Dodaj do ulubionych

syn syjamski

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 22:07
trawi mnie niezdrowa ciekawość, jak oceniacie taki związek (nie ukrywam, że
mój), a raczej jego szanse na długie trwanie:
ja: lat 35, wesoła rozwódka, dziecko odchowane, zajmująca praca, własne
mieszkanie, brak trosk materialnych, niezależna, samostanowiąca itp
on: lat 32, zatwardziały kawaler, taka sobie praca, prawie nigdy nie starcza
do pierwszego, mieszka z mamą, która ma na niego przeolbrzymi wpływ, poza
pracą zero obowiązków, zamiłowanie do zabaw i hulanek

Mieszkamy 350 km od siebie, znamy się dwa miesiące, z netu. Jakoś się tak
składało, że to głównie ja go odwiedzam, praktycznie co tydzień: on a to nie
ma pieniędzy, a to wypada wyjazd integracyjny, albo mama prosi o pomoc w
czymś tam. W ten weekend miał mnie odwiedzić pierwszy raz - znowu mama
stanęła na wznak, że niby chora. Pojechałam ja - mama była generalnie na
chodzie, więc wyraźnie knuje.
Chcę, żebyśmy zamieszkali razem, mam ku temu warunki. Nie jestem
materialistką - nie przeszkadza mi, że zarabiam 3 razy więcej od niego. On
niby też chce, ale nie robi nic w tym kierunku. No i jestem w kropce. Dobrze
mi z nim, ale szkoda mi czasu na związek, który nie ma przyszłości. Mam
doświadczenie w tej kwestii i widzę niezdrowe objawy, że tak będzie.
Jak to wygląda z waszej perspektywy?
Obserwuj wątek
    • naux Re: syn syjamski 30.05.04, 22:11
      Wierzę w to, że miłość dobrze ludziom robi. Wierzę w zmiany, nawet gdy ma się
      lat 32 (o, ironio...) Jeśli się kochacie, to nawet ten opis mnie nie odstraszy.
      Czy jestem idealistką? Skoro nie wiadomo, gdzie kończy się jego granica, to
      mogę być. Powodzenia.
      • caorle Re: A dziecko 30.05.04, 22:15
        ile ma lat?
        Polubiło już wujka...?
    • kwieto Re: syn syjamski 30.05.04, 22:16
      Z naszej perspektywy wyglada, ze jesli do tej pory sie nie usamodzielnil to i teraz nie bardzo bedzie
      mial ochote (chyba ze chcesz robic za druga mamusie).
      Nooo.. jesli bardzo kocha to sie moze i zmieni, ale nie liczylbym na to
    • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 22:25
      dziecko płci męskiej ma lat 10 i wujka na oczy nie widziało. Jak się rzekło: to
      ja jestem stroną odwiedzającą. Trochę w tym mojej premedytacji - troche wujków
      się naoglądało i nie chciałam, przed jakim takim upewnieniem się, prezentować
      mu kolejnego.
      Wiecie, ja od 15 lat mieszkam sama, od 9 sama wychowuję juniora i w głowie mi
      się nie mieści, że można chcieć mieszkać z rodzicem. Chyba, że z czystej
      wygody, a to dobrze nie wróży.
      Boję się, że matka go nie puści - zostałaby sama i straciła sens życia - czyli
      dbanie o syna. Ostatnio, kiedy już, już miał jechać do mnie, zatrzymała go
      wyrzutami sumienia.
      Ale z dugiej strony, nie chcę tak łatwo rezygnować. Kiedy myślę o nim, robi
      sie jaśniej i cieplej
      • caorle Re: wiesz penelopo, 30.05.04, 22:32
        mam syna - trochę młodszego od Twojego...
        Mam taki dar, że potrafię patrzeć na świat także jego oczyma.
        A co widzi twój syn, wiesz?
        Na razie to.
        • anula36 Re: wiesz penelopo, 30.05.04, 22:40
          Ze wzgledu na doswiadczenia - wialabym gdzie pieprz rosnie. bedziesz sie tylko
          szarpac z nim a mamusia z drugiej strony. No chyba ze tak lubisz, jezdzic do
          faceta, poswiecac sie, troche go sponsorowac i byc bardzoooo wyrozumiala.
          • Gość: penelopa strzał w dychę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 22:51
            anula, strzał w dziesiątkę. Takoż właśnie się czuję. Chcę być maksymalnie w
            porządku, dlatego wyrabiam 200% normy, robię wszystko, żeby nic nie zaniedbać i
            żeby nam się udało. Ale tak własnie to odbieram - trwa wojna podjazdowa z mamą,
            bo ona się krzywi, że ja rozwódka, starsza, dzieciata i rozrodowo
            nieperspektywiczna. A ona by chciała dla niego księżniczke i pół królestwa.
            Poza tym jest tak, jak piszesz: jeżdżę, sponsoruję trochę i rozumiem wszystko.
            I powoli mam tego dość.
            • anula36 Re: strzał w dychę 30.05.04, 22:56
              no dobrze strzelam bo 7 lat spedzilam z takimi facetem i jego mama, ktora w
              koncu tak zaszkodzila naszemu zwiazkowi,ze slub diabli wzieli. W tej materii
              moge sie uznac samozwanczo za eksperta:)
    • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 22:45
      Myślę, że wiem. Miałam dwa poważne związki - żaden z moich partnerów nie
      akceptował syna do końca, traktowali go jako zło konieczne. Dlatego są byli,
      choć nie tylko dlatego.
      Z drugiej strony, ogon nie może machać psem.
      Na razie skupiam się na tym, żeby jakoś ściągnąć potencjalnego wujka do domu.
      Moje wahania podyktowane są troską ogólną - czy ktoś, kto sam jest jeszcze
      dzieckiem (bo mieszka z nadopiekuńczą matką) jest w stanie przyjąć na siebie
      ciężar obowiązków związanych z prowadzeniem domu, byciem z kobietą i
      wychowywaniem jej dziecka? Obiegowy feministyczny pogląd głosi, że facet nie
      będzie pakował się w układ, który byłby dla niego mniej wygodny. Niestety, u
      mnie do tej pory sprawdzało się to w 100%.
      • anula36 Re: syn syjamski 30.05.04, 22:48
        A z mamusia mu o 200% wygodniej niz z kobieta i jej synem.
        Chyba ze skutecznie zastapisz mamusie.
      • naux Re: syn syjamski 30.05.04, 22:50
        Penelopo. Ale są przecież rzeczy, których on od mamy nie dostaje, prawda?
        Dostanie je od Ciebie, więc wtedy będzie to dla niego "wygodne".
        A tak na marginesie: jak okazuje Ci uczucie?
        • caorle Re:A dziecko 30.05.04, 22:59
          popłacze, popłacze i przestanie...
          Ten wujek będzie dobry...
          • anula36 Re:A dziecko 30.05.04, 23:01
            co wy tak dziewczyny frontalnie z tym wujkiem?
            Jednym slowem kobieta lat moze sobie ulozyc zycie dopiero kolo 50-tki, jak syn
            sie wyprowadzi z domu?
            • caorle Re:dziecko to dziecko 30.05.04, 23:10
              i juz!!!
              Nie wypadło kobyle spod ogona, JEST i je przede wszystkim należy brać pod uwagę.
              Dla mnie moje dziecko to świętość. I już.
              • anula36 Re:dziecko to dziecko 30.05.04, 23:16
                A potem bedzie mial samotna i stuknieta mamuske jak facet Penelopy.
                Nie neguje,ze dziecko to swietosc, ale zycie jest tylko jedno, jesli kobieta
                kolo 35 lat nie znajdzie sobie partnera, to potem bedzie jeszcze trudniej. A
                syn szybko urosnie i zajmie sie swoimi sprawami. A ona zostanie sama.
                • caorle Re:o nie,nie.nie 30.05.04, 23:18
                  • anula36 Re:o nie,nie.nie 30.05.04, 23:19
                    o tak,tak, tak
                  • caorle Re:Wszystko co tyczy się syna 30.05.04, 23:27
                    to jakoś ma przebiegać szybko, sprawnie i bez powikłań - szybko urośnie, szybko
                    zaakceptuje, szybko się wyprowadzi, szybko się zaadoptuje...
                    A u mamusi jakoś wszystko ma iść po grudzie - zmarnuje sobie życie, nikogo już
                    nie znajdzie, będzie smutna i rąbnięta i depresję będzie miała...

                    Eeeech...Dziecko po przejściach...
                    • anula36 Re:Wszystko co tyczy się syna 30.05.04, 23:52
                      Nie zamierzam cie przekonywac, nie mam dzieci, glownie z powodu dlugoletniego
                      pokrecenia zycia osobistego, kazdy z nas jest po jakichs przejsciach:)Nikomu
                      nie jest latwo w takim ukladzie, ani mamie, ani dziecku.
                      mozesz sie cieszyc,ze masz z kim wychowywac dziecko i ze Twoj syn ma bardziej z
                      gorki niz pod gorke.
                      • caorle Re:Z racji jednego z wielu 31.05.04, 00:01
                        moich zawodów:-)) spotkałąm sporo takich dzieci - niby OK ale nie do końca...
                        strasznie to smutne...a matki wcale nie przestawały być smutne...
                        no niestety, jest to pewnego rodzaju powołanie...jak już się tak porobiło
                        dziwnie w życiu...ale trzeba zawsze chronić najbardziej to, co jest niewinne i
                        ma jeszcze szansę na szczęście...na szczeście bycia zrozumianym i kochanym
              • Gość: penelopa Re:dziecko to dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 23:20
                zgadzam się z Tobą. Ale będąc sama, jestem o wiele bardziej upierdliwa, za
                przeproszeniem, tudzież nieszczęśliwa, więc jak szczęśliwe może być moje
                dziecko? Z jego ojcem się nie ułożyło, bo był regularnym świrem, ale czy
                dlatego do osiągnięcia przez syna pełnoletności mam byc sama? Syn jest
                naturalnie na poczatku zazdrosny o każdego pojawiającego się w moim życiu
                mężczyznę, taka jego synowa natura. Staram się brać pod uwagę zarówno moje, jak
                i jego dobro. Choć nie zawsze oznacza to jedno i to samo.
        • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 23:02
          pod tym względem jest bez zarzutu. Zabiega, daje do zrozumienia, chucha i
          dmucha. Trochę się uzależniłam od tych wyjazdów do niego - dostaję za każdym
          razem olbrzymią dawkę miłości, czułości, troski i oddania. W tygodniu dzwoni
          często, przysyła paczki dziwaczki. Robi prezenty bez powodu, pamięta, ile
          słodzę. Tylko jak zneutralizować mamuśkę?
          • anula36 Re: syn syjamski 30.05.04, 23:06
            Mamuske odstrzelic z kuszy:)
            Nie ma innego sposobu.
            Mozna jeszcze sie wydac za faceta i mowic, jako zona lepiej wiem,czego moj mis
            potrzebuje;)
            Ze wzgledow prawnych polecam raczej to drugie.
            A ta jego mama to nie moze byc taka stara, po 50-tce i nie ma wlasnego zycia? A
            tatus?
            • Gość: penelopa straszna mamuśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 23:16
              e, na ślub to raczej się nie zdecyduję - jakoś mam uraz po poprzednim.
              Z lekka mnie dziś trafił szlag i dla odszlagowania piszę do Was, bo właśnie
              wróciłam od niego i wspominam, jak to o 9 rano wyciągnął mnie z łóżka i pomimo
              mojego ciężkiego przeziębienia i gwałtownych protestów zaciągnął na śniadanie
              do mamuśki (bo przecież obiecaliśmy, że przyjdziemy rano cos zjeść). Acha, bo
              jak przyjeżdżam, to nie nocujemy u niego w domu.
              Wszystko byłoby OK, tylko to jego przywiązanie do mamy i mgliste
              przeświadczenie, że ona nie pozwoli się tak zostawić. Mieszkają sami, od paru
              lat jego taty nie ma z nimi.
              • anula36 Re: straszna mamuśka 30.05.04, 23:18
                jak to zostawic? Dobry syn zabierze mame ze soba.
                • anula36 Re: straszna mamuśka 30.05.04, 23:24
                  A tak serio-poobserwuj jeszcze troche. Niech on przyjedzie do ciebie, raz,
                  drugi, a potem zacznij mowic o wspolnej przyszlosci u ciebie bez mamy( jesli
                  bedziesz tego pewna. Jesli moge ci cos poradzic w wlasnego doswiadczenia- nie
                  czekaj za dlugo. Nie warto. Jesli teoretycznie wszystko bedzie oK a on sie
                  bedzie nogami i rekami bronil, to nie warto sie angazowac.
                  Jestes mloda, dzielna, nie chesz byc sama i nie bedziesz. I to ty mozesz sobie
                  wybrac:)
                • Gość: penelopa Re: straszna mamuśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 23:25
                  a wiesz co, Anula, to nie jest zły pomysł. Mam warunki ku temu, bo mieszkam w
                  domku, gdzie jest - nomen omen - służbówka wolna, na dodatek ogród z grządkami,
                  które trzeba często pielić. Może i to byłoby dobre rozwiązanie? Nie jestem
                  potworem, potrafię zrozumieć jej strach przed opuszczeniem.
                  • anula36 Re: straszna mamuśka 30.05.04, 23:28
                    ha, pomysl cokowiek ryzykowny:) Ale moze... mama na Twoim terenie, moze
                    spokornieje?
    • Gość: ryb Re: syn syjamski IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.05.04, 23:26
      Bardzo zle oceniam. A co bys powiedziala na troche starszego, byc moze bez
      kasy, bo obecna zona ja dostanie, ale za to pogodnego, szukajacego kobiety
      pracy, ktora go odciazy w nieustannej pogoni za szmalem?
      • anula36 Re: syn syjamski 30.05.04, 23:29
        ale reklama:)
        subcio:)
        • Gość: ryb Re: syn syjamski IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.05.04, 23:37
          A Ty? Masz kase? Bo ja juz takiej bez kasy to nie chce.
      • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 23:31
        przerabiałam to już. Generalnie nie uprzedzam się, tylko strzygę uszami, jak w
        jednym zdaniu trzy razy powtarza się motyw kasy.
        • anula36 Re: syn syjamski 30.05.04, 23:33
          i racje masz, odciazysz faceta od pogoni za szmalem,zeby mogl zarabiac tylko
          tyle co na alimenty dla bylej zony + dzieci:)
        • Gość: ryb Re: syn syjamski IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.05.04, 23:35
          Przepraszam, tylko dwa razy bylo o kasie...eh, znowu mi sie nie udalo.
          • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 23:37
            masz rację. Dwa razy o kasie, a raz o szmalu :-).
            • Gość: ryb Re: syn syjamski IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.05.04, 23:39
              hihihi:)))
              • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 23:42
                no, no, z poczuciem humoru, więc spełniasz warunki brzegowe.
          • caorle Re:rybie, 30.05.04, 23:38
            ty jesteś straszny cwaniaczek...niewinny cwaniaczek:-)))
            • Gość: ryb Re:rybie, IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.05.04, 23:43
              hihihi:))) No co sprobowac nie mozna? Tylko co ja bym zrobil gdyby penelopa sie
              zgodzila, musialbym zmienic nicka :)))
              • Gość: penelopa Re:rybie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 23:45
                no to zgadzam się, na próbę. Kara musi być długa i uciążliwa.
                • anula36 Re:rybie, 30.05.04, 23:47
                  na Odyseusz:)
                  zebys tylko tak dlugo nie docieral:)
                • Gość: Swiety Walenty Re:rybie, IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 00:18
                  No co Ty, Penelopo, ryba cos dzisiaj trafilo, nie wie co mowi. Zreszta facet
                  nie jest powazny, hihihi :)))
              • caorle Re:Jesteś największym 30.05.04, 23:49
                szczwanym lisem na tym forum rybie, powaga:-)))

                • Gość: ryb Re:Jesteś największym IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 00:19
                  :)) Taaa, ja i lis :)))
    • bm_ka Re: syn syjamski 31.05.04, 00:06
      Dwa miesiące ..??? Już myślisz o zamieszkaniu ..., facet się uchyla, Ty
      gonisz .., sponsorujesz ... (nie dziwię się 'mamusi syneczka', wyglądasz jak
      rycząca trzydziestka, desperacko poszukująca kandydata na Felicjana Dulskiego).
      Daj sobie i jemu trochę czasu, a dziecku Twemu odrobine odpoczynku od coraz to
      nowych wujków. Niech wujki przychodzą (przyjeżdżają), posiedzą, pogadają
      z dzieckiem, wychodzą z Tobą do znajomych, wyjadą z WAMI (z synem i z Tobą) na
      wakacje .. wówczas poznasz wujka lepiej, zobaczysz jak reagują na siebie
      chłopaki i nie będziesz musiała pytac nas co sądzimy o Twoim związku.
      Będziesz wiedziała lepiej co jest dobre dla WAS obojga (dla Ciebie i syna).
      Powodzenia w testowaniu. :-)
      • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 06:59
        generalnie, to on mnie znalazł w sieci, zabiegał bardzo długo choćby o numer
        telefonu, a policzek to był temat tabu. Ja byłam sceptyczna, bo i różnica
        wieku, i odległość, status społeczno - materialny (blee, za za określenie) i
        moje dziecko. Widziałam to wszystko, ale gdy się spotkaliśmy, błysnęło,
        gwizdnęło i było po ptakach. Wsiąkliśmy oboje na amen.
        Nie poszukuję desperacko nikogo, nie problem znaleźć kolejnego adoratora -
        tylko męczą mnie już kolejne zmiany. Zanim zaangażuję się na dobre, chcę
        rozważyć wszystkie za i przeciw. Zanim zaproszę go do mojego życia jako
        rezydenta, a nie gościa, chcę wiedzieć, jakie są jego szansę na kadencję
        dłuższą niż rok. Dlatego analizuję, pytam i błądzę.
    • asica74 Re: syn syjamski 31.05.04, 00:29
      hej
      zastanawiam sie czy ty nie chcesz miec przypadkiem dwoch synow? jednego co ma
      10 a drugiego co ma 32? na twoim miejscu uciekalabymgdzie pieprz rosnie od tego
      goscia (wiem wiem, milosc czulosc, etc) i od jego mamy.
      Wiesz co? podrazylabym nieco w jego przeszlosci, pogadal ze znajomymi... a nuz
      gosc mial wiel etakich znajomosci i wszelakie zawalil, bo woli mame... no chyba
      ze jestes mu gotowa to zastapic.
      A tak wczuwajac sie w jego sytuacje... nie chce byc zlosliwa, ale po prostu
      jestem nieco nieromatyczna i pragmatyczna: pomysl: gosciowi trafila sie zaradna
      sliczna dziewczyna (widzialam na snapie, jezeli ty to ty), co to samodzielnie
      slicznie sobie radzi i jeszcze jemu za wszytstko placi. Super fajny uklad- dla
      niego! A ty juz to napisalac, ze cie to zaczyna meczyc... Wiesz co... ja mysle,
      ze jak gosciu stanie przez proza zycia (a przy okazji przestanie ci przesylac
      paczuszki, na ktore zreszta pewnie pozycza od mamy), to cie zostawi i wroci do
      mamy. A ty co? bedziesz za nim plakac, bo ma dobre serce?
      mimo wszytsko zycze ci dobrze.
      ps. a mesko-damskie znajomosci interetowe (kolejna "samotnosc w sieci?").. ech
      bez kometarza
      • anula36 Re: syn syjamski 31.05.04, 00:58
        Bez przesady, ja od 3 lat mam fajny zwiazek a z netu:)
        No ale facet wolny od mamusi, nalogow i dziwactw:) wady ma jak kazdy, ale moje
        toleruje wiec ja jego tez:)
        Poza tym jednak licze na rozsadek naszej zainteresowanej i jak facet da
        naprawde w dupe, to jako dzielna kobieta, da mu w owa dupke kopa.
        • asica74 Re: syn syjamski 31.05.04, 01:23
          no to jestes szczesliwym potwierdzeniem, ze w jakiejs regule sa wyjatki. z
          czego sie bardzo ciesze... ale ja juz sie nasluchalam takich historii, ze
          kobitki poznaja takich wlasnie delikwentow, rzucaja mu zycie pod nogi, mysla ze
          krolewicz z bajki, a tu sie okazuje, ze wcale nie, ze to wlasnie taka dupa i
          cieple kluchy
          no to pozdawiam
          • Gość: Halina Re: syn syjamski IP: *.ip-pluggen.com 31.05.04, 01:53
            Przez 2 miesiace widzialas chlopaka 8 razy, czy rzeczywiscie to wystarczajace
            aby brac go pod swoj dach?
            Juz nie mowiac o wielu negatywnych cechach jego osobowosci...
          • jmx Re: syn syjamski 31.05.04, 01:55
            asica74 napisała:

            > ze kobitki poznaja takich wlasnie delikwentow, rzucaja mu
            > zycie pod nogi, mysla ze > krolewicz z bajki, a tu sie okazuje, ze wcale
            > nie, ze to wlasnie taka dupa i cieple kluchy

            O tak, tak. I to wszystko internetu wina...
            • Gość: asica74 Re: syn syjamski IP: *.ipt.aol.com 31.05.04, 02:01
              a ja tu nic nie pisalam o interencie. Owszem, wyzej do tego nawiazalam, ale tez
              znam i przypakie o ktore interenet sie nie obil i tez bylo podobnie...
              i choc zem baba, to czasami mysle "oj durne my durne!"
              • Gość: ryb Re: syn syjamski IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 03:13
                Oj tak, czasami tak...:)
          • kwieto Re: syn syjamski 31.05.04, 07:46
            Bo to nie o internet chodzi :")
            A raczej z jakim nastawieniem sie poznaje nowych ludzi i na co sie wtedy patrzy...
          • anula36 Re: syn syjamski 31.05.04, 13:53
            ja juz jednego takiego klienta mialam, i to z realnego realu, wiec potem juz
            wiedzialam czego unikac:)
            W niektorych sprawach jednak ucze sie na bledach:)
      • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 07:10
        dobrze piszesz, koleżanko Pytio. W przeszłości jego są dwa długawe epizody,
        każdy zakończony rejteradą niemal spod ołtarza, w ramiona mamy właśnie. Ale ja
        nie będę go ciągnąć przed ołtarz, bo już zwiedziłam to miejsce kiedyś.
        Właśnie takie są moje obawy - nie jestem materialistką, kasa nie stanowi
        żadnego problemu, w sensie, że to ja zazwyczaj wyciągam portfel w knajpie lub
        sklepie. Ale miałam już faceta, którego dwa lata utrzymywałam, bo, jak się
        okazało, on wybrał sobie zawód mojego utrzymanka i usilnie nie chciał podjąć
        innej pracy. I jeden taki egzmplarz mi wystarczy.
        Jeśli byłoby tak, jak piszesz, to facet jest galaretą. Ale jak mogę się o tym
        przekonać, nie będąc z nim?
        • kwieto Re: syn syjamski 31.05.04, 07:44
          > dobrze piszesz, koleżanko Pytio. W przeszłości jego są dwa długawe epizody,
          > każdy zakończony rejteradą niemal spod ołtarza, w ramiona mamy właśnie. Ale ja
          > nie będę go ciągnąć przed ołtarz, bo już zwiedziłam to miejsce kiedyś.

          Mysle ze to nie oltarz byl tam problemem.
          Wez pod uwage, ze owe dziewczyny mogly po prostu kombinowac, ze jak sie zzenia to beda musieli
          pojsc "na swoje", od mamusi...

          > Właśnie takie są moje obawy - nie jestem materialistką, kasa nie stanowi
          > żadnego problemu, w sensie, że to ja zazwyczaj wyciągam portfel w knajpie lub
          > sklepie. Ale miałam już faceta, którego dwa lata utrzymywałam, bo, jak się
          > okazało, on wybrał sobie zawód mojego utrzymanka i usilnie nie chciał podjąć
          > innej pracy. I jeden taki egzmplarz mi wystarczy.

          O, wlasnie. Wyciaganie portfela w knajpie jest ok, ale jak sie nie czuje rownowagi relacji to robi sie
          jakos glupio...
    • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 06:49
      no tak, właściwie potwierdzacie wszystkie moje obawy. Potwierdza się też, że
      warto pytać o takie rzeczy na forum. Czasami, patrząc ze zbyt bliskiej
      odległości, nie widzi się szzegółów. To tyle wazelinki.

      Co do mieszkania razem - jednak się nie zgadzam. Tylko wtedy mam szanse
      przekonać się, jaki jest naprawdę i jacy naprawdę jesteśmy razem. Miałam już
      związek sobotnio - niedzielny, rozpadł się po roku, tuż po tym, gdy
      zamieszkaliśmy wspólnie. Wtedy dopiero wyszło szydło z worka. Wcześniej wujek
      bardzo sie starał, bo to nietrudne być dobrym okazyjnie przez dwa dni w
      tygodniu. Wszystko wychodzi w praniu, więc nie mam szans na poznanie go w inny
      sposób, jak ściągnąć do siebie. A jak pisałam, mam 35 lat, choć (hi hi) nie
      wyglądam, więc szkoda mi czasu na związki bez sensu. Nie, żebym chciała
      kogoś "ustrzelić", albo coś mi tykało za uchem, ale bez sensu jest zmieniać
      faceta co rok.
      • anula36 Re: syn syjamski 31.05.04, 13:46
        Warto pytac o rozne rzeczy na forum,pod warunkiem,ze uniesie sie wszystkie
        zjadliwe komentarze:)
        Ja jestem tylko ciekawa,czy on naprawde sie do ciebie przeniesie, skoro 2 razy
        sprzed oltarza rejterowal.
        JA bym go tez nie zapewniala tak usilnie,ze slub ci niepotrzebny, na razie
        wierze ze nie,a le do konca zycia taz zyc- z czysto praktycznych wzgledow-jak
        ktores z was zwina 9 odpukac ) do szpitala to drugiemu nawet nie udziela
        informacji o stanie zdrowia.
        Kocia lapa jest dobra jako start, ale niekoniecznie jako (happy) end.
        • naux Re: syn syjamski 31.05.04, 15:56
          Wiatm ponownie, wiem, że już raz pytałam o okazywanie uczuć i Ty co nieco
          opisałaś, ale dla równowagi (również wątku) chciałabym, żebyś napisała, co w
          takim razie Cię do niego przyciąga? Bo może po prostu warto? Każdy ma jakieś
          minusy ;P jeden większe drugi mniejsze, może warto iść na kompromis, jeśli poza
          tym jest on księciem?
          Poza tym cały wątek naskoczył na niego i Ty się temu poddałaś, teraz napisz o
          nim coś miłego, proszę!
      • j_ar Re: syn syjamski 31.05.04, 16:21
        zdecydowanie zamieszkac razem,
        latwo powiedziec tobie, z dala od mamusi chlopaka... a co z jego matka? jest
        samodzielna? zadba o siebie? 350 km to nie to samo co drugi koniec miasta, a
        slowa czasem zbyt latwo rania ludzi
        • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 17:29
          wiem o tym. Dlatego moja pierwsza wersja wspólnego zamieszkania obejmowała też
          jego mamę. Obok mojego domku jest małe mieszkanie, w którym mogłaby być. A co
          mi tam!Warunki wymarzone dla emerytki - ogród, cisza, spokój. Tylko teraz, jak
          ją coraz bliżej poznaję, tracę chęć na takie dobre uczynki. Bo jeśli ona
          symuluje chorobę, żeby jej syn nie jechał do mnie? Kręci nosem, że nie jestem
          modelową przyszłą synową? Zostanie sama, fakt, ale czy lepszym rozwiązaniem
          jest niańczenie syna do końca życia?
    • tribeca Re: syn syjamski 31.05.04, 16:37
      Penelopo, dobrze sobie radzisz w życiu, po co Ci taki facet...

      jeśli facet w tym wieku, pracujący, ciągle mieszka z mamusią to raczej nei jest
      zatwardziałym kawalerem z wyboru...
      • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 17:09
        właśnie dlatego, że świetnie sobie daję radę, ilość kasy, stanowisko,
        perspektywy zawodowe nie są aż tak istotne w moim patnerze. Nie musi mnie
        utrzymywać, sama sobie zapewniam poczucie bezpieczeństwa. To nie jest kryterium.
        Zauroczył mnie, bo umie rozmawiać, słuchać, jest dobry i mądry. Uwiódł mnie
        myślą i słowem. Na uczynki i zaniedbania wciąż czekam. Nie boję się przy nim
        być sobą, nie gani mnie za napady głupawki, nie ocenia. Odpoczywam przy nim.
        Robimy razem szalone rezczy. Mamy odwagę być niedojrzali. Lubię siebie, gdy
        jestem z nim. Zaczynam go kochać.
        • naux Re: syn syjamski 31.05.04, 17:29
          No widzisz. Sporo ładnych rzeczy i sporo ważnych tu napisałaś.
          A może ta "maminsynkowatość" to szacunek dla kogoś, kto kocha i kogo się kocha?
          Trochę nadmiernie wyrażana, ale czego można oczekiwać bez odpowiednich ćwiczeń.
          On coś dla Ciebie, Ty coś dla niego. Może pokażesz mu inny świat? No i co z
          tego, że zrejterował z tamtych ślubów. Nie zawsze tak musi być.
          Piszę trochę przez przekorę, ale gdyby dla Ciebie to było takie sobie to w
          ogóle nie zadawałabyś sobie takiego pytania, czy warto.
          • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 17:43
            niestety, odpowiedź jest inna. Radośnie poddałam mu myśl o rodzinnym trójkącie.
            Zgasił mnie: "a ona po co tam? Mieszkam z nią, bo jest mi w pewien sposób
            wygodnie, ale nie zamierzam ciągnąć jej za sobą".
            Pytam, wątpię, bo świat ludzi związanych zanadto z rodzicielami to dla mnie
            kompletna egzotyka. Chciałabym zrozumieć jego obawy, racje, szczególnie te
            nieświadome, żeby pomóc mu podjąć decyzję (jaka by ona nie była).
            Jest jeszcze jeden lęk. Mieszka w pięknym mieście, ma tam masę przyjaciół,
            wydeptanych ścieżek. Gdyby przeniósł się do mnie, pod Warszawę, musiałabym
            zastapic mu cały tamten świat. Nie wiem, czy podołam. Zbyt dużo nieprzeciętych
            pępowin trzyma go w tamtym mieście, by nie obawiać się smutnego końca takiej
            operacji
            • jmx ? 01.06.04, 01:41
              Gość portalu: penelopa napisał(a):

              > niestety, odpowiedź jest inna. Radośnie poddałam mu myśl o rodzinnym
              trójkącie.
              >
              > Zgasił mnie: "a ona po co tam? Mieszkam z nią, bo jest mi w pewien sposób
              > wygodnie, ale nie zamierzam ciągnąć jej za sobą".

              Eeee... Ten facet coraz mniej mi się podoba. Rozumiem troskę o maminsynkowatość
              ale chyba wolałabym, zeby ktoś był szczerze oddany rodzicowi niż prezentował
              stosunek wybitnie lekceważąco-olewający. Było nie było to, do tej pory,
              najważniejsza kobieta (osoba) w jego życiu, samotnie go wychowująca.
              I zero szacunku. To budzi mój opór. Bo chyba wolę (z dwojga złego) żeby facet
              był przywiązany do matki i ją szanował niż był przywiązany i ja lekceważył.

              Na Twoim miejscu obawiałabym się, że kiedyś zostanę potraktowana podobnie -
              przestanie być wygodnie, nic więcej się nie uciągnie - to zniknie. Z młodszą bo
              akurat poczuje się gotów na własne dziecko, przykładowo za dziesięć latek.
              Jasne, zaraz ktoś mi rzuci, że trzeba z życia łapać piękne chwile a nie martwić
              się co będzie za dziesięć lat ale moze warto się zastanowić.

              A różnicą wieku naprawdę bym się w tym wypadku nie przejmowała, trzy lata to
              nie przepaść ;-). Raczej, hm, różnicami mentalnymi, niejeden
              dwudziestoparolatek jest bardziej do rzeczy. I w stosunku do własnej matki jak
              i kobiety.
    • Gość: ryb A mamuska mowi... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 19:05
      syneczku kochany, po co ci taka kobieta, zastanow sie. Ona juz przeszla przez
      zycie, doznala swojego raju. A ty moj skarbie? Znajdz sobie mlodsza, taka
      posluszna 20 latke, bez dziecka z ktora przezyjesz cudowne chwile klotni. Oj
      syneczku moj kochany, jak ja sie martwie o siebie...tzn. o ciebie.
      • Gość: ewik Re:A synusiek mowi..... IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 31.05.04, 20:00
        mamusko-a co mi zrobisz jutro na obiadek?
        czy bedzie barszczyk z uszkami na pierwsze i schabowy
        na drugie?I nie zapomnij mamusko kupic mi piwko, przeciez
        zostalo ci z emerytury, mozesz wracajac ze sklepu kupic mi
        nowe skarpetki i ta wode kolonska Lacoste , bo jak te frajerka
        przyjedzie , to musze ladnie pachniec. Zafunduje mi hotel, kolacje
        i obiad, to ty mamusko zjesz w tym czasie kaszke manne i tak sobie
        pooszczedzamy.
        • Gość: ryb Re:A mamuska odpowiada... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 20:44
          No dobrze syneczku, jeszcze ci upiore ciuszki i tylko wody z kranu sie napije.
          A ty moj skarbie uwazaj na nia, bo ona ci krzywde zrobi...
          • Gość: Halina A czy potrafisz mu zrekompensowac utrate mamusi? . IP: *.ip-pluggen.com 31.05.04, 20:57
            Skoro masz pieniadze, wiec chyba duzo pracujesz. Jak on bedzie sie czul w
            malej miejscowosci majac jako jedyne towarzystwo Twojego syna?
            Kto mu bedzie robil sniadania, obiadki? Chy7ba ze masz pomoc domowa...
            A jak z praca, czy mozesz mu zalatwic cos lepszego niz dotad mial?
            • anula36 Re: A czy potrafisz mu zrekompensowac utrate mamu 31.05.04, 21:24
              To dziewczyna jeszcze mu ma prace zalatwiac???
              Ja chce takiej zony, natychmiast:)
            • Gość: penelopa Re: A czy potrafisz mu zrekompensowac utrate mamu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:54
              to generalnie będzie jego problem, choć nie powiem, że go nie zauważam i pomogę
              mu na pewno w aklimatyzacji. Moim zdaniem, mieszkam w raju, przeniosłam się tu
              z samiuteńkiego jądra Warszawy, więc może, skoro jesteśmy tak podobni, jemu też
              się spodoba ten spokój i cisza?
              Ma rację Anula, wszystko wyjdzie w praniu, trzeba poobserwować ze wszystkich
              stron i nie czarnowieszczyć. Nie będę stwarzać złych bytów tam, gdzie ich
              prawdopodobnie nie ma. Na obronę mojego lubego powiem tylko, że o moim statusie
              materialnym dowiedział się całkiem niedawno i nie było żadnego przełomu w jego
              zachowaniu. Trzymajcie kciuki, ja zaczynam coraz bardziej wierzyć, że nam się
              uda. Bardzo dużo dzieje się wszak w naszych głowach.
    • Gość: ryb Kobieta pracy i sukcesu IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 21:51
      I mamisynek. Ach, jakie to piekne. Walcz o niego, nie poddawaj sie. Jak juz go
      urobisz i zmeczysz, to i mamuska sie zmeczy. Wtedy oni sie poddadza i wszystko
      bedzie super :)))
      • Gość: penelopa Re: Kobieta pracy i sukcesu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:36
        iiiii tam, gadacie ludzie. Kocha mnie, bo jestem piękna i mam dobre serce,
        tudzież charakter. A to, że przy okazji jestem obrotna i bogata, to tylko miły
        bonusik.
        • Gość: ewik Re: Kobieta pracy i sukcesu IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 31.05.04, 22:48
          kocha Cie , bo jestes obrotna, bogata i piekna.
          No i jeszcze masz dobre serce. To kiedy mu
          samochodzik kupisz? Najlepiej BMW zeby do Ciebie
          mogl przyjechac, kolegom sie pochwalic i mamuske
          do supermarketu po zakupy podrzucic.
        • Gość: ryb Re: Kobieta pracy i sukcesu IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 22:53
          Jak jeszcze napiszesz ze wysoka, zgrabna, brunetka w okularach to sie
          zalamie...:)))
          • Gość: penelopa Re: Kobieta pracy i sukcesu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:55
            nie zrobię Ci tego, rybie
            • Gość: ryb Re: Kobieta pracy i sukcesu IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 22:57
              hihihi:))) No i dodatku dobra i wrazliwa...no nie.
    • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 23:06
      generalnie, zaczepnie stwierdzam, że większa połowa odradza mi ten zwiazek, z
      uwagi na róznice w ilosci zer na koncie oraz mamusinkowatość mojego wybranka. O
      ile z tym drugim mogę sie zgodzić, to na pierwsze krew mi się burzy (i woda w
      mózgu też). Nie uznaję takiego kryterium. Mam, więc dzielę się. W czym problem?
      • cossa Re: syn syjamski 31.05.04, 23:08
        zdaje mi sie, ze w tym,
        ze przydaloby sie byscie oboje mieli
        taki sam stosunek
        do "mania" i "nie-mania" ;))

        pozdr.cossa


        Gość portalu: penelopa napisał(a):

        Mam, więc dzielę się. W czym problem?
        • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 23:14
          mamy taki sam (stosunek, znaczy się). Nie dbamy o to. Z tą różnicą, że ja mam,
          a on nie ma tego "mania". Tak się ułożyło. I już. Chętnie się dzielę, póki nie
          poczuję, że jestem wykorzystywana, to znaczy zacznie mnie naciągać. Ale może
          nie zacznie.
      • Gość: ryb Re: syn syjamski IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 23:12
        Penny, nie ma problemu. To tylko zalezy od Ciebie i od niego. Jezeli uczucie
        pomiedzy Wami jest mocne to nic jego nie zburzy, nawet mamuska.

        Trzymaj sie :))

        • Gość: penelopa Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 23:19
          dziękuję za błogosławieństwo, Złoty Rybie. Nie mam już więcej życzeń do Ciebie
    • Gość: Aster Re: syn syjamski IP: *.magma / *.magma-net.pl 01.06.04, 01:14
      Wyłapałem tylko jeden zgrzyt przy zestawieniu dwóch cytatów:

      "Zauroczył mnie, bo umie rozmawiać, słuchać, jest dobry i mądry"
      A później (on o swojej matce):
      "A ona po co tam? Mieszkam z nią, bo jest mi w pewien sposób
      wygodnie, ale nie zamierzam ciągnąć jej za sobą".

      Ogólne biorąc życzę Wam jak najlepiej.
      Widać,że teraz jesteś zauroczona i pewnie trochę bezkrytyczna.
      Może warto się przekonać jaki on jest gdy trzeba będzie działać,
      wybierać, coś z siebie dawać, poświęcać, czy iść na kompromisy?

      Pozdrawiam
    • Gość: e-e Re: syn syjamski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 07:59
      Uciekaj od niego na koniec swiata, to marnotrawny synuś swej mamusi.
      Chyba zechcesz zadoptować go jako dziecko. Będziesz mu prała sprzątała gotowała
      a on całe zycie bedzie bawił się. Zyska tylko w Tobie nową mamusię ........
      • Gość: Halina zmienilam zdanie PRZYZNAJE CI RACJE IP: *.ip-pluggen.com 08.06.04, 12:36
        Wlasciwie, dlaczego masz nie sprobowac?
        On sie sprowadza DO CIEBIE, wiec jak sie nie bedzie ukladalo, to kopniaka i
        do mamusi!
        Ty nic nie tracisz, a zyskac mozesz sporo, w kazdym razie dobrego kochanka na
        miejscu, bez potrzeby wyjazdow i spedzania nocy w hotelach.
        • Gość: penelopa Re: zmienilam zdanie PRZYZNAJE CI RACJE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 22:30
          o, właśnie. Ja już i tak podjęłam decyzję i ciągnę dalej ten wózek. Trochę
          sobie pogadaliśmy, oczyściliśmy atmosferę i pole dalszego manewru. I wiem na
          pewno, że jeśli potrafimy w ten sposób i szczerze rozmawiać, to znaczy, że nie
          będzie tak źle...Widzę w nim mnóstwo dobrych chęci, w razie czego przydadzą się
          na materiał brukowy.
          • essedaria Re: zmienilam zdanie PRZYZNAJE CI RACJE 08.06.04, 22:58
            skoro juz podjelas decyzje to Cie podbuduje ;)
            Kilka lat temu przechodzilam podobna sytuacje, choc nie bylo watku mamusi no i
            odleglosc byla o polowe mniejsza.. ale ogolny zarys ten sam. To on sie
            przeprowadzal do mnie i do mojego dziecka, zostawial wszystko i wiedzialam tez
            ze nie jest typem ambitnego pracownika zdobywajacego laury i kase. Bylo mase
            obaw, choc my sie znalismy dwa lata i swietnie sie dogadywal z dzieckiem.
            Postawilismy na dogadanie sie, ustalilismy ze w zadnym wypadku zadnych
            rpzemilczen w imie czegostam. Poki co sie sprawdza, on sie zaaklimatyzowal,
            zaprzyjaznil z moimi znajomymi, zajmuje sie domem, ogrodem, mna, dzieckiem..
            nie pracuje. Tak ustalilismy i obydwojgu nam dobrze w tej roli. A raz na
            miesiac odwiedzamy ten jego swiat :)
            Ja wierzez, ze jesli ludzie umieja rozmawiac ze soba, to wszystko jest do
            przeskoczenia.
            Ale poznaj ich najpierw z dzieckiem, nie stawiaj malucha przed faktem
            dokonanym, ze wujek staje z walizka w drzwiach bo to nie fair.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka