Dodaj do ulubionych

uciekam...

IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 18:13
Nie potrafię utrzymać dłużej żadnego związku. Nieważne czy to przyjaźń czy
miłość. Kiedy czuję, że ktoś się do mnie za bardzo zbliża (często sama tego
pragnę) to jednak podświadomie robię wszystko żeby to przerwać. Jakoś nie mogę
uwierzyć, że ktoś może mi coś dać zupełnie za darmo. Nie potrafię się otworzyć.
Po prostu boję się.
Jak można to zmienić? Czy to w ogóle możliwe...

soanne
Obserwuj wątek
    • sabe-na Re: uciekam... 09.03.02, 18:30
      Gość portalu: soanne napisał(a):

      > Nie potrafię utrzymać dłużej żadnego związku. Nieważne czy to przyjaźń czy
      > miłość. Kiedy czuję, że ktoś się do mnie za bardzo zbliża (często sama tego
      > pragnę) to jednak podświadomie robię wszystko żeby to przerwać. Jakoś nie mogę
      > uwierzyć, że ktoś może mi coś dać zupełnie za darmo. Nie potrafię się otworzyć.
      >
      > Po prostu boję się.
      > Jak można to zmienić? Czy to w ogóle możliwe...

      Moze spróbuj na to spojrzeć inaczej.
      To nie ktos daje Ci coś "za darmo". To ten ktoś Ciebie potrzebuje. I Ty mu to
      dawaj. Przyjaźń. Miłość. "Za darmo".

      Pozdrawiam
    • arek_cz Re: uciekam... 09.03.02, 19:09
      Z tym "za darmo" to chyba nie tak dokońca bo przecież
      jeżeli dajemy coś tej drugiej osobie to choć troszeczkę
      pragniemy aby było to odwzajemnione (to moje zdanie).
      Byle nie trafić na czowieka który chce TYLKO dostawać
      bo to jest pasożyt.

      A jeśli Ty też dasz coś z siebie to będzie to najlepszy
      prezent dla tej drugiej osoby.

      Arek
    • czarodziejka czy chcesz dac sie oswoic? 09.03.02, 23:35
      Wtedy pojawił się lis.
      – Dzień dobry – powiedział lis.
      – Dzień dobry – odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic
      nie dostrzegł.
      – Jestem tutaj – posłyszał głos – pod jabłonią!
      – Ktoś ty? – spytał Mały Książę. – Jesteś bardzo ładny ...
      – Jestem lisem – odpowiedział lis.
      – Chodź pobawić się ze mną – zaproponował Mały Książę. – Jestem taki
      smutny ...
      – Nie mogę bawić się z tobą – odparł lis. – Nie jestem oswojony.
      – Ach, przepraszam – powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: – Co
      znaczy „oswojony"?
      (...)
      – Jest to pojęcie zupełnie zapomniane – powiedział lis. – "Oswoić"
      znaczy "stworzyć więzy."
      – Stworzyć więzy?
      – Oczywiście – powiedział lis. –Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem,
      podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. Jestem dla
      ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie
      oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na
      świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie.
      – Zaczynam rozumieć – powiedział Mały Książę. – Jest jedna róża ... zdaje mi
      się, że ona mnie oswoiła ...
      (...)
      – Jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku Z daleka będę rozpoznawał
      twoje kroki - tak różne od innych Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod
      ziemie. Twoje kroki wywabia mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam
      łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi
      nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to
      będzie cudowne. Zboże, któ-re jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I
      będę kochać szum wiatru w zbożu ...
      Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.
      – Proszę cię... oswój mnie – powiedział.
      – Bardzo chętnie – lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć
      się wielu rzeczy.
      – Poznaje się tylko to, co się oswoi – powiedział lis. – Ludzie mają zbyt mało
      czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma
      magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie maja przyjaciół. Jeśli chcesz mieć
      przyjaciela oswój mnie!
      – Jak to się robi? – spytał Mały Książę.
      – Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode
      mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie
      powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł
      siadać trochę bliżej ...
      Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.
      – Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na
      przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im
      bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliw-szy. O czwartej
      będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz
      nieoczekiwa-nie, nie będę mógł się przygotować ... Potrzebny jest obrządek.
      (...)
      W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis
      powiedział:
      – Ach, będę płakać!
      – To twoja wina – odpowiedział Mały Książę – nie życzyłem ci nic złego. Sam
      chciałeś, abym cię oswoił ...
      – Oczywiście – odparł lis.
      – Ale będziesz płakać?
      – Oczywiście. Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża
      jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię Ci prezent
      z pewnej tajemnicy.
      Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.
      – Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości –
      powiedział różom. – Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. Jesteście
      takie, jakim był dawniej lis. Był zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych
      lisów. Lecz zrobiłem go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na
      świecie.
      Róże bardzo się zawstydziły.
      – Jesteście piękne, lecz próżne – powiedział im jeszcze. – Nie można dla was
      poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi
      podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie
      razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem.
      Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa
      zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć
      motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, cza-sem jej
      milczenia. Ponieważ... jest moją różą.
      Powrócił do lisa.
      – Żegnaj – powiedział.
      – Żegnaj – odpowiedział lis. – A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze
      widzi się tylko sercem. Najważ-niejsze jest niewidoczne dla oczu.
      – Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu – powtórzył Mały Książę, aby
      zapamiętać.
      – Twoja róża ma dla Ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej
      wiele czasu.
      – Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu ... – powtórzył Mały Książę, aby
      zapamiętać.
      – Ludzie zapomnieli o tej prawdzie – rzekł lis. – Lecz tobie nie wolno
      zapominać. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś
      odpowiedzialny za twoją różę.
      – Jestem odpowiedzialny za moją różę ... – powtórzył Mały Książę, aby
      zapamiętać.

      „Mały Książę" Antoine de Saint-Exupery [fragment]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka