Dodaj do ulubionych

Jak to jest z tymi rodzicami...?

16.03.12, 22:56
Slyszalam w pewnym radiu dyskusje, na temat toksycznych rodzicow. Znany i szczerze przyznam, dobry psychoterapeuta i psychiatra, wypowiadal sie, ze 'jakoby' toksyczni rodzice, to takie 'energetyczne wampiry'. Wypijaja z czlowieka cala energie zyciowa.Takie dziecko toksycznych rodzicow, jest mniej zaradne zyciowo, energiczne, samodzielne, kreatywne.

Brak mu wiary w siebie i swoje mozliwosci...itepe. I ja sie z nim poniekad zgadzam, ale z drugiej strony mam watpliwosci, bo widze mase przykladow z zycia dookola mnie, ze tak nie jest. A jest zupelnie na odwrot, pomimo trudnych rodzinnych stosunkow i rozpaczliwych wrecz sytuacji, osoby te dzis sa np. swiatowej slawy artystami, kompozytorami muzyki, oraz mam dawnego przyjaciela z dziecinstwa, o ktorym dokladnie wiem, ze jego matka, to byla...psycholka. Potrafila zrobic takie straszne rzeczy, ktore tylko w filmach sie oglada i w ksiazkach sensacyjnych czyta, a on wbrew opinii na temat zlych rodzicow, jest dzis jednym z bardziej cenionych chirurgow, w calym kraju.

Wiec jak to jest z tymi toksycznymi rodzicami? I co sprawia, ze roze rosna na asfalcie?
Obserwuj wątek
    • jedr-ek28 Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 17.03.12, 15:15
      ps,witch

      Podając przykłady dzieci toksycznych rodziców, którym udało się wyrwać ze szponów wampirów nie obalasz tezy terapeuty. On dowiódł ją na podstawie doświadczenia z "wampirami" a Ty nie zgadzasz się z nią, podając przykłady na zasadzie przeciwieństwa. Zgadzam się z obiema stronami, aczkolwiek popełniasz w tym poście błąd w argumentacji:)
      • jedr-ek28 Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 17.03.12, 15:18
        Mówiąc, że są "pozytywne" przykłady wcale nie obalasz tezy terapeuty, że tych "negatywnych" nie ma.
        • idoli Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 17.03.12, 17:35
          ja niestety jestem przykładem na to, że pan z radia ma rację. Choć bardzo się staram, aby tak nie było. On podpiera się doświadczeniem i badaniami, co nie znaczy, że nie ma wyjątków.
          • jedr-ek28 Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 17.03.12, 19:16
            Nie jesteś sam(a), ja też mam ten problem i staram się jak mogę z tego wyjść.
      • ps.witch Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 17.03.12, 20:06
        Nie specjalnie wiem jak mam argumentowac. Sorry, jezeli ciebie to nie zadawala. Piszac ten temat do watka, dosc wyrywkowo w myslach, raczej myslami bylam za teza, co sprawia ze jednych zlo rodzicow "zabija", a inni pomimo krzywd, jakos sie nie zalamuja i ida dalej zbierajac laury.
        Czy po stronie tych drugich jest samoswiadomosc, czyli ktos tym dzieciom jeszcze we wczesnym dziecinstwie, tlumaczy ze rodzic jest zaburzony, dlatego jest taki toksyczny i zle sie zachowuje i aby sie nim nie przejmowac? Choc to trudne....Albo, czy teoria sublimacji negatywnych uczuc w strone dzialnosci konstruktywnej, odgrywa tu jakas role. Bo jezlei te negatywne uczucia, smutek, zlo, itp. mozna przetrawic i ' wydalic' z siebie jako np. prace z ludzmi w szpitalu, czy napisac muzyke do Opery, czy inne dzielo to sublimacja staje sie poteznym narzedziem w rekach ludzi...

        tak sobie rozmyslam nad tematem...;=)
        • kalistera Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 18.03.12, 01:49
          Wrzuciliśmy do jednego worka pod nazwą "Toksyczni rodzice "przeróżne formy nieprawidłowych stosunków rodzice-dzieci i trudno jednoznacznie odpowiedzieć dlaczego jedni jakoś sobie w życiu radzą i osiągają jakieś sukcesy,a innych to zabija.
          Bardzo ważne jest to, czy dziecko było traktowane źle już od urodzenia, czy dopiero później .Okres pierwszych trzech-czterech lat ma największe znaczenie dla rozwoju dziecka.
          Ogromne znaczenie w tym czasie ma emocjonalne dostrojenie się matki do dziecka czyli kontakt emocjonalny. Ma to większe znaczenie niż wszelkie negatywne przeżycia.

          Na rokowanie co do przyszłości dziecka ma największy wpływ stopień przystosowania społecznego,to znaczy umiejętność nawiązywania relacji z innymi dziećmi.Dzieci,które tego nie potrafią są nielubiane,są odtrącane przez rowieśników i coraz bardziej izolowane,co źle rokuje dla ich przyszłości,a nawet długości życia.Takie dzieci nie potrafią prawidłowo odczytywać emocji innych i dopatrują się wrogości w normalnych reakcjach.
          Były prowadzone długoletnie badania dzieci,które dorastały w bardzo trudnych warunkach stałej przemocy,nędzy albo choroby psychicznej rodzica.
          Wszystkie te dzieci ,których nie załamywały najcięższe nawet problemy, posiadały kluczowe umiejętności emocjonalne.Były to osoby towarzyskie,lubiane,optymistycznie nastawione ,wierzące w siebie,niefrasobliwe i potrafiące wrócić do równowagi po najtrudniejszych nawet przeżyciach.

          Ważne, by dziecko wychowujące się w mocno zaburzonej rodzinie miało chociaż jedną osobę współczującą,od której może się uczyć empatii.
    • quien Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 17.03.12, 18:28
      to to byl witch?
      • ps.witch Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 17.03.12, 20:07
        quien napisała:

        > to to byl witch?

        A tego juz niestety nie pamietam, bo przez przypadek trafilam na te audycje. Znajduje sie w "Zostaw wiadomosc" i prowadzi to Tomasz Kosiorek....
    • kalistera Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 17.03.12, 19:36
      Nie ma żadnej wątpliwości,że toksyczni rodzice zostawiają dziecku spuściznę na całe życie.
      Pojęcie toksyczni rodzice jest bardzo pojemne i mieści bardzo różne zachowania ,które skutkują negatywnie dla psychiki dziecka.Może to być całkowite odrzucenie dziecka,albo przemoc fizyczna i emocjonalna,a nawet nadużycia seksualne.
      Odrzucenie i całkowite zaniedbanie potrzeb emocjonalnych dziecka,brak kontaktu, skutkuje na ogół brakiem możliwości odczuwania empatii u takiego dziecka.
      Natomiast,paradoksalnie dzieci ,które padły ofiarą trwałej i intensywnej przemocy emocjonalnej, mogą wzbudzać w sobie bardzo dużą empatię i zdolność odczytywania uczuć innych osób. Takie dzieci stają się nadwrażliwe,która to cecha predystynuje je do zawodów artystycznych,gdzie zdolność wyczuwania emocji innych ma podstawowe znaczenie.
      Dzieci ,które nie dostały wystarczającego wsparcia i miłości nie mają poczucia własnej wartości.Uzależniają tę wartość od osiągnięć i próbują ją uzyskać w działaniu.Dążą i koncentrują się na dążeniu do osiągnieć,by zdobyć uznanie i zaspokoić w ten sposób swoją potrzebę miłości.
      Tak więc, jest możliwe zdobycie wybitnej pozycji przez osobę,która była w dzieciństwie maltretowana,lub w inny sposób wykorzystywana,lecz zawsze odbija się to na jej życiu osobistym,poczuciu szczęścia,zdrowiu.Osiągnięcia są dokonywane ogromnym kosztem psychicznym.

      Takie umiejętności sąą bardzo pomocne w zawodach artystycznych,bazujących na przeżyciach człowieka
      • leda16 Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 03.04.12, 17:08
        kalistera napisała:
        > Dzieci ,które nie dostały wystarczającego wsparcia i miłości nie mają poczucia
        > własnej wartości.Uzależniają tę wartość od osiągnięć i próbują ją uzyskać w dzi
        > ałaniu.Dążą i koncentrują się na dążeniu do osiągnieć,by zdobyć uznanie i zaspo
        > koić w ten sposób swoją potrzebę miłości.



        Czyli Zimmerman, Penderecki, Bocelli, Pavarotti, żeby ograniczyć się tylko do kilku wielkich kompozytorów nie mieli "wystarczającego wsparcia i miłości"? A co to znaczy "wystarczające"? Potrafisz to sprecyzować czy też bezmyślnie cytujesz pseudonaukowy bełkot? Daj Boże każdemu taki "niedosyt", bo jednak z Romki Górniak druga Callas nie wyrosła a z Wiśniewskiego Penderecki ;)




        > Tak więc, jest możliwe zdobycie wybitnej pozycji przez osobę,która była w dziec
        > iństwie maltretowana,lub w inny sposób wykorzystywana,


        Jest nie tylko możliwe ale nawet pewne, i to bynajmniej nie z powodu maltretowania czy "niewystarczającego wsparcia" rodziców, tylko paru całkowicie niezależnych od tego zmiennych: TALENTU, AMBICJI, INTELIGENCJI, PRACOWITOŚCI. Jeśli bachor tych cech psychicznych nie posiada, to możesz zagłaskać na śmierć a efektem będzie leniwa, egocentryczna miernota.



        > Takie umiej ętności sąą bardzo pomocne w zawodach artystycznych,bazujących na p
        > rzeżyciach człowieka


        No, u większości gwiazdek filmowych pomocna jest raczej umiejętność lądowania we właściwych łóżkach.
    • kalistera Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 17.03.12, 19:49
      Brak wiary w siebie i swoje możliwowści jest typowym objawem dorastania w toksycznym domu.Trudno powiedzieć jak wielu ludzi nie wykorzystało swoich możliwości ponieważ przyszło im dorastać w dysfunkcyjnym domu.
      Jeśli weźmiemy pod lupę życie takich artystów ,to najczęściej obfituje ono w różne wzloty i upadki i niestabilność postrzegania i oceny własnej twórczości i własnej osoby.
      Myślę,że najgorsze skutki takiego dzieciństwa objawiają się w stosunkach partnerskich-w trudnościach zbudowania trwałego ,szczęśliwego związku.
      • ps.witch Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 17.03.12, 20:16
        kalistera napisała:

        > Brak wiary w siebie i swoje możliwowści jest typowym objawem dorastania w toksy
        > cznym domu.

        To zdanie nie do konca mnie jakos przekonuje. Poniewaz sa ludzie ktorzy wyrastali w rodzinach dysfunkcyjnych np. ojciec pil, matka byla tez dziwna itp. A oni maja jakas sile w sobie i nie wpadaja w margines czy manowce...A doskonale realuzja swoj zyciowy plan, pomimo wszystko wiedza do czego daza i co chca osiagnac...

        czy wtym wszystkim nie ma jakis tajemnic dziedziczonych wraz z genami?


        Trudno powiedzieć jak wielu ludzi nie wykorzystało swoich możliwości
        • to.niemozliwe Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 18.03.12, 04:27
          Oczywiscie, ze wrodzone, uwarunkowane biologicznie cechy temperamentu decyduja o przystosowaniu do zycia i ekspresji osobowosci w wiekszym stopniu niz to sie jeszcze niedawno wydawalo. I wlasnie to, co piszesz, owa sprzecznosc pomiedzy aktualnymi sukcesami a zlym dziecinstwem wskazuje na przecenianie kwestii wczesnego dziecinstwa i owych mitycznych toksycznych rodzicow. To okreslenie weszlo do obiegu spolecznego, jak np. nerwica, obecnie juz nie uzywane w diagnostyce - i juzes dawno zyje wlasnym zyciem.
          Toksyczny robi oszalamiajaca kariere, toksyczny partner, rodzic, szef, tesciowa. Kazdy moze dostac taka latke i, zaleznie od percepcji
          ofiary moze to byc okreslenie na ojca alkoholika, wymagajacego szefa lub szczera, acz nie przebierajaca w slowach tesciowa.
          • kalistera Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 18.03.12, 12:00
            Owszem, geny mają istotny wpływ na cechy osobnicze i charakter danej osoby.Jednakże nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem,że rola niemowlęcych i wczesnodziecięcych doświadczeń nie jest równie istotna.Charakter dziecka można skorygować.
            Zgadzam się,że określenie" toksyczny rodzic" jest nadużywane. Na upartego, każdego rodzica możemy określić toksycznym ponieważ idealnych rodziców raczej nie ma.
            Samo życie też jest szkodliwe!
            Jeśli odłożymy na bok indywidualne przypadki i spojrzymy szerzej na skalę takich zjawisk jak :narkomania ,alkoholizm,destrukcyjne życie seksualne rozpowszechnione na większą skalę w krajach zachodnich ,niż u nas,to jednoznacznie nasuwa się wniosek ,że są to zjawiska towarzyszące rozpadowi więzi rodzinnych i społecznych jakie nastąpiły w tych społeczeństwach.Nie nastapił przecież nagły spadek jakości przekazywanych genów.
            • leda16 Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 03.04.12, 17:57
              kalistera napisała:

              > Owszem, geny mają istotny wpływ na cechy osobnicze i charakter danej osoby.Jedn
              > akże nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem,że rola niemowlęcych i wczesnodzieci
              > ęcych doświadczeń nie jest równie istotna.


              W jakim sensie istotna, skoro dziecko w 100% zapomina te doświadczenia? Pamięć podobnie jak inteligencja są to cechy podlegające rozwojowi. A w ogóle o jakiej pamięci mówisz, skoro też są różne jej rodzaje uwarunkowane rozwojem zmysłów i myślenia.



              Charakter dziecka można skorygować.


              Nie. Można rozwijać cechy charakteru, którego zadatki dziecko przynosi z sobą na świat. Można rozwijać wytrwałość, pilność, pracowitość, kształtując u dziecka wartości moralne, można w minimalnym stopniu rozwijać inteligencję



              > Zgadzam się,że określenie" toksyczny rodzic" jest nadużywane. Na upartego, każd
              > ego rodzica możemy określić toksycznym ponieważ idealnych rodziców raczej nie m
              > a.


              Czy miedzy trucizną a ideałem nie ma dla ciebie żadnych cech pośrednich?



              > Samo życie też jest szkodliwe!


              Może dla Ciebie. Dla mnie jest wspaniałe.




              > Jeśli odłożymy na bok indywidualne przypadki i spojrzymy szerzej na skalę takic
              > h zjawisk jak :narkomania ,alkoholizm,destrukcyjne życie seksualne rozpowszechn
              > ione na większą skalę w krajach zachodnich ,niż u nas,to jednoznacznie nasuwa s
              > ię wniosek ,że są to zjawiska towarzyszące rozpadowi więzi rodzinnych i społecz
              > nych jakie nastąpiły w tych społeczeństwach.


              Nic podobnego. Jest to typowy dla naszych czasów relatywizm pojęć moralnych. Jeśli np. kolorowe czasopismo przedstawia ku..ę żonatego jeszcze gwiazdora, rozbijającą rodzinę jego dzieciom jako "narzeczoną", to taki gwiazdor nie będzie się wstydził swojej nikczemności wobec swojej rodziny. On będzie dumny, że takie młode, ładne gó... jeszcze na niego - podstarzałego pryka poleciało. Jeżeli gwałt na dziecku spotyka się z 6-cioma latami pozbawienia wolności i brakiem piętna społecznego na całe życie, itp. to skutki są oczywiste - obojętność opinii publicznej sprzyja tolerancji dla wszelkiego rodzaju zwyrodnienia moralnego i eskaluje zło.
          • shachar Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 18.03.12, 12:47
            e tam, dyskusja, czy natura czy kultura to dyskusja bez końca.Wszystko to są indywidualne przypadki, jednemu psychika siądzie przy rodzicach-wariatach inny będzie się cieszył wszystkim jak adoptowany w kolebce.
            nie ma po co strzępic języka, podpierać sie naukowymi pracami, bo już wszystko zostało dowiedzione, i to że rodzice maja 100% wpływu i to, że zero wpływu.
            • kalistera Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 18.03.12, 15:22
              Czy rodzice mają zero wpływu na dziecko najlepiej widać w przypadku dzieci,które wychowały się w stadzie zwierząt w puszczy, w całkowitym oderwaniu od ludzi.Były takie przypadki dzieci wychowanych przez małpy,a nawet inne zwierzęta.
          • leda16 Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 03.04.12, 17:27
            to.niemozliwe napisał:

            > Oczywiscie, ze wrodzone, uwarunkowane biologicznie cechy temperamentu decyduja
            > o przystosowaniu do zycia i ekspresji osobowosci w wiekszym stopniu niz to sie
            > jeszcze niedawno wydawalo.


            Bzdura. W psychologii wyróżnia się tylko cztery typy temperamentu - choleryk, neurotyk, melancholik i sangwinik. Są to pojęcia IX-to wiecznej psychologii, rzadko dzisiaj używane przy ocenach psychologicznych. Ale zaprzeczeniem Twojej tezy są dane empiryczne, które sukcesy życiowe notują u wszystkich tych typów, na równi z klęskami



            I wlasnie to, co piszesz, owa sprzecznosc pomiedzy a
            > ktualnymi sukcesami a zlym dziecinstwem wskazuje na przecenianie kwestii wczesn
            > ego dziecinstwa i owych mitycznych toksycznych rodzicow. To okreslenie weszlo d
            > o obiegu spolecznego, jak np. nerwica, obecnie juz nie uzywane w diagnostyce -
            > i juzes dawno zyje wlasnym zyciem.



            Oczywiście. Sukces zależny jest od dwóch czynników - inteligencji i osobowości, nie od rodziców. Nawet ponadprzeciętna inteligencja w powiązaniu z UZDOLNIENIAMI oraz wytrwałością i pracowitością da oszałamiający sukces artystyczny, finansowy bądź naukowy. Ta mityczna "wiara w siebie i swoje możliwości" nie daje praktycznie nic, jeśli tych "możliwości" po prostu brak. Zwłaszcza wtedy "wiara w siebie" stanowi silny czynnik destrukcyjny.



            > Toksyczny robi oszalamiajaca kariere, toksyczny partner, rodzic, szef, tesciowa
            > . Kazdy moze dostac taka latke i, zaleznie od percepcji
            > ofiary moze to byc okreslenie na ojca alkoholika, wymagajacego szefa lub szczer
            > a, acz nie przebierajaca w slowach tesciowa.



            Tylko od laików. Profesjonalny, doświadczony zawodowo psycholog nie będzie takich medialnych bredni powielał chyba że...jest to akurat gałąź na której siedzi i kosi ciężki szmal.
            • kalistera Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 05.04.12, 15:59
              Leda 16 napisała:
              >
              >
              > Bzdura. W psychologii wyróżnia się tylko cztery typy temperamentu - choleryk, n
              > eurotyk, melancholik i sangwinik. Są to pojęcia IX-to wiecznej psychologii, rza
              > dko dzisiaj używane przy ocenach psychologicznych. Ale zaprzeczeniem Twojej tez
              > y są dane empiryczne, które sukcesy życiowe notują u wszystkich tych typów, na
              > równi.

              Jako lekarka, Leda powinnaś przynajmniej tyle wiedzieć z psychologii,że te cztery typy temperamentu nie są pojęciem IXX-to wiecznej psychologii, jak piszesz,lecz powstały jeszcze w starożytności,a ich twórcą jest ojciec naukowej medycyny niejaki Hipokrates.
            • nazzilla Re: Jak to jest z tymi rodzicami...? 06.04.12, 15:22
              leda16 napisała:

              > Bzdura. W psychologii wyróżnia się tylko cztery typy temperamentu - choleryk, n
              > eurotyk, melancholik i sangwinik. Są to pojęcia IX-to wiecznej psychologii, rza
              > dko dzisiaj używane przy ocenach psychologicznych. Ale zaprzeczeniem Twojej tez
              > y są dane empiryczne, które sukcesy życiowe notują u wszystkich tych typów, na
              > równi z klęskami

              Cos Ci sie Leda po...bladzilo, wiesz, ze dzwonia, ale w ktorym kosciele to juz nie. Sa dwie,ze tak powiem klasyczne klasyfikacje osobowosci i temperamentow. Pierwsza jest: sangwinik, choleryk, melancholik i flegmatyk, ta druga to typ stabilny i neurotyczny, ekstrawertyk i introwertyk. To tak na marginesie.
    • ps.witch Reasumujac... 18.03.12, 13:07
      Bo temat trudny i ogromny jak ocean.
      Termin toksyczny rodzic, jak i w ogole "toksyczny jest naduzywany. Z tym sie zgadzam.

      Dla mnie toksyczny rodzic to taki, ktory dziala destruktywnie na psychike dziecka, na poziomie podswiadomosci.
      I tak na poziomie swiadomosci taki rodzic zachowuje sie wzglednie przyzwoicie. Dba o dom, wypelnia potrzeby dziecka, troszczy sie, itp. A na poziomie podswiadomosci, ktos taki w tym obszarze pelnym i duzym jak ocean, jest pelen nienawisci, checi zemsty, zazdrosci, agresji.
      Ba, wrecz konkuruje o rewir w domu ze swoim dzieckiem.

      Na pzoiomie swiadomosci ktos tak bedzie deklarowal swoje oddanie dziecku i milosc, jednak na poziomie nieswidomosci, bedzie czynil ogromne szkody na psychice dziecka. Ten swoisty dualizm komunikatow jest o tyle niebezpieczny, ze wiedzie do wielu schorzen i zaburzen psychicznych: nerwice, psychozy, az po schizofrenie.

      Jak to sie objawia w praktyce? Ma to wiele oblicz, jedna z nich jest np. umniejszanie wartosci i zaslug, porownywanie, bezlitosna krytyka, brak serdecznosci, zimno emocjonalne, zle obmawianie dziecka przed innymi ludzmi, spychanie go do roli malego dziecka. Wydziedziczenie. Przekrecanie rzeczywistosci i prawdy. Itepe, itepe....Wszystkie te cechy pokazuja na to ze w tak dobrze zakamuflowanej relacji rodzic- dziecko, nie ma, kompletnie nie ma- milosci. Ten rodzic nie kocha dziecka chocby nie wiem jak sie staral zatrzec swoje slady poprzez wmawianie, ze kocha, ze jego intencje sa uczciwe, ze on to czyni dla twojego dobra, on widzi w szerszymi horyzontami itp... w co sam czesto gleboko wierzy, a i tak ta nienawisc do dziecka z niego wychodzi....Czy to w komunikacie werbalnym, czy poza werbalnym.

      Toksykologia jest tu jak najbardziej adekwatnym zwrotem. Ta podswiadomosc jest jak "woda" i albo z czystego zrodla podlewa korzenie drzewa, z ktoregokiedys- wyrosnie piekne zdrowe drzewo i wyda dorodne owoce, albo jest to woda zatruta i toksyczna, ktora te drzewo zatruje. A samo drzewo, skarlowacieje i owocow, albo nie wyda albo beda marne...

      Jedno jest pewne w tym wszystkim, dzieci toksycznych rodzicow maja niebagatelny problem przed soba. Bo aby zyc i isc dalej musza sie z tej toksycznosci oczyscic. I widac jedni potrafia to robic, a innym sie nie udaje... I stad moja ciekawosc, co robia, maja, czy jakie cechy charakteru posiadaja, ci ktorym to sie udaje?

      Czy sa bardziej swiadomi z kim zyja i kim jest rodzic? Bardziej elastyczni, tolerancyjni, a moze wybaczajacy?

      Luzny temat do dyskusji....:=)
      • leda16 Re: Reasumujac... 03.04.12, 17:35
        ps.witch napisała:
        > I tak na poziomie swiadomosci taki rodzic zachowuje sie wzglednie przyzwoicie.
        > Dba o dom, wypelnia potrzeby dziecka, troszczy sie, itp. A na poziomie podswiad
        > omosci, ktos taki w tym obszarze pelnym i duzym jak ocean, jest pelen nienawisc
        > i, checi zemsty, zazdrosci, agresji.



        Udowodnij jeszcze, że "podświadomość" istnieje, (co nawet Freudowi się nie udało)
        to Nobel cię nie minie :)



        Ten rodzic nie koc
        > ha dziecka chocby nie wiem jak sie staral zatrzec swoje slady poprzez wmawianie
        > , ze kocha, ze jego intencje sa uczciwe, ze on to czyni dla twojego dobra, on w
        > idzi w szerszymi horyzontami itp... w co sam czesto gleboko wierzy, a i tak ta
        > nienawisc do dziecka z niego wychodzi....


        Musiałaś mieć bardzo smutne dzieciństwo albo cierpisz na zaburzenia urojeniowe. Jeśli rodzić nienawidzi dziecka, to nie wysila się na obłudne tokowanie, tylko je po prostu porzuca.
        • ps.witch Re: Reasumujac... 03.04.12, 18:40
          Musiałaś mieć bardzo smutne dzieciństwo albo cierpisz na zaburzenia urojeniowe. Jeśli rodzić nienawidzi dziecka, to nie wysila się na obłudne tokowanie, tylko je po prostu porzuca.

          __________________

          Moje dziecinstwo bylo bardzo udane, jak rzadko u ktorego dziecka, skoro jestem dzis ogromnie szczesliwa osoba.

          Udowodnij jeszcze, że "podświadomość" istnieje,

          Dokladnie: Nieswiadomosc, podswiadomosc, swiadomosc. Teoria bardzo stara, ktora Z.F, swoimi pracami jedynie potwierdzil jako prawdziwa, a nauka wspolczesna i technika badan nad mozgiem dokladnie potwierdzily...
          • normalnie_nie_normalna Re: Reasumujac... 03.04.12, 19:02
            Myślę że nie mogłaby pozwolić sobie na porzucenie mnie... to jest naprawdę skomplikowana i trudna sprawa :( ona nie mogłaby sobie chyba na to pozwolić. Jestem jej potrzebna do załatwiania wielu przyziemnych spraw, uwierzcie mi. Ale ona nie chce chyba sama sobie się do tego przyznać... Broni się tym że ona zawsze ma racje, ale naprawdę psychicznie mnie rozwala mówiąc że beze mnie sobie poradzi, parę dni milczy a później dzwoni ja gdyby nigdy nic żebym przyjechala. Jak pytam czy zrozumiała swoją winę to śmieje mi się w słuchawkę i mówi żebym dała spokój...
            Przepraszam Was, wiem że może odbieracie mnie różnie. Ale wiem też że musiałabym naprawdę bardzo się rozpisać, a nawet pewnie nie można tego opisać wystarczająco, żebyście zrozumieli... wogóle chyba niepotrzebnie zaczęłam temat bo znowu czuję się okropnie :(
            • kalistera Re: Reasumujac... 03.04.12, 19:44
              Nie masz powodu by czuć się okropnie.Przewidziałam,że piranie gdy tylko poczują świeżą krew,to zaraz się zlecą.
            • ps.witch Na temat ... 03.04.12, 20:06
              A czy w twoim miescie jest jakis dyzurujacy psychiatra, z ktorym moglabys tak porozmawiac, bo to pomaga w sytuacji kryzysu. A jestes bardzo rozdarta psychicznie pomiedzy 'dwoma' swiaty...

              W ogole jezeli matka tak sie zachowuje, to widac ma problem ze soba i to dosc powazny...czy choroba ja taka czyni? Mam nadzieje, ze to nic powaznego...
              Kochajac ja w niezdrowy, uzalezniony sposob, poglebiasz jedynie twoj problem. Do tego doklada ojciec tamujac komunikacje pomiedzy wami i nie przyzwalajacy na powiedzenie jej tego co czujesz.

              Matka to jeden problem, a drugi to ojciec.

              W relacjach ludzi tak juz jest, ze czlowiek jest skonstrulowany, ze jakies tam+,- ambiwalentne uczucia, jest w stanie zniesc i pomiescic w sobie, bez ryzyka glebszych stresow. Choc te uczucia musza miec tez swoje ujscia i nalezy je wyrazac.

              Relacja jest zla, jezeli komunikacja w tej relacji jest np. jednostronna, to wtedy zazwyczaj masz doczynienia z TYRANEM...
              Inni mowia, o dialogu, w ktorym obie strony po prostu sa wyrozumiale dla siebie NA TYLE aby sie wysluchac zarowno swoich zalow, przykrosci jak i szczerych pretensji. Dojsc do wspolnych kompromisow...

              Smutne, ze twoja matka taka jest, ze tego nie robi. Ty nie jestes dla niej najwiekszym celem i dobrem... Coz jest to kobieta, ktora wychowala cala dluga, generacja spoleczenstwa, a z milionowym spoleczenstwem i jego tradycjami jakie to spoleczenstwo nioslo przez lata za soba, nie wygrasz, bo sama w te spoleczne tradycje i mentalnosc- jestes od pokolen uwiklana. Bedziesz z nia, matka, zawsze na linii przegranej, bo taki model jest odbity w tym spoleczenstwie.

              Aby sobie pomoc samej. Zrob dwa kroki do tylu i pomysl o sobie. Co tobie jest na teraz potrzebne, najbardziej? Czy mozesz, te przykrosci szybko zrekompensowac u siebie robiac cos pozytywnego dla siebie. Np. wyjazd, czy spotkanie w milym towarzystwie, cokolwiek co cie uspokoi i wyluzuje oraz odciagnie od matki?

              Nastepnie obmyslec plan komunikacji z matka (najlepiej z terapeuta zajmujacym sie komunikacja interpersonalna), i w tym planie byc konsekwetnym. Wymagac zanim dasz cokolwiek z siebie. "Owszem, mamo zrobie to i to jezeli ty...zrobisz cos tez i dla mnie". Nie muisisz jej tego wyrazac slowami. Nagradzac ja wtedy gdy jest ok i "karac" wtedy gdy zrobi cos co nie jest dobre dla ciebie. np. gdy cie krytyjuje, obraza, czy poniza. Albo tak jak w sytuacji z bratem...Brrr. Powiedziec jej o tym ze zle robi sklocajac cie z ukochanym rodzenstwem.Powiedziec jej to wspolnie razem z bratem, ojcem i kimkolwiek kto cie wesprze...

              Wiem ze to pieknie nie wyglada, ale wiele wiecej nie jestem w stanie ci pomoc jak tylko prosic cie abys pamietala i nigdy nie zapominala o tzw. sprycie zyciowym
              i o stawianiu siebie w pierwszym miejscu...
      • tomeksyki Re: Reasumujac... 06.04.12, 10:14
        Byłem świadkiem jak młody mężczyzna był leczony na schizofrenię < w postaci choroby religijnej > a bardzo zależało rodzicom by przyjmował leki, a tylko po nich się czuł źle, a dlaczego nie przerwie leków, no bo rodzice chcą by brał , a wspomnę, że na niektórych, kawa działa schizofrenicznie, a czasem jako jedyny czynnik wywołujący. Ponadto jednostronna komunikacja - jak sama poniżej napisałaś - może też doprowadzić do schizofrenii, czyli opróżnienia z informacji, być głupią/głupim z tego powodu.
        Toksyczność rodzica czy rodziców ma różne objawy i niestety następstwa życiowe. Choć czasem może się zwrócić i wyrównać poniesione szkody*.
        • ps.witch Re: Reasumujac... 06.04.12, 11:48
          kawa nie moze dzilac schizofrenicznie. To stres dziala silnie na psychike. W tym wypadku napewno duza ilosc kawy, mala ilosc snu- wzmaga stres, ktory moze zachowac sie w psychice" przez wiele lat i jest jak bomba. Dlatego dobrze jest gdy sie korzysta z terapii.
    • kalistera Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 18.03.12, 19:22
      Jak uważacie,czy rodzice,którzy starają się być idealnymi rodzicami ,są dobrymi rodzicami ?
      • shachar Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 18.03.12, 19:24
        na pewno lepszymi, niż tacy, którzy don't give a f**k :-))
      • ps.witch Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 18.03.12, 20:12
        Idealny rodzic brzmi narcystycznie...:=)
        Bo kto to jest ten idealistyczny? Czy to taki ktory kocha bez zadan? Wiadomo nie.

        Troche problemow dziecko musi miec- aby sie rozwinac. Inaczej chyba na tym padole nie idzie...Taki rodzaj poprzeczki jest potrzebny aby 'przeskoczyc' tego rodzica...
        • kalistera Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 19.03.12, 20:53
          Jeśli rodzic stara się być rodzicem idealnym,to dopiero dziecko ma problem!
          Matka ,która w pełni koncentruje się tylko na swojej macierzyńskiej roli i skupia całą uwagę tylko na dziecku ,zaniedbując swoje inne dziedziny życia, wcale nie jest dobrą matką jak by się mogło wydawać.
          Dziecko od takiej matki może usłyszeć:"Żyję tylko dla Ciebie.Jesteś całym moim życiem".
          Jest to ogromne obciążenie dla dziecka.Od żadnego dziecka nie można wymagać by było motywacją dla życia drugiej osoby.Tacy rodzice często myślą jak należy postąpić z dzieckiem w danej sytuacji,co będzie najlepsze dla niego i nie są spontaniczni,lecz sztuczni w swoich zachowaniach.
          Zaniedbywanie swoich potrzeb i chroniczne samopoświęcanie się, w czym celują zwłaszcza matki,, rodzi u nich silną tłumioną wrogość w stosunku do dziecka i męża.
          Taka matka może powiedzieć dziecku; "Życie Ci poświęciłam".I co to biedne dziecko może z takim stwierdzeniem zrobić ?
          I tak oto doszliśmy do wniosku,że wszyscy rodzice są toksyczni, nawet Ci idealni !
          • ps.witch Dezinformaacja... 21.03.12, 23:54
            W obecnych czasach jest duzo informacji, duzo nazywan spraw, okreslen...A w sumie idealny czy perfekcyjny, wcale nie musi stac na linii rownej z toksycznym. Wystarczy, ze bedzie dobry, wyrozumialy, wspierajacy....

            Wlasnie czytam na temat groznej choroby, ktora nieleczona prowadzi do smierci, a jest wywolywana przez dlugotrwaly stres w domu i rodzinie, za przyczyna, np. toksycznego rodzica. Obecnie nazywa sie i to PTSS...! Nigdy w zyciu nie pomyslalabym, ze PTSS moze wywolac az tyle groznych chorob...


            A wiec jednak "idealny" rodzic to rodzic nietoksyczny....Bo rzecz w tym,ze idealny nie wywola syndromu stresu traumatycznego.
          • to.niemozliwe Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 22.03.12, 04:02
            Opisalas rodzica, ktory chce by dziecko bylo idealne, a nie idealnego.
          • leda16 Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 18:25
            kalistera napisała:


            > Dziecko od takiej matki może usłyszeć:"Żyję tylko dla Ciebie.Jesteś całym moim
            > życiem".
            > Jest to ogromne obciążenie dla dziecka.


            Nie rozumiem. Jakim obciążeniem może być dla dziecka utwierdzanie go w przekonaniu, że jest dla rodziców najważniejsze na świecie?



            Od żadnego dziecka nie można wymagać by
            > było motywacją dla życia drugiej osoby.


            Ale dzieci właśnie są motywacją do życia dla całej natury. Co jest dla ptaka motywacją do budowy gniazda? Potomstwo, Co jest dla człowieka motywacją do ślubu? Rodzina. Po co kopuluje każda żywa istota? Żeby mieć dzieci. Czy Ty w ogóle jesteś matką, czy tak sobie infantylnie teoretyzujesz?



            Tacy rodzice często myślą jak należy pos
            > tąpić z dzieckiem w danej sytuacji,co będzie najlepsze dla niego i nie są spont
            > aniczni,lecz sztuczni w swoich zachowaniach.


            Sztuczni? Raczej ucywilizowani. Przespaceruj się na jakąś psychoterapię DDA i zobacz jak tam wygląda "wentylowanie emocji" Wrzaski, tupanie nogami, istna "spontaniczna" dzicz.To dobrze, że rodzice myślą co dla dziecka najważniejsze, zamiast wentylować emocje. Zwierzęta nie myślą ale działają instynktownie. Gdyby zaś instynkty zamieniły na niekontrolowane impulsy, z potomstwem byłoby bardzo krucho.


            > Zaniedbywanie swoich potrzeb


            A o potrzebach macierzyńskich czy ojcowskich cośkolwiek dzidzia słyszałaś? A widziałaś pary, które POŚWIĘCAJĄC zdrowie, czas i pieniądze, ZANIEDBUJĄC kupno perfum za 2 tys zł, wakacje na Teneryfach i wiele innych potrzeb, latami leczą się w klinikach bezpłodności? O rodzicach, którzy dla swoich dzieci po wypadkach samochodowych kupują protezy kończyn za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Chronicznie się poświęcają, bo z jednej czy dwóch pensji takiej protezy nie kupią. I co, źle robią dzidzia? Z powodu braku nowej kiecki żywią "silną tłumioną wrogość w stosunku do dziecka i męża" Rozmawiałaś może chociaż z kilkoma parami takich rodziców dzidzia, że taka jesteś pewna bredni, które tu klepiesz? Masz specjalizację z defektologii, lub kalekie dziecko?! Więc nie pluj mała z pozycji mentorki na to, co przerasta twoją wiedzę i wyobraźnię!


            > Taka matka może powiedzieć dziecku; "Życie Ci poświęciłam".I co to biedne dziec
            > ko może z takim stwierdzeniem zrobić ?


            Może być wdzięczne takiej matce. I zazwyczaj jest. Może z wyjątkiem Ciebie :(.
            • ela.elna Brawo Leda! 05.04.12, 00:14
              Wspaniale to napisals- mysle bardzo podobnie...:=)))
              I zycze ci Wesolych Swiat Wielkanocnych, o ile je obchodzisz inaczej milego weekendu.

              • leda16 Re: Brawo Leda! 07.04.12, 00:04
                ela.elna napisał(a):

                > Wspaniale to napisals- mysle bardzo podobnie...:=)))
                > I zycze ci Wesolych Swiat Wielkanocnych, o ile je obchodzisz inaczej milego wee
                > kendu.
                >


                Dzięki Ela za życzenia - z wzajemnością. A tutaj, po dzisiejszej 10-cio godzinnej pracy odpoczywam przed jutrzejszym maratonem kuchennym :)
                • ela.elna Re: Brawo Leda! 07.04.12, 00:08
                  Trzymaj sie "ledo16" i odpoczywaj, wszak wiosna tuz, tuz...:=)
            • kalistera Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 05.04.12, 14:43
              leda16 napisała:

              > >
              > Sztuczni? Raczej ucywilizowani. Przespaceruj się na jakąś psychoterapię DDA i z
              > obacz jak tam wygląda "wentylowanie emocji" Wrzaski, tupanie nogami, istna "spo
              > ntaniczna" dzicz.To dobrze, że rodzice myślą co dla dziecka najważniejsze, zami
              > ast wentylować emocje. Zwierzęta nie myślą ale działają instynktownie. Gdyby za
              > ś instynkty zamieniły na niekontrolowane impulsy, z potomstwem byłoby bardzo kr
              > ucho.
              >
              > Myślę,że o wiele lepiej wentylować swoje emocje na terapii DDA,czy innej, niż napadając na ludzi na forum jak to Ty masz w zwyczaju czynić.
              JUż Ci raz napisałam,że nie chcę z Toba dyskutować. Nie wiem czy jesteś tak tępa ,że nie rozumiesz o czym piszę,czy tak przewrotna ,że celowo przekręcasz sens moich wypowiedzi.
              Zarówno w jednym ,jak i w drugim przypadku szkoda mi czasu ,by tłumaczyć Ci ,jak ten przysłowiowy wójt krowie na miedzy, co to znaczy.
              W psychologii jesteś oblatana jak świński ryj po korycie i walisz jak łysy grzywą o kant kuli.


              >
              >
              >
              >
              • kalistera Re:P.S. 05.04.12, 16:29
                Sorry za przaśne porównania zaczerpnięte ze skarbnicy ludowych porzekadeł,lecz musiałam się dostosować do poziomu polemiki uprawianej przez Ledę.Wprawdzie ona takich porównań nie używa,ale jej wypowiedzi są równie dyskryminujące jak zacytowane porzekadła.
              • ela.elna Juz ci lepiej, terapeutko po najlepszych studiach. 05.04.12, 22:03
                JUż Ci raz napisałam,że nie chcę z Toba dyskutować. Nie wiem czy jesteś tak tępa ,że nie rozumiesz o czym piszę,czy tak przewrotna ,że celowo przekręcasz sens moich wypowiedzi.
                Zarówno w jednym ,jak i w drugim przypadku szkoda mi czasu ,by tłumaczyć Ci ,jak ten przysłowiowy wójt krowie na miedzy, co to znaczy.
                W psychologii jesteś oblatana jak świński ryj po korycie i walisz jak łysy grzywą o kant kuli.


                Oto przyklad terapii w Polsce.
                • kalistera Re: Juz ci lepiej, terapeutko po najlepszych stud 05.04.12, 22:35
                  Nie, nie jest mi lepiej.Byłoby mi lepiej gdyby coś do tej osoby dotarło i przestała atakować i poniżać ludzi piszących na forum.Przeczytaj sobie inne wypowiedzi Ledy,te nie skierowane do mnie,a będziesz wiedzieć o czym piszę.
                  Dostosowałam się do poziomu jej wypowiedzi,ale nie jestem szczęśliwa i zadowolona z tego powodu.Boli mnie ,że tutaj człowiek nie może spokojnie napisać z prośbą o radę i wsparcie,bo zaraz znajdują się osoby,które jak piranie rzucają się na niego.
                  Dlatego wojuję z nimi tą samą bronią,które one stosują.
                  • ps.witch Re: Juz ci lepiej, terapeutko po najlepszych stud 06.04.12, 00:31
                    kalistera napisała:

                    > Nie, nie jest mi lepiej.Byłoby mi lepiej gdyby coś do tej osoby dotarło i przes
                    > tała atakować i poniżać ludzi piszących na forum.


                    Czyli po prostu chcialabys ja przerobic na swoje widzimisie. Czyli ona musialaby zrezygnowac ze swojego rozsadku, na rzecz twojego...? No i jak okresla sie takie postawy, chocby z ludzkiego punktu widzenia?

                    Mysle, ze nie wszyscy ludzie odbieraja posty Ledy16, jako atak. I nie kazdy jej post nalezy w ten sposob traktowac.


                    Przeczytaj sobie inne wypowied
                    > zi Ledy,te nie skierowane do mnie,a będziesz wiedzieć o czym piszę.


                    Posty niektorych piszacych sa bardzo defensywne. Ale to nie znaczy, ze czytajacy ma ulec ich tresci. Przeciez kazdy ma gdzies swoj wlasny rozsadek i wie kim jest i jaka jest prawda o nim....jego sprawie, czy sytuacji. jezeli cos nie pasi to...przewracam kartke i ide dalej, conie?

                    > Dostosowałam się do poziomu jej wypowiedzi,ale nie jestem szczęśliwa i zadowol
                    > ona z tego powodu.

                    Dostosowalas sie? :=) Nie, raczej wyszlo szydlo z worka. Taka jestes, wulgarna i agresywna choc tego nie chcesz ani w sobie zaakceptowac, ani sama przed soba przyznac, przeciez w twoim bezhoryzontalnym swiecie, nikt inny oprocz ciebie jedynej, nie posiada az tyle wiedzy i jest taki intelektualny....

                    Owszem, posty 'ledy16' bywaja bardzo defensywne, lecz to nie 'leda16', ma problem z agresja, a ty masz problem ze swoja.


                    Boli mnie ,że tutaj człowiek nie może spokojnie napisać z pr
                    > ośbą o radę i wsparcie,bo zaraz znajdują się osoby,które jak piranie rzucają si
                    > ę na niego.


                    A moze po czesci wyolbrzymiasz ten aspekt, nie zauwazajac ile oleju do ognia sama dodajesz.
                    Chocby swoim tekstem powyzej. Przeciez takie wiazanki nie sprzyjaja poprawie sytuacji, a jeszcze bardziej zachecaja tych slabszych, aby zachowywali sie podobnie.

                    > Dlatego wojuję z nimi tą samą bronią,które one stosują.

                    Albo napisz to zdanie bardziej poprawnie: "One wojuja bronia, w ktorej ja sama jestem mistrzynia."
                    No i moze w koncu wrzuc na luz...o ile wiesz co to takiego...
                    • kalistera Re: Juz ci lepiej, terapeutko po najlepszych stud 06.04.12, 10:13
                      Wiesz Wicht dawałam Ci szansę byś wyszła z tego z twarzą ,ale widzę ,że Ty wolisz się nadal taplać w gó...e.
                      Taplajcie się więc na zdrowie,ale już beze mnie.Nie będę Was dłużej kłuć w oczy swoją wiedzą.Nie jestem też masochistką,by to, co tutaj robicie spokojnie znosić.
                      Szkoda,bo wydawało mi się,że mogę przynajmniej niektórym cokolwiek pomóc.Parę osób mi podziękowało za pomoc.
                      Nikomu nie każę rezygnować ze swoich poglądów .Nie zgadzam się tylko na taką dyskusję,gdzie zamiast głoszenia swoich poglądów dyskredytowana jest osoba adwersarza.Dlatego użyłam swojej agresji,której się nie wypieram, tak jak Wy ,by Wam pokazać jak to jest miło. Nie zgadzam się też na to ,by osoby,które tutaj piszą były deptane i mieszane z błotem,a jest to nagminną praktyką i celuje w tym Leda i Ty zajmujesz zaszczytne drugie miejsce.Macie w tym wieloletnią wprawę !
                      • ps.witch Re: Juz ci lepiej, terapeutko po najlepszych stud 06.04.12, 13:19
                        Wyobraz sobie kalistera, ze np. na forum pisze osoba potrzebujaca pomocy i szuka psychologa, piszac tu na rozne tematy. To po takich odpowiedziach, gdzie ty podajac sie sama, za profesjonalistke i znawce tematu, uzywasz calego szeregu kompromitujacych cie wulgaryzmow, gdzie wyzywasz swojego rozmowce, ponizasz i prowokujesz przy tym w bezczelny sposob, a po czyms takim JESZCZE oczekujesz uznania i szacunku, to wyobraz sobie, ze zaden normalny czlowiek po takim doswiadczeniu, nie bedzie juz nigdy szukal pomocy u psychologa! BO SIE WYSTRASZYL skutecznie.

                        Po prostu mit, ze na psychologie ida jednostki zaburzone, aby sobie pomoc, czy odbijac na innych- jest prawda!
                        Wstyd przynosisz uczelni, ktora cie wyksztalcila. Sama uzywajac wulgaryzmow sprowadzilas rozmowe na poziom tak niski,ze szkoda gadac.

                        Ponoc placisz pieknym za nadobne? Nikt z nas ani leda, czy ja nie uzyl w swoich tekstach az tylu agresywnych wulgaryzmow, jak ty to zrobilas.
                        Od osoby profesjonalnej oczekuje sie czegos wiecej. A przede wszystkim zdrowego ludzkiego podejscia i rozsadku.

                        Czy ty myslisz, ze w imie odegrania sie za swoje i wyrownania rachunkow np. policjant ma prawo pobic przestepce? Czy obrazony nauczciel w szkole ma prawo obrazic ucznia? Wiadomo ze nie.
                        Jezeli ktos jest autentycznym autorytetem, to nie musi wystukiwac swoich prawd na czole swoich rozmowcow. Zwyczajna elokwencja innych ludzi ciebie przeraza....i jest wyzwaniem dla ciebie tak duzym, ze nie jestes w stanie jej sprostac.

                        Mi, to czy ty tutaj piszesz, czy nie- jest obojetne. Tak jak twoja wiedza wydaje mi sie groteskowa, jakby ja mala myszka Micki pisala, to bym sie nawet posmiala, ale ze pisze to autentyczna osoba- nie jakas tam komiksowa figura, to raczej wesolo mi to nie brzmi.
                        Nie brzmi rowniez wesolo szczegolnie dla tych, ktorzy o ile prawda jest, zes panna terapetka i psychologiem, nabiora sie na ciebie i beda, jak to zgrabnie sama okreslilas..."taplac sie w goovnie..."a ja mam tylko nadzieje, ze razem z toba.
                      • rzeka.suf Re: Juz ci lepiej, terapeutko po najlepszych stud 06.04.12, 14:29
                        nie przejmuje sie witch, kalistero. chyba nikt nie traktuje powaznie tego, co ona zaczyna wypisywac w swoich czestych i szybkich przyplywach wzburzenia.
                        ale tez blokowac jej na sztywno nie ma sensu, imo, bo poki jej zylka nie peknie, daje rade.

                        ascendent w skorpionie, slonce w baranie.
                  • leda16 Re: Juz ci lepiej, terapeutko po najlepszych stud 06.04.12, 23:50
                    kalistera napisała:

                    .Boli mnie ,że tutaj człowiek nie może spokojnie napisać z pr
                    > ośbą o radę i wsparcie,bo zaraz znajdują się osoby,które jak piranie rzucają si
                    > ę na niego.


                    Och , to Ty nie wyrażałaś tutaj głupkowatej, bezmyślnej pogardy dla rodziców podporządkowujących swoje potrzeby dobru dzieci, (np. latami oszczędzających każdy grosz na rehabilitację swoich dzieci z porażeniem mózgowym czy po amputacji), tylko "spokojnie napisałaś z prośbą o radę i wsparcie"? Cóż, widocznie moja wrodzona tępota nie pozwoliła mi dostrzec Twojej "prośby" :))). Pewnie stąd te Twoje argumenty oceniające poziom mojej wiedzy psychologicznej słowami powszechnie uznanymi za obelżywe, które nawet sama uważasz za dyskryminujące. I rzeczywiście, pisząc: "W psychologii jesteś oblatana jak świński ryj po korycie i walisz jak łysy grzywą o kant kuli." Dyskryminujesz jedynie swoją umiejętność prowadzenia rzeczowej dyskusji, reagowania na krytykę oraz zdolność do kontroli własnych emocji.
                    • normalnie_nie_normalna Re: Juz ci lepiej, terapeutko po najlepszych stud 07.04.12, 12:10
                      napiszę tylko to. Popieram Cię kalistera. Piranie atakują.
                    • ps.witch Kalistera... 07.04.12, 13:54
                      Ma ewidentny problem z widzeniem autonomii i prawa do autonomii innych osob.
                      W tym zapewne problem przenosi sie w pracy terapeuty, o ile jest prawda,ze pracuje jako terapeuta. W co ja smiem watpic...Terapeuta na uslugach kolezanek...

                      Dla osob korzytsajacych z terapii u osob tego pokroju, jest to bardzo niebezpieczne. Bo tworzy sie relacja z tarepeuta na zasadzie symbiozy, taka gleboko uzalezniajaca. Z ktorej ten ktos nigdy nie wychodzi silny i samodzielny, a jeszcze bardziej pokaleczony.
                      Podczas gdy celem terapii jest samodzielnosc dzialania i samoswiadomosc klienta w rozwiazywaniu swoich problemow, integracja, w tym mozliwosc wyrazenia uczuc nawet tych negatywnych, czy agresywnych.
                      Ludzie ktorzy tworza relacje niezdrowe typu symbiotycznego- maja trudnosci w dostrzezeniu odrebnosci innych...w tym ich uczuc. Oni potrzebuja caly czas 'zlewania sie' z druga osoba w calosc...To jest osobowsc nie do konca uksztaltowana...czesto wystepujaca u ludzi z np. uzaleznieniami od uzywek, czy relacji z innymi. Brak im silnej, odrebnej tozsamosci...
      • to.niemozliwe Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 22.03.12, 04:17
        O, zadalas pytanie, gratuluje :-).
        Mysle, ze w kontaktach z dzieckiem warto sie uczlowieczac. Schodzic z cokolu pomnika. Ja, np. zwracalem sie juz do corki zeby mnie nie odczlowieczala w swoim postrzeganiu mnie. Ze jesli mam inne zdanie, to moze ono byc obarczone bledem. Albo mowie jej ze mam poczucie godnosci, ktorego nie moze naruszac zla komunikacja. Wreszcie jej tendencje i do postrzegania rodzicow jako jedynie ograniczajacych jej wolnosc, przebieglych karlow kontruje stwierdzeniami w stylu, ze jesli nie zalezy jej na dobrych relacjach z nami, a jedynie na kasie na potrzeby, to ja w to nie wchodze, bo mi na relacji zalezy.
        • kalistera Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 22.03.12, 09:12
          Opisałam rodzica,który stara sie być idealny i idealnie postępować z dzieckiem.
          A to se tak ne da! Z dzieckiem trzeba po prostu być i kochać go.
          Uwzględniać jego uczucia i potrzeby.Żaden rodzic nie jest idealny i nie o to chodzi, by taki był.Jeśli popełnia nawet jakieś błędy a zrównoważone to jest miłością nie dzieje się nic złego.
          Natomiast tak, jak napisała Witch ,zespół długotrwałego stresu w jakim dziecko jest czasami zmuszone dorastać powoduje bardzo poważne szkody zdrowotne i psychiczne.
          • normalnie_nie_normalna Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 14:21
            Witam,

            dzisiaj mogę chyba powiedzieć że moja matka należy do tych "toksycznych"... nie radzę sobie już z tym i chyba potrzebuję pomocy :( moje poczucie winy wpędzi mnie niedługo w depresję.... czy ktoś może mi powiedzieć co zrobić żeby zacząć sobie pomagać ? ;(
            • kalistera Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 16:30
              Jeśli masz ochotę, to napisz na priv,bo ja nie myślę walczyć z forumowymi piraniami.Napisz co masz za problem i od kiedy ?
            • ps.witch Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 17:12
              normalnie_nie_normalna napisał(a):

              > Witam,
              >
              > dzisiaj mogę chyba powiedzieć że moja matka należy do tych "toksycznych"... nie
              > radzę sobie już z tym i chyba potrzebuję pomocy :( moje poczucie winy wpędzi m
              > nie niedługo w depresję.... czy ktoś może mi powiedzieć co zrobić żeby zacząć s
              > obie pomagać ? ;(
              _____________________


              A jakie zdanie mialas wczoraj na temat mamy? I dlaczego uwazasz krytyke matki za toksyczna? Za co cie krytykuje, moze ma jakies obawy, leki czy powody....?
              • normalnie_nie_normalna Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 17:54
                wiem że czasami różni ludzie mogą być różnie odbierani na takich forach, dlatego długo zastanawiałam się czy tu napiszę, ale postanowiłam że zaryzykuję bo dzisiejszy dzień chyba całkowicie przelał czarę goryczy, moja psychika siadła całkowicie.... problem z moją M. mam już od dłuższego czasu.... w zasadzie od zawsze moim zdaniem nie nadawała się do takiej roli, zawsze wyręczała się kim mogła kryjąc się swoją chorobą... ale teraz kiedy wszyscy wokół patrzą na mnie jak trzymam to w sobie, jak płaczę i wyniszczam się powoli od wewnątrz... kiedy po raz pierwszy doświadczyłam i zobaczyłam dzisiaj, że moja własna matka nastawia przeciwko mnie mojego 10 letniego brata którego tak bardzo kocham i która zabrania jego wizyty u mnie? to już przesada... zawsze staramy się z mężem jej pomagać, zawsze praktycznie na każde jej zawołanie. Bo jest moją matką jakby nie było, co z tego że może nie jest jak inne matki - kochająca i wyrozumiała, ale do tej pory miałam poczucie winy że to jednak moja matka, że muszę jej pomagać, muszę do niej jeździć, w szczególności gdy tata mówi mi za każdym razem "ustąp, wiesz jaka mama jest..." i co z tego? :( czy za każdym razem muszę ustępować kosztem mojej rodziny? Mój synek chociaż ma dopiero 3 latka, nawet nie chce dać jej buziaka i tylko jak ją zobaczy woła "baba nu nu" ... :(

                ps.witch - we wcześniejszych postach pisałas(eś) o toksycznych rodzicach o świadomości i podświadomości, jak rozumieć tą definicję... jak czytałam to wszystko, łzy ciekły mi po policzkach - to tak jakbyś znał moją M od podszewki... to straszne :(

                kalistera, dziękują Ci bardzo, na pewno napiszę, znajdę tylko chwilę żeby to wszystko sobie poukładać żeby to co piszę nie było takie chaotyczne...
                • normalnie_nie_normalna Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 18:02
                  kalistera, jak mogę się z Tobą skontaktować na prv ? jak próbuję wysłać wiadomość, mam komunikat : UŻYTKOWNIK O PODANYM NICKU NIE ISTNIEJE LUB ZOSTAŁ ZABLOKOWANY lub UZYTKOWNIK NIE AKTYWOWAŁ PROFILU ...

                  dzięki
                  • kalistera Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 19:35
                    kalistera@gazeta.pl
                • leda16 Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 18:36
                  normalnie_nie_normalna napisał(a):

                  > zawsze wyręczała się kim mogła
                  > kryjąc się swoją chorobą...


                  Więc mama jest przewlekle chora. Na co?




                  moja własna matka nastawia pr
                  > zeciwko mnie mojego 10 letniego brata którego tak bardzo kocham i która zabrani
                  > a jego wizyty u mnie?


                  A jakich używa argumentów?


                  zawsze staramy się z mężem jej pomaga
                  > ć, zawsze praktycznie na każde jej zawołanie.


                  Tak piszesz...W jaki sposób jej pomagacie?


                  "ustąp, wi
                  > esz jaka mama jest..." i co z tego? :( czy za każdym razem muszę ustępować kosz
                  > tem mojej rodziny?


                  A jak ustąpisz, to Ci korona z głowy spada? A z Twoją rodziną co takiego złego wówczas się dzieje?


                  Mój synek chociaż ma dopiero 3 latka, nawet nie chce dać jej
                  > buziaka i tylko jak ją zobaczy woła "baba nu nu" ... :(


                  Ach, pewnie przyniósł na świat w genach zakodowaną niechęć do babci macierzystej :).
                  • normalnie_nie_normalna Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 18:56
                    leda16 napisała:

                    Więc mama jest przewlekle chora. Na co?

                    tak, jest chora, ale jej choroba pozwala na normalne funkcjonowanie.
                    Miała szansę wyleczyć się do konca (chodzi o operację kolan) ale niestety nie skorzystała z tego twierdząc że po operacji będzie za dużo cierpieć. Była chora od dzieciństwa. Ale mogłaby normalnie fukcjonować gdyby tylko chciała.

                    Przykład: leży, mówi się ją wszystko boli i nie może się ruszać, nic nie będzie robić bo nie ma siły, a za 5 min uslyszy tel z zaproszeniem od koleżanki - od razu się zrywa i mam ją zawieść

                    A jakich używa argumentów?

                    Np? Proste robienie wody z mózgu dziecku - typu siostra Cię nie kocha, woli swoich znajomych i teściową - dzisiaj mu tak powiedziała bo chciała wyładować swoją złość na to, że nie przyjechałam do niej jak ona tego chciała, bo byli u mnie goście.Chciałam z nimi przyjechać bo to rocznica ślubu moich rodziców, ale niestety moja mama jej nie akceptuje i powiedziała że jak ona jest to mam się nie pojawiać i mam przyjechać sama. Co miałam zrobić? Zostawić gości? Zresztą nie ważne, 10 letnie dziecko nie powinno brać udziału w naszych problemach.
                    Mój brat już też ledwo wytrzymuje. Chce do nas przyjechać, ona mu nie pozwala, krzyczy na niego i wyładowuje na nim swoją złość nie puszczając go z kolegami, koleżankami, ze nami. Zresztą ze mną też tak było... znajomi mogli wychodzić a ja siedzialam w domu bo coś ją akurat ugryzło...

                    Tak piszesz...W jaki sposób jej pomagacie?

                    tzn? w bardzo różny od wożenia na zakupy, robienia tych zakupów, przez robienie obiadow w domu myciu okien na święta itp - normalne prace związane z domem - przez pomoc tacie przy jego pracy, przy nauce brata. Mogłabym tak wymieniać ale czy to ma sens?

                    Poprostu jej pomagamy. Połowę zycia spędzamy u niej chociaż chcielibyśmy mieć swoje...

                    Ja nie twierdzę że jestm idealna, czasami nerwy mnie ponoszą, ale naprawdę wszyscy wokół rodzina, znajomi, chwalą jaką to mama ma super córkę i zięcia, ale niestety jak ja się żalę komuś to zawsze jest poklepanie po ramieniu, stwierdzenie "no wiesz jaka ona jest" i tyle... bo po co oni mają się wtrącać skoro widzą ją raz na ruski miesiąc, nie znaleźli się w takiej sytuacji więc rozumiem też że nie potrafia mi pomóc w mojej ;(

                    A jak ustąpisz, to Ci korona z głowy spada? A z Twoją rodziną co takiego złego
                    wówczas się dzieje?

                    - korona? Nie nie spadnie, już dawno by spadła bo praktycznie zawsze jej wszyscy ustępujemy, ale czy na tym to polega? Na moim CIĄGŁYM ustępowaniu? Chyba nie. Chyba raczej na kompromisie?

                    Ach, pewnie przyniósł na świat w genach zakodowaną niechęć do babci macierzystej :).

                    - wątpię, ale skoro takie jest Twoje zdanie....


                    w każdym dzięki za pomoc i wsparcie...
                    • normalnie_nie_normalna Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 21:52
                      do tej pory jest tak, że to moja M. robi cokolwiek, jeśli ja coś dla niej zrobię... a są przypadki, kiedy nawet cokolwiek ja dla niej zrobię, ona wśród innych twierdzi że wogóle jej nie pomagam, że jestem niedobrą córką... a przecież moim zdaniem nie chodzi o to żeby robić "coś za coś, ale żeby robić to bezinteresownie, dla drugiej osoby na której Ci zależy... ale moja M. tworzy wokół siebie taką "otoczkę" idealnej gospodyni, wzorowej żony dla męża, wzorowej matki... a to wszystko niestety jest udawane :( wiem, że znacie mnie i moje relacje z matką za mało na tyle, żeby obiektywnie do tego wszystkiego podejść i rozumiem Was. Poprostu naprawdę jest mi ciężko i może szukałam wsparcia w jakiś sposób...
                      Ja sama studiowałam socjologię. myślałam że wiem trochę na temat relacji między ludźmi, a w tej sytuacji jestem całkowicie zagubiona i stłamszona, juz mam dość, poprostu dość :( mogłabym się odseparować, wiem to, ale tak bardzo żal mi mojego brata który w tym momencie jest bezsilny i codziennie pyta czy do niego przyjadę ;(
                      • zuzi.1 Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 03.04.12, 22:50
                        Normalna, ile Twoja mam ma lat? dlaczego tata nie reaguje na jej zachowania? dlaczego pozwala na takie zachowania? czy on w tym domu robi za wydmuszkę? Ja na Twoim miejscu byłabym bezwględna w stosunku do matki, skoro widzisz, że jest z natury nieszczera, złośliwa, wredna itp. zacznij na każdym kroku obnażac jej zachownaie, podkreślaj, ze widzisz w tym co robi fałsz, zacznij jej słownie dogryzac, gdy na to zasłuży, przestań byc jej służącą, ona już jednego służacego ma w postaci Twojego taty, urobiła go chyba maksymalnie. To jest niesamowite, znam kilka takich przypadków panów siedzących pod pantoflem wyjątkowo toksycznej i zaburzonej zonki, niewiarygodne, że Ci faceci kompletnie nie mają charakteru, kręgosłupa, potulnie robia wszystko zgodnie z wolą jaśnie pani żony...a dzieci ponoszą tego konsekwncje, gdyby jeden pan z drugim potrząsnęli taką zonką słownie, to szybko by jedna toksyczka z drugą zaczęły uważac na swoje zachowania, a tak, skoro pan mąz takiej kobiecie pozwala na wszystko i każde jej zachowanie przyklepuje jako normalne i jeszcze w stosunku do dziecka potrafi powiedziec, no wiesz jaka mam jest, to takiej toksyczce w to graj, nie musi uważac na zachowanie wcale, wszyscy koło niej skaczą jak koło osoby niepełnosprawnej i cackają się jak z jajkiem. Pokaż normalna charakter, pokaż swojej mamie, że Ciebie nie urobi, że masz tzw. "jaja" i jak trzeba to Ty sobie z nią i jej charakterkiem poradzisz, gdy będzie trzeba, na każdym kroku podczas jakichkolwiek spotkań rodzinnych rzucaj niewinne uwagi na temat zachowań mamy, zacznij jej ten sztuczny wizerunek, stworzony dla potrzeb obcych ludzi podgryzac i nadszarpywac, niech sobie nie mysli, że ze wszystkich dookoła zrobiła już idiotów i będą skakc jak ona im zagra. Pokaż jej ostro, że TY wiesz jaka ona jest naprawdę i nie daj się, zacznij z jej fatalnymi zachowaniami walczyc, wszelkimi środkami, niech przynajmniej Ciebie zacznie się bac i na Ciebie uważac, niech wie, ze Ty wiesz jaka ona jest. Ja bym jej powiedziała na osobności wprost co o niej i jej zachowaniu myślę i powiedziałabym również, że zrobię wszystko, żeby ją oczernic wsród rodziny, jeżeli nie zacznie się normalnie i kulturalnie zachowaywac, zarówno w stosunku do Ciebie, Twojego brata, męża czy dziecka. Taką babę nalezy traktowac z tzw. "buta", jak się Ciebie i Twoich metod przestrzaszy, wówczas zacznie z lęku się lepiej zachowywac, zacznie bardzie uważac na to co mówi i robi. Nie ma innej drogi z taką toksyczną osobą...niesttety...
                        • renkaforever Re: Jak to jest z tymi idealnymi rodzicami ? 04.04.12, 04:24
                          Uwiklanie sie w porabane emocjonalnie uklady to najgorsze, co moze czlowieka spotkac. Mysle, ze matki nie zmienisz. Mozesz ograniczyc do minimum wizyty , a jak chcesz z bratem sie widziec, to go po prostu bierz do siebie. Nie mozna tez przejsc do konfrontacji, bo przegrasz z mamusia. Musisz naprawde rozgrywac te kontakty madrze, tak, by nikogo nie obrazic czy zranic, a szczegolnie siebie. Co mozesz zrobic ze starym drzewem? Mozesz przycinac galezie tak, jak i mlodemu drzewku. Stare dluzej "krwawi" i rany po przycieciu wygladaja okropnie... Ale z gruszki nie zrobisz wierzby .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka