paco_lopez
10.05.11, 10:24
w męskim wydaniu. osiagnąłem 2 cele długoterminowe. zadowlenie trwało dzień moze dwa i tak spikowałem w dół, ze mnie cholera bierze. na dworzu pięknie, a dookoła w czasoprzestrzeni stado zonków. mnieustający ciąg błedów i przeszkadzajek z winy mojej i nie mojej. jakbym zaczał wyliczać to do jutra bym nie skończył. czepiam się siebie od warstw najzewnętrzniejszych o te same durnoty co zawsze, te same dysonanse poznawcze. czy człowiek nie może sobie raz na zawsze wyjaśnic ze soba pewnych rzeczy i nie wracać juz do nich. miałem kupic bilety na koncert , nie kupiłem, mysle, ze juz nie ma tych biletów. problemy z dupy oblazły mnie jak mrówki. połowa tego co mysle w ogóle nie nadaje się do napisania i powiedzenia komukolwiek. ale to juz było. no to po wuj wraca. kurrrrrrrrrrrrrrka siwa. nie chce tego.