Dodaj do ulubionych

Zaufać sobie

01.04.11, 22:57
Jak zaufać sobie, że nadajemy się do związku, uwierzyć, że możemy zostać zaakceptowani, że w razie czego będziemy w stanie walczyć o nasze prawa?
Obserwuj wątek
    • renkaforever Re: Zaufać sobie 02.04.11, 03:52
      Ja mysle, ze najpierw trzeba siebie dobrze znac. Niby wszystko znajome, te paznokcie, stopy, niepokoje, radosci..a sposob reagowania na cos niewiadomego, obcego? czy zawsze jest to obawa i wycofanie? czy bez namyslu do przodu? Od dziecinstwa zachowujemy sie ciagle tak samo i wiemy jak sie zachowac w razie co.. Z tego czerpie zaufanie do siebie. Ufam sobie, ze znajde wyjscie z sytuacji, bo juz tyle razy znajdowalam. Mowi sie, ze klucz do przyszlosci lezy w przeszlosci i to prawda. Zrobilam "to".. to dlaczego nie mialabym zrobic "tego"? ja ufam sobie.
    • mskaiq Re: Zaufać sobie 02.04.11, 09:31
      Masz w swojej pamieci traume bycia w zlym zwiazku. Kazda proba
      nawiazania kontaktu wywoluje traume i dlatego cofasz sie ze
      strachem przed mozliwoscia wejscia w jakis zwiazek.
      Mozesz to pokonac tylko swiadomoscia ze tak sie dzieje, ze taki
      jest mechanizm zwiazany z tym ze wycofujesz sie z mozliwosci
      bycia z kims. Jesli nie poddajesz sie temu i dzialasz wbrew jego
      obecnosci powoduje ze zaczyna slabnac i calkowicie zanika.

      Jest jeszcze inny problem ktory moze byc wazny dla Ciebie. Jest nim
      wybor partnera.
      Nieswiadomie mozesz poszukiwac kogos kto byl taki jak Twoi rodzice
      czy byly maz. Twoja dziecieca milosc i jej potrzeba wiaze sie z
      zachowaniami ktore swiadomie odrzucasz ale nieswiadomie lgniesz
      do nich.
      Stad mogl sie wziac wybor Twojego bylego meza jako partnera i moze
      miec wplyw na wybor nowego.
      Niezwykle istotna sprawa jest zrozumienie co jest esencja dojrzalej
      milosci.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • mona.blue Re: Zaufać sobie 02.04.11, 11:00
        Dzięki, to mądre co napisałeś.
        A co w takim razie jest tą esencją prawdziwej miłości?
        • piesbaskerwilow Re: Zaufać sobie 02.04.11, 13:23
          mona.blue napisała:
          > A co w takim razie jest tą esencją prawdziwej miłości?

          Nie ma prawdziwej miłości. Jest fenyloetyloamina. To reprodukcyjna sztuczka przyrody.
          Związek przetrwa jeśli będzie przyjaźń, udany seks i poczucie humoru. Tak uważa mądry dziadek Zbigniew Lew i ja mu wierzę.
          • larusse Re: Zaufać sobie 02.04.11, 13:36
            Czasami wystarczy samo poczucie humoru. Dystans, dystans, dystans... wtedy nawet nieudany seks nie straszny :)


            piesbaskerwilow napisał:

            > mona.blue napisała:
            > > A co w takim razie jest tą esencją prawdziwej miłości?
            >
            > Nie ma prawdziwej miłości. Jest fenyloetyloamina. To reprodukcyjna sztuczka prz
            > yrody.
            > Związek przetrwa jeśli będzie przyjaźń, udany seks i poczucie humoru. Tak uważa
            > mądry dziadek Zbigniew Lew i ja mu wierzę.
            • piesbaskerwilow Re: Zaufać sobie 02.04.11, 13:48
              Pod warunkiem, że umiejętność dystansowania i poczucie humoru mają mąż i żona.
              Jeśli posiadają takie cechy, to można zaryzykować twierdzenie, że każdy spasuje do każdej.
              • larusse Re: Zaufać sobie 02.04.11, 13:54
                Niekoniecznie, wystarczy, że jedno z nich będzie zdystanowane. I będzie dystansowało drugie.

                piesbaskerwilow napisał:

                > Pod warunkiem, że umiejętność dystansowania i poczucie humoru mają mąż i żona.
                > Jeśli posiadają takie cechy, to można zaryzykować twierdzenie, że każdy spasuje
                > do każdej.
          • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 16:20
            piesbaskerwilow napisał:

            >
            > Nie ma prawdziwej miłości.

            Jest.

            > Jest fenyloetyloamina. To reprodukcyjna sztuczka prz
            > yrody.
            > Związek przetrwa jeśli będzie przyjaźń, udany seks i poczucie humoru. Tak uważa
            > mądry dziadek Zbigniew Lew i ja mu wierzę.

            Dla mnie bez miłości nie ma udanego związku, wolałabym być sama.
    • koala_tralalala Re: Zaufać sobie 02.04.11, 13:02
      Probowalas to zrobic malymi kroczkami? Bez skakania od razu na glebka wode? Najpierw spotykac sie z kims na stopie przyjacielskiej, potem blizszej ale bez wspolnego mieszkania, itd.? Moze taka metoda pozwoli Ci odzyskac wiare w siebie?
      • mona.blue Re: Zaufać sobie 02.04.11, 13:49
        koala_tralalala napisała:

        > Probowalas to zrobic malymi kroczkami? Bez skakania od razu na glebka wode? Na
        > jpierw spotykac sie z kims na stopie przyjacielskiej, potem blizszej ale bez ws
        > polnego mieszkania, itd.? Moze taka metoda pozwoli Ci odzyskac wiare w siebie?

        To dobry pomysł, ale już sama myśl o spotkaniu na stopie przyjacielskiej napawa mnie lękiem.
        • koala_tralalala Re: Zaufać sobie 02.04.11, 14:21
          Kiedy terapeuci chca przelamac rozne leki czy silne forbie (jak np. agarofobia) zaczynaja od cwiczen polegajacych na ogladaniu rysunkow pajakow (sympatycznych, kolorowych takich dla dzieci), potem sa to ryzunki bardziej realistyczne, potem zdjecia, potem zabawki, ktorych mozna dotknac, itd.

          Zacznij od pozytywnego myslenia, ze wiekszosci ludzi sie uklada, ze Ty w pelni zaslugujesz na dobry zwiazek i ze nastepny bedzie dobry, bo zrobisz wyszystko zeby znalezc odpowiedniego faceta. Potem skoncentruj sie na mysleniu jak to osiagnac, jak ty powinnas postepowac i czego szukac, zeby odroznic ziarno od plew. To co bylo potraktuj jak doswiadczenie z ktorego wiele sie nauczylas i potrafisz wyciagnac wnioski, jestes madrzejsza i potrafisz to wykorzystac. Gdy odetniesz sie od negatywnych mysli, a skoncentrujesz na mysleniu o przyszlosci a nie przeszlosci, bedziesz gotowa na pierwszy krok.
        • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 04.04.11, 11:09
          mona.blue napisała:

          > To dobry pomysł, ale już sama myśl o spotkaniu na stopie przyjacielskiej napawa
          > mnie lękiem.

          Moge sie zalozyc, ze na takich "spotkaniach na stopie przyjacielskiej" dosypujesz gosciowi lubczyku do zupy i taksujesz, czy bedzie mu ladnie w slubnym garniturze i czy jego nazwisko bedzie dobrze brzmialo po Twoim imieniu. :P

          Mona, a nie mozesz odpuscic z tym szukaniem meza i po prostu cieszyc sie zyciem singielki?
          • adriana_ada Re: Zaufać sobie 04.04.11, 11:21
            sabinac-0 napisała:

            > Mona, a nie mozesz odpuscic z tym szukaniem meza i po prostu cieszyc sie zyciem
            > singielki?

            Masz racje, ja mam zawsze kupe smiechu, gdy mowie o partnerze moj konkubent;)
          • mona.blue Re: Zaufać sobie 04.04.11, 13:53
            sabinac-0 napisała:

            > mona.blue napisała:
            >
            > > To dobry pomysł, ale już sama myśl o spotkaniu na stopie przyjacielskiej
            > napawa
            > > mnie lękiem.
            >
            > Moge sie zalozyc, ze na takich "spotkaniach na stopie przyjacielskiej" dosypuje
            > sz gosciowi lubczyku do zupy i taksujesz, czy bedzie mu ladnie w slubnym garnit
            > urze i czy jego nazwisko bedzie dobrze brzmialo po Twoim imieniu. :P
            >
            > Mona, a nie mozesz odpuscic z tym szukaniem meza i po prostu cieszyc sie zyciem
            > singielki?

            Cieszę się życiem singielki, jest super :) W końcu wolna i niezależna, mogę robić to co chcę, kiedy chcę, jak chcę :) Dlatego boję się, że jakiś facet będzie mnie chciał ograniczać, kontrolować i Bóg wie co jeszcze ;)

            Co do związków to albo związek z perspektywą ślubu, albo wcale, bo nie jestem zwolenniczką niezobowiązującego seksu.
            • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 04.04.11, 17:51
              mona.blue napisała:

              > Co do związków to albo związek z perspektywą ślubu, albo wcale, bo nie jestem z
              > wolenniczką niezobowiązującego seksu.

              Zatem masz dwa wyjscia: albo zaryzykowac, ze przysiega facetowi poznanemu na paru "przyjacielskich spotkaniach" okaze sie strzalem kula w plot i potem, byc moze, kolejna rozwodowa mordege i ponowny "sad kapturowy" w kurii biskupiej, albo rezygnacje z seksu na reszte zycia.
              • mona.blue Re: Zaufać sobie 04.04.11, 23:05
                sabinac-0 napisała:

                > mona.blue napisała:
                > >
                > Zatem masz dwa wyjscia: albo zaryzykowac, ze przysiega facetowi poznanemu na pa
                > ru "przyjacielskich spotkaniach" okaze sie strzalem kula w plot i potem, byc mo
                > ze, kolejna rozwodowa mordege i ponowny "sad kapturowy" w kurii biskupiej, albo
                > rezygnacje z seksu na reszte zycia.
                >

                Moje koleżanki ze wspólnoty powychodziły w taki sposób za mąż i wszystkie te małżeństwa są udane, bardzo się kochają. Po prostu trzeba modlić się o swoje powołanie, a wtedy Pan Bóg da nam odpowiednią drugą połówkę.
                • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 17:24
                  mona.blue napisała:

                  > Moje koleżanki ze wspólnoty powychodziły w taki sposób za mąż i wszystkie te ma
                  > łżeństwa są udane, bardzo się kochają.

                  Ty tez tak swego czasu wyszlas za maz i moge sie zalozyc, ze wszyscy wokol z kolezankami na czele, az do dnia rozwodu byli swiecie przekonani, ze wasze malzenstwo bylo bardzo udane i ze bardzo sie kochaliscie.

                  > Po prostu trzeba modlić się o swoje powo
                  > łanie, a wtedy Pan Bóg da nam odpowiednią drugą połówkę.

                  Mysle, ze Bog po to dal nam rozum, bysmy sie zajeli soba, przewidywali konsekwencje naszych dzialan i nie zawracali Stworcy gitary modlitwami o kazda pie.... :)
                  • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 17:40
                    sabinac-0 napisała:

                    > mona.blue napisała:
                    > >
                    > Ty tez tak swego czasu wyszlas za maz i moge sie zalozyc, ze wszyscy wokol z ko
                    > lezankami na czele, az do dnia rozwodu byli swiecie przekonani, ze wasze malzen
                    > stwo bylo bardzo udane i ze bardzo sie kochaliscie.
                    >

                    Nie, ja nie żyłam przed ślubem w czystości i to był największy mój błąd. Mój ex żądał ode mnie osławionego dowodu miłości i gdybym mu go nie dała miałabym go z głowy już 25 lat temu. A tak przywiązałam się do niego i naturalną konsekwencją wydawało mi się małżeństwo.

                    >
                    > Mysle, ze Bog po to dal nam rozum, bysmy sie zajeli soba, przewidywali konsekwe
                    > ncje naszych dzialan i nie zawracali Stworcy gitary modlitwami o kazda pie....
                    > :)

                    Wybór powołania i jego wypełnienie są najważniejszymi sprawami w życiu, od tego zależy nasze szczęście.
                    Jest taki midrasz żydowski, że Bóg po stworzeniu świata się nudził i zajął się łączeniem ludzi w pary :)
                    • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 21:58
                      mona.blue napisała:

                      > Nie, ja nie żyłam przed ślubem w czystości i to był największy mój błąd. (...) przywiązałam > się do niego i naturalną konsekwenc
                      > ją wydawało mi się małżeństwo.
                      >
                      Sadze, ze nie zaden "brak czystosci" tu zawazyl tylko Twoje parcie na welon.
                      • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:22
                        sabinac-0 napisała:

                        > Sadze, ze nie zaden "brak czystosci" tu zawazyl tylko Twoje parcie na welon.
                        >
                        Jedno i drugie.
                        • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:25
                          Naprawde uwazasz, ze jesli przetrzymasz faceta "w czystosci" do nocy poslubnej, stanie sie przez to lepszy?

                          Bo ja uwazam, ze jesli ktos Cie szanuje, szanuje Cie za to, kim jestes a nie za to, ze z nim spisz lub nie spisz przed slubem.
                          • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:35
                            sabinac-0 napisała:

                            > Naprawde uwazasz, ze jesli przetrzymasz faceta "w czystosci" do nocy poslubnej,
                            > stanie sie przez to lepszy?
                            >
                            > Bo ja uwazam, ze jesli ktos Cie szanuje, szanuje Cie za to, kim jestes a nie za
                            > to, ze z nim spisz lub nie spisz przed slubem.
                            >
                            Tak naprawdę, to nie rozumiem tego, o co chodzi z tą czystością przed ślubem. Dla mnie, jeżeli dwoje ludzi się kocha, to ich współżycie jest piękne. Ale czuję, że Bóg tego wymaga.
                            • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:43
                              mona.blue napisała:

                              > Tak naprawdę, to nie rozumiem tego, o co chodzi z tą czystością przed ślubem. D
                              > la mnie, jeżeli dwoje ludzi się kocha, to ich współżycie jest piękne.

                              Zgadzam sie.

                              > Ale czuję
                              > , że Bóg tego wymaga.

                              Nie tyle Bog, ile opinia ludzi, ktorzy obwoluja sie ambasadorami Boga na ziemi, a sa gorszymi grzesznikami niz wszyscy celnicy i "nierzadnice" razem wzieci. :)
                              • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:58
                                sabinac-0 napisała:

                                > > Ale czuję , że Bóg tego wymaga.
                                >
                                > Nie tyle Bog, ile opinia ludzi, ktorzy obwoluja sie ambasadorami Boga na ziemi,
                                > a sa gorszymi grzesznikami niz wszyscy celnicy i "nierzadnice" razem wzieci. : )
                                >
                                Nie, trudno mi to wytłumaczyć, ale wiem, że to Bóg i że nic nie poukłada się dobrze, dopóki będę żyła w grzechu.
                                • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 23:01
                                  mona.blue napisała:

                                  > Nie, trudno mi to wytłumaczyć, ale wiem, że to Bóg i że nic nie poukłada się do
                                  > brze, dopóki będę żyła w grzechu.

                                  Zycie w grzechu to krzywdzenie innych.
                                  Seks nie ma tu nic do rzeczy.
                                  • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 23:06
                                    sabinac-0 napisała:

                                    > mona.blue napisała:
                                    >
                                    > > Nie, trudno mi to wytłumaczyć, ale wiem, że to Bóg i że nic nie poukłada
                                    > się do
                                    > > brze, dopóki będę żyła w grzechu.
                                    >
                                    > Zycie w grzechu to krzywdzenie innych.
                                    > Seks nie ma tu nic do rzeczy.

                                    W tej sprawie się różnimy, jak widać jedna nie przekona drugiej , a szkoda ;)
            • bez_seller Re: Zaufać sobie 04.04.11, 18:14
              mona.blue napisała:

              > Co do związków to albo związek z perspektywą ślubu, albo wcale, bo nie jestem z
              > wolenniczką niezobowiązującego seksu.

              To wy ustalacie, czy seks was do czegos zobowiazuje. Zaden slub nie ma takiej mocy. Twoj przyszly koscielny malzonek moze wykorzystywac cie seksualnie bez zadnych wobec Ciebie zoobowiazan. Ty sie chcesz zwiazac koscielnie i na rozum, a gdzie uczucia? Wyrachowana jestes i zepsuta, do szpiku kosci.
              • mona.blue Re: Zaufać sobie 04.04.11, 22:30
                A gdzie napisałam, że kieruję się rozumem, a nie uczuciem? Wręcz przeciwnie, jestem gotowa związać się tylko z tym, którego kocham.
                • bez_seller Re: Zaufać sobie 04.04.11, 22:36
                  mona.blue napisała:

                  > A gdzie napisałam, że kieruję się rozumem, a nie uczuciem? Wręcz przeciwnie, je
                  > stem gotowa związać się tylko z tym, którego kocham.

                  Jak sie Ciebie poczyta, to mysl o jakimkolwiek zwiazku z Toba przeraza.
                  • mona.blue Re: Zaufać sobie 04.04.11, 22:49
                    bez_seller napisała:

                    > mona.blue napisała:
                    >
                    > > A gdzie napisałam, że kieruję się rozumem, a nie uczuciem? Wręcz przeciwn
                    > ie, je
                    > > stem gotowa związać się tylko z tym, którego kocham.
                    >
                    > Jak sie Ciebie poczyta, to mysl o jakimkolwiek zwiazku z Toba przeraza.

                    Na szczęście nie mam zamiaru wiązać się z Tobą :)
                    • bez_seller Re: Zaufać sobie 04.04.11, 22:54
                      mona.blue napisała:


                      > Na szczęście nie mam zamiaru wiązać się z Tobą :)

                      Bogu niech beda dzieki. :) O Twoim uczuciu to ani grama nie bylo. Tylko te kalkulatory wiecznie wlaczasz.
                      • mona.blue Re: Zaufać sobie 04.04.11, 22:59
                        bez_seller napisała:

                        > mona.blue napisała:
                        >
                        >
                        O Twoim uczuciu to ani grama nie bylo.

                        Nie lubię się afiszować z uczuciami, co nie oznacza, że nie kocham.

                        Tylko te kalk
                        > ulatory wiecznie wlaczasz.

                        To podaj mi przykład gdzie.
                        • bez_seller Re: Zaufać sobie 04.04.11, 23:06
                          mona.blue napisała:

                          > bez_seller napisała:
                          >
                          > > mona.blue napisała:
                          > >
                          > >
                          > O Twoim uczuciu to ani grama nie bylo.
                          >
                          > Nie lubię się afiszować z uczuciami, co nie oznacza, że nie kocham.

                          Ha ha ha. :)))

                          a oto dowod

                          "....że w razie czego będziemy w stanie walczyć o nasze prawa? "

                          O jakie prawa chcesz walczyc?

                          • mona.blue Re: Zaufać sobie 04.04.11, 23:13
                            bez_seller napisała:

                            > mona.blue napisała:
                            >
                            > > bez_seller napisała:
                            > >
                            > >
                            > > Nie lubię się afiszować z uczuciami, co nie oznacza, że nie kocham.
                            >
                            > Ha ha ha. :)))
                            >
                            Pewnie Ty nie umiesz kochać i stosujesz projekcję.

                            >
                            > O jakie prawa chcesz walczyc?
                            >
                            o prawo do wolności w związku
                            • bez_seller Re: Zaufać sobie 04.04.11, 23:23
                              mona.blue napisała:

                              > bez_seller napisała:
                              >
                              > > mona.blue napisała:
                              > >
                              > > > bez_seller napisała:
                              > > >
                              > > >
                              > > > Nie lubię się afiszować z uczuciami, co nie oznacza, że nie kocham.
                              > >
                              > > Ha ha ha. :)))
                              > >
                              > Pewnie Ty nie umiesz kochać i stosujesz projekcję.
                              >
                              > >
                              > > O jakie prawa chcesz walczyc?
                              > >
                              > o prawo do wolności w związku

                              :))) Po co Ci zwiazek w ktorym masz walczyc o wolnosc? :D
                              • mona.blue Re: Zaufać sobie 04.04.11, 23:31
                                bez_seller napisała:

                                > mona.blue napisała:
                                >
                                > > bez_seller napisała:
                                > >
                                > > Po co Ci zwiazek w ktorym masz walczyc o wolnosc? :D

                                to jest właśnie piękne, związek dwóch osób, które się nie ograniczają, dają sobie wolność, tylko w znaczeniu pozostawienia sobie prawa do samorealizacji i samostanowienia.
                                • bez_seller Re: Zaufać sobie 04.04.11, 23:53
                                  mona.blue napisała:

                                  > to jest właśnie piękne, związek dwóch osób, które się nie ograniczają, dają sob
                                  > ie wolność, tylko w znaczeniu pozostawienia sobie prawa do samorealizacji i sa
                                  > mostanowienia.

                                  U Ciebie na to piekno widocznie sie nie zanosi, bo skad pytanie "że w razie czego będziemy w stanie walczyć o nasze prawa?", jakbys dopiero miala zamiar szukac partnera, a nie znala i w dodatku kochala.
                                  • mona.blue Re: Zaufać sobie 05.04.11, 09:58
                                    bez_seller napisała:

                                    > U Ciebie na to piekno widocznie sie nie zanosi, bo skad pytanie "że w razie cz
                                    > ego będziemy w stanie walczyć o nasze prawa?", jakbys dopiero miala zamiar szuk
                                    > ac partnera, a nie znala i w dodatku kochala.

                                    Moja sytuacja jest dość specyficzna, nie będę jej tu opisywać. Ale kocham i chodzi mi o to, jak na nowo, w nowej sytuacji być w związku.
    • mona.blue Re: Zaufać sobie 02.04.11, 13:58
      Mnie jeszcze męczy to, że byłam ciągle krytykowana i czasami uważam, że jestem okropna, nie nadaję się do związku, nie umiem kochać.

      Druga rzecz, to jak wytrzymać z kimś w jednym mieszkaniu, nie mówiąc o jednym pokoju ;)
      Przyzwyczaiłam się, że w moim byłym małżeństwie każde z nas miało swój pokój, swoje zainteresowania, swoich znajomych - nawet do sklepu nie chodziliśmy razem.
      • renkaforever Re: Zaufać sobie 04.04.11, 04:33
        Bylas krytykowana, wydaje ci sie, ze nie umiesz kochac. Ja mysle, ze to drugie to logiczna konsekwencja uwierzenia w krytyke.
        Gdybys nie uwierzyla w krytyke, staralabys sie cos zmienic w waszych relacjach dla wspolnego dobra. Nic nie zmienilas, uwierzylas, ze jestes winna i nie umiesz kochac.
        Dlatego sie moze rozpadlo. Ja uwazam, ze teoretycznie kazdy zwiazak dwojga ludzi ma szanse przetrwac wiele lat jesli oboje sa dla siebie atrakcyjni. O wszystko trzeba dbac, zaczynajac od siebie. Jak sie pojawia pierwsza krytyka i rozczarowanie powinno sie o tym rozmawiac jak uniknac tego w przyszlosci. Jezeli ludzie nie omawiaja bledow, nieporozumien, to to rosnie, i taka kupa g.. moze eksplodowac wskutek nagromadzenia "biogazow" i nie daj Boze jak eksploduje ..:)
    • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 04.04.11, 11:02
      mona.blue napisała:

      > Jak zaufać sobie, że nadajemy się do związku

      By nadawac sie do zwiazku, najpierw trzeba nadawac sie do samotnosci.

      > uwierzyć, że możemy zostać zaakce
      > ptowani,

      Idem - najpierw trzeba nauczyc sie zniesc bycie nieakceptowana.

      > że w razie czego będziemy w stanie walczyć o nasze prawa?

      Zauwaz jedna prawidlowosc: jesli nasza wartosc wyznaczamy poprzez nasza cudza reakcje na nas, dezaprobata z ich strony urasta do rangi zyciowej kleski. Nie bedziemy wtedy bronic naszych praw, bo ryzykujemy ze ktos nas znielubi.

      To samo w milosci - jesli bycie kochana jest celem samym w sobie a bycie niekochana to wstyd i fiasko calego zycia, nawet nie pisniesz o swoich prawach, bo a nuz ksieciunio z bajki na to dictum skrzywi sie, obrazi i, co najgorsze, odkocha sie.
      Bardziej prawdopodobne, ze bedziesz wlazic ksieciuniowi bez wazeliny, drzec jak zmarszczy brew i znosic najgorsze zniewagi cwiczac przed lustrem wzrok spaniela, ktorym bedziesz miala nadzieje ksieciunia udobruchac.
      • mona.blue Re: Zaufać sobie 04.04.11, 14:02
        sabinac-0 napisała:

        > By nadawac sie do zwiazku, najpierw trzeba nadawac sie do samotnosci.

        Już poczułam się dobrze w samotności ( nie całkowitej, ale to za skomplikowane, żeby tu opisywać). Zrobiłam się prawie całkiem samodzielna, nawet z zepsutym samochodem i czekaniem na pomoc drogową 3 godziny w pierwsze śniegi sobie poradziłam :), nie mówiąc o zepsutej spłuczce do WC ;) A pomyśleć, że jeszcze rok temu przed przeprowadzką bałam się, jak sobie poradzę.


        > Idem - najpierw trzeba nauczyc sie zniesc bycie nieakceptowana.
        >
        Tak, to jest mój problem, bardzo nie lubię i boję się być nieakceptowaną.

        > > że w razie czego będziemy w stanie walczyć o nasze prawa?
        >
        > Zauwaz jedna prawidlowosc: jesli nasza wartosc wyznaczamy poprzez nasza cudza r
        > eakcje na nas, dezaprobata z ich strony urasta do rangi zyciowej kleski. Nie be
        > dziemy wtedy bronic naszych praw, bo ryzykujemy ze ktos nas znielubi.
        >
        masz rację ;) muszę to zmienić w sobie, już mi dużo pomogło to, że mój rozwód był nieakceptowany we wspólnocie, musiałam 4 lata żyć z tą nieakceptacją

        > To samo w milosci - jesli bycie kochana jest celem samym w sobie a bycie niekoc
        > hana to wstyd i fiasko calego zycia, nawet nie pisniesz o swoich prawach, bo a
        > nuz ksieciunio z bajki na to dictum skrzywi sie, obrazi i, co najgorsze, odkoch
        > a sie.
        > Bardziej prawdopodobne, ze bedziesz wlazic ksieciuniowi bez wazeliny, drzec ja
        > k zmarszczy brew i znosic najgorsze zniewagi cwiczac przed lustrem wzrok spanie
        > la, ktorym bedziesz miala nadzieje ksieciunia udobruchac.
        >
        z księciuniami to różnie bywa, ja nauczyłam się, żeby się nie upominać o swoje, bo dostawałam po głowie, teraz to trudno odkręcić - wydaje mi się, że wszyscy faceci tacy są, że chcą podporządkować sobie partnerkę
        • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 04.04.11, 17:55
          mona.blue napisała:

          > nawet z zepsutym s
          > amochodem i czekaniem na pomoc drogową 3 godziny w pierwsze śniegi sobie poradz
          > iłam :)

          A dlaczego mialabys sobie nie poradzic?
          To taka straszna filozofia - zepchnac rzecha z drogi i zadzwonic po pomoc drogowa?

          > Tak, to jest mój problem, bardzo nie lubię i boję się być nieakceptowaną.
          >
          Nie tylko Twoj problem.
          Ale od czego masz Forum? :D

          > >
          > z księciuniami to różnie bywa, ja nauczyłam się, żeby się nie upominać o swoje,
          > bo dostawałam po głowie, teraz to trudno odkręcić - wydaje mi się, że wszyscy
          > faceci tacy są, że chcą podporządkować sobie partnerkę

          Ale powiedz tak szczerze - na cholere Ci ten ksieciunio?
          • mona.blue Re: Zaufać sobie 04.04.11, 22:41
            sabinac-0 napisała:

            > mona.blue napisała:

            >
            > > Tak, to jest mój problem, bardzo nie lubię i boję się być nieakceptowaną.
            > >
            > Nie tylko Twoj problem.
            > Ale od czego masz Forum? :D
            >
            :)))
            > > >
            >
            > Ale powiedz tak szczerze - na cholere Ci ten ksieciunio?

            Nie wiem, w zasadzie, fajnie jest jak jest :)
            Ale każdy chce kochać i być kochanym, nie wspominając już o potrzebach seksualnych.
            • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 17:20
              mona.blue napisała:

              > każdy chce kochać i być kochanym, nie wspominając już o potrzebach seksualn
              > ych.

              Masz zamiar isc z pierwszym lepszym goscie do oltarza tylko po to, by moc "legalnie" sie poseksic?
              Sorry za twarde sformulowanie, ale to zwykly nierzad.
              • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 17:28
                sabinac-0 napisała:
                >
                > Masz zamiar isc z pierwszym lepszym goscie do oltarza tylko po to, by moc "lega
                > lnie" sie poseksic?

                Nie z pierwszym lepszym (już to przerabiałam :() ale tylko z tym, kogo kocham albo wcale.

                > Sorry za twarde sformulowanie, ale to zwykly nierzad.

                No na białe mówisz czarne, to właśnie seks bez ślubu jest nierządem, życiem w grzechu.
                • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 17:30
                  mona.blue napisała:

                  >
                  > Nie z pierwszym lepszym (już to przerabiałam :() ale tylko z tym, kogo kocham a
                  > lbo wcale.
                  >
                  Masz kogos konkretnego na mysli czy tak abstrakcyjnie rozwazasz?

                  > seks bez ślubu jest nierządem, życiem w g
                  > rzechu.

                  Nie. Slub bez milosci to nierzad, prostytucja w majestacie prawa kanonicznego.
                  • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 18:04
                    sabinac-0 napisała:

                    > mona.blue napisała:
                    >
                    > >
                    > >
                    > Masz kogos konkretnego na mysli czy tak abstrakcyjnie rozwazasz?

                    Kogoś kocham, ale on raczej nie jest zwolennikiem ślubów, dla niego to tylko papier i ograniczenie wolności.
                    >
                    > > seks bez ślubu jest nierządem, życiem w g
                    > > rzechu.
                    >
                    > Nie. Slub bez milosci to nierzad, prostytucja w majestacie prawa kanonicznego.

                    Ślub bez miłości jest niegodziwy, ale seks bez ślubu grzeszny i przeciwny woli Bożej.
                    Nie wróży dobrze przyszłemu małżeństwu i wzajemnemu szacunkowi, o ile w ogóle do ślubu dojdzie.
                    • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:09
                      mona.blue napisała:

                      >
                      > Kogoś kocham, ale on raczej nie jest zwolennikiem ślubów, dla niego to tylko pa
                      > pier i ograniczenie wolności.
                      > >
                      Jesli on Ciebie tez kocha - odrzucisz go i spedzisz reszte zycia samotnie na kleczniku, tylko dlatego, ze on nie chce ceremonii i papierka?

                      > seks bez ślubu grzeszny i przeciwny woli
                      > Bożej.

                      Juz ustalilysmy, ze o bozych zamiarach nic nie wiemy, zatem w dyskusji nie traktujemy Boga jako platnego, prywatnego klakiera. :)

                      > Nie wróży dobrze przyszłemu małżeństwu i wzajemnemu szacunkowi, o ile w ogóle d
                      > o ślubu dojdzie.

                      Wyszlabys za kogos, kto przestalby Cie szanowac po wspolnej nocy?
                      Bo ja bym wykopala grzdyla, dziekujac Najwyzszemu, ze pozwolil mi w pore przejrzec na oczy.

                      P.S. Pamietam taki dowcip: siedzi para staruszkow przy stole, dziadek drzaca reka bierze lyzke i nagle - ciska lyzka w babke. "Za co?" - piszczy babka, dziadek na to "uch, jak sobie przypomne, ze jak zem cie bral, zes dziewica nie byla!".
                      :D
                      • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:32
                        sabinac-0 napisała:

                        > Jesli on Ciebie tez kocha - odrzucisz go i spedzisz reszte zycia samotnie na kl
                        > eczniku, tylko dlatego, ze on nie chce ceremonii i papierka?
                        >
                        Nie wiem co zrobię. Tak do końca nie jestem pewna, jakie on ma poglądy na małżeństwo.

                        > Juz ustalilysmy, ze o bozych zamiarach nic nie wiemy, zatem w dyskusji nie trak
                        > tujemy Boga jako platnego, prywatnego klakiera. :)
                        >
                        O woli Bożej wiemy to, co wynika z Biblii, przykazań, obowiązków stanu i własnego rozeznania.
                        Czyli całkiem dużo.

                        • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:37
                          mona.blue napisała:

                          > O woli Bożej wiemy to, co wynika z Biblii, przykazań, obowiązków stanu i własne
                          > go rozeznania.
                          > Czyli całkiem dużo.
                          >
                          Wg biblii, przykazan i mojego rozeznania grzechem jest to, co krzywdzi innych.
                          Dlatego dobrowolnego seksu dwojga doroslych, wolnych ludzi plci dowolnej, jako nie krzywdzacego nikogo, nie uwazam za grzech.

                          P.S. Co to sa te "obowiazki stanu"?
                          • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:51
                            sabinac-0 napisała:

                            > Wg biblii, przykazan i mojego rozeznania grzechem jest to, co krzywdzi innych.
                            > Dlatego dobrowolnego seksu dwojga doroslych, wolnych ludzi plci dowolnej, jako
                            > nie krzywdzacego nikogo, nie uwazam za grzech.

                            Ja tak.
                            >
                            > P.S. Co to sa te "obowiazki stanu"?
                            >
                            To, co wynika z naszej roli społecznej, np. męża, pracownika itp.
                            • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:59
                              mona.blue napisała:

                              > dobrowolnego seksu dwojga doroslych, wolnych ludzi plci dowolnej,
                              > jako
                              > > nie krzywdzacego nikogo, nie uwazam za grzech.
                              >
                              > Ja tak.
                              > >
                              Juz poruszalysmy ten temat. Przypomne, ze pisalam, iz zadziwia mnie relatywizm moralny kosciola - potepianie seksu dwojga kochajacych sie, wolnych ludzi i przymykanie oczu na takie rzeczy jak zmuszanie do seksu lub gwalt, jesli tylko zachodza one w sakramentalnym malzenstwie.
                              • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 23:02
                                sabinac-0 napisała:

                                > Juz poruszalysmy ten temat. Przypomne, ze pisalam, iz zadziwia mnie relatywizm
                                > moralny kosciola - potepianie seksu dwojga kochajacych sie, wolnych ludzi i prz
                                > ymykanie oczu na takie rzeczy jak zmuszanie do seksu lub gwalt, jesli tylko zac
                                > hodza one w sakramentalnym malzenstwie.

                                Nie wszyscy księża tak podchodzą, ja poznałam takiego, który uważał zmuszanie do seksu czy gwałt w małżeństwie jako podstawę do odejścia ze związku.
                                >
                                • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 23:11
                                  mona.blue napisała:

                                  > Nie wszyscy księża tak podchodzą, ja poznałam takiego, który uważał zmuszanie d
                                  > o seksu czy gwałt w małżeństwie jako podstawę do odejścia ze związku.
                                  > >
                                  Byl raczej wyjatkiem.
                                  Wiekszosc (a mialam zaszczyt poznac spory kawalek kwiatu polskiego duchowienstwa) podziela poglad Leppera, ze zony i prostytutki zgwalcic sie nie da.
                  • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:21
                    sabinac-0 napisała:

                    > mona.blue napisała:
                    >
                    > >
                    > > Nie z pierwszym lepszym (już to przerabiałam :() ale tylko z tym, kogo ko
                    > cham a
                    > > lbo wcale.
                    > >
                    > Masz kogos konkretnego na mysli czy tak abstrakcyjnie rozwazasz?

                    Na to pytanie, jakbyś chciała, mogę Ci odpowiedzieć tylko na priva.

                    • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:22
                      OK.
                      • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:42
                        sabinac-0 napisała:

                        > OK.

                        Niestety na adres sabinac-0 nie mogę wysłać maila - system odrzuca.
                        • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:43
                          mona.blue napisała:

                          > sabinac-0 napisała:
                          >
                          > > OK.
                          >
                          > Niestety na adres sabinac-0 nie mogę wysłać maila - system odrzuca.

                          oczywiście sabinac-0@gazeta.pl
                        • sabinac-0 Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:44
                          Podrzuce Ci adres na gazetowego.
                          • mona.blue Re: Zaufać sobie 06.04.11, 22:59
                            sabinac-0 napisała:

                            > Podrzuce Ci adres na gazetowego.
                            >
                            wysłałam @
    • paco_lopez Re: Zaufać sobie 04.04.11, 11:05
      chyba trzeba pierw akceptować swój cień. im wiecej lat tym mniej w lustro sie trzeba gapic, a bardziej na cień. a i połowe z tego co sie chce powiedzieć opuszczać. dużo w słuchawkach na uszach przebywać i wszystko brac na tle ulubionej muzyki. no i gary zmywac porządnie.
      • bez_seller Re: Zaufać sobie 04.04.11, 12:27
        paco_lopez napisał
        wszystko brac na tle ulubionej m
        > uzyki. no i gary zmywac porządnie.

        Medrzec jaki, czy co? :)

      • bez_seller Re: Zaufać sobie 04.04.11, 12:27
        paco_lopez napisał
        wszystko brac na tle ulubionej m
        > uzyki. no i gary zmywac porządnie.

        Medrzec jaki, czy co? :)

    • jan_stereo Re: Zaufać sobie 04.04.11, 14:39
      mona.blue napisała:

      > Jak zaufać sobie, że nadajemy się do związku, uwierzyć, że możemy zostać zaakce
      > ptowani..

      Jakby Cie ktos zaakceptowal to chyba bys nie musiala w nic wierzyc, co najwyzej przyjac fakt do swiadomosci, wiara jest dla cieniasow ;'))
    • larusse mona, naprawdę potrzebny Ci teraz do czegoś facet? 04.04.11, 19:07
      Nie możesz sobie zrobić przerwy?
      • mona.blue Re: mona, naprawdę potrzebny Ci teraz do czegoś f 04.04.11, 22:46
        larusse napisała:

        > Nie możesz sobie zrobić przerwy?
        >
        no nie wiem, fajnie z kimś się spotykać, wybrać gdzieś się wspólnie, pogadać, pośmiać się
        • sabinac-0 Re: mona, naprawdę potrzebny Ci teraz do czegoś f 06.04.11, 17:28
          mona.blue napisała:

          > no nie wiem, fajnie z kimś się spotykać, wybrać gdzieś się wspólnie, pogadać, p
          > ośmiać się

          Do tego wystarczy kumpela, nie trzeba ani faceta, ani tym bardziej przysiegi w kosciele.
          • mona.blue Re: mona, naprawdę potrzebny Ci teraz do czegoś f 06.04.11, 18:12
            sabinac-0 napisała:

            > mona.blue napisała:
            >
            > > no nie wiem, fajnie z kimś się spotykać, wybrać gdzieś się wspólnie, poga
            > dać, p
            > > ośmiać się
            >
            > Do tego wystarczy kumpela, nie trzeba ani faceta, ani tym bardziej przysiegi w
            > kosciele.

            No ale fajnie też kochać i być kochanym, poprzytulać się, nie mówiąc już o seksie :)
            • sabinac-0 Re: mona, naprawdę potrzebny Ci teraz do czegoś f 06.04.11, 22:10
              mona.blue napisała:

              > No ale fajnie też kochać i być kochanym, poprzytulać się, nie mówiąc już o seks
              > ie :)

              Fajnie, ale nie za wszelka cene.
              • mona.blue Re: mona, naprawdę potrzebny Ci teraz do czegoś f 06.04.11, 22:26
                sabinac-0 napisała:

                > mona.blue napisała:
                >
                > > No ale fajnie też kochać i być kochanym, poprzytulać się, nie mówiąc już
                > o seks
                > > ie :)
                >
                > Fajnie, ale nie za wszelka cene.

                Co masz na myśli mówiąc, że nie za wszelką cenę?
                • sabinac-0 Re: mona, naprawdę potrzebny Ci teraz do czegoś f 06.04.11, 22:28
                  mona.blue napisała:

                  > Co masz na myśli mówiąc, że nie za wszelką cenę?

                  Ciagniecie do oltarza przy pierwszym sygnale sympatii lub pozadania.
                  • mona.blue Re: mona, naprawdę potrzebny Ci teraz do czegoś f 06.04.11, 22:48
                    sabinac-0 napisała:

                    > mona.blue napisała:
                    >
                    > > Co masz na myśli mówiąc, że nie za wszelką cenę?
                    >
                    > Ciagniecie do oltarza przy pierwszym sygnale sympatii lub pozadania.

                    Ja mam na myśli ślub tylko w takim przypadku, jeżeli dwie osoby się naprawdę dobrze znają, kochają i są pewne, czego chcą.
                    • sabinac-0 Re: mona, naprawdę potrzebny Ci teraz do czegoś f 06.04.11, 22:53
                      mona.blue napisała:

                      >
                      > Ja mam na myśli ślub tylko w takim przypadku, jeżeli dwie osoby się naprawdę do
                      > brze znają, kochają i są pewne, czego chcą.

                      Tez tak uwazam.
                      Ale by sie dobrze poznac, trzeba sie poznac rowniez intymnie. Jak juz zamierzamy polozyc na szali wlasne zycie i przysiegac wiernosc do grobowej dechy, warto wiedziec, czy z tym czlowiekiem bedzie nam dobrze w lozku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka