Dodaj do ulubionych

Czym jest dom?

17.05.04, 10:58
Wyizolowaną z otoczenia przestrzenią, zamkniętą w bryle z desek, cegieł,
betonu? Prostą geometrią czterech ścian i dachu?

Tylko i aż tyle, by móc przed progiem, po zewnętrznej stronie drzwi,
pozostawić chłód, mrok i ludzi? Deszcz ściekający z parasola?

Dlaczego zatem Apollinaire powiada, że nie ma prawdziwego domu bez kobiety,
kota i ogniska?
Czy to oznacza, że samotni nie mają swego domu? A ognisko, czym jest?

Po co nam więc dom? Jakie naprawdę potrzeby zaspokaja?

Czy ciasną przestrzeń, punkt wtłoczony w rozległy popiel betonowego muru o
wysokości trzydziestu i długości dwustu metrów, też nazwiemy domem? Widok z
okna na kolejną ścianę z betonu i zamkniętych w niej ludzi. Widok na linię
tramwajową, warsztaty samochodowe i opuszczoną przestrzeń pomiędzy blokami,
bez placu zabaw dla dzieci, bez drzew. Tylko pojedyncze kępy suchych traw.
Wszędzie graffiti, hwdp.

Czy raczej ogród wokół domu, stromy dach, wysoki komin, widok z okna na
drzewo i ptaki?

Chodzi więc o portfel? Im grubszy, tym dom prawdziwszy?

A może wcale nie chodzi o ściany, które nas chronią, ale pewną przestrzeń o
umownie wytyczonych granicach: dzielnica, miasto, kraj, świat?

Dom możemy mieć jeden czy wiele jednocześnie? Łatwo jest go zmienić? Ile
można ich mieć na przestrzeni lat, które nam ktoś odlicza? Jeden po drugim,
wraz z zawarciem notarialnej umowy kupna lokalu mieszkalnego? Ile razy
utracić? I tylko w razie eksmisji?

Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Czym jest dom? 17.05.04, 11:12
      Moj dom jest tam gdzie jestem.
      Nooo, moze z wyjatkiem pracy
      • iwan_w Re: Czym jest dom? 17.05.04, 11:26
        I wszędzie się czujesz jednakowo dobrze? Albo jednakowo źle?

        W domu tak samo, jak i w samochodzie w korku albo na zatłoczonym przystanku? Na
        pustej ulicy nad ranem, po wizycie w klubie, bez taksówki?
        • kwieto Re: Czym jest dom? 17.05.04, 11:36
          Z malymi wyjatkami :"P
          Np. jak pada deszcz to czuje sie lepiej w domu niz na ulicy :"P
          • iwan_w Re: Czym jest dom? 17.05.04, 11:42
            Czyli, podążając tym tropem, dom jest dla Ciebie tylko schronieniem przed
            niedogodnościami pogody? Deszcz, śnieg, chłód? To są owe małe wyjątki? I nic
            więcej?
            • kwieto Re: Czym jest dom? 17.05.04, 11:58
              Blad.
              Jako budynek - niewatpliwie.
              Podazajac klasycznym tokiem rozumowania - ze dom to "bezpieczna przystan",
              schrnonienie, poczucie bezpieczenstwa, komfortu - to jest niewiele miejsc w
              ktorych sie tak nie czuje.
              • kwieto Dopisek 17.05.04, 12:01
                Nie potrzebuje tez jasno ograniczonego "terytorium", albo jesli wolisz,
                wyznaczam je sobie sam, tam gdzie sie w danym momencie znajduje

                Dlatego pewnie nie lubie sytuacji w ktorych czuje sie bezsilny (bo nie da sie
                wtedy wyznaczyc terytorium, jestes zdany na laske silniejszego).
                Ale zwroc uwage, ze wtedy "dom" jest bardziej zwiazany z sytuacja niz miejscem.
                • iwan_w Re: Dopisek 17.05.04, 12:13
                  Czyli dewiza: "Whenever I lay my hat, that`s my home"?
                  (cholera, kto to spiewał?)

                  I dom jest wszędzie tam, gdzie nie tracisz wpływu na otoczenie, ludzi,
                  okoliczności? Gdzie panujesz nad sytuacją, nie tracisz poczucia bezpieczeństwa?

                  A co z obecnością innych ludzi? Jest Ci ktoś do tego potrzebny?

                  I naprawdę żadnego sentymentu do m i e j s c?

                  • malvvina Re: Dopisek 17.05.04, 12:17
                    w domu sie umiera
                    zycie jest na zewnatrz
                    • kvinna Re: Dopisek 17.05.04, 12:27
                      Kant pono nie wyjeżdżał nigdy z Królewca, a pokój miał obity korkiem...
                      • iwan_w Re: Dopisek 17.05.04, 12:37
                        Podobnie jak Proust:)
                        Może ich domem były karty ich dzieł? Mieszkali wśród słów?
                        • kvinna yes 17.05.04, 12:42
                          Kocha się to, co się samemu t w o r z y.
                          Zrobiłam nieme założenie, że się tym nie gardzi.

                          (ściągnęłam od Kwieta troszkę :)

                          Proszę, nie drąż czy pokocha się dom, z wielkiej płyty.
                          Jeśli się tam pisze, to pewnie tak.

                  • kwieto Re: Dopisek 17.05.04, 12:32
                    > Czyli dewiza: "Whenever I lay my hat, that`s my home"?
                    > (cholera, kto to spiewał?)

                    Nie wiem kto spiewal, ale cos w tym stylu.

                    > I dom jest wszędzie tam, gdzie nie tracisz wpływu na otoczenie, ludzi,
                    > okoliczności?

                    Bardziej na siebie w tym otoczeniu, wsrod ludzi, okolicznosci.
                    wplyw kojarzy mi sie z kontrola, a to mi nie pasuje.

                    > Gdzie panujesz nad sytuacją, nie tracisz poczucia bezpieczeństwa?

                    Uhmmm

                    > A co z obecnością innych ludzi? Jest Ci ktoś do tego potrzebny?

                    Do tworzenia domu?
                    To zalezy co masz na mysli. Otoczenie, srodowisko - ok. Za ludzmi bym tesknil
                    gdybym sie przeprowadzil. Ale czy to jest dom? Hmmm

                    > I naprawdę żadnego sentymentu do m i e j s c?

                    Wiesz, myslalem juz o zalozeniu watku o tym czy przywiazujemy sie do ludzi czy
                    do miejsc, tyle ze nie mialem pomyslu jak go "ugryzc".
                    Nie, nie przywiazuje sie do miejsc, troche mnie dziwi jak mozna konkretne
                    emocje ladowac w miejsca, typu: "tu pierwszy raz pocalowalem dziewczyne", tu
                    cos tam a tam szmos tam.
                    Ale zeby byc calkiem szczery, zywie sentyment np. do forum. I sam tego nie
                    rozumiem.

                    Acha, mam jeszcze sentyment do rzeczy ktorych bylem tworca/wspoltworca. Ale to
                    raczej uczucia ojcowskie, niz przywiazanie do miejsca. (chyba? :"P)
                    • iwan_w Re: Dopisek 17.05.04, 13:30
                      kwieto napisał:

                      >
                      > > A co z obecnością innych ludzi? Jest Ci ktoś do tego potrzebny?
                      >
                      > Do tworzenia domu?
                      > To zalezy co masz na mysli. Otoczenie, srodowisko - ok. Za ludzmi bym tesknil
                      > gdybym sie przeprowadzil. Ale czy to jest dom? Hmmm

                      Chodziło mi o obecność niezwykle prostą: drugiej osoby przede wszystkim.

                      >
                      > > I naprawdę żadnego sentymentu do m i e j s c?
                      >
                      > Wiesz, myslalem juz o zalozeniu watku o tym czy przywiazujemy sie do ludzi
                      czy
                      > do miejsc, tyle ze nie mialem pomyslu jak go "ugryzc".
                      > Nie, nie przywiazuje sie do miejsc, troche mnie dziwi jak mozna konkretne
                      > emocje ladowac w miejsca, typu: "tu pierwszy raz pocalowalem dziewczyne", tu
                      > cos tam a tam szmos tam.
                      > Ale zeby byc calkiem szczery, zywie sentyment np. do forum. I sam tego nie
                      > rozumiem.
                      >
                      > Acha, mam jeszcze sentyment do rzeczy ktorych bylem tworca/wspoltworca. Ale
                      to
                      > raczej uczucia ojcowskie, niz przywiazanie do miejsca. (chyba? :"P)
                      >

                      Właśnie, wątek o przywiązaniu do m i e j s c. Hmm:)
                      A miejsce, gdzie się urodziłeś, wychowałeś, gdzie mieszkałeś minimum, jak
                      sądzę, 18 lat, było/jest w jakiś szczególny sposób różne od tego, gdzie
                      mieszkasz teraz? Nie pytam o ludzi, ale, mówiąc prozaicznie, o pewne fizyczne
                      właściwości tego miejsca? To samo miasto? Dzielnica? Ten sam charakter
                      krajobrazu?
                      • kwieto Re: Dopisek 17.05.04, 13:55
                        > Chodziło mi o obecność niezwykle prostą: drugiej osoby przede wszystkim

                        mile, ale nie jest konieczne.
                        Co z pustelnikiem, na przyklad?

                        > Właśnie, wątek o przywiązaniu do m i e j s c. Hmm:)

                        Uhm, tylko nie bardzo chcialem pisac, bo by znowu wyszlo ze o forum :"P

                        > A miejsce, gdzie się urodziłeś, wychowałeś, gdzie mieszkałeś minimum, jak
                        > sądzę, 18 lat, było/jest w jakiś szczególny sposób różne od tego, gdzie
                        > mieszkasz teraz? Nie pytam o ludzi, ale, mówiąc prozaicznie, o pewne fizyczne
                        > właściwości tego miejsca? To samo miasto? Dzielnica? Ten sam charakter
                        > krajobrazu?

                        Inne miasto, inni ludzie, inne budownictwo (tez blok, ale starszy
                        niz "budownictwo wielkiej plyty"), zupelnie inne wnetrze.

                        Acha, mam za soba paroletni okres wynajmowania, to uczy dystansu do miejsca w
                        ktorym sie mieszka.
                        • iwan_w Re: Dopisek 17.05.04, 14:33
                          kwieto napisał:

                          > > Chodziło mi o obecność niezwykle prostą: drugiej osoby przede wszystkim
                          >
                          > mile, ale nie jest konieczne.
                          > Co z pustelnikiem, na przyklad?

                          Może jest właśnie b e z d o m n y?


                          > Inne miasto, inni ludzie, inne budownictwo (tez blok, ale starszy
                          > niz "budownictwo wielkiej plyty"), zupelnie inne wnetrze.

                          I nie miało to żadnego znaczenia przy wyborze nowego mieszkania? Pomyśl? Czy
                          chociażby bezwiednie nie poszukiwałeś takiego miejsca, które by w jakiejś
                          mierze, przynajmniej w jednym z kilku elementów, odpowiadało temu, gdzie
                          mieszkałeś, zakładam, 19 lat? Drzewa? Cisza? Charakter zabudowy?
                          Bo ja tak.
                          • kvinna Bezdomność 17.05.04, 14:36
                            Może mnie zakrzyczycie, ale czasem myślę, że bezdomność (ta dosłowna) jest
                            objawem choroby psychicznej...

                            Inna myśl: bezdomny nosi dom w sobie. Jak ślimak. Żółw.
                            • iwan_w Proszę? 17.05.04, 15:07
                              Bezdomność objawem choroby psychicznej (ja nie krzyczę, zwróć uwagę)?

                              Może jej efektem, niekiedy?

                              Bezdomny nosi dom w sobie? Marzenie o nim, znaczy?

                              Właśnie pomyślałem, jaką wartość mają nasze puste zdania dla bezdomnego, który
                              nie jest nim z wyboru. Dla wyrzuconego na bruk, bez pieniędzy.
                          • kwieto Re: Dopisek 17.05.04, 15:18
                            > Może jest właśnie b e z d o m n y?

                            Moze, choc to raczej problem pol pelnej-pol pustej szklanki.
                            Zalezy jak spojrzysz

                            > I nie miało to żadnego znaczenia przy wyborze nowego mieszkania? Pomyśl? Czy
                            > chociażby bezwiednie nie poszukiwałeś takiego miejsca, które by w jakiejś
                            > mierze, przynajmniej w jednym z kilku elementów, odpowiadało temu, gdzie
                            > mieszkałeś, zakładam, 19 lat? Drzewa? Cisza? Charakter zabudowy?
                            > Bo ja tak.

                            Nie.
                            Oczywiscie pewny jakichs podswiadomych machlojek byc nie moge, ale nie
    • kvinna Brzydki masz widok z okna :) 17.05.04, 11:22
      Tak, dom to też (subiektywnie) widok na wspaniałe topole, ładną, bo w ciepłym
      kolorze, świeżo ułożoną kostkę chodnikową (świetnie komponuje się z zielenią),
      bujne forsycje, czerwone sznurki do suszenia bielizny (jestem kolorystką).

      Krzyk rybitw.

      "Whenever I lay my hat, that`s my home"
      Nagrody nie będzie, ale można pozgadywać wykonawcę :)

      Miejsce, gdzie ktoś na Ciebie czeka, choćby tylko miał dziobek i błękitne
      piórka.

      Kilka to można mieć pokoi hotelowych na godziny.
      Garsonier.

      Dom będziesz miał jeden (dwa; drugi to gniazdo, z którego się wyszło).

      Tak czuję.

      p.s. Zasadź parę drzewek na tym hwdp podwórku :)
      • iwan_w Znów się mylisz:) 17.05.04, 11:39
        Mój widok z okna należy do zdecydowanie kolorowszych, co nie zmienia faktu, że
        bywam tu i ówdzie, jak i tego, że w sznurach z betonu w wielkich miastach
        pomieszkuje sporo ludzi. I cóż z nimi?

        Galeriowce, przegubowce, mrówkowce, i co tam jeszcze?


        Czyli wystarczy, żeby czekało coś, co żyje, rusza się, daje głos? Ptak, pies,
        kot? I już mamy dom? I, jeżeli czekają tylko przedmioty (krzesło, stół, obraz),
        domu nigdy nie mamy?

        I tylko dwa domy, rodzinny w to wliczając? A co powiesz zawierającym drugie
        małżeństwo? Rozpoczynającym w nowej układance?


        P.s.
        A u Ciebie są naprawdę rybitwy? Nie wiem wprawdzie, jak to krzyczy i wygląda,
        ale brzmi cokolwiek egzotycznie:)
        • kvinna I cóż z nimi? Nie wiem 17.05.04, 11:50
          Mogę cynicznie? Ich problem. Mogę tylko za siebie.

          Mamy dom, gdy kogoś/coś kochamy. To jest chyba puenta tego, o co Tobie chodzi.
          Nie wiem zresztą, o co Ci chodzi ;)

          Opiekowanie się kimś.
          Dawanie siebie.

          Można kochać swoje płyty komptaktowe.
          A raczej muzykę na nich.

          Swoje książki (i ich niemal nie pożyczać :)

          Nowa układanka?
          Hm, to podobno znak czasów. I przyjaźnienie się z b.żonami. Wspólne Wigilie.
          Sprzeciw. Ja tam ciacham przeszłość. No, chyba że są dzieci. Wtedy tak, szeroko
          zakrojony kontakt z dziećmi, wpływ na ich wychowanie, częste bycie z nimi, ale
          już nie łóżko/materac w domu b.żony :)

          P.S. Tak! Podobne do mew. Gdy zrobię coś złego, cholernie krzyczą. Poważnie. Od
          roku są ciszej. Przestałam grzeszyć ;) A nocą patrzę w gwiazdy. Widok dostępny
          z każdego okna!!!

          :)
          • iwan_w Re: I cóż z nimi? Nie wiem 17.05.04, 12:33
            Cóż z nimi? Mają dom, czy nie? Bo jeśli ma to być ładny budynek z ogródkiem? A
            ludzie mieszkający w kamienicach czynszowych śródmieścia? Widok na ścianę
            sąsiedniego budynku pokrytą pleśnią, bez tynku, na podwórzu dziwaczne komórki
            na węgiel, porzucony wrak samochodu i butelki po tanim winie?

            Mamy dom, gdy kogoś/coś kochamy? Nie, to nie jest moja puenta:) A o co mi
            chodzi? Pomny zganienia za wątek o kobietach, chciałem, żeby było bardziej t w
            ó r c z o:))

            Uważasz, że to obojętne, czy kochamy kogoś czy coś? I to, czy ze wzajemnością?
            Wystarczy kochać płyty i mamy dom? Wystarczy kochać kogoś, kto nas nie
            toleruje, ale dom mamy?

            A co do układanki: zgodzisz się więc, że możemy mieć nie tylko gniazdo i swój
            dom, ale kolejny, i kolejny, w miarę upływu czasu i przemieszczania się jej
            elementów? Chociaż, rzeczywiście nie ma tu ograniczeń? Ile żon/mężów, tyle
            domów?

            Bo tak, w jednym czasie można mieć chyba co najwyżej dwa domy. Gniazdo i swój.


            P.s. Właśnie. Widok gwiazd:)) U mnie też je widać. Bywają też sowy. Nie, to nie
            dlatego, że grzeszę, to z racji mej mądrości:))))




            O co chodzi mojej skromnej osobie? Żeby było bardziej twórczo niż w wątku o
            kobietach:)
            • kvinna Bezsilność 17.05.04, 13:32
              Te dzieci w czynszowych kamienicach...

              Mogę wesprzeć akcję ELLE (Ulica nie ejst dla dzieci) i kupić koszulkę za 50
              zeta.

              Czy wolno mi w przypadku biedy/wojen/głodu i chłodu na świecie marzyć o pięknym
              domu z piękną roślinnością?

              Mogę czy nie?

              Ważna jest miłość.
              Doskonale wiesz, że najlepiej, aby były różne jej rodzaje.
              I aby te płyty kompaktowe też Cię kochały :)

              p.s. I robią huuu-huuuu? Fajnie masz.

    • saana Re: Czym jest dom? 17.05.04, 11:41
      dom jest azylem do ktorego nikt nie proszony nie ma prawa wejsc nikt nie ma
      prawa naruszyc intymnosci. To domownicy dyktuja prawa i otwieraja szlaban.
      Do w srodku powienien byc moj. stwor<zony tak zeby kazdy kawalek przestrazeni
      byl nieobcy. W domu powinni byc Ci ktorzy sie kochaja inaczej nie ma domu.
      Ja mam dwa domy wlasny zagranica gdzie mieszkam i ten opustoszaly tez moj w
      kraju. To powoduje schizafrenie nie zawsze wiem gdzie jest moj dom, definuje go
      wiec...dom jest tam gdzie my jestesmy. I gdzie jest nasze lozko.
    • Gość: inka_s Re: Czym jest dom? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.05.04, 11:48
      Parafrazując:
      tam dom twój - gdzie serce twoje.
    • cossa Re: Czym jest dom? 17.05.04, 12:56
      trudno mi zdefiniwoac
      dom jest tam, gdzie czuje sie dobrze i bezpiecznie
      gdzie moge byc soba

      kiedys "domem" bylo np. lozko :)
      akademickie
      (dolne pietrowe, zwane dziupla, trumna, dolnym pokladem;
      gorne tez bylo i tez bylo tymczasowym domem:)

      czesto domem bywaja na chwile
      miejsca publiczne (park, pociag, laka)
      bo czuje sie w nich dobrze i bezpiecznie
      a niosa ze soba to czego mury dac nie moga

      nie jest mi potrzebny nikt, bym czula sie dobrze w swoim domu
      dobrze by bylo, ale nic na sile :)

      dom mi potrzebny do glosnego westchniecia
      zregenerowania sil
      naladowania akumulatorow
      spedzenia czasu ze soba

      no i jest jeszcze dom rodzinny
      ale to juz inna bajka ;)

      pozdr.cossa
    • Gość: Luty Re: Czym jest dom? IP: *.dialup.mindspring.com 17.05.04, 14:59
      Z pamietnika pewnego czternastolatka.

      Dane jest mi w zyciu posiadac dom.
      Dom jest drewniany, pod lasem, nad strumieniem
      Dom na pagorku, przy drodze, na polanie.
      Dom to jedno z wazniejszych slow w moim zyciu.
      Dom to rozkosz samotnosci,
      Dom to rozkosz bycia z ludzmi
      Dom to szczesliwe zasypianie
      Dom to powolne budzenie sie do dnia.
      Dom to przestrzen, ktora objmuja swoja troska
      Dom to ogrod, w ogrodzie kwiaty, w kwiatach pszczoly
      Dom to gniazda ptakow, dojrzewajace jagody
      Dom to gwiazdy na nocnym niebie
      Dom to mgla w dolinie
      Dom to zapach skoszonej trawy
      Dom to deszcz i palace slonce
      Dom to poczta dostarczana codziennie
      Dom to sluchanie muzyki
      Dom to ogladanie filmow
      Dom to czytanie i pisanie
      Dom to rozlane mleko
      Dom to placz i smiech
      Dom to ja
      Jestem dla siebie Domem
      Jestem Domem dla innych
      Dom to swiat
      Swiat to Dom
      Wszyscy mamy siebie
      Jestesmy w Domu!!!!!
    • megxx Re: Czym jest dom? 17.05.04, 15:59
      Moje myśli o domu:
      -gdybym była sama mogłabym wynajmować jakiś kąt (byle nie przeprowadzać się!)
      nie ma we mnie potrzeby posiadania rzeczy
      -mając rodzinę lepiej mieć coś swojego
      -dom to miejsce, do którego wracam i nawet po najlepszych wczasach w luksusowym
      hotelu, gdy przekroczę próg domu mówię: "nie ma jak w domu" i właściwie nie
      wiem dlaczego, czy to wynika, że tu jest moje miejsce, że tu spotykam
      najblizszych?

      Mieszkałam w wielu miejscach, a jednak przez wiele lat sny o domu dotyczyły
      mojego miejsca zamieszkania, gdy miałam 6-12 lat. I choć potem mieszkałam w
      lepszych warunkach, to tam był mój pierwszy dom. Drugi tu, gdzie teraz mieszkam
      od ponad 15 lat. Moze to czas decyduje o tym co kojarzę z domem?

      > Dlaczego zatem Apollinaire powiada, że nie ma prawdziwego domu bez kobiety,
      > kota i ogniska?
      Kobieta, dzieci, rodzina, harmonia, spokój, na pewno pomagaja stworzyć
      poczucie domu, ale tyle osób ucieka, mówią: do takiego domu nie chce się
      wracać". Smutne.

    • sita_atlantis Re: Czym jest dom? 17.05.04, 17:15
      Dom = rodzina, poczucie bezpieczeństwa, mała ojczyzna, przywiązanie do
      miejsca...
      • caorle Re: Czym jest dom? 17.05.04, 18:35
        Tam gdzie nasze serce - tam jest nasz dom.
        I nieważne - slumsy, mrówkowce, apartamenty, rezydencje czy inne flaty.

        Zapytaj serca to ci powie.Nikt inny nie odpowie Ci na to pytanie.
        Ty sam wiesz najlepiej. No bo kto ma wiedzieć jak nie Ty?
    • ewka5 Re: Czym jest dom? 17.05.04, 20:41
      kiedys gdzies wyczytalam to, co ponizej - lubie to, wiec dziele sie:

      "Dom oznacza moznosc okazania swojej slabosci bez uczucia wstydu, mozliwosc
      odrobiny samochwalstwa bez obawy o niezrozumienie, szanse nie osmieszenia w
      przypadku popelnienia bledu."

      Prawda, ze ladne?
    • Gość: ryb Re: Czym jest dom? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 17.05.04, 21:55
      Dla mnie jest poczuciem bezpieczenstwa, nie, nie moj dom. Dom moich rodzicow,
      ale to bylo kiedys, jak jeszcze zyli. Moj dom to jest jakies badziewie, do
      ktorego przychodze spac, czy schronic sie przed pogoda. Ale dla mojej corki,
      znaczy to samo co dom moich rodzicow...
    • komandos57 [...] 18.05.04, 16:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • iwan_w Odświeżam wątek, 02.07.04, 09:36
      bo mnie interesuje. Może ktoś jeszcze się wpisze?

      Póki co, z tego, co napisano wyżej, można - mniej więcej - wywieść jedną
      wspólną cechę, składającą się na pojęcie domu ukształtowane w głowach autorów
      postów, a mianowicie: bezpieczeństwo, poczucie bezpieczeństwa, pewności.

      Co do cech fizycznych, miejsca - zgody już brak. Dla niektórych nie jest to
      nawet pojęcie związane z jakimkolwiek miejscem - mój dom jest tam, gdzie mój
      kapelusz, tam, gdzie mam poczucie, że panuję nad otoczeniem, mogę otoczenie
      kształtować, mieć nań wpływ. Dla wielu dom to miejsce (cztery ściany, łóżko,
      ulubione płyty), ale już niekoniecznie związane z obecnością innych - rodzina
      czy ktokolwiek, z ich emocjami w stosunku do nas czy naszymi w stosunku do
      nich. Można być samotnym i mieć dom. Ale czy na pewno?


      Dom, dom. Co to takiego?
      • kvinna Dziś wiem, że dom 02.07.04, 09:39
        że dom jest czym innym, niż był wtedy, gdy pisałam o płytach, książkach,
        zwierzakach.

        Dziś jest gniazdem, z którego za jakiś czas wylot.

        U Ciebie jakieś zmiany?

        U innych?
        • iwan_w wczoraj, dziś, jutro 02.07.04, 10:22
          Od tamtej rozmowy - u mnie bez zmian.

          Ale to ciekawe, jak płynne są nasze poglądy, jak wraz z upływem czasu zmienia
          się optyka postrzegania różnych zjawisk (zdaje się, że już o tym pisałem?). Nic
          stałego.

          Czytałaś W poszukiwaniu straconego czasu? To chyba najlepsze literackie ujęcie
          tego mechanizmu.
      • Gość: Balbina Re: Odświeżam wątek, IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 02.07.04, 10:20
        Dla mnie dom to ludzie. To nie ściany, firanki i książki, dom to przystań do
        której się wraca zmęczonym, to gorąca herbata, to uśmiech ukochanego, to śmiech
        dziecka.
        Dom to zapachy...
        • iwan_w same pozytywne skojarzenia 02.07.04, 10:24
          A jeżeli w domu ojciec alkoholik, awantury i obojętna matka?
          • Gość: Balbina Re: same pozytywne skojarzenia IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 02.07.04, 10:49
            znam taki dom ale to były tylko ściany... to była przechowalnia, miejsce gdzie
            sie spało, czasem jadło.

            Ale i znam inny dom...

      • ziemiomorze Dom to 02.07.04, 11:09
        Moje miejsce - i nie wiem, to jakos tak intuicyjnie czuje. Sa przestrzenie, w
        ktorych sie czuje dobrze, sa takie, w ktorych zle. Nie maja wyraznych cech
        wspolnych, wybor jest nieswiadomy, znajoma bioenergotralala upiera sie, ze
        chodzi o energie miejsca - kompletnie nie mam pojecia, co to, ale tak na oko
        pasuje.
        Kiedys czytalam o tajemnicy skrzypiec Stradivardiusa - ze w koncu odkryto,
        czemu graja tak pieknie: przed werniksowaniem lutnik pokrywal je cieniutka
        warstwa popiolu wulkanicznego. Sprytni Japonczycy wymierzyli wszystkie
        proporcje, uzyli tego samego drewna, odbyli pielgrzymke do wygaslego wulkanu,
        znajdujacego sie w poblizu miejscowosci, w ktorej mieszkal Stradivardius, uzyli
        ingrediencji chemicznych o takim samym skladzie, co w oryginale... Stworzyli
        identyczna kopie ktoregos egzemplarza cudownych skrzypiec. I co? Graly
        swietnie, ale nie tak dobrze jak tamte. Poniewaz byli to Japonczycy, wzieli sie
        pod boki, zasepili i zaczeli drazyc glebiej - na poziomie molekularnym. Okazalo
        sie, ze wlasnie tu drewno rozni sie od tego, ktorego uzyli - bo przez kilkaset
        lat subtelne wibracje grajacych na skrzypcach muzykow delikatnie je zmieniajac
        lekko uklad atomow. Badacze zasugerowali nawet, ze im lepszy muzyk, tym
        szlachetniejsze wibracje i tym bardziej ulepsza to skrzypce.

        Wydaje mi sie, ze podobnie jest z miejscami. Jakos sie to, co sie tam dzieje,
        odklada - emocje, mysli. Oby Japonczycy nie wyjasnili i tej zagadki.

        A moj dom to moja sukienka,
        zet.
        • kvinna śliczne... 02.07.04, 11:12

          jaka to sukienka?

          opowiedz

          kolor

          faktura

          długość

          prasowałaś ją?

          jak długo?

          jak wtedy pachniała?

          a teraz?

          • ziemiomorze Re: śliczne... 02.07.04, 11:49
            kvinna napisała:
            > jaka to sukienka?
            >
            > opowiedz

            Nic z tego, drazenia nie bedzie :-)

            z.
            • kvinna byłby rewanż 02.07.04, 12:06
              szkoda

              a ja nie mam maila, więc...

              wczoraj wymyśliłam pomarańczową

              lnianą

              z rąbkiem koronki (ręcznie robionej)

              pięknie pachnącej

              i suwak z tyłu

              ładna?

              :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka