Dodaj do ulubionych

praca nad soba ....

07.03.02, 21:29
w wielu watkach tutaj, w wielu ksiazkach, w poradnikach "o zyciu", prasie itp.
pojawia sie sloganowe sformulowanie "pracuj nad soba"
ciekawa jestem, co wy rozumiecie pod tym sformulowaniem ... ;o)
ale prosze o konkrety, enigmatyczne wypowiedzi w stylu "rozmyslam nad swoim
zyciem" nie satysfakcjonuja mnie ;oP
pozdrawiam ;o)
Obserwuj wątek
    • czarodziejka Re: praca nad soba .... 07.03.02, 21:40
      przez przypadek (zlosliwosc rzeczy martwych?) zalozylam ten watek dwukrotnie -
      serdeczne sorki ;o(
    • Gość: Renka Re: praca nad soba .... IP: *.home.cgocable.net 07.03.02, 21:42
      To moze miec wiele znaczen.Jezeli ktos oplul(obrazil)swojego nauczyciela, z
      reguly mu mowia , ze powinien nad soba popracowac, bo to niezwykle i ogolnie
      nie przyjete. Oznacza to, ze ma klopot z rozpoznawaniem autorytetow. Powinien
      poddac sie krotkiej terapii wyjasniajacej znaczenie autorytetow w naszym zyciu.
      Jezeli w swoim eseju uzywa szokujacych sformuowan i jest wyrazicielm ogolnie
      przyjetych za nie do przyjecia opinii, rowniez mowia mu (nauczyciele), ze
      powinien nad soba popracowac. Tym razem nic mu nie pomoze, poza zamknieciem sie
      sam na sam w pokoju i czytaniem na glos swojego 'wypracowania' i komentarzy nad
      nim.Po kilku godzinach zrozumie, ze nauczyciele maja racje:)))
    • kropel praca nad soba .... 07.03.02, 21:51
      Jest to praca wbrew własnemu wygodnictwu, której efektem jest nasz rozwój
      intelektualny i duchowy.
      • kwieto Re: praca nad soba .... 07.03.02, 22:02
        e tam, dla mnie rozwoj duchowy i intelektualny jest wlasnie przejawem
        wygodnictwa. Bo nie zajmujesz sie tym co do garnka wlozyc, tylko "zyjesz dla
        rozwoju duchowego". iiiii....
        • kropel Re: praca nad soba .... 07.03.02, 22:42
          Gdybyś nie był intelektualnie rozwinięty to ciekawym co byś do tego garnka
          wkładał?
          • kwieto Re: praca nad soba .... 07.03.02, 22:45
            To co ja do tego garnka niby wkladam? swoj intelektualny rozwoj?

            A jesli chodzi Ci o prace - jak narazie mam skonczone wyzsze studia, i mam
            wiekszy problem z praca niz taki hydraulik... Czyli ze hydraulik jest lepiej
            intelektualnie rozwiniety od takiego na przyklad profesora? (bo hyd. zarabia
            miesiecznie pare tysiecy, a prof. pareset zlotych)
            • kropel Re: praca nad soba .... 07.03.02, 22:58
              Niedorozwój intelektualny jest zatem kluczem do sukcesu(obiadu) ?

              Z tego co piszesz to wynika jakoby profesor poszedł na łatwiznę natomiast
              hydraulik wybrał najtrudniejszą z możliwych dróg rozwoju.
              • czarodziejka Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:01
                kropel napisał(a):
                > Niedorozwój intelektualny jest zatem kluczem do sukcesu(obiadu) ?
                >
                > Z tego co pisze kwieto wynika jakoby profesor poszedł na łatwiznę natomiast
                > hydraulik wybrał najtrudniejszą z możliwych dróg rozwoju.

                no no, ladne kwiatki wyszly, hehe ;o)

              • kwieto Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:01
                jesli przyjrzysz sie ich zarobkom, to tak to wyjdzie, wiec albo rozwoj duchowy
                nijak sie ma do wkladania czegos do garnka (a wrecz przeszkadza, bo trzeba mu
                poswiecac sporo czasu) albo hydraulik jest tytanem rozwoju duchowego
                • kropel Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:04
                  Problem w naszwej dyskusji Kwieto jest taki że ja trzymam się tematu podczas
                  gdy ty mówisz o relacjach wiedza człowieka a jego zarobki
                  • kwieto Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:12
                    Hmmm... to ja tu dla przypomnienia cytuje Twojego posta:

                    "Gdybyś nie był intelektualnie rozwinięty to ciekawym co byś do tego garnka
                    wkładał?"

                    Czy Ty nie mowisz tutaj wlasnie o powiazaniu pomiedzy rozwojem intelektualnym a
                    zarobkami? Chyba ze ja zle odczytuje znaczenie terminu: "wkladac cos do
                    garnka". Wiec kto tu zboczyl z tematu?
                    • kropel Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:15
                      Odpowiedż jest prosta, weź zostań zatem hydraulikiem( i zarabiaj krocie) skoro
                      nie wymaga ta praca według Ciebie wiedzy.
                      • kwieto Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:18
                        nie mowie, ze nie wymaga wiedzy. ale jest mniej rozwojowa intelektualnie niz
                        profesura
                        • kropel Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:22
                          Skoro to zauważasz to co Ci nie pasuje w mojej wyjściowej odpowiedzi?
                          • kwieto Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:51
                            bo pierwsza wypowiedz: "Gdybyś nie był intelektualnie rozwinięty to ciekawym co
                            byś do tego garnka wkładał?" jest prostym kierunkowskazem - im lepszy jest
                            Twoj rozwoj intelektualny, tym latwiej jest Ci cos do garnka wlozyc. A tu
                            wychodzi ze bywa odwrotnie, i to mi wlasnie nie pasuje
                            • kropel Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:59
                              Nie trudno jeśli się chce drogi kwieto zauważyć, że moja pierwsza wypowiedź
                              brzmi tak: "Jest to praca wbrew własnemu wygodnictwu, której efektem jest nasz
                              rozwój intelektualny i duchowy"

                              Ps. jeśli nadal masz wątpliwości, która to podpowiadam że ta pierwsza opatrzona
                              nickiem kropel:))
                              • kwieto Re: praca nad soba .... 08.03.02, 00:09
                                A ja uwazam, ze rozwoj duchowy jest rowniez wygodnictwem! bo zawsze mozesz
                                zaslaniac sie nim jak tarcza - mowic "to nie dla mnie trudy zycia, ja sie
                                rozwijam duchowo" (cokolwiek by to nie oznaczalo), czy tez dzieki temu czujesz
                                sie "lepszy" od innych, bo Ty jestes duchowo rozwiniety, i jestes "doskonalszy"
                                od tych szarakow, zwyklych ludzi...

                                Innymi slowy - rozwoj duchowy to takie pompatyczne zastawianie swojej wlasnej
                                impotencji umyslowej... bo jak ktos ma cos do powiedzenia to po prostu to mowi/
                                robi zamiast trabic o gornolotnym rozwoju duchowym
                                • kropel Re: fałsz wszystko zmienia 08.03.02, 00:17
                                  Tak wszystko można obśmiać, natomiast w mojej definicji nie było mowy
                                  o "ściemnianiu" stąd Twoje wywody to już inna bajka.Nie żebym się z nią nie
                                  zgadzał ale to już nowy temat.
                • kropel Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:12
                  Jestem też ciekaw czego wymagaja od Ciebie w pracy, niewiedzy?
                  • kwieto Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:56
                    juz mi sie zdarzylo, ze za nadmiar wiedzy mnie wywalono...
                    • kropel Przez nadmiar wiedzy czy mądrzenie się ? 08.03.02, 00:02
                      • kwieto Re: Przez nadmiar wiedzy czy mądrzenie się ? 08.03.02, 00:06
                        Jesli swojemu szefowi mowi sie, ze jego decyzja jest bledna, a potem to sie
                        sprawdza...
                        • kropel Re: Przez nadmiar wiedzy czy mądrzenie się ? 08.03.02, 00:42
                          Czy Twoja wypowiedź była odpowiedzią na pytanie szefa ?
                        • kropel Re: Przez nadmiar wiedzy czy mądrzenie się ? 08.03.02, 00:44
                          Czy Twoja wypowiedź była odpowiedzią na pytanie szefa ?
            • Gość: Renka Re: praca nad soba .... IP: *.home.cgocable.net 07.03.02, 23:45
              Witaj, kwieto ! Nawet ja sie stesknilam za toba...:)
              A co stoi ci na przeszkodzie , zeby wziasc kurs hydraulika i nauczyc sie tego
              pozytecznego zawodu ? To mile urozmaicenie zycia intelektualisty.Do tego
              pieniadze..:)
        • Gość: Andrzej Re: praca nad soba .... IP: *.unl.edu 07.03.02, 22:45
          kwieto napisał(a):

          > e tam, dla mnie rozwoj duchowy i intelektualny jest wlasnie przejawem
          > wygodnictwa. Bo nie zajmujesz sie tym co do garnka wlozyc, tylko "zyjesz dla
          > rozwoju duchowego". iiiii....

          EEEtam, kwieto, czys ty przypadkiem nie byl na zjezdzie majsterkowiczow ?
          jendrek.
          • kwieto Re: praca nad soba .... 07.03.02, 22:50
            nie, ale robilem remont mieszkania, i porownalem sobie swoje zarobki (z wyzszym
            wyksztalceniem itd.) z zarobkami takich "panow zdzisiow" ktorzy rownali sufity,
            zbijali tynki itd. Przebicie bylo niezle, na ich korzysc... nie wiem tylko jak
            to sie ma miec do rozwoju duchowego?
      • czarodziejka Re: praca nad soba .... 07.03.02, 22:58
        kropel napisał(a):
        > Jest to praca wbrew własnemu wygodnictwu, której efektem jest nasz rozwój
        > intelektualny i duchowy.
        no dobra, no swietnie, ale co to znaczy? ;o)

    • maly.ksiaze Re: praca nad soba .... 07.03.02, 22:58
      Praca nad soba to taka nazwa wymyslona przez tych, ktorzy musza miec do
      wszytskiego dopasowane wiarygodne uzasadnienie.
      Ja np. czytam ksiazki, bo lubie. A niektorzy dlatego, ze nad soba pracuja.

      Ja tam wole moj sposob, droga Czarodziejko.

      Zycze rozwoju duchowego przy czytaniu odpowiedzi na Twoj post,

      mk.
      • czarodziejka Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:06
        maly.ksiaze napisał(a):
        > Praca nad soba to taka nazwa wymyslona przez tych, ktorzy musza miec do
        > wszytskiego dopasowane wiarygodne uzasadnienie.
        > Ja np. czytam ksiazki, bo lubie. A niektorzy dlatego, ze nad soba pracuja.
        > Ja tam wole moj sposob, droga Czarodziejko.
        > Zycze rozwoju duchowego przy czytaniu odpowiedzi na Twoj post,
        > mk.

        tez czytam, slonko, tez czytam ;o))
        moze nawet pracuje nad soba (czytajac lub/i nie tylko)?
        na pewno sie rozwijam (no bo przeciez nie zwijam, hehe) ;o)
        ale co to znaczy "pracowac nad soba"?
        psycholozka odpowiedziala (enigmatycznie, a jakze):
        zastanawiac sie nad swoim zyciem, nad tym co nas spotyka, analizowac, porownywac,
        zestawiac rozne zdarzenia ...
        hm, co ty na to? bo ja nadal jestem glupia ;o(
        pozdrawiam ksiaze serdecznie (jak miewa sie roza?) ;o))
        ps. moj nick pisz z malej literki - bardzo prosze ;o)


        • maly.ksiaze Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:15
          czarodziejka napisał(a):

          > psycholozka odpowiedziala (enigmatycznie, a jakze):
          > zastanawiac sie nad swoim zyciem, nad tym co nas spotyka, analizowac,
          > porownywac,
          > zestawiac rozne zdarzenia ...
          Jasny gwint, to ja cale zycie mowilem proza, nic o tym nie wiedzac?

          czarodzieko mala literka, pozdrawiam,

          mk. (bardzo mala literka)
          • czarodziejka Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:24
            maly.ksiaze napisał(a):
            > Jasny gwint, to ja cale zycie mowilem proza, nic o tym nie wiedzac?
            > czarodzieko mala literka, pozdrawiam,
            > mk. (bardzo mala literka)

            ano proza (zycia?)
            ja czasem gadam wierszem ;oP
            ty tez masz male literki, ale ZA TO masz kropeczke (tez mala) hehe ;o)
            ps. co by tu napisac na koniec, zeby nie bylo to zwnou "pozdrawiam"? hehe
            wiem --------> BĘC
            ;o)
            ;oP

    • Gość: fnoll Re: praca nad soba .... IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.03.02, 23:19
      pracuj, pracuj a garb sam ci wyrosnie...

      przez co chce powiedziec iz uwazam efekt "pracy nad soba" za wartosc dodana

      tzn. ze pracujemy nad czyms innym - a przy okazji, czy poprzez to nad soba :)))

      o! tak wlasnie mysle, no

      jeszcze moglbym dorzucic z kochanego marksa - byt tworzy swiadomosc :)))


      pozdrowka

      fnoll
      • czarodziejka Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:26
        Gość portalu: fnoll napisał(a):
        > pracuj, pracuj a garb sam ci wyrosnie...
        > przez co chce powiedziec iz uwazam efekt "pracy nad soba" za wartosc dodana
        > tzn. ze pracujemy nad czyms innym - a przy okazji, czy poprzez to nad soba :)))
        > o! tak wlasnie mysle, no
        > jeszcze moglbym dorzucic z kochanego marksa - byt tworzy swiadomosc :)))
        > pozdrowka

        łomatkoicórko !!!
        hm ... tzn. gdybym chcialam nad soba popracowac, to znaczy CO mam robic? czytac
        marksa? hehe?
        tez pozdrawiam i BĘC ;o)

        >
        > fnoll

        • Gość: fnoll Re: praca nad soba .... IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.03.02, 23:35
          nie zrozumialas corko

          aby pracowac nad soba mozesz robic cokolwiek

          przyjemnej tyry :)))

          fnoll
          • czarodziejka Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:43
            Gość portalu: fnoll napisał(a):
            > nie zrozumialas corko
            > aby pracowac nad soba mozesz robic cokolwiek

            nadal nie rozumiem tatku (mamciu?) ;oP
            robie duzo cokolwieków, ale nie wiem jaki to ma wplyw na prace nade mna, hehe ;o)
            przypuscmy, ze chce doskonalic swoj charakter, chce byc lepsza kobieta,
            czlowiekiem, partnerka itp. to mycie podlogi (jeden z cokolwieków) jest praca nad
            soba?
            • Gość: fnoll Re: praca nad soba .... IP: *.bydgoska.krakow.pl 08.03.02, 01:17
              nie rozumiesz... nie rozumiesz...

              trudno!

              wez pod uwage, ze jak pracujesz nad czyms, to nie oznacza wcale, ze efekt
              bedzie godny uznania - pracujesz nad soba caly czas mimowolnie i "przy
              okazji", a jesli chcesz to robic bardziej celowo i swiadomie, to dobierasz tak
              swoje codzienne, zwyczajne zajecia tak, by uksztaltowaly cie w zamierzony
              przez ciebie sposob

              no jakos tak to bedzie, zdaje sie

              pozdrowka

              fnoll nestoralny
              • czarodziejka Re: praca nad soba .... 08.03.02, 14:14
                Gość portalu: fnoll napisał(a):
                > wez pod uwage, ze jak pracujesz nad czyms, to nie oznacza wcale, ze efekt
                > bedzie godny uznania - pracujesz nad soba caly czas mimowolnie i "przy
                > okazji"

                to rozumiem,
                tak jak dziecko wychowuje sie nie w danym momencie, nie wtedy gdy zamierzasz to
                robic, tylko CALY CZAS, w kazdej chwili, tak praca nad soba jest nieustajaca -
                malujac paznokcie, myjac podloge, dzwoniac do matki, klocac sie z szefem pracuje
                nad soba, ale ...
                zalozylam ten watek, zebu dowiedziec sie, co znaczy SWIADOMA praca nad soba,
                ciekawa jestem, co rozumiecie pod sformulowaniem "pracuj nad soba"... ;o)

                > a jesli chcesz to robic bardziej celowo i swiadomie, to dobierasz tak
                > swoje codzienne, zwyczajne zajecia tak, by uksztaltowaly cie w zamierzony
                > przez ciebie sposob

                ech.. tego juz nie rozumiem ;o(
                tzn. CO mam robic? chce byc lepsza (w mozliwie szerokim ujeciu tego slowa)
                chce doskonalic swoj charakter, chce byc lepsza kobieta,
                czlowiekiem, partnerka itp. to CO mam robic? prosze o konkrety, naprawde
                prosze ;o)
                pozdrawiam ;o)




                • Gość: fnoll Re: praca nad soba .... IP: *.bydgoska.krakow.pl 08.03.02, 16:16
                  czarodziejka napisał(a):

                  >> tzn. CO mam robic? chce byc lepsza (w mozliwie szerokim ujeciu tego slowa)
                  > chce doskonalic swoj charakter, chce byc lepsza kobieta,
                  > czlowiekiem, partnerka itp. to CO mam robic? prosze o konkrety, naprawde
                  > prosze ;o)

                  na tak niekonkretny cel jak "bycie lepszym czlowiekiem", "doskonalic swoj
                  charakter", "bycie lepsza kobieta, partnerka" etc. mozesz uzyskac jedynie
                  ogolnikowe wskazowki :))))

                  pzdr

                  fnoll
                  • czarodziejka Re: praca nad soba .... 08.03.02, 16:53
                    Gość portalu: fnoll napisał(a):
                    > na tak niekonkretny cel jak "bycie lepszym czlowiekiem", "doskonalic swoj
                    > charakter", "bycie lepsza kobieta, partnerka" etc.
                    ------
                    • Gość: fnoll Re: praca nad soba .... IP: *.bydgoska.krakow.pl 09.03.02, 19:58
                      czarodziejka napisał(a):

                      > znaczy nie ma dla mnei ratunku? ;oP

                      alez prosiaczku, nie desperuj, i powiedz mi jeszcze, czy bedziesz lepsza, gdy
                      nauczysz sie kolejnego jezyka obcego, czy tez gdy zawsze bedziesz miala swiezy
                      kawal w zanadrzu ktory rozbawi cale towarzystwo, czy tez moze wtedy gdy bedziesz
                      potrafila i rozpalic i zrelaksowac nawet takiego mezczyzne, ktory wrocil wlasnie
                      z dziesieciogodzinnego zebrania rady nadzorczej "orlenu", czy wtedy gdy w kazdym
                      palcu bedziesz miala inna kuchnie, od meksykanskiej do chinskiej, czy tez wtedy,
                      gdy bedziesz potrafila opanowac i zabawic rozwrzeszczana gromade pieciolatkow, a
                      moze dopiero w momencie, gdy osiagniesz okreslone wymiary ciala i bez trudu
                      przeplywac bedziesz 50 basenow stylem motylkowym?

                      bo do kazdej z tych ewentualnosci wiedzy droga ciut inna

                      pzdr

                      fnoll truistyczny

                      • czarodziejka fnollu ............. 09.03.02, 21:05
                        fnoll napisał(a):
                        > czy bedziesz lepsza, gdy ...

                        kochany tygrysku, mnie nie chodzi o zwiekszenie liczby umiejetnosci ......
                        - nie znam jezykow obcych - chetnie naucze sie angielskiego ;o)
                        - nie umiem gotowac - niekoniecznie chce to zmieniac ;oP
                        - znam mnostwo kawalow i potrafie sypac nimi jak z rekawa, ale nie zawsze, nie w
                        kazdym towarzystwie - nie zalezy mi, by wszedzie byc w centrum uwag ;oP
                        - rozpalic i zrelaksowac mezczyzne, ktory wrocil z dziesieciogodzinnego zebrania -
                        nie znam takich mezczyzn ;o(
                        - umiem opanowac i zabawic bande nie tylko pieciolatkow, ale tez nieco starsze
                        dzieciaki ;oP
                        - okreslonych wymiarow ciala osiagac nie zamierzam - jakos nigdy nie bylo to moim
                        celem - ale chetnie deczko schudne ;o)
                        - przeplywac 50 basenow stylem motylkowym - oj popracowac nad kondycja BARDZO by
                        mi sie zdalo ;o))) oj bardzo ;o)

                        w ŻADNEJ z tych ewentualnosci nie widze tego, o czym mowie "lepsza" .....
                        jesli naucze sie angielskiego - bede lepiej mowila, czytala, pisaal, rozmawiala w
                        tym jezyku, ale nie bede lepsza jako czlowiek, kobieta, partnerka ....
                        to samo dotyczy kondycji, gotowania itepe ....

                        byc lepsza ..... moze powinnam zaczac od tego, co przez to rozumiem?
                        dokladnie nie wiem, ale chodzi mi najbardziej o rozwijanie swoich cech
                        charakteru, duszy, osobowosci, czy ja wiem czego jeszcze?
                        nie wiem dokladnie, wlasnie po to ten watek - moze WY wiecie? ;o)))))

                        serdecznie pozdrawiam misiaczku ;o)
                        czaro



                        • Gość: fnoll panno dziejko... IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.03.02, 09:45
                          czarodziejka napisał(a):

                          > byc lepsza ..... moze powinnam zaczac od tego, co przez to rozumiem?
                          > dokladnie nie wiem, ale chodzi mi najbardziej o rozwijanie swoich cech
                          > charakteru, duszy, osobowosci, czy ja wiem czego jeszcze?

                          no wlasnie, prosiaczku, no wlasnie - a jak sie rozwija te cechy jak nie poprzez
                          uzytkowanie juz posiadanych i zdobywanie nowych umiejetnosci?

                          np. dazac do podniesienia swej kondycji na poziom 50-ciu basenow stylem
                          motylkowym cwiczysz jednoczesnie "silna wole" i zapewne "systematycznosc"

                          cwiczac lub nabywajac umiejetnosc opiekowania sie grupa dzieci - jednoczesnie
                          cwiczysz wiele przeroznych cech charakteru warunkujacych relacje miedzyludzkie,
                          takich jak "empatia", "poczucie sprawstwa", "wewnetrzne umiejscowienie poczucia
                          kontroli", "optymizm" i wiele innych

                          rozwijajac swoje umiejetnosci "erotyczne", wzbogacajac je o kolejne
                          pozycje, "triki" i np. sztuke masazu uzyskujesz np. wieksza "swiadomosc
                          ciala", "zmyslowosc", "wrazliwosc" i takze "empatycznosc na poziomie cielesnym"

                          takze, ze powtorze, wszystkie te "cechy osobowosci, duszy etc.", ktorych nabycie
                          uczyniloby cie lepsza wymagaja najpierw doprecyzowania (czyli utworzenia sobie
                          obrazu siebie ktorym chcialoby sie byc, lecz ktorym jeszcze sie nie jest,
                          niezbyt odleglego od stanu obecnego, by nas ta odleglosc nie zniechcecila),
                          nastepnie dobrania swiadomego odpowiednich codziennych zajec, wejscia w relacje
                          z ludzmi bliskimi twoim zamierzeniom, nabycia moze nowych umiejetnosci, i
                          praktykowania ich, a "cechy" pojawia sie po pewnych czasie niejako przy okazji

                          pzdr

                          fnoll
                          • czarodziejka fnollu .... wow 10.03.02, 13:42
                            az oczy otworzylam szerzej, ze nei wspomne o ustach ...
                            wow fnollu, wow ;o)))
                            ales ty madry klapouszku !!!, w dodatku optymista (moze zaprzeczysz puchatku?)
                            ;o)))
                            przyznaje ci rację, chyle czolo w podzięce ;o)))
    • debe Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:43
      praca nad czyms nad czym nie musimy pracowac, a co jest dla nas w miare (lub
      tez bardziej) wazne

      i tak np. zabkow myc nie musimy, ale jak chcemy zeby byly piekne i zdrowe (a
      przy tym wlasne) to szczoteczka w reke i szorujemy...
      • czarodziejka Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:45
        debe napisał(a):
        > i tak np. zabkow myc nie musimy, ale jak chcemy zeby byly piekne i zdrowe (a
        > przy tym wlasne) to szczoteczka w reke i szorujemy...

        w koncu jakies konkrety - dzieki !!! ;o)
        a jak chce zmienic (doskonalic) swe wnetrze? to co musze myc? hehe ;o)
        BĘC ;o)

        • kwieto Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:55
          A po diabla w ogole to wnetrze doskonalic? Nigdy nie rozumialem sensu pracy nad
          soba. Jest mi ze soba dobrze, to po co mam cos jeszcze dokrecac i przykrecac,
          meczyc sie, tyrac, kregoslup wyginac... zeby na koniec dojsc do tego samego co
          bylo na poczatku?? eeee....
          • czarodziejka Re: praca nad soba .... 08.03.02, 00:08
            kwieto napisał(a):
            > A po diabla w ogole to wnetrze doskonalic? Nigdy nie rozumialem sensu pracy nad
            > soba. Jest mi ze soba dobrze, to po co mam cos jeszcze dokrecac i przykrecac,
            > meczyc sie, tyrac, kregoslup wyginac... zeby na koniec dojsc do tego samego co
            > bylo na poczatku?? eeee....

            a kto ci kaze sie zmieniac (doskonalic)? nic na sile ;o)
            za to zawsze mozna porozważać HIPOTETYCZNE zmiany ;o)
            a propos: niektorzy w wyniku "pracy nad soba" jednak nie wracaja do punktu
            wyjscia ;oP
            pozdrawiam ;o)
            ps. zeby nie bylo watpliwosci: ja siebie lubie ;o)
            • kwieto Re: praca nad soba .... 08.03.02, 00:11
              eee... tylko im sie wydaje ze nie wracaja w to samo miejsce... predzej czy
              pozniej wroca :")))

              A po co sie chcesz rozwijac skoro lubisz sie bie (zakladam ze niczego Ci do
              szczescia nie brakuje w takim razie)
              • czarodziejka Re: praca nad soba .... 09.03.02, 00:41
                kwieto napisał(a):
                > A po co sie chcesz rozwijac skoro lubisz sie bie (zakladam ze niczego Ci do
                > szczescia nie brakuje w takim razie)
                lubie siebie, co nie znaczy, ze uwazam, ze jestem doskonala ;oP
                a do szczescia .... hm .. jestem obecnie szczesliwa, ale wiele mi brakuje, o
                wielu rzeczach marze ;o)
                czy lubic siebie znaczy marazm ? stagnacja ? tp . ? lubic siebei znaczy nie
                chcec nic zmieniac, byc absolutnie zachwyconym TU i TERAZ i TYM ? i nie chec nic
                zmieniac?
                pozdrawiam ;o)


                • kwieto Re: praca nad soba .... 09.03.02, 13:20
                  Nie, lubic sie to nie znaczy "marazm" lecz wydaje mi sie, ze jesli ktos lubi
                  siebie tym kim jest, to nawet jesli cos w sobie zmienia, nie odbiera tego jako
                  pracy nad soba, a raczej jako przyjemnosc (patrz wypowiedz fnolla, ze czyta
                  ksiazki bo lubi, a nie dlatego, ze to rozwija). Innymi slowy, rozwijasz sie i
                  pracujesz nad soba niejako przy okazji, nie jest to glownym celem.

                  Bo jesli zakladasz, ze bedziesz nad soba pracowac i zechcesz osiagnac cos tam,
                  to latwo sie wpedzisz w kompleksy - nie wszystko da sie zmienic, nie nad
                  wszystkim pracowac. Czasem lepiej sie po prostu przyzwyczaic do wlasnych
                  narowow.
                  • czarodziejka Re: praca nad soba .... 09.03.02, 16:47
                    kwieto napisał(a):
                    > Bo jesli zakladasz, ze bedziesz nad soba pracowac i zechcesz osiagnac cos tam,
                    > to latwo sie wpedzisz w kompleksy - nie wszystko da sie zmienic,

                    lubie siebie, uwielbiam wrecz, moge spotkac druga siebie i zaprzyjaznic (ach,
                    marzenia), co nie znaczy ze nie ma we mnie nic do zmieniania .... nie czuje sie
                    idealem, nigdy nie czulam ..
                    ;o)))))
                    lubie siebie, co nie znaczy ze nie mam kompleksow
                    lubie siebie, co nie oznacza ze wszystko mnie we mnie zachwyca
                    i tyle ....
                    czy sie nie zapętliłam? ;o)))
                    pozdrawiam wiosennie (gdzie ta wiosna, gdzie?)
                    ;o)))
        • debe Re: praca nad soba .... 07.03.02, 23:55
          hej, hej Czarodziejko!

          no to mi cwieka zabialas,
          tez mam troche tych "wnetrznosci", taki zoladek np., pojecia nie ma co myc,

          ..ale spokojna glowa, tu duzo madrych ludzi, na pewno ktos na pomysl dobry
          wpadnie...
          • czarodziejka Re: praca nad soba .... 08.03.02, 00:06
            debe napisał(a):
            > hej, hej Czarodziejko!
            > no to mi cwieka zabialas,
            > tez mam troche tych "wnetrznosci", taki zoladek np., pojecia nie ma co myc,
            > ..ale spokojna glowa, tu duzo madrych ludzi, na pewno ktos na pomysl dobry
            > wpadnie...

            duzo madrych, bardzo duzo zyczliwych ;o)
            i chwala im za to (slyszycie?!!!) ;o)))
            BĘC
            ps. moj nick pisz z malej literki - b. prosze ;o)

    • ta_mar_ta Re: praca nad soba .... 08.03.02, 18:40
      Witaj czarodziejko,
      w ramach pracy na sobą,
      na początek, staraj się ograniczyć w swoich ( skądinąd miłych) postach
      ilość "buziek" ;0) itp
      Pozdrówka :))))))) o!
      Ta_ ;P :0)
      • czarodziejka Re: praca nad soba .... 09.03.02, 00:38
        ta_mar_ta napisał(a):
        > na początek, staraj się ograniczyć w swoich ( skądinąd miłych) postach
        > ilość "buziek" ;0) itp
        dzieki za konkretna rade ;o)
        czy przez to ograniczenie bede lepsza? ;oP
        smiem twierdzic, ze powinnam pracowac nad ich wieksza liczba (wszak oznaczaja one
        usmiechy) ;o))))))))
        serdeczne pozdrowienia ;o)))


        • ta_mar_ta Re: praca nad soba .... 09.03.02, 17:40
          Taki ciągły chichot ma być wyrazem pracy nad sobą?
          Toż to jest takie łatwe..... zobacz : :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          :0))))))))) ;)))))))

          Ta_
          • czarodziejka ;o) ? ;o( 09.03.02, 17:50
            ta_mar_ta napisał(a):
            > Taki ciągły chichot ma być wyrazem pracy nad sobą?
            > Toż to jest takie łatwe..... zobacz : :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))

            łoj serduszko, to nie chichot, to nie chichot ;o(
            roznica miedzy usmiechem (nie smiechem) a chichotem (nie smiechem) dla mnie jest
            oczywista, a dla ciebie nie?
            ;o(
    • zlakobieta Re: praca nad soba .... 10.03.02, 14:49
      To znowu ja Cie napastuje czarodziejko ;)
      Przczytalam wszystko i... qrka jakie to sie okazalo skomplikowane.
      Dla mnie zawsze pojecie pracy nad soba bylo jasne - starasz sie poznac siebie
      (wbrew pozorom nie jest to latwe zwazywszy bardzo niestety subiektywne
      podejscie do podmiotu badan). Tak wiec, aby sobie ulatwic korzystasz z
      doswiadczen zdobytych w kontaktach z ludzmi i otaczajacym Cie swiatem.
      Konkretnie: patrzysz na to jak widza Cie ludzie. Starasz sie zauwazyc co jest w
      Tobie akceptowane (mam na mysli cechy osobowosci i charakteru), a co
      ewentualnie budzi niechec. Nalezy przy tym zwrocic uwage na fakt, ze to co
      jednym sie podoba, innym niekoniecznie, jednak generalnie pozwala to dostrzec u
      siebie pewne slabosci typu - roztrzepanie, brak empatii, egocentryzm, czy
      cokolwiek innego, co tobie wyda sie obiektywnie warte naprawienia czy zmiany.
      Kiedy juz znajdujesz w sobie te cechy (wlasnym sumptem, czy tez przy
      pomocy "spolecznego lustra"), to myslisz: "co moge zrobic aby je
      naprawic/zmienic" i szukasz metody.
      Na przyklad uwazasz, ze masz slaba "silna wole", a uwazasz, ze warto byloby ja
      wzmocnic, to starasz sie przezwyciezyc najwieksza swoja slabosc w postaci na
      przyklad nalogu paleni.
      W ten sposob pracujesz nad soba - swoim charakterem.
      Bezwzglednym jednak warunkiem aby podjac te prace jest wewnetrzne przekonanie,
      ze to jest Ci potrzebne, bo jezeli tak jak powiedzial Kwieto, lubisz siebie i
      nie widzisz koniecznosci zmian, to odpuszczasz.

      Praca nad rozwojem intelektualnym to wedlug mnie osobny temat.
      Znajduje tu wiele metod, ktore sa wlasciwie wspolne dla wszystkich chetnych.
      Czytanie ksiazek, ogladanie telewizji, nauka sie w roznych placowkach, kursy
      lub... czytanie dyskusji na forum ;)))

      pozdrawiam cieplutko -zlakobieta ze slaba "silna wola"(co utrudnia jej w
      znacznym stopniu prace nad swoim ulomnym charakterem ;)
      • czarodziejka zlakobieto ;o) 10.03.02, 14:58
        zlakobieta napisał(a):
        > To znowu ja Cie napastuje czarodziejko ;)
        ------> alez napastuj moja droga, napastuj ;o)))

        > Na przyklad uwazasz, ze masz slaba "silna wole",
        ----> jak to cudnie brzmi: slaba silna wola
        a jak brzmialo by: silna slaba wola? hm ..
        ;o)


        > Bezwzglednym jednak warunkiem aby podjac te prace jest wewnetrzne przekonanie,
        > ze to jest Ci potrzebne, bo jezeli tak jak powiedzial Kwieto, lubisz siebie i
        > nie widzisz koniecznosci zmian, to odpuszczasz.
        ----> a jak ja mam jedno i drugie: przekonanie ze MOGE sie doskonalic, i sympatie
        dla samej siebie?
        sympatia owa nie wyklucza tego, ze dostrzegam, co moglabym poprawic na lepsze ;o)

        > Praca nad rozwojem intelektualnym to wedlug mnie osobny temat.
        -----> dla mnie tez, nie o tym ten watek ;o)
        dodam tylko, ze praca nad rozumem wydaje mi sie latwiejsza niz praca nad dusza
        (charakterem, czy jak kto to nazwie) ;o)


        > pozdrawiam cieplutko -zlakobieta ze slaba "silna wola"(co utrudnia jej w
        > znacznym stopniu prace nad swoim ulomnym charakterem ;)
        --------> zacznij od rzucenia nalogu (palenia) ;o)))



        wszystko co piszesz zlakobieto wspaniale podsumowuje ten watek, zgadzam sie z
        toba w calej rozciaglosci, dziekuje bardzo i w ogole ;o)))
        czaro = fanka zlejkobiety ;o))))


        • zlakobieta Re: czarodziejko :) 10.03.02, 22:30
          czarodziejka napisał(a):

          ----> jak to cudnie brzmi: slaba silna wola
          > a jak brzmialo by: silna slaba wola? hm ..
          > ;o)
          Zapomnialam dac tu emotikonke - ";)"
          Powiedzenie o slabej-silnej woli jest moja ulubiona gra slowek. po prostu
          udostepnilam ja forumowiczom, bo jest taka zabawna.

          ----> a jak ja mam jedno i drugie: przekonanie ze MOGE sie doskonalic, i sym
          > patie
          > dla samej siebie?
          > sympatia owa nie wyklucza tego, ze dostrzegam, co moglabym poprawic na lepsze ;
          > o)
          Nie napisalam, ze nie mozesz miec sympatii dla samej siebie aby sie doskonalic.
          Chodzilo mi wlasnie o to, ze chcesz poprawic to co widzisz, ze mozesz zmienic na
          jeszcze lepsze.

          > > Praca nad rozwojem intelektualnym to wedlug mnie osobny temat.
          > -----> dla mnie tez, nie o tym ten watek ;o)
          > dodam tylko, ze praca nad rozumem wydaje mi sie latwiejsza niz praca nad dusza
          > (charakterem, czy jak kto to nazwie) ;o)
          Tu sie bardzo zgadzam :)))

          > > pozdrawiam cieplutko -zlakobieta ze slaba "silna wola"(co utrudnia jej w
          > > znacznym stopniu prace nad swoim ulomnym charakterem ;)
          > --------> zacznij od rzucenia nalogu (palenia) ;o)))
          Ze wzgledu na to, ze z mojej "slabej silnej woli" zdalam sobie sprawe juz bardzo
          dawno, nie zdecydowalam sie nigdy zapalic papierosa w obawie, ze wciagnie mnie
          nalog, ktorego nie dam rady zwalczyc. Dzieki temu nie mam co teraz rzucac.
          Nie zmienia to faktu, ze moja slaba wola utrudnia mi podjecie wysilku w pracy nad
          soba i naprawianiem moich gorszych cech.

          > wszystko co piszesz zlakobieto wspaniale podsumowuje ten watek, zgadzam sie z
          > toba w calej rozciaglosci, dziekuje bardzo i w ogole ;o)))
          > czaro = fanka zlejkobiety ;o))))
          Ciesze sie niezmiernie, ze udalo mi sie trafic odpowiedz, ktora Cie zadowolila
          czarodziejko.
          Polecam sie na przyszlosc i do kolejnego wspolnego watku :)

          • malek1 O pracy nad soba 10.03.02, 23:24
            To sformuowanie troche razi, choc wyraza cos waznego: mianowicie kulture zycia.
            Dla mnie znaczy to swiadome zycie, w ktorym staram sie byc jego wyrozumialym
            panem.
            • czarodziejka Re: O pracy nad soba 11.03.02, 02:25
              malek1 napisał(a):
              > To sformuowanie troche razi, choc wyraza cos waznego: mianowicie kulture zycia.
              > Dla mnie znaczy to swiadome zycie, w ktorym staram sie byc jego wyrozumialym
              > panem.

              sorry, ale .. chyba ... niewiele zrozumialam ..
              mozesz jasniej? wiesz, tak dla laika ;o)))
          • czarodziejka zlakobieto ;o) 10.03.02, 23:47
            ;o)))))
            po prostu ;o)))))
          • czarodziejka Re: czarodziejko :) 11.03.02, 02:24
            zlakobieta napisał(a):
            > Powiedzenie o slabej-silnej woli jest moja ulubiona gra slowek. po prostu
            > udostepnilam ja forumowiczom, bo jest taka zabawna.
            ----> mysle, ze to nie jest jednak twoj patent ;o)
            ja mam silna wole we wszystkich dziedzinach procz jednej ..... net ;o(
            tu moja silna wola okazuje sie slabiutka jak po dlugiej chorobie na szpitalnym
            lozku ;o(



    • dorota30 Re: praca nad soba .... 18.03.02, 12:57
      Pracowac nad soba, to:
      1 poznawac, kim jestes - poznawac - przez cale zycie (doświadczenia, emocje...)
      2 starac się być w zgodzie z samym sobą. To znaczy z wartosciami, ktore
      stanowią mocną posade twojej osobowosci.

      Ja: im bardziej punkt 1, tym gorzej z punktem 2. Jesli jestem w ciągłej
      rozterce, to znaczy, że pracuje nad sobą? Hm...
      Pozdrawiam, zycze powodzenia - Dorota
    • Gość: So_Y Re: praca nad soba .... IP: 217.168.131.* 18.03.02, 13:44
      Chyba proste... uwazam ze nie jestemy tacy jakimi sami sie widzimy tylko tacy
      jakimi widza nas inni. A co za tym idzie jesli ktos przekona mnie ze postepuje
      zle, nieodpowiednio, staram sie to zmienic.

      Pzdr
      So_Y
    • czarodziejka slaba wola .... 21.03.02, 23:00
      wiem, ze za duzo bywam w necie ....
      wiem, ze jesli chodzi o net, mam slaba wole ....

      duzo dzieki netowi zyskalam,
      ale zdaje sobie sprawe, z tego, ze powinnam cos z tym zrobic ...

      no wlasnie .. CZY powinnam?
      czy powinnam pracowac nad ma wola?

      pzdrwm ;o)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka