beata3
11.06.04, 17:53
Czy ja wydziwiam? Pomozcie mi poniewaz nie wiem co jest normalnoscia w
zwiazkach a co nie jest. Wychowywalam sie w patologicznej rodzinie.
Jestem nieszczesliwa mezatka. Czasem się zastanawiam czy to ja wydziwiam, czy
naprawde mam prawo czuc to co czuje.
Mój maz ma wiele zalet: kocha mnie i dzieci, jest domatorem, nie pije.
Jakos to się toczy. Jakos funkcjonujemy.
Moje pretensje do niego wynikaja z tego ze jest agesywny. Nigdy nie wiem
kiedy wybuchnie. Rani mnie bardzo slowami. Nie lubie gdy wraca z pracy do
domu. Boje się jego i tego co będzie. Czasami przesadzam, czasami drazni mnie
jego najmniejsza uwaga negatywna. Wiem, ze może jestem przewrazliwiona ale on
czesto się drze i krzyczy wiec nie wiem nigdy co mnie tak naprawde spotka.
Kiedys balam się powrotow matki z pracy, a teraz boje się wlasnego meza.
Lubie cisze i samotnosc. A z drugiej strony gdy nie wiem gdzie on jest to
się miotam, jestem nieszczesliwa, niepewna, czuje się odrzucona. Mam problemy
sama ze soba. No bo niby go nie kocham a z drugiej strony go potrzebuje.
Nienawidze tego u siebie.
Mam wrazenie ze coraz bardziej sie dusze. Czasami jest dobrze pomiedzy nami.
Spokojnie i w ogole. I potem tym bardziej boli gdy on jest wsciekly.
Być może takie zle humory waszych partnerow tez się często zdarzaja.? Czy
czlowiek ma prawo byc wsciekly? Miec gorszy dzien?
Jak to jest u Was? Pomozcie mi.
beata