Dodaj do ulubionych

Czy warto?

23.05.04, 12:44
Czesc

Poradzcie prosze, bo pogubilam sie juz w swoim zwiazku. Trwa on od poltora
roku, w styczniu byly oswiadczyny (patetycznie na kolanach w sklepie z
bizuteria) a potem obdzwanianie przez niego obu rodzin z radosna wiescia.
Termin ustalil na czerwiec, ale czulam gdzies, ze to tylko slowa....Po jakims
czasie po pijaku wyznal mi, ze nie chcial nigdy slubu, ze sie boi itp.
Poczulam sie gleboko dotknieta, bo ja go do tych deklaracji nie naciskalam,
chociaz mowilam, ze jesli mamy zakladac rodzine to chce byc zona a nie
konkubina. To jedno.
Kolejna sprawa to nasze niedopasowanie intelektualne, brak wspolnych
plaszczyzn, ktore dla mnie sa szalenie istotne. Przyzwyczailam sie jednak do
zycia typu: praca, obiad (powinnam gotowac, bo on zarabia pieniadze - byly o
to nie raz klotnie), tv.....Czasem jednak daje sie to we znaki, bo inne
zainteresowania, ja sie mecze u jego znajomych, on unika moich itp. Kiedy
gdzies wychodze, on wzbudza we mnie poczucie winy, ktorego powoli juz sie
wyzbywam. Pozatym przykro jest jak partner nie czuje podobnie, nie odbiera na
tych samych falach. To drugie.
Nastepna kwestia to zycie sexualne- bardzo rzadkie stosunki, jego klopoty z
sexem i unikanie tamatu, traktowanie mnie jak siostry (zaledwie 2 miesiace
odkad zaczelismy wspolzyc bylo normalnie, potem raz na miesiac, na dwa
jak 'obowiazek malzenski'). Temat byl poruszany przeze mnie - podobno to duzy
stres w pracy i ma sie poprawic?
Mój facet jest sporo starszy ode mnie, po rozwodzie. Dobrze mi sie z nim
zyje, mam w nim oparcie ale czy to wystarczy do stworzenia udanego zwiazku?
Czasem czuje sie jak mezatka z 20letnim stazem (nikomu nie ublizajac) - nuda,
nuda, nuda.
Obserwuj wątek
    • tati123 [...] 23.05.04, 13:06
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • bossa_od_nova Re: Bździć zawsze warto i... trzeba... 23.05.04, 13:32
        Do tati123

        Tak Polska jest krajem katolickim, ale nie wszyscy ktorzy tu zyja sa
        katolikami. Pozatym istnieja sluby cywilne i o takim pisalam. Reszty nie
        komentuje, bo jest na zenujacym poziomie.
    • jolka727 Re: Czy warto? 23.05.04, 13:09
      wiem, że to nie takie łatwe, ale moja rada - uciekaj! też wpadłam kiedyś w taki
      związek - mocno poukładany, nudny, ale wygodny... wydawało mi się, że tak
      należy i tak będzie dobrze... już miałam pierścionek na palcu, kiedy wyjechałam
      na jakiś czas z kraju na staż... oczy mi się otworzyły! poznałam ciekawych
      ludzi, podróżujących, mających pasje, plany... i zrozumiałam, że pichcenmie
      obiadków z nudnym mężem, który jest kochany, ale nie ma nic ciekawego do
      zaoferowania to nie dla mnie... nie jestem wcale żądna jakichś ekstremalnych
      przygód... po prostu chce żyć! pierścionek oddałam... teraz jestem już w kraju
      i zakochałam się na prawdę, w kimś kto sprawia, że chce mi się zyć, a kazdy
      dzień przynosi coś zaskakującego... może nie mam stabilizacji finansowej, którą
      miałam wcześniej i pewności, że będzie przy mnie ślęczał 24h/ dobę, ale życie,
      to dokonywanie wyborów... ja stwierdziłam, że mam je tylko jedno i nie wiadomo
      kiedy się skończy, a nie chce go stracioć na nudę...
      powodzenia
      • bossa_od_nova Re: Czy warto? 23.05.04, 13:37
        Do jolka727

        Dziekuje. Obawiam sie zmiany, nie wiem czy wyjdzie mi ona na lepsze. Poprzedni
        moj zwizek byl klapa i rozczarowaniem. W tym dostalam to czego tam brakowalo,
        ale nie ma tu emocji, pasji, wspolbrzmienia. Moze za duzo wymagam?
        • Gość: !!!!!!! Re: Czy warto? IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 13:51

          bossa_od_nova napisała:

          > Do jolka727
          >
          > Dziekuje. Obawiam sie zmiany, nie wiem czy wyjdzie mi ona na lepsze.
          Poprzedni
          > moj zwizek byl klapa i rozczarowaniem. W tym dostalam to czego tam brakowalo,
          > ale nie ma tu emocji, pasji, wspolbrzmienia. Moze za duzo wymagam?


          Chryste, kobieto, co ty wygadujesz, nie moge tego czytac. Przeciez PASJA,
          EMOCJE, WSPOLBRZMIENIE to sa PODSTAWY zwiazku, nie ma zwiazku, bez tych trzech
          czynnikow. Ten zwiazek juz jest martwy...szkoda slow, zdumiewa mnie ludzka
          zgoda na BYLEJAKOSC...



          --------------------------------------------------------------------------------
          • bossa_od_nova Re: Czy warto? 23.05.04, 14:04
            Byc moze roznimy sie wiekiem, byc moze mamy inne doswiadczenia......
            Mam ta swoja 30stke i chcialabym w koncu zalozyc rodzine, miec dzieci. Powiesz,
            ze to drobnomieszczanskie, a ja odpowiem - zegar biologiczny. Nie zeby na chama
            potrzebowala samca do rozmnozenia, ale czuje, ze to 'ostatni dzwonek'. Dookola
            zonaci lub niebieskie ptaki. Moj facet sprawia wrazenie odpowiedzialnego
            czlowieka, ceni rodzine itd.
            Z drugiej strony przeraza mnie wizja tego co bedzie za kilka lat. Wiem, ze
            nasze zycie seksualne sie nie poprawi, bede tesknila do bliskosci
            intelektualnej.
            Gdybym przeczytala taka wypowiedz jak moja, tez radzilabym ucieczke, tylko ja
            jestem po tej drugiej stronie.
            • Gość: !!!!!!! Re: Czy warto? IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 14:11
              To znaczy- wybrals juz i nie potrzebujesz rad, zycze szczescia.
              • bossa_od_nova Re: Czy warto? 23.05.04, 14:13
                Do !!!!!!!

                Gdybym wybrala, to nie byloby mnie tutaj.
                • Gość: !!!!!!! Re: Czy warto? IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 14:18
                  Zastanow sie, co Cie z nim laczy, bo nie intelekt, bo nie seks, bo nie
                  przyjaciele, bo nie pasja itd.
            • jolka727 Re: Czy warto? 23.05.04, 14:12
              nie sądzisz, że i tak za kilka, albo kilkanaście lat byś już miała dość i i tak
              się wycofała? czy wtedy będzie ci łatwiej znaleść kogos z kim CHCESZ spędzić
              zycie?
              młoda jesteś! do ataku!
        • jolka727 Re: Czy warto? 23.05.04, 14:10
          nie wymagasz za dużo! masz prawo wymagać! to twoje życie!
          rozumiem cię, sama tak kiedys myślałam, a teraz strasznie mnie wkurza, jak
          patrze na moje (ładne i młode i niegłupie) koleżanki, które są z facetami
          (beznadziejnymi) tylko dlatego, że myślą że sobie nikogo innego nie znajdą, że
          nikt ich nie będzie chciał, albo myślą, że nie ma prawdziwej miłości i nigdy
          się nie ma szans na kogos lepszego... MIŁOŚĆ JEST! prawdziwa, szczera z pasją!
          właśnie ją przeżywam! i to właśnie z NIM się najlepiej rozumiem, on jest moim
          najlepszym przyjacielem...
          musisz uwierzyć, że ty też znajdziesz kogos takiego, nie warto poprzestawać na
          czymś w co nie dokońca wierzysz... chcesz za 20 lat zgoszkniała zalować, że
          zmarnowałaś kawał życia...?
          • bossa_od_nova Re: Czy warto? 23.05.04, 14:16
            Do jolka727

            Dzieki. Rozbeczalam sie.
            • jolka727 Re: Czy warto? 23.05.04, 14:21
              głowa do góry!
              jeżeli się zdecydujesz na znalezienie kogos, z kim będzie ci dobrze ( bo
              przecież nie chodzi tu o księcia z bajki, tylko, zebys była szczęśliwa), jestem
              pewna, że za jakis czas będziesz odczówała dużą ulgę...
              nie jestem ekspertem... ale wydaje mi się, ze skoro teraz masz takie
              watpliwosci... wybacz, ale po ślubie może byc tylko gorzej... po co tracic
              najpiękniejsze lata na depresje...
              powodzenia!
    • seksuolog To nie jest podstawa 23.05.04, 13:51
      bossa_od_nova napisała:

      > czasie po pijaku wyznal mi, ze nie chcial nigdy slubu, ze sie boi itp.
      > Kolejna sprawa to nasze niedopasowanie intelektualne, brak wspolnych
      > plaszczyzn, ktore dla mnie sa szalenie istotne. Przyzwyczailam sie jednak do
      > zycia typu: praca, obiad (powinnam gotowac, bo on zarabia pieniadze - byly o
      > to nie raz klotnie), tv.....Czasem jednak daje sie to we znaki, bo inne
      > zainteresowania, ja sie mecze u jego znajomych, on unika moich itp. Kiedy
      > gdzies wychodze, on wzbudza we mnie poczucie winy, ktorego powoli juz sie
      > wyzbywam. Pozatym przykro jest jak partner nie czuje podobnie, nie odbiera na
      > tych samych falach. To drugie.
      > Nastepna kwestia to zycie sexualne- bardzo rzadkie stosunki, jego klopoty z
      > sexem i unikanie tamatu, traktowanie mnie jak siostry (zaledwie 2 miesiace
      > odkad zaczelismy wspolzyc bylo normalnie, potem raz na miesiac, na dwa
      > jak 'obowiazek malzenski'). Temat byl poruszany przeze mnie - podobno to duzy
      > stres w pracy i ma sie poprawic?
      > Mój facet jest sporo starszy ode mnie, po rozwodzie. Dobrze mi sie z nim
      > zyje, mam w nim oparcie ale czy to wystarczy do stworzenia udanego zwiazku?
      > Czasem czuje sie jak mezatka z 20letnim stazem (nikomu nie ublizajac) - nuda,
      > nuda, nuda.

      Tu sa przytoczone bardzo powazne fakty ktore bezwzglednie przemawiaja za
      odroczeniem slubu. Poniewaz facet jest starszy i ma historie wiec nie jest
      poczatkujacym po ktorym nie wiadomo jeszcze czego sie spodziewac a juz teraz
      nie wszystko wyglada optymistycznie. I NAJWAZNIEJSZA sprawa: po slubie zaczyna
      sie zwykle zycie i poczatkowe emocje opadaja, mozesz wiec na 99% oczekiwac
      pogorszenia sytuacji. Jezeli np. przed slubem sa az takie problemy ze
      wspolzyciem absolutnie nie mozna ludzic sie ze po slubie bedzie poprawa, raczej
      przeciwnie. Juz sam ten fakt jest poteznym sygnalem alarmowym bo jezeli facet
      przed slubem nie ma syndromu buhaja to znaczy ze porzadnego wspolzycia nie
      bedzie.

      Po odroczeniu bedzie czas na zastanowienie sie czy zwiazek dalej kontynuowac bo
      widac bardzo wiele przeciwskazan.
      • bossa_od_nova Re: To nie jest podstawa 23.05.04, 14:11
        Do seksuolog

        Dziekuje. Masz racje. Nie wiem jak mam rozumiec mojego faceta - jak sie
        poznawalismy mowil, ze jest 'buhajem', mial wiele kobiet po zonie, byly tez
        agencje towarzyskie. Przelknelam, choc to odrobine klulo. Niedlugo potem
        okazalo sie, ze z seksem ma duze problemy. Moze satysfakcji dostarczaja mu
        tylko jednorazowe przygody? Zgubilam sie w tym wszystkim.
        • caorle Re: To nie jest podstawa 23.05.04, 14:19
          ...jeszcze agencje towarzyskie...?

          Lepiej kup se gumiaki i pojedż na trochę w Bieszczady do jakiegos PGR u.
          Tto bedzie najlepsze wyjście. Tam bedziesz miała przynajmniej prawdziwe bagno...
          • Gość: ? Re: To nie jest podstawa IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 14:28
            Kocham Twoja dosadnosc...L
            • caorle Re: To nie jest podstawa 23.05.04, 14:31
              Yeh!
    • jolka727 Re: Czy warto? 23.05.04, 14:41
      odezwij się za jakiś czas jak się miewasz i jakie decyzje...
      pozdrawiam ciepło
      pa
      • bossa_od_nova Re: Czy warto? 23.05.04, 15:01
        Do jolka727

        Odezwe sie. Jeszcze raz dziekuje za wsparcie.
    • Gość: !!!!! Re: Czy warto? IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 14:42
      Twoj nick mowi wiele, nie chcesz byc bossa_od_nova...finanse was lacza.
      • bossa_od_nova Re: Czy warto? 23.05.04, 15:01
        Do !!!!!

        Zabawna interpretacja. Zrodlo bylo inne - lubie bossanove, a 'od' zeby bylo
        bardziej intrygujaco. Tak finansowo jest mi wygodnie i nie ukrywam tego. Tylko
        zupelnie nie finanse byly powodem, dla ktorego zapragnelam z nim byc.
        • joasia-ja Re: Czy warto? 29.05.04, 19:59
          bossa_od_nova napisała:

          > Do !!!!!
          >
          > Zabawna interpretacja. Zrodlo bylo inne - lubie bossanove, a 'od' zeby bylo
          > bardziej intrygujaco. Tak finansowo jest mi wygodnie i nie ukrywam tego.
          Tylko
          > zupelnie nie finanse byly powodem, dla ktorego zapragnelam z nim byc.



          mialam identyczne skojarzenia co autor piszący pod !!!!, co do Twojego nicka,
          wiec chyba jest cos na rzeczy....
          duzo juz wiesz, decyzje chyba podjelas, tylko brakuje ostatecznego uderzenia...

          pozdrawiam ciepło
      • Gość: agaa Re: Chyba warto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 15:03
        Mialam podobne co ty watpliwosci. Kiedys wydawalo mi sie ze seks nie jest taki
        wazny. Nic bardziej mylnego . Z doswiadczenia wiem ze jak sie w łóżku nie
        uklada to we wszystkim innym tez nie. I na odwrot- udany seks potrafi
        zalagodzic kazdy konflikt. Co do wspolnych ambicji i porozumienia
        intelektualnego to tez jest to cholernie istotne. Przez ten problem takze
        przeszlam- swietny, przystojny facet, ale co z tego skoro nijak nie dalo sie z
        nim pogadac na "mądrzejsze tematy". Ja oczekiwalam czasem rozmow do 4nad ranem,
        dyskusji o sensie istnienia etc( mam nadzieje ze nie brzmi to zbyt
        pretensjonalnie), chcialam dzielic sie z nim moją pasją..Niestety on tego w
        ogole nie pojmowal bo nie mial swojej dziedziny- byl pusty i bezczynny.
        Z drugiej jednak strony rozumiem twe obawy zwiazane z wiekiem. Niby mowi
        sie "kupe czasu masz jeszcze przed sobą" ale wiadomo jak to jest- porzadni i
        wartosciowi faceci są juz przeważnie żonaci( są oczywiscie wyjatki). No i wiem
        tez jak trudno byc samemu, czekajac az sie kogos własciwego spotka. Ja tez
        czasem szlam na kompromis. Wolalam byc z kims kto nie do końca mi odpowiada niz
        sama. Trudno znależc wyjscie z takich sytuacji. Ja jednak radzilabym Ci rozstac
        sie z nim i poswiecic na razie pracy, pasji etc. a milosc miejmy nadzieje
        przyjdzie sama. Raczej zaryzykuj bo przynajmniej masz szanse na spotkanie kogos
        innego- jak bedziesz w tym tkwic to juz nie masz szans zadnych na zmiane zycia,
        ktore - spojrz prawdzie w oczy - nie daje ci satysfakcji.
        • marusia_ogoniok [...] 23.05.04, 16:12
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • marusia_ogoniok [...] 23.05.04, 16:16
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • Gość: Luty Marusiu zapodaj jakis temat... IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 16:23
              do licha, to se pogadamy...mnie nic do pustego lba nie przychodzi..
              • marusia_ogoniok Re: Marusiu zapodaj jakis temat... 23.05.04, 16:29
                Gość portalu: Luty napisał(a):

                > do licha, to se pogadamy...mnie nic do pustego lba nie przychodzi..
                Przykro mi luty ale nigdy, przenigdy nie napiszę słowa poważnie na forum
                moderowanym. Zdajesz sobie sprawę, że moderator to kat. Bździągwy twierdzą,
                aha... żeee na zachodzi to zrobili badania i kara śmierci nic nie daje...aha,
                jakby nasi zrobic nie mogli.... więc precz z katami. A kara śmierci dla cudzych
                mysli w postaci wątków i postów poprzez ich wycięcie jest potrzebna, aha... bo
                ochrono bździągw jest najważniesza.... tfu, tfu... moderatorom i tym co ich
                potrzebują.... wejdź na wątek Gdzie mi to sobie możemy pogadać o dupie Maryni
                • Gość: Luty Re: Marusiu zapodaj jakis temat... IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 16:37
                  Przykro mi luty ale nigdy, przenigdy nie napiszę słowa poważnie na forum
                  > moderowanym. Zdajesz sobie sprawę, że moderator to kat. Bździągwy twierdzą


                  no to gdzie pisujesz..?
                  • marusia_ogoniok Re: Marusiu zapodaj jakis temat... 23.05.04, 16:58
                    Gość portalu: Luty napisał(a):

                    > Przykro mi luty ale nigdy, przenigdy nie napiszę słowa poważnie na forum
                    > > moderowanym. Zdajesz sobie sprawę, że moderator to kat. Bździągwy twierdzą
                    >
                    >
                    > no to gdzie pisujesz..?

                    Każdy moderator to biedne i nędzne stworzenie, które ludzie o miękkich
                    częściach ciała rozumieją.... ale ta bieda i nędza wypływają z bardzo złych
                    cech. Głównie z pustoty i pychy. Zgłasza ci się takie coś do agory, ja, ja będę
                    wycinać, ja mam doświadczenie, brzdżę już kilka lat na forach.... i życie
                    znam...i styl swój mam.... No i pilnuje żeby bździągwy miały pożywkę.... "miał
                    wysłać smsa o 16tej a wysłał o 16,30 już trzeci raz, co o tym
                    sądzicie? /pudernice, nieroby, brzydule niechciane, cycoskarpetami
                    machające.../. I tak w kółko. W tej chwili piszę z zapomnianego kompa co chodzi
                    jak traktor.... dzięki inteligencji moderacji...no koń by się uśmiał to nie do
                    uwierzenia... jakbym opowiedziała


                • Gość: Luty Re: Marusiu zapodaj jakis temat... IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 16:43
                  Ludzie ktorzy tworzyli pod presja cenzury tesknia za nia teraz... jak wszystko
                  mozna, tak kawe na lawe napisac, to gubi sie gdzies te sublimacje...wazne
                  jest... nie dac sie i swoje powiedziec...
              • Gość: Luty Marusiu powiedz.... IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 16:33
                czy Ty tez taka piekna jak Pola Raksa...bo ona piekna jest...prawda? och ach,
                uwilbiam piekno, ostatnio mialem spotkanie z Beata Tyszkiewicz, gapilem sie na
                nia jak wol na malowane wrota, a ona- slucham... pan cos mowil...?..nawet czas
                nie jest w stanie zniszczyc piekna...
                • marusia_ogoniok Re: Marusiu powiedz.... 23.05.04, 16:39
                  Gość portalu: Luty napisał(a):

                  > czy Ty tez taka piekna jak Pola Raksa...bo ona piekna jest...prawda? och
                  ach,
                  > uwilbiam piekno, ostatnio mialem spotkanie z Beata Tyszkiewicz, gapilem sie
                  na
                  > nia jak wol na malowane wrota, a ona- slucham... pan cos mowil...?..nawet
                  czas nie jest w stanie zniszczyc piekna...

                  A ja się poważnie zastanawiam luty, czy twoje zamiłowanie piękna i adoracja
                  bździągw na forumie wypływa z jakiegoś głębszego zrozumienia tych wschodnich
                  nauk hihihi czy raczej z miękkości ch... jak mawia Komandos.
                  To jest w sumie bardzo istotne...w poznawaniu swojej głębi....
                  Mnie się Tyszkiewicz nie podoba ani 20 lat temu ani dziś

                  • Gość: Luty Re: Marusiu powiedz.... IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 16:45
                    ..a Pola Raksa...?
                    • marusia_ogoniok Re: Marusiu powiedz.... 23.05.04, 16:51
                      Gość portalu: Luty napisał(a):

                      > ..a Pola Raksa...?
                      aha, Poli bozia nie poskąpiła...
                      • Gość: Luty Re: Marusiu powiedz.... IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 16:54
                        ...i tu Cie mam...hi hi,
                  • Gość: Luty Re: Marusiu powiedz.... IP: *.dialup.mindspring.com 23.05.04, 16:52
                    ...bo Beata T. teraz znacznie ladniejsza nizli 20 lat temu...w "Lalce" to byla
                    wrecz obrzydliwa brrrr


                    Ja mam bardzo glebokie rozumienie ....i tylko tyle, a jesli chodzi o mikkosc,
                    to serce ja ci mam jak kisiel...wiesz, sa pewnie faceci o miekkim, ale ja nie
                    widze dla mnie problemu,ja w ogole "tam" NIKOMU nie zagladam...
            • Gość: aaga i tak nie pojmiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 16:26
              oj jaki Ty subtelny jesteś ( bo zakładam ze jestes facetem), no cóż
              powiedziałabym Ci do czego doszłam ale i tak bys nie zrozumiał, wiec szkoda
              odpisywac na takie obleśne i prostackie teksty. Gdzie sie takiego języka
              nauczyłes? Sprzedając blanty pod budka z piwem?
              No cóz pozostaje mi tylko dodac jak bardzo mi żal takich ludzi jak ty...
    • bart68 Re: Czy warto? 27.05.04, 00:09
      bossa_od_nova napisała:

      > Czesc
      >
      > Poradzcie prosze, bo pogubilam sie juz w swoim zwiazku. Trwa on od poltora
      > roku, w styczniu byly oswiadczyny (patetycznie na kolanach w sklepie z
      > bizuteria) a potem obdzwanianie przez niego obu rodzin z radosna wiescia.
      > Termin ustalil na czerwiec, ale czulam gdzies, ze to tylko slowa....Po jakims
      > czasie po pijaku wyznal mi, ze nie chcial nigdy slubu, ze sie boi itp.
      > Poczulam sie gleboko dotknieta, bo ja go do tych deklaracji nie naciskalam,
      > chociaz mowilam, ze jesli mamy zakladac rodzine to chce byc zona a nie
      > konkubina. To jedno.
      > Kolejna sprawa to nasze niedopasowanie intelektualne, brak wspolnych
      > plaszczyzn, ktore dla mnie sa szalenie istotne. Przyzwyczailam sie jednak do
      > zycia typu: praca, obiad (powinnam gotowac, bo on zarabia pieniadze - byly o
      > to nie raz klotnie), tv.....Czasem jednak daje sie to we znaki, bo inne
      > zainteresowania, ja sie mecze u jego znajomych, on unika moich itp. Kiedy
      > gdzies wychodze, on wzbudza we mnie poczucie winy, ktorego powoli juz sie
      > wyzbywam. Pozatym przykro jest jak partner nie czuje podobnie, nie odbiera na
      > tych samych falach. To drugie.
      > Nastepna kwestia to zycie sexualne- bardzo rzadkie stosunki, jego klopoty z
      > sexem i unikanie tamatu, traktowanie mnie jak siostry (zaledwie 2 miesiace
      > odkad zaczelismy wspolzyc bylo normalnie, potem raz na miesiac, na dwa
      > jak 'obowiazek malzenski'). Temat byl poruszany przeze mnie - podobno to duzy
      > stres w pracy i ma sie poprawic?
      > Mój facet jest sporo starszy ode mnie, po rozwodzie. Dobrze mi sie z nim
      > zyje, mam w nim oparcie ale czy to wystarczy do stworzenia udanego zwiazku?
      > Czasem czuje sie jak mezatka z 20letnim stazem (nikomu nie ublizajac) - nuda,
      > nuda, nuda.
      Chłopina przestraszył się USC, może przez kłopoty z sexem ? Boi sie, że go
      zostawisz albo coś w tym stylu. Faceci są czuli na punkcie swoich problemów w
      tej sferze. Wyślij go do lekarza.
      Gorzej widzę niedopasowanie intelektualne. Jeśli nie czujesz się z nim
      komfortowo to nie licz, że będzie lepiej. Gdy nie ma o czym wieczorem pogadać,
      nie mozna pośmiać się z podobnych komedii, wyjść razem tam gdzie chciałoby się,
      brak 'porozumienia dusz' to to nie rokuje dobrze przyszłości związku. Wcześniej
      lub później będziesz chciała odejść.
      • sw.panna czarno widze. 29.05.04, 13:57
        a co Cie przy nim trzymie?
        • anula36 Re: czarno widze. 29.05.04, 14:24
          cos jednak musi trzymac, skoro dziewczyna nie zwiewa:)
          A ja juz sama nie wiem..kto powiedzial,ze znajdzie sie ta idelana druga polowe??
          • bossa_od_nova Mam znowu dola 29.05.04, 19:00
            Facet jest odpowiedzialny, wspierajacy, pomaga w domu (poprzedni byl
            maminsynkiem, ktory nie wiedzial co sie robi z ksiazeczka do oplat za
            mieszkanie ) i pracuje jak wol na 'nasza przyszlosc' ( tylko, ze ja jego
            pieniedzy nie potrzebuje do szczescia ). Co nie zmienia faktu, ze mysl o
            problemach wraca i dusi za gardlo.

            No wlasnie - kto powiedzial, ze znajdzie sie ta idealna drugo polowe???
            • Gość: zlosliwa Re: Mam znowu dola IP: 151.8.104.* 29.05.04, 20:51
              wasz zwiazek bardziej przypomina uklad ojciec-corka niz narzeczenstwo.
              w zwiazku nie chodzi o ideal a o milosc a ja tu widze kalkulacje z twojej strony
            • jolka727 Re: Mam znowu dola 29.05.04, 22:27
              nie ma "idealnej" drugiej połowy, tylko druga połwa... kto mówi, że musi być
              idealna?
              w waszym przypadku niestety jesteście połówkami zupełnie innych jabłek... tak
              to wygląda...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka