Dodaj do ulubionych

raisin i nadmiar miłości

IP: *.pwradio.pl 11.03.02, 21:14
Vitajcie!!!
Wbrew zaklęciom czarodziejki rozpocznę dziś nowy wątek...Czy pamiętacie jak
Freddie Mercury śpiewał :"Too much love will kill you..."???
Czy można kochać "za bardzo"???
Zostawiam Wam to naiwne pytanko na pożarcie i pędzę na film (o
miłości,oczywiście...)Do zobacz.pzdr.raisin.
Obserwuj wątek
    • Gość: j Re: raisin i nadmiar miłości IP: 10.0.50.* 01.05.02, 02:43
      jasne, ze mozna. Mozna wtedy na przykład ugryzc albo podrapac.
      ***
      jak sie kocha za bardzo, za bardzo sie przezywa i interpretuje. A wtedy juz
      tylko krok do histerii - bo sie dzis nie usmiechnal do mnie tak jak zazwyczaj -
      wiec pewnie ma mnie dosc. I zamecza sie go pytaniami dlaczego to zrobil. No i
      on rzeczywiscie ma dosc.
      • Gość: Jeweller Re: raisin i nadmiar miłości IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.02, 07:35
        A wtedy juz
        tylko krok do histerii.

        Kiedy krok do histerii zdaje się być krótszym od kroku do miłości, to może mieć
        dość, rzeczywiście.

        Taki fragment rozmowy:

        - Co pan o tym sądzi?
        - Nie stać mnie na tak jednoznaczne zdanie, ludzie bywają w różnych sytuacjach.


        Pozdrawiam

    • kwieto Re: raisin i nadmiar miłości 01.05.02, 10:15
      Mi sie zawsze wydawalo (i nadal mam takie wrazenie) ze taka milosc "zbyt mocna"
      jest jakas trefna. To znaczy, ze osoby ktore "kochaja za bardzo" cierpia nie z
      milosci, ale jakiejs wlasnej niespelnionej potrzeby, ktora z miloscia po prostu
      myla
      • kasia_76 a co zrobic... 01.05.02, 10:19
        A co zrobic jak juz sie tak za bardzo kocha? Odkochac sie,czy kochac tylko do
        polowy? Kiedy nie jet "za bardzo"?
        • kwieto Re: a co zrobic... 01.05.02, 10:22
          A to juz pytanie do zainteresowanego. Moja prywatna definicja "kochania za
          bardzo" to sytuacja kiedy owa "milosc" mnie zaczyna niszczyc i pograzac. Ale
          bardzo nie lubie uzywac w tym kontekscie slowa "kochac za bardzo" bo wedlug
          mnie to nie jest milosc, predzej rozpaczliwe proby zaspokojenia wlasnych
          potrzeb - a w milosci chodzi o dawanie a nie branie?
          • Gość: Sławek Re: a co zrobic... IP: 213.186.93.* 01.05.02, 11:33
            "Ale bardzo nie lubie uzywac w tym kontekscie slowa "kochac za bardzo" bo
            wedlug mnie to nie jest milosc, predzej rozpaczliwe proby zaspokojenia wlasnych
            potrzeb - a w milosci chodzi o dawanie a nie branie? "


            Nie wiem czy dobrze pojąłem sens tego zdania bo jest ono jakby stwierdzeniem
            ale na końcu pojawia się pytajnik. Myslę że miłość jest i braniem i dawaniem
            równocześnie. Dawanie tylko wtedy ma sens jeśli ktoś bierze to co dajemy.
    • czarodziejka Re: raisin ?????? 01.05.02, 17:13
      raisin napisał(a):
      > Wbrew zaklęciom czarodziejki rozpocznę dziś nowy wątek...

      raisin??????????????????
      czy ty cos sugerujesz?
      zabranialam ci (czy komukolwiek) zakladania nowych watkow?
      ;o(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka