Dodaj do ulubionych

natrętne myśli

27.05.11, 22:41
Witajcie
Jestem w trakcie psychoterapii. Ostatnie spotkanie z psycholog uświadomiły mi poważny problem, z którego nie zdawałam sobie sprawy. Jestem przekonana, że ludzie są do mnie negatywnie nastawieni. Wszyscy. Obserwują mnie i mają o mnie złe zdanie. Cały czas czuję się oceniana. Ocenia mnie każda mijana na ulicy osoba, kierowca jadący za mną samochodem. W myślach bezwiednie tworzę historie cudzych ocen. To się dzieje cały czas. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, po prostu bałam się ludzi. Kiedy uświadomiłam sobie to wszystko próbuję zapanować nad tymi myślami, ale nie daję rady. To się samo dzieje. Męczy mnie to strasznie. Zaczyna się rano, mam świadomość, że muszę wstać bo ktoś mnie ocenia. Żyję w stanie permanentnego napięcia i rozdrażnienia. Nie lubię ludzi, męczą mnie (dotąd nie wiedziałam dlaczego) - teraz już wiem, bo czuję się zagrożona, nikomu nie ufam, jestem podejżliwa. To jakiś horror. Czuję jakby moje życie działo się w mojej głowie. Cały czas myślenie, analizowanie. Wiem,że to nie może być prawda żeby wszyscy ludzie patrzyli na mnie i oceniali mnie, byli skupieni tylko na mnie. Ale nie mogę nad tym zapanować, to przekonanie jest we mnie. Już nie daję rady. W środę idę do psychiatry. Od 6 mies. przyjmuję sertralinę w dawce 200mg. Psycholog stwierdziła, że trzeba zmodyfikować leki. Nie wiem jak wytrzymam do środy bo to mi strasznie dokucza. Świadomość tego,że nie panuje nad myślami rozwala mnie totalnie.
Czy zetkneliście się kiedyś z podobnym przypadkiem?
Jakie są rokowania na wyzdrowienie, czy farmakologia jest w tym przypadku skuteczna?

jest jeszcze jedna rzecz... czasami, powiedzmy raz w miesiącu mam taki dziwny atak. Nawetnie nie wiem jak to opisać. Dzieje się zawsze przed zaśnięciem. Zaczynam się robić ciężka. Mam wrażenie,że moje ciało waży tonę, czuję ciężar każdej cięści ciała. A potem zaczyna się wirowanie w głowie ... wirowanie, pulsowanie, nie potrafię tego opisać. Szybko staram się czymś zająć, idę do męża, rozmawiam, odwracam uwagę. Przechodzi. Ale boję się, że gdybym nie przerwała straciłabym świadomość. Miałam robione eeg, tomografię głowy, wszystko ok. Można z tym żyć. Ale zastanawia mnie ...

Kurcze teraz, gdy czytam ten wpis, to wygląda na jakiś totalny schiz. A ja jestem całkiem normalną mama i żoną. Tylko teraz mam wrażenie, że już nie dam rady, że jestem na skraju załamania, dlatego proszę was o pomoc.
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: natrętne myśli 27.05.11, 23:23
      Znaczy to są zwykłe urojenia prześladowcze w dodatku z pełną świadomością - więc sprawy osobowościowe a nie chorobowe - osobowość schizoidalna, paranoiczna, czy cokolwiek tam czarodzieje nawymyślali w diagnozach takich przypadków. W każdym bądź razie lżejszy przypadek.

      Realnie to wystarczy brać na to odpowiednie neuroleptyki i mija wszystko. Problemem jedynie jest opór lekarzy w przepisywaniu takich lekarstw bo mają dość duży wpływ na organizm, ale jak już je dostaniesz to będzie po kłopocie.
      • bellaana Re: natrętne myśli 27.05.11, 23:35
        ej,no co Ty ...
        chyba psycholog by wyłapała.
        lifeisaparadox napisał :Znaczy to są zwykłe urojenia prześladowcze,
        no nie bardzo chce mi się wierzyć, od lat chodzę po psychiatrach i nikt by się nie zorientował?
        • lifeisaparadox Re: natrętne myśli 28.05.11, 01:17
          Przecież piszesz że z psycholog wyłapałaś problem i ona mówiła że trzeba zmienić leki.

          Więc idź grzecznie do psychiatry i zrób problem z tego co tu napisałaś, to dostaniesz co trzeba i po kłopocie. Nie szukaj podwójnego dna.
          • bellaana Re: natrętne myśli 28.05.11, 07:36
            No idę grzecznie. Ale to co napisałeś brzmi dość poważnie, a ja zawsze uważałam, że mam obniżenie nastroju, lęki. Trudno pogodzić mi się z powyższym. Ale z drugiej strony ja naprawdę żyłam w przeświadczeniu, że ludzie mnie nie lubią i cały czas oceniają. Teraz wydaje mi się to irracjonalne, ale to przeświadczenie jest we mnie. No i to analizowanie i życie w świecie swoich myśli. Ale pamiętam, że jako dziecko lubiłam ludzi, miałam dużo przyjaciół. A teraz ludzie mnie meczą. Boję się neuroleptyków, bo muszę zająćsię domem i dziećmi, a one podejrzewam powodują senność.
            • lifeisaparadox Re: natrętne myśli 28.05.11, 10:47
              Na te objawy o których piszesz, natłok myśli, lęk, wycofanie do świata wyobraźni, izolacja towarzyska, dziwne przeświadczenia i wrażenia, to na to wszystko jest jeden rodzaj lekarstw. Możesz w tym szukać podwójnego dna, ale sprawa jest dość płytko rozwiązywana przez taką chemię.

              Nie są one takie straszne, można je brać na sen i dobrze się wysypiać i budzić wypoczętym, tylko jedyny problem to dobranie ich tak żeby już faktycznie było po problemach.
            • witch_l Łyknij lek, a będzie po problemie.... 28.05.11, 12:50
              Dziś każdy zadupiasty problem chcą rozwiazywać lekami. Zapominając, zwłaszcza, ze leki i owszem pomagają, ale niszczą organizm w inny sposób.
              Poza tym neuroleptyki są jedynie i wyłacznie dla osób powaznie chorych na schizofrenię. I tylko takim ludziom pomagają na ich chorobe, bo wtedy chemia leku i chemia mózgu działa. U każdej innej osoby może taki lek, wywołać nie wiadome do przewidzenia skutki uboczne. Moze tez naruszyc strukture genetyczna i zaktywizowac tzw. geny pasywne, tak ze choroby, ktore nigdy by nie doszly do glosu, nagle zaczynaja 'atakowac' organizm. Problem polega na tym, ze aby dobrze leczyc ludzi, nalezy leczyc ich indywidualnie.

              Twój problem jest bardzo poważny. Tym bardziej poważnym, ze JEST CIEZKO, znależć dobra pomoc na twoje bolaczki. Brakuje dobrych psychoterapeutow, psychologow i psychiatrow.

              Czlowieka, ktoremu moznaby pomoc w inny sposob truje sie chemia! Niszczac w ten sposob mu zdrowie.

              Moim zdaniem, to o czym piszesz jest wywolane nerwica, jakimis niezaleczonymi traumami, przepracowaniem i silnym stresem. Poptrzebne by bylo moze dluzsze zwolnienie z pracy, odpoczynek no i dobra terapia u kogos z ...Talentem!
              • bellaana Re: Łyknij lek, a będzie po problemie.... 28.05.11, 15:43
                Bardziej skłaniam się ku teorii witch_l, czytałam o osobowości schizoidalnej i sporo się nie pokrywa. przede wszystkim potrafię tworzyć bliskie relacje. mam męża i dzieci, kocham ich i jestem wobec nich ciepła i empatyczna. Też skłaniam się ku twierdzeniu,że może być to postać nerwicy. Niepokój i napięcie jest uczuciem dominującym. No i lęk przed ludźmi. Nie boję się leków, ani diagnoz. Chcę jedynie żeby były trafione. Bo cholernie długo zmagam się ze swoimi problemami. Pora zacząć w końcu żyć, a nie cierpieć. Dlatego zastanawiam się czy realne jest wyjście z tego. Psycholog mówi, że jestem bardzo otwarta, dobrze nam się pracuje. Ale zastanawiam się czy można pozbyć się tego przeświadczenia, że ludzie są do mnie negatywnie nastawieni. Dzisiaj mąż chce zaprosić znajomych na oglądanie meczu. Dla mnie to ogromny stres. Już się boję. Nie wiem tak naprawdę o co chodzi w tych relacjach międzyludzkich. Jaka mam być żebymnie nie skrzywdzili. Nie ocenili źle, chce miło spędzić czas. Ale jak?
                • witch_l Re: Łyknij lek, a będzie po problemie.... 28.05.11, 16:43
                  W twoim wypdku jedynie dobry terapeuta moze ci najlepiej pomoc. Jak dla mnie,to wydaje sie byc wiele takich punktow, ktore nalezaloby blizej poznac. Tego typu stany maja duzy zwiazek z tym co sie wydarzylo w przeszlosci. I to nie tyle z tym co tobie zrobiono, a tym co ty sama zrobilas. To jest dosc skomplikowane aby pisac o tym raczej bardziej na rozmowe.
                  Tu jest bardzo zaburzony i znieksztalcony obraz ciebie samej. I poprzez ten zaburzony obraz odbierasz tez i twoje otoczenie. Wydaje ci sie ze ludzie chca ci cos zlego zrobic. A dlaczego mieli by to zrobic i kto daje im do tego przyzwolenie?
                  Ty sama przyzwlasz im na to? Swiadomie nie, ale podswiadomie dopuszczasz takie mysli.

                  Takie stany zdarzaja sie ludziom, ktorzy pochodza z domow, gdzie rodzice byli bardzo ostrzy i apodyktyczni. Gdzie te dzieci karano czesto i krytykowano....czesto za drobne przewinienia.

                  Wtedy wyrasta osoba z nadwyrezonym poczuciem silnego Ja. Zrobi kilka banalnych ludzkich bledow, a jej podswiadomosc bedzie ja 'karac', za te drobne przewinienia i do tego bedzie oczekiwac ciaglej krytyki ze strony otoczenia.

                  Czesto wydarza sie wpadanie w takie stany rodzicom, ktorzy czuja ze np. robia cos niewlasciwego swoim dzieciom itp....

                  • bellaana Re: Łyknij lek, a będzie po problemie.... 28.05.11, 16:59
                    witch_l napisała:

                    > >
                    > Takie stany zdarzaja sie ludziom, ktorzy pochodza z domow, gdzie rodzice byli b
                    > ardzo ostrzy i apodyktyczni. Gdzie te dzieci karano czesto i krytykowano....cze
                    > sto za drobne przewinienia.

                    Masz rację, u mnie była to matka. Ale nad tym tematem pracowałam ok. 2 lata temu, wzdłuż i wszerz. I wkurza mnie to, że tamta psycholog nie wylapała problemu jaki uświadomiłam sobie
                    obecnie. Już sama świadomość, że to przekonanie nie jest prawdą pomaga mi.
                    • witch_l Re: Łyknij lek, a będzie po problemie.... 28.05.11, 17:41
                      nad tym sie dosc dlugo pracuje. Mozan pomoc sobie uczuc sie asertywnosci. Wpuszczajac siebie na pierwsze miejsce. Przyzwalajac sobie na wiecej niz moznaby inaczej, mam tu na mysli na wiecej, niz matka by przyzwolila, bo moze ciagle zyjesz jakby w jej cieniu? I powtarzasz jej sposob widzenia zycia, wartoscowania? Tak jakbys realizowala bardziej jej idealy i zycie niz swoje....

                      Praca jest dla takich osob wazna, aby byla zgodna z ich pasjami i realizowala ich zdolnosci, talenty oraz osobowsc. Tam nalezy szukac mozliwosci do wyjscia z impasu.

                      • bellaana Re: Łyknij lek, a będzie po problemie.... 28.05.11, 21:56
                        Ja już jestem bardzo zmęczona tym wszystkim. Faktem jest, że muszę dawać sobie dużo wsparcia, i troszczyć się o siebie. To trudne jak się ma dwójkę maluszków. Ale staram się. Z drugiej strony dobrze, że są dzieci bo mam zajęcie cały czas i nie skupiam się na swoich problemach.
    • gadagad Re: natrętne myśli 28.05.11, 15:31
      Jesteś normalna, tyle, że obsesyjnie uzależniona od akceptacji. Leki ci obniżają poczucie napięcia, ale ten czas powinnaś wykorzystać na przemodelowanie swojej psychiki, by nie być tym kimś do likwidacji. To co masz, to napady paniki.Wychowano cię, na najgorszą w stadzie, która wciąż musi zdobywać akceptację i jak nawet nie leży brzuchem do góry przed przypadkowym kierowcą w aucie , to zginie.
      • kklekss Re: natrętne myśli 28.05.11, 16:55
        Piszesz w jakimś stopniu o mnie.Ja ratuję się przed takim akcjami z wizytą gości tabletką na uspokojenie,relanium2. Tobie być może pomogą inne leki , jeżeli chcesz jakieś przymować.Troszeczkę chemią trzeba sobie pomóc, aby życie miało dla ciebie więcej radości.Same pogadanki z terapeutą nie pomogą, są dobre , ale w chwili gdy jesteś na terapii.Gadaj sama za sobą , ale o przyjemnych rzeczach, musisz wymyślać dla siebie jakieś tematy, które odwrócą Twoją uwagę od natętnych myśli.
        • bellaana Re: natrętne myśli 28.05.11, 17:07
          kklekss napisała:

          Gadaj sama za sobą , ale o przyjemnych rzeczach,
          > musisz wymyślać dla siebie jakieś tematy, które odwrócą Twoją uwagę od natętnyc
          > h myśli.

          No wiem,znam różne sposoby, z medytacją włącznie. Ale to sie dzieje samo, bezwiednie, mój umysł zaczyna snuć różne historie, albo się czepiać i wtedy już popłynę.
          A jak mam gorszy dzień, albo jestem zmęczona to już masakra. Po urodzeniu dzieci, nie pracuję, nie wyobrażam sobie kontaktów z ludźmi. Siedzę z małymi. Ale ile tak można...pół roku temu miałam epizod depresji.
          • clarissa3 Re: natrętne myśli 28.05.11, 22:08
            No ale juz sobie sama tu odpowiedzialas - masz maly kontakt z ludzmi, siedzisz zamknieta z malymi. Gdyby tak np. lifeparadoxa posadzili w zamknieciu tez by mial takie objawy!

            Normalnie czlowiek zapisalby sie do jakiegos kolka zainteresowan, gdzies sie wyskoczyl 'przewietrzyc' - problem w tym ze malo tego. Ale moze moglabys przemodelowac tryb zycia - przeniesc troche opieki nad dziecmi i domem na meza - i sie czyms innym dla odmiany zajac. Zaczac malowac, fotografowac, gimnastykowac, cokolwiek by wyjsc... i sie oswojic z ludzmi na powrot! A to ze wiekszosc rzeczywiscie ocenia to inna sprawa;))

            I nie truj sie tymi swinstwami!
            • bellaana Re: natrętne myśli 28.05.11, 22:18
              clarissa3 napisała:

              > No ale juz sobie sama tu odpowiedzialas - masz maly kontakt z ludzmi, siedzisz
              > zamknieta z malymi.

              No nie do końca zamknięta. Mam dużo pomocy i gdybym nie lęki miałabym naprawdę fajne życie. Mieszkam w mieście na nowym osiedlu w moim bloku jest masa mam z małymi dziećmi. Stałym elementem dnia jest spacer. Wtedy jestem z ludźmi, i kurcze cały czas prześladuje mnie to uczucie, że oni wszyscy mnie nie lubią. Obserwują,oceniają i źle myślą. Mogłabym zapraszać koleżanki do domu,ale nie zrobię tego,taką mam blokadę.
              • clarissa3 Re: natrętne myśli 28.05.11, 22:22
                A moze zdrowa reakcje? Bo wciaz krecisz sie wokol dzieci, dzieci, dzieci...
      • bellaana Re: natrętne myśli 28.05.11, 17:10
        gadagad napisała:

        To co masz, to napady paniki.

        No właśnie nie, atak paniki ma inny przebieg,u mnie jest ciągły lęk.

        Wychowano cię, na najgorszą w stadzie, która wciąż musi zdobywać akceptację i jak
        > nawet nie leży brzuchem do góry przed przypadkowym kierowcą w aucie , to zginie
        > .
        Trochę to nietrafione. Ale rzeczywiście leki mają obniżyć napięcie no i resztę muszę przepracować.
        • lifeisaparadox Re: natrętne myśli 28.05.11, 19:39
          Psychikę się dziedziczy, to jest po prostu dziedziczona lękliwość. Na pewno miałaś tego typu zaburzenia w rodzinie, więc 2+2=4
          • bellaana Re: natrętne myśli 28.05.11, 21:50
            No moja matka ma na bank jakieś zaburzenia. Ale ona nie dopuszcza do siebie takiej opcji. Dobrali się z ojcem - ona kat- on ofiara...
            • lifeisaparadox Re: natrętne myśli 28.05.11, 22:27
              Psychologia zajmuje się behawioralnymi związkami zaburzeń, psychiatria chemicznymi.

              Dyskusja które są przysłowiowym co było pierwsze, jajko czy kura, sensu nie ma ponieważ jedno jest ściśle powiązane z drugim i na obu płaszczyznach trzeba działać jednocześnie.
          • mskaiq Re: natrętne myśli 29.05.11, 03:55
            Czegos co jest niematerialne sie nie dziedziczy. Nie dziedziczy sie lekow.
            Rodzice ktorzy sie boja potrafia nauczyc, przekazac swoim dzieciom leki.
            Jesli rodzice sa podejrzliwi to dziecko rowniez bo rodzice mowia ze ludzi
            nalezy sie bac, ze moga zranic i skrzywdzic.
            W taki sposob rodzi sie strach.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • renkaforever Re: natrętne myśli 29.05.11, 05:00
              Ja zauwazylam, ze poznawanie nowych ludzi nie jest dla mnie interesujace. W ogole jakies spotkanie , siedzenie, gledzenie, jedzenie itp wydaje mi sie po prostu koniecznoscia w imie dobra i to robie, nudzac sie niepomiernie. Udaje jak aktorka. A tak w rzeczywistosci to wolalabym lezec w moim tajemniczym ogrodzie i medytowac. Adorowac moje rosliny, czuc ich zapach, delektowac sie ich wspaniala energia, plawic sie w tym raju dla mojej duszy. Wolalbym namalowac obraz, ktory czeka od Swiat Bozego Narodzenia.. Jednak musze isc. Miedzy ludzi, bo musze zalatwic to i tamto.. To jest tak, jakby ich energia mnie wykanczala, jakby wysyssali ze mnie moje dobro i dlatego musze znowu wrocic do mojego ogrodu , zeby sie naladowac. Ludzie mnie nie laduja, oni mnie wysysaja. Przynajmniej taka mam percepcje i wiem, ze to iluzja. Ale skoro wszyscy wierzymy w brednie, iluzje i inne jak je zwal banialuki, to czemu nie uwierzyc w te iluzje, ze ludzie mi zwyczajnie szkodza? jak nadmiar jedzenia, tak nadmiar ludzi dziala na mnie negatywnie. Rozumiem autorke, ale mysle, ze to, ze tam jest mnostwo dzieci moze byc pomocne. Nie ma nic bardziej prawdziwego jak dzieci. One sa wspanialym lekiem na wszelkie leki:) Tylko je poobserwuj i nie koncentruj sie na matkach, ale na dzieciach. Matki moglyby sie wiele nauczyc od dzieci :)))
              • mskaiq Re: natrętne myśli 29.05.11, 07:41
                To jest zludzenie ze ludzie pozbawiaja Ciebie energii, oni nie maja do niej
                dostepu. Tylko Ty masz do niej dostep.
                A dlaczego czujesz ze oni Cie wysysaja ?
                Mysle ze to Twoj strach, zlosc, niepokoj wysysa Twoja energie. Wszystkie
                te negatywne uczucia uczucia pozbawiaja energii.
                Wiele osob tak ma.
                Ten problem konczy sie kiedy kontakt z ludzmi wywoluje radosc i ukojenie
                taka sama jak Twoje rosliny. Wiem ile daja radosci rosliny, kwiaty, ptaki
                swiat woko nas. Wiem rowniez jak wiele satysfakcji moga sprawiac kontakty
                z innymi ludzmi.
                Zeby tak moglo sie stac trzeba bardzo wiele zmienic w sobie, trzeba lepiej
                zrozumiec siebie, bo to wlasnie zrozumienie siebie prowadzi do lepszego
                rozumienia innych. Tak buduje sie empatie.
                Serdeczne pozdrowienia.
              • violetta222 Re: natrętne myśli 29.05.11, 12:27
                Witaj renkaforever,
                chyba jestes po prostu introwertyczka.
                W ksiazce "INTROWERTYK I EKSTRAWERTYK w sidlach milosci" Marti Olsen Laney i Michael L. Laney pisza o tym np., ze... "czujemy doplyw energii, gdy robimy cos, co sprawia nam przyjemnosc. Introwertycy generuja energie poprzez uczucie szczescia, poczucie satysfakcji, gdy moga skupic sie na swoim wewnetrznym swiecie. Do kontaktow ze swiatem zewnetrznym potrzebuja sporych zapasow energii. Jezelii zbyt dlugo trwa ich interakcja ze swiatem zewnetrznym, staja sie apatyczni, jak gdyby wyparowala z nich cala energia. Musza przebywac w otoczeniu, ktore nie bombarduje ich nadmiarem bodzcow, dzieki czemu "laduja akumulatory". Ekstrawertycy czerpia energie z kontaktow z innymi ludzmi, robiac cos, co sprawia im przyjemnosc. Jesli maja za malo bodzcow, ich poziom energii sie obniza. Aby go podwyzszyc, musza zaczac dzialac."
    • to.niemozliwe Re: natrętne myśli 29.05.11, 08:37
      A jak na to reaguje Twoj mąż, czy wie o tym?
      • renkaforever Re: natrętne myśli 29.05.11, 16:35
        Moze jestem introwertyczna, moze zmeczylo mnie przystosowywanie sie do swiata i niczego nie pragne jak swietego spokoju? :)
        Dzisiaj siedzac o swicie wsrod moich gaszczy , rozmyslalam jak zwykle i doszlam do wniosku, ze musimy bardzo ostroznie wybierac tych, za ktorymi pragniemy isc. To jest takie oczywiste, ale spodobalo mi sie , ze ta mysl przyszla do mnie w angielskim ( jako ze jestem bilingual). Tak ladnie i prosto sie sformuowala.
        To, ze we mnie jest droga, to wiem. Jedna z wielu, ktorymi moge podazyc. Jednak zyjemy w swiecie realnym, pelnym ludzi wokol i nie da sie nie podazac za nimi, chyba, ze sie calkowicie zatopimy we wlasnym kosmosie.
        Za kim podazamy , to wazne, bo od tego zalezy, co spotkamy na drodze. Czasem, wybierajac interesujacego czlowieka pelnego fantastycznych pomyslow, aktywnego , zaangazowanego w to i tamto, zwyczajnie zauwazamy u siebie zmeczenie i nadmiar stresu. I pewnego dnia juz nie jestesmy w stanie za nim podazac, opadaja skrzydla i pora na odpoczynek. A on, pozbawiony wsparcia kreci sie w kolko bez sensu , szukajac tego wiatru w plecy, ktory pomaga isc .
        My, ludzie jestesmy "energetycznie" polaczeni ze soba , ja w to wierze. Nazywa sie to "pola mezomorficzne" ?:) Przebywajac blisko siebie, uczymy sie od siebie nawzajem. To niemozliwe, ze oni nie moga wplywac na nasza energie. Moga i wplywaja, bo ja moge i wplywam na innych , zatem inni tez moga. Gdyby tak nie bylo, to ludzie nie potrzebowaliby terapeutow i mogli zyc samotnie, a to jest mozliwe tylko dla niektorych i w ogole jest niezmiernie rzadkie. Raczej uwaza sie takiego czlowieka za dewianta. Socjopata, to ktos, kto unika kontaktow z ludzmi, albo ma je niezle porabane.
        Nasze zlosci, zale, poczucie krzywd wyrzadzonych i nie wyrzadzonych, to jest negatywne, ale zeby docenic pozytywne musimy sie tym negatywnym zachlysnac, nie sadzisz?
        "Wszystko, co ludzkie nie jest nam obce" i to jest najlepsze okreslenie istoty czlowieka. Czlowiek moze wszystko. Z tego wynika, ze wszyscy mamy racje.

        • clarissa3 Re: natrętne myśli 29.05.11, 16:55
          ;)

          A przygladalas sie jak ludzie po... 60 w wiekszosci zyja? Ilu nie chce juz kontaktow z innymi? Dlaczego?
          • renkaforever Re: natrętne myśli 29.05.11, 18:16
            Ludzie po 60tce zyja roznie, jak widze. Kobiety sa krotko przystrzyzone, zakladaja buty na plaskich obcasach. Przychodza na plywalnie . W teatrze wygladaja bardzo podobnie, szczuple, siwe wlosy krotko ostrzyzone. Sa opalone. Wiele z nich mozna spotkac u lekarza. Te sa pokoslawione, czesto grube jak beczki. Maja zoltawa cere od nadmiaru lekow. Czy sa spragnione samotnosci? Nie wiem. Ostatnio jedna, zupelnie obca kobieta zagadnela do mnie w sklepie i wyobraz sobie, w czasie tej rozmowy w pewnym momencie przytulila sie do mnie mocno. Ja , cokolwiek zdziwiona, nie oprotestowalam. Faktycznie , mam te swoje lata i wypada mnie rozgrzeszyc z pewnych zachowan :)
            Moze z wiekiem dziwaczejemy? Ostatnio poznalam geja , ktory po 25 latach malzenstwa z dziecmi rozwiodl sie i ma nowa zone rodzaju meskiego. To calkowicie dojrzaly czlowiek, zaden dewiant.
        • violetta222 Re: natrętne myśli 29.05.11, 21:20
          to fakt, uczymy sie nawzajem od siebie, rozwijamy sie i dojrzewamy, jezeli mamy wokol siebie madrych, inspirujacych ludzi. Bardzo wazny jest "feedback" jaki otrzymujemy od tych ludzi, bo sami mozemy szybko zapedzic sie w kozi rog, jezeli nie mamy z kim skonfrontowac naszych przemyslen. Izolacja jest po prostu niezdrowa...
        • oliwe Re: natrętne myśli 30.05.11, 17:07
          ładnie napisane. Ja też jestem introwertyczką, nikt absolutnie nie ma dostępu do pewnej części mnie samej. A jednak jedyna energia, siła, motywacja do życia dociera do mnie wyłącznie z zewnątrz. Gdyby nie ludzie wokół pogrążyłabym się w niebycie własnej głowy i co doświadczyłabym szczęścia? Niestety chyba nie. Wszystkie pozytywne uczucia jakie mnie spotykają docierają jednak z zewnątrz.
      • bellaana Re: natrętne myśli 30.05.11, 17:35
        Zakładam, że to do mnie pytanie? Bo sporo zaczęło się dziać obok. I trochę się pogubiłam.
        Mój mąż wie. Kiedy mu powiedziałam o wyżej opisanych wnioskach z psychoterapii powiedział, "przecież Ci już dawno o tym mówiłem". I ma rację, ja jestem tak skupiona na sobie, że pewne rzeczy do mnie nie docierają.
        • bellaana Re: natrętne myśli 30.05.11, 17:36
          miało się wkleić po pytaniu to.niemożliwe ...
    • bellaana A może to nerwica 30.05.11, 20:59
      • oliwe Re: A może to nerwica 31.05.11, 11:51
        To, że ktoś Cię ocenia można spróbować docenić, ja zaprzyjaźniałam się z własnym krytykiem wewnętrznym, gdyby nie on nie wstałabym z łóżka, nie poszła do pracy, nie zrobiła zakupów, prania gotowania itd.

        To, że mi się wydaje, że inni mnie oceniają też mnie motywuje do wyglądania jako tako, to działania, do innych rzeczy.

        Miałam chyba podobnych rodziców. Do pewnego momentu cały czas ten krytyczny głos mówił głosem mamy. Chociaż ona nigdy mnie nie krytykowała bo nie musiała ja i tak widziałam kiedy była zadowolona a kiedy nie, okazywała mi to aż nadto wprowadzając w domu atmosferę nie do zniesienia. A dla kontrastu idylliczną kiedy wszystko według niej grało jak trzeba. Przez co podświadomie często oceniałam się jej oczami i wobec ludzi popełniałam ten sam błąd, patrzyli jej wzrokiem. Starając się nie nacisnąć komuś na odcisk ze wszystkich sił, byle było miło, człowiek gubi siebie, nie działa dla siebie, nie szuka w sobie motywacji. Nie jestem pewna czy całkowicie się można od tego uwolnić bo jakaś część siebie zaprzecza faktom, chcąc pamiętać tylko te chwile gdy było cudownie - chwile miłości, bezgranicznej czułości, uwielbienia, bezpieczeństwa, całkowitej beztroski jakiej w życiu dorosłym już trudno doświadczyć.
    • bellaana lifeisparadox miał rację 03.06.11, 07:43
      Na to wygląda. Dostałam neuroleptyk, min. Kombinacja leków została zmieniona. Jest poprawa. Dawka na razie minimalna, stopniowo zwiększam. Ale natręctwa zelżały. I mam takie wrażenie,że pomału wychodzę na zewnątrz. Było tak, nawet sobie nie zdawałam sprawy, że jestem w środku, w swojej głowie :). A teraz jakbym odzyskiwała siebie. Fajnie. Już jestem spokojniejsza. Teraz już nie pojedyńcze myśli mnie atakują, tylko tak jakby był w mojej głowie narrator :)),który snuje te historie o ocenianiu.Ale to jest dużo łagodniejsze i mam nad tym kontrolę. A może to już normalne?
    • 125mariusz Re: natrętne myśli 18.02.15, 14:14
      Witam tu mariusz ja mam to samo co ty i mam tak od roku, my się wydaje że ktoś cię skrzywdzil i zawiodl i ciezko ci jest teraz komuś zaufać, albo zrobiłaś coś w życiu i marz wyrzuty sumienia, albo zaduzo myślisz i starasz się relalizowac swoj plan ponad siły, musisz się wyciszyc słuchać muzyki dające relaks starac się nie denerwowac jeździć na dyskoteki żeby się odchamic albo zrobić coś innego szalonego i glupiego co będziesz bardziej skupiala na tym się ,i powtarzać sobie ze to ty jesteś najmocniejsza i ze jesteś bardzo wyjatkowa osobą chciał bym spotkać się z taka osobą i porozmawiać z nią 4oczy chodz to jest bardzo ciężkie to jest mój numer ±31687241787 ja obecnie mieszkam w holandi jak to co dzwon pozdrowienia nie tracić wiary bo to my jestesmy wiecej niż ten system w którym nam dano żyć pa
      • ada_ww Re: natrętne myśli 19.02.15, 08:04
        Ja zadzwonie do Ciebie, bo mam leki, ze Bojowa chce mnie zabic, czuje sie samotna i zaczynam za czesto pic alkohol i gadac glupoty.
        • clarissa3 Re: natrętne myśli 19.02.15, 10:58
          istotnie, choc mniejsze niz wtedy gdy wciagnelas, doceniam.
        • mona.blue Re: natrętne myśli 19.02.15, 21:41
          ada_ww napisała:

          > Ja zadzwonie do Ciebie, bo mam leki, ze Bojowa chce mnie zabic, czuje sie samot
          > na i zaczynam za czesto pic alkohol i gadac glupoty.

          ja nie mam siły na nic, nie wiem czy to końcówka zimy i mało światła tak działa na mnie
          • mona.blue Re: natrętne myśli 19.02.15, 21:43
            Własnie czytałam o samostanowieniu, o tym, żeby nie podporządkowywać swojego życia cudzym wizjom.
        • mona.blue Re: natrętne myśli 20.02.15, 15:28
          ada_ww napisała:

          > Ja zadzwonie do Ciebie, bo mam leki, ze Bojowa chce mnie zabic, czuje sie samot
          > na i zaczynam za czesto pic alkohol i gadac glupoty.

          jak sie uporam z tym, żeby samodzielnie podejmować najwazniejsze decyzje życiowe to Cie zaproszę

          mam nadzieję, że nie zejdzie mi długo
          • adriana_ada Re: natrętne myśli 21.02.15, 18:16
            mona.blue napisała:

            > ada_ww napisała:
            >
            > > Ja zadzwonie do Ciebie, bo mam leki, ze Bojowa chce mnie zabic, czuje sie
            > samot
            > > na i zaczynam za czesto pic alkohol i gadac glupoty.
            >
            > jak sie uporam z tym, żeby samodzielnie podejmować najwazniejsze decyzje życiow
            > e to Cie zaproszę
            >
            > mam nadzieję, że nie zejdzie mi długo


            Masz problemy z Mariuszem?
            • adriana_ada Re: natrętne myśli 21.02.15, 18:24
              Olej go.
              • adriana_ada Re: natrętne myśli 21.02.15, 18:49
                adriana_ada napisała:

                > Olej go.

                I czasem nie wychodz za niego za maz, bo bedziesz miala przejebane, z kazdej strony bedzie Cie kontrolowal, czy go nie zdradzasz.
                • adriana_ada Re: natrętne myśli 21.02.15, 19:01
                  Uwazaj na Mariusza, on Cie moze oczarowac, mowic, ze jestes ta jedyna, ale nie wychodz za niego za maz, bo on chce Cie kompletnie od siebie uzaleznic.
                  • mona.blue Re: natrętne myśli 21.02.15, 22:39
                    adriana_ada napisała:

                    > Uwazaj na Mariusza, on Cie moze oczarowac, mowic, ze jestes ta jedyna, ale nie
                    > wychodz za niego za maz, bo on chce Cie kompletnie od siebie uzaleznic.

                    chyba wiesz o czyms, o czym ja nie wiem :)
                • mona.blue Re: natrętne myśli 21.02.15, 22:38
                  adriana_ada napisała:

                  > adriana_ada napisała:
                  >
                  > > Olej go.
                  >
                  > I czasem nie wychodz za niego za maz, bo bedziesz miala przejebane, z kazdej st
                  > rony bedzie Cie kontrolowal, czy go nie zdradzasz.

                  mam nadzieję, że juz nie nabiorę się na żadnego maniaka kontroli, miałam to z exem na co dzień przez 16 lat
            • mona.blue Re: natrętne myśli 21.02.15, 22:37
              adriana_ada napisała:

              > Masz problemy z Mariuszem?

              nie znam żadnego Mariusza ;)
              • adriana_ada Re: natrętne myśli 22.02.15, 14:40
                mona.blue napisała:

                > adriana_ada napisała:
                >
                > > Masz problemy z Mariuszem?
                >
                > nie znam żadnego Mariusza ;)

                Ja tez nie
          • adriana_ada Re: natrętne myśli 21.02.15, 18:30
            Olej tego Mariusza, na jego miejsce znajdziesz sobie, jestes podobno ladna, z internetu umiem czytac, ze inteligentna, olej go, zyj dla siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka