zielonaabstrakcja
16.06.11, 16:07
Czy ktoś z was ma coś podobnego? Chodzi mi o dalece idącą nadwrażliwość. Mi potrafi być żal nie tylko ludzi, zwierząt czy roślin, ale nawet starych niechcianych rzeczy i miejsc!
Wszystko ma dla mnie ładunek emocjonalny - nawet jak myślę o wyjściu na rower albo piwo, to pojawiają się odczucia z tym związane, a są to z reguły uczucia frustrujące. Np. wspomnienie o uczuciu wolności i beztroski, gdy miałam 17 lat i wychodziłam pojeździć w praktyce jest dla mnie frustrujące, bo czuję, że tak młoda już nie będę i takiej równowagi psychicznej nie osiągnę - w efekcie na rower nie wychodzę, a jeśli już to jest dla mnie duży wysiłek, wymagający sporej mobilizacji. Wszystko w moim życiu wypełnia nostalgia. Tak się nie da żyć, chyba mało kto byłby w stanie cokolwiek w życiu zrobić, gdyby zawsze musiał się zmierzyć z emocjonalną stroną tego.