Dodaj do ulubionych

Wzajemność zaufania

20.05.04, 09:34
Czy ludzie, którzy obdarzyli nas zaufaniem, mają prawo domagać się tego
samego od nas?

Oczekiwać wzajemności?

Nie myślę o tych, którzy bezsprzecznie na zaufanie nie zasługują (choć i
takie relacje się zdarzają); wystawmy ich poza nawias. Ale są tacy, co do
których nie mamy i nie będziemy mieć całkowitego zaufania, powiedzmy, że
niejako "z ich winy".

Albo inaczej: problem tkwi w odmiennej wrażliwości, doświadczeniu, strategii
nawiązywania bliskich znajomości. Ufamy mniej. Nasze zaufanie buduje się
wolniej. Łatwiej je naruszyć.

Czy przyjaźń może się opierać na takiej relacji? Pełne zaufanie w jedną, ale
niepełne w drugą?

Obserwuj wątek
    • kvinna Może trochę obok 20.05.04, 09:42
      Rozmyślałam sobie dziś, czy możemy bez poczucia winy odejść, bo coś-tam.

      Mogę. Moje szczęście jest dla mnie ważniejsze niż czyjeś.

      Analogicznie: zostawiam sobie wolność w ufności. To moja sprawa, jesli nie
      zaufam. Albo nie do konca.

      p.s. Czy znasz relacje bez rys, skaz?
      • kwieto Re: Może trochę obok 20.05.04, 10:48
        > Rozmyślałam sobie dziś, czy możemy bez poczucia winy odejść, bo coś-tam.
        > Mogę. Moje szczęście jest dla mnie ważniejsze niż czyjeś.

        Co robisz w momencie gdy owo cos-tam sie pojawia? odchodzisz, probujesz o tym
        rozmawiac, naprawiac?
        • kvinna Wszystko ma swoje granice 20.05.04, 11:26
          Jeśli coś zgrzyta, próbuję naprawiać. Jeśli kocham.
          Do czasu.

          Potem zabieram zabawki.
          • iwan_w Re: Wszystko ma swoje granice 20.05.04, 11:31
            A jeżeli w Twoim dotychczasowym przyjacielu coś zaczyna iskrzyć (w Tobie w
            ogóle) i widzisz to wyraźnie?

            Co robisz?
            • kvinna Jaśniej 20.05.04, 11:47
              Przyjacielu platonicznym?
              Co znaczy iskrzyć?
              • iwan_w Proszę 20.05.04, 11:56
                Przyjaciele/przyjaciółki nie dzielą się dla mnie na platonicznych i
                nieplatonicznych.

                Kto jest dla Ciebie przyjacielem nieplatonicznym?

                Co znaczy iskrzyć?
                Chcesz, żeby wyrazić to banalniej?

                Dobrze.
                Twój dotychczasowy przyjaciel zakochał się w Tobie, a Ty chcesz z nim tylko
                wymieniać myśli.
                • kvinna Proszę 20.05.04, 11:57
                  Jest mi przykro, ale to jego problem.
                  • iwan_w Re: Proszę 20.05.04, 12:15
                    Jest Ci przykro, ale co robisz?

                    Kończysz z nim relację opartą na przyjaźni, przewartościowujesz ją,
                    kontynuujesz, jak gdyby nic?
                    • kvinna Nie 20.05.04, 12:34
                      Chęć kontynuowania bądź nie pozostawiam jemu.

                      Zakochasz się na klaśnięcie?
                      ja nie :)
                      • iwan_w Re: Nie 20.05.04, 13:03
                        I cóż on?


                        • kvinna On? 20.05.04, 13:07
                          Nie znam tej sytuacji z animacji!
                          JESTEM LAJKONIKIEM!

                          :)


                          • iwan_w Jaka Ty jesteś... 20.05.04, 13:23
                            Wybujała:)))

                            hi, hi:)
          • kwieto Re: Wszystko ma swoje granice 20.05.04, 11:38
            Ciezko okreslic wlasciwy czas, niestety :(

            (to tak na marginesie tylko)
            P.S.
            Nie wyslalem zdjec, przepraszam
            • kvinna OT 20.05.04, 11:46
              Nie szkodzi.
              Do skrzynki zaglądam raz w tygodniu.

              Masz duużo czasu :)
            • kvinna można :) 20.05.04, 11:48
              Wtedy, gdy wiesz, że czegoś już nie zniesiesz.
              Wtedy.
              • kwieto Re: można :) 20.05.04, 11:52
                Ba, wtedy wybor jest jasny. Gorzej gdy balansujesz na krawedzi.
                I balansujesz, balansujesz, balansujesz...
                • kvinna KWIATEK! 20.05.04, 12:00
                  ALE W KOŃCU SIĘ PRZECIEŻ SPIEPRZYSZ!

                  :)

                  Ja tam kurczę przyspieszam spadnięcie.
                  Lubisz być pijanym dzieckiem we mgle? I błądzić? Błądzić?
                  Ileż można?
                  • kwieto Re: KWIATEK! 20.05.04, 12:01
                    Osiolkowi w zloby dano
                    W jeden owies w drugi siano
                    Strzyze uchem glowa kreci
                    I to pachnie i to neci
                    • kvinna Autopsja? ;) 20.05.04, 12:06
                      Ale ten OSIOŁ przecież w koncu zdechł, więc wniosek jest jasny.

                      Zależy, co wyżej cenisz...
                      Mnie nieodmiennie kręci inteligencja. Seksowna jak cholera.
                      • kwieto Re: Autopsja? ;) 20.05.04, 12:11
                        > Ale ten OSIOŁ przecież w koncu zdechł, więc wniosek jest jasny.

                        Taaaa :"P

                        > Zależy, co wyżej cenisz...
                        > Mnie nieodmiennie kręci inteligencja. Seksowna jak cholera.

                        Poniekad. Gdy uzywana :"PP
                        • iwan_w Re: Autopsja? ;) 20.05.04, 12:17
                          kwieto napisał:

                          >> > Zależy, co wyżej cenisz...
                          > > Mnie nieodmiennie kręci inteligencja. Seksowna jak cholera.
                          >
                          > Poniekad. Gdy uzywana :"PP

                          I używana właściwie:)

                          Przepraszam za wtręt.
                          • kwieto Re: Autopsja? ;) 20.05.04, 12:35
                            > Przepraszam za wtręt.

                            Alez nie ma za co.
                            Przypomnialo mi sie opowiadanie Kolakowskiego o czlowieku ktory mial piekna
                            twarz.

                            Chowasz czasem swoja inteligencje do puzderka, zeby sie nie kurzyla?
                            Bo ja tak.
                            • kvinna Po co?! 20.05.04, 12:37
                              • kwieto Re: Po co?! 20.05.04, 12:47
                                Z lenistwa.
                                Albo dlatego ze nie warto jej zuzywac w danej sytuacji
                            • iwan_w Znam opowieść z animacji:) 20.05.04, 12:48
                              Ja też ją chowam (jeżeli to, o czym myślę, nią jest:).

                              Mam taką dębową szkatułkę z okuciami, na klucz:)
                              • kvinna Rozumiem :) 20.05.04, 12:50
                                Ja wtedy wychodzę.
                                • iwan_w Proszę? 20.05.04, 13:02
                                  Nie, to nie wtedy...
                        • kvinna Ale ja mówię o czymś żywym! 20.05.04, 12:36
                          O czymś, co się/mnie (po)rusza!
                          O błyskotliwych rozmowach chociażby :)

                          O błyszczących oczach.
                          Skrzących się, niech będzie.
                          • kwieto Re: Ale ja mówię o czymś żywym! 20.05.04, 12:46
                            Oj no przeciez drocze sie :"P
                  • caorle Re: KWIATEK! 20.05.04, 23:45
                    No ile można?
      • Gość: krish Re: Może trochę obok IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.05.04, 10:52
        Flicka, nie zauważasz, że czy możemy to nie to samo co czy umiemy. A poczucie
        winy zależy od deklaracji, ktore popelniliśmy. A podświadomość (sumienie?)
        pamięta wszystko i nie daje się oszukiwać...
        • kvinna Re: Może trochę obok 20.05.04, 11:05

          Teoretycznie jesteśmy wolni pomimo jakichkolwiek deklaracji.
          • Gość: krish Re: Może trochę obok IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.05.04, 11:22
            Teoretycznie... Teoretycznie każdy może zrobić szpagat, a tylko nieliczni to
            umieją. A co do zaufania, to ono, tak jak wszystkie niemierzalne odczucia nie
            poddaje się rozumowi... i na pstrym koniu jeździ. I dlatego bez sensu jest
            oczekiwanie wzajemności.
            • kvinna aha 20.05.04, 11:24
      • iwan_w Re: Może trochę obok 20.05.04, 11:28
        kvinna napisała:

        > Rozmyślałam sobie dziś, czy możemy bez poczucia winy odejść, bo coś-tam.
        >
        > Mogę. Moje szczęście jest dla mnie ważniejsze niż czyjeś.


        Pytanie, w którym momencie i w jaki sposób?

        >
        > Analogicznie: zostawiam sobie wolność w ufności. To moja sprawa, jesli nie
        > zaufam. Albo nie do konca.

        I dajesz odczuć brak wzajemności drugiej osobie? Narażając ją na przykrość
        wynikającą z poczucia braku akceptacji, z poczucia, że coś z nią jest nie tak?
        Chociaż nie jest?

        Czy kwestia ulega przemilczeniu? Tak, by nie urazić?

        I komu nie do końca zaufasz? Jaka jest, hmm, Twoja tolerancja w zaufaniu?
        • kvinna Wiesz co? 20.05.04, 11:45
          Trochę będziemy pływali w niedomówieniach, bo zakłądając wątek miałeś na myśli
          jakąś konkretną sytuację z jej tylko właściwymi parametrami i ... A może
          teoretyzujesz. Określ się :)

          1. Odejść można z różnych powodów. Kiedy? Wtedy, kiedy sam uznasz, że to JUŻ.
          Jak? Jesteś szalony :) Ja mam Tobie to powiedzieć? Jak odejść?

          Grzecznie podziękować za spędzony czas. I odejść. Np.
          Jest tylko pytanie, czy wytrzymamy i nie będziemy oglądać się za siebie.

          2. Tak. Daję odczuć drugiej stronie, że jej nie ufam.
          Mam być uprzedzająco grzeczna, jeśli czuję, że człowiek jest zaufania
          niegodny?

          (nawet jeśli to tylko moja intuicja)

          3. Komu?

          Najpierw podaj df zaufania.

          p.s. Tobie chodzi o związek, czy o przyjaźń?
    • Gość: ### Re: Wzajemność zaufania IP: 212.191.80.* 20.05.04, 09:44
      z przyjaznia to jest tak ze nie moze byc jednokierunkowego pełnego
      zaufania..jak coś to na całej lini..pozdrawiam :)
    • kvinna p.s. 20.05.04, 09:50
      A może najistotniejszą sprawą jest ufanie samemu sobie?
      Na siebie mam wpływ (jeśli mam...)
    • jesien0 Re: Wzajemność zaufania 20.05.04, 10:14
      Myślę, że nie koniecznie. Fajnie jest jesli tak jest. Ale bywają rózne relacje.
      Mam koleżankę, której bardzo ufam, powiedziałabym jej wszystko, wiem że zyczy
      mi dobrze i nie chciałaby mnie skrzywdzić, ale... jej sposób postrzegania
      świata jest inny, jest tak altruistyczną osobą, nastawioną do świata otwarcie,
      że mimochodem mogłaby mnie zdradzić, nieswiadomie, niechcący... Więc nie mówię
      jej wszystkiego, żeby jej nieograniczać...

      Myślę, że ufając komuś, musimy zakładać pomyłkę i się przed nią zabezpieczać...

      W odwrotną stronę - jesli mi ktoś zaufa, nie potrafię tego kogoś zdradzić...
      przakazać coś dalej... no chyba że jest to mój odwieczny wróg, ale taki mi nie
      zaufa, więc nie ma się o co martwić...

      Mam nadzieję że to na temat :):)
      • kvinna Iwanie? 20.05.04, 10:20
        Df zaufania?
        • kwieto Re: Iwanie? 20.05.04, 10:34
          > Df zaufania?

          O wlasnie, bo wszystko zalezy od tego co nazwiemy zaufaniem.
          • iwan_w Re: Iwanie? 20.05.04, 11:35
            No właśnie?

            Jakieś pomysły?
            • kwieto Re: Iwanie? 20.05.04, 11:51
              Zepnij wypowiedz Bazylii (ta druga) i moja o obciazaniu zaufaniem - mysle ze
              gdzies tu powinnismy krazyc.

              Moim zdaniem krecimy sie wokol problemu odpowiedzialnosci za siebie i wlasne
              decyzje.
              Czlowiek ktory "obciaza" swym zaufaniem usiluje wtrynic odpowiedzialnosc za
              swoja decyzje (w koncu to on decyduje czy zaufac) na obdarzana "zaufaniem"
              osobe.
              Czlowiek ktory jest swiadom ewentualnych konsekwencji swego wyboru liczy sie z
              wpadka i wie ze to on poniesie jej konsekwencje.

              I teraz, mysle ze pierwszy z dwoch opisanych powyzej oczekuje wzajemnosci i
              rownie silnego zaufania do niego. Bo to w jakis sposob "pieczetuje" uklad.
              Drugi z nich malo sie interesuje czy jemu sie ufa czy nie - zostawia to w
              gestii owej "zaufanej" osoby.
              Mozna wlasciwie powiedziec, ze w tym drugim przypadku zaufanie nie funkcjonuje -
              co ciekawe nie wynika to z kryzysu zaufania, a raczej z tego ze przestaje byc
              ono potrzebne.
              • iwan_w Na razie wybieram szkatułę:) 20.05.04, 14:59
                Chowam tam to swoje coś:)
    • kwieto Re: Wzajemność zaufania 20.05.04, 10:41
      Zalezy czego owo zaufanie dotyczy i jaki ciezar sie mu nadaje.

      I jak do tego zaufania podchodzimy. Obdarzajac kogos zaufaniem czesto zaczynamy
      od niego duzo wymagac - by owego zaufania nie naduzyl, by przestrzegal pewnych
      (naszych!) regul. Obarczamy go pewnao odpowiedzialnoscia. A przeciez to nasze
      zaufanie i nasze emocje. Czy mamy wiec prawo przenosic je (wraz z calym ich
      ciezarem) na druga osobe? Jakim prawem?
    • zlewozmywak1 Re: Wzajemność zaufania 20.05.04, 10:42
      Nie rozumiem sformuowań:

      W jakim sensie ktoś miałby mi ufać. Jeżeli chodzi o to ze go niewyciurlam, to
      żaden to dar z jego strony, bo nie mam nijakiego ciśnienia najmniejszego by
      kogoś w konia robić. Z domaganiem sie mniej wiecej to samo. Niczego nikt
      domagać sie nie musi. Jesli okaże sie że jest prosiakiem, to odczuje to - nie w
      postaci odwetu, ale w postaci jasnej informacji.

      Chodzi mi oczywiscie o relacje z ludźmi, których znam osobiscie.



    • Gość: bazylia Re: Wzajemność zaufania IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 20.05.04, 10:42
      czy kobiety tez moga sie tu wypowiadac???

      I czy zdanue ich na roiwni z meskim jest???
      • kvinna Czemu myślisz, 20.05.04, 11:29
        że racja jest zawsze po stronie panów?

        Skąd pomysł, że w dyskusji ważna jest płeć dyskutanta? Na forum netowym też?
        • Gość: bazylia Re: Czemu myślisz, IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 20.05.04, 12:10
          to a propos wpisu iwana o nagich kobietach i ich rzekomej glupocie, co mnie do
          bialej goraczki doprowadzil...
          • iwan_w :) 20.05.04, 12:12
            Zapraszam jeszcze raz do wątku o kobietach... :)
            • Gość: bazylia Re: :) IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 20.05.04, 12:18
              czy mozesz mnie zapewnic, ze masz cos bardziej sensownego do powiedzenia niz
              cytowanie steku glupich i przypadkowych "slownych blykotek towarzyskich"
              celebrities pewnych epok historycznych?

              np cos od siebie? (na temat kobiet, znaczy sie)
              • iwan_w Re: :) 20.05.04, 12:24
                Nie. Nie mogę Cię zapewnić:)

                Jeżeli masz ochotę, czytaj i oceniaj.


                P.s.
                To wcale nie były głu...
                A zresztą...
                Co mi tam...
                :)
                • Gość: bazylia Re: :) IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 20.05.04, 12:39
                  > P.s.
                  > To wcale nie były głu...

                  tego sie wlasnie spodziewalam

                  modrosc jest pewnie wg Ciebie rownoznaczna z "genialnymi" osiagnieciami w
                  dziedzinie "nauki kultury i sztuki"

                  dla mnie madrosc ani z nauka ani z filozofia, ani z literatura nie ma nic
                  wspolnego. nawet z religia nic wspolnego nie ma
                  • iwan_w Re: :) 20.05.04, 13:00
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=12710303&a=12711174


                    Taaa, nauka, kultura i sztuka:)

                    ALe to też, nie przeczę:)
                    • kvinna A Ty się, Iwan, 20.05.04, 13:02
                      nigdy nie wkurzasz?
                      • iwan_w Re: A Ty się, Iwan, 20.05.04, 13:04
                        Często.

                        A Ty?:)
                        • kvinna Re: A Ty się, Iwan, 20.05.04, 13:05
                          Jeszcze częściej :)
                    • Gość: bazylia Re: :) IP: *.prem.tmns.net.au 20.05.04, 13:42
                      ja to poprzednie bardziej w kontekscie watku o nagiej kobiecie napisalam.
                      z watkiem przytoczonym przez Ciebie powyzej, stycznosci nie mialam

                      wizerunek twoj opieram wiec na tym, co wiem o Tobie, Niefortunnie stek cytatow
                      o kobiecie i zalaczony komentarz sugeruje "madrosc' w duchu przeze mnie
                      odzczytanym..
    • Gość: bazylia z drugiej strony... IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 20.05.04, 10:59
      to wlasnie dawanie zaufwnia, wiara w innych kreatywna jest. (znaczy sie
      obecnosc zaufania i wiara w czlowieka mobilizuja tegoz do zachowan jak
      najbarzdiej odpowiedzialnych i godnych zaufania. Brak zaufania i wiary wywoluje
      zachowania negatywne - cokolwiek bym nie zrobil, i tak mi nikt nie zaufa, wiec
      po co?


      Tworca rzeczywistosci nie boi sie zawiedzenia na innym czlowieku - daje
      zaufanie pomomo tego, iz istnieje mozliwosc, ze sie zawiedzie. Obdarzajac
      zaufaniem i wiara wywoluje w innym czlowieku pozytywne wibracje - ktos mi
      zaufal, jesli inni wierza we mnie, to znaczy, ze moge, ze jestem w stanie. MOGE

      Tworca rzeczywistosci (sorry ukute na potrzebe chwili) jest w stanie przyjac
      zawod jako "ogolne prawo natury", prawo innego czlowieka do slabosci,
      zawiedzenia zaufania - jednym slowem jesli PODJALEM DECYZJE O UFANIU CI to
      znaczy, ze jest to moje ryzyko i umie sie pogodzic z faktem, ze ty mozesz byc
      zbyt slaby, by byc dla mnie podpora w tej sytuacji, licze sie z tym, ze mnie
      zawiedziesz. Ale daje ci moje zaufanie, bo jest ono potzrebne kazdemu by pojsc
      dalej

      nie obdzrzam zaufaniem innych, gdy nie moge wkalkulowac w koszty ryzyka
      zawiedzenia sie na nich w 100%.


      No coz, ja juz nie musze polegac na innych. Moje zaufanie to szansa dla nich,
      nie dla mnie
    • madame_woodoo Re: Wzajemność zaufania 20.05.04, 12:31
      Dobry temat poruszasz, mysle ze wszedzie chodzi o balans i rownowage.
      Jezeli w przyjazni zaufanie jest jednostronne to nie jest to przyjazn tylko
      znajomosc.
      • naux Re: Wzajemność zaufania 20.05.04, 13:12
        Ale są jednak różnice w charakterach, temperamencie, nomenklaturze i to co dla
        jednych osób jest bezgranicznych zaufaniem dla innych jest zaufaniem z o.o.
        (Nie)stety nawet przez długie dyskusje nie da się tego zważyć tak dokładnie.
    • Gość: zdziwiona Re: Wzajemność zaufania IP: 151.8.104.* 20.05.04, 14:02
      a od kiedy "chec" zakochania sie jest zaufaniem?? Zaufanie to jedno a
      zakochanie sie to drugie. A "jednostronna" przyjazn nie jest przyjaznia.
      • kvinna aha 20.05.04, 14:05
        Miłość (zakochanie raczej) może być w jedną stronę, przyjaźnić się
        jednostronnie? Nie.
        • Gość: iwan_w Re: aha IP: 156.17.253.* 20.05.04, 14:10
          Skoro jest miłość bez wzajemności, dlaczego nie może być przyjaźni bez
          wzajemności?
          • kvinna Znajdujesz przyjemność w dobijaniu się 20.05.04, 14:12
            do zamkniętych drzwi?

            jak długo?

            Bo nie może :)

            Powiedzmy, że Ty mi ufasz, a ja Tobie nie.
            Jak - technicznie - miałaby wyglądać nasza przyjaźń?

            Ty do mnie mówisz, ja mam w nosie?
            • iwan_w Hmmm... 20.05.04, 14:57
              Trochę teoretyzujemy teraz.

              Podaj mi df przyjaźni:)
              • kvinna Przyjaciel 20.05.04, 15:08
                "kopie mnie w górę", sprawia, że staję się lepsza niż jestem.

                ;)

                Zależy mu na moim dobru (dobrze? cholera wie)
                • iwan_w Czyli 20.05.04, 15:11
                  ten, dzięki któremu odkrywamy swoje wady?


                  Podaj mi też, proszę, df dobra:)
                • Gość: myszka Re: Przyjaciel IP: *.proxy.lucent.com 20.05.04, 15:30
                  wg Twojej definicji przyjażń jest jednostronna, ON Cię kopie w górę, ON chce
                  Twojego dobra....

                  to nie wykorzystywanie ?
                  • kvinna nie 20.05.04, 15:37
                    Bo jeśli nazywam go/ją Przyjacielem, to daję to samo.
        • Gość: zlosliwa Re: aha IP: 151.8.104.* 20.05.04, 14:10
          Jednostronna przyjazn to pasozytnictwo. Ciekawe co Iwanek na to....
          • kvinna Za. 20.05.04, 14:13
            Niestety.

            Wykorzystywanie...
          • iwan_w Pasożytnictwo? 20.05.04, 14:58
            Pasożytem jest ten, który zaufał, czy ten, któremu zaufano?

            :)
            • Gość: zlosliwa Re: Pasożytnictwo? IP: 151.8.104.* 20.05.04, 15:10
              pasozytem jest ten kto wykorzystuje nierowna relacje
              • iwan_w Czyli który? 20.05.04, 15:22
                ?
                :)
                • Gość: zniecierpliwiona Re: Czyli który? IP: 151.8.104.* 20.05.04, 15:26
                  ten mniej zaangazowany ciagnie od tego co jest bardziej zaangazowany. Mam
                  nadzieje, ze teraz jest jasne?
    • iwan_w A przez internet? 20.05.04, 14:55
      Można pozyskać zaufanie albo obdarzyć nim kogo?
      • kvinna Wirtualnie. 20.05.04, 15:09
        Ja tam wolę na żywo.
        • iwan_w Czy 20.05.04, 15:15
          nie jest tak, że przez internet łatwiej jest sprawiać wrażenie osoby godnej
          zaufania?

          Zresztą, o co ja się pytam, oczywiście, że tak...

          Ale zaufać? Przynajmniej w namiastce? Da się? Większe ryzyko (różni udawacze),
          ale może warto?
          A może nie, właśnie mniejsze ryzyko, bo wszystko i tak rozgrywa się w
          powietrzu? I co nam taki zrobi? Opowie o naszych problemach komuś, kogo i tak
          nie znamy? I nie poznamy?
      • Gość: zlosliwa Re: A przez internet? IP: 151.8.104.* 20.05.04, 15:16
        sie zastanow o co Ci tak naprawde chodzi, bo zakochanie a zaufanie to naprawde
        nie to samo
        • iwan_w Naaaaprawdę??? 20.05.04, 15:21
          Ale kto mówił o zakochaniu?

          Rozmawiamy o zaufaniu.

          To Tobie coś się miesza, może chcesz się zakochać. Albo już to się stało. Albo
          coś.

          hi, hi, jaka złośliwa, no, no
          • Gość: zlosliwa Re: Naaaaprawdę??? IP: 151.8.104.* 20.05.04, 15:24
            Ty, w pierwszych postach. Jestem Twoim przyjacielem i staram sie Ciebie
            podciagac w gore, hi hi
            • iwan_w Hmmm...:) 20.05.04, 15:38
              Ty mnie? Hi, hi, masz chyba na myśli podciąganie wątku w górę ekranu...:)


              Co do zakochania: mogło się pojawić w dygresjach. Tam chodziło o co innego.

              Co do zaufania: nie podejmuję się budowania definicji, przynajmniej na razie,
              ale, jest to składnik niezbędny określonych relacji międzyludzkich: przyjaźń,
              miłość, koleżeństwo i nie wiem, czy coś jeszcze? Kontakty biznesowe pomijamy,
              tam zaufanie nie jest niezbędne (nieufność raczej:)
              • Gość: zlosliwa Re: Hmmm...:) IP: 151.8.104.* 21.05.04, 14:11
                a po Ci definicja zaufania? jak wlozysz w ramki, schowasz do pudelka to
                bedziesz szczesliwszy? moze zaufanie tym wieksza ma wartosc im sobie mniej z
                niego zdajemy sprawe bo skoro zaczynamy sie nad nim rozwodzic to znaczy ze z
                relacja jest cos nie tak?
    • iwan_w Przełamanie obcości świata 21.05.04, 12:38
    • iwan_w Przełamanie obcości świata 21.05.04, 12:39
      Gdzieś, kiedyś wyczytałem taką oto definicję groteski: świat, który stał się
      obcy.

      I mam taki pomysł, żeby zaufanie nazwać przełamaniem obcości świata.

      To tak ogólnie, o zaufaniu. Ale zakładając wątek, miałem oczywiście na myśli
      zaufanie do ludzi.

      Będzie więc zaufanie przełamaniem poczucia obcości między ludźmi. Odrzuceniem
      maski własnej i wewnętrzne przekonanie, że odrzuciła ją osoba, której
      zaufaliśmy. Odsłonięciem się, co z założenia jest ryzykowne, bo naraża na
      ciosy. Zbliżeniem. Poczuciem, że nie kroczymy po lodzie. Że nie doznamy
      krzywdy, która zostałaby wyrządzona świadomie. Że nie musimy oglądać się za
      siebie. Że to, co powierzymy, nie zostanie wykorzystane przeciwko nam lub w
      celach nam obcych. Że nie zostanie wyszydzone. Że to, co powiemy, nie zostanie
      puszczone w obieg.

      To minimum, które zasadza się na oczekiwaniu braku zachowań negatywnych ze
      strony tego, komu zaufaliśmy. Trochę przypomina lojalność, ale ta jest, zdaje
      się, bardziej formalna, oparta na układzie, na kupieckiej wymianie zachowań i
      bardziej intelektualna.

      Ale zaufanie to coś więcej. Poczucie bezpieczeństwa. Wewnętrzne przekonanie, że
      jeżeli będziemy jej potrzebowali, pomoc zostanie nam udzielona. Tylko w jakich
      granicach? Raczej taka, która nie wymaga wielkich poświęceń. Nie przesadzajmy z
      zaufaniem i z oczekiwaniami wobec innych.

      Ale rację ma też Bazylia. Ten, którego obdarzamy zaufaniem, otrzymuje pewien
      kredyt, który może wykorzystać albo nie. Obdarzenie kogoś zaufaniem jest jak
      gdyby deklaracją wiary w niego. Wzmacnia poczucie wartości, otwiera na innych,
      daje możliwość działania – pcha do przodu. Mówiąc nieoględnie – korzyści są po
      obu stronach.

      Rzeczywiście, zaufanie jest pewnym ciężarem nałożonym na drugą osobę.
      Ograniczeniem jej wolności. Oczekiwaniem, że zachowa się zgodnie z naszymi
      oczekiwaniami.

      Czego nie byłoby bez zaufania? Pewnie miłości i przyjaźni. Może też wiary?


      Myślę, że mam prawo oczekiwać od osób, którym zaufałem, lojalności. Zaufania –
      nie. Tak samo ci, którzy obdarzyli mnie zaufaniem, bez wzajemności, mają prawo
      domagać się lojalności ode mnie. O ile w ogóle na nią zasługują, ale tych – jak
      sobie założyłem – pozostawiam poza nawiasem. Takie – ewidentne przypadki.


      P.s.
      Mogłem wszystko pokręcić, bo wymyśliłem to dziś rano, w stanie glątwy...:)
      • kvinna ***** 21.05.04, 12:42
        Jeśli wolno oceniać.
        • Gość: zlosliwa wolno: ------- ;) IP: 151.8.104.* 21.05.04, 14:06
          a skad sie bierze lojalnosc jesli nie ma zaufania?
          • kvinna Re: wolno: ------- ;) 21.05.04, 14:09
            Trywialnie: nie opowiesz o sobie, ale wysłuchasz.
            • Gość: zlosliwa Re: wolno: ------- ;) IP: 151.8.104.* 21.05.04, 14:12
              i rozniose dalej jako ciekawostke towarzyska? ;)
              • kvinna Re: wolno: ------- ;) 21.05.04, 14:15
                To już zależy od Twoich obyczajów.

                Taką osobą podobno była Dusia Trafankowska...
                Pozornie otwartą. Bo słuchającą.
                • iwan_w pewnie, że wolno:) 21.05.04, 14:19
                  Nie. Nie puszczę dalej. Ale też i nic więcej.

                  Skąd się bierze lojalność gdy brak zaufania? Z poczucia obowiązku, z
                  wyznawanych zasad. Z poczucia przyzwoitości? Z uczciwości?

                  Z układu: on mi zaufał i nie szkodzi, więc wypada, abym i ja nie szkodził jemu.
                  Był przynajmniej lojalny.

                  Raczej wymiana: towar za towar (wiem, jak to brzmi).
                  • kvinna Re: pewnie, że wolno:) 21.05.04, 14:21
                    Czy nie taki powinien być psycholog? To tak na marginesie. I błędem w sztuce
                    jest przyjaźnienie się z pacjentem-klientem.

                    Ale jojalność tak ;)
                  • Gość: zlosliwa Re: pewnie, że wolno:) IP: 151.8.104.* 21.05.04, 14:28
                    zacytuje:
                    > Skąd się bierze lojalność gdy brak zaufania? Z poczucia obowiązku, z
                    > wyznawanych zasad. Z poczucia przyzwoitości? Z uczciwości?
                    >
                    > Z układu: on mi zaufał i nie szkodzi, więc wypada, abym i ja nie szkodził
                    jemu.

                    pisalam o tym pietro nizej: to tez polega na zaufaniu, ze jakas osoba nie
                    wystawi do wiatru, a przeciez moze (psycholog ma kodeks etyki czy cos w tym
                    rodzaju, zreszta to jest kontekst zaleznosci a mowimy chyba o rownorzednych
                    relacjach? jesli nie to macie racje ;)

                    • iwan_w Re: pewnie, że wolno:) 21.05.04, 15:19
                      Ja tam psychologiem nie jestem:)

                      Nie, dla mnie przynajmniej - to nie jest zaufanie. Moja lojalność jest
                      odpowiedzią na zaufanie, którym zostałem obdarzony, intelektualną reakcją, bo
                      uważam, że tak się powinienem zachować. Pewnym rachunkiem - coś za coś.
                      Lojalność jest wykalkulowana na chłodno. Brak w niej emocji, brak wiary w tego,
                      który zaufaniem mnie obdarzył. To coś mniej niż tzw. ograniczone zaufanie. To -
                      taka grzeczność. Pęknie natychmiast, jak ów ktoś zachowa się wobec mnie
                      niewłaściwie.
                      • Gość: Luty Re: pewnie, że wolno:) IP: *.dialup.mindspring.com 21.05.04, 15:37
                        W milosci tez tak rachujesz...?
                        • kvinna Mogę odpowiedzieć? 21.05.04, 15:40
                          na pewno nie, ale zgadzam się z tym, co napisał.

                          Chociaż...w miłości się rachuje do pewnego stopnia.
                        • iwan_w Do Lutego:) 21.05.04, 16:06
                          Przeczytaj w poście o Przełamywaniu obcości świata:)

                          Coś takiego tam nasmarowałem, że bez zaufania nie byłoby miłości. Post, do
                          którego się odnosisz, traktuje o lojalności.
                          • kvinna Praca domowa 21.05.04, 16:12
                            Polecam przeczytanie V. rozdziału wyśmiewanej Biegnącej, ze szczególnym
                            uwzględnieniem wątku o niewinnym śnie czy jakoś tak. Doskonale koresponduje z
                            tekstem iwana_wu, aczkolwiek skręca w stronę miłości.

                            Jak masz na imię?
                          • Gość: Luty Re: Do Lutego:) IP: *.dialup.mindspring.com 21.05.04, 16:17
                            ...daj link, bom slepy...
                            • iwan_w Link dla Lutego 21.05.04, 16:27
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=12788441&a=12825361
                      • Gość: zlosliwa Re: pewnie, że wolno:) IP: 151.8.104.* 21.05.04, 16:01
                        ktos Tobie nie ufa a Ty jemu tak - co sie wtedy dzieje?
                        • iwan_w Re: pewnie, że wolno:) 21.05.04, 16:09
                          Staram się dociec, dlaczego i, w miarę możliwości, zmienić to.

                          Powód może być po mojej albo kogoś stronie.

                          W każdym zaś razie, oczekuję od tej osoby lojalności.
                          • kvinna a ja się wycofuję 21.05.04, 16:15
                            Usłyszałam od dziewczyny, że jestem jej guru w pewnej kwestii (mamusiu, chwalą
                            nas :)

                            I co? mam kontynuowac znajmość, aby nie było jej przykro? Ufać jej?

                            N i e.

                            Tu też w o l n o ś ć.

                            Bez odpowiedzialności za cudze uczucia, niestety.
                            • Gość: zniesmaczona Re: a ja się wycofuję IP: 151.8.104.* 21.05.04, 16:22
                              wiesz co? tak czytam co piszesz i z tego wylania mi sie obraz osoby wysysajacej
                              innych a potem odrzucajacej to co zostanie. prawdziwy?
                              • kvinna b z d u r a 21.05.04, 16:26
                                Niewolą byłoby przyjaźnienie się z kimś, z kim nie mam ochoty.

                                p.s. uśmiechasz się pod przymusem?
                                • Gość: zniesmaczona Re: b z d u r a IP: 151.8.104.* 21.05.04, 16:34
                                  tak, teraz :P
                                  odrozniam przymus od wywalania ludzi ze swego zycia i ucinania znajomosci kiedy
                                  mi wygodnie. albo taka nie jestes ale bardzo bys chciala i dlatego to
                                  powtarzasz albo... modliszka?
                                  • kvinna Dlaczego posądzenie o modliszkowatość? 21.05.04, 19:11
                                    Nie dajesz sobie prawa do odejścia, kiedy kończą się uczucia?
                                    Zostawać, gdy się już nie ma na to ochoty?
                                    Taki przykład z sufitu...

                                    p.s. A możesz się ode mnie odzajączkować? Please...

                                    :)

                                    Oświeciło mnie. Ktoś Cię zostawił i na mnie odreagowujesz. Przeniesienie :)

                                    p.s. Wiesz, chciałam poczuć, jak to jest mieć dużo szpilek i kłuć :)
                                    • Gość: zlosliwa dlatego IP: 151.8.104.* 21.05.04, 20:34
                                      rozmowa byla o dziewczynie, ktora Cie uwaza za "guru" a ty masz ja gdzies.
                                      i nie sama chcec odejcia a sposob w jaki sie to robi jest wazny, a ja mam
                                      wrazenie, moze bledne, ze kogos poznajesz interesujacego, wysysasz a potem
                                      odchodzisz, bo nie masz ochoty kontynuowac znajomosci ewentualnie milosci.


                                      p.s. myslalam, ze rozmawiamy? ;)
                                      p.s. a kluj sobie; wole klucie niz obojetnosc ;D
                            • puszysta_inaczej Re: a ja się wycofuję 26.05.04, 13:12
                              kvinna napisała:

                              > Usłyszałam od dziewczyny, że jestem jej guru w pewnej kwestii (mamusiu,
                              chwalą
                              > nas :)
                              >
                              > I co? mam kontynuowac znajmość, aby nie było jej przykro? Ufać jej?
                              >
                              > N i e.
                              >
                              > Tu też w o l n o ś ć.
                              >
                              > Bez odpowiedzialności za cudze uczucia, niestety.


                              ...ale możesz pozostać lojalna....
                              • komandos57 Re: a ja się wycofuję 26.05.04, 13:13
                                puszysta_inaczej napisała:
                                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                                puchata,jestes barrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrdzo pusta
                          • Gość: zlosliwa do iwana IP: 151.8.104.* 21.05.04, 16:20
                            > W każdym zaś razie, oczekuję od tej osoby lojalności.

                            a to nie jest jakis rodzaj ufnosci?
                            i druga sprawa z postu lutego: czy milosc jest mozliwa bez lojalnosci?
                            • iwan_w Do Złośliwej 21.05.04, 16:24
                              Gość portalu: zlosliwa napisał(a):

                              > > W każdym zaś razie, oczekuję od tej osoby lojalności.
                              >
                              > a to nie jest jakis rodzaj ufnosci?

                              Myślałem, że już to przerobiliśmy:)

                              > i druga sprawa z postu lutego: czy milosc jest mozliwa bez lojalnosci?

                              Miłość nie jest możliwa bez zaufania, a lojalność do zaufania ma się tak,
                              jak... o, żaba do orła (i nie chodzi tutaj o drapieżność).


                              • Gość: zlosliwa Re: Do Złośliwej IP: 151.8.104.* 21.05.04, 16:37
                                pisz jasniej, jestem zlosliwa ale prosta i nie kumam ;)


                                p.s. "my"? ja tak ale Ty chyba masz nadal problem ;))
                                • iwan_w Jaśniej? 24.05.04, 08:58
                                  Miłość nie jest możliwa bez zaufania, a zaufanie mieści w sobie pojęcie
                                  lojalności, jak - zmieniam porównanie - bocian, któy połknął żabę...

                                  Jeszcze kilka przykładów co do lojalności:
                                  1. Zachowujesz się lojalnie wobec pracodawcy dlatego, że mu ufasz?
                                  2. Zachowujesz się lojalnie wobec ciotki-paply, niegodnej zaufania, bo wszystko
                                  puści w obieg, dlatego, że w jakiejś mierze jej ufasz?
                                  3. Zachowujesz się lojalnie wobec osoby, z którą zawarłaś umowę, której
                                  realizacja nie jest obwarowana karami, dlatego, że masz do partnera handlowego
                                  zaufanie?

                                  Nie. Zachowujesz się lojalnie, ponieważ to Twój: pracodawca, członek rodziny,
                                  partner handlowy...
                                  • Gość: nareszcie! Re: Jaśniej? IP: 151.8.104.* 24.05.04, 14:16
                                    czyli wracamy do punktu wyjscia - jestem wobec tych ludzi w stosunku zaleznosci
                                    a nie patrnerstwa jak ma to miejsce w przyjazni.
                                    • iwan_w Nareszcie? 24.05.04, 15:45
                                      Jakiego rodzaju zależność masz na myśli?

                                      Przyjaźń też jest zależnością między dwojgiem ludzi.


                                      P.s.
                                      A może byś się tak ustabilizował (a)? Nickowo?
                                      • Gość: zlosliwa Re: Nareszcie? IP: 151.8.104.* 24.05.04, 23:25
                                        przyjazn charakteryzuje dobrowolnosc, "zaleznosc" w przyjazni wynika z naszych
                                        checi a nie z przymusu okolicznosci. a ponad to kontakty jakie wymieniles w
                                        przewazajacej czesci sa nacechowane podlegloscia (zaleznoscia), a w przyjazni
                                        jestesmy rownorzedni
                                        • puszysta_inaczej Re: Nareszcie? 26.05.04, 13:17
                                          Gość portalu: zlosliwa napisał(a):

                                          > przyjazn charakteryzuje dobrowolnosc

                                          to dlaczego atakujesz Kvinnę, że odchodzi kiedy chce ???
                                          • Gość: zlosliwa Re: Nareszcie? IP: 151.8.104.* 26.05.04, 15:56
                                            nie "kiedy" a "jak"; pisalam wczesniej
                                            • puszysta_inaczej Re: Nareszcie? 26.05.04, 16:19
                                              Gość portalu: zlosliwa napisał(a):

                                              > nie "kiedy" a "jak"; pisalam wczesniej

                                              no tak, to jest róznica. ale jeśli 'dobrowolność' to może również w
                                              temacie 'jak'?
                                              • Gość: zlosliwa Re: Nareszcie? IP: 151.8.104.* 27.05.04, 16:05
                                                podzielilam sie tylko swoimi obserwacjami, to juz indywydualna kwestia "jak"
                                                sie postepuje z ludzmi
                                        • iwan_w Re: Nareszcie? 26.05.04, 16:21
                                          Gdzie masz podległość w przykładzie z ciotką?

                                          Z kontrahentem, z którym zawarłaś umowę?

                                          Z byłym (tak, tę sytuację też miałem na myśli) pracodawcą?


                                          A z przyjaźniami teżbywa różnie...
                                          • Gość: zlosliwa Re: Nareszcie? IP: 151.8.104.* 28.05.04, 16:41
                                            a mi sie wydawalo, ze jasno pisze... no to od poczatku:
                                            rodzina - hierarchia, ktos jest wyzej, ktos nizej, ktos jest "wazniejszy",
                                            komus nalezy okazywac szacunek chocby mowiac "ciociu", "wujku" a nie po imieniu
                                            od razu napisze, ze nie uwazam mowienia po imieniu za przejaw braku szacunku bo
                                            pewnie musialabym sie z tego tlumaczycz w nastepnej odpowiedzi.
                                            praca - lojalnosc jest egzekwowana umowami, jesli czegos nie bedziesz
                                            przestrzegac spotkaja cie za to okreslone konsekwencje, nawet karne. rowniez z
                                            bylym pracodawca, ktory moze zastrzec by nie podejmowac pracy w podobnej branzy
                                            przez okreslony czas.
                                            w przyjazni nie masz czegos takiego, nie masz umow, a "wykroczenia" moga zostac
                                            wybaczone, zapomniane.

                • Gość: zlosliwa Re: wolno: ------- ;) IP: 151.8.104.* 21.05.04, 14:22
                  to nie byl trafiony przyklad bo papla sie jest bez wzgledu na charakter
                  znajmosci. ale i tak, zeby byc lojanym jakies mimialne zaufanie trzeba miec


                  p.s. snobujesz sie na znajoma rodzimych gwiazd? ;)
                  • kvinna p.s. skąd! 21.05.04, 14:31
                    Śmieszą mnie Międzyzdroje i te powyciskane łapki "gwiazd".

                    Zwykła, ludzka sympatia do Osoby (ciekawej), która nie żyje i przykro, że nie.
      • Gość: Luty Re: Przełamanie obcości świata IP: *.dialup.mindspring.com 21.05.04, 17:21
        Swiat jest obcy, bo "nie z tego swiat jestesmy"...

        Za duzo tu kalkulacji, za malo uczuc...powiedzmy; serce niech bedzie motorem
        (sic) dzialan, intelekt kierunkowskazem...
        Badz wierny tylko sobie, i siebie nie zdradzaj, od ludzi nie oczekuj
        bogwieczego, nie ograniczaj innych swoimi oczekiwaniami i Ty nie pozwol
        ograniczac siebie. Wzrastanie jest mozliwe w warunkach calkowitej wolnosci,
        zawsze badaj, czy nie ograniczasz wolnosci innych, czy nie jestes ciemiezca
        wymagajacym, upierdliwym egzekutorem, komornikiem bezwzglednym...
        Lojalnosc natomiast jest glebokim uczuciem braterstwa i wspoluczestnictwa, a
        nie intelektualna buchalteria...Poczucie bezpieczenstwa mozesz znalezc, tylko w
        sobie, w ogole wszystko czego pragniesz jest tylko w Tobie, nigdzie indziej...
        • kvinna To piosenka? ;) 21.05.04, 19:07
          Lojalność ma właśnie coś z kalkulacji. To źle?
          A może czasem to "aż" lojalność?

          A może to desiderata? Lutek? Co to jest, bo nie znam, mów.
          • Gość: Luty Re: To piosenka? ;) IP: *.dialup.mindspring.com 21.05.04, 20:41
            To sa dla Iwana slowa plynace prosto z mojej duszy, gdyby to kto inny napisal,
            nie omieszkal bym podac zrodla...
        • iwan_w Polemika z Lutym:) 24.05.04, 08:52
          Gość portalu: Luty napisał(a):

          > Swiat jest obcy, bo "nie z tego swiat jestesmy"...
          >
          > Za duzo tu kalkulacji, za malo uczuc...powiedzmy; serce niech bedzie motorem
          > (sic) dzialan, intelekt kierunkowskazem...

          Innymi słowy serce sprawia, że kocham, ale intelekt decyduje o tym, kogo?
          Sądzisz, że zaufanie jest kwestią tylko i wyłącznie uczucia, emocji?

          > Badz wierny tylko sobie, i siebie nie zdradzaj,

          Jak mogę być wierny tylko sobie? Wobec przyjaciela lub partnerki życiowej
          jestem z wierności zwolniony?

          od ludzi nie oczekuj
          > bogwieczego,

          Nie oczekuję; w swoim poście zresztą nadmieniłem o tym...

          nie ograniczaj innych swoimi oczekiwaniami i Ty nie pozwol
          > ograniczac siebie.

          Według mnie każde zaufanie wiąże się z określonymi oczekiwaniami wobec innych;
          jakże by inaczej?

          Wzrastanie jest mozliwe w warunkach calkowitej wolnosci,

          Co masz na myśli pisząc o wzrastaniu? Trwanie, życie najzwyczajniej, wzrastanie
          w latach, czy rozwój, a jeżeli tak, to jaki? Uważasz, że całkowita wolność jest
          w ogóle możliwa? Jeżeli całkowita, to znaczy, że nie ma żadnych ograniczeń?
          pełna swoboda zachowań? Wszystko jest dozwolone? Innymi słowy, nie ma żadnych
          norm? Można zabijać, kraść, wykorzystywać innych? Nie myślę w tej chwili o
          sobie, ale o tych, którzy mają ochotę zachowywać się w ten sposób. Nie brakuje
          ich.

          > zawsze badaj, czy nie ograniczasz wolnosci innych,

          Ograniczam, chociażby przez to, że pośrednio ustanawiam prawa: tego nie wolno
          pod groźbą karalną, tamto podlega karze...

          czy nie jestes ciemiezca
          > wymagajacym, upierdliwym egzekutorem, komornikiem bezwzglednym...
          > Lojalnosc natomiast jest glebokim uczuciem braterstwa i wspoluczestnictwa, a
          > nie intelektualna buchalteria...

          CO do pojęcia lojalności się różnimy, ale może jest to jedynie kwestią innego
          nazewnictwa. Co masz na myśli pisząc o braterstwie? Głęboką przyjaźń? jak dla
          mnie, mamy tam zaufanie właśnie, a nie lojalność...

          Poczucie bezpieczenstwa mozesz znalezc, tylko w
          >
          > sobie, w ogole wszystko czego pragniesz jest tylko w Tobie, nigdzie indziej...

          I tutaj nie mogę się zgodzić... Nie jesteśmy samowystarczalni. Jeżeli pragnę
          bliskości z inną osobą, oznacza to, że odnajdę ją w sobie?


          Nie zgadzamy się, ale może to dobrze? Możemy dzięki temu porozmawiać...
          • Gość: styczen ;) w zastepstwie :) luty wybacz i dopisz sie :) IP: 151.8.104.* 24.05.04, 14:34
            iwan_w napisał:

            > > Za duzo tu kalkulacji, za malo uczuc...powiedzmy; serce niech bedzie motor
            > em
            > > (sic) dzialan, intelekt kierunkowskazem...
            >
            > Innymi słowy serce sprawia, że kocham, ale intelekt decyduje o tym, kogo?
            > Sądzisz, że zaufanie jest kwestią tylko i wyłącznie uczucia, emocji?
            >
            > > Badz wierny tylko sobie, i siebie nie zdradzaj,
            >
            > Jak mogę być wierny tylko sobie? Wobec przyjaciela lub partnerki życiowej
            > jestem z wierności zwolniony?
            hihi, jak Twoje zasady na to pozwalaja to tak, jesli nie - to i tak bedziesz
            wierny sobie, czyli swoim zasadom.



            > Według mnie każde zaufanie wiąże się z określonymi oczekiwaniami wobec
            innych;
            > jakże by inaczej?
            handel?


            > Co masz na myśli pisząc o wzrastaniu? Trwanie, życie najzwyczajniej,
            wzrastanie
            >
            > w latach, czy rozwój, a jeżeli tak, to jaki?
            moze tworzenie, wspol-tworzenie?



            Uważasz, że całkowita wolność jest
            >
            > w ogóle możliwa? Jeżeli całkowita, to znaczy, że nie ma żadnych ograniczeń?
            > pełna swoboda zachowań? Wszystko jest dozwolone? Innymi słowy, nie ma żadnych
            > norm? Można zabijać, kraść, wykorzystywać innych? Nie myślę w tej chwili o
            > sobie, ale o tych, którzy mają ochotę zachowywać się w ten sposób. Nie
            brakuje
            > ich.
            to co powyzej to anarchia z wolnosca nie wiele wspolnego. znasz takie
            powiedzenie sw. Augustyna "kochaj i rob co chcesz"? to znaczy, ze jesli kochasz
            prawdziwie to nie krzywdzisz ani siebie ani innych



            > I tutaj nie mogę się zgodzić... Nie jesteśmy samowystarczalni. Jeżeli pragnę
            > bliskości z inną osobą, oznacza to, że odnajdę ją w sobie?
            moze chodzi o powod bliskosci? nie z powodu zalet danej osoby a zeby w sobie
            cos zagluszyc - np. pustke czy strach

            • Gość: Luty Re: w zastepstwie :) luty wybacz i dopisz sie :) IP: *.dialup.mindspring.com 24.05.04, 19:10
              Witaj Styczniu, starszy bracie, czy my sie juz znamy...? Dzieki...
              • Gość: zlosliwa nie ma za co :) IP: 151.8.104.* 24.05.04, 23:11
                styczen to zlosliwa, iwan prosil, zebym sie "ustatkowala nickowo" no to sie
                staram... ;)

                p.s. pieknie czujesz i ladnie to potrafisz opisac :)
          • Gość: Luty Re: Polemika z Lutym:) IP: *.dialup.mindspring.com 24.05.04, 19:08
            Nie ma tu wiele do dodania, Styczen odpowiedzial tak jasno, ze jasniej bym nie
            potrafil...zostawil mi jednak opcje dopiski, wiec korzystam...

            Iwan:
            Stawiasz znak = miedzy uczuciami a zaufaniem, nie rozumiem tego...

            Znowu znak rownosci miedzy zaufaniem a oczekiwaniami...tym razem...

            czyli jezeli uczucia=zaufanie, zaufanie= oczekiwanie, znaczy uczucia=
            oczekiwanie...no i dramat gotowy..

            Dla mnie wzrastanie, to przekraczanie samego siebie...zawsze moze byc ze mna
            lepiej niz jest..

            Badz wierny najwyzszym idealom jakie nosisz w sobie...to wlasnie znaczy, dla
            mnie, byc wiernym sobie...ni mniej ni wiecej...


            Byc lojalnym wobec drugiego czlowieka, to znaczy byc wobec niego uczciwym,
            prawym, szczerym...a jak mozna byc uczciwym, prawym, szczerym, wobec jednej
            osoby, a wobec drugiej nie...?..jak mozna byc uczciwym i prawym wybiorczo...?
            Ze wszystkim tak jest..z uprzejmoscia, goscinnoscia, szacunkiem...Jezeli
            szanujesz wybiorczo, uprzejmy jestes wybiorczo, to umowmy sie , ze masz w tym
            jakis interes. Dla mnie lojalnosc, to jeszcze glebsza sprawa...czuje sie
            lojalny wobec kazdego czlowieka, zwierzecia, rosliny...

            Jezeli starczysz sam sobie za wszystko, kazda bliskosc z drugim czlowiekiem,
            bedzie jak imprezka, jak wielkie przyjecie, jezeli kurczowo trzymasz sie
            bliskosci, kazde oddalenie bedzie dramatem, zamiast odpoczynkiem po zabawie...

            Jestem dzis bardzo zajety i dlatego troche rozkojarzony, ale rozmowe
            podczymuje...



            • Gość: Luty Re: Polemika z Lutym:) IP: *.dialup.mindspring.com 26.05.04, 02:34
              Odechcialo Ci sie(?), no dobra, zdarza sie...
            • puszysta_inaczej Re: Polemika z Lutym:) 26.05.04, 13:27
              Gość portalu: Luty napisał(a):

              > Nie ma tu wiele do dodania, Styczen odpowiedzial tak jasno, ze jasniej bym
              nie
              > potrafil...zostawil mi jednak opcje dopiski, wiec korzystam...
              >
              > Iwan:
              > Stawiasz znak = miedzy uczuciami a zaufaniem, nie rozumiem tego...
              >
              > Znowu znak rownosci miedzy zaufaniem a oczekiwaniami...tym razem...
              >
              > czyli jezeli uczucia=zaufanie, zaufanie= oczekiwanie, znaczy uczucia=
              > oczekiwanie...no i dramat gotowy..
              >
              > Dla mnie wzrastanie, to przekraczanie samego siebie...zawsze moze byc ze mna
              > lepiej niz jest..
              >
              > Badz wierny najwyzszym idealom jakie nosisz w sobie...to wlasnie znaczy, dla
              > mnie, byc wiernym sobie...ni mniej ni wiecej...
              >
              >
              > Byc lojalnym wobec drugiego czlowieka, to znaczy byc wobec niego uczciwym,
              > prawym, szczerym...a jak mozna byc uczciwym, prawym, szczerym, wobec jednej
              > osoby, a wobec drugiej nie...?..jak mozna byc uczciwym i prawym wybiorczo...?
              > Ze wszystkim tak jest..z uprzejmoscia, goscinnoscia, szacunkiem...Jezeli
              > szanujesz wybiorczo, uprzejmy jestes wybiorczo, to umowmy sie , ze masz w tym
              > jakis interes. Dla mnie lojalnosc, to jeszcze glebsza sprawa...czuje sie
              > lojalny wobec kazdego czlowieka, zwierzecia, rosliny...
              >
              > Jezeli starczysz sam sobie za wszystko, kazda bliskosc z drugim czlowiekiem,
              > bedzie jak imprezka, jak wielkie przyjecie, jezeli kurczowo trzymasz sie
              > bliskosci, kazde oddalenie bedzie dramatem, zamiast odpoczynkiem po zabawie...
              >
              > Jestem dzis bardzo zajety i dlatego troche rozkojarzony, ale rozmowe
              > podczymuje...
              >
              >
              >


              P I Ę K N E !!! ale ... wyidealizowane.... de Mello ????


              • komandos57 Re: Polemika z Lutym:) 26.05.04, 13:29
                puszysta_inaczej napisała:

                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                bzdzisz brzydkie kaczatko na akord
                • puszysta_inaczej Re: Polemika z Lutym:) 26.05.04, 13:39
                  > bzdzisz brzydkie kaczatko na akord

                  też genialne... w swoim rodzaju.
      • puszysta_inaczej Re: Przełamanie obcości świata 26.05.04, 13:04
        iwan_w napisał:

        > Gdzieś, kiedyś wyczytałem taką oto definicję groteski: świat, który stał się
        > obcy.
        >
        > I mam taki pomysł, żeby zaufanie nazwać przełamaniem obcości świata.
        >
        > To tak ogólnie, o zaufaniu. Ale zakładając wątek, miałem oczywiście na myśli
        > zaufanie do ludzi.
        >
        > Będzie więc zaufanie przełamaniem poczucia obcości między ludźmi. Odrzuceniem
        > maski własnej i wewnętrzne przekonanie, że odrzuciła ją osoba, której
        > zaufaliśmy. Odsłonięciem się, co z założenia jest ryzykowne, bo naraża na
        > ciosy. Zbliżeniem. Poczuciem, że nie kroczymy po lodzie. Że nie doznamy
        > krzywdy, która zostałaby wyrządzona świadomie. Że nie musimy oglądać się za
        > siebie. Że to, co powierzymy, nie zostanie wykorzystane przeciwko nam lub w
        > celach nam obcych. Że nie zostanie wyszydzone. Że to, co powiemy, nie
        zostanie
        > puszczone w obieg.
        >
        > To minimum, które zasadza się na oczekiwaniu braku zachowań negatywnych ze
        > strony tego, komu zaufaliśmy. Trochę przypomina lojalność, ale ta jest, zdaje
        > się, bardziej formalna, oparta na układzie, na kupieckiej wymianie zachowań i
        > bardziej intelektualna.
        >
        > Ale zaufanie to coś więcej. Poczucie bezpieczeństwa. Wewnętrzne przekonanie,
        że
        >
        > jeżeli będziemy jej potrzebowali, pomoc zostanie nam udzielona. Tylko w
        jakich
        > granicach? Raczej taka, która nie wymaga wielkich poświęceń. Nie przesadzajmy
        z
        >
        > zaufaniem i z oczekiwaniami wobec innych.
        >
        > Ale rację ma też Bazylia. Ten, którego obdarzamy zaufaniem, otrzymuje pewien
        > kredyt, który może wykorzystać albo nie. Obdarzenie kogoś zaufaniem jest jak
        > gdyby deklaracją wiary w niego. Wzmacnia poczucie wartości, otwiera na
        innych,
        > daje możliwość działania – pcha do przodu. Mówiąc nieoględnie – kor
        > zyści są po
        > obu stronach.
        >
        > Rzeczywiście, zaufanie jest pewnym ciężarem nałożonym na drugą osobę.
        > Ograniczeniem jej wolności. Oczekiwaniem, że zachowa się zgodnie z naszymi
        > oczekiwaniami.
        >
        > Czego nie byłoby bez zaufania? Pewnie miłości i przyjaźni. Może też wiary?
        >
        >
        > Myślę, że mam prawo oczekiwać od osób, którym zaufałem, lojalności. Zaufania
        &#
        > 8211;
        > nie. Tak samo ci, którzy obdarzyli mnie zaufaniem, bez wzajemności, mają
        prawo
        > domagać się lojalności ode mnie. O ile w ogóle na nią zasługują, ale tych ̵
        > 1; jak
        > sobie założyłem – pozostawiam poza nawiasem. Takie – ewidentne przy
        > padki.
        >
        >
        > P.s.
        > Mogłem wszystko pokręcić, bo wymyśliłem to dziś rano, w stanie glątwy...:)

        G E N I A L N E !!! :))))

      • iwan_w Luty, jesteś? Polemizujemy:) 26.05.04, 16:14
        Piszesz, że "Styczeń" odpowiedział jasno...

        Niezupełnie.

        1. Po pierwsze, "Styczeń" nie ustosunkowała się do mojego pytania o
        relację między emocjami a intelektem. Ty napisałeś - niech serce będzie
        motorem, a intelekt kierunkowskazem.
        Jak to rozumieć? Serce sprawia, że kocham, ale intelekt decyduje z kolei, kogo?
        Serce sprawia, że ufam, a intelekt decyduje, komu? W takim ujęciu zaufanie
        wobec konkretnej osoby byłoby sprawą rozumu - kwestią podlegającą racjonalnej
        analizie, pewnym ważeniem za i przeciw przemawiających za tym, żeby jemu/jej
        zaufać bądź nie.

        Ale stoi to w sprzeczności z tym, jak określiłeś mój post Przełamanie obcości
        świata. Napisałeś, że za dużo tam kalkulacji, za mało uczucia.

        Nie zgadzam się z Twoją oceną. Dla mnie zaufanie wiąże się silnie z emocjami i
        intuicją (ale nie sprowadza się wyłącznie do nich), w przeciwieństwie właśnie
        do lojalności – tak, jak ją rozumiem. Coś, co wynika bardziej z intelektu.

        Być może niewłaściwie zrozumiałeś mój post – to miała być charakterystyka
        zaufania w moim pojęciu, oparta na pewnych obrazach, metaforach, a nie –
        encyklopedyczna definicja.

        2. Po drugie, napisałeś: bądź wierny tylko sobie i siebie nie zdradzaj. Na moje
        prowokacyjne w intencji pytanie („to znaczy, że innych mogę
        zdradzać?”) „Styczeń” zdefiniowała wierność sobie jako wierność własnym
        zasadom. Ty dodajesz: bądź wierny najwyższym ideałom, jakie w sobie nosisz...

        Gdzież więc różnica? Prawdopodobnie tylko w słowach – bo jeżeli jedną z zasad,
        które ktoś wyznaje, jest być wiernym wobec innych, wychodzi na jedno: jest
        wierny sobie, ale poprzez to – zachowuje wierność wobec innych. Jest wierny
        innym.


        3. Napisałeś, żeby od ludzi nie oczekiwać „Bóg wie czego”, nie ograniczać ich
        swoimi oczekiwaniami i nie pozwalać, żeby oni ograniczali mnie.
        Otóż, w Przełamaniu obcości świata napisałem, że z oczekiwaniami nie należy
        przesadzać, bo – w domyśle – człowiek jest ułomny. Ale zaufanie nierozerwalnie
        wiąże się dla mnie właśnie z określonymi oczekiwaniami wobec innych.

        Jak to jest – ufasz drugiej osobie i w ogóle nie oczekujesz, że zachowa się
        wobec Ciebie, powiedzmy, fair w określonych okolicznościach? Nie masz poczucia,
        które ja nazywam oczekiwaniem, że osoba ta nie zdradzi Cię w jakim krytycznym
        momencie? Albo bez powodu zgoła – jest taki aforyzm Nietzschego o ludziach,
        którzy powierzone im przez innych tajemnice zdradzają tylko dlatego, żeby
        zabłysnąć w towarzystwie, żeby mieć temat rozmowy. Jaki to powód?
        Więc Ty naprawdę nie oczekujesz od tych, którym zaufałeś, że Cię nie zdradzą?
        Nie wystawią na pośmiewisko?

        I, ja nie stawiam znaku równości między zaufaniem a oczekiwaniem. Twierdzę
        tylko, że oczekiwanie wiąże się ściśle z zaufaniem, gdy brak oczekiwania – tak
        naprawdę nie ma chyba zaufania. Bo na czym miałoby ono polegać Twoim zdaniem?

        I następna rzecz – do diabła, ja nie stawiam znaku równości między zaufaniem a
        uczuciem, miałem wrażenie nawet, że robisz to Ty?! Zarzucając mi, że w moich
        rozważaniach o tym, czym jest zaufanie, za dużo kalkulacji, a za mało uczucia?
        O ile pamiętam stwierdziłem, że lojalność jest bardziej intelektualna niż
        zaufanie, ale to wcale nie znaczy, że zaufanie jest tego pierwiastka
        (intelektualnego) pozbawione?


        4. Napisałeś: wzrastanie (przekraczanie samego siebie, czyli – jak rozumiem –
        rozwój duchowy, intelektualny, emocjonalny) jest możliwe tylko w warunkach
        całkowitej wolności; zawsze badaj, czy nie ograniczasz wolności innych.

        Zgadzam się z Tobą co do idei rozwoju; jeżeli postęp jest w ogóle możliwy, to
        chyba tylko indywidualny, w człowieku – dążenie do określonego ideału,
        doskonalenie się.
        Ale jak, u diabła, rozumiesz całkowitą wolność?


        Napisałem tak: jeżeli całkowita, to znaczy, że nie ma żadnych ograniczeń? Pełna
        swoboda zachowań? Wszystko jest dozwolone? Innymi słowy, nie ma żadnych norm?
        Można zabijać, kraść, wykorzystywać innych? Oto, czym jest całkowita wolność:
        możnością zachowania się w każdy dający się pomyśleć sposób. Kojarzy mi się to
        z pytaniami stawianymi przez Dostojewskiego w Braciach Karamazow (skoro nie ma
        Boga, to znaczy, że wszystko jest dozwolone?), z ludźmi zabijającymi innych bez
        powodu, bez żadnego tzw. motywu, według kaprysu woli (Andre Gide przedstawił
        taki typ w swojej powieści, ale nie pamiętam już, której: Lochach Watykanu czy
        Fałszerzach). Całkowita wolność nie jest anarchią, ale nieuchronnie do niej
        prowadzi. Do chaosu. Po to mamy państwa i prawa (kiedy biorę udział w
        głosowaniu wyborczym to też po to, żeby wybrany przeze mnie człowiek stanowił
        dobre prawo, a czym jest prawo, jak nie ograniczeniem wolności innych?).

        „Styczeń” zacytowała myśl św. Augustyna, ale ja chciałbym, żebyś to Ty
        powiedział: jak pojmujesz całkowitą wolność, będącą warunkiem rozwoju ludzi?

        Całkowita wolność. To trochę tak, jakby powiedzieć, że wszyscy ludzie są
        dobrzy, trzeba dać im całkowitą wolność, a będą się rozwijać w kierunku,
        powiedzmy, prawdy, piękna, dobra...



        5. Dalej: napisałeś: poczucie bezpieczeństwa możesz znaleźć tylko w sobie, w
        ogóle wszystko czego pragniesz jest tylko w Tobie, nigdzie indziej...

        Ja na to: i tutaj nie mogę się zgodzić... Nie jesteśmy samowystarczalni. Jeżeli
        pragnę
        bliskości z inną osobą, oznacza to, że odnajdę ją w sobie?

        A „Styczeń”: może chodzi o powód bliskości? nie z powodu zalet danej osoby a
        żeby w sobie
        cos zagłuszyć - np. pustkę czy strach.

        A co Ty na to wszystko? Powiadasz: jeżeli starczysz sam sobie za wszystko,
        każda bliskość z drugim człowiekiem, będzie jak impreza, jak wielkie przyjęcie,
        jeżeli kurczowo trzymasz się
        bliskości, każde oddalenie będzie dramatem, zamiast odpoczynkiem po zabawie...

        Ale ja wcale nie mówiłem, że mamy kurczowo trzymać się innych... Polemizowałem
        z tym, co napisałeś wcześniej: że wszystko, czego pragnę, jest we mnie... Czy
        rozumieć to jako postulat, jako coś, do czego, powiedzmy, powinienem dążyć? To
        byłoby trochę tak, jak wyzbycie się własnych pragnień, jak ideał pustelnika
        chrześcijańskiego albo buddysty...


        6. Piszesz jeszcze: Być lojalnym wobec drugiego człowieka, to znaczy być wobec
        niego uczciwym, prawym, szczerym...a jak można być uczciwym, prawym, szczerym,
        wobec jednej
        osoby, a wobec drugiej nie...?..jak można być uczciwym i prawym wybiórczo...?
        Ze wszystkim tak jest uprzejmością, gościnnością, szacunkiem...Jeżeli
        szanujesz wybiórczo, uprzejmy jesteś wybiórczo, to umówmy się , ze masz w tym
        jakiś interes. Dla mnie lojalność, to jeszcze głębsza sprawa...czuje się
        lojalny wobec każdego człowieka, zwierzęcia, rośliny...


        Najpierw co do wybiórczości. Tak, zachowuję się wybiórczo wobec różnych ludzi.
        Bo mam w tym interes? Nie. Zwyczajnie: jednych darzę szacunkiem, innych nie, bo
        nie zasługują nań. To samo z uprzejmością, gościnnością. Dlaczego mam być
        gościnny wobec kogoś, kto, powiedzmy, w paskudny sposób zawiódł moje zaufanie?
        Można nawet odwrócić to, co napisałeś: jeżeli byłbym wobec takich osób
        uprzejmy, gościnny, można by podejrzewać, że mam w tym interes. Najzwyczajniej
        nie byłoby to szczere z mojej strony - skrywanie prawdziwych sądów, emocji. Co
        do uczciwości – zgoda, tutaj chyba rzeczywiście nie ma miejsca na wybiórczość
        (chociaż, trzeba by to przemyśleć, ale nie teraz, nie teraz). Co do szczerości –
        hmmm. A przemilczenie jest brakiem szczerości? Powiem tak – nie mam zamiaru
        mówić wszystkiego osobie, której nie ufam. Czy to wybiórczość w szczerości? Czy
        Ty mówisz wszystko wszystkim, bez wyjątku? I, tak na marginesie, komandosa też
        darzysz szacunkiem?

        Całkowicie inaczej rozumiesz lojalność. Mam trochę wrażenie, że traktujesz
        pojęcie lojalności rozszerzająco, jak worek, do którego można wrzucić inne
        pojęcia: uczciwość,
        • iwan_w c.d. 26.05.04, 16:18


          Całkowicie inaczej rozumiesz lojalność. Mam trochę wrażenie, że traktujesz
          pojęcie lojalności rozszerzająco, jak worek, do którego można wrzucić inne
          pojęcia: uczciwość, prawość... Dla mnie lojalność z uczciwości wynika, ale jej
          w sobie nie mieści. Jak już pisałem: lojalność to dla mnie coś znacznie mniej
          niż zaufanie, jak żaba i bocian – zaufanie mieści w sobie lojalność, ale sięga
          znacznie dalej, jest czymś głębszym. Jeżeli masz ochotę, przeczytaj moją
          rozmowę ze Złośliwą w tym wątku, o lojalności. Przytaczałem tam kilka
          przykładów, znamionujących, moim zdaniem, lojalność.

          To natomiast, o czym Ty piszesz przy okazji lojalności, to dla mnie właśnie
          uczciwość, prawość, szczerość i tak dalej. Czy potrzebne jest tworzenie jak
          gdyby wspólnego mianownika pod tym wszystkim w postaci lojalności?

          Wiesz, kiedy wpisałem wczoraj „lojalność” w google’u, na dziesięć wyników,
          które wyskoczyły na ekranie, dziewięć traktowało o lojalności w marketingu,
          handlu i tak dalej, a jeden – o lojalności w rozumieniu religii
          chrześcijańskiej. Dla mnie lojalność to te dziewięć znaczeń (może jest tak, że
          to współczesność redefiniuje pojęcie w ten sposób?), a dla Ciebie – jak mi się
          zdaje – lojalność ma trochę religijne właśnie znaczenie... Czy religijną
          podstawę?
          Ale w gruncie rzeczy jest to spór tylko o słowa, po prostu inne znaczenia
          nadajemy temu samemu pojęciu.
          Ileż nieporozumień na takim tle wynika...

          Pozdrawiam.
          • Gość: Luty Re: c.d. IP: *.dialup.mindspring.com 27.05.04, 15:06

            iwan_w napisał:

            >
            >
            > Całkowicie inaczej rozumiesz lojalność. Mam trochę wrażenie, że traktujesz
            > pojęcie lojalności rozszerzająco, jak worek, do którego można wrzucić inne
            > pojęcia: uczciwość, prawość... Dla mnie lojalność z uczciwości wynika, ale
            jej
            > w sobie nie mieści. Jak już pisałem: lojalność to dla mnie coś znacznie mniej
            > niż zaufanie, jak żaba i bocian – zaufanie mieści w sobie lojalność, ale
            > sięga
            > znacznie dalej, jest czymś głębszym. Jeżeli masz ochotę, przeczytaj moją
            > rozmowę ze Złośliwą w tym wątku, o lojalności. Przytaczałem tam kilka
            > przykładów, znamionujących, moim zdaniem, lojalność.


            Zgadzam sie na Twoja definicje lojalnosci, dodam jednak, ze byc moze w
            przyszlosci to pojecie troche Ci sie poszerzy...
            >
            > To natomiast, o czym Ty piszesz przy okazji lojalności, to dla mnie właśnie
            > uczciwość, prawość, szczerość i tak dalej. Czy potrzebne jest tworzenie jak
            > gdyby wspólnego mianownika pod tym wszystkim w postaci lojalności?
            >
            > Wiesz, kiedy wpisałem wczoraj „lojalność” w google’u, na dzie
            > sięć wyników,
            > które wyskoczyły na ekranie, dziewięć traktowało o lojalności w marketingu,
            > handlu i tak dalej,

            Ludzie naduzywaja slow...albo pojecia im sie myla, albo manipulowac chca
            innymi...zarzucic komus brak lojalnosci w stosunku do firmy, ideologii,
            przywodcy takiego czy siakiego, to mnipulacja...Gdy slysze- powinienes byc
            lojalny, to wlaczaja mi sie wszystkie sygnaly ostrzegawcze i pilnie przygladam
            si rozmowcy...Ty tez badz ostrozny...


            a jeden – o lojalności w rozumieniu religii
            > chrześcijańskiej. Dla mnie lojalność to te dziewięć znaczeń (może jest tak,
            że
            > to współczesność redefiniuje pojęcie w ten sposób?), a dla Ciebie – jak m
            > i się
            > zdaje – lojalność ma trochę religijne właśnie znaczenie... Czy religijną
            > podstawę?

            Nie, absolutnie jestem czlowiekiem A-religijnym...



            > Ale w gruncie rzeczy jest to spór tylko o słowa, po prostu inne znaczenia
            > nadajemy temu samemu pojęciu.
            > Ileż nieporozumień na takim tle wynika...

            Dla mnie wynikaja tylko same porozumienia...rozumiem Cie Iwan bardzo,
            bardzo...we szystkim co piszesz....
            >
            > Pozdrawiam.
            Pozdrawiam.



        • Gość: Luty Re: Luty, jesteś? Polemizujemy:) IP: *.dialup.mindspring.com 27.05.04, 14:48


          ) Piszesz, że "Styczeń" odpowiedział jasno...
          )
          ) Niezupełnie.
          )
          ) 1. Po pierwsze, "Styczeń" nie ustosunkowała się do mojego pytania o
          ) relację między emocjami a intelektem. Ty napisałeś - niech serce będzie
          ) motorem, a intelekt kierunkowskazem.
          ) Jak to rozumieć? Serce sprawia, że kocham, ale intelekt decyduje z kolei,
          kogo?


          Serce kocha, intelekt rostrzyga czy to milosc...prawdziwa...
          )
          ) Serce sprawia, że ufam, a intelekt decyduje, komu? W takim ujęciu zaufanie
          ) wobec konkretnej osoby byłoby sprawą rozumu - kwestią podlegającą racjonalnej
          ) analizie, pewnym ważeniem za i przeciw przemawiających za tym, żeby jemu/jej
          ) zaufać bądź nie.

          Czy znasz historie o skorpionie i zolwiu...?, jak nie to Ci opowiem....ale moze
          znasz..
          )
          ) Ale stoi to w sprzeczności z tym, jak określiłeś mój post Przełamanie obcości
          ) świata. Napisałeś, że za dużo tam kalkulacji, za mało uczucia.
          )
          ) Nie zgadzam się z Twoją oceną. Dla mnie zaufanie wiąże się silnie z emocjami i
          )
          ) intuicją (ale nie sprowadza się wyłącznie do nich), w przeciwieństwie właśnie
          ) do lojalności – tak, jak ją rozumiem. Coś, co wynika bardziej z intelektu
          ) .

          Tu rozmawiamy na roznych plaszczyznach...moja lojalnosc jest inna...nigdy nie
          bede sie bronil, gdy mi ktos powie -ty zydzie, albo- ty pedale...ty
          czarnuchu...i co tam jeszcze chcesz...lojalnosc wobec przyjaciela..?,no toz to
          sama esencja przyjazni...
          )
          ) Być może niewłaściwie zrozumiałeś mój post – to miała być charakterystyka
          )
          ) zaufania w moim pojęciu, oparta na pewnych obrazach, metaforach, a nie –
          ) encyklopedyczna definicja.
          )
          ) 2. Po drugie, napisałeś: bądź wierny tylko sobie i siebie nie zdradzaj. Na
          moje
          )
          ) prowokacyjne w intencji pytanie („to znaczy, że innych mogę
          ) zdradzać?”) „Styczeń” zdefiniowała wierność sobie jako wierno
          ) ść własnym
          ) zasadom. Ty dodajesz: bądź wierny najwyższym ideałom, jakie w sobie nosisz...
          )
          ) Gdzież więc różnica? Prawdopodobnie tylko w słowach – bo jeżeli jedną z z
          ) asad,
          ) które ktoś wyznaje, jest być wiernym wobec innych, wychodzi na jedno: jest
          ) wierny sobie, ale poprzez to – zachowuje wierność wobec innych. Jest wier
          ) ny
          ) innym.

          No wlasnie, badz wierny sobie...
          )
          )
          ) 3. Napisałeś, żeby od ludzi nie oczekiwać „Bóg wie czego”, nie ogra
          ) niczać ich
          ) swoimi oczekiwaniami i nie pozwalać, żeby oni ograniczali mnie.
          ) Otóż, w Przełamaniu obcości świata napisałem, że z oczekiwaniami nie należy
          ) przesadzać, bo – w domyśle – człowiek jest ułomny. Ale zaufanie nie
          ) rozerwalnie
          ) wiąże się dla mnie właśnie z określonymi oczekiwaniami wobec innych.
          )
          ) Jak to jest – ufasz drugiej osobie i w ogóle nie oczekujesz, że zachowa s
          ) ię
          ) wobec Ciebie, powiedzmy, fair w określonych okolicznościach? Nie masz
          poczucia,
          )
          ) które ja nazywam oczekiwaniem, że osoba ta nie zdradzi Cię w jakim krytycznym
          ) momencie? Albo bez powodu zgoła – jest taki aforyzm Nietzschego o ludziac
          ) h,
          ) którzy powierzone im przez innych tajemnice zdradzają tylko dlatego, żeby
          ) zabłysnąć w towarzystwie, żeby mieć temat rozmowy. Jaki to powód?
          ) Więc Ty naprawdę nie oczekujesz od tych, którym zaufałeś, że Cię nie zdradzą?
          ) Nie wystawią na pośmiewisko?


          ) no tutaj znowu historyjka i skorpionie i zolwiu wiele by wyjasnila...



          ) I, ja nie stawiam znaku równości między zaufaniem a oczekiwaniem. Twierdzę
          ) tylko, że oczekiwanie wiąże się ściśle z zaufaniem, gdy brak oczekiwania –
          ) ; tak
          ) naprawdę nie ma chyba zaufania. Bo na czym miałoby ono polegać Twoim zdaniem?
          )
          ) I następna rzecz – do diabła, ja nie stawiam znaku równości między zaufan
          ) iem a
          ) uczuciem, miałem wrażenie nawet, że robisz to Ty?! Zarzucając mi, że w moich
          ) rozważaniach o tym, czym jest zaufanie, za dużo kalkulacji, a za mało
          uczucia?
          ) O ile pamiętam stwierdziłem, że lojalność jest bardziej intelektualna niż
          ) zaufanie, ale to wcale nie znaczy, że zaufanie jest tego pierwiastka
          ) (intelektualnego) pozbawione?
          )
          )
          ) 4. Napisałeś: wzrastanie (przekraczanie samego siebie, czyli – jak rozumi
          ) em –
          ) rozwój duchowy, intelektualny, emocjonalny) jest możliwe tylko w warunkach
          ) całkowitej wolności; zawsze badaj, czy nie ograniczasz wolności innych.
          )
          ) Zgadzam się z Tobą co do idei rozwoju; jeżeli postęp jest w ogóle możliwy, to
          ) chyba tylko indywidualny, w człowieku – dążenie do określonego ideału,
          ) doskonalenie się.
          ) Ale jak, u diabła, rozumiesz całkowitą wolność?
          )
          )
          ) Napisałem tak: jeżeli całkowita, to znaczy, że nie ma żadnych ograniczeń?
          Pełna
          )
          ) swoboda zachowań? Wszystko jest dozwolone? Innymi słowy, nie ma żadnych norm?
          ) Można zabijać, kraść, wykorzystywać innych? Oto, czym jest całkowita wolność:
          ) możnością zachowania się w każdy dający się pomyśleć sposób. Kojarzy mi się
          to
          ) z pytaniami stawianymi przez Dostojewskiego w Braciach Karamazow (skoro nie
          ma
          ) Boga, to znaczy, że wszystko jest dozwolone?), z ludźmi zabijającymi innych
          bez
          )
          ) powodu, bez żadnego tzw. motywu, według kaprysu woli (Andre Gide przedstawił
          ) taki typ w swojej powieści, ale nie pamiętam już, której: Lochach Watykanu
          czy
          ) Fałszerzach). Całkowita wolność nie jest anarchią, ale nieuchronnie do niej
          ) prowadzi. Do chaosu. Po to mamy państwa i prawa (kiedy biorę udział w
          ) głosowaniu wyborczym to też po to, żeby wybrany przeze mnie człowiek stanowił
          ) dobre prawo, a czym jest prawo, jak nie ograniczeniem wolności innych?).


          Calkowita wolnosc w ramach przyjetych zasad i norm spolecznych...to takie
          przeciez proste...


          )
          ) „Styczeń” zacytowała myśl św. Augustyna, ale ja chciałbym, żebyś to
          ) Ty
          ) powiedział: jak pojmujesz całkowitą wolność, będącą warunkiem rozwoju ludzi?
          )
          ) Całkowita wolność. To trochę tak, jakby powiedzieć, że wszyscy ludzie są
          ) dobrzy, trzeba dać im całkowitą wolność, a będą się rozwijać w kierunku,
          ) powiedzmy, prawdy, piękna, dobra...
          )
          )
          )
          ) 5. Dalej: napisałeś: poczucie bezpieczeństwa możesz znaleźć tylko w sobie, w
          ) ogóle wszystko czego pragniesz jest tylko w Tobie, nigdzie indziej...
          )
          ) Ja na to: i tutaj nie mogę się zgodzić... Nie jesteśmy samowystarczalni.
          Jeżeli
          )
          ) pragnę
          ) bliskości z inną osobą, oznacza to, że odnajdę ją w sobie?
          )
          ) A „Styczeń”: może chodzi o powód bliskości? nie z powodu zalet dane
          ) j osoby a
          ) żeby w sobie
          ) cos zagłuszyć - np. pustkę czy strach.
          )
          ) A co Ty na to wszystko? Powiadasz: jeżeli starczysz sam sobie za wszystko,
          ) każda bliskość z drugim człowiekiem, będzie jak impreza, jak wielkie
          przyjęcie,
          )
          ) jeżeli kurczowo trzymasz się
          ) bliskości, każde oddalenie będzie dramatem, zamiast odpoczynkiem po zabawie...
          )
          ) Ale ja wcale nie mówiłem, że mamy kurczowo trzymać się innych...
          Polemizowałem
          ) z tym, co napisałeś wcześniej: że wszystko, czego pragnę, jest we mnie... Czy
          ) rozumieć to jako postulat, jako coś, do czego, powiedzmy, powinienem dążyć?
          To
          ) byłoby trochę tak, jak wyzbycie się własnych pragnień, jak ideał pustelnika
          ) chrześcijańskiego albo buddysty...

          Nie masz pozbywac sie pragnien, ale potrzeb sie pozbadz...i lap zycie na
          goraco...
          )
          )
          ) 6. Piszesz jeszcze: Być lojalnym wobec drugiego człowieka, to znaczy być
          wobec
          ) niego uczciwym, prawym, szczerym...a jak można być uczciwym, prawym,
          szczerym,
          ) wobec jednej
          ) osoby, a wobec drugiej nie...?..jak można być uczciwym i prawym wybiórczo...?
          ) Ze wszystkim tak jest uprzejmością, gościnnością, szacunkiem...Jeżeli
          ) szanujesz wybiórczo, uprzejmy jesteś wybiórczo, to umówmy się , ze masz w tym
          ) jakiś interes. Dla mnie lojalność, to jeszcze głębsza sprawa...czuje się
          ) lojalny wobec każdego człowieka, zwierzęcia, rośliny...
          )
          )
          ) Najpierw co do wybiórczości. Tak, zachowuję się wybiórczo wobec różnych
          ludzi
          • iwan_w Kawałek chyba Ci zjadło? 27.05.04, 15:02
            Dawaj historyjkę o żółwiu, skoro ma tyle wyjaśnić...
            • Gość: Luty Re: Kawałek chyba Ci zjadło? IP: *.dialup.mindspring.com 27.05.04, 15:19
              Przychodzi skorpion do zolwia i prosi:-zolwiu przewiez mnie na drugi brzeg
              rzeki.
              Zolw zachnal sie:- no co ty skorpionie...co ja glupi jestem, wezme cie na
              plecy, plynac bede, a ty ciach mnie w glowe ukasisz i bedzie po zolwiu...
              Zolwiu jak mozesz mi nie ufac, a poza tym, jak cie ukasze to sam sie przeciez
              utopie...
              Zolw pomyslal:- prawde mowi skorpion, a...co mi tam , przewioze go...
              Wsiadl skorpion na plecy zolwia i plyna, plyna ...plyna...sa juz na srodku
              rzeki...nagle skorpion ciach, zolwia w glowe ukasil...
              Zolw umierajac, zrozpaczony pyta:-skorpionie dlaczego to zrobiles, mnie zabiles
              i sam sie utopisz...? a skorpion:- coz poradze zolwiu na to, taka jest natura
              skorpionow, powinienes byl o tym wiedziec.....
    • iwan_w Polemiki c.d. 28.05.04, 10:14
      Powiedz, jakie więc wnioski wyprowadzasz z historii o skorpionie i żółwiu? Jak
      ją odnosisz do tego, czym jest zaufanie w świetle tego, o czym mówiliśmy?

      A mianowicie, czym jest zaufanie, ile w nim emocji, ile intelektu, że wiąże
      się – moim zdaniem – z oczekiwaniami wobec innych?

      Opowieść można zinterpretować następująco: natura skorpiona jest pewnym
      uogólnieniem natury ludzkiej. Jest ona zła. Nie należy mieć co do ludzi złudzeń
      i oczekiwać od nich czegokolwiek. Co więcej: nie należy im ufać. Zatem - nie ma
      zaufania. Ufają tylko naiwni.

      Albo tak: natura skorpiona nie jest uogólnieniem natury ludzkiej w ogóle, ale
      określonej części ludzkości. Należy się mieć wobec nich na baczności. Ja
      odpowiadam: ale to są ci, którym nie ufam. Ufam innym (żółwiom?) i wobec tych
      innych mam oczekiwania, że zachowają się tak, a nie inaczej wobec nie. Czy to
      oznacza, że się nie zawiodę? Nie. Ale wtedy też oczekiwania prysną wraz z
      zaufaniem.



      A wracając do Twojej wskazówki: bądź wierny tylko sobie. Czyli – swoim zasadom.
      Ustaliliśmy, że, jeżeli moją zasadą jest zachowanie wierności wobec określonych
      osób, to wychodzi na jedno. Jestem wierny sobie, czyli zachowuję wierność w
      stosunku do innych. Ale co powiesz tym, którzy zasady takiej nie tolerują?
      Jeżeli ich naczelną zasadą jest wycisnąć z innych, ile się da i do widzenia?
      Przecież nie powiesz im: bądźcie wierni tylko sobie... Oni są wierni sobie,
      tyle, że ich wyłącznym ideałem jest, powiedzmy, pieniądz, własna korzyść
      materialna.



      Co do tego, co powiedziałeś o rozwoju, że jest możliwy tylko w ramach
      całkowitej wolności. Mówisz w odpowiedzi na moje wątpliwości, że chodzi o
      całkowitą wolność w ramach przyjętych zasad i norm społecznych, i że to
      przecież takie proste...
      Proste...? Luty...? Przecież pojęcie wolności i jej granic jest jednym z
      naczelnych zagadnień w filozofii od stuleci... A Ty mówisz, że to takie
      proste... Oczywiste... Czy wolność w ramach przyjętych zasad i norm społecznych
      można w ogóle nazwać całkowitą? I przyjętych przez kogo? Przez większość?
      Których zasad i norm? Wszelkich? Tych, które uznajesz Ty? Tych, które
      sankcjonuje większość?

      Piszesz też: nie masz pozbywać się pragnień, ale potrzeb się pozbądź...i łap
      życie na
      gorąco... I znowu mamy kłopot: jak rozumiesz pragnienia, a jak potrzeby?
      Potrzeba bliskości z drugim człowiekiem to potrzeba właśnie? I należy się tego
      pozbyć? Więc – tym samym – miłości, przyjaźni?

      Nie odpowiedziałeś na mój pogląd co do wybiórczości okazywanego szacunku,
      uprzejmości, szczerości...

      Wracając jeszcze do lojalności – po prostu inaczej ją rozumiemy, inne treści
      nadajemy pojęciu...


      Pozdrawiam.








      • Gość: Luty Re: Polemiki c.d. IP: *.dialup.mindspring.com 28.05.04, 14:45

        iwan_w napisał:

        > Powiedz, jakie więc wnioski wyprowadzasz z historii o skorpionie i żółwiu?
        Jak
        > ją odnosisz do tego, czym jest zaufanie w świetle tego, o czym mówiliśmy?
        >
        > A mianowicie, czym jest zaufanie, ile w nim emocji, ile intelektu, że wiąże
        > się – moim zdaniem – z oczekiwaniami wobec innych?
        >
        > Opowieść można zinterpretować następująco: natura skorpiona jest pewnym
        > uogólnieniem natury ludzkiej. Jest ona zła. Nie należy mieć co do ludzi
        złudzeń
        >
        > i oczekiwać od nich czegokolwiek. Co więcej: nie należy im ufać. Zatem - nie
        ma
        >
        > zaufania. Ufają tylko naiwni.
        >
        > Albo tak: natura skorpiona nie jest uogólnieniem natury ludzkiej w ogóle, ale
        > określonej części ludzkości. Należy się mieć wobec nich na baczności. Ja
        > odpowiadam: ale to są ci, którym nie ufam. Ufam innym (żółwiom?) i wobec tych
        > innych mam oczekiwania, że zachowają się tak, a nie inaczej wobec nie. Czy to
        > oznacza, że się nie zawiodę? Nie. Ale wtedy też oczekiwania prysną wraz z
        > zaufaniem.

        Skorpion nie jest ani dobry ani zly,skorpion jest skorpionem, wlasnie do tego
        potrzebny jest intelekt, zeby to wiedziec i wiedze te stosowac....czlowiek jest
        czlowiekiem, jeden jest taki, a drugi siaki...i tyle
        >
        >
        >
        > A wracając do Twojej wskazówki: bądź wierny tylko sobie. Czyli – swoim za
        > sadom.
        > Ustaliliśmy, że, jeżeli moją zasadą jest zachowanie wierności wobec
        określonych
        >
        > osób, to wychodzi na jedno. Jestem wierny sobie, czyli zachowuję wierność w
        > stosunku do innych. Ale co powiesz tym, którzy zasady takiej nie tolerują?
        > Jeżeli ich naczelną zasadą jest wycisnąć z innych, ile się da i do widzenia?
        > Przecież nie powiesz im: bądźcie wierni tylko sobie... Oni są wierni sobie,
        > tyle, że ich wyłącznym ideałem jest, powiedzmy, pieniądz, własna korzyść
        > materialna.

        Nie masz mocy zmienic czlowieka, dopoki sam nie zapragnie on zmiany...powiem
        im "badzcie wierni sobie tzn najpiekniejszym idealom jakie nosicie w sobie"
        >
        >
        >
        > Co do tego, co powiedziałeś o rozwoju, że jest możliwy tylko w ramach
        > całkowitej wolności. Mówisz w odpowiedzi na moje wątpliwości, że chodzi o
        > całkowitą wolność w ramach przyjętych zasad i norm społecznych, i że to
        > przecież takie proste...
        > Proste...? Luty...? Przecież pojęcie wolności i jej granic jest jednym z
        > naczelnych zagadnień w filozofii od stuleci... A Ty mówisz, że to takie
        > proste... Oczywiste... Czy wolność w ramach przyjętych zasad i norm
        społecznych
        >
        > można w ogóle nazwać całkowitą? I przyjętych przez kogo? Przez większość?
        > Których zasad i norm? Wszelkich? Tych, które uznajesz Ty? Tych, które
        > sankcjonuje większość?

        No dobrze, nie jest to proste dlatego,ze wszyscy sciemniaja w sprawie
        wolnosci...zagadnieniem od stuleci jest problem, czy czlowiek POTRAFI byc
        wolnym.... w takim razie daj ludziom (rodzinie, przyjaciolom) wolnosc od
        siebie...to juz wystarczy...
        >
        > Piszesz też: nie masz pozbywać się pragnień, ale potrzeb się pozbądź...i łap
        > życie na
        > gorąco... I znowu mamy kłopot: jak rozumiesz pragnienia, a jak potrzeby?
        > Potrzeba bliskości z drugim człowiekiem to potrzeba właśnie? I należy się
        tego
        > pozbyć? Więc – tym samym – miłości, przyjaźni?

        Pragnienie to pasja, potrzeba to wiezienie...innymi slowy...pragnij, ale nie
        badz nieszczesliwy jezeli tego czy tamtego nie posiadasz...Na tym Forum duzo
        osob pisze o samotnosci...pragna drugiego czlowieka, a jak go nie maja, sa
        smutni, tak jak by przestali pragnac i pograzyli sie w
        smutku...pragnienie,nigdy nie jest smutne, tak samo jak wdzicznosc...To byc
        moze slowa tylko, ale powiedz- ja pragne i powiedz -ja potrzebuje...maja te
        slowa inny odcien, prawda??

        >
        > Nie odpowiedziałeś na mój pogląd co do wybiórczości okazywanego szacunku,
        > uprzejmości, szczerości...

        Kazdemu czlowikowi, zwierzeciu czy roslinie nalezy sie szacunek... okazuje
        ludziom szacunek i czasami uprzejmie acz szczerze mowie im np. co o nich
        musle..hi hi, sczerosc...to szczerosc intencji w stosunku do czlowieka, a nie
        szczere opowiadanie o swoich dajmy na to problemach...
        >
        > Wracając jeszcze do lojalności – po prostu inaczej ją rozumiemy, inne tre
        > ści
        > nadajemy pojęciu...
        >
        >
        > Pozdrawiam.
        >

        Iwan, niech Ci nie przyjdzie do glowy, ze rozmawiam z Toba z pozycji
        czlowieka, ktory wszystko co tu pisze juz osiagnal.........ale nie odpuszczam
        sobie....jak mi co nie wyjdzie, nie popadam w rozpacz, w koncu jestem
        czlowiekiem i do bledow mam prawo...zdarzylo mi sie w zyciu doswiadczyc WGLADU
        W ISTOTE RZECZY, dlatego wszystko co tu pisze nie jest wyssane z palca, lecz
        moimi wnioskami z mojego DOSWIADZCZENIA. Pozdrawiam
      • Gość: zlosliwa p.s. IP: 151.8.104.* 28.05.04, 16:48
        to co pisalam jako "styczen" mialo uzupelniac post lutego a nie byc
        odpowiadaniem za niego :)

        "granica wolnosci jest wolnosc drugiego czlowieka" /ks. Tischner/
        moze teraz bedzie latwiej. albo i nie ;)
        • Gość: Luty Re: p.s. IP: *.dialup.mindspring.com 28.05.04, 18:50
          No wlasnie, nie ograniczajmy innych i niech se oni sami radza z ta wolnoscia....
          Ja chetnie w te kajdany pojde, bo one(kajdany) juz dawno kajdanami nie sa,
          dajac wolnosc innym, sam jestem wolny jak ptak...
          • Gość: zlosliwa Re: p.s. IP: 151.8.104.* 28.05.04, 19:43
            jedynie sami sobie mozemy odebrac wolnosc, nikt inny nie jest w stanie tego
            zrobic...
            • iwan_w Re: p.s. 29.05.04, 12:52
              Jakie to teoretyczne...
              • Gość: zlosliwa Re: p.s. IP: 151.8.104.* 29.05.04, 17:09
                dla mnie to czysta praktyka :)
                jestesmy wiezniami swoich mysli i albo zrobimy krok naprzod albo bedziemy sie
                krecic w kolko i gonic wlasny ogon

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka