Dodaj do ulubionych

Przelom polowy życia? Tak wczesnie?

IP: 217.11.136.* 05.05.04, 14:39
Wlaśnie z powodu tej szczerości. Jesteśmy ze sobą 5 lat. Mamy 2,5 letnia
córkę. Ze względów zawodowych widujemy się tylko w weekendy. Ostatnio mój
facet przezywa rozterki związane jak twierdzi ze zbyt szybkim przemijaniem
czasu ( ma 28 lat). Twierdzi ze nie potrafi się odnalesc w swiecie
ustabilizowanych i poukładanych 30 latkow. Nie wie czego chce osobiście i
zawodowo. Wiem z literatury psychologicznej (Oles, Nosal) ze mogą to być
symptomy przelomu polowy zycia ale pytam – tak wczesnie?. Jego zagubienie
najbardziej mnie boli gdy twierdzi ze nie potrafi określić swoich uczuc wobec
nas ( mnie i corki) choc przyznaje ze jesteśmy znaczace w jego zyciu. Dobrze
się czuje wśród młodszych osob, tęskni za rozrywkowym trybem zycia. Dodam ze
ja nigdy nie oczekiwałam i nie oczekuje od Niego ze będzie typowa glowa
rodziny ze wszystkimi obowiazkami jakie to za soba niesie. Wzbiera we mnie
ogromne poczucie winy ze to ja go przytlaczam i ograniczam. Trwa to już ok.
poł roku. Pisze na forum bo bardzo chce pomoc ale nie wiem jak.

Obserwuj wątek
    • kvinna hm, odpowiedziałabym sama sobie 05.05.04, 14:46
      na parę pytań:

      Jak j a się czuję w jego towarzystwie? Dobrze? Gorzej niż kiedyś?
      Jak spędzam wolny czas? A może warto poznać nowych ludzi?
      A może to o n mnie ogranicza?

      Co jest dla mnie ważne? ("dla mnie" podkreść podwójnie :)

      • Gość: beatapl Re: hm, odpowiedziałabym sama sobie IP: 217.11.136.* 05.05.04, 14:58
        pytalam juz siebie o podobne kwestie wiele razy ( glownie podczas bezsennych
        nocy). Dobrze mi z nim, boje sie ze jest moim calym swiatem bez ktorego moje
        zycie sie sypnie. Potrzebuej go jako faceta i ojca dla dziecka ( koeljnosc
        nieprzypadkowa) To w mojej opinii cieply i inteligentny facet.
        Czasu wolnego nie mam. praca, dziecko i studia skutecznie go zabilu kilka lat
        temu. Nawet mi to nie przeszkadza ze pisze teraz o intymnych sprawach i
        jednoczesnie tworze oferte handlowa.
        na wlasne potrzeby postawilam diagnoze. On majac 18 lat prowadzil bardzo dorosle
        zycie ze starsza kobieta. nie mial czasu na tzw "wyszaleniesie" ale jak to sie
        mowi co sie odwlecze to nie uciecze
        • kvinna Świat jest znacznie większy 05.05.04, 15:17
          niż najukochańszy nawet człowiek.

          Spróbuj z tego zdania zrobić mantrę i powtarzać ją podczas bezsennych nocy.

          Ty m u s i s z znaleźć wolny czas dla siebie, rozumiesz?
          Musisz.

          W przeciwnym razie on odejdzie.
          Musisz mieć własne pasje, własnych znajomych, własną przestrzeń.
          Musisz.
          • Gość: beatapl Re: Świat jest znacznie większy IP: 217.11.136.* 05.05.04, 15:27
            mysle ze Twoje slowa to dobry poczatek jakiejs zmiany w moim zyciu tyle ze to
            potwornie trudnie. Wielokrotnie probowlam cos w sobie zmieniac, jeszcze nigdu mi
            sie nie udalo. Moze tym razem...
            pozdrawiam
            • jmx Re: Świat jest znacznie większy 05.05.04, 15:35

              Moze wystarczyłoby na początek spędzać więcej czasu wspólnie?
              Bo tak mi się wydaje, ze codzienność zycia go przytłoczyła...
              • Gość: beatapl kasa czy uczucie? IP: 217.11.136.* 05.05.04, 15:48
                to jest ten moj wielki dylemat: praca czy uczucie. Zeby spedzic wiecej czasu
                musialabym zrezygniwac z pracy dzieki ktorej sie utrzymuje. Poki co nie
                rezygnuje i sadze ze to jedna z przyczyn Jego oddalenia. Jednak prawda jest taka
                ze nie chce rezygnowac z zycia na osiagnietym przeze mnie poziomie. A ten
                zapewnia mi kasa. Wpadlam w jakis kanal i boje sie podejmowac decudujace o moim
                zyciu decyzje. Po nocach mi sie sni ze np nie mam za co kupic dziecku lekarstwa
                albo ( wiem to glupie) jade do pracy autobusem.
                • kvinna Mantra 2 05.05.04, 15:53

                  "Wpadłam w kanał, wpadłam w kanał"

                  Wpadłaś.
                  • kvinna Co ostatnio 05.05.04, 15:56
                    czytałaś?
                    Jakiej płytki słuchasz na okrągło?

                    Masz jakieś zwierzątko? Nie, te pytania nie są głupie.

                • Gość: Oleńka Re: kasa czy uczucie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 16:15
                  > albo ( wiem to glupie) jade do pracy autobusem.

                  faktycznie dramat ;)


                  a serio,
                  a może się tak nim zainteresuj? dzieciaka podrzuć komuś na weekend i wyjedź z
                  nim? poróbcie coś niebanalnego i nienudnego razem. Tak to działa u tych, ktorym
                  sie udaje. U reszty działa tak:

                  - Co powiedział hydraulik?
                  - Sto złotych.

                  Twój wybór ;)
                  • caorle Re: kasa czy uczucie? 05.05.04, 19:03
                    Powtarzam za Oleńką:
                    kasa czy uczucie? Zycie czy wegetacja?

                    Masz rodzinę (przepraszam - tworzycie rodzinę)więc troszczysz się o nią.
                    Widzisz, że dzieje się z Wami coś złego. Chcesz to zmienić. I dobrze
                    kombinujesz.
                    Mam wrażenie, że praca zabija wasze życie.
                    To znaczy Wy sami zabijacie Wasze życie pracą.
                    Ludzie, jesteście tak młodzi! 28 lat!!!!

                    A może faktycznie jesteście już starzy...
    • Gość: beatapl kanał? IP: 217.11.136.* 06.05.04, 09:47
      czy w to wpadlam? NIE- NIE WPADLAM. Wiem natomiast ze w poscie skoncentrowalam
      sie na jednym aspekcie (problemie) mojego zycia. Dziekuje za wiele wskazówek,
      zwracających glownie uwage na mój stosunek do posiadania kasy. Będę się starala
      go zmienic. Nie mogę natomiast się zgodzic z propozycja mantry 2 od Kvinny. Moge
      ja rozpatrywac jedynie jako kąśliwy zart. Wyobraz sobie Kvinna ze ja stosuje i
      co… powtarzam w kolko ze wpadlam w kanal i w koncu koncze z zyciem bo przeciez z
      kanalu ciezko się wydostac. Czy to dobre rozwiązanie?
      Jestem swiadoma teraz swojego problemu i koncentruje się na jego rozwiązaniu
      ale………….dostrzegam ze jest wiosna, ze dziecko jest szczesliwe, czytam książki (
      fakt na razie tylko psychologiczne ( ale jak napisze w koncu prace mgr to
      poczytam troche beletrystyki), muzyki nie słucham bo nie lubie, chodze do kina i
      ogolnie zyje raczej normalnie.
      Sadze ze chciałabym tym postem zakończyć mój watek. Nie wiem czy uda mi się
      wygrac z miom problemem i skleic mój związek na nowo ale jestem dobrej mysli.

      I jeszcze ostatni watek tej sprawy:
      To ze mój facet przezywa kryzys ( lub cos na kształt tego) nie jest tylko i
      wyłącznie moim udzialem. Ja jestem tu tylko małym elementem sprawy. Mogę się
      troszczyc tylko o to żeby naprawic „swoja dzialke”. Jestem zdania - i to mu
      moiwlam – ze cala reszte problemow powinien rozwiazac z psychologiem
      • kvinna Beata? 06.05.04, 09:56
        Ale ja Cię tylko zacytowałam, zauważyłaś?
        To Twoje słowa. O tym wpadnięciu.

        Myślę, że to dobrze, że Cię te (Twoje) słowa zezłościły.
        Trzymaj się ciepło.

        Tak zupełnie na marginesie: czytanie książek psychologicznych też może się
        okazać "kanałem". Nie sposób stosować teorii "na żywca". Albo inaczej: trzeba
        olbrzymich umiejętności, aby "leczyć" się książką.

        Pozdrawiam bardzo i powodzenia.
      • kvinna Jeszcze pytanie, bo mnie zaciekawiło 06.05.04, 10:03
        "Żyję normalnie".

        Uprzedzam, że się nie czepiam, chcę tylko zauważyć, że ta normalność to często
        kalka ze sposobu zycia innych. Skąd wiadomo, że najlepiej jest "normalnie"?
        • Gość: beatapl Re: Jeszcze pytanie, bo mnie zaciekawiło IP: 217.11.136.* 06.05.04, 10:16
          Dla kazdego normalnosc jest czyms innym. Slowem noramlnie okreslam swoje zycie.
          Dla mnie normalnosc to wzgledna rownowaga psychiczna, z pojedynczymi problemami
          ( tak jak teraz w moim przypadku). Nie kopiuje zycia innych, jestem ogromnym
          "wywrotowcen" w swoim srodowisku.
          Reasumujac: Inni okreslaja mnie wielokrotnie jako nonkonformistke, buntowniczke
          majaca za nic opinie innych na swoj temat. Ja to okreslam normalnoscia.
          • caorle Re: Jeszcze pytanie, bo mnie zaciekawiło 06.05.04, 10:18
            Tak któtko, bo się śpieszę - sensownie gadasz.
            pai.
            Trzymaj się
          • kvinna Uff, o to chodzi 06.05.04, 11:04
            Jestem za.

            Już ostatnia "propozycja": to, co napisałaś a propos swojego środowiska, w
            którym się buntujesz (to zdrowe, w swoim robię to samo :) zastosuj do swojego
            partnera/mężczyzny.

            Jakoś tak głupio się składa, że miłość do jednej osoby jakoś nas zmiękcza i
            jesteśmy mniej "wywrotowi". Sprzeciw.

            :)
          • ewka5 Re: Jeszcze pytanie, bo mnie zaciekawiło 16.05.04, 09:33
            Gość portalu: beatapl napisał(a):

            > Nie kopiuje zycia innych, jestem ogromnym "wywrotowcen" w swoim srodowisku.
            Reasumujac: Inni okreslaja mnie wielokrotnie jako nonkonformistke, buntowniczke
            majaca za nic opinie innych na swoj temat. Ja to okreslam normalnoscia.

            * niemniej, jak sama piszesz, Twoj swiat moglby sie zawalic bez niego! Od niego
            uzalezniasz swoje samopoczucie! Gdzie zatem jest Twoj grunt? W nim? Czy w
            Tobie? To wazne pytanie.
            • kvinna Mnie niepokoi, że 17.05.04, 09:28
              sieć może być bliższa niż "bliski człowiek".
        • kvinna hm 06.05.04, 11:08
          Na ile normą jest widywanie się wyłącznie w weekendy?
          Rozumiem, ze to Twoja norma. Nie potępiam, ale tu może być Burek pogrzebany...
    • j_ar Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? 06.05.04, 11:23
      beatopl, czasami tak sie zdarza, ze jezeli ktos nie mial czasu na to aby w
      wieku lat kilkunastu do ilus tam pobawic sie zyciem, poszalec jak to sie mowi,
      pouzywac, kiedy zawsze musial moze i nie z wasnego wyboru byc czlowiekiem
      doroslym, wtedy, gdy czas byl na zabawe i wyglupy, to nagle, w sytuacji, gdy
      juz wydaje mu sie, ze poukladal i uporzadkowal swoje zycie, zauwaza, ze cos go
      minelo i ze nie chce byc mlody stary,.. nie znaczy to, ze to zle, ale tez i
      potrzeby stlumione ktoras czescioa zycia, pojawiaja sie w chwilach wolniejszych
      i bezpieczniejszych. Szuka sie wtedy czegos innego, bo ciezko uksztaltowac
      swoje potrzeby dorosle, kiedy nigdy nie bylo sie nastolatkiem
      • kvinna Jar-Miszczu? 06.05.04, 11:26
        Syndrom zerwania z łańcucha?
        Dobrze mówię? ;)

        Prowadził b. dorosłe życie z dorosłą kobietą czy jakoś tak.
        Czy ona go kajdankami do karoryfera?
        To boli...

        ;)
        • j_ar Re: Jar-Miszczu? 06.05.04, 11:31
          zerwanie z lancucha.... bardziej mi to wglada po prostu na chec bycia
          nastolatkiem, zbyt wczesna doroslosc (chociaz pod okresleniem prowadzil dorosle
          zycie ze starsza kobieta moze byc po prostu dosc dobra zabawa)..ot tak ;)
          • kvinna o ile 06.05.04, 11:34
            chcę, Miszczu, zauważyć, określiłeś w ten sposób dobry seks ze stałą partnerką
            (o to średnio łatwo gdy się ma 18 lat) ;)

            Dobra, bez spekulacji. Beatopl, jak on wtedy żył?
            • j_ar Re: o ile 06.05.04, 11:45
              zawsze jest spekulacja, druga sprawa jak on przedstawia swoje zycie, co dodaje,
              czego nie mowi, jak sie kreuje przed nia...ale, spekulujac sobie, ze musial byc
              dorosly w czasie kiedy nie jest na to czas, to dosc trudno wtedy aby w wieku
              lat 23 byl to czlowiek z realnym spojrzeniem na swoje potrzeby co do dalszej
              czesci zycia, wtdy to wlasnie okolo 30 stki zaczyna rozumiec o co mu tak
              naprawde chodzi, na co czas.... ;)
              • kvinna i dlatego 06.05.04, 11:57
                nie należy wiązać się zbyt wcześnie ;)
                Wiedziałam :)

                p.s. podoba mi się to o kreacji
                --------------------------------
                A na co jest wtedy czas?
                • j_ar Re: i dlatego 06.05.04, 12:04
                  > A na co jest wtedy czas?

                  wtedy dopiero jest czas na to, aby zwiazac sie z ta kobieta, z ktora chcemy sie
                  zestarzec:)
                  • ewka5 pytanie od czapy 16.05.04, 09:42
                    • j_ar Re: pytanie od czapy 17.05.04, 10:41
                      no.... byl swietym z calym tego slowa zaadaptowanym inwentarzem dobrodziejstw i
                      uduchowionych mysli:)
      • Gość: beatapl Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? IP: *.icpnet.pl 15.05.04, 19:46
        zarzucilam czytanie watku, to prawda. Znow namiastka normalnosci, jakis szybki
        i nawet fajny seksik. Niby rodzinny obiad ale........... wlasnie mysle o
        najgorszych i ostatecznych rozwiazaniach w zyciu. Wiem ze mi przejdzie ze za
        chwile powiem. Mam dziecko opanuje sie. Nawet bylam u panstwowego psychologa -
        jakies nieporozumienie. Ciezko mi pisac co teraz czuje. On siedzi w sasiednim
        pokoju a ja czuje jakby byl za oceanem. Boje sie plywac wiec do niego nie
        pojde. Acha, jestem pijana wiec przepraszam jezeli to co pisze jest nieskladne.
        Jestescie mi teraz blizsi niz on.
        • jmx Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? 16.05.04, 01:57

          A może warto przestać się czuć winną? Nie zwróciłam na to zdanie uwagi
          poprzednio ale niepokojące jest bardzo. Przekonanie, że krzywdzi się kogoś kogo
          się kocha blokuje wszystko, bo skoro jemu będzie lepiej beze mnie... cóż można
          na to poradzić...?


          > On siedzi w sasiednim pokoju a ja czuje jakby byl za oceanem. Boje
          > sie plywac wiec do niego nie pojde.

          No właśnie, każde z was siedzi w swoim kącie i przeżywa...
          Jeśli trudno wam o tym rozmawiać - o swoich uczuciach, małżeństwie, wspólnym
          życiu, to może wymienicie się listami? O tym co wg jest złe i jak to zmienić?
          Nakręcanie się negatywnymi myślami nic nie pomoże, lepiej coś zacząć robić niż
          siedzieć, rozstać zawsze się zdążycie. Choć mam nadzieję, że do tego nie
          dojdzie :-). Naprawdę trzymam za was kciuki :-)))
          • Gość: beatapl Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? IP: 217.11.136.* 17.05.04, 09:19
            dzieki za deklaracje trzymanioa kciukow. takie slowa powoduja ze chce mi sie zyc
            i walczyc o siebie i mojego faceta
            pozdrawiam
            • jmx Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? 18.05.04, 02:56

              Bardzo się cieszę, że się odezwałaś :-))).
              Życzę wam powodzenia z całego serca bo wydaje mi się, że macie duże szanse na
              dojście do porozumienia. Tak wnioskuję z treści, że fajni z was ludzie tylko
              troszkę zagubieni ze szwankującą komunikacją. Dlatego rozmawiajcie,
              komunikujcie sobie nawzajem co czujecie i dlaczego, nawet kłotnia, rzucanie
              talerzami wszystko jest lepsze od milczenia i snucia domysłów. Czasem milczenie
              stwarza taki mur, że nie da się go już przeskoczyć a przecież, w gruncie rzeczy
              oboje pragniecie dobra dla siebie i dziecka. Być może jestem idealistka ;-) ale
              uważam, że jak się naprawdę chce to wiele rzeczy można zdziałać :-)

              Trzymaj się ciepło :-)))
    • lilunia Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? 15.05.04, 22:59
      No to pupka blada ;)

    • Gość: mm Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 16.05.04, 18:07
      Jakiej połowy? O połowie zwykło się mówić w okolicach 50-tki. I nie ważne, że
      ludzie tyle nie żyją (nie licząc chlubnych wyjątków). Tak naprawdę wydaje mi
      się, że twój facet zaczął przechodzić pierwszy pełny cykl Saturna - a więc
      koniunkcję tej planety do jej natalnego (urodzeniowego) położenia. I wtedy
      właśnie (w wieku 28-30 lat)wiele osób wpada w rodzaj apatii. Podsumowują swoje
      pierwsze blisko 30 lat życia, oceniają to, co osiągnęli, patrzą na siebie
      krytycznie. To najwyższy czas by dorosnąć, tego wymaga od nas życie, a z
      drugiej strony szkoda nam tej utraconej młodości. To również okres
      przygotowywania się na najbliższe 7 lat życia.. Wracają do nas problemy, któych
      nie rozwiązaliśmy przez ostatnie 7 lat i to wracają w o wiele ostrzejszej
      formie. To czas wyciszenia i podsumowań, i rzeczywiście czasem lepiej odsunąć
      się wtedy i zaszyć w jakiś cichy kąt. Pomyśl o tym również w ten sposób. A ile
      ty masz lat?
      • Gość: buka Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? IP: *.chello.pl 16.05.04, 20:52
        Będe brutalnie szczera. To mi nie wygląda na zaden przełom psychologiczny, ani
        inne madre wynalazki. Twój facet został ojcem wczesnie - 23 lata i nie bardzo
        wywiązuje się ze swych obowiązków, skoro widuje dziecko tylko w weekendy. Całe
        jego gadanie o tym, ze nie czuje się "ustabilizowaną trzydziestką" w
        przełozeniu na język męski oznacza - mam dosyć domowych obowiązków, chcę być
        wolny, jestem za młody żeby się wiązać na stałe. Facet chce po prostu odejść -
        jestem tego na 100% pewna.
        • Gość: iza Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 22:36
          Jedyna radą jest przeczekanie. Takie opinie, gdy wiemy tak mało w
          rzeczywistości nie pomagaja a tylko mieszają w głowie. Facet może miec lekko
          dość. praca, rodzina daleko itp a ciagle jest młody i zna koleśi wolnych i
          swobodnych, którzy niejedne historyjki przygody z pieprzykiem mu opowiadają a
          dla niego to jest NIEDOSTĘPNE.. odpuść go sobie.. troszkę oddal psychicznie,
          niech zatęskini, niech poczuje co na prawde jest wartościowe.
        • Gość: beatapl Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? IP: 217.11.136.* 17.05.04, 09:23
          troszke sprostuje. moj facet ma 28 lat a ojcem zostal w wieku 25 lat. Pozatym
          coz smutne jest to co piszesz i przykre. Jak mozna byc pewnym czegos na 100%
          czytajac jedynie moja subiektywba opinie. Ale dzieki za pokazanie mi tej strony
          sytuacji
      • Gość: beatapl Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? IP: 217.11.136.* 17.05.04, 09:21
        To bardzo madre co piszesz. ja nigdy nie zwracalam uwagi na takie rzeczy jak
        wplyw astrologii na zycie. Mi to sie po prostu w glowie nie miesci. Ale w tym co
        piszesz odkrywam jakas madrosc a moze szukam wytlumaczenia czegos i wlasnie to
        znajduje
        • Gość: beatapl Re: Przelom polowy życia? Tak wczesnie? IP: 217.11.136.* 17.05.04, 09:24
          chyba komp zle umiecil moje odpiwiedzi ale mam nadzieje ze kazdy odnajdzie to co
          do niego pisze. Dziekuje wam z calego serca za zainteresowanie moim problemem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka