice nie mają czasu
            > lub umiejętności oraz kształcić cechy społeczne dziecka.
            > ale autorytet w wieku 7 lat?

            Nie, nie - w wieku 7 lat wiadomo, że autorytetem są rodzice i to oni decydują o
            tym, że dziecko chce chodzić do szkoły.
            Chodzi mi o to, dlaczego (jako rodzic) uznałabyś jakąś książkę za podręcznik,
            a innej nie? Przez kogo zatwierdzoną książkę wybrałabyś do nauki dla swojego
            dziecka? Czym byś się kierowała?

            Uznane za najlepsze podręczniki wychowania po
            > kilkunastu latach zostają wyrzucone do koszy. Miłość wychowawcza lepsza jest od
            > wszystkich aytorytetów

            Przez kogo uznane?
            Co to jest "miłość wychowawcza"?

            > o tłumaczeniu bzdur mówiłam w kontekście podręczników. Np. o gejach.
            > Ortodoksyjny katolik wytłumaczy dziecku, że tacy ludzie też są i już

            Co powinno się znaleźć w podręcznikach na temat gejów? W ramach jakiego
            przedmiotu? Czy Twoim zdaniem powinny być z tego kartkówki?
            Czy można byłoby mieć inne zdanie, czy też jak dwa razy dwa nie podlegałoby
            dyskusji to podręcznikowe?
            • yagnieszka Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 20:21
              Moze bedzie troche obok tematu za co przepraszam. Nie lubie uczyc sie na
              wlasnych bledach, bo niektore z nich moga miec straszne konsekwencje. Wole
              uczyc sie w oparciu o czyjes doswiadczenie - spisane w podreczniku albo
              wylozone na wykladzie, opowiedziane przy okazji. Zdecydowanie wole uczyc sie na
              cudzych bledach zeby juz nie musiec ponosic konsekwencji moich wlasnych. To
              jest, oczywiscie, chetka niemozliwa do realizacji w 100% ale podreczniki,
              wyklady, sluchanie osob doswiadczonych i zwyczajnie madrzejszych ode mnie
              umozliwia unikanie wielu pomylek. Autorytet? Raczej przewodnik - tego mi stale
              trzeba.
              • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 20:31
                yagnieszka napisała:

                > Zdecydowanie wole uczyc sie na
                > cudzych bledach zeby juz nie musiec ponosic konsekwencji moich wlasnych. To
                > jest, oczywiscie, chetka niemozliwa do realizacji w 100% ale podreczniki,
                > wyklady, sluchanie osob doswiadczonych i zwyczajnie madrzejszych ode mnie
                > umozliwia unikanie wielu pomylek. Autorytet? Raczej przewodnik - tego mi stale
                > trzeba.

                Masz rację.
                Chodzi mi jednak o co innego: skąd Twoje przekonanie, że książka, którą bierzesz
                do ręki jako podręcznik pozwoli Ci uniknąć błędów? Skąd nadzieja, że to,
                co zawarte w tym podręczniku jest prawdą? Skąd wiara, że stosując się do rad
                autora przez ileśtam czasu - zbierzesz jakiś plon?
                • yagnieszka Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 21:04
                  Moze stad, ze staram sie nie kierowac ani wiara, ani nadzieja gdy czytam
                  podrecznik. Moje przekonanie o slusznosci prawd zawartych w danym podreczniku
                  czy przekazywanych przez kogos na wykladzie ma sie brac ze sprawdzalnosci tych
                  prawd. Mowimy przeciez o emipirii a nie o Biblii czy Quaranie. Jesli bowiem
                  wkoczymy na teren autorytetow moralnych czy religijnych, to juz nie ma mowy o
                  bledach, dowodach czy metodzie - pozostaja tylko uczucia a te nie podlegaja
                  dyskusji.
                  • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 21:11
                    yagnieszka napisała:

                    > Moze stad, ze staram sie nie kierowac ani wiara, ani nadzieja gdy czytam
                    > podrecznik. Moje przekonanie o slusznosci prawd zawartych w danym podreczniku
                    > czy przekazywanych przez kogos na wykladzie ma sie brac ze sprawdzalnosci tych
                    > prawd.

                    Ale przecież wiadomo, że Ty tych prawd nie sprawdzasz - prawda?
                    Więc musisz wierzyć, że ten, który pisze, że sprawdził - mówi prawdę.
                    A jeśli dwóch pisze o tym samym - każdy inaczej?
                    • yagnieszka Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 21:22
                      kamfora napisała:

                      > Ale przecież wiadomo, że Ty tych prawd nie sprawdzasz - prawda?
                      > Więc musisz wierzyć, że ten, który pisze, że sprawdził - mówi prawdę.
                      > A jeśli dwóch pisze o tym samym - każdy inaczej?

                      Kamfora - ja ich nie sprawdzam ale ZAWSZE MOGE SPRAWDZIC. Dlatego korzystam z
                      podrecznikow, ktore cytuja np.recencje takich, ktorym sie chcialo sprawdzic to,
                      co autor danego podrecznika wypisuje. Jesli dwoch pisze to samo, a kazdy
                      inaczej - znow siegne po recenzje trzeciego, czwartego, piatego a w ostatecznym
                      rozrachunku - sama moge sprawdzic jak sie bardzo upre. Zyjemy w swiecie, w
                      ktorym trudno jest opublikowac cos "niesprawdzalnego" albo "niesprawdzonego" -
                      jesli nie ja sama jako czytelnik, to dziesiatki innych, moze bardziej
                      dociekliwych albo lepiej wyksztalconych czytelnikow, wytkna autorowi bledy i
                      podrecznik pojdzie na przemial (albo napisza pochwalne recenzje i bede miac
                      powod zeby sama nie sprawdzac). Zwrocilas uwage z jaka pasja fizycy i
                      astronomowie wzieli sie teraz za udowadnianie, czy Einstein mial czy nie mial
                      racji? Wreszcie mozna bedzie empirycznie potwierdzic lub obalic teorie
                      wzglednosci - troche trzeba bylo na to poczekac ale jest to fascynujace, ze
                      bedziemy swiadkiem dowodu w jedna lub w druga strone. Trzeba bedzie przepisac
                      podreczniki? Moze tak - moze nie ;o)
                      • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 21:33
                        yagnieszka napisała:

                        > Kamfora - ja ich nie sprawdzam ale ZAWSZE MOGE SPRAWDZIC.

                        A co np z teoriami n/t wychowania dzieci?
                        Co z teoriami n/t "jak być szczęśliwym"?
                      • komandos57 Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 21:36
                        yagnieszka napisała:
                        Dlatego korzystam z
                        > podrecznikow, ktore cytuja np.recencje takich, ktorym sie chcialo sprawdzic
                        to,co autor danego podrecznika wypisuje. Jesli dwoch pisze to samo, a kazdy
                        > inaczej - znow siegne po recenzje trzeciego, czwartego, piatego a w
                        ostatecznym rozrachunku - sama moge sprawdzic jak sie bardzo upre. Zyjemy w
                        swiecie, w ktorym trudno jest opublikowac cos "niesprawdzalnego" albo "n
                        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                        Jak jestem w Polsce i przechodze gdzies obok budowy,slysze murarzy.....mam
                        wrazenie ze maja doktoraty z politologii.A kanadyjskie sprzataczki sa
                        nadzwyczaj madre.Widza swiat z poziomu szmaty.
              • Gość: Richelieu* Re: Autorytet podręcznika IP: 217.98.107.* 02.05.04, 20:32
                jest różnica pomiędzy autorytetem odbieranym całościowo, guru jakimś, a takim
                od którego weźmie się jedną teorię a drugą wyśmieje
                • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 20:37
                  Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                  > jest różnica pomiędzy autorytetem odbieranym całościowo, guru jakimś, a takim
                  > od którego weźmie się jedną teorię a drugą wyśmieje

                  Autorytet odbierany całościowo???? a co to za stwór?
            • Gość: Richelieu* Re: Autorytet podręcznika IP: 217.98.107.* 02.05.04, 20:30
              > Chodzi mi o to, dlaczego (jako rodzic) uznałabyś jakąś książkę za podręcznik,
              > a innej nie? Przez kogo zatwierdzoną książkę wybrałabyś do nauki dla swojego
              > dziecka? Czym byś się kierowała?
              >


              nie uczyłabym sama dziecka tylko uczyłaby szkoła, a ja nie mam wpływu na
              podęczniki. Mogę najwyżej odwócić to co podręcznik napaskudził


              >
              > Przez kogo uznane?


              przez gremium mundrych ludzióf, noo, ministerstwo edukacji czy innych cudaków.
              Liczba podręczników na rynku jest taka gigantyczna, że musi zasłużyć na
              niekorzyść by nie dostało zatwierdzenia

              > Co to jest "miłość wychowawcza"?
              >

              Kieroiwanie się po pierwsze miłością do dziecka, a dopiero potem teoriami
              majwiększych w danym okresie ludzi


              > Co powinno się znaleźć w podręcznikach na temat gejów? W ramach jakiego
              > przedmiotu? Czy Twoim zdaniem powinny być z tego kartkówki?
              > Czy można byłoby mieć inne zdanie, czy też jak dwa razy dwa nie podlegałoby
              > dyskusji to podręcznikowe?



              skojarzyło mi się z elementarzem. Że mamusia w kuchni, a tatuś z gazetą to
              standardowy obrazek. Większa różnorodność tych obrazków, że tatuś w kuchni a
              mamusia z gazetą, że mamusia biała a tatuś czarny, że mamusia ma na imię Gosia
              a druga mamusia Zosia. Oglądając obrazki dziecko pomyśli, że można i tak żyć i
              inaczej, więc potem nie będzie ograniczonym bucem nie widzącym dalej poza
              koniec własnego światopoglądu.
              • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 20:48
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > nie uczyłabym sama dziecka tylko uczyłaby szkoła, a ja nie mam wpływu na
                > podęczniki. Mogę najwyżej odwócić to co podręcznik napaskudził

                Szkoła? Szkoła to określeni ludzie, którzy pracują jako nauczyciele.
                Masz wpływ na to, jaką szkołę wybierzesz dla swojego dziecka.


                > przez gremium mundrych ludzióf, noo, ministerstwo edukacji czy innych cudaków.
                > Liczba podręczników na rynku jest taka gigantyczna, że musi zasłużyć na
                > niekorzyść by nie dostało zatwierdzenia

                Ministerstwa Edukacji to kwestia rządu, a rzad to kwestia wyborów powszechnych.
                A to gremium mundrych ludzióf - to przez kogo uznani za mundrych?


                > > Co to jest "miłość wychowawcza"?

                > Kieroiwanie się po pierwsze miłością do dziecka, a dopiero potem teoriami
                > majwiększych w danym okresie ludzi

                Ale miłość do dziecka niejedno ma imię. Z pewnością nieraz widziałaś, że
                ludzie potrafią z miłości do dziecka ( z miłości w swoim rozumieniu)
                uczynić dziecku wiele złego. Więc te teorie nie są tak "potem"...


                > skojarzyło mi się z elementarzem. Że mamusia w kuchni, a tatuś z gazetą to
                > standardowy obrazek. Większa różnorodność tych obrazków, że tatuś w kuchni a
                > mamusia z gazetą, że mamusia biała a tatuś czarny, że mamusia ma na imię Gosia
                > a druga mamusia Zosia. Oglądając obrazki dziecko pomyśli, że można i tak żyć i
                > inaczej, więc potem nie będzie ograniczonym bucem nie widzącym dalej poza
                > koniec własnego światopoglądu.

                Czy to nie jest relatywizm?
                Dlaczego uważasz, że taki właśnie obraz świata jest właściwy?
                Na czym opierasz swoje zdanie?
    • caorle Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 20:25
      Np."W Londynie jest bardzo często deszczowo i mgliście. Nikt nie rozstaje się z
      parasolem".(Czy jakoś tak.)Wg podręcznika.

      No przepraszam, mieszkałam tam parę lat, więc w tym wypadku żródłem najlepszej
      informacji jestem ja osobiście. Dziecko wierzy mi a nie pani Iksińskiej, więc w
      tym wypadku autorytetem jestem ja.Ale to prosty przykład.
      • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 20:56
        caorle napisała:

        > Np."W Londynie jest bardzo często deszczowo i mgliście. Nikt nie rozstaje się z
        >
        > parasolem".(Czy jakoś tak.)Wg podręcznika.
        >
        > No przepraszam, mieszkałam tam parę lat, więc w tym wypadku żródłem najlepszej
        > informacji jestem ja osobiście. Dziecko wierzy mi a nie pani Iksińskiej, więc w
        >
        > tym wypadku autorytetem jestem ja.Ale to prosty przykład.

        Ok - w tym wypadku osobiście zweryfikowałaś prawdziwość podręcznikowej
        mądrości.
        A co w przypadku, gdy nie jesteś w stanie sama sprawdzić? I czytasz np
        różne zdania na temat danych w jakimś podręczniku? Ktoś twierdzi, że jest ok,
        a inny - że wręcz przeciwnie. Każdy argumentuje sensownie, ale wykluczone jest
        pogodzenie tych dwóch opcji. Komu uwierzysz? Dlaczego?
        • caorle Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 21:06
          Komu wierzę? Badam "drogi dochodzenia" tych dwojga. I to musi mi wystarczyć.

          Kamfora, czasami się coś wie albo nie wie.
          Jak się nie wie, to "oddaje się" komuś w ręce.Nie jest możliwe aby człowiek był
          zawsze w "swoich rękach." Nikt nie jest doskonały. To jest kwestia pokory,
          zaufania w to, że ktoś wie od nas więcej.A jeżeli nie wie? No to prędzej czy
          póżniej o tym się dowiemy...I najwyżej się pośmiejemy. Bo inaczej można oszaleć
          by było. Naprawdę są ważniejsze rzeczy na świecie, chociażby Hendrix...
          • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 21:13
            caorle napisała:

            > Kamfora, czasami się coś wie albo nie wie.
            > Jak się nie wie, to "oddaje się" komuś w ręce.Nie jest możliwe aby człowiek był
            > zawsze w "swoich rękach."

            No ale to jest właśnie uznanie w kimś innym autorytetu!
            • caorle Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 21:17
              Dokładnie.Czasami bez wydumanych kalkulacji oddajemy się "komuś w ręce".
              Tak jest. Nic złego się nie dzieje pod warunkiem że mamy swego "pasterza"
              głównego. Moim jest już napisałam to wcześniej kto. I do Niego zawsze odnoszę
              wszystkie moje różne wątpliwości.
              • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 22:11
                caorle napisała:

                > Dokładnie.Czasami bez wydumanych kalkulacji oddajemy się "komuś w ręce".
                > Tak jest. Nic złego się nie dzieje pod warunkiem że mamy swego "pasterza"
                > głównego. Moim jest już napisałam to wcześniej kto. I do Niego zawsze odnoszę
                > wszystkie moje różne wątpliwości.

                Mnie ciekawi, jakie odniesienia mają ludzie, którzy nie mają owego "pasterza"
                głównego.

                :-))
                Ba.
                • komandos57 Tylko na temat Kamforo. 02.05.04, 22:15
                  Sadzisz ze ta zjebka Yagusia sprzata czy w hamburgerze pracuje?
                  • kamfora Re: Tylko na temat Kamforo. 02.05.04, 22:26
                    komandos57 napisał:

                    > Sadzisz ze ta zjebka Yagusia sprzata czy w hamburgerze pracuje?

                    W forumowych dyskusjach interesuje mnie co ktoś myśli na jakiś temat,
                    a nie gdzie pracuje.
            • jmx Re: Autorytet podręcznika 03.05.04, 02:56
              kamfora napisała:

              > caorle napisała:
              >
              > > Kamfora, czasami się coś wie albo nie wie.
              > > Jak się nie wie, to "oddaje się" komuś w ręce.Nie jest możliwe aby człowie
              > k był
              > > zawsze w "swoich rękach."
              >
              > No ale to jest właśnie uznanie w kimś innym autorytetu!
              >

              To nie jest to samo, moim zdaniem. To, że wiem, że ktoś jest mądrzejszy ode
              mnie w jakiejś dziedzinie (np. fizyk jądrowy piszący o kwarkach) nie znczy, że
              będzie dla mnie autorytetem (i tu małe wyjaśnienie - rozróżniam autorytet,
              który "zawsze ma rację" np. rodzice dla małych dzieci i kogoś, kto jest
              mądrzejszy, inaczej fachowiec, który jest znawcą w swojej dziedzinie ale
              niekoniecznie musi być w innej. Uprzedzając pytanie ;-) - na jakiej podstawie
              to oceniam? na podstawie własnego rozumu, zdrowego rozsądku, tego co mi pasuje
              itp.)
    • caorle Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 20:44
      Albo trzy mamy...I czasami dochodzący tatuś.
      Zresztą nigdy dość. Każdy ma prawo do miłości. Nie dyktujmy innym ile ma być
      mamuś.A jak są cztery? Taka sytuacja odzwierciedlona w podręczniku:
      MamaBasia gotuje,Mama Jadzie pierze, mama Wiesie maluje obraz a mama hania
      prasuje.
      Wtedy nasze dziecko na pewno wyściubi nos dalej niż poza swój but.
      Myślę, że wyląduje w miejscu odosobnienia albo może będzie piątą mamusią w
      przyszłości.
      (Jeżeli jest to dziewczynka ale w sumie niekoniecznie dziewczynka..)
      • kamfora Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 21:00
        caorle napisała:

        > Albo trzy mamy...I czasami dochodzący tatuś.
        > Zresztą nigdy dość. Każdy ma prawo do miłości. Nie dyktujmy innym ile ma być
        > mamuś.A jak są cztery? Taka sytuacja odzwierciedlona w podręczniku:
        > MamaBasia gotuje,Mama Jadzie pierze, mama Wiesie maluje obraz a mama hania
        > prasuje.

        No i pod tekstem pytanie sprawdzające: podaj definicję słowa "mama".
    • Gość: frustro podręczniki i autorytety to są hamulce IP: *.future-net.pl 02.05.04, 21:46
      programy nauczania na bazie podręczników i wybranych autorytetów ograniczają
      zakres kompetencji nauczyciela i ucznia by ułatwić pracę edukacyjną i
      wystawianie ocen... zmuszają przez to do myślenia zbieżnego, zabijającego w
      konsekwencji kreatywność i samodzielność w pozyskiwaniu i hierarchizowaniu
      informacji...Od momentu kiedy dziecko nauczy się czytać i pisać, system
      nauczania(a więc i pomoce naukowe) powinien być w jak największym zakresie
      dostosowany do indywidualnych predyspozycji poszczególnych jednostek... Skoro
      ludzie nie rozwijają się tak samo fizycznie i psychicznie, nie ma potrzeby
      by kształcili się identycznie... Reasumując: muszą nastąpić gruntowne zmiany
      jakościowe w systemie edukacji...
      • kamfora Re: podręczniki i autorytety to są hamulce 02.05.04, 22:06
        Gość portalu: frustro napisał(a):

        > Od momentu kiedy dziecko nauczy się czytać i pisać, system
        > nauczania(a więc i pomoce naukowe) powinien być w jak największym zakresie
        > dostosowany do indywidualnych predyspozycji poszczególnych jednostek... Skoro
        > ludzie nie rozwijają się tak samo fizycznie i psychicznie, nie ma potrzeby
        > by kształcili się identycznie... Reasumując: muszą nastąpić gruntowne zmiany
        > jakościowe w systemie edukacji...

        Czy optujesz powrót do czasów guwernantek?;-)

        W jaki sposób wybierałbyś taką osobę dla swojego dziecka?
        • Gość: frustro sukcesu najlepiej nauczą ludzie sukcesu IP: *.future-net.pl 02.05.04, 22:23
          guwernantki? to nie trendy droga w erze komputera? spodziewam sie jak juz
          pisałem gruntownej "reorientacji poznawczej po wybiciu z rutyny"... bo ja
          wiem ? hmm, może więcej pracy samodzielnej w domu i nauczyciel bardziej
          promotor niż wykładowca... mniej wykładów a więcej ćwiczeń w szkole... mniej
          trygonometrii więcej komunikacji... Co do sposobu wyboru nauczyciela: "sukcesu
          najlepiej nauczy człowiek sukcesu" a więc bardziej praktyk niż teoretyk...
          bardziej chodziarz niż mówca (wg profili osobowości Dan Korema)
          • kamfora Re: sukcesu najlepiej nauczą ludzie sukcesu 02.05.04, 22:42
            Gość portalu: frustro napisał(a):

            > hmm, może więcej pracy samodzielnej w domu i nauczyciel bardziej
            > promotor niż wykładowca... mniej wykładów a więcej ćwiczeń w szkole... mniej
            > trygonometrii więcej komunikacji...

            Więcej zadawać do domu??? Czyli zwalić większość pracy na rodziców?

            > Co do sposobu wyboru nauczyciela: "sukcesu
            > najlepiej nauczy człowiek sukcesu" a więc bardziej praktyk niż teoretyk...
            > bardziej chodziarz niż mówca (wg profili osobowości Dan Korema)

            Znasz takich? Którzy odniósłszy sukces praktyczny jednocześnie mieliby ochotę
            uczyć w szkole? Ile musiałaby wynosić pensja nauczyciela, żeby "człowiek sukcesu"
            miał motywację do podjęcia się tej pracy?
            • Gość: frustro dziś (nie) potrzeba ludzi renesansu IP: *.future-net.pl 02.05.04, 23:09
              dzieci mają zbyt dużo w szkole zajęć z których nic nie wynika... potem są biedne
              w czas więc muszą korzystać ze wsparcia rodziców lub uczyć się selektywnie... Ci
              co chcą realizować program zgodnie z zamysłem wszystkich wykładowców są
              najczęściej przegrani: takie zmiksowane wszystko i nic, nie potrafiące się
              znaleźć w warunkach frontowych... Jak już pisałem szkołę XXI w inaczej sobie
              wyobrażam: bardziej w formie wirtualnej wędrówki i praktycznych ćwiczeń niż
              przesiadywania w budzie... Tak więc współpraca z ludźmi sukcesu miałaby zupełnie
              inny wymiar niż dotychczas
              • Gość: frustro standard tak , szablon nie IP: *.future-net.pl 02.05.04, 23:24
                standard jest potrzebny o tyle o ile ułatwia komunikację i umożliwia
                unifikację... nie może to być jednak szablon ograniczający rozwój... Gdyby
                jednorodność była zaletą już dawno natura sprowadziłaby wszystko do jednego
                mianownika... Odnoszę wrażenie,że obecne systemy edukacyjne starają się działać
                na przekór naturze...
                • jmx Re: standard tak , szablon nie 03.05.04, 03:02

                  To ja tak widzę Twój model szkoły, jak robiono w renesansie -uczeń "terminował"
                  u mistrza w jakiejś dziedzinie (rzeżba, malarstwo etc.) albo przebywał "u
                  dworu" i tam nabywał ogłady i doświadczenia. No, to by było ciekawe.
                  • Gość: frustro Re: standard tak , szablon nie IP: *.future-net.pl 03.05.04, 11:04
                    myślę,że współczesne narzędzia komunikacji dają dużo większe możliwości niż w
                    czasach renesansu: wirtualną obecność w wielu miejscach "naraz"(w
                    przenośni-albowiem czas jest po to aby nie wszystko odbywało się równocześnie)i
                    dostęp do zgromadzonej wiedzy za jednym kliknięciem... Mój model szkoły zakłada
                    ,że nie ma potrzeby przeciążania komputera tlenowego informacjami,które są
                    dostępne w zasobach pamięci elektronicznej... Obywatel społeczeństwa
                    informacyjnego powinien zdecydowanie więcej czasu poświęcać na naukę
                    przetwarzania danych (wyszukiwania,selekcji,hierarchizacji itp) i umiejętność
                    zastosowania ich w praktyce, niż opanowywania pamięciowego treści narzuconych
                    przez jakiś program. Ocena ucznia powinna określać w jakim stopniu potrafi on
                    rozwiązać określony problem, a nie na ile wiernie umie odtworzyć z pamięci
                    wiedzę zapisaną w podręczniku... Sądzę,że zbyt dużo jest w szkole dyscypliny
                    kosztem kreatywności i plastyczności...
                    • melanie Re: standard tak , szablon nie 03.05.04, 11:26
                      Zdecydowanie masz racie.
                    • caorle Re: standard tak , szablon nie 03.05.04, 11:36
                      Ale uczenie się głupich wierszyków na pamięć, podobnie jak i tabliczki mnożenia
                      ćwiczy i rozwija coś bardzo prymitywnego a mianowicie pamięć.Wszystko co proste
                      nie szkodzi.Wszystko co wydumane i popierdolone w swych założeniach pierdoli
                      się w umyśle biednego dziecięcia. Nie odbierajmy dzieciom prawa do pamięci
                      mechanicznej!
                      Lepiej uczyć się "Poszła Zosia do przedszkola" niż Hare Rama.
                      • melanie Re: standard tak , szablon nie 03.05.04, 11:38
                        Widze,ze niezabardzo dobrze z ta twoja pamiecia, mimo, ze uczylas sie
                        wierszykow. To bylo: poszla ola do przedszkola, poza tym to jak sama nazwa
                        wskazuje bylo w przedszkolu.
                      • caorle Re: standard tak , szablon nie 03.05.04, 11:41
                        To był test na inteligencjjjję.
                        Melanie, jesteś szybka albo tylko ty i ja siedzimy na tym forum.
                        • Gość: frustro Re: standard tak , szablon nie IP: *.future-net.pl 03.05.04, 11:46
                          a jaką inteligencję masz na uwadze?
                          • caorle Re: standard tak , szablon nie 03.05.04, 11:52
                            Ty też jesteś inteligentny/a, frustro.

                            Dlaczego "frustro"?
                            Chyba nie od "frustroaklamacji"?
                            • Gość: frustro Re: standard tak , szablon nie IP: *.future-net.pl 03.05.04, 11:59
                              frustro, "na próżno" to znaczy, a co dalej? Komandos lepiej wytłumaczy
                        • melanie Rozumiem, ze jestem inetligentna? 03.05.04, 11:48
                          Wielkie tx za nawet warunkowe uznanie.
                          Siadlam na chwile, zeby sprawdzic poczte. Zaraz ide na majowke, piec kielbaski
                          na dzialce:))))))))))
                          Bye do wieczora
                      • Gość: frustro Re: standard tak , szablon nie IP: *.future-net.pl 03.05.04, 11:44
                        zapamiętujemy nie tylko przez powtarzanie ale również przez kojarzenie... poza
                        tym nie twierdzę,że nie należy się niczego nie uczyć na pamięć... aby zbytnio
                        nie rozwijać wątku powiem tak: wierszyk na pamięć tak, podręcznik nie
      • Gość: az Re: podręczniki i autorytety to są hamulce IP: *.magtel.net.pl 03.05.04, 02:11
        > Reasumując: muszą nastąpić gruntowne zmiany
        > jakościowe w systemie edukacji...

        Interesujące...
        Nie zapominaj też o zmianach ilościowych.
        • Gość: frustro Re: podręczniki i autorytety to są hamulce IP: *.future-net.pl 03.05.04, 11:32
          jeśli masz na uwadze zbyt małą ilość szkół, to muszę przyznać,że jestem
          zwolennikiem zwiększenia ich dostępności. Mam tu na myśli poziom nasycenia w
          liczbę placówek oświatowych,ale i również potrzebę zniesienia limitu wieku do
          jakiego można się kształcić na koszt państwa. Oszczędzanie na nauce jest
          niekorzystne dla społeczeństwa jako całości i dla poszczególnych jednostek.
          Wyobraźmy sobie ,że wszystkie szkoły(również uczelnie) są darmowe, a egzaminy
          mają na celu jedynie określenie poziomu przygotowania ucznia... aby ustalić
          program dalszej nauki. Część z osób uczących się na koszt państwa nie musi
          szukać zatrudnienia,aby pokryć koszty nauki, przez co zmniejsza się podaż na
          rynku pracy. Fundusze na cele społeczne są przesuwane: państwo zamiast dawać
          ryby bezrobotnym , daje wędki chcącym się dalej kształcić... Obywatele
          kontynując naukę "ostrzą piły" zamiast korzystać z narzędzi coraz bardziej
          przytępionych...
          • Gość: az Re: podręczniki i autorytety to są hamulce IP: *.magtel.net.pl 03.05.04, 13:24
            Jestem przeciwnikiem przymusu nauczania, darmowej oświaty.

            Mówiąc o ilościach, miałem na myśli ilość czasu jaki może konkretnemu uczniowi
            poświęcić mistrz (nauczyciel). W klasach 25-30 osobowych mitem jest praca z
            uczniem. Są wykłady i ogólne badania zapamiętanej wiedzy (klasówki). I ciągły
            wyścig z czasem, by wyrobić się z programem.
            • Gość: frustro Re: podręczniki i autorytety to są hamulce IP: *.future-net.pl 03.05.04, 13:52
              to może jesteś zwolennikiem czego(ś)? darmowa oswiata nie musi być realizowana
              pod przymusem... możesz płacić jak chcesz... chyba ,że nie chcesz się
              uczyć...tak jak wielu?
              • Gość: az Re: podręczniki i autorytety to są hamulce IP: *.magtel.net.pl 03.05.04, 14:01
                > to może jesteś zwolennikiem czego(ś)? darmowa oswiata nie musi być realizowana
                > pod przymusem... możesz płacić jak chcesz... chyba ,że nie chcesz się
                > uczyć...tak jak wielu?

                Wiele razy pisałem tu czego jestem zwolennikiem.
                Np. wolności, sprawiedliwości, odpowiedzialności, rodziny.

                Oświata, jej koszty, przymus nauczania, to tematy na inny wątek.
                Podtrzymuję swoje zdanie z poprzedniego postu.
                • Gość: frustro Re: podręczniki i autorytety to są hamulce IP: *.future-net.pl 03.05.04, 14:06
                  przepraszam nie znam wszystkich Twoich występów... powinienem nauczyć się ich
                  na pamięć? a wolność i rodzina nie idą w parze! Rodzina bowiem to sekta
                  ograniczająca wolność jednostki
                  • Gość: az Re: podręczniki i autorytety to są hamulce IP: *.magtel.net.pl 03.05.04, 14:12
                    > przepraszam nie znam wszystkich Twoich występów... powinienem nauczyć się ich
                    > na pamięć? a wolność i rodzina nie idą w parze! Rodzina bowiem to sekta
                    > ograniczająca wolność jednostki

                    Dziękuję za uwagę.
    • komandos57 Yagnieszka prawde wam powie. 02.05.04, 22:00
      Ona zna wszystkie prawdy.Ona,on.Hohhoho,ta szmata wie jak was owinac.Juz
      kurwiszonie nawiazalas kontakty z saperem,ty sciero wydymana.
      • kamfora Komandos 02.05.04, 22:07

        • kamfora Re: Komandos 02.05.04, 22:07
          wypowiadaj się na temat.
    • caorle Re: Autorytet podręcznika 02.05.04, 22:48
      Jeżeli ktoś nie ma "Pasterza" to niech ma nadzieję.
      Nigdy nie mów nigdy.
    • Gość: az Re: Autorytet podręcznika IP: *.magtel.net.pl 03.05.04, 02:05
      Myślę, że to wtórny problem.
      Ważna jest szkoła, system edukacyjny, nauczyciel.

      Masz coś do zarzucenia obecnym podręcznikom?

      Jak pisała tu Oleńka, podręcznik to pomoc dla ucznia. Powinien być ciekawy,
      atrakcyjny.
      Ale czy może być atrakcyjne coś co ma trafić do gustów tysięcy, milionów
      odbiorców? Czy atrakcja nie przekłada się też na jego cenę? Czy może zaciekawić
      coś znane jedynie po łebkach (przerost programowy to wymusza)? Albo inaczej,
      jest tak dużo materiału do opanowania, że wszystko może zbrzydnąć.
    • kamfora Re: Autorytet podręcznika 03.05.04, 09:10
      Spróbuję jeszcze raz ogólnie.
      Do założenia tego wątka zainspirowały mnie często pojawiające się tęskne
      marzenia wyrażane w słowach mniej więcej takich:
      "gdyby były jakieś DOBRE podręczniki - wielu problemów, wielu nieszczęść
      ludzie mogliby uniknąć" Do tego oczywiście pojawiają się marzenia, żeby tak
      jeszcze był taki człowiek, który na wypadek, gdyby w tym dobrym podreczniku
      cosik niezrozumiałego było, albo nie było czegoś w tym podręczniku co nagle w
      życiu się pojawiło - to żeby ów człowiek, czyli idealny nauczyciel, potrafił to
      wszystko wyjaśnić (albo najlepiej potrafił zadziałać w taki sposób, żeby młody
      człowiek
      sam doszedł do odpowiednich wniosków).

      Że podręczniki muszą być dobre - wszyscy się zgadzają. Kłopot pojawia się, gdy
      trzeba się dogadać, co to znaczy dobry podręcznik - szczegółowo.
      Czy dobry podręcznik ma przygotowywać do życia teraz
      (czyli zastępować mistrza w terminie) czy też przygotowywać do życia, które
      będzie trzeba prowadzić za lat 10, 20, a może i 40?
      Zdaje się, że to drugie jest nie mniej ważne niż to pierwsze. Dlatego tak ważne
      jest przekonanie prawie dochodzące do pewności, że ktoś, kto pisze taki
      podręcznik - jest w tej dziedzinie autorytetem.
      ---
      :-))
      Ba.
      • Gość: az Re: Autorytet podręcznika IP: *.magtel.net.pl 03.05.04, 13:18
        > Czy dobry podręcznik ma przygotowywać do życia teraz
        > (czyli zastępować mistrza w terminie) czy też przygotowywać do życia, które
        > będzie trzeba prowadzić za lat 10, 20, a może i 40?

        ???
        Do życia to ma przygotować mama i tata.
        • Gość: frustro Re: Autorytet podręcznika IP: *.future-net.pl 03.05.04, 13:57
          Az twierdzisz,że "do życia ma przygotować mama i tata" czy tak jak w ZOO, czy
          jak w jaskini?
          • Gość: az Re: Autorytet podręcznika IP: *.magtel.net.pl 03.05.04, 14:02
            > Az twierdzisz,że "do życia ma przygotować mama i tata" czy tak jak w ZOO, czy
            > jak w jaskini?

            Nie rozumiem pytania.
            • Gość: frustro Re: Autorytet podręcznika IP: *.future-net.pl 03.05.04, 14:10
              mam na mysli izolację społeczną z uwagi na odosobnienie lub opóźnienie w
              rozwoju(oderwanie od rzeczywistości)
              • Gość: az Re: Autorytet podręcznika IP: *.magtel.net.pl 03.05.04, 14:14
                > mam na mysli izolację społeczną z uwagi na odosobnienie lub opóźnienie w
                > rozwoju(oderwanie od rzeczywistości)

                Nadal nie chwytam.
                Czy to, że własne dziecko powinni wychować, przygotować do życia jego rodzice
                oznacza jakąś izolację, oderwanie od rzeczywistości?
                • Gość: frustro Re: Autorytet podręcznika IP: *.future-net.pl 03.05.04, 14:27
                  to co rodzice powinni robić a co potrafią to są dwie rózne sprawy... Jak sobie
                  wyobrażasz przygotowywanie do życia dziecka przez ojca alkoholika i matkę
                  prostytutkę? Czy nie jest w wielu przypadkach szczęśliwym zrządzeniem losu
                  fakt,że dziecko może widzieć świat również z innej perspektywy niż dom rodzinny,
                  osiedle, własny kraj?
                  • Gość: az Re: Autorytet podręcznika IP: *.magtel.net.pl 03.05.04, 14:42
                    > to co rodzice powinni robić a co potrafią to są dwie rózne sprawy...

                    Zgoda. Zwłaszcza od czasu, kiedy obowiązki rodziców przejmuje państwo.

                    Jak sobie
                    > wyobrażasz przygotowywanie do życia dziecka przez ojca alkoholika i matkę
                    > prostytutkę? Czy nie jest w wielu przypadkach szczęśliwym zrządzeniem losu
                    > fakt,że dziecko może widzieć świat również z innej perspektywy niż dom
                    rodzinny
                    > ,
                    > osiedle, własny kraj?

                    Na losie się nie znam. Jest i tyle.
      • jmx Re: Autorytet podręcznika 04.05.04, 03:49
        kamfora napisała:

        > Do założenia tego wątka zainspirowały mnie często pojawiające się tęskne
        > marzenia wyrażane w słowach mniej więcej takich:
        > "gdyby były jakieś DOBRE podręczniki - wielu problemów, wielu nieszczęść
        > ludzie mogliby uniknąć"

        Hihi, już tłumaczę o co mi wtedy chodziło ;-)
        Nie mialam na mysliu, tego że podręczniki polelszą świat" - i także to forum
        jako takie. Tamta dyskusja dotyczyla podręczników, ksiązek o szczególnej
        tematyce a mianowicie seksualności. I pisząc, że wielu problemów (na forum:
        watków) ludzie mogliby uniknąć gdyby takie ksiązki były miałam na myśli - na
        przykład - jak się uchronić przed niepożądaną ciążą, chorobami wenerycznymi,
        jak nauczyć się odróżniać swoje emocje (różnice między zakochaniem, miłością,
        pożądaniem) itp.


        > Że podręczniki muszą być dobre - wszyscy się zgadzają. Kłopot pojawia się, gdy
        > trzeba się dogadać, co to znaczy dobry podręcznik - szczegółowo.

        Ale to chyba od dziedziny zależy? Inaczej powinien być napisany podręcznik do
        algebry (niewiele się w niej zmienia) a inaczej podręcznik traktujący o
        genetyce czy biologii molekularnej. A generalna zasada brzmi, moim zdaniem
        tak - ma nie byc nudny i byc napisany zrozumiałym językiem dostosowanym do
        wieku odbiorców.

        Chyba żaden podręcznik nie jest w stanie przygotować do życia. Podręcznik ma na
        celu przekazywanie konkretnej wiedzy. Już bliżej przygotowywania do życia jest
        literatura. Ale i w tym przypadku można dyskutować.

        (nie czytałam wszystkich postów więc z góry przepraszam za ewentualne
        powtórzenia)
        • kamfora Re: Autorytet podręcznika 04.05.04, 07:13
          jmx napisała:

          > Hihi, już tłumaczę o co mi wtedy chodziło ;-)
          > Nie mialam na mysliu, tego że podręczniki polelszą świat" - i także to forum
          > jako takie. Tamta dyskusja dotyczyla podręczników, ksiązek o szczególnej
          > tematyce a mianowicie seksualności. I pisząc, że wielu problemów (na forum:
          > watków) ludzie mogliby uniknąć gdyby takie ksiązki były miałam na myśli - na
          > przykład - jak się uchronić przed niepożądaną ciążą, chorobami wenerycznymi,
          > jak nauczyć się odróżniać swoje emocje (różnice między zakochaniem, miłością,
          > pożądaniem) itp.

          Ja także nie miałam na myśli podręczników do algebry ;-)
          A tak na marginesie: Specjaliście z jakiej dziedziny powierzyłabyś napisanie
          podręcznika, traktującego o : "jak nauczyć się odróżniać swoje emocje (różnice
          między zakochaniem, miłością, pożądaniem) itp" ?


          > (nie czytałam wszystkich postów więc z góry przepraszam za ewentualne
          > powtórzenia)

          A szkoda ;-)

          No cóż - jak już pisałam wcześniej - opiekun tego forum poprosił mnie o
          przeniesienie się z dyskusjami nie zwiazanymi z psychologią
          (a za taką uważa tę dyskusję) na inne forum.
          Zapraszam więc do kontynuowania na ukrytym forum prywatnym "Kawiarenka
          Filozoficzna", albo...

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10039&w=12385780
          • jmx Re: Autorytet podręcznika 05.05.04, 02:26
            kamfora napisała:

            > A tak na marginesie: Specjaliście z jakiej dziedziny powierzyłabyś napisanie
            > podręcznika, traktującego o : "jak nauczyć się odróżniać swoje emocje (różnice
            > między zakochaniem, miłością, pożądaniem) itp" ?

            Specjalistom w tej dziedzinie - psychologom, psychiatrom, seksuologom. Ludziom,
            którzy się tym zajmują bardziej naukowo. Bo też oczywista, że każdy może pisać
            o emocjach ale nie w każdym przypadku taka książka będzie nadawała się na
            podręcznik.


            > No cóż - jak już pisałam wcześniej - opiekun tego forum poprosił mnie o
            > przeniesienie się z dyskusjami nie zwiazanymi z psychologią
            > (a za taką uważa tę dyskusję) na inne forum.

            A to juz jakaś horrendalna bzdura, za przeproszeniem. Czy to jest forum
            wyłącznie od zdrad wg "opiekuna"??
    • walon_tkowa Re: Autorytet podręcznika 03.05.04, 14:13
      kamfora napisała:
      Kłopot pojawia się, gdy
      trzeba się dogadać, co to znaczy dobry podręcznik - szczegółowo.
      Czy dobry podręcznik ma przygotowywać do życia teraz
      (czyli zastępować mistrza w terminie) czy też przygotowywać do życia, które
      będzie trzeba prowadzić za lat 10, 20, a może i 40?
      Zdaje się, że to drugie jest nie mniej ważne niż to pierwsze. Dlatego tak ważne
      jest przekonanie prawie dochodzące do pewności, że ktoś, kto pisze taki
      podręcznik - jest w tej dziedzinie autorytetem.



      tu gdzie pracuje zamiast slowa nauczyciel (teacher) coraz czesciej (zwlaszcza
      oficjalnie) uzywa sie okreslenia "learning facilitator"

      i chodzi glownie o to, by przygotowac uczniow do umiejetnego samoksztalcenia.
      Podrecznik jako kompedium wiedzy odpada w tym ukladzie, (nie musi byc
      autorytetem, nauczyciel tez nie)

      wg tej nowej doktryny nie wazne jest, co przekazujemy uczniowi, wazne jest jak
      przygotujemy go do zasymilowania tej wiedzy, ktora przekazac mozemy i do
      zdobycia wiedzy, o ktorej jako nauczyciele (byc moze) nie mamy pojecia ale
      damy uczniowi wszelkie techniki i instrumenty do jej zdobycia (zapoznania sie
      z owa wiedza) i zweryfikowania.


      jednym slowem nie zajmujemy sie zawartoscia worka z wiedza, zajmujemy sie tym,
      jak nauczyc mlodych wyciagania z tego worka tego co im potrzebne i
      weryfikowania zdobytych informacji - sposob wryfikacji i kryteria tejze, to
      juz bardzo zaawansowana umiejetnosc i zalezy od.....hi,hi, hi ... switopogladu
    • kamfora Do wszystkich biorących udział w tej dyskusji. 03.05.04, 16:21
      Dostałam właśnie wiadomość od Opiekuna tego forum, abym przeniosła się
      z dyskusją o autorytetach i ewentualnymi jej podobnymi na jakieś inne forum,
      na przykład edukacyjne. W zwiazku z tym nie pozostaje mi nic innego jak
      podziękować Wam za zainteresowanie tematyką nie związaną ponoć z psychologią
      i....pożegnać się grzecznie. Co niniejszym czynię.

      Dużo dobrego życzę.
      • malvvina Re: Do wszystkich biorących udział w tej dyskusji 04.05.04, 12:39
        wynika z tego ze opiekun forum nazarl sie szaleju. Do 99 % pozostalych ktorzy
        pisza zupelnie nie na temat psy tez uwagi wysyla ?


        > Dostałam właśnie wiadomość od Opiekuna tego forum, abym przeniosła się
        > z dyskusją o autorytetach i ewentualnymi jej podobnymi na jakieś inne forum,
        > na przykład edukacyjne. W zwiazku z tym nie pozostaje mi nic innego jak
        > podziękować Wam za zainteresowanie tematyką nie związaną ponoć z psychologią
        > i....pożegnać się grzecznie. Co niniejszym czynię.
        >
        > Dużo dobrego życzę.
        • komandos57 Re: Do wszystkich biorących udział w tej dyskusji 04.05.04, 21:38
          malvvina napisała:
          > na przykład edukacyjne. W zwiazku z tym nie pozostaje mi nic innego jak
          > > podziękować Wam za zainteresowanie tematyką nie związaną ponoć z psycholog
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          tez sie przeniose na edukacyjne.bedzie ona o skrobankach,jak sie wyksztalcic by
          stary nie poznal ze juz wyskrobana,jak zdradzac edukacyjnie.
          Aha,jest tez forum kobieta.Zajrzalem tylko na sygnal ze tam jest to i owo.I co
          jest?Ano jebia sie na okraglo,zdradzaja,seks analny,lody.To jest.Jedno
          klikniecie i zobaczysz co tam jest.A w jakim kierunku edukacyjnym Malwino
          bedziesz sie tam plodzila?
          • malvvina Re: Do wszystkich biorących udział w tej dyskusji 04.05.04, 21:47
            ponizsze nie jest moje lecz kamfory :-)

            > malvvina napisała:
            > > na przykład edukacyjne. W zwiazku z tym nie pozostaje mi nic innego jak
            > > > podziękować Wam za zainteresowanie tematyką nie związaną ponoć z psyc
            > holog
            > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            > tez sie przeniose na edukacyjne.bedzie ona o skrobankach,jak sie wyksztalcic
            by
            >
            > stary nie poznal ze juz wyskrobana,jak zdradzac edukacyjnie.
            > Aha,jest tez forum kobieta.Zajrzalem tylko na sygnal ze tam jest to i owo.I
            co
            > jest?Ano jebia sie na okraglo,zdradzaja,seks analny,lody.To jest.Jedno
            > klikniecie i zobaczysz co tam jest.A w jakim kierunku edukacyjnym Malwino
            > bedziesz sie tam plodzila?
      • otryt Re: Do wszystkich biorących udział w tej dyskusji 04.05.04, 14:24

        kamfora napisała:

        > Dostałam właśnie wiadomość od Opiekuna tego forum, abym przeniosła się
        > z dyskusją o autorytetach i ewentualnymi jej podobnymi na jakieś inne forum,
        > na przykład edukacyjne.

        To skandal. Jeden z ciekawszych wątków zostaje wyrzucony z forum, bo rozmowa o
        autorytetach ponoć zbyt odległa jest od psychologii, a pierdolenie przez 24
        godziny na dobę przez cały już rok o walonkach i o karmie w korycie jest ok.
        Wygonić wszystkich !!! Niech Imagine o Unii Europejskiej mówi na Forum Kraj, o
        sprawach damsko-męskich najlepiej dyskutować na Kobiecie lub Mężczyźnie,
        filozofia, religia i sztuka won na fora prywatne, Alfika ze swoimi dowcipami na
        Forum Humorum. Niech się przypadkiem nikt nie waży mówić o filmie lub
        literaturze, bo wnet go Psychos odpowiednią reprymendą do porządku przywoła.
        Pozostanie tylko Komandos i garstka jego wielbicieli, do których ostatnio
        zaliczyć można Aza. Tak łatwo kupił go sobie Komandos tanim, nic nie znaczącym
        komplementem. Gdyby był konsekwentny i wierny swoim własnym słowom, wiedziałby
        co robić, wszak Komandos cały czas lży ludzi w jego obecności.

        Dziękuję uczestnikom tej dyskusji za niezwykle interesujący wątek.:-)

        Pozdrawiam
        otryt
        • Gość: az Re: Do wszystkich biorących udział w tej dyskusji IP: *.magtel.net.pl 04.05.04, 15:44
          > Pozostanie tylko Komandos i garstka jego wielbicieli, do których ostatnio
          > zaliczyć można Aza. Tak łatwo kupił go sobie Komandos tanim, nic nie
          znaczącym
          > komplementem. Gdyby był konsekwentny i wierny swoim własnym słowom,
          wiedziałby
          > co robić, wszak Komandos cały czas lży ludzi w jego obecności.

          Jestem bardzo i niemile zaskoczony Twoją opinią o moim wielbieniu komandosa57
          oraz tym, że mnie sobie kupił.
          Nie jest też prawdą, że lży ludzi w mojej obecności (choć tu głowy nie dam).
          Pewne jest natomiast to, że nadal nie ma mojej zgody na takie działanie, co
          wielokrotnie podczas rozmów z nim mu oznajmiałem (w odróżnieniu od jego
          autentycznych wielbicieli, czy też osób, które prowadzą z nim towarzyskie
          wymiany zdań, pomijając jego "twórczość" w stosunku do innych forumowiczów.
          Reasumując: jedyne co uległo zmianie w moim działaniu, to nawiązanie kontaktu z
          komnadosem. Zrobiłem to po tym jak radykalnie zmienił swój stosunek do mnie i
          stała sie możliwa normalna wymiana zdań. Ponadto wyraził życzenie kontaktu.
          Chyba nie oceniasz nagannie moich gestów na jego wyciągniętą ku mnie dłoń?

          W temacie zgodności wątku z profilem tego forum mam podobne zdanie jak
          dotychczas wyrażone tu przez innych uczestników forum.
          • otryt Do Aza 04.05.04, 21:41
            K nagle zmienił ton w stosunku do Ciebie, przepraszał, ofiarował przyjaźń.
            Wiele razy to powtarzał. Ty z początku nieufny, na początku mówiłeś, że Twoim
            przyjacielem może być tylko ktoś kto z szacunkiem odnosi się do innych. Ale
            kropla drąży kamień. Stopniowo, gdy K zaczął Cię zalewać miłymi słówkami
            przestałeś zauważać w jaki sposób traktuje innych. A pod tym względem niewiele
            się zmieniło. Jego działanie to dosyć prosta manipulacja, aż dziw, że taka
            skuteczna. Prawdę mówiąc sądziłem wtedy, że mu się nie uda z Tobą. Byłeś
            zdecydowanym przeciwnikiem jego ekscesów, jako jeden z nielicznych
            sprzeciwiałeś się działalności K na forum. Ja oczywiście przez cały ten czas
            żywię do Ciebie sympatię i szacunek, jednak chłodnym okiem obserwuję ze
            zdumieniem ten proces. Sporo się można nauczyć.

            Pozdrawiam
            otryt
            • komandos57 Malwina......sorki 04.05.04, 21:50
              fakt,nie czytam
              • komandos57 Re: Malwina......sorki 04.05.04, 22:02
                Ty masz prawo mnie nie lubiec.Ale ja.......lubie Cie i pierdole cokolwiek kto
                pisze tak czy siak.I zwisa mi to ze Ty mnie nie lubisz,Malwino.
                • malvvina Re: Malwina......sorki 04.05.04, 22:10
                  na leb upadles aniolku, czy chcesz burze :-) rozpetac ? przeciez wiesz dobrze
                  ze mam sympatii wiele dla cie :-)

                  -
                  • malvvina Re: Malwina......sorki 04.05.04, 22:11
                    wyznan mu sie zachcialo, noooo
                  • komandos57 Re: Malwina......sorki 04.05.04, 22:19
                    malvvina napisała:

                    > na leb upadles aniolku, czy chcesz burze :-) rozpetac ? przeciez wiesz dobrze
                    > ze mam sympatii wiele dla cie :-)
                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    A ja mam wszystko w dupie.Burza czy pogoda.Jak lubie kogos to lubie.Co,mam
                    powiedziec ze nie lubie Marusi,jak szuflada zapelniona jest wydrukami z jego
                    wypowiedziami,mam powiedziec ze nie lubie Cossy,jak ja lubie,ze nie
                    lubieJmx,jak ja lubie,co,no co,ze Ryby nier,jak tak?
                    I napadajcie na mie ....to tez mam w dupie.
                    Ale debili zniesc nie potrafie.No kurwa,tego nie potrafie.Debil z kompem.
                    • komandos57 Re: Malwina......sorki 04.05.04, 22:23
                      GF,tez cie......lubie
            • komandos57 Otryt 04.05.04, 21:56
              otryt napisał:

              > K nagle zmienił ton w stosunku do Ciebie, przepraszał, ofiarował przyjaźń.
              > Wiele razy to powtarzał. Ty z początku nieufny, na początku mówiłeś, że Twoim
              > przyjacielem może być tylko ktoś kto z szacunkiem odnosi się do innych. Ale
              > kropla drąży kamień. Stopniowo, gdy K zaczął Cię zalewać miłymi słówkami
              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              Ty niedorozwoju z urodzenia.Pomylko przyrody.Ty syfie zywy,zjebie
              zaropialy,prezerwatywo zdymana.Wiesz ze jestes pojeb,czy trza cie utwierdzac
              zes cacy?Niedojebane cacy.
            • Gość: az Do Otryta IP: *.magtel.net.pl 04.05.04, 22:48
              Nie powinniśmy skazywać ludzi na nasze wieczne, jednakowe uczucia.
              Świat jest dynamiczny, nasze uczucia również.
              Z tego wynika, że nie należy nikogo raz na zawsze przekreślać.
              Nie przestałem zauważać działań komandosa na forum. Jednak kiedy zmienił ton w
              stosunku do mnie (jak sam zauważyłeś - przeprosił, ofiarował przyjaźń),
              uznałem, że warto go poznać, wysłuchać.
              Jak widzisz nie udało mu się ze mną. Wkroczyłeś w nasze kontakty i Twój post
              doprowadził do zerwania moich kontaktów z komandosem. Szczerze mówiąc byłem
              przygotowany na to, że w każdej chwili mogę być przez niego poczęstowany tym,
              co właśnie od niego otrzymałem - stekiem wyzwisk.

              Poraziła mnie Twoja poprzednia ocena, ale...
              Ucz sie otrycie.
              Bacz zwłaszcza na intencje, które stać mogą za czyimiś działaniami.
              Pozdrawiam Cię
              • melanie Re: Do Aza 04.05.04, 22:52
                To zenujace, to twoje tlumaczenie przed otrytem. Jak ze latwo dajesz sie
                manipulowac.
                • Gość: az Re: Do Aza IP: *.magtel.net.pl 04.05.04, 22:55
                  Ktoś dziwi się. Ktoś wyjaśnia.
                  Ktoś inny nazywa to manipulacją.
              • otryt Re: Do Aza 05.05.04, 00:37
                Gość portalu: az napisał(a):

                > Nie powinniśmy skazywać ludzi na nasze wieczne, jednakowe uczucia.
                > Świat jest dynamiczny, nasze uczucia również.
                > Z tego wynika, że nie należy nikogo raz na zawsze przekreślać.

                Też tak uważam.

                > Jak widzisz nie udało mu się ze mną. Wkroczyłeś w nasze kontakty i Twój post
                > doprowadził do zerwania moich kontaktów z komandosem. Szczerze mówiąc byłem
                > przygotowany na to, że w każdej chwili mogę być przez niego poczęstowany tym,
                > co właśnie od niego otrzymałem - stekiem wyzwisk.

                Chyba to nie jest przyjaźń, kiedy ktoś obawia się, że przyjaciel może go
                potraktować stekiem wyzwisk a jeden przypadkowy post trzeciej osoby może ją
                zburzyć?
                K stosuje kilka prostych sztuczek, wielu się na to nabiera. Oczywiście z tym
                wielbicielem trochę przesadziłem, wybacz !

                Pozdrawiam
                otryt
                • Gość: az Do Otryta IP: *.magtel.net.pl 05.05.04, 01:04
                  > > Nie powinniśmy skazywać ludzi na nasze wieczne, jednakowe uczucia.
                  > > Świat jest dynamiczny, nasze uczucia również.
                  > > Z tego wynika, że nie należy nikogo raz na zawsze przekreślać.
                  >
                  > Też tak uważam.

                  OK.
                  I mam nadzieję, że nie wzbudzi Twojego wielkiego zdumienia, gdy znów zaistnieje
                  podobna sytuacja, być może z tymi samymi uczestnikami.

                  > Chyba to nie jest przyjaźń, kiedy ktoś obawia się, że przyjaciel może go
                  > potraktować stekiem wyzwisk a jeden przypadkowy post trzeciej osoby może ją
                  > zburzyć?

                  A Ty tu o czym?
                  Odpowiadam tylko za siebie. Gdzie wyczytałeś, że darzę (darzyłem) komandosa
                  przyjaźnią?!

                  > K stosuje kilka prostych sztuczek, wielu się na to nabiera

                  Po mojemu komandos niczego nie stosuje. Jest nieprzewidywalny.
                  Nikt też się nie nabiera. Każdy postępuje wedle własnej wiedzy, systemu
                  wartości.

                  > Oczywiście z tym
                  > wielbicielem trochę przesadziłem, wybacz !

                  Już po sprawie. Zapomniałem.
                  Jeszcze tylko odnośnie przyjaźni mamy niezgodność.

                  Pozdrawiam
                  • komandos57 Azorku 05.05.04, 01:17
                    Gość portalu: az napisał(a):
                    > Po mojemu komandos niczego nie stosuje. Jest nieprzewidywalny.
                    > Nikt też się nie nabiera.
                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    Wlasnie,masz racje.Ba,mozesz mnie zjebac by sie przypodobac Otritii.Taki
                    niedojebany,wszystko strawi.
                    • komandos57 Otrycie,kocham cie. 05.05.04, 01:23
                      Uwielbiam cie.Podniecasz mnie.Dotykam nawet twojego nika.
                      • komandos57 Poczytaj.Dialog 2 debili.Poczytaj 05.05.04, 01:41
                        Otryt i Azik
                  • otryt Re: Do Aza 05.05.04, 08:47
                    Gość portalu: az napisał(a):

                    > Już po sprawie. Zapomniałem.
                    > Jeszcze tylko odnośnie przyjaźni mamy niezgodność.

                    Też przesadziłem z tą przyjaźnią. To Komados o niej mówił, nie Ty. Wybacz i to !

                    Jednak zauważyłem pewną zmianę u Ciebie. Kilka razy podkreślałeś, że w
                    stosunku do CIEBIE Komandos był w porządku. Ten argument jak bumerang powraca
                    wciąż w wypowiedziach wielu osób. Nie mnie ukradli, tylko jemu, nie na mnie
                    napluli, tylko na nią, więc dlaczego miałbym mieć coś przeciwko niemu?
                    A ja uważam, że jeżeli dziś pluje, obmawia, okrada kogoś innego, to jutro może
                    zrobić to ze mną i z każdym innym.

                    Pozdrawiam

                    • Gość: az Re: Do Aza IP: *.magtel.net.pl 05.05.04, 13:28
                      > Też przesadziłem z tą przyjaźnią. To Komados o niej mówił, nie Ty. Wybacz i
                      to !

                      Odfajkowane ;)

                      > Jednak zauważyłem pewną zmianę u Ciebie. Kilka razy podkreślałeś, że w
                      > stosunku do CIEBIE Komandos był w porządku. Ten argument jak bumerang powraca
                      > wciąż w wypowiedziach wielu osób. Nie mnie ukradli, tylko jemu, nie na mnie
                      > napluli, tylko na nią, więc dlaczego miałbym mieć coś przeciwko niemu?
                      > A ja uważam, że jeżeli dziś pluje, obmawia, okrada kogoś innego, to jutro
                      może
                      > zrobić to ze mną i z każdym innym.

                      Malwina ma rację - Ty otrycie nadal nie pojąłeś zagadnienia komandos/az.
                      Tłumaczy Cię to, że (jak sam piszesz) znasz sprawę pobieżnie. No, ale a takim
                      razie nie wygłasza się tak stanowczych sądów...
                      W pewnym momencie, z nieznanych dla mnie przyczyn, komandos zmienił swój
                      stosunek do mnie. Uznałem wtedy za możliwą rozmowę z nim. Tylko tyle. Mój
                      stosunek do jego działań na forum nie uległ zmianie. Masz tego liczne dowody w
                      moich z komandosem rozmowach. Już też o tym pisałem, wciąż byłem gotów na
                      powrót komandosowych inwektyw pod moim adresem. Stało się tak. Dla mnie nic
                      dziwnego.

                      Pozdrawiam
                      • otryt Re: Do Aza 05.05.04, 14:03
                        Gość portalu: az napisał(a):

                        > Tłumaczy Cię to, że (jak sam piszesz) znasz sprawę pobieżnie. No, ale a takim
                        > razie nie wygłasza się tak stanowczych sądów...

                        Który mój sąd był zbyt stanowczy? Wydawało mi się, że wyrażanie zdziwienia nie
                        jest sądem, podobnie snucie przypuszczeń.
                        Powiedziałeś, że jest nieprzewidywalny. I w tym może tkwi klucz...
                        Dla mnie jest bardzo przewidywalny i nie on mnie dziwi, ale postawa innych
                        forumowiczów w całej tej sprawie. Być może jest coś o czym wszyscy wiedzą a o
                        czym ja nie wiem i to może tłumaczyć wzajemne niezrozumienie.

                        Pozdrawiam
                        otryt


        • maly.ksiaze A kto to jest ten Komandos? (n/t) 04.05.04, 21:21
        • komandos57 Re: Do wszystkich biorących udział w tej dyskusji 04.05.04, 21:25
          otryt napisał:
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          No w koncu jest ten niedojebany zjebek.Oj jest.Ten odrzut z jebania.Dajcie
          czerwone powrozy co on to ciekawego tu pisywal.Ten parchaty smiec.
          • komandos57 AZie,dolacz do grona otrytii i jemu podobnych. 04.05.04, 21:32
            Bo ja tez pierdole twoja asyste.otryt,jas serdeczny,stereo,fenol i paru innych
            zjebow.Trzymcie sie kupa.A otryt to na 300 procentow jest jebniety.
            • Gość: az Re: AZie,dolacz do grona otrytii i jemu podobnyc IP: *.magtel.net.pl 04.05.04, 22:51
              > Bo ja tez pierdole twoja asyste.

              W temacie asysty - jak sobie życzysz komandosie.
              Bądź zdrów.
              • komandos57 Re: AZie,dolacz do grona otrytii i jemu podobnyc 04.05.04, 22:56
                Gość portalu: az napisał(a):

                > > Bo ja tez pierdole twoja asyste.
                >
                > W temacie asysty - jak sobie życzysz komandosie.
                > Bądź zdrów.
                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                Tez,tez duzo zdrowka.Przylacz sie do Otrytii.Nie bede mial ci tego za
                zle.Wytlumacz temu zjebowi ze popelniles blad na skutek chwilowej
                utraty.....rozumku.OKI?Buzka.
        • jmx Re: Do wszystkich biorących udział w tej dyskusji 05.05.04, 02:41

          No tak. Dostało się Cossie, dostało się Rybowi, więc teraz przyszła pora na
          Aza. Az miał czelność zamienić z Komandosem kilka normalnych zdań za co
          dostał reprymendę od chodzącej kultury i znawcy savior-vivre tego zacnego
          grona - Otryta.

          Robi się tu coraz milej i bardziej swojsko, jak widzę.



          otryt napisał:

          > To skandal. Jeden z ciekawszych wątków zostaje wyrzucony z forum, bo rozmowa
          o
          > autorytetach ponoć zbyt odległa jest od psychologii, a pierdolenie przez 24
          > godziny na dobę przez cały już rok o walonkach i o karmie w korycie jest ok.
          > Wygonić wszystkich !!! Niech Imagine o Unii Europejskiej mówi na Forum Kraj,
          o
          > sprawach damsko-męskich najlepiej dyskutować na Kobiecie lub Mężczyźnie,
          > filozofia, religia i sztuka won na fora prywatne, Alfika ze swoimi dowcipami
          na
          >
          > Forum Humorum. Niech się przypadkiem nikt nie waży mówić o filmie lub
          > literaturze, bo wnet go Psychos odpowiednią reprymendą do porządku przywoła.
          > Pozostanie tylko Komandos i garstka jego wielbicieli, do których ostatnio
          > zaliczyć można Aza. Tak łatwo kupił go sobie Komandos tanim, nic nie
          znaczącym
          > komplementem. Gdyby był konsekwentny i wierny swoim własnym słowom,
          wiedziałby
          > co robić, wszak Komandos cały czas lży ludzi w jego obecności.
          >
          > Dziękuję uczestnikom tej dyskusji za niezwykle interesujący wątek.:-)
          >
          > Pozdrawiam
          > otryt
          • malvvina A TERAZ ? 05.05.04, 08:25
            I co ? temat stal sie dostatecznie psychologiczny ?
          • otryt Re: Do Jmx 05.05.04, 09:05
            jmx napisała:

            > No tak. Dostało się Cossie, dostało się Rybowi, więc teraz przyszła pora na
            > Aza. Az miał czelność zamienić z Komandosem kilka normalnych zdań za co
            > dostał reprymendę.

            Tak naprawdę to oburzyłem się na Psychosa i wyraziłem poggląd, że jego
            działanie prowadzi w prostej linii do śmierci forum. Jeśli idzie o Aza to
            wyraziłem jedynie zdziwienie zmianą, jaka w nim zaszła i opisałem jak to
            wygląda z mojego punktu widzenia. Każdy z nas jest inny, inaczej widzi te
            sprawy. Ja na Aza nie wywierałem żadnego nacisku ani nie mam zamiaru tego
            robić, a czy Ty odmawiasz mi przedstawienia swojego punktu widzenia w tej
            sprawie?

            >od chodzącej kultury i znawcy savior-vivre tego zacnego
            > grona - Otryta.

            Czy aby nie przesadzasz? Ja siebie tak nie postrzegam. A to o czym mówię to ani
            żadna wysoka kultura, ani savoir-vivre tylko ELEMENTARZ i netykieta, czyli
            prawo. Jest w Polsce wiele przyzwolenia społecznego na różne patologie,
            korupcję, jazdę po pijanemu, przekraczanie dozwolonej prędkości, niszczenie
            mienia publicznego i wiele, wiele innych. To przyzwolenie sprawia, że tak
            trudno pozbyć się tych zjawisk z życia społecznego. Chamstwo Komandosa jest
            jednym z tego przejawów.

            Pozdrawiam


            • malvvina Re: Do otryt'a 05.05.04, 12:20
              ktos ci musi kiedys napisac ze nic nie zrozumiales z historii komandos/az - no
              to ten ktos to ja :-)
              • otryt Re: Do Malwiny 05.05.04, 12:52
                malvvina napisała:

                > ktos ci musi kiedys napisac ze nic nie zrozumiales z historii komandos/az -
                > no to ten ktos to ja :-)

                Dzięki, Malwino. Dopuszczam i taką możliwość,o której piszesz. Ja tu rzadko
                bywam, nie wszystko widzę. Chciałbym widzieć tu forum, a na forum obowiązują
                pewne zasady. Jeśli zacznę to miejsce traktować jako laboratorium albo szpital
                psychiatryczny to wszystkie sprawy nagle objawią się w innym świetle. I staną
                się bardziej zrozumiałe.

                Pozdrawiam:-)
                • Gość: az Re: Do Malwiny IP: *.magtel.net.pl 05.05.04, 13:30
                  > Jeśli zacznę to miejsce traktować jako laboratorium albo szpital
                  > psychiatryczny to wszystkie sprawy nagle objawią się w innym świetle. I staną
                  > się bardziej zrozumiałe.

                  Dobry pomysł.
                  Zacznij i w ten sposób postrzegać to forum.
            • jmx Re: Do Otryta 05.05.04, 14:31
              otryt napisał:

              > Tak naprawdę to oburzyłem się na Psychosa i wyraziłem poggląd, że jego
              > działanie prowadzi w prostej linii do śmierci forum. Jeśli idzie o Aza to
              > wyraziłem jedynie zdziwienie zmianą, jaka w nim zaszła i opisałem jak to
              > wygląda z mojego punktu widzenia.

              To jest dla Ciebie "wyrażenie opinii na czyjś temat"?

              "Pozostanie tylko Komandos i garstka jego wielbicieli, do których ostatnio
              zaliczyć można Aza. Tak łatwo kupił go sobie Komandos tanim, nic nie
              znaczącym komplementem. Gdyby był konsekwentny i wierny swoim własnym
              słowom, wiedziałby co robić, [...]"

              I jeśli tak ma wyglądać ELEMENTARZ dobrego postępowania to ja dziękuję.
              • otryt Re: Do Otryta 05.05.04, 15:01
                jmx napisała:

                > I jeśli tak ma wyglądać ELEMENTARZ dobrego postępowania to ja dziękuję.

                Szkoda, że nie mierzysz wszystkich tą samą miarką. Spójrz chociażby na
                produkcję Komandosa w tym wątku. Nawet gdy byłem nieobecny przez dłuższy czas i
                nie dawałem bezpośredniego powodu całej tej agresji, wyprodukował on
                kilkanaście postów na mój temat, które w całości wyciął admin.
                A dopóki jest to zwykle forum domagać się będę przestrzegania netykiety.
                • jmx Re: Do Otryta 05.05.04, 15:42

                  No cóż, źle znoszę pouczania innych (i to w takiej formie) przez ludzi, którzy
                  sami nie są bez zarzutu.

                  I przypominam, że nie rozmawiam o Komandosie a o Twoim stosunku do Aza.
              • Gość: Luty do jmx IP: *.dialup.mindspring.com 05.05.04, 15:14
                > To jest dla Ciebie "wyrażenie opinii na czyjś temat"?


                Wyrazac swoje opinie mozna na wiele sposobow, jezeli znajdujemy w sobie
                tolerancje dla sposobu komandosa, to moze znajdzmy tez odrobine tolerancji dla
                otryt(a).
                • jmx Re: od jmx 05.05.04, 15:50

                  Och, tak. Otryt na tle Konadosa wypada o niebo lepiej, przecież "tylko"
                  zarzucił Azowi podatność na pochlebstwa i uleganie przekupstwu oraz
                  sprzeniewierzenie się własnym zasadom.
                  • Gość: Luty Re: od jmx IP: *.dialup.mindspring.com 05.05.04, 16:12
                    > To jest dla Ciebie "wyrażenie opinii na czyjś temat"?


                    No wlasnie i ciekawe jest, co Az ma w tej sprawie do powiedzenia...
                    • Gość: az Re: od jmx IP: *.magtel.net.pl 05.05.04, 18:53
                      > No wlasnie i ciekawe jest, co Az ma w tej sprawie do powiedzenia...

                      Oj, coś przegapiłeś albo nie czytasz moich postów w tym wątku.

                      Tu jest moje dzisiejsze powiedzenie w tej sprawie:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=12361356&a=12419700
                      Żebyś nie musiał skakać po linkach:
                      "Malwina ma rację - Ty otrycie nadal nie pojąłeś zagadnienia komandos/az.
                      Tłumaczy Cię to, że (jak sam piszesz) znasz sprawę pobieżnie. No, ale a takim
                      razie nie wygłasza się tak stanowczych sądów..."

                      Odnośnie zaś samych opinii (sądów) otryta również w tym wątku znajdziesz moje
                      ustosunkowania się do nich.
                      • Gość: Luty Do Aza IP: *.dialup.mindspring.com 05.05.04, 19:09
                        Przygladam sie tej sprawie ze wszystkich stron, boc ona na tym psychologicznym
                        forumie najbardziej psychologiczna. Pozwolisz Az, ze otworze, osobny watek...?
                        • Gość: az Do Lutego IP: *.magtel.net.pl 05.05.04, 19:36
                          > Przygladam sie tej sprawie ze wszystkich stron, boc ona na tym
                          psychologicznym
                          > forumie najbardziej psychologiczna. Pozwolisz Az, ze otworze, osobny watek...?

                          Chrzanisz! ;)
                          Jakbyś się przyglądał, to nie pytałbyś o moje zdanie ;)

                          Nowy wątek - bardzo proszę. Nie mam tu nic do gadania.
                          Ja mam szlaban na zakładanie wątków. Sam se go postawiłem.
                          • Gość: Luty Re: Do Lutego IP: *.dialup.mindspring.com 05.05.04, 19:50
                            nie chrzanie..no moze troche, ale mam to wpisane w geny...
                            • Gość: az Re: Do Lutego IP: *.magtel.net.pl 05.05.04, 19:56
                              > mam to wpisane w geny

                              OK.
                              Zajmę się tym. ;)
                              • otryt Przepraszam Cię Azie. 05.05.04, 20:21
                                Nie będę kontynuował już tej dyskusji. Nie było moim zamiarem sprawienie Tobie
                                najmniejszej przykrości. Chciałbym Cię za to Azie bardzo przeprosić.

                                Pozdrawiam serdecznie:-)
                                otryt
                                • Gość: az Dziękuję Otrycie IP: *.magtel.net.pl 05.05.04, 21:22
                                  > Nie będę kontynuował już tej dyskusji. Nie było moim zamiarem sprawienie
                                  Tobie
                                  > najmniejszej przykrości. Chciałbym Cię za to Azie bardzo przeprosić.

                                  Nie ma sprawy.
                                  Podałeś swoją wersję (fakt, ostrą i błędną po mojemu), wyjaśniłem Ci moją
                                  własną.
                                  Bez zbytniej skromności przyznaję, że Twoje przeprosiny są na miejscu.
                                  Dziękuję
                                  Pozdrawiam
                                  az
                              • Gość: Luty Re: Do Lutego IP: *.dialup.mindspring.com 05.05.04, 21:41

                                Gość portalu: az napisał(a):

                                > > mam to wpisane w geny
                                >
                                > OK.
                                > Zajmę się tym. ;)



                                genykolog jestes..?
                                • Gość: az Re: Do Lutego IP: *.magtel.net.pl 05.05.04, 21:47
                                  > genykolog jestes..?

                                  Aż tak, to nie.
                                  Ale pozwolę Ci na proste wykręty ;)
                                  • Gość: Luty Re: Do Lutego IP: *.dialup.mindspring.com 05.05.04, 21:57
                                    Czasem ich potrzebuje, ale nie boj nic...dam rade...
                                    • Gość: az Re: Do Lutego IP: *.magtel.net.pl 05.05.04, 22:07
                                      > Czasem ich potrzebuje, ale nie boj nic...dam rade...

                                      Nie bojam.
                                      Trzym się.
                                      Ajajaj, mam nadzieję, że uzupełniłeś w myśli moje poprzednie zdanie (brakło
                                      słówka "nie").

                                      PS.
                                      Jak sobie radzisz z postanowieniem nieczytania?
                                      No i co Twój nos na to?
                                      • Gość: Luty Re: Do Lutego IP: *.dialup.mindspring.com 05.05.04, 22:18
                                        Jest taki program, wpisuje komka i komek... wyeliminowany...he he he he he he
                                        kieruje sie danymi,nie nosem ...pozyjemy zobaczymy...teraz spadam..na razie
    • malvvina Re: Dziękuję Otrycie,Prosze AZie....etecera 05.05.04, 21:50
      ...a juz mnie zeby bolaly ...
      • Gość: az Re: Dziękuję Otrycie,Prosze AZie....etecera IP: *.magtel.net.pl 05.05.04, 21:52
        Piję kawę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka