Dodaj do ulubionych

Czego z Twojej przeszlosci zalujesz?

02.03.02, 20:51
Ja najbardziej to chyba przegapionych szans(roznych, w roznych okresach zycia).
Obserwuj wątek
    • Gość: alka_x Re: Czego z Twojej przeszlosci zalujesz? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 21:25

      A jestes pewien/-a ze to byly prawdziwe szanse!? Szanse na co ?

      Bo co to tak naprawde znaczy dla Ciebie przegapiona szansa??

      Nigdy przeciez nie wiemy, czy podejmujac taka , czy inna decyzje postapilismy
      wlasciwie, wykorzystalismy te "wlasciwa szanse"? / bo ja rozumiem, ze tracac te
      szanse po prostu dokonales/-as takiego ,a nie innego swiadomego wyboru !

      Napisz moze troche wiecej ?

      pozdrawiam
      alka
      • malek1 Re: Czego z Twojej przeszlosci zalujesz? 02.03.02, 21:30
        Z perspektywy czasu widze, ze te stracone szanse to nie byly byle glupstwa,
        als szanse na rozwoj mojego zycia, dojrzewanie, rozuminie innych i siebie
        wreszcie wdepniecie w pewne stare dolki, w ktorych tkwie.
        Mysle, ze nie jest w zyciu tak, ze i tak dowleczemy sie do celu. W
        przeznaczenie nie wierze (chyba ze w to, ze wszystko sie dobrze skonczy - ale
        to niczego nie tlumaczy i nie czyni zycia jakosciowo innym).
        A czego Ty zalujesz?
        • Gość: alka_x Re: Czego z Twojej przeszlosci zalujesz? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 21:48
          malek1 napisał(a):

          > Z perspektywy czasu widze, ze te stracone szanse to nie byly byle glupstwa,
          > als szanse na rozwoj mojego zycia, dojrzewanie, rozuminie innych i siebie
          > wreszcie wdepniecie w pewne stare dolki, w ktorych tkwie.
          > Mysle, ze nie jest w zyciu tak, ze i tak dowleczemy sie do celu. W
          > przeznaczenie nie wierze (chyba ze w to, ze wszystko sie dobrze skonczy - ale
          > to niczego nie tlumaczy i nie czyni zycia jakosciowo innym).
          > A czego Ty zalujesz?




          Ale to wszystko sa jeszcze szanse do wykorzystania, nie sadzisz? No moze z tym
          dorastaniem bedzie gorzej!

          Zrozumiec siebie to takze zrozumiec innych, wiec tego mozesz dokonac
          przeciez,wystarczy tylko chciec, a z tych dolkow w ktorych tkwisz, takze mozesz
          w miare latwo /?/ wylezc skoro masz swiadomosc , ze to miejsca zupelnie nie
          dla Ciebie!

          W przeznaczenie mozesz sobie wierzyc czy nie , ale Twoje zycie to Twoje wybory,
          wiec zrob " rachunek sumienia" ale nie w kategoriach zaluje nie zaluje!
          Raczej podejdz do tego z nastawieniem co jeszcze moge w zyciu zrealizowac i co da
          mi satysfakcje i spowoduje zadowolenie, podnoszac jakosc Twojego zycia i Twojego
          o nim mniemania!

          A ja staram sie w zyciu niczego nie zalowac! To powoduje frustracje i negatywizm
          myslenia , ktorych to uczuc chcialabym uniknac!
          Moze nie wszystkie sytuacje w moim zyciu byly 100-procentowe, ale byly i
          zalowanie niczego tu nie zmieni!

          Trzeba patrzec w przyszlosc i jezeli sie da , powiedziec sobie : dzis jest
          pierwszy dzien mojego nowego zycia! I zyc tak ,aby nie musialo sie niczego
          zalowac!

          pozdrawiam
          alka


          • Gość: malek1 Do Alki IP: *.ppp.lrz-muenchen.de 02.03.02, 22:15
            Pozytywne myslenie moze byc tak samo niebezpieczne jak smutasostwo.
            Podziwiam dobry humor: niczego nie zaluje. Osobiscie uwazam, ze jest w tym
            jakis falsz, albo tez pyszalkowatosc. Ale moge sie mylic, na szczescie :)))))
            Nie chce sie oklamywac, ze dzisiaj jest pierwszy dzien mojego zycia. Gdybym tak
            myslal, to niczego bym sie nie nauczyl.
            Ale czuje tez, ze nie warto do swoich pogladow w tym wzgledzie przekonywac.
            Rozpoczalem watek, bo bylem ciekaw. Hej
            • Gość: Słońce Re: Czy żałuję? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.02, 22:37
              Tak sobie myślę, że patrzenie wstecz nie zawsze daje dobre rezultaty. Człowiek
              łapie doła, gdy uświadamia sobie - ach, to mogłam zrobić inaczej, to lepiej
              itp. I dół nieunikniony. Wystrzegam się takiego myślenia, choć oczywiście jak
              każdy czegoś tam żałuję. Lecz staram się patrzeć w przód i myśleć co jeszcze
              mogę zrobić, a jak się skupiam na przeszłości, to staję w miejscu.
              Myślę, że każdy czegoś żałuje, i nie wierzę tym, którzy mówią, że tak nie jest.
              pozdróweczki
            • Gość: alka_x Re: Do Alki IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 22:53
              Gość portalu: malek1 napisał(a):

              > Pozytywne myslenie moze byc tak samo niebezpieczne jak smutasostwo.
              > Podziwiam dobry humor: niczego nie zaluje. Osobiscie uwazam, ze jest w tym
              > jakis falsz, albo tez pyszalkowatosc. Ale moge sie mylic, na szczescie :)))))
              > Nie chce sie oklamywac, ze dzisiaj jest pierwszy dzien mojego zycia. Gdybym tak
              >
              > myslal, to niczego bym sie nie nauczyl.
              > Ale czuje tez, ze nie warto do swoich pogladow w tym wzgledzie przekonywac.
              > Rozpoczalem watek, bo bylem ciekaw. Hej



              Przede wszystkim wcale nie napisalam, ze niczego nie zaluje!!!
              Napisalam, ze staram sie nie zalowac! A to jest roznica zasadnicza!

              Bo moglabym zalowac bardzo wielu rzeczy sadzac, ze wszystko wygladaloby dzis
              inaczej , gdybym zamiast isc do pracy, zrobila drugi fakultet, lub zamiast wyjsc
              za maz za Polaka" zlapala" obcokrajowca? Ale czy to znaczy, ze ja bylabym inna?
              Owszem, warunki w jakich bym zyla moglyby byc inne, ale alka to alka! I to jaka
              jestem jest tu wazne, a nie to ze raz czy dwa powinela mi sie noga , bo
              ulokowalam uczucia nie tam gdzie powinnam, bo skonczylam nie ten kierunek studiow
              co powinnam? A kto wie co powinnam, kto wie co byloby lepsze dla alki? Bo ja nie
              wiem! Czy wtedy nie popelnialabym bledow? Watpie...

              I wcale nie staram sie byc pyszalkowata!Troche mnie uraziles!
              Po prostu odpowiedzialam Ci na pytanie i poradzilam, abys znajac swoje
              dotychczasowe niedociagniecia zastosowal te wlasnie prosta zasade: od dzis nie
              popelniam juz bledow , ale niestety bedzie to dotyczylo tylko "starych" bledow,
              bo nowe , niestety, beda sie pchaly drzwiami i oknami!Zycie ma to do siebie, ze
              od razu " zyje sie je na czysto" i musi byc testowane na biezaco wiec nie zawsze
              mozemy zaliczac poprawki z zycia!

              A przekonywac do swoich pogladow powinienes, bo wlasciwie nic jeszcze konkretnego
              nie napisales!Skoro byles ciekaw, nie wycofuj sie teraz!

              alka

    • Gość: malek1 Do Alki IP: *.pppool.de 03.03.02, 19:20
      Forum traktuje zrodlo informacji. Ciekaw jestem. Nie licze specjalnie na rady.
      I zdaje sie tak juz zostanie.
      Sa tu pisarze inaczej do sprawy podchodzacy. OK
      Zamiaru urazenia nie mialem. A i tak zaluje :(((( i oczywiscie pozdrawiam :)))
      • alka_xx Re: od Alki 03.03.02, 23:05
        Gość portalu: malek1 napisał(a):

        > Forum traktuje zrodlo informacji. Ciekaw jestem. Nie licze specjalnie na rady.
        > I zdaje sie tak juz zostanie.
        > Sa tu pisarze inaczej do sprawy podchodzacy. OK
        > Zamiaru urazenia nie mialem. A i tak zaluje :(((( i oczywiscie pozdrawiam :)))



        No tak! Sam widzisz, ze jakos dziwnie latwo idzie Ci" zalowanie "! Moze dlatego
        wlasnie, dla poprawienia wlasnego samopoczucia, wywolales ten temat!

        Wiec moze jednak posluchalbys czasem dobrych rad innych ludzi, wowczas zalowania
        mialbys mniej...

        pozdrawiam alka

        • Gość: malek1 Re: od Alki IP: *.ppp.lrz-muenchen.de 04.03.02, 07:25
          Ale z Ciebie wojowniczka. Ech, kobiety...
          • alka_xx Re: od Alki 04.03.02, 11:29
            Gość portalu: malek1 napisał(a):

            > Ale z Ciebie wojowniczka. Ech, kobiety...


            Ale przynajmniej nie zaluje...:)))

    • Gość: asia Re: Czego z Twojej przeszlosci zalujesz? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 08:00
      najbardziej chyba tego,że tak wcześnie wyszłam za mąż..
      • Gość: dorkasz Re: Czego z Twojej przeszlosci zalujesz? IP: 217.98.233.* 04.03.02, 08:46
        jesli jestes niedawno po slubie to nic sie nie martw - takie zalowanie Ci
        minie :-) pozdrawiam :-)
        • Gość: asia Re: Czego z Twojej przeszlosci zalujesz? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 10:05
          No nie wiem..ale skoro tak mówisz..pozyjemy zobaczymy:-)
          Pozdrawiam
    • kasia28 Re: Czego z Twojej przeszlosci zalujesz? 04.03.02, 11:02
      Ja właściwie niczego, no może czasem:) i wtedy mam straszny dóóóół. Ale po
      pierwsze zawsze zanim coś zrobię myślę tez o tym, czy nie będe tego żałowała.
      Po drugie mam niesłychaną
      intuicję i wiem co i kiedy należy zrobić, czuję to. Zawsze gdy jej zaufam,
      robię dobrze i potem niczego nie żałuję. Poza tym chodzi tu chyba o ważne
      rzeczy, a nie typu: żałuję, ze nie kupiłam czerwonej sukienki tylko żółtą.
      Takich "żalów" mogłoby się znaleźć trochę:) A z waznych rzeczy nie żałuję
      zadnej i żadnej decyzji, która podjęłam. Zresztą staram się nie rozmyślać nad
      tym, co było, co zrobiłam. Było, minęło i
      tak nic nie zmienię. Owszem takie myśli przychodza, ale zastanawiam się wtedy
      nad tym co mogłam wtedy zrobić, czy na pewno mogłam zrobić inaczej i czy dziś
      mogę coś zmienić. Jeśli nie mogę to "odganiam" je daleko precz. Jeśli tak
      próbuję to zmienić.

      Pozdrawiam.
      • Gość: Renka Re: Czego z Twojej przeszlosci zalujesz? IP: *.home.cgocable.net 04.03.02, 14:33
        Jezeli cos zrobilam w przeszlosci, czego negatywne rezultaty czuje dzisiaj,
        staram sie ten skutek uczynic lepszym, przyjaznym dla mnie. Robie po prostu
        wszystko, zeby poprawic.Jednoczesnie szukam usprawiedliwienia mojej decyzji z
        przeszlosci.Bo przeciez moze nie mialam wyboru ? Moze to byl moj najlepszy
        wybor z mozliwych? Jezeli dzisiaj zrobilabym inaczej , to pewnie dlatego, ze
        mam inne okolicznosci, a te niestety NIE ZAWSZE ode mnie zaleza.Po prostu
        zamykam te stara historie najszybciej jak mozna i ide dalej.
        Naprawde nie zaluje niczego, bo sprawy sie tocza tak, jak chce. Moze ktos, lub
        cos pomaga mi w tych wyborach? Moze to nie tylko ja decyduje? Moze inni swoimi
        wyborami pomagaja mi wybrac? Bo przeciez jezeli ktos prowokuje mnie do skoku w
        przepasc, to jaki ja mam wybor? Zepchnac go! Bo inaczej on to zrobi.
    • zlakobieta Jestem :) 05.03.02, 21:38
      Drogi malku1,
      mam nadzieje, z nie zaprosiles mnie tu w celu "usensacyjnienia" watku ;)))
      Nie wiem co mam napisac. Jest kilka rzeczy, ktorych zaluje ale wlasciwie
      wiekszosc decyzji, ktore podjelam nie mogla byc inna.
      Zaluje na pewno jednej - wyboru partnera zyciowego. Zrobilam to za wczesnie i
      mialam zbyt male doswiadczenie, zeby zweryfikowac swoja decyzje. Nie mialam
      tyle szczescia co np. Kasia28 i przez to nie udalo mi sie pozostac political
      correct idealistka - zycie troche mnie w pupke kopnelo jednak bylo to i jest na
      moje wlasne zyczenie, wiec nie mam pretensji do nikogo.
      Nie mniej jednak "nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo" - mam syna !
      Prawdopodobnie gdybym nie zdecydowala sie na meza, to potem nie zdecydowalabym
      sie rowniez na dziecko i teraz bylabym podstarzala, bezdzietna stara panna
      (nadmieniam, ze dziecko postanowilam miec w wieku niecalych 19 lat w celu
      uzyskania zgody rodziny na slub z wybrankiem, a nie odwrotnie i blagam nie
      smiejcie sie z mojej glupoty ;).
      Wracajac do watku "przeznaczenie" (nie zebym sie jako autorka reklamowala ale
      sam rozumiesz... pierwsze dziecko hi hi hi)dochodze do wniosku, ze zawsze
      wybieram nie tak jak powinnam, zeby byc w zgodzie ze swoimi zasadami. Mam
      wrazenie, ze zasady swoje, a moje zycie swoje.
      Jestem taka slaba :(
      Nasuwa i sie tu przyklad Judasza w kontekscie - czy mial wybor? czy to on byl
      wybrany? Gdzie byla jego wolna wola? A jesli nie on to kto by to zrobil?

      Dosyc! Sama sie juz zaplatalam ;)
      • malek1 Do Zlej Kobiety 06.03.02, 17:56
        Dzieki za odpowiedz. Jak juz pisalem zasze jestem ciekaw jak to u innych
        wyglada. Cenie sobie takie odpowiedzi, bo wydaja mi sie sporo mowic o
        czlowieku. Mam czesto odczucie, ze choc pozytywne mysle nie jest bardzo
        zdrowe, to potrafi czasem bardzo splaszczyc glebokosc ludzkich przezyc a tym
        samym ich samych - innymi slowy "w zdrow6my ciele zdrowe ciel".
        Pozdrowionka - M.
        • Gość: Martyna Re: Do Zlej Kobiety IP: *.proxy.aol.com 06.03.02, 19:25
          malek1 napisał(a):

          > Dzieki za odpowiedz. Jak juz pisalem zasze jestem ciekaw jak to u innych
          > wyglada. Cenie sobie takie odpowiedzi, bo wydaja mi sie sporo mowic o
          > czlowieku. Mam czesto odczucie, ze choc pozytywne mysle nie jest bardzo
          > zdrowe, to potrafi czasem bardzo splaszczyc glebokosc ludzkich przezyc a tym
          > samym ich samych - innymi slowy "w zdrow6my ciele zdrowe ciel".
          > Pozdrowionka - M.

          Bardzo mnie ciekawi jak rozumiesz, ze optymizm i pozytywne myslenie moga
          splaszczyc glebokosc ludzkich przezyc. Czy chodzi o przezycia negatywne czy o
          pozytywne,czy o wszystkie . Napisz cos wiecej.Najlepiej na przykladzie.
          To ciekawy watek.
          A co so straconych szans to staram sie ich nie zalowac bo nie ma to sensu, nic i
          tak sie nie zmieni. Chyba wszystkim nam sie wydaje, ze jakbysmy wykorzystali
          stracone szanse to nasze zycie byloby prawie perfekcyjne- a to nie prawda.
          Ilu znasz ludzi z takim prawie perfekcyjnym zyciem?
          Patrzenie w przeszlosc, ciagle rozpamietywanie sprawia, ze stoimy w miejscu, nie
          mozemy nic zrobic z naszym zyciem bo wciaz wspominamy. A jakby to bylo gdyby.
          Nikt tego nie wie . W mojej przeszlosci nie raz podejmowalam glupie decyzje
          chocby np kompletne ignorowanie szkoly (liceum) co omal niedoprowadzilo do
          wylania mnie z niej. Moze gdybym byla prymuska w Liceum teraz bylabym wybitna
          adwokatka na co jeszcze musze kilka lat poczekac a moze bylabym nikim kto wie?
          Moze majac normalny dom i dziecinstwo(ktorego nie mialam) teraz majac wlasna
          rodzine nie potrafilabym jej docenic i sie z niej cieszyc?
          Nikt tego nie wie.


          • malek1 Do Martyny 06.03.02, 19:45
            POWINNO BYC TAK

            Jak juz pisalem zasze jestem ciekaw jak to u innych
            > > wyglada. Cenie sobie takie odpowiedzi, bo wydaja mi sie sporo mowic o
            > > czlowieku. Mam czesto odczucie, ze choc pozytywne mysle JEST bardzo
            > > zdrowe, to potrafi czasem bardzo splaszczyc glebokosc ludzkich przezyc a t
            > ym
            > > samym ich samych - innymi slowy "w zdrow6my ciele zdrowe ciel".


            > Bardzo mnie ciekawi jak rozumiesz, ze optymizm i pozytywne myslenie moga
            > splaszczyc glebokosc ludzkich przezyc. Czy chodzi o przezycia negatywne czy o
            > pozytywne,czy o wszystkie . Napisz cos wiecej.Najlepiej na przykladzie.
            > To ciekawy watek.

            Hej Martyno,

            poprawilem moje przestukniete slowko!
            Freud (nie cenie) písal, ze zdrowy czlowiek to taki, ktory jest w stanie kochac
            i pracowac. Nowsi psychoanalitycy dodaja: jest tez w stanie cierpiec.
            Pozytywne myslenie moze uczynic czlowieka slepym: na niebezpieczenstwa (na ktore
            negatywy oczy otwieraja), na ludzi cierpiacych i zle sie majacych, na pekniecie
            w ludzkiej kondycji (egoizm zamiast otwarcia, zadufanie w sobie
            zamiast "otwartych oczu") wreszcie na glebsze przezycia nieodzownie ocierajace
            sie o bol ("radosc przez lzy").
            Mysle, ze czlowiek, ktory nie potrafi w zyciu czegos zalowac, nie potrafi tez
            sie uczyc, a moze nie potrafi tez sie glebiej cieszyc?
            Serdecznosci - M.
    • nurni Uwaga facet !..to tylko awaria... 06.03.02, 00:37
      najszybciej to pierwsze przychodzi
      jak mogłem tak powiedzieć !
      czy przebóg na głupka nie wyszedłem
      ale q... wstyd, blamaż, kompromitacja

      potem
      troche wody w Wiśle, co innego widać
      komuś ręki nie podałem dzis widze potrzebował
      komuś słowo złe, dzis widzę nie sprawiedliwie
      za późno już

      a czasem po prostu nie było mnie
      choć powinienem

      autorce i pozostałym
      pozdrowienia

      nurni
      • zlakobieta Re: Uwaga facet !..to tylko awaria... 06.03.02, 11:47
        Ladne i madre :)
        • Gość: nurni Re: Uwaga !...co dalej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 02:14
          do tego by ładnie
          ktoś lepszy sie znajdzie
          mądrze?
          nie do mnie
          wątek po prostu ciekawy
          za miłe słowo
          dzięki
          ale patrzmy dalej
          moze kto jeszcze co
          powie ciekawego

          nurni
    • xmag Re: Czego z Twojej przeszlosci zalujesz? 06.03.02, 13:05
      1.Tego ze moj ojciec byl alkoholikiem.
      2.Tego ze bylam bita w dziecinstwie.
      3.Tego ze zawsze czulam sie gorsza i nieszczesliwa i zmarnowalam przez to
      najpiekniejsze lata swojego zycia.
      4. i wielu innych rzeczy

      m.
      • kasia28 Re: xmag 06.03.02, 13:51
        Przeczytałam Twój post i mogłabym się pod nim podpisać, tzn. pod faktami, bo
        już przestałam tego załować. Wyrzuciłam to wszystko w cholerę, "spusciłam
        wodę" i cieszę, ze teraz mam normalną, kochającą rodzinę i wspaniałego teścia.
        Moze czasem jakiś zal się wkradnie, ale wtedy właśnie mówię sobie, ze to było,
        minęło, a teraz jest dobrze. I jedyny wniosek jaki wyciągam z tej przeszłości
        to: nie zrobić swoim dzieciom takiego piekła. Właściwie to chyba tylko
        czasami, bardzo rzadko, załuję, ze nie miałam takiej prawdziwej młodości.
        Piekło w domu, potem ciąża. W wieku 20-tu lat byłam zgorzkniałą, doświadczoną
        kobietą z na wpół siwymi włosami, nerwami w strzepach, pełną kompleksów i z
        dzieckiem. Na szczęscie odnalazłam spokój i szczęście i tylko to jest teraz
        dla mnie wazne. Czego i Tobie bardzo życzę.

        Kasia
        • xmag Re: xmag 06.03.02, 13:56
          Kasiu udalo ci sie samej dokonac tego czy z pomoca psychoterapii?
          m.
          • kasia28 Re: xmag 06.03.02, 14:05
            Samemu to się człowiek nigdy tego nie pozbędzie. Troche z pomoca przyjaciółki,
            dużo starszej ode mnie, która miała taką samą sytuację, trochę z pomocą męża.
            U psychoterapeuty byłam kilka razy, pokazał mi w czym problem i radziłam sobie
            sama. Nawięcej pomagało i dalej pomaga rozmowa z przyjaciółką(notabene jest
            psychologiem), łatwiej sobie radzić z tym wszystkim rozmawiając z kimś kto to
            przeżył, Mąż jest tylko oparciem, gwarantem , ze teraz jest dobrze, ze to już
            minęło i w każdej złej sytuacji nie będę sama. Ale niestety wielu rzeczy po
            prostu nie rozumie i nie ma sie czemu dziwić. Ale uporanie się z tym zajęło mi
            10 lat i jeszcze nie do końca wyczyściłam to, ale przynajmniej umiem z tym
            żyć. Ale nakręciłam:))
            • xmag Re: xmag 06.03.02, 14:14
              Dzieki Kasiu za odpowiedz:))
              m.
              • kasia28 Re: xmag 06.03.02, 14:32
                Jak masz ochotę pogadać to napisz.

                pozdrawiam
    • bird_man tylko przyszlosci 06.03.02, 13:14
      zaluje tylko przyszlosci ktorej nigdy nie poznam...
      oj boli..
    • vicca agresja 06.03.02, 16:33
      Tego że zamiast uzyć argumentów siłowych (czytaj dać w dziób) błagałam. I
      jednocześnie strasznie się tego wstydzę
      • yak-ona Re: zal mi tamtych chwil...ktorych nie bylo.... 06.03.02, 19:36
        a ja nie zaluje tego co bylo , ale tego czego nie bylo!
        tego ze w tamtej chwili mojego zycia nie zdecydowalam sie na pewne kroki!

        a teraz jest juz moze za pozno- chociaz nie wiem- moze powinnam sprobowac...i
        zalowac ze cos takiego zrobilam : )))


    • Gość: Martyna Re: Do Malka IP: *.proxy.aol.com 06.03.02, 19:42

      Malek odpisalam na Twoj post powyzej.
      • malek1 Do Martyny 06.03.02, 19:47
        ja tez :)))
    • lastka Re: Czego z Twojej przeszlosci zalujesz? 08.03.02, 10:31
      malek1 napisał(a):

      > Ja najbardziej to chyba przegapionych szans(roznych, w roznych okresach zycia).

      Tego co mi dawał los a ja nie brałam. I teraz właśnie tego żałuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka