Dodaj do ulubionych

BILANS ZYSKÓW I STRAT

25.05.04, 16:41
proponuje, żebyśmy zastanowiły się, tak naprawdę szczerze, obiektywnie i rozsądnie, co byśmy mogły zyskać a co stracić gdybyśmy przestały nadmiernie jeść. rozumiecie, gdybyśmy jadły normalnie. nie mówię: odchudzały się i nigdy, przenigdy nie zjadły czekolady :) ale po prostu jadły tak, jak nasi "zdrowi" = zwyczajni znajomi.

co zyskamy - jak bedzie wtedy wyglądało nasze życie? jakie będziemy?
i co stracimy - czy czegoś będzie nam brak, czego i dlaczego :)

ja też napiszę, ale muszę się najpierw zastanowić - wydaje się że to esencja całego podejścia do choroby. psycholożka poleciła mi kiedyś nad tym pomyśleć - oto i nadszedł czas :)

horla
Obserwuj wątek
    • horlaa Re: BILANS ZYSKÓW I STRAT 25.05.04, 20:44
      zyski:
      - będę zdrowsza fizycznie (zęby, cera, trawienie, waga ustabilizowana itp)
      - będę szczęśliwa, że się udało wyleczyć
      - bedę miała nauczkę, doświadczenie i wiedzę, jak sobie radzić z niepowodzeniami nie jedząc, tylko w jakiś inny normalny sposób :)
      - nie będę siebie niszczyć
      - będę bardziej świadoma samej siebie, tego jak się zachowuję, jak to po terapii :)


      straty:
      - stracę azyl, coś, co mi towarzyszyło 9 lat
      - będę musiała się wysilić, nie iść na łatwiznę, czyli w jedzenie
      - stracę w jakimś sensie coś, co jest moim hobby (mówienie o tym i pisanie itp) i nie wiem czy znajdę coś w zamian
      - generalnie najgorzej, że muszę się WYSILIĆ, POSTARAĆ - to mnie najbardziej boli :)
      - nie będę mogła wszystkiego zrzucać na jedzenie


      co tu znaleźć zamiast jedzenia? :) coś innego, co mi pomoże? wielki problem :) w żadną pasję moją nie jestem tak zaangażowana jak w żarcie, nic nie sprawia mi takiej "satysfakcji" - że coś osiągnęłam itp (forum, blog, terapia - i ciągłe się tym nakręcanie)... hmmmm.
    • marciia Re: BILANS ZYSKÓW I STRAT 26.05.04, 09:20
      zyskam:
      1)odzyskam w pewnym sensie siebie ponieważ jak na razie gubie się strasznie w
      tym swoim zyciu
      2)zyskam wiecej czasu, pieniedzy
      3)uda mi się utrzymac szczupla sylwetke
      4)przestane ciagle walkowac jeden i ten sam temat
      5)będę bardziej swiadoma kazdej chwili swojego zycia, siebie, bardziej
      wyczulona na „tu i teraz”


      strace:
      1)to uczucie wrecz euforii, zadowolenia, spelnienia gdy zasiadam do jakiejs
      uczty (nie da się tego porownac z niczym)
      2)będę odczuwac pustke, brak
      3)będę miala wrazenie ze jest to taka forma kontrolowania samej siebie, takiej
      wladzy nad soba
      4)nadmiernie się objadam gdy mam dola ale także jem gdy jestem bardzo
      szczesliwa (nagradzam się w ten sposób) co w zamian?

      marciia
      • horlaa Re: BILANS ZYSKÓW I STRAT 26.05.04, 18:00
        też o tym myślałam,
        ale wydaje mi się że:

        - "normalni ludzie" też bywa, że w momentach kryzysu kupuja sobie czekolade na poprawienie nastroju itp - wiec nie musimy z tego rezygnować, tylko to musi byc rzadko nam potrzebne, bo:
        - WIEMY JAK WYPEŁNIĆ TĄ "PUSTKĘ"

        --> ta pustka to chyba najważniejszy problem. i ta euforia o której piszesz. nie wiem co, ale na pewno jest coś, co może dać nam poczucie podobnego wypełnienia sensem, i euforii co jedzenie. nie wiem co to, ale na pewno to możliwe - znaleźć sobie coś takiego. tylko trzeba się wsłuchać w siebie i zastanowić :)

        może dobre relacje z innymi? u mnie to może być. żeby nie było samotności takiej z przymusu. żebym jak mam doła/cieszę się z czegoś, nie leciała do sklepu, tylko np. do osoby którą cenię i opowiedziała jej o tym co mi się przydarzyło, została wysłuchana.

        tak, to mi potrzebne, tego nie mam.
        a potrzebuję.
        • marciia Re: BILANS ZYSKÓW I STRAT 27.05.04, 12:04

          No wlasnie czy my jeszcze kiedykolwiek bedziemy normalne?

          Czasem sobie mysle, ze wolalabym miec inny nalog. Na przyklad palenie. Rzucasz
          calkowicie. A jedzenia tak w ogole nie mozemy przeciez rzucic.
          Tak zwana "droga srodka" jest zawsze trudniejsza. Latwiej jest nic nie jesc niz
          jesc mniej.
          Czy to nie jest tak jak z innymi uzaleznieniami? Na przyklad taka czekolade
          poiwnno sie odstawic calkowicie. ALbo w ogole slodycze.

          • horlaa Re: BILANS ZYSKÓW I STRAT 27.05.04, 17:09
            hmmm ja mam nadzieję, że będziemy kiedyś "normalne".
            a przynajmniej będziemy się w okolicach pałętać :)

            wiesz co? najlepiej zaczynać krok po kroczku. to jest niemożliwe, żeby odstawić wszystko, co szkodzi i uzaleznia, jak np. czekolada.

            mi pomogły zalecenia dermatologa. powiedziała ewidentnie: jesz tyle chemi, paskudztw, to wszystko wyskakuje na cerę. to działa. to, co jemy, WPŁYWA na cały organizm. niby oczywiste, ale na mnie podziałało. poza tym dowiedziałam się, że mogę kiedyś mieć cukrzycę - własnie przez to żarcie.
            jaki jest mój cel? chcę żyć długo, zdrowo i szczęśliwie. :) a więc? do roboty :)

            zrezygnowałam z: cukru w herbacie, kawie. z białego pieczywa. nie smaruję pieczywa niczym. żółty ser jem okazjonalnie. nie jem w ogóle tzw. chińskich zupek, "instantów", chipsów - to wszystko od pół roku.

            było trudno, ale się udało, i już teraz nie przełknę słodkiej herbaty (a kiedyś NIE WYOBRAŻAŁAM SOBIE TEGO :))
            okay, nadal się obżeram, ale teraz wierzę, że możliwe jest zrezygnowanie z pewnych rzeczy bez wielkiego żalu.

            więc można podejść siebie od tej strony: co szkodzi, a można tego uniknąć? i spróbować wykluczyć to z menu.
            spróbować najpierw z jedną rzeczą. a potem się okaże, że to wcale nietrudne.

            u mnie też jest to jakieś osiągnięcie, że często na napadach jem nie chipsy i czekoladę, a np. ciemny chleb, macę i rodzynki :) zawsze coś :)
            • horlaa Re: BILANS ZYSKÓW I STRAT 27.05.04, 17:13
              aha, jeszcze coś.
              na początku tych zaleceń dermatologa w ogóle odstawiłam wszystko co szkodzi i 2 miesiące się trzymałam dzielnie - bez wysiłku praktycznie!!! zauważyłam, że na początku jest ciężko - pierwsze 1-2 tygodnie. potem apetyt się robi mniejszy, szczególnie na rzeczy słodkie. już nie potrzebuje się tego aż tak bardzo.

              więc to się uda.

              mnie całkowicie rozregulowały święta bożego narodzenia. potem już do dziś jest fatalnie z przerwami :) ale wiem jak było fajnie, jak dobrze mi było - więc to mozliwe. trzeba tylko jakoś na siebie sposób znaleźć :) moim sposobem jest dobrotliwa groźba lekarza :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka