7biedronka
09.04.12, 23:25
Mam już 25lat i kończę studia. Moje życie jak dotąd to dobre, fajne życie. Studiuje pasjonujący kierunek po którym będę miała pracę, mam kochanego chłopaka, który by za mną w ogień skoczył i rozpieszcza mnie w każdy mozliwy sposób, mam kochanych rodziców. Boję się skończyć studia. Moja zycie było ustabilizowane do tej pory czyli mieszkałam sobie w domu, mama gotowała obiadki (wiem, ze w tym wieku to wstyd ale ja nigdy w kuchni sobie nie radziłam), a moim jedynym obowiazkiem było zaliczenie egzaminów i tyle. I tak od 25lat spokojne życie, na wakacje gdzieś dalej i zleciało. Po wakacjach moje dotychczasowe życie wywróci sie do góry nogami. Wyjeżdzam do miasta oddalonego o 300km od mojego rodzinnego miasteczka. Chcę zamieszkać w mieście z moim chłopakiem, bo w tym mieście dostał pracę. Boję sie tych wszystkich zmian czyli praca, nowe środowisko, nowe miasto, moje gotowanie, moja samodzielność. Być może to jest wstyd ale czuję się jak 25letnie dziecko i nie chce byc dorosła chcę cofnąć się o 5lat i mieć zawsze 20lat i dotychczasowe życie. Może coś ze mną jest nie tak?Boję sie też ciemności i bardzo często zasypiam przy wlaczonym świetle tak od dziecka ale nie wyobrażam sobie, że chłopak będzie pracował w nocy, a ja zostanę sama w domu tego też się boję, bo nigdy sama w domu nie zostawałam. Zawsze był albo ojciec albo matka albo dziadkowie. Nigdy nie byłam samotna. Przetestowaliśmy jeden raz bo chłopak pracuje już w tym miescie i przyjechałam akurat kiedy wezwali go na noc do pracy. Około 22 nzadzwonił do mnie dałam na głośnik telefon, włączone oczywiście swiatło bo boję się ciemności i tak przez telefon do mnie mówił aż usnę, zasnełam i nad ranem kiedy wrócił zgasił światło(miałam szczęście, że nie był na tyle zapracowany i miał czas do mnie mówić i czułam się bezpieczniej). Jak ja sobie dam rade jak ja tak sie wszystkiego boję?. Po prostu nie jestem przystosowana do zmian, nigdy nie musiałam być dorosłą, a najwyzszy czas stać sie taką osobą, bo chce załozyć rodzinę. Tylko czy ja sobie poradzę? Może błąd był moich rodziców, którzy chcieli dobrze, a stałam sie osoba niesamodzielną. Chcieli dobrze wiec już nie ma co tego rozkminiać. Myslicie, ze jakos sobie poradze ze wszystkimi trudnościami? Czy powinnam porozmawiać z psychologiem i przygotować się przez te kilka miesiecy na taka zmiane?