Dodaj do ulubionych

Ostatni dzień życia

IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 21:18
Cześć!Usłyszałam dziś historię mężczyzny,który dowiedział się,że pozostał mu
miesiąc życia.Co byście zrobili wiedząc,że przed Wami ostatnie 24 godziny?(Ja
bym odpisała na wszystkie "zaległe" listy i zrobiła jakieś naprawdę wielkie
głupstwo np.rzuciłabym pracę,ha,ha...A potem-mogłabym spakować rzeczy
i...skonać w samolocie lecącym do Dublina.A Wy?
Obserwuj wątek
    • janusz_b Re: Ostatni dzień życia 02.03.02, 21:20
      pozeglowal bym na morze
      sam..
      tak tez kiedys zrobie
      pozdrawiam
      janusz
      • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 21:27
        janusz_b napisał(a):

        > pozeglowal bym na morze
        > sam..
        > tak tez kiedys zrobie
        > pozdrawiam
        > janusz
        (Ładnie Ci się to zrymowało).Wypłynąbyś bez pożegnania?raisin.
        • janusz_b Re: Ostatni dzień życia 02.03.02, 21:33
          zostawil bym list pozegnalny dla bliskich, oni mnie znaja wiec by zrozumieli
          choc nie jestem pewny czy by mi wybaczyli, ale to juz inna historia..
          pozdrawiam
          janusz
          • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 21:40
            janusz_b napisał(a):

            > zostawil bym list pozegnalny dla bliskich, oni mnie znaja wiec by zrozumieli
            > choc nie jestem pewny czy by mi wybaczyli, ale to juz inna historia..
            > pozdrawiam
            >
            janusz
            janusz!zaczynasz mnie przerażać,bo listy zwykle zostawiają ,no wiesz...raisin.

            • janusz_b Re: Ostatni dzień życia 02.03.02, 21:52
              Gość portalu: raisin napisał(a):
              > janusz!zaczynasz mnie przerażać,bo listy zwykle zostawiają ,no wiesz...rais
              > in.
              >
              *************************
              nie wiem, kto ???

              pozdrawiam
              janusz


              • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 21:57
                janusz_b napisał(a):

                > Gość portalu: raisin napisał(a):
                > > janusz!zaczynasz mnie przerażać,bo listy zwykle zostawiają ,no wiesz..
                > .rais
                > > in.
                > >
                > *************************
                > nie wiem, kto ???
                >
                > pozdrawiam
                > janusz
                >wiesz...(ja nie napiszę,bo nie lubię takich słów).Dzięki za tyle pozdrowień-od
                razu mi cieplej.Ja też pozd.raisin.
                >

                • janusz_b Re: Ostatni dzień życia 02.03.02, 22:05
                  juz chyba nigdy nie zrozumiem kobiety...
                  :-))))
                  • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 22:13
                    janusz_b napisał(a):

                    > juz chyba nigdy nie zrozumiem kobiety...
                    > :-))))
                    Wiesz,ja też czasem mam z tym niemały problem...Napisz mi coś więcej o
                    tej "ostasniej wyprawie"-mieszkam nad morzem...p.r.
    • alinca Re: Ostatni dzień życia 02.03.02, 21:27
      Nic bym nie zrobila. Ucieszylabym sie ze wiecej juz nie bede sie tu meczyc. (No
      chyba ze ci co wierza w reinkarnacje maja racje ;)) Powiedzialabym "czesc"tym
      ktorych znam i umarlabym. Zaluje ze pewnie nie tak to bedzie wygladac.
      • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 21:33
        alinca napisał(a):

        > Nic bym nie zrobila. Ucieszylabym sie ze wiecej juz nie bede sie tu meczyc. (No
        >
        > chyba ze ci co wierza w reinkarnacje maja racje ;)) Powiedzialabym "czesc"tym
        > ktorych znam i umarlabym. Zaluje ze pewnie nie tak to bedzie wygladac.
        Też fajnie...Ja mówiłabym "cześć" do każdego.
    • Gość: alka_x Re: Ostatni dzień życia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 21:31
      Na pewno rzucilabym prace , jak Ty, trzaskajac na dodatek drzwiami!

      Potem beczalabym przeztrzy dni i trzy noce, po czym zaczelabym czytac w
      pospiechu wszystkie dotychczas nieprzeczytane ksiazki, bo ich wlasnie
      najbardziej byloby mi zal!

      Ale znajac swojego pecha, pewno po miesiacu okazaloby sie, ze bede zyla sto lat
      i niestety musialabym znowu zaczac szukac pracy...:((

      alka
      • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 21:36
        Gość portalu: alka_x napisał(a):

        > Na pewno rzucilabym prace , jak Ty, trzaskajac na dodatek drzwiami!
        >
        > Potem beczalabym przeztrzy dni i trzy noce, po czym zaczelabym czytac w
        > pospiechu wszystkie dotychczas nieprzeczytane ksiazki, bo ich wlasnie
        > najbardziej byloby mi zal!
        >
        > Ale znajac swojego pecha, pewno po miesiacu okazaloby sie, ze bede zyla sto lat
        >
        > i niestety musialabym znowu zaczac szukac pracy...:((
        >
        > alka
        alka!masz tylko 24 godziny!Nie zdążysz...
        • Gość: alka_x Re: Ostatni dzień życia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 21:54
          Gość portalu: raisin napisał(a):

          > > alka!masz tylko 24 godziny!Nie zdążysz...


          E tam ! W tak krotkim czasie nikt nie mialaby nawet szansy pomyslec o jakiejs
          zmianie, a co dopiero jej dokonac! wiec wszystko byloby pozbawione sensu!
          wiec pewno tylko bym beczala...

          alka
          • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 22:20
            Gość portalu: alka_x napisał(a):

            > Gość portalu: raisin napisał(a):
            >
            > > > alka!masz tylko 24 godziny!Nie zdążysz...
            >
            >
            > E tam ! W tak krotkim czasie nikt nie mialaby nawet szansy pomyslec o jakiejs
            > zmianie, a co dopiero jej dokonac! wiec wszystko byloby pozbawione sensu!
            > wiec pewno tylko bym beczala...
            >
            > alka

            ja bym tam nie chciała odejść stąd...zapuchnięta,poza tym 1 dzień to kupa czasu-
            nie chciałabyś zaszaleć?
            • Gość: alka_x Re: Ostatni dzień życia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 22:35
              Gość portalu: raisin napisał(a):


              > ja bym tam nie chciała odejść stąd...zapuchnięta,poza tym 1 dzień to kupa czasu
              > -
              > nie chciałabyś zaszaleć?


              Nie ma strachu! Przeciez zrobiliby mi make-up zanim by mnie wsadzili na katafalk!
              Moze nawet bylabym " przystojniejsza" niz za zycia? Bedze beczala!!!!

              A zaszalec? Niby jak! Ze niby sex, alkohol,jakas draczka z wybijaniem szyb na
              przystankach tramwajowych ...?E tam...tez mi atrakcje!
              Bo na wyjazd gdzies dalej nie byloby czasu, trza by przeciez papiery
              uporzadkowac, coby nie zostawic po sobie balaganu, choc kiedys myslalam " po
              mnie chocby potop"!

              Wiec zadzwonic do byle kogo, bo z Tym z ktorym bym chciala ewentualnie zaszalec
              nie mialabym szans!?Zreszta On gyby sie dowiedzial o co chodzi, zaczalby mnie
              traktowac jak swiętą! Odpada!

              Moze jeszcze poszlabym pojednac sie z Bogiem, bo ostatnio niezle Mu nawtykalam!
              Za caloksztalt!

              alka

              • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 22:50
                Gość portalu: alka_x napisał(a):

                > Gość portalu: raisin napisał(a):
                >
                >
                > > ja bym tam nie chciała odejść stąd...zapuchnięta,poza tym 1 dzień to kupa
                > czasu
                > > -
                > > nie chciałabyś zaszaleć?
                >
                >
                > Nie ma strachu! Przeciez zrobiliby mi make-up zanim by mnie wsadzili na katafal
                > k!
                > Moze nawet bylabym " przystojniejsza" niz za zycia? Bedze beczala!!!!
                >
                > A zaszalec? Niby jak! Ze niby sex, alkohol,jakas draczka z wybijaniem szyb na
                > przystankach tramwajowych ...?E tam...tez mi atrakcje!
                > Bo na wyjazd gdzies dalej nie byloby czasu, trza by przeciez papiery
                > uporzadkowac, coby nie zostawic po sobie balaganu, choc kiedys myslalam " po
                > mnie chocby potop"!
                >
                > Wiec zadzwonic do byle kogo, bo z Tym z ktorym bym chciala ewentualnie zaszalec
                >
                > nie mialabym szans!?Zreszta On gyby sie dowiedzial o co chodzi, zaczalby mnie
                > traktowac jak swiętą! Odpada!
                >
                > Moze jeszcze poszlabym pojednac sie z Bogiem, bo ostatnio niezle Mu nawtykalam
                > !
                > Za caloksztalt!
                >
                > alka
                >

                Faktycznie-spowiedz(ale dopiero po kilku ostatnich grzeszkach-z pominięciem
                jednak tego alkoholu i dragów, bo chciałabym odejść świadoma).Polecam post
                nieznanej,chwyta za to ,co zostało z mojej duszy.pa.r.
                • Gość: alka_x Re: Ostatni dzień życia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 23:10
                  Gość portalu: raisin napisał(a):

                  > Faktycznie-spowiedz(ale dopiero po kilku ostatnich grzeszkach-z pominięciem
                  > jednak tego alkoholu i dragów, bo chciałabym odejść świadoma).Polecam post
                  > nieznanej,chwyta za to ,co zostało z mojej duszy.pa.r.


                  Wiesz raisin , to co pisze " nieznana" to dopiero zaklamanie! Bo czy uczucie
                  wyznane dopiero w obliczu bliskiej naszej smierci nie jest klamstwem!? Nie jest
                  forma tchorzostwa?!
                  Jezeli " normalni" umiemy byc dopiero w nasze ostatnie godziny , to jacy bylismy
                  cale nasze zycie! Co wlasciwie mowimy na codzien naszym bliskim!
                  To mnie przeraza!

                  alka
                  • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 23:18
                    Gość portalu: alka_x napisał(a):

                    > Gość portalu: raisin napisał(a):
                    >
                    > > Faktycznie-spowiedz(ale dopiero po kilku ostatnich grzeszkach-z pominięcie
                    > m
                    > > jednak tego alkoholu i dragów, bo chciałabym odejść świadoma).Polecam post
                    >
                    > > nieznanej,chwyta za to ,co zostało z mojej duszy.pa.r.
                    >
                    >
                    > Wiesz raisin , to co pisze " nieznana" to dopiero zaklamanie! Bo czy uczucie
                    > wyznane dopiero w obliczu bliskiej naszej smierci nie jest klamstwem!? Nie jes
                    > t
                    > forma tchorzostwa?!
                    > Jezeli " normalni" umiemy byc dopiero w nasze ostatnie godziny , to jacy bylism
                    > y
                    > cale nasze zycie! Co wlasciwie mowimy na codzien naszym bliskim!
                    > To mnie przeraza!
                    >
                    > alka

                    Jak więc sama widzisz-z mojej duszy niewiele chyba zostało,bo mnie ten post
                    poruszył.
                    • Gość: alka_x Re: Ostatni dzień życia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 23:26
                      Gość portalu: raisin napisał(a):


                      > Jak więc sama widzisz-z mojej duszy niewiele chyba zostało,bo mnie ten post
                      > poruszył.



                      Ale w jakim " kierunku" Cie poruszyl, bo chyba nie bardzo zrozumielam?

                      • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 23:35
                        Gość portalu: alka_x napisał(a):

                        > Gość portalu: raisin napisał(a):
                        >
                        >
                        > > Jak więc sama widzisz-z mojej duszy niewiele chyba zostało,bo mnie ten pos
                        > t
                        > > poruszył.
                        >
                        >
                        >
                        > Ale w jakim " kierunku" Cie poruszyl, bo chyba nie bardzo zrozumielam?
                        > Po prostu-pod wpływem jego treści na początek zmieniłam pozycję tzn.przestałam
                        się garbić,a potem-o zgrozo-udałam się w kierunku kuchni(te cholerne póżne
                        kolacje!),co mi nasunęło jeszcze jeden pomysł-przeprowadziłabym wymarzoną
                        głodówkę,ha!.p.r.

                        • Gość: alka_x Re: Ostatni dzień życia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 23:45
                          Gość portalu: raisin napisał(a):

                          > Po prostu-pod wpływem jego treści na początek zmieniłam pozycję tzn.przest
                          > ałam
                          > się garbić,a potem-o zgrozo-udałam się w kierunku kuchni(te cholerne póżne
                          > kolacje!),co mi nasunęło jeszcze jeden pomysł-przeprowadziłabym wymarzoną
                          > głodówkę,ha!.p.r.


                          No, widze ze jest dobrze,a przynajmniej nie jest zle!Moge wiec juz sie nie
                          przejmowac!?

                          Tez uwielbiam pozne kolacje , a od glodowki bron mnie Boze w ostatniej godzinie
                          mojego marnego zycia!

                          pozdrowienia od glodnej alki
                          >

                          • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 23:55
                            Gość portalu: alka_x napisał(a):

                            > Gość portalu: raisin napisał(a):
                            >
                            > > Po prostu-pod wpływem jego treści na początek zmieniłam pozycję tzn.przest
                            > > ałam
                            > > się garbić,a potem-o zgrozo-udałam się w kierunku kuchni(te cholerne póżne
                            >
                            > > kolacje!),co mi nasunęło jeszcze jeden pomysł-przeprowadziłabym wymarzoną
                            > > głodówkę,ha!.p.r.
                            >
                            >
                            > No, widze ze jest dobrze,a przynajmniej nie jest zle!Moge wiec juz sie nie
                            > przejmowac!?
                            >
                            > Tez uwielbiam pozne kolacje , a od glodowki bron mnie Boze w ostatniej godzinie
                            >
                            > mojego marnego zycia!
                            >
                            > pozdrowienia od glodnej alki
                            > > Jak
                            Niestety-jest gorzej niż żle,bo mi się chipsy na deser skończyły.Nadal obstaję
                            przy głodówce,żeby zapisać się w pamięci potomnych jako dzielna dziewczyna ,co w
                            swej konania godzinie za grzechy świata cierpiała...
                            • Gość: alka_x Re: Ostatni dzień życia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 00:16
                              Gość portalu: raisin napisał(a):

                              > Niestety-jest gorzej niż żle,bo mi się chipsy na deser skończyły.Nadal obstaję
                              > przy głodówce,żeby zapisać się w pamięci potomnych jako dzielna dziewczyna ,co
                              > w swej konania godzinie za grzechy świata cierpiała...



                              Oj, widze ze musze przerwac akcje nocnego dozywiania sie i musze ratowac
                              czlowieka!

                              Chipsow jednak nie mam bo nie uzywam , albowiem desery wole ze sladnikow
                              naturalnych niz preparowane przez " przemysl chemiczny"!
                              Moge Ci wiec podeslac jakas chalupnicza produkcje, ale dopiero switem bladym
                              kole poludnia przeze mnie wyprodukowana!

                              A co do zapisywania sie w zyczliwej potomnych pamieci, to ja optuje bardziej za
                              gleboka ich niepamiecia, co czyni glodowka Twa raczej " psu na bude" zdatna,
                              niz zbawieniu grzesznych potomnych sluzaca...

                              Korzystajac wiec z danej Tobie przestrogi na zawartosc lodowki dalej ide sie
                              rzucac!

                              alka troche juz mniej glodna
                              • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 03.03.02, 00:35
                                Gość portalu: alka_x napisał(a):

                                > Gość portalu: raisin napisał(a):
                                >
                                > > Niestety-jest gorzej niż żle,bo mi się chipsy na deser skończyły.Nadal obs
                                > taję
                                > > przy głodówce,żeby zapisać się w pamięci potomnych jako dzielna dziewczyna
                                > ,co
                                > > w swej konania godzinie za grzechy świata cierpiała...
                                >
                                >
                                >
                                > Oj, widze ze musze przerwac akcje nocnego dozywiania sie i musze ratowac
                                > czlowieka!
                                >
                                > Chipsow jednak nie mam bo nie uzywam , albowiem desery wole ze sladnikow
                                > naturalnych niz preparowane przez " przemysl chemiczny"!
                                > Moge Ci wiec podeslac jakas chalupnicza produkcje, ale dopiero switem bladym
                                > kole poludnia przeze mnie wyprodukowana!
                                >
                                > A co do zapisywania sie w zyczliwej potomnych pamieci, to ja optuje bardziej z
                                > a
                                > gleboka ich niepamiecia, co czyni glodowka Twa raczej " psu na bude" zdatna,
                                > niz zbawieniu grzesznych potomnych sluzaca...
                                >
                                > Korzystajac wiec z danej Tobie przestrogi na zawartosc lodowki dalej ide sie
                                > rzucac!
                                >
                                > alka troche juz mniej glodna
                                Kobieto przeokrutna!Jakże ja teraz zasnę snem sprawiedliwej wobec Twego
                                wspomnienia o deserach ze składników naturalnych???
                                (...A cóż to by było konkretnie?).Może jutro pogadamy o przyjemnościach dla
                                podniebienia-to w końcu temat-rzeka,prawda?I jeszcze jedno pytanko:przy jakich
                                dzwiękach najlepiej trawisz?(chyba już bredzę od tego ssania w
                                żołądku...).smacznego!raisin.
                                • alka_xx Re: Ostatni dzień życia 03.03.02, 01:03
                                  Gość portalu: raisin napisał(a):


                                  > Kobieto przeokrutna!Jakże ja teraz zasnę snem sprawiedliwej wobec Twego
                                  > wspomnienia o deserach ze składników naturalnych???
                                  > (...A cóż to by było konkretnie?).Może jutro pogadamy o przyjemnościach dla
                                  > podniebienia-to w końcu temat-rzeka,prawda?I jeszcze jedno pytanko:przy jakich
                                  > dzwiękach najlepiej trawisz?(chyba już bredzę od tego ssania w
                                  > żołądku...).smacznego!raisin.


                                  No..., niech Cie Pani nie zwiedzie zbytnio ma obietnica rzucona pochopnie w eter,
                                  bo z deserow przepysznych kogel-mogel najlepiej mi wychodzi, ale tre go z takim
                                  zapalem ze do bialosci istnej .../bialosci potrawy nie mojej!/
                                  Poza tym serniczek gotowam przecwiczyc dla zadowolenia Wacpaninego podniebionka,
                                  badz inny frykas zmyslnie zwany szarlotka / z bita smietana oczywiscie roboty
                                  chalupniczej takze ! mniam.../

                                  A konsumpcja najlepsza oczywiscie takze przy naturalnych dzwiekach , burczeniem
                                  brzusznym zwanych! Sygnal to, ze strawa we wlasciwym momencie przyjmowana bedzie !

                                  Inne odglosy , te zewnetrzne , toleruje juz raczej uciszywszy naturalne rytmy
                                  organizmu!

                                  A zasnac przeciez nie musisz, wszak w zyciu doczesnym szkoda na spanie cennego
                                  czasu!
                                  Spac bedziemy ..., no wiesz kiedy...kiedys tam i nie obudzimy sie juz ...
                                  Amen.

                                  alka juz syta i zastanawiajaca sie, co by tu jutro zjesc dobrego...?
                                  • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 03.03.02, 01:24
                                    alka_xx napisał(a):

                                    > Gość portalu: raisin napisał(a):
                                    >
                                    >
                                    > > Kobieto przeokrutna!Jakże ja teraz zasnę snem sprawiedliwej wobec Twego
                                    > > wspomnienia o deserach ze składników naturalnych???
                                    > > (...A cóż to by było konkretnie?).Może jutro pogadamy o przyjemnościach d
                                    > la
                                    > > podniebienia-to w końcu temat-rzeka,prawda?I jeszcze jedno pytanko:przy ja
                                    > kich
                                    > > dzwiękach najlepiej trawisz?(chyba już bredzę od tego ssania w
                                    > > żołądku...).smacznego!raisin.
                                    >
                                    >
                                    > No..., niech Cie Pani nie zwiedzie zbytnio ma obietnica rzucona pochopnie w ete
                                    > r,
                                    > bo z deserow przepysznych kogel-mogel najlepiej mi wychodzi, ale tre go z taki
                                    > m
                                    > zapalem ze do bialosci istnej .../bialosci potrawy nie mojej!/
                                    > Poza tym serniczek gotowam przecwiczyc dla zadowolenia Wacpaninego podniebionka
                                    > ,
                                    > badz inny frykas zmyslnie zwany szarlotka / z bita smietana oczywiscie roboty
                                    > chalupniczej takze ! mniam.../
                                    >
                                    > A konsumpcja najlepsza oczywiscie takze przy naturalnych dzwiekach , burczeniem
                                    >
                                    > brzusznym zwanych! Sygnal to, ze strawa we wlasciwym momencie przyjmowana bedzi
                                    > e !
                                    >
                                    > Inne odglosy , te zewnetrzne , toleruje juz raczej uciszywszy naturalne rytmy
                                    > organizmu!
                                    >
                                    > A zasnac przeciez nie musisz, wszak w zyciu doczesnym szkoda na spanie cennego
                                    >
                                    > czasu!
                                    > Spac bedziemy ..., no wiesz kiedy...kiedys tam i nie obudzimy sie juz ...
                                    > Amen.
                                    >
                                    > alka juz syta i zastanawiajaca sie, co by tu jutro zjesc dobrego...?
                                    alka!(teraz juz bedzie mniej poetycko,bo problem rodzi sie tu powazny).Prosze
                                    Cie -ty zacznij uwazac na siebie,bo zauwazylam,ze zaczynalas jako alka_x,a teraz
                                    jest juz xx...A milo mi sie z toba gada.A propos-czy zauwazylas,ze ludzie coś nie
                                    bardzo chetnie sie włączają do tej dyskusji o...ostatnim dniu żucia tzn.życia?
                                    (uwielbiam szarlotkę i mam podobny gust,powiedzmy-muzyczny).Odpisz szybko-zanim
                                    dobiegne do lodówki.raisin.
                                    • Gość: alka_xx Re: Ostatni dzień życia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 07:45
                                      Gość portalu: raisin napisał(a):


                                      > alka!(teraz juz bedzie mniej poetycko,bo problem rodzi sie tu powazny).Prosze
                                      > Cie -ty zacznij uwazac na siebie,bo zauwazylam,ze zaczynalas jako alka_x,a tera
                                      > z
                                      > jest juz xx...A milo mi sie z toba gada.A propos-czy zauwazylas,ze ludzie coś n
                                      > ie
                                      > bardzo chetnie sie włączają do tej dyskusji o...ostatnim dniu żucia tzn.życia?
                                      > (uwielbiam szarlotkę i mam podobny gust,powiedzmy-muzyczny).Odpisz szybko-zanim
                                      >
                                      > dobiegne do lodówki.raisin.


                                      Sorry, ze tak dlugo to trwalo, pewno nie tylko dobieglas do lodowki , ale nawet
                                      zazylas okrazyc ja kilka razy! Mea culpa, mea omnia culpa!

                                      A te iksy x...xx nie oznaczaja stanu zagrozenia mego ciala ni umyslu, zapewniam
                                      Cie, nie beda juz rosly w sile ani w ilosc! xx - i basta!

                                      A ludzie nie wlaczaja sie, bo zwyczajnie nie maja wizji ostatniego dnia! To
                                      naprawde bardzo trudne i odpowiedzialne zajac stanowisko dotyczace takiego
                                      jednego,zupelnie wyjetego z kontekstu dnia,kiedy nie wie sie czesto jak przezyc
                                      kazdy kolejny " standardowy" dzien zycia darowany nam przez los, choc do wyboru
                                      ma sie ich raptem jakies 26 000 i kazdy mozna powtorzyc nieskonczona ilosc
                                      razy??!

                                      Przykro mi to powiedziec, ale gust muzyczny masz rownie kiepski jak ja ... ale
                                      coz, o gustach sie nie dyskutuje, szczegolnie przy szarlotce! :)))

                                      Pozdrawiam Cie raisin i ide sprawdzic , czy zostalo od wczoraj cos do jedzenia...
                                      Szarlotka bedzie dopiero w poludnie i licze , ze chociaz jej zapach niebianski
                                      zapach do Ciebie doleci !

                                      z pozdrowkiem od alki znowu glodnej...:(((
    • Gość: Pastwa Re: Ostatni dzień życia IP: 172.17.15.* 02.03.02, 21:46
      Robiłbym to co do tej pory tylko z większym umiarem:))
      • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 21:51
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):

        > Robiłbym to co do tej pory tylko z większym umiarem:))

        Z umiarem umyłbyś ząbki itd.(?)I żadnych ekstrawagancji? Nie wierzę...
        • Gość: Pastwa Re: Ostatni dzień życia IP: 172.17.15.* 02.03.02, 21:54
          dla odmiany nie wyczyniałbym dotychczasowych ekstrawagancji:)))
          • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 22:00
            Gość portalu: Pastwa napisał(a):

            > dla odmiany nie wyczyniałbym dotychczasowych ekstrawagancji:)))

            Ogromnie zazdroszczę TAKIEGO życia i proszę o trochę szczegółów.raisin
    • Gość: fnoll Re: Ostatni dzień życia IP: *.bydgoska.krakow.pl 02.03.02, 22:15
      chce zyc tak, bym otrzymawszy taka informacje mogl, potrafil zyc jak
      zwykle :))), co by nie rzec kazdy z nas juz dostal takie info, tylko troche
      mniej sprecyzowane, i wiele z naszej energii idzie na to, by znalezc na ta
      wiedze dobra szuflade i zapomniec o jej istnieniu, czy jakos tak

      pzdr

      fnoll
      • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 22:26
        Gość portalu: fnoll napisał(a):

        > chce zyc tak, bym otrzymawszy taka informacje mogl, potrafil zyc jak
        > zwykle :))), co by nie rzec kazdy z nas juz dostal takie info, tylko troche
        > mniej sprecyzowane, i wiele z naszej energii idzie na to, by znalezc na ta
        > wiedze dobra szuflade i zapomniec o jej istnieniu, czy jakos tak
        >
        > pzdr
        >
        > fnoll
        Boże,fnoll'ku-masz ostatnie 24h i co? filozofujesz jak zwykle?
        • Gość: fnoll Re: Ostatni dzień życia IP: *.bydgoska.krakow.pl 03.03.02, 11:23
          najbardziej niezwykle doswiadczenie traci na swej niezwyklosci jesli juz za
          chwile nie bedzie kogos, kto moglby je pamietac - nie sadzisz? a jednoczesnie
          niezwykle niezwyklym robi sie sam fakt zycia - a jesli juz wczesniej sie tak
          czulo, to w zasadzie nic sie nie zmienia, jesli nie zniszczy tego czystego
          bycia w swiecie nagla erupcja skrywanego leku przed odejsciem - ja chce byc
          wolny od tego leku :), dzis jeszcze nie jestem, ale intensywnie zmierzam w ta
          strone, nie jest to w koncu latwe

          pzdr

          fnoll
          • Gość: raisin Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 03.03.02, 12:24
            Gość portalu: fnoll napisał(a):

            > najbardziej niezwykle doswiadczenie traci na swej niezwyklosci jesli juz za
            > chwile nie bedzie kogos, kto moglby je pamietac - nie sadzisz? a jednoczesnie
            > niezwykle niezwyklym robi sie sam fakt zycia - a jesli juz wczesniej sie tak
            > czulo, to w zasadzie nic sie nie zmienia, jesli nie zniszczy tego czystego
            > bycia w swiecie nagla erupcja skrywanego leku przed odejsciem - ja chce byc
            > wolny od tego leku :), dzis jeszcze nie jestem, ale intensywnie zmierzam w ta
            > strone, nie jest to w koncu latwe
            >
            > pzdr
            >
            > fnoll
            Witam Cie drogi fnoll'u i już na wstępie całkowicie przyznaję Ci
            rację,jednocześnie dziękując za tak poważne potraktowanie tematu i wnikliwe
            wnioski.Ja sama potraktowałam go trochę na zasadzie prowokacji i w kontekście
            dalszego ciągu historii mężczyzny,o którym wspomniałam na wstępie.(na razie nie
            zdradzę jej finału.).Pozd.gorąco w ten chłodny dzionek!!raisin.
    • nieznana3 Re: Ostatni dzień życia 02.03.02, 22:20
      Dziekuje za temat postu.
      Sklonil mnie do myslenia poznowieczorna sobota .
      Wiec ja .....
      W ten ostatni dzien poszlabym do Mamy .I powiedzialabym jej ,ze choc niezbyt
      sie lubilysmy,to Ja kocham .Przytulilabym sie do Niej tak naprawde ,wiedzac ,
      ze to ostatni raz i ostatnia moja szansa,by poczuc Jej dotyk i choc wyobrazic
      sobie ,ze jestem jej kochana coreczka .
      Potem zadzwonilabym do moich dzieci ....mowiac jak zwykle ,iz zawsze jestem
      z nich dumna ,ze sa dobrzy ,silni ,madrzy i wierze ,ze poradza sobie .
      No i cos jeszcze ...cos rownie waznego .Dalabym sie wziac w ramiona jakiemus
      mezczyznie .Bardzo dawno tego nie robilam (mowie o kochaniu sie
      fizycznym ,oczywiscie )i tesknie za tym ....wiec moglby byc to ktokolwiek
      na te ostatnie godziny zycia .
      Smutne ,co?....
      Wiem .Ale chcialabym poczuc raz jeszcze uczucie spelnienia zmyslowego.
      To wazne dla mnie .....
      • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 22:54
        nieznana3 napisał(a):

        > Dziekuje za temat postu.
        > Sklonil mnie do myslenia poznowieczorna sobota .
        > Wiec ja .....
        > W ten ostatni dzien poszlabym do Mamy .I powiedzialabym jej ,ze choc niezbyt
        > sie lubilysmy,to Ja kocham .Przytulilabym sie do Niej tak naprawde ,wiedzac ,
        > ze to ostatni raz i ostatnia moja szansa,by poczuc Jej dotyk i choc wyobrazic
        > sobie ,ze jestem jej kochana coreczka .
        > Potem zadzwonilabym do moich dzieci ....mowiac jak zwykle ,iz zawsze jestem
        > z nich dumna ,ze sa dobrzy ,silni ,madrzy i wierze ,ze poradza sobie .
        > No i cos jeszcze ...cos rownie waznego .Dalabym sie wziac w ramiona jakiemus
        > mezczyznie .Bardzo dawno tego nie robilam (mowie o kochaniu sie
        > fizycznym ,oczywiscie )i tesknie za tym ....wiec moglby byc to ktokolwiek
        > na te ostatnie godziny zycia .
        > Smutne ,co?....
        > Wiem .Ale chcialabym poczuc raz jeszcze uczucie spelnienia zmyslowego.
        > To wazne dla mnie .....

        Piękny dzień...Ale proszę o wyjaśnienie tego wątku z mężczyzną-naprawdę mógłby
        być "kimkolwiek"?raisin.
    • Gość: Pom Re: Ostatni dzień życia IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.02, 23:37
      Spędziłabym ten dzień, z tymi, których kocham. Tak po prostu. Jak każdy inny.
      Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek zyje wśród innych ale w tę podróż wybiera
      się zawsze sam... chciałabym się z nimi pożegnać tak, by na początek mojej
      samotnej drogi dostali ode mnie wszysto co mam dla nich najlepszego...
      • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 02.03.02, 23:46
        Gość portalu: Pom napisał(a):

        > Spędziłabym ten dzień, z tymi, których kocham. Tak po prostu. Jak każdy inny.
        > Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek zyje wśród innych ale w tę podróż wybiera
        > się zawsze sam... chciałabym się z nimi pożegnać tak, by na początek mojej
        > samotnej drogi dostali ode mnie wszysto co mam dla nich najlepszego...
        I niczego nie próbowałabyś
        poznać,odkryć,zrozumieć,naprawić,obalić,zapomnieć,zakopać...?
        • Gość: Pom Re: Ostatni dzień życia IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.02, 23:54
          Nie... za mało czasu. Może bym chciała jedną osobę za coś przeprosić, ale nawet
          nie wiem, gdzie w tej chwili mieszka.
          Poza tym, żyję jak żyję, jeden dzień już nic nie zmieni. Po co mam cokolwiek
          nadrabiać... nie lepiej zostawić coś z siebie dla najbliższych? Oni przecież są
          ważniejsi niż nadrabianie czegokolwiek w pośpiechu...
          • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 03.03.02, 00:02
            Gość portalu: Pom napisał(a):

            > Nie... za mało czasu. Może bym chciała jedną osobę za coś przeprosić, ale nawet
            >
            > nie wiem, gdzie w tej chwili mieszka.
            > Poza tym, żyję jak żyję, jeden dzień już nic nie zmieni. Po co mam cokolwiek
            > nadrabiać... nie lepiej zostawić coś z siebie dla najbliższych? Oni przecież są
            >
            > ważniejsi niż nadrabianie czegokolwiek w pośpiechu...
            Naprawdę się z Tobą zgadzam,ale liczę na to ,że jest w Tobie choć szczypta
            egoizmu-chociaż jedna przyjemność tylko dla Twoich oczu,uszu...pozd.r.
          • Gość: inka_s Re: Ostatni dzień życia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.03.02, 00:02
            Gość portalu: Pom napisał(a):

            > Nie... za mało czasu. Może bym chciała jedną osobę za coś przeprosić

            O tak , jeden dzień - to bardzo niewiele... Po co sie miotać w próbach
            załatwienia tego czego nie zdążyło się zrobić? Jedynie pożegnać sie z tymi którzy
            zostana - o tak , to ma sens - zwłaszcza dla nich. Myślę że ci co zostaja cierpia
            bardziej jesli nie mieli okazji pożegnać sie z kim kto zmarł. Ja - właściwie sie
            pożegnałam bo on wyjechał - tyle że na dłużej niz zapowiadane 3 dni...

            Z drugiej strony wiem jaki zamęt powstaje gdy ktoś odchodzi niespodziewanie -
            więc może aktem miłosierdzia dla bliskich jest choćby zostawienie hasła dostepu
            do konta w internetowym banku... Albo innych istotnych informacji.
    • wieczne_pytanie Re: Ostatni dzień życia 03.03.02, 12:26
      Gość portalu: raisin napisał(a):

      > Cześć!Usłyszałam dziś historię mężczyzny,który dowiedział się,że pozostał mu
      > miesiąc życia.

      Czy ten mezczyzna byl u wrozki?

      >Co byście zrobili wiedząc,że przed Wami ostatnie 24 godziny?
      (Ja
      > bym odpisała na wszystkie "zaległe" listy i zrobiła jakieś naprawdę wielkie
      > głupstwo np.rzuciłabym pracę,ha,ha...A potem-mogłabym spakować rzeczy
      > i...skonać w samolocie lecącym do Dublina.A Wy?


      Kto musialby to byc zebys tak od razu uwierzyla, ze to ostatnie twoje 24 godziny?

      Dlaczego zakladac ze to co sie dotad nie udawalo byloby mozliwe w ostatnim dniu?

      Do czego ci potrzebne bylyby te rzeczy spakowane?


      • Gość: raisin Re: Ostatni dzień życia IP: *.pwradio.pl 03.03.02, 12:41
        wieczne_pytanie napisał(a):

        > Gość portalu: raisin napisał(a):
        >
        > > Cześć!Usłyszałam dziś historię mężczyzny,który dowiedział się,że pozostał
        > mu
        > > miesiąc życia.
        > Vitaj!
        > Czy ten mezczyzna byl u wrozki?
        > Nie-był u onkologa.raisin.
        > >Co byście zrobili wiedząc,że przed Wami ostatnie 24 godziny?
        > (Ja
        > > bym odpisała na wszystkie "zaległe" listy i zrobiła jakieś naprawdę wielki
        > e
        > > głupstwo np.rzuciłabym pracę,ha,ha...A potem-mogłabym spakować rzeczy
        > > i...skonać w samolocie lecącym do Dublina.A Wy?
        >
        >
        > Kto musialby to byc zebys tak od razu uwierzyla, ze to ostatnie twoje 24 godzin
        > y?
        > A może moje pytanie stanonowi pewnego rodzaju prowokację i jest czysto
        teoretyczne?r.
        > Dlaczego zakladac ze to co sie dotad nie udawalo byloby mozliwe w ostatnim dniu
        > ?
        > Nie wiem,ale podjęłabym próbę.r.
        > Do czego ci potrzebne bylyby te rzeczy spakowane?
        > Zawsze podróżuję z fotografiami bliskich, książką,szczoteczką do zębów i
        ulubionym miśkiem.pozd.raisin.
        >

        • janusz_b do raisin 03.03.02, 12:43
          trzeba przyznac, ze twarda jestes...
          Moje uznanie..:-))
          a u mnie sloneczko swieci za oknem, a jutro zdejma mi wreszcie gips i sobie
          pohulam
          caluski
          janusz
          • Gość: raisin Re: do raisin IP: *.pwradio.pl 03.03.02, 13:03
            janusz_b napisał(a):

            > trzeba przyznac, ze twarda jestes...
            > Moje uznanie..:-))
            > a u mnie sloneczko swieci za oknem, a jutro zdejma mi wreszcie gips i sobie
            > pohulam
            > caluski
            > janusz
            Cóż mój drogi-LIFE IS BRUTAL i trzeba walczyć -jak sam Terminator czy inny
            Gladiator.Farciarz z Ciebie z tym słoneczkiem i mniejszy z tym gipsem (ale tylko
            do jutra ).Ja też POZD.raisin.
    • Gość: raisin Re: Do wszystkich tu obecnych-raisin. IP: *.pwradio.pl 03.03.02, 17:09
      Napisać do Was?(upewniam się ,czy z moim serwerem wszystko O.K.-poprzednio
      miałam problemy.)raisin.
      • Gość: Pastwa raisin. IP: 172.17.15.* 03.03.02, 18:11
        Moja metoda jest taka, co masz ochotę zrobić w ostatnim dniu swojego życia zrób
        teraz i kłopot z głowy:)))
    • Gość: raisin Re: Do wszystkich tu obecnych-raisin. IP: *.pwradio.pl 03.03.02, 21:42
      Vita wszystkich blondynka wieczorową porą!Jesteście tam?r.
      • Gość: alka_xx Re: Do wszystkich tu obecnych-raisin. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 21:51


        Czesc! Bylam tu juz rano, ale Ciebie nie bylo...:((

        • Gość: inka_s po co czekać? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.03.02, 22:13
          Wiecie tak czytałam te listy i propozycje co by tu zrobic jak się dowiemy że
          zostało nam 24 godziny - i cos mnie dręczyło. No i wreszcie wiem co to było.
          Słuchajcie - czemu my to odkładamy? Czemu właściwie mało kto potrafi żyć tak
          jakby to był jego ostatni dzień? A na co tu czekać ? Kto wie która z osób dzis
          piszących tu wpadnie jutro pod koła samochodu albo gzyns jej na głowe
          spadnie?...
          A jednak każdy ma nadzieje że jednak to nie jego ostatni dzień - i odkłada te
          różne WAŻNE (no chyba ważne jeśli chciałby je zrobic nim na zawsze odejdzie...)
          na kiedys zamiast zrobic je właśnie dziś. Czemu?
          Ja w sumie też. I nie bardzo wiem czemu.
          • anuta Re: po co czekać? 04.03.02, 11:21
            to prawda, że powinniśmy robić to co chcemy przez całe życie, a nie tylko w
            ostatni dzień, ale czy to możliwe?
            Czy są ludzie na tym świecie, którzy rzeczywiście robią wszystko tylko to na co
            mają ochotę?
            Nie wierzę! Nie ma tak dobrze na tym świecie.
            A wiecie co ja bym zrobiła? Myślę, że byłaby to odpowiednia chwila, aby
            zdecydować się na zdradę. Wiem, że to jest głupie i nie poważne, ale zaczynam
            coraz częściej o tym myśleć, a gdybym miała jutro umrzeć to byłaby ostatnia
            okazja! W końcu konsekwencje tego bądź co bądź okropnego czynu już by mnie nie
            dosiągnęły.
            Pozdrawiam
            Anuta
            • Gość: inka_s nie? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.03.02, 12:05
              anuta napisał(a):

              > A wiecie co ja bym zrobiła? Myślę, że byłaby to odpowiednia chwila, aby
              > zdecydować się na zdradę. Wiem, że to jest głupie i nie poważne, ale zaczynam
              > coraz częściej o tym myśleć, a gdybym miała jutro umrzeć to byłaby ostatnia
              > okazja! W końcu konsekwencje tego bądź co bądź okropnego czynu już by mnie nie
              > dosiągnęły.
              Na pewno nie dosięgneły? To zależy czy wierzysz w życie na tamtym swiecie...
              Ja uważam że zdrada to cos paskudnego - i to każda nie tylko ta fizyczna.
              Zdradzasz - czyli jesteś zdrajcą. Prawda ze to nie brzmi ładnie? No jeszcze moge
              zrozumieć że zdradza tak jakoś...w zauroczeniu? nie wiem jak to nazwać? Ale tak
              na zimno planować : zdradzę bo nic mi nikt nie zrobi - to takie niesmaczne...
              > Anuta

              • Gość: anuta Re: nie? IP: *.tlsa.pl 04.03.02, 12:48
                pewnie, że niesmaczne i nie wiem czy potrafiłabym to zrobić "tak na zimno"
                ale przecież rozmawiamy tu o rzeczy abstrakcyjnej, bo wątpię żeby każdy z nas
                miał szansę dowiedzieć się, że jutro umrze. A jeśli nawet, to te wszystkie wywody
                i tak nie mają wielkiego sensu, bo tak naprawdę to nie wiemy jak zachowamy się w
                danej sytuacji. Ja z zasady nigdy nie mówię "nigdy", niczego nie jesteśmy w
                stanie przewidzieć tak na pewno, możemy sobie tylko "pogdybać"
                Stąd moja wypowiedź, ale co ja bym tak naprawdę wtedy zrobiła - tego nikt nie
                wie, może sam Pan Bóg.
                Pozdrawiam
                Anuta






                Gość portalu: inka_s napisał(a):

                > anuta napisał(a):
                >
                > > A wiecie co ja bym zrobiła? Myślę, że byłaby to odpowiednia chwila, aby
                > > zdecydować się na zdradę. Wiem, że to jest głupie i nie poważne, ale zaczy
                > nam
                > > coraz częściej o tym myśleć, a gdybym miała jutro umrzeć to byłaby ostatni
                > a
                > > okazja! W końcu konsekwencje tego bądź co bądź okropnego czynu już by mnie
                > nie
                > > dosiągnęły.
                > Na pewno nie dosięgneły? To zależy czy wierzysz w życie na tamtym swiecie...
                > Ja uważam że zdrada to cos paskudnego - i to każda nie tylko ta fizyczna.
                > Zdradzasz - czyli jesteś zdrajcą. Prawda ze to nie brzmi ładnie? No jeszcze mog
                > e
                > zrozumieć że zdradza tak jakoś...w zauroczeniu? nie wiem jak to nazwać? Ale tak
                >
                > na zimno planować : zdradzę bo nic mi nikt nie zrobi - to takie niesmaczne...
                > > Anuta
                >

        • Gość: raisin Re: Do wszystkich tu obecnych-raisin. IP: *.pwradio.pl 03.03.02, 22:42
          Gość portalu: alka_xx napisał(a):

          >
          >
          > Czesc! Bylam tu juz rano, ale Ciebie nie bylo...:((
          > Vitaj!Miałam pracowitą,wbrew regułom,niedzielę.Ale już jestem!raisin.


          • Gość: raisin Historii ciąg dalszy-raisin. IP: *.pwradio.pl 03.03.02, 22:52

            Pora chyba na ujawnienie smutnego epilogu historii pewnego człowieka...
            • alka_xx Re: Historii ciąg dalszy-raisin. 03.03.02, 22:55
              Niedzielny wieczor? Tak , to dobra pora na takie historie!
          • Gość: alka_xx Re: Do wszystkich tu obecnych-raisin. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 00:19
            Gość portalu: raisin napisał(a):

            > > Vitaj!Miałam pracowitą,wbrew regułom,niedzielę.Ale już jestem!raisin.



            Noooo... jakos dziwnie jestes , bo wcale Cie nie ma !??

            Wiec ja , nie mogac sie doczekac obiecanego finalu historii po prostu juz ide
            spac !Przeczytam jutro!

            Tak, reguly ...!

            pozdrawiam alka

    • Gość: charlie Re: Ostatni dzień życia IP: 217.11.133.* 04.03.02, 11:45
      witam !

      zgromadziłbym swoich znajomych na wielka imprezę, potem pojechałbym na narty a
      na koniec dnia chciałbym zagrać razem z chłopakami z U2 pioseneczke "In the
      name of love " i oczywiscie powiedziałbym pewnej osobie że ją kochałem całe
      życie ....
      • malwinamalwina Re: Ostatni dzień życia 04.03.02, 11:49
        codziennie.
        • noida Re: Ostatni dzień życia 04.03.02, 12:25
          Ostatni dzień życia... własnie, dlaczego tyle osób mówi, że zrobiłoby to czy
          tamto, przecież to można zrobić codziennie. Powiedzieć komuś, że się go kocha-
          przecież do tego nie potrzeba ostateczności...
          Czasami leżę w łóżku wieczorem i zastanawiam się, czy gdybym tej nocy umarła to
          jaki był ostatni dzień mojego życia? I zawsze wychodzi mi, że dobry.
          A gdybym się dowiedziała, że umrę wieczorem, zrobiłabym jedną rzecz.
          Zawiozłabym przyjaciółce swoje pamiętniki. Niechby je przeczytała i oceniła,
          kto powinien wiedzieć co o nim kiedyś napisałam. Wierzę, że jest jedyną osobą
          na świecie, która zrobiłaby to nie krzywdząc nikogo i jednocześnie nie
          zdradzając tego, co powinno na zawsze zostać zapomniane.
    • szary_ptak Re: Ostatni dzień życia 04.03.02, 12:32

      Tak sobie przeczytałam te wszystkie posty...i nie wiem, czy to Wy tacy odwazni,
      czy ja taka tchórzliwa...Ja bym chyba z takim spokojem nie umiała przeżyć tego
      ostatniego dnia (wiedząc, ze to na pewno ostatni, znając dokładną godzinę
      smierci...
      Pewnie to jest tak, jak czuje się ktoś oczekujący na egzekucję...nie wiem.

      No i...wszyscy oczywiście zakładają, ze w ten ostatni dzień w ich zyciu będą
      w pełni sił. A ja pamiętam taki dzień, który mógł być moim
      ostatnim...Wiedziałam o tym...no, ale ptaki mają tchórzliwe serca...;-)

      Pozdrawiam Odważnych
      pełna podziwu

      B.
      • noida Re: Ostatni dzień życia 04.03.02, 12:56
        Ja nie jestem odważna, ale poteoretyzować sobie można. Tak naprawdę to chyba
        bym nie uwierzyła, a jeśli bym uwierzyła to bym siedziała i płakała zupełnie
        jak to napisałam alka_xx.
    • Gość: raisin Historii ciąg dalszy-do wszystkich-raisin. IP: *.pwradio.pl 04.03.02, 17:54
      Cześć!Obiecuję,że wkrótce ujawnię szczegóły a na razie...walczę z
      serwerem.Pozd.raisin.
      • Gość: raisin Re: Historii ciąg dalszy-do wszystkich-raisin. IP: *.pwradio.pl 04.03.02, 17:58
        Piekielnie uparte urządzenie!Do zobaczenia niebawem.r.
    • Gość: raisin Historii ciąg dalszy-do wszystkich-raisin. IP: *.pwradio.pl 04.03.02, 18:16
      Vitajcie ponownie! Właśnie zawarłam rozejm z tym kapryśnym urządzeniem,więc
      zdradzę Wam,jak zakończyła się historia pewnego człowieka,o którym wspomniałam
      na samym początku.Co stało się z mężczyzną,któremu pozostał miesiąc życia?-
      Odszedł godzinę po usłyszeniu "wyroku".Tymczasem sekcja zwłok wykazała,że wcale
      nie był nieuleczalnie chory...Czy to wymaga komentarza...??czekam na
      opinie.raisin.
      • Gość: Pastwa Re: Historii ciąg dalszy-do wszystkich-raisin. IP: 172.17.15.* 04.03.02, 19:04
        Tak jak piszesz nie wymaga to komentarza...


        Ps. No chyba, że Ty go jednak wymagasz ale to zmienia już postać rzeczy:))
        • Gość: raisin Re: do Pastwy-raisin. IP: *.pwradio.pl 04.03.02, 20:27
          Gość portalu: Pastwa napisał(a):

          > Tak jak piszesz nie wymaga to komentarza...
          >
          >
          > Ps. No chyba, że Ty go jednak wymagasz ale to zmienia już postać rzeczy:))

          Zatem:wymagam!(do zobaczenia po 22).raisin.
      • Gość: alka_xx Re: Historii ciąg dalszy-do wszystkich-raisin. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 20:11
        Gość portalu: raisin napisał(a):

        / ... /
        Co stało się z mężczyzną,któremu pozostał miesiąc życia?-
        > Odszedł godzinę po usłyszeniu "wyroku".Tymczasem sekcja zwłok wykazała,że wcale
        >
        > nie był nieuleczalnie chory...Czy to wymaga komentarza...??czekam na
        > opinie.raisin.



        1/ Wiec jednak mial caly miesiac , a nie 24h i moj wariant z przeczytaniem
        maxymalnej ilosci ksiazek moglby / teoretycznie / sie zrealizowac!?
        2/ Skoro umarl, to znaczy chyba , ze choroba byla nieuleczalna? Zreszta i tak nie
        mialo to w tej sytuacji znaczenia?!
        3/ To znaczy tez, ze zaden z przedstawionych tu wariantow przezycia ostatniego
        dnia nie mogl sie spelnic, bo co mozna zrobic przez 1 h? Tylko umrzec!

        alka
        • Gość: raisin do alki_xx-raisin. IP: *.pwradio.pl 04.03.02, 20:33
          Gość portalu: alka_xx napisał(a):

          > Gość portalu: raisin napisał(a):
          >
          > / ... /
          > Co stało się z mężczyzną,któremu pozostał miesiąc życia?-
          > > Odszedł godzinę po usłyszeniu "wyroku".Tymczasem sekcja zwłok wykazała,że
          > wcale
          > >
          > > nie był nieuleczalnie chory...Czy to wymaga komentarza...??czekam na
          > > opinie.raisin.
          >
          >
          >
          > 1/ Wiec jednak mial caly miesiac , a nie 24h i moj wariant z przeczytaniem
          > maxymalnej ilosci ksiazek moglby / teoretycznie / sie zrealizowac!?
          > 2/ Skoro umarl, to znaczy chyba , ze choroba byla nieuleczalna? Zreszta i tak n
          > ie
          > mialo to w tej sytuacji znaczenia?!
          > 3/ To znaczy tez, ze zaden z przedstawionych tu wariantow przezycia ostatnieg
          > o
          > dnia nie mogl sie spelnic, bo co mozna zrobic przez 1 h? Tylko umrzec!
          >
          > alka

          Vitam!alkuniu-ten człowiek miał miesiąc życia,ja natomiast "dałam" Wam tylko 24
          h(taka ze mnie bestia!.Do zobacz. po 22 !raisin.P.S.Wiesz co będę teraz
          robić,mniam,mniam...r.
          • Gość: alka_xx Re: do raisin - alka_ xx. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 20:48
            Gość portalu: raisin napisał(a):


            > Vitam!alkuniu-ten człowiek miał miesiąc życia,ja natomiast "dałam" Wam tylko
            > 24
            > h(taka ze mnie bestia!.Do zobacz. po 22 !raisin.P.S.Wiesz co będę teraz
            > robić,mniam,mniam...r.


            Hej hej raisin, droga kolezanko " od pelnej lodowki"!

            Nie wytrzymam do 22 h zeby Ci powiedziec , zes bestia przebrzydla! Wrrrrr....

            Zabralas mi / nam / ostatnie 30 dni z zycia! "Rzad dusz" Ci sie marzy?
            Oj nieladnie!

            Ale zjedz teraz spokojnie, potem po 22h dam Ci jeszcze wycisk!

            I nie znecaj sie juzwiecej nad serwerem, bo sie naprawde znarowi i zostaniesz
            tam gdzie jestes sama jak palec , beze mnie i innych , tylko najwyzej z
            jedzonkiem...:)))

            alka chwilowo syta ...
    • Gość: GuidO HAREM !!!!! IP: *.uroczec.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 20:39
      Oj Boze, jakbym chcial miec wlasny harem przez jeden dzien... te wspaniale
      boginie z Libanu o oliwkowej skorze, te Hinduski o przecudnych cialach i
      pelnych ustach... Turczynki, ktore wiedza jak dogodzic mezczyznie... Echhhh...
      job twoju mac....................
      • Gość: alka_xx Re: HAREM !!!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 21:01
        Gość portalu: GuidO napisał(a):

        > Oj Boze, jakbym chcial miec wlasny harem przez jeden dzien... te wspaniale
        > boginie z Libanu o oliwkowej skorze, te Hinduski o przecudnych cialach i
        > pelnych ustach... Turczynki, ktore wiedza jak dogodzic mezczyznie... Echhhh...
        > job twoju mac....................


        GuidO-
        Ale smakosz z Ciebie... uwazaj zeby Cie te boginki nie zameczyly na smierc przed
        uplywem darowanych 24 h, bo seks uprawiany czesciej niz 3 razy na dobe znacznie
        obniza system immunologiczny mezczyzny... i moze spowodowac przedwczesne
        zejscie ... :(((

        A poza tym to chyba Bogowie Ci sie pomylili, moze jak wzniesiesz modly tam gdzie
        nalezy , to sie zisci...!?

        A tak przy okazji, czym Ci zawinily polskie bladolice karminowouste dlugonogie
        blong boginie ze ich nie chcesz? jtm...
        a.

    • Gość: Magda mowcie co chcecie IP: *.dip.t-dialin.net 04.03.02, 21:20
      Mowcie co chcecie, ale mnie sie najbardziej podoba sie wypowiedz janusza
      calkiem na poczatku. Mojemu mezowi zreszta rowniez, jest taka jakas "meska"
      i jednoznaczna.
      pozdrawiam serdecznie
      Magda
      • nezz Re: mowcie co chcecie 04.03.02, 22:45
        ciekawa lektura poboznych zyczen.
        ja nie wiem jak bym sie zachowala. nie sadze, zebym nagle z radoscia starala
        sie zrobic cos ekstra, czego nie mialam odwagi/okazji zrobic cale zycie. nie
        wiem, czy mialabym nawet sile zegnac sie z tymi, ktorzy mnie kochaja i ktorych
        ja kocham. ciezko sie rozstawac wiedzac, ze jeszcze TYYYYLE mozna bylo sobie
        powiedziec, razem przezyc, zrobic, obejrzec, dotknac, posluchac.
        najprawdopodobniej bardzo po ludzku, z zaplakanymi oczyma, szukalabym promyka
        nadziei na to, ze te 24 godziny to tylko glupi zart albo pesymistyczny
        scenariusz, ktory nigdy sie nie spelni.
        • Gość: raisin Re: Do wszystkich tu obecnych-raisin. IP: *.pwradio.pl 04.03.02, 23:35
          Racja,to wszystko racja...Różne jak widać mamy koncepcje , ale zasadniczy
          problem jest wspólny-nikt z nas nie wie ,kiedy się TO stanie .I Bogu za to
          chwała.Hasło :"Carpe diem" pozostaje aktualne.
          Pzdr.raisin.
          • Gość: inka_s kiedy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.03.02, 23:51
            Ja też kiedys nie chciałam wiedzieć KIEDY mam umrzeć. Ale teraz przeszłam okres
            najcięższego żalu po odejściu męża - i pytanie kiedy JA - przesladuje mnie cały
            czas. Bo z jednej strony - musze wychować dzieci - a drugiej strony- tesknię i
            chce sie z nim spotkać. I tak naprawdę gdybym dowiedział sie że mam miesiąc -
            ucieszyłabym się ze wzgledu na to spotkanie - i rzuciła w wir porządkowania
            spraw po nas obydwojgu, by rodzinie oszczędzić takich atrakcji jak ja sama
            teraz miałam... I tylko dzieci szkoda... Choć akurat ja wiem że ma je kto
            wychować - dobry i odpowiedzialny.
            Przede mna znowu długa droga samochodem - raz juz sie zastanawiałam czy wrócę
            cała stamtąd. Wtedy wróciłam - a teraz?...
            • Gość: raisin Re: kiedy IP: *.pwradio.pl 05.03.02, 00:09
              Gość portalu: inka_s napisał(a):

              > Ja też kiedys nie chciałam wiedzieć KIEDY mam umrzeć. Ale teraz przeszłam okres
              >
              > najcięższego żalu po odejściu męża - i pytanie kiedy JA - przesladuje mnie cały
              >
              > czas. Bo z jednej strony - musze wychować dzieci - a drugiej strony- tesknię i
              > chce sie z nim spotkać. I tak naprawdę gdybym dowiedział sie że mam miesiąc -
              > ucieszyłabym się ze wzgledu na to spotkanie - i rzuciła w wir porządkowania
              > spraw po nas obydwojgu, by rodzinie oszczędzić takich atrakcji jak ja sama
              > teraz miałam... I tylko dzieci szkoda... Choć akurat ja wiem że ma je kto
              > wychować - dobry i odpowiedzialny.
              > Przede mna znowu długa droga samochodem - raz juz sie zastanawiałam czy wrócę
              > cała stamtąd. Wtedy wróciłam - a teraz?...

              Teraz też wrócisz ,moja droga !!! Przede wszystkim do dzieci! Do
              ludzi, do świata ,do Boga.A już za chwilę wróć tutaj, bo będę się
              martwić,słyszysz???raisin.
    • Gość: Otryt Dziś jest ten ostatni dzień IP: 195.117.141.* 05.03.02, 11:46
      Żyj zawsze tak jakby to dziś był ten ostatni dzień.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka