Gość: Elisa
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
01.03.02, 23:01
Zaczeło się zwyczajnie- stary szef wyjechał dali nam nowego, który pracował
w "sąsiedniej"firmie holdingu. Nikt go tam nie lubił, a u nas tez popisał się
wieloma kontrowersyjnymi decyzjami, zmiennymi nastrojami i wrzeszczeniem na
pracowników... ale wiadomo szefa się nie wybiera.
Wkrótce okazało się ze "sąsiednią firmę" likwidują i nowy "genialny" pomysł
szefa był taki, aby z tej firmy przenieść jego dawną najlepszą asystentkę do
nas, a konkretnie do mojego działu. Od tego momentu zaczęły się dziać dziwne
rzeczy. Najpierw "nowa koleżanka" zaczęła się rządzić mówiąc wszystkim na
około, ze mają bajzel i powinni lepiej sobie zorganizować pracę (pracujemy
zespołowo i w większości w stałym składzie od 5 lat), co wywołało natychmiast
ostry odzew i konflikt reszta-ona. Potem "łaskawie doniosła" do szefa,ze nie
podoba się jej coś, co ja robiłam (pracuję w tej firmie 7 lat - firma rosła
razem ze mną jeszcze zanim przyszedł nasz obecny szef - ona nie zna firmy w
ogóle). Potem zaczęła się mądrzyć, ze ona nie po to kończyła tyle szkół, abyśmy
dawali jej jakieś "głupie rzeczy do roboty" w tej firmie. Merytorycznie jest
bardzo słaba i nie ma doświadczenia w tym co robi. W pokoju siedzimy teraz z
moją dawną koleżanką jak w grobowcu - żadnych żartów, komentarzy, ironi,
smieszków, bo zaraz wszystko znajdzie się u szefa. Jedna z koleżanek
powiedziała,ze coś nie podoba się jej co "donosicielka" zrobiła to już po
południu usłyszałam komentarz od szefa (cały dzień był piętro wyżej i nie mógł
słyszeć rozmowy),ze "gdy wszyscy ją atakują to powinnam jej bronić bo należy do
mojego działu'. Zachciało jej się nowych mebli to bez problemu od ręki szef
zaakceptował, nam robił ogromne kłopoty przy kupnie 2-óch szafek. wszyscy
zaczynają podejrzewać, że w grę wchodzą jakieś prywatne ukryte relacje. Nie
wiemy co robić, nikt jej nie lubi, nikt nie chce z nią pracować, część moich
kolegów i koleżanek mówi,ze trzeba walczyć i zawiadomić naszych bezpośrednich
szefów za granicą,zeby ją wywalili od nas (co może być realne).
Czy mieliście taką sytuację i co robić?? Pomóżcie.