Dodaj do ulubionych

Znacie udane pary?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 01:24
czy znacie udane pary, ludzi którzy są razem długo i nie zdradzali się, są
pewni że on/ona jest ta osoba z która chca zycie spędzic? Ostatnio doszłam do
wniosku że ludzie wiąża sie z drugą osobą z myslą ze to się musi skończyć,
wiec szukaja równoczesnie "nowych modeli", albo przy sposobnosci zdradzają bo
są przeciez wolnymi ludzmi..
Obserwuj wątek
    • iwan_w Re: Znacie udane pary? 28.05.04, 08:22
      A Ty nie znasz żadnej? Naprawdę?
    • j_ar Re: Znacie udane pary? 28.05.04, 08:25
      jasne, ze tak..tez pytanie, moze znasz za malo osob i stad to sformulowanie?
    • alfika Re: Znacie udane pary? 28.05.04, 10:47
      znam

      ale Twoje nastawienie determinuje wydarzenia

      to tak, jak z historią P.Coehlo
      zły człowiek i dobry człowiek mieli przejsć całe państwo i znaleźć - ten dobry
      choć jednego złego człowieka, a ten zły - dobrego.
      Ani dobry nie znalazł złych - ani zły dobrych.

      jeśli jesteś przekonana, że nie ma dobrych związków - to zobaczysz tylko
      nieudane
      • iwan_w Ale, ale... 28.05.04, 10:50
        Skoro ja spotykam tylu złych, oznacza to, że nie jestem dobry...?

        A człowiek się łudzi, że to i tamto...:0
        • alfika Re: Ale, ale... 28.05.04, 10:57
          ludzie nie są źli
          jeśli widzisz w nich zło, to chyba coś masz z postrzeganiem nie tak?

          ps.ależ kazdy ma prawo się łudzić pt. "tylko ja jestem w porządku"


          --
          Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
          • Gość: zdzisiek Re: Ale, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 11:11
            Z przytoczonej przez ciebie historii wynika, że ci co widzą w ludziach samo
            dobro również mają zaburzone postrzeganie.
            • alfika Re: Ale, ale... 28.05.04, 11:16
              dlaczego?
              • Gość: zdzisiek Re: Ale, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 11:38
                Bo większość ludzi ma w sobie zło i dobro, i do złego i do dobrego ma
                skłonności, i złe i dobre podejmuje decyzje, a ocenianie ich, że są
                tylko "dobrzy" lub tylko "źli" to wyciąganie wniosków na podstawie połowy (w
                dużym uproszczeniu) faktów.
                • alfika Re: Ale, ale... 28.05.04, 11:42
                  czy jeśli wszyscy - nie tylko większość (pomijam tu bezczelnie świętych) mają w
                  sobie i dobro, i zło, można kogokolwiek nazwać złym człowiekiem?
                  • Gość: zdzisiek Re: Ale, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 12:12
                    Złe lub dobre mogą byc czyny, nie człowiek. Wielu zbrodniarzy wojenny było
                    dobrych dla swoich zwierząt, swoich rodzin czy przyjaciół.
                    • j_ar Re: Ale, ale... 28.05.04, 12:14
                      czyli wg ciebie zle czyny to nie czlowiek, ale dobre czyny to juz czlowiek?
                      • Gość: zdzisiek Re: Ale, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 12:39
                        Zupełnie tak nie uważam. Przecież wyraźnie piszę, że dobre i złe są czyny i je
                        łatwiej ocenić niż człowieka, trudno widzieć tylko jedną strone medalu. Zarówno
                        ten co twierdzi, że ludzie są dobrzy, jak i ten co twierdzi, że źli, widzi
                        tylko jedną stronę a nie całość natury człowieka, dlatego postacie w powieści
                        przytoczonej przez Alfikę, choć widzą różne rzeczy to patrzą tak samo.
                        • j_ar Re: Ale, ale... 28.05.04, 12:52
                          twoj przyklad zbrodniarzy pokazywal czyny ludzkie, tak wiec wnioskuje, ze
                          uwazasz, ze czlowiek nie jest ani dobry ani zly?
                    • alfika Re: Ale, ale... 28.05.04, 12:26
                      pomijając wszelkiej maści filozofie sam widzisz, że człowiek nie może byc z
                      gruntu zły

                      no i podpinam się pod pytanie Jara
                      • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 12:31
                        To ja podpinam sie pod Zdziska: Jesli czlowiek ma w sobie mieszanke dobrai zla.
                        czego wynikiem jest to ze nie moze byc z gruntu zly, nie moze byc tez z gruntu
                        dobry.
                        Czyli obaj wedrowcy nie widzieli rzeczywistosci, a kierowali sie wlasna uluda -
                        tyle ze ukierunkowana w przeciwne strony.

                        Jesli wiec ten ktory widzial samo zlo, mial "zaburzone postrzeganie", to
                        dokladnie ten sam zarzut dotyczy tego co widzial samo dobro.
                        • alfika Re: Ale, ale... 28.05.04, 12:36
                          no i dochodzimy do sedna
                          człowiek jednak jest z gruntu dobry

                          choćby dlatego, że w stronę dobra ma silniejsze ciągoty
                          pozytywne uczucia i czyny, których źródłem jest harmonia i miłość - odbiera
                          jako pozytywne
                          • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 12:41
                            > no i dochodzimy do sedna
                            > człowiek jednak jest z gruntu dobry

                            Przepraszam, skad ten wniosek?
                            Albo jest mieszanka dobra i zla, albo jest z gruntu dobry, zdecyduj sie.

                            > choćby dlatego, że w stronę dobra ma silniejsze ciągoty

                            Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

                            > pozytywne uczucia i czyny, których źródłem jest harmonia i miłość - odbiera
                            > jako pozytywne

                            Co nie przeszkadza mu robic tysiaca innych rzeczy ktore postrzega jako
                            negatywne. Sadzisz ze moralna ocena zmienia cokolwiek w zachowaniu?
                            • alfika Re: Ale, ale... 28.05.04, 13:06
                              kwieto napisał:

                              >
                              > Przepraszam, skad ten wniosek?
                              Proszę :)

                              > Albo jest mieszanka dobra i zla, albo jest z gruntu dobry, zdecyduj sie.

                              Sam się zdecyduj - można być mieszanką będąc z gruntu dobrym - jako podstawę
                              mieć dobro, w głębi duszy być dobrym
                              • j_ar Re: Ale, ale... 28.05.04, 13:08
                                czy znajdujac u zbrodniarza fragmenty ludzkich dobrych zachowan uwazamy, ze to
                                dobry z gruntu czlowiek?..na jakiej podstawie, skoro cale jego zycie, mysli i
                                czyny sa przejawem bezmyslej okrutnosci?
                              • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 13:15
                                > > Przepraszam, skad ten wniosek?
                                > Proszę :)

                                Dziekuje, ale bardziej by mnie zadowolila odpowiedz na pytanie :")

                                > Sam się zdecyduj - można być mieszanką będąc z gruntu dobrym - jako podstawę
                                > mieć dobro, w głębi duszy być dobrym

                                Skad ta domieszka zla, w takim razie?

                                Inna rzecz - jak to sie odnosi do owych dwoch wedrowcow? Obaj
                                widzieli "mieszanki", dlaczego uwazasz ze ten ktory widzial "dobrych" nie mial
                                tego samego problemu co ten widzacy "zlych"?

                                Spotykal samych "bez domieszki", czy jak?
                                • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 13:18
                                  No i skąd - oni dwaj - w ogóle się wzięli, skoro mamy same mieszanki, jak już
                                  wstępnie ustaliliśmy?
                                  • j_ar Re: Ale, ale... 28.05.04, 13:20
                                    wg mnie to bracia jednojajeczni tylko ten zly..nie...ten dobry ma oba..hmm...
                                    tak mi sie zdaje...
                                  • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 13:36
                                    To tez niezle pytanie, choc moim zdaniem interpretacja rzeczywistosci jest
                                    czyms innym niz owa rzeczywistosc.

                                    W "hazardzie, bogach i LSD" jest bardzo ladna opowiesc: "idziesz sobie po
                                    plazy, zmierzcha sie. Nie jest ani specjalnie jasno, ani specjalnie ciemno.
                                    widzisz line, ale poniewaz jest szaro, wydaje ci sie ze to waz. Boisz sie go i
                                    zastanawiasz jak bezpiecznie ominac, kiedy podchodzi przyjaciel i mowi - hej,
                                    to nie waz, to tylko sznurek! - odczuwasz ulge jakby przeszlo autentyczne
                                    niebezpieczenstwo. a przeciez weza tam nigdy nie bylo. W rzeczywistosci to co
                                    postrzegamy zmyslami jest tylko naszym wyobrazeniem rzeczywistosci, swiatem
                                    ktorego tak naprawde niema nigdzie indziej niz tylko w nas".
                                    • j_ar Re: Ale, ale... 28.05.04, 13:37
                                      ale jednak przyjaciel widzial rzeczywistosc ;)
                                      • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 13:59
                                        Niekoniecznie - a co jesli w istocie byl to kawalek kija, a nie lina? :"P
                                        • j_ar Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:01
                                          az mnie zmrozilio....ufff... to cale szczescie, ze nie nadepnal tego kija,
                                          jeszcze by sie w glowe uderzyl hahahahaha
                                        • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:01
                                          A jeżeli to był jednak wąż?
                                          • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:11
                                            Wtedy wtopa :")
                                            • alfika Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:13
                                              o rany, kwieciu, takie kpiny z poważnego wątku!
                                              dlaczego ty - własnie ty - bierzesz w tym udział?!

                                              :))) he he
                                              żartowałam :)))))))
                                            • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:15
                                              He, he...:)

                                              Ale historia przypadła mi do gustu, wpisuje się w moje pewne poglądy...

                                              Albo: w wyobrażenia, jakie mam o własnych poglądach, hi,hi:)
                                              • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:21
                                                Mi tez przypadla do gustu. Wazne by nie przegiac, jak np. solipsysci :"P
                                                • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:30
                                                  A znasz Schopenhauera? Świat jako wola i wyobrażenie?


                                                  Tak na marginesie - przypomina mi się jeszcze taki aforyzm: nigdy nie jesteśmy
                                                  ani tak szczęśliwi, ani tak nieszczęśliwi, jak sobie wyobrażamy...
                                                  • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:37
                                                    No wlasnie jakos mnie ominal. Nadrabiac?

                                                    Co do marginesu - mi sie najbardziej podoba to, ze oswiecenie jest iluzja :"P
                                                  • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:48
                                                    Czy nadrabiać? To zależy. Jest bardzo pesymistyczny (nie każdemu może
                                                    odpowiadać), jest też świetnym pisarzem - wielka zaleta u filozofów. Dużo
                                                    wpływów myśli indyjskiej.

                                                    Mnie się podoba.


                                                    Co tam oświecenie iluzją, wszystko jest iluzją, hi,hi...:)
                              • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 13:17
                                A ja podpinam się i pod pytania Jara, i Kwieta...


                                Co to według Ciebie znaczy, że człowiek jest z gruntu dobry, że ku dobru ma
                                większe ciągoty?

                                Ze rodzi się dobry? A kiedy staje się zły? I od czego to zależy?


                                I masz na myśli każdego człowieka? Czy, powiedzmy, jakąś ich określoną część?


                                No i co to znaczy dobry, zły? Ten popełnia więcej czynów, które my
                                kwalifikujemy jako dobre, posługując się naszym kanonem etycznym, a tamten -
                                złych? To jest w ogóle obliczalne?


                                • alfika Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:05
                                  he he, ale parada UMYSŁÓW :))))

                                  człowiek ma dobrą naturę i z reguły woli przy spotkaniu z innym osobnikiem
                                  zamiast dostać w pysk albo w pysk dać przeżyć harmonijne porozumienie
                                  - to tak w wieeeelkim uogólnieniu -

                                  warunki, w jakich dorasta, cechy własne, które miały szansę sie rozwinąć - to
                                  determinuje nasze zachowanie

                                  jakikolwiek zbrodniarz nie urodził się zbrodniarzem, ale został tak
                                  ukształtowany
                                  a i tak w głębi serca miewa, jak sądzę, pozytywne odczucia, jakkolwiek żałośnie
                                  by to nie wyglądało - i w ekstremalnych warunkach takowe są pewnie w zaniku

                                  ale to moje widzenie ludzi, jak kto lubi, może w każdym widzieć po prostu zło,
                                  ja za to nie biję :)
                                  • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:21
                                    > człowiek ma dobrą naturę i z reguły woli przy spotkaniu z innym osobnikiem
                                    > zamiast dostać w pysk albo w pysk dać przeżyć harmonijne porozumienie
                                    > - to tak w wieeeelkim uogólnieniu -

                                    A jak nie woli to co, wtedy ma zla?
                                    Co powiesz np. na kiboli ktorzy zdzwaniaja sie i umawiaja na wzajemne
                                    mordobicie? Maja dobra nature, zla?

                                    > warunki, w jakich dorasta, cechy własne, które miały szansę sie rozwinąć - to
                                    > determinuje nasze zachowanie

                                    Male dziecko (czyli jeszcze nieuksztaltowane) jest skrajnie egoistyczne - chce
                                    jesc, spac i juz. Czyli ze spolecznego punktu widzenia ma nature zla, ktora
                                    spoleczenstwo socjalizuje wszczepiajac pierwiastek dobra. To w koncu jak z ta
                                    natura?

                                    > jakikolwiek zbrodniarz nie urodził się zbrodniarzem, ale został tak
                                    > ukształtowany
                                    > a i tak w głębi serca miewa, jak sądzę, pozytywne odczucia, jakkolwiek
                                    żałośnie
                                    > by to nie wyglądało - i w ekstremalnych warunkach takowe są pewnie w zaniku

                                    Pytanie czy "zbrodniczosc" ujawnia sie tylko w ekstremalnych warunkach?
                                    Wraca na wokande sprawa zabicia czteroletniego dziecka, ktorego dokonal
                                    konkubent matki, pod wplywem jej namow zreszta. Dziecko im "przeszkadzalo".
                                    Gdzie tu widzisz ekstremalne warunki?

                                    > ale to moje widzenie ludzi, jak kto lubi, może w każdym widzieć po prostu
                                    > zło, ja za to nie biję :)

                                    Czy jedyne co przyjmujesz do wiadomosci to myslenie czarno-biale?
                                    Czyli jesli nie "z gruntu dobry", to MUSI byc "z gruntu zly"?
                                    A wartosci posrednie?
                                    • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:44
                                      kwieto napisał:

                                      > Male dziecko (czyli jeszcze nieuksztaltowane) jest skrajnie egoistyczne -
                                      chce
                                      > jesc, spac i juz. Czyli ze spolecznego punktu widzenia ma nature zla, ktora
                                      > spoleczenstwo socjalizuje wszczepiajac pierwiastek dobra. To w koncu jak z ta
                                      > natura?

                                      Trochę z innej strony: a dzieci znęcające się fizycznie, poniżające
                                      rówieśników? W piaskownicy, w szkole? W którym momencie to się zaczyna? Jak
                                      wcześnie?



                                      > Pytanie czy "zbrodniczosc" ujawnia sie tylko w ekstremalnych warunkach?
                                      > Wraca na wokande sprawa zabicia czteroletniego dziecka, ktorego dokonal
                                      > konkubent matki, pod wplywem jej namow zreszta. Dziecko im "przeszkadzalo".
                                      > Gdzie tu widzisz ekstremalne warunki?
                                      >


                                      Podpisuję się pod tym. Wystarczy czytać prasę: można odnieść wrażenie, że
                                      okrucieństwo sprawia wielu przyjemność, okrucieństwo całkowicie bezinteresowne,
                                      bez przyczyny, bez motywu. I w domowych warunkach.
                                  • j_ar Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:23
                                    > człowiek ma dobrą naturę i z reguły woli przy spotkaniu z innym osobnikiem
                                    > zamiast dostać w pysk albo w pysk dać przeżyć harmonijne porozumienie
                                    > - to tak w wieeeelkim uogólnieniu -

                                    poniewaz w wiekszosci w takich kulturach sie wychowuje, jednak w sytuacji
                                    innego wychowania nawet male dziecko rzuca sie z agresja na inne i traktuje to
                                    jako normalne


                                    > warunki, w jakich dorasta, cechy własne, które miały szansę sie rozwinąć - to
                                    > determinuje nasze zachowanie

                                    zachowanie przyszle

                                    > jakikolwiek zbrodniarz nie urodził się zbrodniarzem, ale został tak
                                    > ukształtowany
                                    > a i tak w głębi serca miewa, jak sądzę, pozytywne odczucia,

                                    pewnie pozytywne uczucia tez tam sa, ale nie tylko ;) i nie w wiekszosci
                                    • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:37
                                      j_ar napisał:

                                      > > człowiek ma dobrą naturę i z reguły woli przy spotkaniu z innym osobnikiem
                                      >
                                      > > zamiast dostać w pysk albo w pysk dać przeżyć harmonijne porozumienie
                                      > > - to tak w wieeeelkim uogólnieniu -
                                      >
                                      > poniewaz w wiekszosci w takich kulturach sie wychowuje, jednak w sytuacji
                                      > innego wychowania nawet male dziecko rzuca sie z agresja na inne i traktuje
                                      to
                                      > jako normalne
                                      >


                                      Myslisz, że tak dużo zależy od wychowania? Kultura chrześcijańska ma 2000 lat,
                                      głosi ideały miłości bliźniego, braterstwa, drugiego policzka i tak dalej, a
                                      jaki pokaz mieliśmy w ubiegłym wieku?
                                      • j_ar Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:40
                                        mysle, ze ma znaczenie ale nie jest gwarancja w sytuacji silniejszych potrzeb
                                        ciala czy umyslu wynikajacych z urodzenia
                                        • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:50
                                          Wrodzoną "bestię" można oswoić, ale nie da się jej wyeliminować?


                                          Właśnie. Więc jednak wrodzoną?
                                  • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:24
                                    alfika napisała:

                                    > warunki, w jakich dorasta, cechy własne, które miały szansę sie rozwinąć - to
                                    > determinuje nasze zachowanie

                                    Piszesz: cechy własne. Wrodzone? Są tylko dobre?

                                    > jakikolwiek zbrodniarz nie urodził się zbrodniarzem, ale został tak
                                    > ukształtowany

                                    Co to znaczy, że tak został ukształtowany? Złe wychowanie? Co powiesz o tych
                                    nazistach, którzy z - to zabrzmi brutalnie - jednakową przyjemnością zabijali
                                    niewinnych i bezbronnych ludzi, co słuchali muzyki Mozarta i Beethovena? Ody do
                                    radości? Czytali Goethego?
                                    Kultura, wychowanie, cywilizacja, religia - gdzie to wszystko się podziało?


                                    >
                                    > ale to moje widzenie ludzi, jak kto lubi, może w każdym widzieć po prostu
                                    zło,
                                    > ja za to nie biję :)
                                    >

                                    Nie chodzi o to, co kto lubi, tylko o pewną ostrość widzenia. Dążenie do tego,
                                    by widzieć jak najwięcej, a nie tylko wycinek, bo tak jest wygodniej.
                                    • iwan_w Jaka seria, no, no... Parada:) 28.05.04, 14:25
                                    • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:40
                                      > Co to znaczy, że tak został ukształtowany? Złe wychowanie? Co powiesz o tych
                                      > nazistach, którzy z - to zabrzmi brutalnie - jednakową przyjemnością zabijali
                                      > niewinnych i bezbronnych ludzi, co słuchali muzyki Mozarta i Beethovena? Ody
                                      > do radości? Czytali Goethego?
                                      > Kultura, wychowanie, cywilizacja, religia - gdzie to wszystko się podziało?

                                      Tudziez eksperyment wiezienniczy Zimbardo, do ktorego wybrano samych swietnych,
                                      bardzo zrownowazonych i "dobrze wychowanych" ludzi
                                      • ivek Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:42
                                        jak juz tak rozprawiacie sobie milo/nie milo o naturze czlowieka to polecam:
                                        serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2083962.html
                                        O ile jeszcze tego nie czytaliscie...
                                        Ajwek
                                        • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:55
                                          Czytalem. W tej rozmowie Zimbardo przemilcza jednak jeden szczegol, ktory
                                          gdzies czytalem wczesniej, przy innej okazji. Mianowicie to, ze on rowniez dal
                                          sie wciagnac w patologie eksperymentu. Jako "dyrektor wiezienia" przekonywal
                                          np. rodzicow "wiezniow" ktorzy zadali wydania dziecka, ze dla eksperymentu
                                          bedzie lepiej jesli ow "wiezien" pozostanie w celi.
                                      • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 14:51
                                        kwieto napisał:

                                        >
                                        > Tudziez eksperyment wiezienniczy Zimbardo, do ktorego wybrano samych
                                        swietnych,
                                        >
                                        > bardzo zrownowazonych i "dobrze wychowanych" ludzi
                                        >



                                        Mhm. Czytałem.
                                        >
                                        • Gość: zdzisiek Re: Ale, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 14:56
                                          To, że widzę w ludzach dobro albo zło, nie powoduje automatycznie, że jestem
                                          dobry albo zły, a wykazuje raczej wybiórczość mojej percepcji w postrzeganiu
                                          świata. Samo zagadnienie dobra i zła to zagadnienie skomplikowane i trudno je
                                          dowieść na podstawie empirycznych dowodów. Sa sytuacje, w których robimy coś
                                          źle, aby zapobiec większemu złu, są sytuacje gdzie czyniąc dobro, możemy innym
                                          wyrządzić zło. Jak ocenić działania jako dobre czy złe, bez względu na to, kto
                                          miał jaki zamiar, czy spowodował je przypadkiem, czy też był to wynik błędnych
                                          założeń. Czy czyny są dobre czy złe jako pochodne naszych intencji czy jako
                                          faktyczny rezultat. Czy jakaś reguła moralna może być regułą bezwarunkową,
                                          zważywszy na fakt, że jestesmy podzieleni na różną lojalność wobec rodziny,
                                          społeczeństwa, państwa, religii?
                                          • Gość: Luty Re: Ale, ale... IP: *.dialup.mindspring.com 28.05.04, 15:23

                                            Gość portalu: zdzisiek napisał(a):

                                            > To, że widzę w ludzach dobro albo zło, nie powoduje automatycznie, że jestem
                                            > dobry albo zły, a wykazuje raczej wybiórczość mojej percepcji w postrzeganiu
                                            > świata. Samo zagadnienie dobra i zła to zagadnienie skomplikowane i trudno je
                                            > dowieść na podstawie empirycznych dowodów. Sa sytuacje, w których robimy coś
                                            > źle, aby zapobiec większemu złu, są sytuacje gdzie czyniąc dobro, możemy
                                            innym
                                            > wyrządzić zło. Jak ocenić działania jako dobre czy złe, bez względu na to,
                                            kto
                                            > miał jaki zamiar, czy spowodował je przypadkiem, czy też był to wynik
                                            błędnych
                                            > założeń. Czy czyny są dobre czy złe jako pochodne naszych intencji czy jako
                                            > faktyczny rezultat. Czy jakaś reguła moralna może być regułą bezwarunkową,
                                            > zważywszy na fakt, że jestesmy podzieleni na różną lojalność wobec rodziny,
                                            > społeczeństwa, państwa, religii?


                                            Moim zdaniem bardzo dobrze trafione...bo czy widzieliscie aby jakis narod
                                            prowadzil wojne niesprawiedliwa..?.mowi ktos; moja religia jest do d-
                                            py..?...czy sasiad okladajacy sasiada klonica mysli, ze jest zly i nie ma
                                            racji..?.Wniosek z tego jeden...dobro i zlo sa wypadkowa naszej
                                            swiadomosci...pamietacie?;- Co to jest zlo, pyta Stasiu Kalego.
                                            -Zlo to jest jak Kalemu ukrasc krowy.
                                            -A dobro, kontynuuje Stasiu.
                                            -Dobro, to jest jak Kali ukrasc krowy...

                                            Bez "zla" i "dobra" nie moglibysmy niczego dokonac, musi istniec to ciagle
                                            napiecie miedzy biegunami, tak jak (+) i (-) bez ktorych nie istniala by
                                            elektrycznosc......
                                            • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 15:34
                                              Problem swietnie opisany przez Lema w "Cyberiadzie", gdy Trurl i Klapaucjusz
                                              usiluja stworzyc swiat doskonaly.
                                              I okazuje sie, ze nie da sie za naczelnej zasady rzadzacej swiatem
                                              przyjac "dobra", bo dany czyn jest dobry lub zly w zaleznosci od perspektywy z
                                              ktorej nan spojrzymy, tudziez dlugofalowosci skuktow.
                                              • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 16:02
                                                Nietzsche stwierdza dosadnie: moralności nie ma, żyjemy poza dobrem i złem.

                                                Pojęcia te są względne, stworzone przez ludzi, mają zmienne "parametry" w
                                                zależności od miejsca i czasu.

                                                Jest tylko taka kwestia - Nietzsche był ateistą...
                                                • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 16:08
                                                  Ale zwroc uwage, ze buddyzm tudziez taoizm, w swym promowaniu traktowania
                                                  wszystkiego "jak leci" jest bardzo podobny...
                                                  • iwan_w Re: Ale, ale... 28.05.04, 16:20
                                                    Myślałem raczej o chrześcijaństwie: jest dany określony system wartości,
                                                    dekretujący, co jest dobrem, co złem.

                                                    Tablice przytargał ludziom Mojżesz, a pochodzą one od Boga.

                                                    Wniosek: trudno jest mi wyobrazić sobie chrześcijanina, któy by stwierdził, że
                                                    nie ma dobra i zła, bo wszystko wymyślił człowiek, wszystko jest subiektywne i
                                                    względne.
                                                    W jego rozumieniu istnieje obiektywny, wspólny dla wszystkich system wartości.
                                                    Istnieje dobro i zło. Są obiektywne, bo pochodzą od Boga.

                                                    Dalszy wniosek? Oczywisty zresztą? Pojmowanie dobra i zła zależy od wyznawanego
                                                    światopoglądu.

                                                    Może w ogóle od tego powinniśmy rozpocząć dyskusję?

                                                    Ale wniosek kolejny, hi,hi: religia? Bóg? Cóż to takiego? To tylko moje
                                                    wyobrażenie...
                                                  • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 16:47
                                                    Oczywiscie. Dobro i zlo jest wzgledne i dlatego podoba mi sie zen - traktuj to
                                                    co Ci sie przydaza tak samo, nie lgnij do niczego, ani przed niczym nie uciekaj.

                                                    Uluda to raczej kwestia zaburzenia postrzegania przez wlasne skrzywienia.
                                                  • Gość: Luty Re: Ale, ale... IP: *.dialup.mindspring.com 28.05.04, 18:09
                                                    A znasz to(pisze z pamieci, moga byc przeinaczenia):" Niebo gwiazdziste nade
                                                    mna, prawo moralne we mnie"...i nic dodac ,nic ujac, czlowiek ma zakodowana
                                                    moralnosc...widac to u malych dzieci...moralne sa tez zwierzeta..zwierze
                                                    zawsze postepuje moralnie...Nie mieszaj do tych spraw religii, wladcy danej
                                                    religii maja inne cele na uwadze rowniez... czesto aby miec wladze nad ludem
                                                    uzywaja pojec dobra i zla do wzbudzania poczucia winy u wiernych, manipulacja
                                                    stara jak swiat...
                                                  • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 18:18
                                                    Znam, tyle ze ja uwazam, ze moralnosc jest jesli juz to tylko opisem dzialania a nie wytyczna.
                                                    Innymi slowy, sa sytuacje gdy trzeba dzialac niemoralnie i jest to jakos usprawiedliwione.

                                                    Dwie opozycje:
                                                    "Nie poswiece ani jednego wlosa z glowy, nawet jesli mialoby to uratowac swiat"
                                                    "Nie cofne danego slowa, nawet jesli mialoby to uratowac swiat"
                                                  • Gość: Luty Re: Ale, ale... IP: *.dialup.mindspring.com 28.05.04, 18:40
                                                    Gdzies mi posta wcielo...Dwie opozycje ?, wyjasnij, bom malo kumaty...
                                                  • kwieto Re: Ale, ale... 28.05.04, 18:50
                                                    W pierwszym zdaniu facet jest "niemoralny" az do przesady - zero milosci blizniego itd. Liczy sie on i
                                                    jego wlos.

                                                    W drugim z kolei do absurdu jest doprowadzona moralnosc - bo facet tak sie zapiera w swej
                                                    honorowosci, ze bardziej liczy sie to ze on nie zlamie slowa niz to ze przez to swiat bedzie skazany na
                                                    zaglade
                                                  • Gość: Luty Re: Ale, ale... IP: *.dialup.mindspring.com 28.05.04, 19:02
                                                    To sa akademickie, wydaje mi sie rozwazania... dla mnie,nie ma wiekszego sensu
                                                    zbawianie czegos, co jest juz zbawone, przyznasz przecie...i nie mysle tu wcale
                                                    o religijnym Zbawieniu
                                                  • iwan_w Re: Ale, ale... 29.05.04, 12:38
                                                    kwieto napisał:

                                                    > W pierwszym zdaniu facet jest "niemoralny" az do przesady - zero milosci
                                                    blizn
                                                    > iego itd. Liczy sie on i
                                                    > jego wlos.
                                                    >
                                                    > W drugim z kolei do absurdu jest doprowadzona moralnosc - bo facet tak sie
                                                    zapi
                                                    > era w swej
                                                    > honorowosci, ze bardziej liczy sie to ze on nie zlamie slowa niz to ze przez
                                                    t
                                                    > o swiat bedzie skazany na
                                                    > zaglade
                                                    >


                                                    Niewielka różnica. A w każdym razie - wielkie uproszczenie. Chyba nie
                                                    utożsamiasz honoru (a już zwłaszcza w tym znaczeniu - dałem słowo, więc go nie
                                                    złamię) z moralnością?


                                                    W każdym razie rysuje się tu szerszy problem - konfliktu wartości...
                                                  • Gość: Luty Re: Ale, ale... IP: *.dialup.mindspring.com 28.05.04, 19:27
                                                    > Dwie opozycje:
                                                    > "Nie poswiece ani jednego wlosa z glowy, nawet jesli mialoby to uratowac s
                                                    > wiat"
                                                    > "Nie cofne danego slowa, nawet jesli mialoby to uratowac swiat"
                                                    >

                                                    Te dwie opozycje sa dla mnie niemoralne, ale niemoralne jest tez: oddam zycie,
                                                    aby zbawic swiat..
                                                    Swiat nie potrzebuje naszego zbawienia, swiat potrzebuje naszej milosci, i
                                                    jakkolwiek to brzmi banalnie, jet to jedyne czego swiat potrzebuje. Zbawcow
                                                    mielismy juz od cholery...i co z tego wyszlo, wiadomo. Jezeli chcemy rozmawiac
                                                    o moralnosci...mysle, ze jedynym rozsadnym drogowskazem jest wyswichtane; nie
                                                    rob drugiemu....
                                                  • kwieto Re: Ale, ale... 29.05.04, 10:12
                                                    > Swiat nie potrzebuje naszego zbawienia, swiat potrzebuje naszej milosci, i
                                                    > jakkolwiek to brzmi banalnie, jet to jedyne czego swiat potrzebuje.

                                                    I dlatego mowie ze zasady moralne sa wtorne. Milosc rzadko kieruje sie moralnoscia
                                                  • Gość: Luty Re: Ale, ale... IP: *.dialup.mindspring.com 29.05.04, 13:33
                                                    Znowu bedziemy sie platac,...ale niech tam... jaka to milosc, co rzadko kieruje
                                                    sie moralnoscia...?
                                                  • iwan_w Re: Ale, ale... 29.05.04, 13:41
                                                    Jest taka definicja: miłość to pragnienie posiadania drugiego na wyłączność.

                                                    Czysty egoizm.

                                                  • Gość: zlosliwa egozim milosci IP: 151.8.104.* 29.05.04, 17:18
                                                    > Jest taka definicja: miłość to pragnienie posiadania drugiego na wyłączność.
                                                    powiedzmy, ze to definicja milosci zmyslowej, erosa. a reszta? milosc,
                                                    bratreska, rodzicielska, blizniego tzw. "agape"? mozna pragnac przyjaciela ma
                                                    wylacznosc?
                                                  • kwieto Re: egozim milosci 29.05.04, 17:25
                                                    Nawet nie tyle milosci zmyslowej, co milosci ktora ktos okreslil jako "sentymentalna" - mozna ja
                                                    sprowadzic do "chce miec lub byc posiadanym".
                                                    Co to ma wspolnego z miloscia? IMO bardzo niewiele
                                                  • kwieto Re: Ale, ale... 29.05.04, 17:23
                                                    Jest jeszcze "czucie". Nie wiem jak to wytlumaczyc.
                                                    Innymi slowy - robisz cos bo chcesz, a nie dlatego ze tak "powinienes". Dla mnie to duza roznica
                                                  • malvvina Re: Ale, ale... 28.05.04, 18:18
                                                    czlowiek jest tym co czyni
                                                    (ale pocieszenie : nic nie jest definitywne a bledy sa ludzkie :-)))
                                          • iwan_w Intencje i czyny 28.05.04, 15:57
                                            To, co piszesz, koresponduje z pewną kwestią, o której już myślałem, a raz
                                            spierałem się z Jarem w wątku Czym jest litość.

                                            Jak oceniać ludzi? Na podstawie tylko czynów? To zdecydowanie za mało.

                                            Ważne są intencje. Czyn, który uznamy za dobry, może być efektem nieczystych
                                            intencji albo sprawą przypadku.
                                            I odwrotnie: dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło.
                                            • Gość: zdzisiek Re: Intencje i czyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 17:21
                                              Bezpieczniej jest jednak nie dopuszczać do nadmiernego relatywizmu w nazywaniu
                                              rzeczy "dobrymi" lub "złymi". To łatwa pokusa, aby doprowadzić do własnego
                                              samozadowolenia. Jesli wybieram zło, aby większemu złu zapobiec, czy powoduję
                                              przekształcenie "złego" w "dobre"? Inaczej powstanie "nowego, wspaniałego
                                              świata" mogło by usprawiedliwiać każdą zbrodnię.
                                              • Gość: Luty Re: Intencje i czyny IP: *.dialup.mindspring.com 28.05.04, 17:56

                                                Gość portalu: zdzisiek napisał(a):

                                                > Bezpieczniej jest jednak nie dopuszczać do nadmiernego relatywizmu w
                                                nazywaniu
                                                > rzeczy "dobrymi" lub "złymi". To łatwa pokusa, aby doprowadzić do własnego
                                                > samozadowolenia. Jesli wybieram zło, aby większemu złu zapobiec, czy powoduję
                                                > przekształcenie "złego" w "dobre"? Inaczej powstanie "nowego, wspaniałego
                                                > świata" mogło by usprawiedliwiać każdą zbrodnię.



                                                I tak sie niejednokrotnie stalo, ze ludzie, aby pomniejszyc jedno
                                                zlo,dokonywali innego...Mysle jednak, ze proby i bledy wpisane sa w ludzka
                                                egzystencje, po czasie jednak ludzie dowiaduja sie, co im naprawde sluzy.
                                                Przyjrzyjmy sie co stalo sie z nazizmem, czy komunizmem, a raczej sposobem
                                                wrowadzania go w zycie..
                                                Kiedys ulomne dzieci zrzucano ze skaly, dzis tworzy sie instytucje opiekujace
                                                sie ulomnymi...Przedtem wierzyli, ze czynia dobro, a teraz tym bardziej...czyli
                                                wbrew temu, co nam glosi tutaj Imagine, swiat jest coraz lepszy tzn, co raz
                                                wiecej od siebie samych wymagamy...czasem niestety, musimy byc, nie tym kim
                                                jestemy, aby pokazac kim jestesmy. Gdyb ktos w mojej obecnosci chcial
                                                skrzywdzic dziecko, nie wachal bym sie ani chwili, gdybym musial nawet
                                                krzywdziciela zabic...ale czy jestem morderca, wiedzac, ze w obronie zycia moge
                                                dopuscic sie morderstwa...? No itd
                                              • iwan_w Re: Intencje i czyny 29.05.04, 12:45
                                                Znow problem kofliktu wartości, wspomniałem o nim wyżej, w poście skierowanym
                                                do Kwieta.

                                                Ale niebezpieczeństwo jest.

                                                Znacie kocepcję dotyczącą powstania państwa autorstwa Hobbes'a? Co y było, dyy
                                                nie państwo?
                    • Gość: baba Re: Ale, ale... IP: *.acn.waw.pl 29.05.04, 13:46

                      Stalin byl czulym i kochajacym ojcem dla swojej corki- Swietlany.
                      Pozdr
                      • iwan_w Re: Ale, ale... 29.05.04, 13:51
                        Dorogoj batiuszka...

                        ;)
                  • j_ar Re: Ale, ale... 28.05.04, 13:01
                    a mozna nazwac dobrym? ;)
    • brennton znam wiele udanych, szczesliwych par 28.05.04, 11:04
      a ze sie czasami (nie za czesto) zdradzaja?

      a co ma piernik do wiatraka?
    • Gość: izaP Re: Znacie udane pary? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 12:23
      Jak znam szczęsliwe pary, to się okazuje ze po prostu nie wiem wszystkiego. Z
      czasem wychodzą rózne "kwiatki" jak to jedna czy druga osoba sie w
      rzeczywistości nacierpiała. Jest takie gro rozwiedznych 25-30 latków i tyle
      małżeństw fikcyjnych, znudzonych sobą. Nikt nie decyduje się na małzeństwo z
      miłosci a dlatego że dziecko w drodze.
      • alfika Re: Znacie udane pary? 28.05.04, 12:27
        Gość portalu: izaP napisał(a):

        Nikt nie decyduje się na małzeństwo z
        > miłosci a dlatego że dziecko w drodze.

        o tyle ładne co głupie uogólnienie
        pozdrawiam serdecznie :)
        • Gość: iza Re: Znacie udane pary? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 12:34
          pisze co widze, i to mnie przeraza
          • alfika Re: Znacie udane pary? 28.05.04, 12:39
            zobacz pary, których dzieci poczęły się parę lat po ślubie
            gdzie latami ludzie pracuja nad wybaczeniem sobie

            wczoraj słyszałam opowieść z pierwszej ręki:
            mąż kobiety, która juz nie chciała żyć, płakał
            krzyczał na nią "dla mnie tu jesteś, rozumiesz?!"

            powiedziała, że bez tego chyba by sobie nie poradziła

            przecież to fakty - jak więc zwątpić, jeśli nawet by się chciało???
            • willow_girl Re: Znacie udane pary? 28.05.04, 14:00
              Polece w banal - nie ma milosci bez chocby odrobiny cierpienia. Kiedy kochasz,
              odslaniasz swoje najczulsze miejsca, osoba, ktora cie kocha, moze zranic chocby
              przypadkiem. Ale czy to oznacza od razu, ze para nie jest szczesliwa?
              Co do zdrady, ktora podobno ma sie do szczesliwego zwiazku 'jak piernik do
              wiatraka' - no coz, dla mnie ma sie bardzo. Zdrada to zlamanie zaufania, a wiec
              podkopanie podstawy wspolnego zycia i postawienie pod znakiem zapytania
              szczerosci uczuc oraz sensu bycia razem. Przynajmniej dla mnie.
              Aha. Wbrew pozorom, najwiecej ludzi bierze slub wlasnie z milosci. Z
              powodu 'wpadki' zenia sie nastolatki, bo rodzina nakazuje. A i to tez nie
              zawsze.
              Ja na przyklad zamierzam wyjsc za maz z milosci. Na dziecko jeszcze dlugo
              poczekamy...
              A par szczesliwych jest wokol mnie bardzo duzo. Kazda inna, kazdy zwiazek
              inaczej funkcjonuje - a sa szczesliwi...
              pozdrawiam
              • Gość: baba z Re: Znacie udane pary? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.04, 14:14
                Polece w banal - nie ma milosci bez chocby odrobiny cierpienia. Kiedy kochasz,
                > odslaniasz swoje najczulsze miejsca, osoba, ktora cie kocha, moze zranic
                chocby
                >
                > przypadkiem. Ale czy to oznacza od razu, ze para nie jest szczesliwa?
                To ladne i w dodatku prawdziwe. Milosc moze trwac mimo zdrady i dana para moze
                postrzegac swoj zwiazek jako udany.
                No i co Wy na to, panowie teoretycy? ;)))
                • j_ar Re: Znacie udane pary? 28.05.04, 14:18
                  e tam..facet przechodzacy do porzadku dziennego nad faktem zdrady to zwykly
                  ciapciak...no ale w zasadzie to z kim by miala sie zwiazac taka puszczalska?
                  • Gość: baba z Re: Znacie udane pary? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.04, 14:22
                    Jestes monotematyczny. Nie umiesz spojrzec szerzej? No coz, pewnie nie... ;))))
                    • j_ar Re: Znacie udane pary? 28.05.04, 14:24
                      nudziara z ciebie troche...otworz intelekt czy co tam masz
                      • Gość: baba z Re: Znacie udane pary? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.04, 17:03
                        Oh, przepraszam, zapomnialam, ze ja tu tylko sprzatam...
                        Zycze milego dnia
                • willow_girl Re: Znacie udane pary? 28.05.04, 14:34
                  Wiesz co, ja jednak patrze na zdrade troche osobno - nigdy nie musialam jasno
                  precyzowac swojego wobec niej stanowiska, i mam nadzieje, ze nigdy nie bede
                  musiala. Bo to dla mnie bardzo trudna sprawa - im bardziej kochasz, tym zdrada
                  bardziej boli, i - byc moze - trudniej, a nie latwiej ja wybaczyc. Szczerze?
                  Nie wiem, czy potrafilabym zyc dalej tak samo i postrzegac swoj zwiazek jako
                  udany. Byc moze zdrade mozna wybaczyc - ale czy mozna o niej zapomniec?
                  • Gość: baba z Re: Znacie udane pary? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.04, 17:06
                    Jasne, ze bol jest okropny. Prawda tez, ze nie mozna o zdradzie zapomniec.
                    Natomiast prawda jest takze i to, ze pomimo zdrady mozna budowac uczucie i
                    kontynuowac zwiazek, ktory staje sie ogromna wartoscia dla obojga partnerow. To
                    trudne, ale mozliwe.
                    Pozdrawiam
                    :)
    • Gość: misia Re: Znacie udane pary? IP: *.acn.waw.pl 28.05.04, 14:50
      Znam ,dziadek z babcia,ciocie z wojkami no i ja z mezem,chociaz nie mamy 10 lat
      malzenstwa jestem pewna ze dotrwamy do konca.Przetrwalismy razem duzo ciezkich
      chwil.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka