Dodaj do ulubionych

"Taka pewność zdarza się raz w życiu..."

16.05.04, 08:53
Jak to jest kiedy spotyka się dwoje ludzi, którzy od pierwszej chwili czują,
że nie mogą bez siebie żyć, stanowiąc wręcz definicyjny przykład
odnajdujących się połówek(pomarańczy/jabłek etc)- jednak nie mogą ze sobą
być...z wielu względów? Podobno "taka pewność zdarza się raz w życiu"- jak to
miało miejsce w "Co się wydarzyło w Madison County"...Czy w ogóle staliście
kiedyś przed TAKIM WYBOREM? Jak często się to zdarza i czy w ogóle jest
możliwe?
Obserwuj wątek
    • Gość: Nau Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.05.04, 12:49
      Zdarza się. Mnie się zdarzyło.
      I wtedy nie musiałam stanąć przed żadnym wyborem.
      Wiedziałam że to_i_tylko_to.
      I teraz jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

      >jednak nie mogą ze sobą być...z wielu względów?

      A jakie to mogą być względy?...
      • samozwancza_barbarzynka Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." 16.05.04, 17:25
        Względy bywają prozaiczne-odległość, czyjeś małżeństwo(patrz: "Co się wydarzyło
        w Madison County")...
        • Gość: mm Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 16.05.04, 17:57
          Taka pewność zdarza się raczej nie raz i nie dwa razy. Za parę lat może
          przestanie być pewnością. Przeszłam przez to raz, przechodzę kolejny raz. Ale
          to nie znaczy, że nie warto postawić wszystkiego na jedną kartę i powalczyć.
          Tylko to bywa bardzo trudne, i do końca na pewno nie wiesz na ile zaangażowana
          jest druga strona. To co dzisiaj jest dla ciebie takie piękne i pewne, może się
          szybko skończyć, ale ostatecznie trzba sięgać po szczęście, żeby później nie
          żałować, że się tego nie zrobiło.
          • Gość: greengrey Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 19:33
            Boże, jak ja lubię ten film.... każde słowo, ale i tażdy gest postaci jest mi
            bliski.. stąd chyba dobrze czuję o co pytasz.. Czy to się zdarza raz w życiu?
            Powiedziałabym nawet- czy to się w ogóle zdarza?
            Raczej- to może się zdarzyć. Tym z nas którzy wiedzą na co czekają, czego
            szukają.. Trzeba mieć pewną świadomość która pozwoli zauważyć, rozpoznać że
            teraz to się zaczyna..
            pozdrawiam

            gg
    • Gość: szamanka Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.lodz.mm.pl 16.05.04, 19:26
      jest...niestety, bo nie ma chyba nic gorszego jak fakt że nie możecie być
      razem...
      • Gość: Nau Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.05.04, 00:41
        Walcz, walcz, walcz... Postaw wszystko na jedną kartę. Bądź idealistką albo po
        prostu rzuć się z apetytem na życie i własne szczęście.
        Oczywiście jeśli wiesz, że to ta chwila, ten człowiek, ta perspektywa...
        • Gość: kinga25 Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.crowley.pl 26.05.04, 12:55
          Tak zdarzyło mi sie i myślałam że tak będzie zawsze, ale w pewnym momencie
          ogrneła mnia za duża pewnosć i straciłam to uczucie, pewnie dlatego, że go nie
          szanowałam, dzisiaj dziękuję Bogu, że dał mi to przeżyć i cichutko prosze o
          drugą szansę.
    • jmx Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." 17.05.04, 03:11
      samozwancza_barbarzynka napisała:

      > Jak to jest kiedy spotyka się dwoje ludzi, którzy od pierwszej chwili czują,
      > że nie mogą bez siebie żyć, stanowiąc wręcz definicyjny przykład
      > odnajdujących się połówek(pomarańczy/jabłek etc)- jednak nie mogą ze sobą
      > być...z wielu względów?

      Walcz, nie odpuszczaj, nawet jak się nie uda to będziesz miała świadomość, że
      zrobiłaś wszystko co mogłaś. Szczególnie, jeśli czujesz, że masz wzajemność.
      Chyba, że chodzi o żonatego lub księdza ;-). A nawet gdyby... życie plecie
      różne scenariusze, te wydawałoby się nawet najmniej prawdopodobne także.

      > Podobno "taka pewność zdarza się raz w życiu"- jak to
      > miało miejsce w "Co się wydarzyło w Madison County"...Czy w ogóle staliście
      > kiedyś przed TAKIM WYBOREM? Jak często się to zdarza i czy w ogóle jest
      > możliwe?

      To od ludzi zależy. Każda miłość jest do wyleczenia, ta niespełniona także, ale
      lepiej sobie nie fundować życia a'la - jak już jesteśmy przy literaturze -
      Barbara Niechcic...


      PS. Identyczna pewność za drugim razem nie jest możliwa, ale inna tak, jest
      możliwa - bo ludzie, których dotyczy są inni, inaczej reagują, inaczej czują
      ale to nie znaczy, że to co ich spotyka jest gorsze/mniej wartościowe od tego
      co minęło. Ale trzeba to umieć zauważyć i docenić, żyjąc przeszłością raczej
      nie ma się na to szansy.
      • exmisia Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." 18.05.04, 14:04
        Zdarza się. Jeżeli tylko raz w życiu to ja już straciłam tą szansę.
        Można walczyć, ale nie można zatracić siebie i swoich zasad.
        Walka, ale nie za wszelką cenę.
        Pieknie jest znaleźć drugą połówkę, ale gdy cię zawiedzie to tracisz grunt pod
        nogami...
        • jmx Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." 22.05.04, 02:17
          exmisia napisała:

          > Można walczyć, ale nie można zatracić siebie i swoich zasad.
          > Walka, ale nie za wszelką cenę.

          Jeśli połówka (chęć bycia z nią) stoi w sprzeczności z nami i z naszymi
          zasadami to jest TĄ połówką? Bo coś mi tu nie gra... Albo walczę do końca bo to
          jest moje życie (mówiąc patetycznie) albo trzymam się raz powziętych zasad i
          cierpię jak Kasia z ostatniego wpisu na dole. Bo jeśli zachowałam zasady i to
          bardziej cieszy niż żałuję po niedoszłej połówce to chyba jednak to nie
          był "ten" człowiek.
    • natalie27 Dlaczego? 21.05.04, 17:36
      Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Jego, to poczułam coś dziwnego, coś na kształt
      wyzwania, a jednocześnie czułam jak mocno bije mi serce. Wiem, że brzmi to
      patetycznie,ale ja się tego nie wstydzę,choć wtedy byłam z kim innym. Potem
      długi czas go nie widywałam, zdążyłam obronić moją pracę,skończyć studia,
      zakończyć mój związek z byłym chlopakiem.Minęło trochę czasu, nim spotkałam Go
      kolejny raz i wtedy właśnie, nie wiem jak to było, czy wmówiłam to sobie,ale
      poczułam,że to właśnie Ten, z którym będę do końca moich dni:), że On jest mi
      przeznaczony.Wiem,że to brzmi absurdalnie, nie należę do osób, które żyją
      wyłącznie marzeniami, normalnie jestem dosyć konkretna. Ale stało się, tak
      sobie pomyślałam i może to był bład, bo do tej pory wierzę, że jednak będziemy
      razem.Od tamtego czasu minęło aż półtora roku, zresztą nie zawsze go widywałam
      przez ten czas, zaledwie kilka miesięcy. Mijamy się niemal codziennie,i nadal
      udajemy,że się nie znamy, choć on stale patrzy w moją stronę i wiem, że tak do
      końca nie jestem mu obojętna. Nie wiem, czy on kogoś ma.Nigdy też celowo nie
      patrzymy na siebie w tym samym momencie, nigdy nie siadamy blisko siebie,choć
      zawsze tak by jedno widziało drugie. Kiedyś myślałam,ze wszystko się zmieni i
      poznam go wreszcie, ale on tylko przy kumplach był dla mnie kimś kogo znałam,
      wtedy błyszczał w towarzystwie,uśmiechał się do mnie, zagadywał.Sam nigdy tego
      nie robi tylko patrzy na mnie tak, że aż to onieśmiela.Próbowałam się
      uśmiechać,ale nie odwzajemnił tego.Mimo wszystko wciaż wierzę,że coś sie
      zmieni. Może się łudzę? Jak myślicie...?
      • Gość: Kasia Re: Dlaczego? IP: *.bredband.comhem.se 22.05.04, 01:45
        Zdarzylo mi sie raz! Nie dwa razy w zyciu. Pierwszy raz bylismy za mlodzi i
        nasze drogi sie rozminely, ale czekalam na niego dlugo, majac innych przez ten
        czas.
        Drugi raz bylam juz dorosla kobieta po rozwodzie. Poznalismy sie na tancach i
        poczulam , ze to ON. Od pierwszego wejrzenia. Dziwne , ale tak bylo. On tez
        zakochal sie we mnie bardzo, bylismy nierozlaczni, ale wynikly nieporozumienia
        i on mnie zdradzil. Potem gdy plakalam chcial wrocic, prosil..Nigdy mu nie
        wybaczylam, on jest z ta druga a ja cierpie. Zaluje tego postanowienia , ale
        nie moglam inaczej. Stracilam swoja polowke.
        • Gość: Kasia do JMX IP: *.bredband.comhem.se 22.05.04, 10:26
          Tak, masz racje, ale nie do konca. Ze trzymalam sie zasad? Tak, to prawda ,
          jesli zasada mozna nazwac "niemozliwosc" wybaczenia zdrady?
          Bo innemu bym wybaczyla , ale nie jemu. Bo zdradzil mnie nie tylko z inna, ale
          zdradzil nasza milosc! Bo jak szlismy na spacer trzymajac sie za reke , to tak
          jakbysmy byli ta "caloscia", nie potrzeba bylo slow, czulam spokoj i kompletne
          zaufanie i mysle ,ze on tez w tej chwili. Tak jakbysmy sie zawsze znali i swiat
          wokol zdawal sie byc harmonijna caloscia.
          Przedtem i potem juz nigdy z nikim nie mialam tego uczucia, mimo spotkan z
          bardzo fascynujacymi facetami.
          • anula36 Re: do JMX 22.05.04, 10:34
            czy ktos kto zdradza naprawde jest nasza wymazona polowka i czuje to samo??
          • jmx Re: do Kasi 23.05.04, 02:23
            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > Tak, masz racje, ale nie do konca. Ze trzymalam sie zasad? Tak, to prawda ,
            > jesli zasada mozna nazwac "niemozliwosc" wybaczenia zdrady?

            Jeśli "z zasady" nie wybaczasz to nie jest najlepiej...

            Ale nie o tym. W tym konkretnym wypadku nie potrafiłaś wybaczyć, jest to dla
            mnie zrozumiałe. Ale nie nazywałabym człowieka, który postępuje w podobny
            sposób "drugą połówką".

            Myślę, ze jeszcze poczujesz bycie jednością i całością z kimś :-); to nie jest
            zarezerwowane dla jednego człowieka. Ale możesz poczuć do dopiero wtedy, gdy
            wyleczysz się z obecnego związku. Bo jakoś cały czas o nim myślisz, a żeby
            rozpocząć nowe trzeba zakończyć stare...
    • caorle Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." 22.05.04, 14:10
      Zdarza się, że dwie połówki pomarańczy jednak nie mogą być ze sobą.
      Ja czasami widzę w sklepie...ale spodnie!... i wiem - że są moje - ale nie mogę
      ich mieć.
      Na przykład są za drogie, albo za wielkie...

      Ale wczoraj kupiłam taką umywalkę, że hej! :-)
    • Gość: bazyla Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 22.05.04, 14:19
      nie pytaj

      bo jesli masz ta pewnosc, to po co pytasz o opinie innych

      jezeli jej nie masz i tylko spekulujesz, to zamykasz sobie droge na
      znalezienie 'waznego czlowieka' w inny sposob, na innej drodze

      wpadasz w stereotyp "madison county"
    • Gość: bazylia Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 22.05.04, 14:26
      i inaczej

      bo jesli masz taka pewnosc, to po co ci opinie innych

      jesli zas jej nie masz, to po co sie nad tym zastanawiac. Mozliwe jest, ale
      oczekiwanie na "madison county" moze ci zamknac oczy na "milosc od ...drugiego
      wejrzenia" daj se spokuj ze stereotypami
      • samozwancza_barbarzynka Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." 22.05.04, 19:10
        Nigdy nie czekałam na doświadczenie syndromu "Madison County" - moja historia
        po prostu odszukała mnie samą...Wszystko zakończyło się wyrzeczeniem się siebie
        nawzajem - nie było innego wyjścia z tej sytuacji...Mimo tego noszę w sobie
        tamte wydarzenia, obraz mnie samej u Jego boku."Schemat" filmu powtórzył się
        też w moim przypadku - WIEM, że to była właściwa decyzja, byłam jej pewna i
        świadoma w chwili, kiedy go spotkałam(nie chodzi tu o księdza;))Hmmm...a teraz,
        po serii krótkodystansowych i mało znaczących relacji poznałam kogoś i...jest
        to coś innego, inna, przeczuwana Pewność - być może właśnie TA...Nie chcę teraz
        rezygnować z tego człowieka(z wzajemnością), ale przeszkody, choć trywialne
        (odległość, jego praca, moje studia etc.)mogą wszystko zniszczyć!:( Ufam jednak
        swojej sile i zdecydowaniu i tym razem będę walczyć, bo czuję, że inaczej nie
        mogę!;)Życie pisze różne scenariusze i przychodzi nam brać udział w
        nieprzewidywalnych w akcję fabułach...
        • Gość: aaga Re: droga kasiu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 00:54
          mam pytanie. Moze jest klopotliwe i nie chcesz opowiadac ale jestem strasznie
          ciekawa w jakich okolicznosciach cie zdradzil, tzn chodzi mi o to ze są jednak
          sytuacje kiedy warto i mozna wybaczyc. A lepiej- dlaczego cie zdradzil, tzn co
          nim kierowalo?
          pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Kasia do aaga IP: *.bredband.comhem.se 23.05.04, 01:52
            Nigdy sie nie dowiem dlaczego mnie zdradzil.Nie mamy kontaktu , bo ja tak
            chcialam, bo nie moglam tego bolu przebaczyc. Zdradzil mnie w okrutny sposob ,
            nie fizycznie ale poprzez GG, przez rok. A potem ta pani przyjechala na dwa
            tygodnie i on wtedy niby wyjechal w delegacje. I znow by ze mna i byl najmilszy
            i do ostatniego dnia patrzyl mi w oczy i nie moglam wyczuc, ze cos nie tak!
            Dowiedzialam sie przez kolezanki , ze byl z nia na zabawie i calowal ja i
            sciskal. I wtedy zawalil mi sie swiat! A on milczal, dopiero jak napisalam list
            to zadzwonil , ale ja nie moglam z nim rozmawiac. To wtedy. Teraz zaczynam
            dopiero przypominac sobie jego slowa, ze my ...ze obiecalismy , co by sie nie
            stalo. No, ale teraz juz za pozno, juz z nia jest , nie wiem jak , ale nie ze
            mna. Przedstawil ja rodzinie , znajomym, wszystko tak szybko sie stalo.

            • Gość: Ela Re: do aaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:23
              z tego wniosek ze nie była dla niego tylko przygodą na gg
              inaczej walczył by o ciebie a ją potraktował jak "delegację"
            • Gość: aaga Re: do aaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:30
              Wiesz ja mysle ze mimo tego ze czasem warto wybaczyc to chyba teraz mialas
              racje ze tego nie zrobilas. Zreszta z tego co piszesz to ty po prostu nie
              bylabys w stanie wybaczyc nawet przy okolicznosciach łagodzących( gdyby byly).
              Ja mysle ze z pozoru moze to wygladac tak jakbys cos waznego stracila bo w
              koncu oni sa razem a Ty jestes sama, ale jednak nie mozna zyc z kims kogo stac
              na takie klamstwo. Bo wybaczyc mozna jednorazowa zdrade. A on byl na tyle
              dwulicowy ze potrafil grac przez dlugi czas, udawac, zyc w falszu. I to nie
              jest tak ze zdradzil raz wasza milosc tylko zdradzal ja caly czas. A takie
              rzeczy sa nieodwracalne. Sama dobrze wiem jak ciezko pogodzic sie z tym ze ktos
              potrafil patrzec ci w oczy udajac ze jest wszystko w porzadku a tak naprawde
              zyc podwojnym zyciem. To cos z czym nie mozna sie pogodzic bo ciagle myslisz ze
              kazdy pocalunek , kazdy usmiech byl klamstwem, przestajesz wierzyc w
              jakikolwiek gest- bo jak ktos potrafił tak cie oszukiwac to czemu wszystko co
              bylo- wszystkie zapewnienia nie mialyby byc klamstwem.
              To jest tak ze jak czujesz ze to ten jedyny( bo to głowny temat tego watku) i
              zaden inny to opiera sie to tez na tym ze jestes pewna ze on czuje to samo. Gdy
              zas dowiadujesz sie o podwojnym zyciu to tak jakby runely wszystkie podwaliny
              zwiazku( bo przeciez na tym byl głownie oparty- na poczuciu ze to TEN JEDYNY).
              Przepraszam ze tak smutne rzeczy pisze, mam nadzieje ze nie zdołujesaz sie
              przeze mnie jeszcze bardziej, ale we mnie tez jest bol, ktorego nie potrafie
              ukryc piszac o takich spawach. W kazdym razie mysle ze twoja decyzja byla
              wlasciwa, bo nawet gdybys z nim byla to i tak czulabys sie zawsze oszukana i
              zdradzona. A moze kiedys przekonasz sie ze to nie byl jednak TEN. Ja choc
              jeszcze nie pogodzilam sie do konca z tamta sytuacja, jestem teraz szczesliwa z
              kims innym i tez mam takie przeczucie( wprawdzie nieco inne) ze to moze byc TA
              OSOBA.Chyba jest tak ,ze rzeczywiscie tylko raz sie to czuje ale tylko raz
              naprawde. Czasami moze nam sie wydawac ze tak czujemy a potem jak naprawde
              spotkamy kogos wlasciwego to juz wiemy ze tamto bylo tylko zludzeniem.
              Zycze owocnych poszukiwan "drugiej polowy" i pozdr.
              • Gość: Kasia Re: do aaga IP: *.bredband.comhem.se 23.05.04, 11:38
                Dziekuje za twoje slowa; masz racje , utwierdzily mnie one tylko w tym co
                czulam i bylam niepewna czy dobrze postapilam, bo jeszcze boli...ale tak
                musialo byc.
                Poniewaz nie wiem co bylo przyczyna tego jego skoku na bok z obca kobieta, moze
                sie bal tej naszej milosci. Byl troche z tych z niskim poczuciem wartosci
                osobistej. Moze sie bal , ze to ja go zostawie?
                Zycze i Tobie udanego zwiazku(tego nowego)i pozdrawiamm goraco.
                • Gość: Kasia Re: do aaga IP: *.bredband.comhem.se 23.05.04, 11:46
                  Wiec moj post jest odpowiedzia na zadane pytanie, czy zdazylo wam sie spotkac
                  kogos szczegolnego i potem jakby wszystko wylecialo nam z rak.
                  Nigdy nie bede chyba czula takiej bliskosci dusz jak z Nim. Fizycznie wciaz
                  czuje jego reke w mojej i jak przydarzy mi sie cos fajnego to pierwszym
                  odruchem jest zadzwonic do niego i podzielic sie z nim tym wydarzeniem. Chce
                  uslyszec jego opinie na ten temat, ale to juz przeszlosc i musze z tym zyc.
                  • jmx Re: do aaga 24.05.04, 02:18

                    To minie, z czasem... Zobaczysz :-)
    • mskaiq Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." 24.05.04, 08:27
      U mnie zdarzylo sie cos bardzo podobnego. Przyszla milosc nie szukana i
      wydawaloby sie niepotrzebna. Przestalem chyba wierzyc ze jest to mozliwe. Przez
      dluzszy czas nie wiedzialem co z tym zrobic, ale byla zupenie bezsensowna. Nie
      chcialem jej odrzucic, czulem ze jest wazna. Rozwiodlem sie bo byc z kims innym
      w zwiazku w takiej sytuacji jest nie mozliwe.
      Mieszkamy w dwoch roznych krajach, komplikacji jest znacznie wiecej, wszystko
      zdawaloby sie jest przeciwko tej milosci. Od 5 lat nie mam kontaktu z ta Osoba
      chociaz wiemy o sobie to co jest najwazniejsze tzn ze oboje czekamy. Jest we
      mnie silnie przekonanie ze bedziemy razem choc logicznie to nie ma sensu.
      Walcze o ta milosc, najtrudniejsze jest utrzymac wiare i cierpliwosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • ancja Re: "Taka pewność .." - to wielkie ryzyko 24.05.04, 12:45
      taką pewność poczułam 3 lata temu
      to było niesamowite, nie sądziłam że to możliwe, aby być tak przekonanym o
      słuszności wyboru, wzajemnym przeznaczeniu i niezmienności tego uczucia.
      z wzajemnością - wówczas...
      pobraliśmy się...
      w tej chwili liczę dni do posiedzenia pojednawczego
      i mam nadzieję, że do rozwodu jednak nie dojdzie
      On wtedy był jeszcze bardziej pewny niż ja...
      Ja jestem nadal, on nie...
      • Gość: aaga Re: "Taka pewność .." - to wielkie ryzyko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 12:50
        Sądze że powinniśmy myśleć w kategoriach uczuć.Lubie sama sie gawałcić.Wtedy
        jestem dowartościowana.
        • Gość: aaga Re: "Taka pewność .." - to wielkie ryzyko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 13:08
          no cóz widze ze dajesz po całości...który to już raz podzszyłes sie pod mój
          nick? Ale zapewne tylko na tyle Cie stać. Pozostaje współczuć, ze ktos ma tak
          wąskie horyzonty. Ale dam Ci dobrą rade- nad tym można popracować...Chociaż w
          twoim przypadku...ZENADA
    • qw5 Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." 24.05.04, 13:31
      Raz w życiu? pewność? połóweczka?
      Ludzi, ktorzy mniej lub bardziej do nas pasują/pasowali/będą pasowali jest
      wcale nie tak mało.

      Ale przyznam to o tej pomarańczy i połówkach, to jedna z ładniejszych bajek,
      jakie w życiu słyszałam.
      • Gość: aaga Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 13:42
        Slyszalaś bajeczkę o marchewce?Może o parowce?Praktycznie trwam dzięki
        parówce.Nasycam się nią w łóżku do pelna.
        • qw5 Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." 24.05.04, 13:49
          Nie. Ale słyszałam o różnych pogrywaczach, zboczeńcach i psycholach, tyle że
          starczy mi do końca życia.
          • Gość: aaga Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 13:53
            Czy któryś zboczeniec atakował Cię parówką?Tak,taki uraz pozostaje na
            dlugo.Współczuję serdecznie.
    • Gość: mandarynka29 Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: 156.17.253.* 25.05.04, 11:05
      Mi sie zdarzyla ta pewnosc. Ba, lezac kiedys obok niego pierwszy raz w zyciu
      mialam uczucie, ze to przyszly ojciec moich dzieci. Wydawalo mi sie, ze to ten
      i tylko ten. I co??? Nie jestesmy razem. Na poczatku tez tlumaczyl mi i ja sama
      sobie, ze sytuacja sprawila, ze nie mozemy byc razem. Wszystko sprzysieglo sie
      przeciwko tej milosci. A co sie okazalo? Ze to tchorzliwy dupek, ktory bal sie
      powiedziec mi prawde i mydlil oczy jakimis "polowkami", "milosciami jego zycia"
      itp. Nie mial cywilnej odwagi, zeby odejsc od swojej niby eks dziewczyny (tak
      mi wpieral), ktorej nie kochal, bo... prawda byla banalna...Kupili razem
      mieszkanie. Tak wiec pieniadze byly ta glowna przyczyna i to jest takie banalne
      w tym wszystkim. Wlasnie, to, ze probowal dorobic do czegos tak banalnego cudna
      ideologie. Jestem teraz z kims innym, nie czuje, ze to ten do konca zycia i
      tylko ten, ale nie dam sobie zabrac "tego szczescia". To jest zwiazek jakiego
      chcialam i jakiego szukalam i nie jest potrzeba mi pewnosc i to uczucie czy to
      TEN. Wiem jedno... jesli ktos ciebie kocha (tak jak deklaruje), to nic nie
      stanie na przeszkodzie, zeby z toba byc. Jesli sa przeszkody, a on nie potrafi
      ich przeskoczyc i bezradnie rozklada rece mowiac, ze on by bardzo chcial, ale
      zycie robi mu psikusa to... lepiej dac sobie spokoj. To tchorz! I nie mowie
      tutaj o przeszkodzie typu: odleglosc. Chodiz mi o te "inne przeszkody"
    • Gość: nan Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 13:42
      Pewność jest pojęciem/uczuciem na wskroś subiektywnym. Nikt nie może Ci w jego
      zdefiniowaniu pomóc ani podpowiedzieć co z nim zrobić kiedy się pojawi. Kiedy
      ludzie są dorośli, wolni i niezależni sprawa zazwyczaj jest prosta - są z sobą
      i tyle. Nieporozumienia czy kłótnie są i przechodzą. Jest dobrze. Natomiast
      kiedy jak piszesz pojawiają się "inne względy" sprawy się komplikują, czasem
      bardzo.Nie można generalizować czy uogólniać bo to niesprawidliwe, każda
      historia jest inna, każda para ludzi ma ją inaczej napisaną.Chcę wierzyć,że tę
      pewność można czuć więcej niż raz. Bo jeśli nie to pozostaje (przynajmniej dla
      mnie) zgoda na życie "na pół gwizdka" (wybaczcie kilokwializm).Ale może dość
      teoretyzowania.Jestem kobietą,która powoli dobija do trzydziestki - więc już
      nie nastolatką z szalejącymi hormonami ;) Historia rozpoczęła się ponad 2 lata
      temu - przypadkiem oczywiście.Najpierw-koleżeństwo. Potem-przyjaźń. A pewnego
      dnia niechciana-miłość."Inne względy"-żona i dzieci.Banał.Ten banał trwał
      prawie rok.Byłam pewna.Więcej niż pewna.Wcześniejsze związki miewałam udane ale
      nigdy nie byłam pewna że mogę zaufać do końca.O ironio z mężczyzną, do którego
      nie miałam żadnych "praw"nie miałam żadnych wątpliwości.Zwątpiłam kiedy On nie
      mógł już znieść "napięcia"i wrócił do domu.Zapłaciłam za tę pewność ciężką
      chorobą.Długo walczyłam o powrót do"pionu".O dziwo pomimo tych doświadczeń
      pewności nie mogłam się pozbyć choć wierzcie mi starałam się jak nigdy o nic
      wcześniej.Ale pogodziłam się z tym,że moja pewność nie była jego pewnością.Nie
      widzieliśmy się rok.Dla bezpieczeństwa unikaliśmy się żeby nie kusić losu.
    • Gość: nan-cd. Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 13:48
      I co? Po roku pojawił się, oświdczył że jest pewien i kocha. A mój świat znów
      się rozpadł. Bo przecież dzieci są nadal i są "innymi okolicznościami",których
      nie da się "przeskoczyć". A cały ten mój wywód prowadzić miał do jednego:
      Pewność jest piękna, miłość jest piękna, a życie drwi sobie i z pewności i z
      miłości.
      pozdrawiam serdecznie - nan
      • abranight KRÓTKO 25.05.04, 13:56
        JEDNO
      • abranight KRÓTKO 25.05.04, 14:01
        Najważniejsza w życiu jest miłość.
        Ona jest warta wszystkiego.
        Jest motorem wszelkiego działania.
        Jeśli ktoś ma powód, dla którego dwoje ludzi,
        którzy twierdzą, że są dla siebie przeznaczeni,
        nie może być razem.........
        to wszystko jest jasne---to nie może byc miłość!!!

        Nie znam powodu, który mógłby rozdzielić dwoje kochających się i uczciwych
        względem siebie ludzi.

        * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
        "Szczęście to nie tylko to,
        co los daje ale i to, czego nie zabiera"

        (W.Grzeszczyk)
        • Gość: nan Re: KRÓTKO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 14:15
          Bardzo chciałabym Ci wierzyć. Kiedyś sama tak myślałam. Ale życie skutecznie i
          brutalnie zweryfikowało moje poglądy.I już nie mam odwagi twierdzić,że nie ma w
          miłości przeszkód nie do pokonania.Czasem wali się w ścianę.
          pozdr - nan
        • Gość: re777 Re: KRÓTKO IP: *.radmor.com.pl / *.radmor.com.pl 25.05.04, 15:43
          może to i prawda, ale nie zawsze tak jest jak chciało by się, aby było.

          "Szczęście to nie tylko to,
          > co los daje ale i to, czego nie zabiera"
          >
          > (W.Grzeszczyk)

          bardzo, bardzo cchiałabym tego doświadczyć
    • agatje Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." 25.05.04, 16:13
      Mnie się zdarzyło. Od pierwszego wejrzenia, z dwóch stron. Pokonaliśmy ponad
      1000 km odległości, granice, problemy wizowe, moją nieznajomość języka,
      dostosowanie się do innej kultury. Pozostało powiększenia rodziny i poprawa
      budżetu :)) Decyzję o zamieszkaniu razem podjęliśmy po 10 miesiącach znajomości
      i 4 kilkudniowych spotkaniach. Jest super! Dodam, że obydwoje jesteśmy po 30
      (ja 31,mąż 35) z zupełnie odmiennymi doświadczeniami - bolesny rozwód kontra
      kilka krótkich znajomości, dyplom magistra kontra technikum. Przylgnęliśmy do
      siebie od pierwszego wejrzejnia i jest coraz lepiej!
      • Gość: Kasia Re: "Taka pewność zdarza się raz w życiu..." IP: *.bredband.comhem.se 26.05.04, 18:16
        Dowiedzialam sie w niedziele zupelnie nieoczekiwanie dlaczego ta moja polowka
        mnie zostawila tak nagle i bez slowa. Bo spotkal kobiete, ktora pomogla mu w
        oplaceniu rachunkow za dom. Wybral dom! Za to ona ma meza i tam mieszka u niego.
        zobaczylam go z daleka po raz pierwszy od 6 miesiecy, byl blady , strasznie
        zeszczuplal, zal mi go..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka