Dodaj do ulubionych

Nerwica sercowa i zoladkowa...

07.11.11, 09:33
Witam!
Objawy zaczely sie kilka lat temu,nasilily sie calkiem niedawno.Spadek wagi,ktory mnie zaniepokoil,staram sie przytyc od 2 lat,niestety waga stoi jak zapsuta na 49 kg.Probowalam wszystkich srodkow na apetyt niestety nic nie dziala,jem,tak jem jak najwiecej,niestety odczowam tylko efekty wymiotne,nawet przy myciu zebow...najgorzej wyglada to rano,Jestem zdenerwowana na caly swiat!Na balagan ktory widze,to chyba jakas fobia albo naprawde zwariowalam...Zdazaja mi sie nocne ataki dusznosci,brak tchu,ktory mnie budzi..i ten okropny strach ze umieram..ze juz nie zlapie powietrza i sie udusze we wlasnym lozku! Kilka miesiecy temu wyladowalam z bolem zeber,cisnienie w normnie,puls 140...lekarze mysleli ze to zawal...wiec zrobili ekg...serce jak dzwon.Kontynuowalam wizyty u mojego lekarza,przepisal zelazo ktorego mi brakowalo i uspokajacze(diazepam) w malej ilosci.Niestety od tych 3 miesiecy nie wiele sie zmienilo...Jestem matka 2 malych dzieci.Nie chce zeby widzialy mnie w takim stanie,one tez mnie denerwuja a tego nie chce,nienawidze tego!!!!!! Nie wiem czego sie boje,poprostu boje sie i juz,rece mi sie trzesa..serce bije jak szalone..a mam tylko 27 lat....Czy tylko psycholog moze mi pomoc??????
Dodam ze w rodzinie mielismy duzo przypadkow zawalow i wylewow oczywiscie z mojej strony,czy to tez mnie czeka???
Dziekuje za wszystkie odpowiedzi!!!! i pomoc!
Obserwuj wątek
    • nazzilla Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 07.11.11, 13:14
      Nie jest to tak, ze nerwica sercowa, czy zoladkowa. Nerwica jest nerwica, a jej skutki sa w taki wlasnie sposob odczuwane jak bole w okolicach serca, zoladka, dusznosci, oslabienie, nadmierna potliwosc, drzenie rak itp.
      Napisalas, ze jesz jak najwiecej i masz odruchy wymiotne, nie mozesz przytyc... to moze byc bulimia, pomysl o tym. Ciezko diagnoze postawic przez net.
      Warto udac sie do neurologa czy psychiatry, poniewaz przyczyna nerwicy jest odczuwany lek. Moze byc on uzasadniony, na skutek przykladowo wydarzen traumatycznych, nieudanego zycia osobistego czy zawodowego. Czestym lekiem uzasadnionym sa tak zwane wyrzuty sumienia, ktore gryza i nie daja spokoju. Sa tez leki nieuzasadnione, urojone, czlowiek znerwicowany odczuwa permanentny strach przed czyms, co jest wytworem jego wyobrazni (to juz wymaga innego leczenia).
      Nocne ataki dusznosci jest to podejrzewam paraliz senny na skutek odczuwanych lekow.
      Zagdladanie w kartoteke chorobowa rodziny odradzam, bo doprowadzi Cie do hipochondrii i zwiekszy dotychczas odczuwane leki.
      Czy psycholog moze pomoc i czy jest Ci potrzebny... o tym moze powinien zadecydowac lekarz. Jezeli uzna, ze tak, poleci Ci psychologa zaprzyjaznionego w ramach NFZ.
      • italiakami Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 07.11.11, 15:36
        bardzo dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz.Gdybym byla w Polsce napewno do lekarza bym sie udala.Mieszkam w Hiszpanii,polskiego lekarza psychiatrii znalesc nie moge,a po hiszpansku to juz nie to samo,wolalabym pojsc do lekarza ktorego za rowno ja bym zrozumiala calkowicie i on mnie...
        Jeszcze raz dziekuje!
        przy nastepnej wizycie w Polsce napewno odwiedze przychodnie!
        • sabinac-0 Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 07.11.11, 19:18
          Podaj mi priva, byc moze bede mogla Ci pomoc.
      • trzydziestka78 Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 25.11.11, 18:02
        nazzilla napisała:

        > Nie jest to tak, ze nerwica sercowa, czy zoladkowa. Nerwica jest nerwica, a jej
        > skutki sa w taki wlasnie sposob odczuwane jak bole w okolicach serca, zoladka,
        > dusznosci, oslabienie, nadmierna potliwosc, drzenie rak itp.
        > Napisalas, ze jesz jak najwiecej i masz odruchy wymiotne, nie mozesz przytyc...
        > to moze byc bulimia, pomysl o tym.

        nazilla nie wprowadzaj ludzi w błąd! Bulimia jest wtedy, gdy się obżerasz świadomie i Z LĘKU przed przytyciem idziesz do kibla, wkładasz w gardło rękę i prowokujesz wymioty! a autorka wątku pisze, że je dużo bo CHCE PRZYTYĆ. Dziewczyna ma problem a ty jej farmazony wypisujesz.......:/
    • gadagad Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 07.11.11, 16:21
      Zdecydowanie zbadać tarczycę. Zwyczajne badania bardzo często dają prawidłowy wynik, który nie jest prawdą. Dopiero specjalistyczne wykrywają nieprawidłowość, często głęboką i nie leczona zagraża życiu. Wysoki puls, zaburzenia wagi, neurotyczne nastroje, duszności przy zdrowym sercu, na tarczycę wskazują.
      • italiakami Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 07.11.11, 16:51
        To wlasnie pierwsza rzecz ktora przyszla do glowy mojemu lekarzowi,TSH a takze T3 i T4 w normie...ten temat juz jest przerobiony...
        Dzieki
        • easyblue Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 08.11.11, 18:26
          Napisz jakie miałaś wyniki!
          Bardzo często lekarze źle interpretują te wyniki, bo to, iż mieszczą się w normach nie znaczy że z tarczycą wszystko ok.
          • italiakami Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 09.11.11, 09:09
            niestety wynikow nie moge Ci podac,bo ich nie mam,sa w lekarskim komputerze,tu gdzie mieszkam,nie daja ci ich do reki (kiedys tak bylo,teraz niestety pierwszy przeglada je lekarz)
            Inna sprawa...kiedys bardzo dawno temu,moze z 14 lat temu,mialam powiekszone wole, do tego stopnia iz moj lekarz mierzyl mi szyje przez cale 2 miesiace co tydzien.Nie powiekszaly sie...
            • easyblue Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 09.11.11, 11:04
              Jak masz możliwość powtórz badania. Możłiwe, ze będzie ok, ale lepiej wykluczyć tarczycę, zanim zacznie się leczyć serce. Moja siostra miała problemy z sercem, które ustąpiły po wyleczeniu tarczycy. Lepiej sprawdzić.
            • sabinac-0 Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 09.11.11, 16:39
              italiakami napisała:

              >.kiedys bardzo dawno temu,moze z 14 lat temu,mialam powiekszone wo
              > le, do tego stopnia iz moj lekarz mierzyl mi szyje przez cale 2 miesiace co tyd
              > zien.Nie powiekszaly sie...

              Wiekszosc przypadkow wola tpo tzw. wole obojetne czyli powiekszenie tarczycy bez zaburzen jego czynnosci. W PL najczestsza jego przyczyna jest niedobor jodu, powszechny we wszystkich regionach kraju pozawaskim pasem (jakies 30km w glab) nad samym morzem.
              Nie wymaga leczenia (jesli sie je operuje to glownie z przyczyn estetycznych lub gdy jest bardzo duze i powoduje ucisk innych narzadow), najwyzej podawania jodu w tabletkach jesli przyczyna jest niedobor jodu.

              Powiekszenie tarczycy z towarzyszaca nadczynnoscia (tzw. choroba Gravesa-Basedowa) jest znacznie rzadsze, badania na TSH ZAWSZE sa wowczas zmienione (TSH jest bardzo obnizone, bliskie zera lub wrecz nieoznaczalne).
    • sabinac-0 Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 07.11.11, 19:17
      italiakami napisała:

      > Objawy

      To, co opisujesz, wyglada na problemy psychologiczne, ktorym towarzysza tzw. napady paniki (owe "nocne ataki") i objwy ze strony przewodu pokarmowego.

      Jedyna choraba somatyczna, ktora moze powodowac utrate wagi i "nerwowosc" jest nadczynnosc tarczycy - dlatego, zanim zaczniesz szukac pomocy psychologicznej, popros lekarza rodzinnego o skierowanie na badanie TSH. Jesli juz mialas to badanie i jego wynik jest prawidlowy, o zdrowie fizyczne mozesz sie nie martwic.

      Dawniej opisane przez Ciebie dolegliwosci nazywano "nerwica", obecnie czesciej uzywa sie terminu "zaburzenia adaptacyjne". Ten drugi termin lepiej okresla nature problemu - sa nia trudnosci z adaptacja do trybu zycia, ktory prowadzisz (roli matki i zony, pracy lub jej braku, konfliktu wewnetrznego np. miedzy aspiracjami a mozliwosciami, marzeniami i rzeczywistoscia, oczekiwaniami wlasnymi i cudzymi itp.)

      Obecnie nie uzywa sie juz terminow "nerwica serca", "nerwica zoladka" lub nerwica czegos tam jeszcze - te nazwy sugerowaly ze serce, zoladek lub inny narzad jest chory, tymczasem zaburzenia adaptacyjne NIE POWODUJA zmian w narzadach a dolegliwosci wynikaja WYLACZNIE z sytuacji emocjonalnej.
      Dolegliwosci, ktore odczuwasz, SA NIEGROZNE i nie stanowia ZADNEGO niebezpieczenstwa dla zdrowia lub zycia.
      Jedyna interwencja lekarza w ich przypadku polega na upewnieniu sie, ze to tylko pobudzenie emocjonalne lub napad paniki a nie jakas choroba.

      Zaburzenia adaptacyjne NIE SWIADCZA o chorobie psychicznej, w wielu sytuacjach sa wrecz dowodem prawidlowej osobowosci.
      Zawsze powtarzam, ze nerwica jest normalna reakcja normalnego czlowieka na nienormalna sytuacje.

      I tu dochodzimy do sedna: w przypadku tego typu dolegliwosci nie wystarcza pigulki na uspokojenie - leki moga byc pomocne np. przy trudnosciach w zasypianiu, ale nie lecza.
      Najwazniejsze jest dokladnie przeanalizowanie swojego zycia, by zrozumiec sytuacje, ktora doprowadzila do tak burzliwej reakcji.

      Te analize mozna przeprowadzic samej lub z pomoca terapeuty.

      W wiekszosci przypadkach przykre objawy mijaja same, gdy dana osoba zaadaptuje sie do sytuacji lub zmieni ja.

      >.Czy tylko psychol
      > og moze mi pomoc??????

      Nie wiem czy "tylko", ale na pewno moze pomoc.

      > Dodam ze w rodzinie mielismy duzo przypadkow zawalow i wylewow oczywiscie z moj
      > ej strony,czy to tez mnie czeka???

      Ryzyko ewentualnych przyszlych chorob ukladu krazenia nie ma nic wspolnego z objawami, ktore obecnie odczuwasz.
      • italiakami Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 08.11.11, 14:05
        Bardzo dziekuje za cudowna,pelna odpowiedz! Powiem ze mnie Pani uspokoila troszke! Maz mnie chce pocieszyc i w jakims stopniu pomoc mowiac,zrelaksuj sie,uspokoj usiac i pooddychaj,ale niestety czasem nie wychodzi!
        Dziekuje jeszcze raz!
        • blue_malinkaaa Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 09.11.11, 16:13
          Moim skromny zdaniem są to problemy natury psychicznej,sama miewam podobne objawy i wiem,że są one spowodowane zaburzeniami lękowymi,nierozwiązane konflikty wewnętrzne,wysoki poziom stresu,niskie poczucie własnej wartości itp.(jest trochę tego).Kiedyś leczyłam się lekami brałam Asentrę,super lek,działa przeciwlękowo,przeciwdepresyjnie,nieuzależnia,brałam go kilka lat więc wiem co piszę :),potem przeszłam terapię 3 letnią i poznałam siebie,zrozumiałam dlaczego jest jak jest itp.Jednak pomimo tego objawy mam dalej,nie są takie silne jak kiedyś ale są.Ale najważniejsze,że wiem dlaczego się pojawiają,i mogę pracować dalej sama nad sobą.

          Jeżeli wyniki badań masz prawidłowe,to na 100 % masz zaburzenia lękowe (nerwica,napady lęku etc.)
          • thesaddest Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 15.11.11, 22:20
            hej blue_malinkaaa - czy można napisać do Ciebie na prv?
            jeśli możesz odezwij się na thesaddest@gazeta.pl
            dzięki!
        • to.niemozliwe Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 16.11.11, 03:09
          Na Sabine mozna liczyc, w dobrym tego slowa znaczeniu.
          Czy Ty umiesz i masz czas wycofac sie troche w siebie? Troche zwolnic, zrelaksowac sie? Opisujesz reakcje na dlugotrwaly stres, prawdziwy lub wyimagowany. Jest taka cecha, ktora na wlasny uzytek nazywam "wsobnosc". Zdolnosc do wycofania sie "w sobie", jak jez. Troche, jak jez - zwinac sie w kulke, wystawic kolce wobec stresu, wiedziec, ze sila z ciepla i miekkosci wewnetrznej jest tak duza, ze jest sie w stanie duzo przetrwac, prezentujac swiatu -tymczasowo "kolce", ale wewnatrz bedac wciaz soba.
          Taka zdolnosc do wycofania sie "w siebie", zlapania rownowagi i sily by sie nie bac tego co z zewnatrz, cokolwiek by to bylo.
          Dla mnie "wsobnosc" jest kluczem do panowania nad stresem i osiaganiem spojnosci.
          To nie jest biernosc lub zapadanie sie w sobie, ktore Cie dotyka.
          • italiakami Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 17.11.11, 10:06
            Witam!
            Dzieki za odpowiedz,tak mysle ze to stress dlugotrwaly,po glebokim przemysleniu doszlam do wniosku ze zaczelo sie to 2 lata temu,kiedy zmarl nagle moj tata.Nie widzialam go 3 lata,wyrzuty sumienia sa do teraz.Dolujaca tesciowa,facet ktory czasami ma swoje 10 minut i tez niezle da popalic,2 malych dzieci,a ja sama daleko od swojej rodziny,bez przyjaciol,bez pracy,Tylko dzieci i dom.A ja niestety jestem wrazliwcem.Bylam u lekarza,znowu,powiedzialam o palpitacjach serca o kolataniu,o nocnych atakach dusznosci.Przepisal lorazepam.Mowi ze wygladam dobrze (!) dodam ze w mojej rodzinie 60% zgonow to serce(zawaly,wylewy) tez sie tego obawiam...
            • easyblue Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 17.11.11, 20:31
              Lorazepam należy do benzodiazepin. Potrafią szybko uzależnić a do tego stracić swoje właściwości. Miałam tak po 2 tygodniach brania lexotanu - także przepisanego na nerwicę serca+arytmię. fantastycznie na mnie działał, ale po 2 tygodniach byłam fizycznie uzależniona a lek nie działał. Włożyłam masę wysiłku by z tego wyjść. Dopiero długo, długo potem jakiś stary kardiolog zalecił mi wizytę u psychologa/psychiatry. Wtedy okazało się, że mam... depresję - ha! No zdziwiona byłam, ze hej. Bo nie uważałam, ze jestem na nią chora! Czułam się dobrze, miałam humor, tylko zmęczona byłam troszkę, niby cieszyłam się życiem, ale dopiero gdy leki zaczęły działać zobaczyłam, że to wszystko było jakby za gęstą, szarą mgłą. Jestem mu wdzięczna nieopisanie za tamtą wskazówkę. Bo depresja depresji nie równa. Wydawało mi się, zę jak depresja to patrzenie w czarny punkt, myśłi samobójcze, niemożność wstania z łóżka. A to po prostu bardzo uproszczając, taki rodzaj obnizenia nastroju.
              Idź do poradni. Nie warto się zadręczać. W mojej rodzinie też sercowcy i wylewy, i gdy coś mi się działo to pierwsze co myślałam o wylewie, bo coś ściskało mnie w głowie, o sercu, bo miałam dziwne bóle w klatce i ogólnie paraliżował mnie strach. A te wszystkie objawy to po prostu z nerwicy/depresji. Wyleczyłam - pozbyłam się ich. Ale za każdym razem, do dziś, gdy czuję, ze coś "się dzieje" wszystkie siły skupiam, by nie panikować.
              Sprawdź poziom potasu - przy jego braku serce moze się ostro dawać we znaki. Sód i wapno też lepiej sprawdzić dla spokoju.
            • nazzilla Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 18.11.11, 13:31
              Nie musisz mnie sluchac, ale powinnas dac sobie spokoj z zagladaniem w historie chorob w rodzinie. Obawiasz sie, lecz sama prosisz sie o te obawy. Choroby serca niewiele maja wspolnego z drzewem genealogicznym, bardziej maja zwiazek z trybem prowadzonego zycia. Nic tak serca nie wyniszcza, nie oslabia jak stres, bol, nerwica.
              Dostalas lorafen, wczesniej pochodne relanium...ja osobiscie jestem przeciwna leczeniu przewleklej nerwicy srodkami dzialajacymi doraznie. Leki te pozwalaja na odreagowanie stresu chwilowego poprzez wyciszenie, sen, nie rozwiazuja jednak problemu w dluzszym czasie.
              Radzilabym Ci zwrocic uwage na taka zaleznosc w zachowaniu jak afekt-apatia, emocjonalnosc-obojetnosc. Ktore reakcje dominuja i o jakiej porze dnia. Sama musisz siebie zaobserwowac.
              Nie moge Ci niestety pomoc poprzez srodki nowszej generacji, bo to tylko net, w przypadku leczenia dlugoterminowego niezbedna jest kontrola 2 razy w miesiacu.
              • italiakami Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 21.11.11, 09:24
                Witam!
                Myslicie ze lepiej byloby gdybym odstawila lorazepam?a co powiedzie na temat hydroksyzyny?tez uzaleznia?? nie wiem czy bez lekow bylabym wstanie funkcjonowac normalnie i nie trzesc sie od rana!
                • nazzilla Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 21.11.11, 10:26
                  italiakami napisała:

                  > Witam!
                  > Myslicie ze lepiej byloby gdybym odstawila lorazepam?a co powiedzie na temat hy
                  > droksyzyny?tez uzaleznia?? nie wiem czy bez lekow bylabym wstanie funkcjonowac
                  > normalnie i nie trzesc sie od rana!

                  Trudno jest powiedziec, czy powinnas odstawic ten lek, czy kontynuowac leczenie. To powinnas wiedziec Ty sama i lekarz prowadzacy Twoja terapie. Ja tylko napisalam, ze jestem zwolenniczka kilkumiesiecznej terapii lekami, ktore pozwalaja sie pozbyc dolegliwosci nerwicowych na dluzszy czas, ktore po odstawieniu nie powoduja objawow abstynencji.
                  Czy lek uzaleznia, to zalezy wszystko od czlowieka, jednego uzalezni, innego nie... i tu wlasnie pojawia sie najwieksze ryzyko. Jeden bedzie zgodnie z zaleceniami przyjmowal, ktos inny lyknie opakowanie na raz i moga pojawic sie powazne problemy.
                  Hydroxyzyna, czy neospasmina sa to srodki bezpieczne w uzyciu, jednak skutecznosc ich nie jest wystarczajaca w leczeniu przewleklej nerwicy.
                  • easyblue Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 21.11.11, 12:56
                    Bierz, ale obserwuj się. Gdy brałam tabletkę co jakiś czas /nawet i co 2-gi dzień/, wszystko było ok. Gdy brałam ciągiem przez 2 tygodnie wtedy pojawił sie problem, a ja raczej nie z tych, co się łatwo uzależniają.
                    Jak lekarz przepisał - bierz, ale bądź uważna.
                    Mi hydroxyzyna nie pomagała wcale. Inne lajtowe uspokajacze też nie.
                    Generalnie na nerwicę benzodiazepiny nie są najlepsze, chyba że właśnie doraźnie stosowane. Zapytaj o tego psychiatrę/psychologa. Leki p/depresyjne działają całkiem inaczej, to nie uspokajacze. Ja na jakikolwiek rezultat czekałąm ok.3 miesięcy. Do dziś mam w domu Lexotan, bo działa na mnie zbawiennie, ale gdy wiem, że doraźna pomoc nic nie da, wolę iść po leki do psychiatry i brać je pół roku, niż brać lexotan, który nie rozwiązuje problemu.
                    • italiakami Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 21.11.11, 14:19
                      Dzieki!
                      Jeszcze jedno pytanie,czy moj lekarz prowadzacy moglyby mi leki na depresje przepisac?czy takie uprawnienia ma tylko psychiatra?
                      wiem,ze kazdy lekarz jest inny,ale do tego nic nie dociera!!! gdy powiedzialam o moich podejrzeniach z depresja,odpowiedzial ze jego zdaniem jej nie mam..
                      • nazzilla Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 21.11.11, 14:22
                        italiakami napisała:

                        > Dzieki!
                        > Jeszcze jedno pytanie,czy moj lekarz prowadzacy moglyby mi leki na depresje prz
                        > episac?czy takie uprawnienia ma tylko psychiatra?

                        Nie tylko psychiatra.

                        > wiem,ze kazdy lekarz jest inny,ale do tego nic nie dociera!!! gdy powiedzialam
                        > o moich podejrzeniach z depresja,odpowiedzial ze jego zdaniem jej nie mam..

                        Czasem granica pomiedzy nerwica a depresja jest bardzo plynna. Mozna sprobowac lekow antydepresyjnych, ktore dzialaja rowniez uspokajajaco.
                        • easyblue Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 21.11.11, 19:12
                          Co miesiąc wpadałam do psychiatry po receptę, krótko pytała co słychać i tyle /rodzinny takich leków nie wypisuje, nie wiem jaki lekarz może to jeszcze robić/. Nie było kolejek, wizyta trwała 5 minut. Na pierwszej wizycie powiedziała, ze ponieważ "mam wszystko poukładane" nie muszę chodzić na terapię do psychologa, wystarczą leki. I wystarczyły. A ja jestem nieopisanie wdzięczna temu staremu kardiologowi, który podpowiedział mi to rozwiązanie. Gdyby nie on, faszerowałabym się lekami, które niby pomagały, a tak naprawdę maskowały przyczynę.

                          > Mozna sprobowac
                          > lekow antydepresyjnych, ktore dzialaja rowniez uspokajajaco.
                          Ich działanie jest inne, następuje po jakimś czasie, ale jest trwałe, nie doraźne.
                          • nazzilla Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 21.11.11, 19:25
                            Mozna dostac tego typu leki od lekarza rodzinnego. Nie kazdy jednak chce je przepisywac, wielu z nich odsyla na wizyte do psychiatry.

                            Zalezy ktorych lekow antydepresyjnych. Citalopram na przyklad dziala natychmiastowo, powodujac uspokojenie, zwiekszona potrzebe snu, dzialanie antydepresyjne nastepuje po czasie. Jego dzialanie jest zarowno dorazne, jak i trwale.
                            • easyblue Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 21.11.11, 22:38
                              Masz rację.
                              Pozdrawiam:)
                              • italiakami Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 22.11.11, 09:41
                                Nie wiem czy wszystkie te same antydepresanty w Polsce sa takie same jak W hiszpanii,tu gdzie mieszkam tzn nazwy,przejrzalam internet i znalazlam citalopram,wiec odwiedze mojego lekarza i zapytam,pisalyscie ze dziala nasennie,mam nadzieje ze nie na wszystkich tak dziala,trudno jest byc sennym caly dzien przy 2 dzieci,za ktorymi w ta i z powrotem trzeba biegac :)
                                • nazzilla Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 22.11.11, 14:31
                                  italiakami napisała:

                                  > Nie wiem czy wszystkie te same antydepresanty w Polsce sa takie same jak W hisz
                                  > panii,tu gdzie mieszkam tzn nazwy,przejrzalam internet i znalazlam citalopram,w
                                  > iec odwiedze mojego lekarza i zapytam,pisalyscie ze dziala nasennie,mam nadziej
                                  > e ze nie na wszystkich tak dziala,trudno jest byc sennym caly dzien przy 2 dzie
                                  > ci,za ktorymi w ta i z powrotem trzeba biegac :)

                                  Citalopram jest miedzynarodowa nazwa leku, w wielu krajach wystepuje pod ta wlasnie nazwa.
                                  Jezeli dostaniesz ten lek (lekarz sam musi wiedziec) nie ma powodow do obaw, potrzeba snu jest zwiekszona, jednak lek nie powoduje ze tak powiem dezorganizacji zycia:)
                                  • italiakami ....lorazepam raz jeszcze 23.11.11, 08:50
                                    Nigdy wiecej lorazepam na noc!!!!! po tych kilku dniach moge smialo napisac ze to byl bardzo zly pomysl zmienic diazepam na tak mocny lorazepam!
                                    Dzis rano ledwo co uslyszalam budzik,co nidgy mnie sie nie zdaza,bo wstaje praktycznie minute przed budzikiem,ledwo znalazlam lodowke i zrobilam sniadanie,nadal sie nie przebudzilam tak doslownie! Placze czesciej i z bardziej blachych powodow,choc serce juz tak nie skacze i rece juz sie nie trzesa,apetytu niestety brak...Niestety nie chce wiecej czuc sie jak nafaszerowana jakims narkotykiem.Dawki sa takie jak przepisal mi lekarz czyli polowki 2 razy dziennie,dla mnie sa za silne,wiec pokroilam je na cwiartki...i...zero efektu...
                                    Dziekuje za wasza pomoc!
                                    • easyblue Re: ....lorazepam raz jeszcze 23.11.11, 20:01
                                      Zanim zaczęłam się leczyć, rodzinny dawał mi najróżniejsze leki na poprawę apetytu. Nawet jakieś suszone algi jadłam, a śmierdziało tak, że smród z chlewa jest przyjemniejszy:) Wszystko bez efektu. W pewnym momencie doszłam do wniosku,że widać zmieniła mi się perystaltyka i tyle. Nie utyję. Poza tym moja matka, obie babcie, prababcie także były wręcz chude! Więc jak ja mam być tłusta?:) No nie ma szans:) Nawet na krwiodawstwie mnie odrzucili, bo teraz sobie wg bmi obliczają i wyszło im, zę za chuda mimo idealnej morfologii:/
    • jedr-ek28 Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 22.11.11, 12:21
      Kiedy mój brat pewnej nocy obudził się z myślą, że nie oddycha wylądował w szpitalu, gdzie poradzono mu skontaktować się ze specjalistą. Serce i inne organy były w porządku, ustalili problem na tle psychicznym. Poszedł do psychologa, wyszły dawne urazy z dzieciństwa, które razem z psychologiem przepracowali i dzisiaj śpi spokojnie, pracuje, je normalnie, funkcjonuje prawidłowo. Polecam wizytę u psychologa. I nie mówię tego myśląc, że jesteś nienormalna. Mówię to dlatego, że do psychologa idzie się dlatego, że chce się być lepszym.
      • italiakami Re: Nerwica sercowa i zoladkowa... 23.11.11, 08:56
        witam!
        U mnie to nie byla sama ¨mysl¨ ze nie oddycham ja poprostu obudzilam sie i juz usiadlam bez tchu i tak siedzialam probujac zlapac oddech przez kilka sekund,jak zaczelam oddychac serce walilo chyba z 200...balam sie zasnac znowu..
        Kilka lat temu mialam inne przypadki bezdechu...otorz snilo mi sie ze bardzo powoli przykrywa mnie wielka puchowa koldra...powoli spadala na mnie...a ja probowalam recami ja odepchnac..niestety obudzilam sie bez duszac sie,ktos wspominal o klaustrofobii albo innym przezyciu z dziecinstwa.Nie wiem i nie pamietam czy kiedykolwiek cos takiego sie zdazylo,tak unikam ciasnych pomieszczen ale to chyba nie jest 100% klaustofobia!!!
        Pozdrawiam!
    • italiakami latwa i szybka definicja depresji.. 23.11.11, 09:57
      Czyli jesli lekarz nie moze jej sprecyzowac postawcie diagnoze Wy!
      * tlugotrwaly brak checi zycia.
      *Nerwica,na ktora wiece juz mnie leczy...
      *Placzliwosc..
      *Niechec i niemoc w wykonywaniu codziennych obowiazkow..
      * Ciagle zmeczenie i apatia
      *Brak apetytu i spadek wagi (od 2 lat nie moge jej podniesc powyzej 49kg!)
      *Patrzenie na swiat w kolorach czarno.bialych-pesymistycznie
      *Brak motywacji.
      *Brak koncentracji
      *Utraty pamieci
      *lek
      *Utrata radosci i nadzieji
      *poczucie samotnosci.
      *Niska(bardzo niska) samoocena..sama dla siebie jestem nikim.
      *Mala aktywnosci ochota do robienia ¨niczego¨brak energii...

      Przepraszam,ze Was tak zameczam.gdybym byla w Polsce napewno bym sobie poradzila!
      Z gory Wam dziekuje!


      • easyblue Re: latwa i szybka definicja depresji.. 23.11.11, 19:58
        Ja mogę tylko po sobie:)
        >*lęk-Na pewno. O siebie /zdrowie mi się posypało po porodzie, ze hej/, o dziecko, o M. Straszne i paraliżujące.
        >*Nerwica-Jak najbardziej.
        >*Placzliwosc.-Raczej z powodu hormonów, które po dzieciach mi się rozregulowały i miałam ochotę płakac nawet na dobranockach:)
        > * Ciagle zmeczenie i apatia - apatia tak, zmęczenie nie do końca.
        > *Brak apetytu i spadek wagi (od 2 lat nie moge jej podniesc powyzej 49kg!) - kiedyś miałam normalnie, ale mimo wyleczenia nerwicy (zaleczenia?) dalej przytyć nie mogę. Już to olewam:)
        > *Patrzenie na swiat w kolorach czarno.bialych-pesymistycznie. - Nie. Potrafiłam się cieszyć i dostrzegac piękno. Jednakże dopiero po leczeniu zobaczyłam, jak bardzo barwy, ktore dostrzegałam przed były szare. Niby widziałam tak samo, ale róznica była kolosalna. Niby cieszyłam się wiosną - o, pąki,jakie śliczne delikatne, meszkowate! - ale to było całkiem co innego niż faktycznie zauważać jej niezwykłość! Bardzo trudno mi to opisać. To jak z chlebem - jak jest na co dzień, niczym nie kusi. Ot, jedzenie. Jak zaś człowiek odczuwa jego brak przez dłuższy czas, to gdy wyczuje jego zapach, czuje się wniebowzięty:)
        > *Brak motywacji. - tak, choć wykonywałam swoje obowiązki dobrze i sprawiało mi to przyjemność. Po prostu moje dążenie by dalej i więcej było zerowe.
        > *Brak koncentracji - trudno powiedzieć, bo w stresie mam pamięć jak sitko. Generalnie dużo chłonę, ale informacje "balastowe" od razu zapominam: zrobić=zapomnieć. Ale ja po prostu tak mam:)
        > *Utraty pamieci - do dziś mam:P Ale to już kwestia natury:) Nie zauważyłam, bym miała jakiś szczególny problem z pamięcią przed leczeniem.
        > *Utrata radosci i nadzieji - choroby+hipochondria chwilowa to nie najlepsza mieszanka:) Gdy rodziłam, na raka umierała moja teściowa. Gdy młody miał ledwie kilka m-cy, mój teść /pewno w trosce/ walnął: wyglądasz jak mama przed śmiercią /schudłam/. Do dziś pamiętam to uczucie paraliżu strachu. Z wszystkiego wyszłam, poradziłam sobie z paraliżującym lękiem. Ale później przyplątały się choróbska serca i choć także udało mi się w 70% je pokonać, te 30% skutecznie zatruwało mi życie. Teraz niby jestem silna, ale wystarczy mały cios i się rozlatuję. Dlatego nie uważam, że "co nie zabije to wzmacnia".
        > *poczucie samotnosci - tak i nie. Bo ja generalnie nie jestem towarzyska:P
        > *Niska(bardzo niska) samoocena..sama dla siebie jestem nikim - trochę tak.
        > *Mala aktywnosci ochota do robienia ¨niczego¨brak energii... - ja leniwa jestem, od kilku lat planuję spotkanie z najbliższą przyjaciłką i póki co kilka razy w roku wysyłam sms's:/ A mieszkamy w tej samej wsi:/ No taką paskudną naturę mam, walczę odkąd pamiętam, ale jest coraz gorzej. U mnie normalne jest, że planuję sobie coś, ale im więcej planuję tym bardziej odchodzi mnie później ochota od zrobienia tego i prawie na pewno będą z tego nici. najlepiej, jak robię to z biegu.

        U mnie naprawdę nie było jakiś klasycznych objawów depresji. Owszem, spory kop od życia dostałam i każdy pewnie by miał dosyć, ale żeby od razu depresja? Ale gdy leki zaczęły działać zrozumiałam, że depresja to niekoniecznie patrzenie w kąt i samobójcze myśli. Gdy przychodzi powolutku, latami, można jej nie zauważyć. I na starość jesteśmy zgorzkniali, wredni, samolubni.

        Zapytaj lekarza o lexotan. Miałam przepisaną 3, ale brałąm głównie połówkę tabletki i wystarczało. Doskonale tolerowałam. Mój M też bierze czasami i także nie ma żadnych ubocznych skutków. Kilka innych osób znam, które również brały ten lek i na nie również działał dobrze. Jedynie podczas mega silnego stresu działął na mnie nasennie. Ale też... nabierałam po nim apetytu:)
        • italiakami Re: latwa i szybka definicja depresji.. 25.11.11, 08:50
          dzieki easyblue!
          Naprawde pomoglas mi ujrzec depresje w jeszcze inny sposob!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka